Nr 9 z 29 lutego 2012

Orhan Akman wystosował pismo do Monachijskich Zakładów Transportowych, w którym domaga się debaty na temat pojęcia „jazdy na czarno” (Schwarzfahren). „Zagadnienie jest proste. Jakim słowem warto zastąpić to rasistowskie pojęcie, by nie dyskryminować dłużej ludzi o odmiennym kolorze skóry” – napisał Akman. Radny Die Linke przypomniał przy tej okazji, że w ramach poprawności politycznej udało się już zlikwidować kilka „rasistowskich” wyrazów w języku niemieckim. Kiedyś zamawiając piwo z colą, mówiło się „poproszę Murzyna” (Neger). Teraz już nie wolno. A popularne w Niemczech słodkości – kulki z pianki cukrowej pokryte czekoladą nazywały się przez lata „Mohrenköpfe” (głowy Murzyna). Teraz mówi się na nie „czekoladowe pocałunki” (Schokoküsse). Niemieccy językoznawcy są przerażeni. W końcu...
Istnieniu kibolstwa winna jest też według rozmówcy „Polityki” szkoła, bo szerzy wartości „narodowo-patriotyczne”, a nie „krytyczno-patriotyczne”. „Dajmy więcej Słonimskiego, a mniej Sienkiewicza; więcej Narutowicza, a mniej Chrobrego” – postuluje psycholog. Że Chrobry i Sienkiewicz muszą z programu szkolnego wylecieć, to jasne. Pranie Szwabów, Ruskich i wszelkich innych bardziej światłych od Polaczków nacji to nietolerancja. Agresji polskich faszystów pod Beresteczkiem i Chocimiem mówimy nie! Ale z Narutowiczem i Słonimskim też jest ten problem. Wprawdzie pierwszego zabił endecki fanatyk, a drugi z narodowcami bił się felietonowo. Ale obaj byli piłsudczykami, a to – z deszczu pod rynnę. Marszałek na obcych wygadywał tak, że kibolom znowu się spodoba: „Podczas kryzysów – powtarzam –...
Palikot to niewątpliwie osoba bardzo blisko z nimi związana. Można powiedzieć, że jego istnienie jest łączone z tym środowiskiem. Urban też był kiedyś zapleczem SLD, ale mimo wszystko nigdy nie miał aż tyle siły, by przydzielić Kwaśniewskiemu komisarza politycznego. Taką rolę pełni dziś przy Palikocie Rozenek. „Fakty i mity” oficjalnie nigdy nie były przedstawiane jako część składowa Sojuszu. Teraz jednak są ważnym elementem obozu Palikota, ich redaktor naczelny zasiada w Sejmie. A to przecież człowiek, który przyznaje, że morderca księdza Jerzego Popiełuszki to dla niego cenny ekspert, z którego zdaniem się liczy. Prywatnie Palikot jest od lat przyjacielem prezydenta. Co do Schetyny – w polityce wszelkie sojusze mogą okazać się realne. Nieraz widziałem, jak skaczący sobie do oczu ludzie...
Palikot to niewątpliwie osoba bardzo blisko z nimi związana. Można powiedzieć, że jego istnienie jest łączone z tym środowiskiem. Urban też był kiedyś zapleczem SLD, ale mimo wszystko nigdy nie miał aż tyle siły, by przydzielić Kwaśniewskiemu komisarza politycznego. Taką rolę pełni dziś przy Palikocie Rozenek. „Fakty i mity” oficjalnie nigdy nie były przedstawiane jako część składowa Sojuszu. Teraz jednak są ważnym elementem obozu Palikota, ich redaktor naczelny zasiada w Sejmie. A to przecież człowiek, który przyznaje, że morderca księdza Jerzego Popiełuszki to dla niego cenny ekspert, z którego zdaniem się liczy. Prywatnie Palikot jest od lat przyjacielem prezydenta. Co do Schetyny – w polityce wszelkie sojusze mogą okazać się realne. Nieraz widziałem, jak skaczący sobie do oczu ludzie...
„Bolki” są też potrzebne, by chronić elity starego systemu przed tym, co Wałęsa obiecywał, ale czego nigdy nie zrobił: przed rozliczeniami za zbrodnie oraz za nielegalne uwłaszczanie się. W piątym roku transformacji autorka w „Gazecie Wyborczej” tak pisała o wizycie Leszka Balcerowicza w Krakowie: „Mówił też o cenie, jaką zapłaciliśmy od 1989 roku za bezkrwawy przebieg naszej rewolucji. Było nią zostawienie w spokoju komunistycznej nomenklatury, która przejmowała majątek państwowy przed 1989 rokiem. Rząd Mazowieckiego zahamował tę »prywatyzację« rozpoczętą przez rząd Rakowskiego. Mimo to – dodał Balcerowicz – uwłaszczenia nie dało się do końca uniknąć” („GW” z 14 listopada 1994 r.). Nie, nie twierdzę, że wszystkie rewolucje są w pełni odgórnie projektowane. Złożone procesy społeczne są...
Taczki dla Tuska i Siemoniaka W tej sprawie nie zdzierżył nawet lider SLD Leszek Miller. „MON jest w rękach ludzi niekompetentnych, ludzi bezrozumnych i w dodatku jeszcze ludzi, którzy kłamią” – stwierdził rozeźlony nie tylko likwidacją Gawrona, ale także tym, że MON ogłosiło, iż rząd Millera nie dał ani grosza na budowę korwety. Tymczasem dał, choć największe środki przeznaczono na budowę tego supernowoczesnego okrętu, gdy PiS objął rządy. Po tym, jak na program wydano już ponad 400 mln zł, Platforma postanowiła Gawrona skasować, tym samym miliony wyrzucić w błoto, a kadłub okrętu gdzieś sprzedać. Banałem jest stwierdzenie o rządach PO, że nie stoi za nimi żadna myśl o państwie, o racji stanu, o dobru publicznym – przykład z Gawronem jest jednym z wielu, ale właściwie już nie wiadomo...
Bronisław Komorowski zeznał w prokuraturze m.in., że płk Tobiasz żalił mu się i był zaniepokojony tym, iż „nie udzielono mu instrukcji, jak ma się zachowywać”. Kto miał ich udzielić pułkownikowi WSI i czego miały one dotyczyć – nie wiadomo, ponieważ płk Tobiasz nie żyje, a tylko część jego nagrań trafiła do ABW. Sprawa dotyczy rzekomej korupcji, w której oskarżonymi są dziennikarz Wojciech Sumliński oraz Aleksander L., emerytowany pułkownik wojskowych służb specjalnych PRL, który dobrowolnie poddał się karze. Proces toczy się od roku 2010, a w ostatnim czasie zmarło dwóch świadków: płk Cypel oraz płk Tobiasz – najważniejszy i zarazem jedyny świadek oskarżenia. Co ciekawe, miał on być oskarżycielem posiłkowym w tym procesie, ale nie zgodził się na to sąd. Wojciech Sumliński chciał, by...
Bronisław Komorowski zeznał w prokuraturze m.in., że płk Tobiasz żalił mu się i był zaniepokojony tym, iż „nie udzielono mu instrukcji, jak ma się zachowywać”. Kto miał ich udzielić pułkownikowi WSI i czego miały one dotyczyć – nie wiadomo, ponieważ płk Tobiasz nie żyje, a tylko część jego nagrań trafiła do ABW. Sprawa dotyczy rzekomej korupcji, w której oskarżonymi są dziennikarz Wojciech Sumliński oraz Aleksander L., emerytowany pułkownik wojskowych służb specjalnych PRL, który dobrowolnie poddał się karze. Proces toczy się od roku 2010, a w ostatnim czasie zmarło dwóch świadków: płk Cypel oraz płk Tobiasz – najważniejszy i zarazem jedyny świadek oskarżenia. Co ciekawe, miał on być oskarżycielem posiłkowym w tym procesie, ale nie zgodził się na to sąd. Wojciech Sumliński chciał, by...
Wyklęty po raz drugi W słynnej jednostce „Czwartaków” – kieleckim 4. Pułku Piechoty Legionów – ukończył podchorążówkę. Nie zdążył rozpocząć studiów dziennikarskich. Wybuchła wojna. Wrześniowy szlak bojowy Sołtysiak przebył wraz z rodzimym pułkiem. Pod Zamościem dostał się do niemieckiej niewoli, z której wkrótce zbiegł. Po powrocie na tereny rodzinnej Kielecczyzny już 11 listopada 1939 r. zaprzysiężony został w szeregach Służby Zwycięstwu Polski – późniejszym ZWZ–AK. W konspiracji przyjął pseudonim „Barabasz”. Gdy w lutym 1943 r. w uznaniu kwalifikacji dowódczych przez przełożonych mianowany został szefem obwodowego Kierownictwa Dywersji (KEDYW), rozpoczął organizowanie oddziału partyzanckiego. Ludzi do swojej jednostki wybierał niezwykle starannie, stawiając na uczciwość i...

Pages