Nr 51-52 z 21 grudnia 2011

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Jako furtian po raz pierwszy zetknął się z bezdomnymi, którzy przychodzili do niego po prośbie. Przez wiele lat z własnej woli opiekował się nimi, zbierając dla nich żywność, odzież i lekarstwa. Traktowano go jako dziwaka, ale on w tym działaniu odkrywał swoje nowe powołanie. Jego marzeniem było stworzenie zakładu opiekuńczego dla osób potrzebujących pomocy na wzór przytulisk i schronisk prowadzonych w czasie zaborów przez Adama Chmielowskiego, czyli Brata Alberta. W PRL bezdomnych oficjalnie nie było, bo w czasach propagandy i sukcesu te sprawy starannie utajniano. Wszelkie starania o utworzenie schroniska rozbijały się o mur bezdusznej biurokracji. Dopiero w dobie Solidarności w środowisku wrocławskim narodziła się idea utworzenia organizacji pozarządowej opiekującej się bezdomnymi....
Leszek Misiak
Arek od razu udał się do księdza w pobliskiej parafii, który opiekował się internowanymi w więzieniu w Uhercach. Ksiądz, widząc go zasmuconego, że nie zdąży na rodzinną kolację z braćmi, zaraz uruchomił swoje kontakty. Zawiózł go do miejscowej stacji kolejowej, skąd przejęli Arka kolejarze i „wyczarterowanym” specjalnie w tym celu parowozem zawieźli do Zagórza. Tam już czekał dalekobieżny do stolicy, którego wyjazd inni kolejarze wstrzymali pod jakimś pozorem. Dzięki tej solidarnej pomocy Arek zdążył na wigilijną kolację. Gdy stanął w drzwiach, żona i dzieci popłakali się ze szczęścia. Lepszego prezentu pod choinkę nie mogły się spodziewać. – Gdy dowiedziałem się, że Arek przyjechał, w pierwszej chwili chciałem go, jako najstarszy w rodzinie, ochrzanić. No bo jak to? Nie wie, że...
Grzegorz Wierzchołowski
Arek od razu udał się do księdza w pobliskiej parafii, który opiekował się internowanymi w więzieniu w Uhercach. Ksiądz, widząc go zasmuconego, że nie zdąży na rodzinną kolację z braćmi, zaraz uruchomił swoje kontakty. Zawiózł go do miejscowej stacji kolejowej, skąd przejęli Arka kolejarze i „wyczarterowanym” specjalnie w tym celu parowozem zawieźli do Zagórza. Tam już czekał dalekobieżny do stolicy, którego wyjazd inni kolejarze wstrzymali pod jakimś pozorem. Dzięki tej solidarnej pomocy Arek zdążył na wigilijną kolację. Gdy stanął w drzwiach, żona i dzieci popłakali się ze szczęścia. Lepszego prezentu pod choinkę nie mogły się spodziewać. – Gdy dowiedziałem się, że Arek przyjechał, w pierwszej chwili chciałem go, jako najstarszy w rodzinie, ochrzanić. No bo jak to? Nie wie, że...
Leszek Misiak
Według naszych informacji, Komorowski i Turowski znali się już w latach 90., a ich wspólnym znajomym – jak twierdzą nasi rozmówcy – miał być spokrewniony z Komorowskim dyplomata Stanisław G. Więcej można powiedzieć o znajomości prezydenta z ppłk. Leszkiem T. W listopadzie 2007 r. zgłosił się on do Bronisława Komorowskiego z propozycją pomocy w zdemaskowaniu rzekomej korupcji w Komisji Weryfikacyjnej. Nie do prokuratury, która jest właściwym do tego miejscem, ale do marszałka Sejmu. Po wizycie ppłk. T. Bronisław Komorowski zorganizował tajne spot-kanie z udziałem T., szefa ABW Krzysztofa Bondaryka i Pawła Grasia. Po nim ABW wszczęła działania operacyjne wobec członków Komisji Weryfikacyjnej pod pretekstem rzekomej korupcji (weryfikacji żołnierzy WSI za pieniądze), czego jednak nie...
Grzegorz Wierzchołowski
Według naszych informacji, Komorowski i Turowski znali się już w latach 90., a ich wspólnym znajomym – jak twierdzą nasi rozmówcy – miał być spokrewniony z Komorowskim dyplomata Stanisław G. Więcej można powiedzieć o znajomości prezydenta z ppłk. Leszkiem T. W listopadzie 2007 r. zgłosił się on do Bronisława Komorowskiego z propozycją pomocy w zdemaskowaniu rzekomej korupcji w Komisji Weryfikacyjnej. Nie do prokuratury, która jest właściwym do tego miejscem, ale do marszałka Sejmu. Po wizycie ppłk. T. Bronisław Komorowski zorganizował tajne spot-kanie z udziałem T., szefa ABW Krzysztofa Bondaryka i Pawła Grasia. Po nim ABW wszczęła działania operacyjne wobec członków Komisji Weryfikacyjnej pod pretekstem rzekomej korupcji (weryfikacji żołnierzy WSI za pieniądze), czego jednak nie...

Pages