Cordillera Huayhuash, czyli najpiękniejsze góry kontynentu. „Kordyliera Śmierci”

– Idzie deszcz… – cedzi przez zęby Joaquín. Robi to na tyle leniwie, że ledwie słyszę, co mówi.
– Mówisz o tych nadciągających chmurach?
– Tak. Pora deszczowa. Zacznie się lada dzień. Jeśli chcesz iść w góry, dziś jest ostatni dzwonek – mamrocze, nie patrząc mi w oczy. – Zresztą, prędzej czy później i tak cię dorwie.



Na całe szczęście to tylko deszcz. Od tego się jeszcze nie umiera. Gorzej z ludźmi. Ci potrafią wyrządzić krzywdę. Wiedzą coś o tym te góry. To Cordillera Huayhuash. Przez lata nazywana „Kordylierą Śmierci”.

Był sierpień 2002 r. Nad szczytem Sarapo pojawiły się pierwsze oznaki porannego brzasku. Łagodny wiatr budził
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: