Nr 37 z 11 września 2019

Stefan Czerniecki
O tej mieścince można by napisać tylko tyle, że „leży gdzieś tam”. Na pewno bardzo daleko. Posługując się baśniową narracją: „za siódmą górą, za siódmą rzeką…”. A właściwie tylko za tym drugim. Gór tu bowiem jak na lekarsko. Za to rzeki w bród. Jesteśmy więc „gdzieś tam”. Gdzieś w amazońskiej dżungli. Gdzieś między Rio Orinoko a Rio Cunucunuma. U dzielnych Indian Yequana. Ludzi po dłuższym poznaniu zupełnie otwartych. Aczkolwiek z drugiej strony nieprawdopodobnie wręcz małomównych. Przez tę drugą cechę przybywający tu „biały człowiek na łodzi” musi się nieźle nagimnastykować, aby cokolwiek załatwić. – Stefano, zrobisz mi zdjęcie z jedną z córek wodza? – wypala nagle w moim kierunku indiański przewodnik, z którym przywędrowałem w to miejsce. – No pewnie! – Lo siento! Przepraszam!...
Tęgie głowy światowych władz siatkarskich musiały układać terminarz nadchodzących siatkarskich imprez, bo kto przy zdrowych zmysłach mógł wpaść na pomysł organizowania dwa dni po finałach Mistrzostw Europy Pucharu Świata, który nie dość, że nie daje kwalifikacji olimpijskiej, to jeszcze jest rozgrywany w odległej Japonii. Żadna z tych imprez nie jest w najbliższym roku głównym celem naszej reprezentacji. Drużyna Vitala Heynena marzy o medalu olimpijskim, najchętniej z najcenniejszego kruszcu. Puchar Świata potraktuje zapewne jako sprawdzian dla bezpośredniego zaplecza kadry, bo trudno sobie wyobrazić, by Belg zabrał do Japonii drużynę złożoną z zawodników grających w europejskim czempionacie. Z pewnością Vital Heynen zagra najmocniejszym składem we wrześniowych Mistrzostwach Europy. Ta...
Mówi się, że żyjemy teraz w ciągłym pędzie, pośpiechu. Nie mamy chwili, żeby się zatrzymać. Wszystko przez to przemija szybciej, bo wciąż pragniemy nowości. Dzieje się tak w różnych aspektach życia. W kinach co tydzień pojawia się kilka premier, przez co nie mamy możliwości, żeby zatrzymać się i zastanowić nad przesłaniem jakiegoś filmu, który nie jest li tylko sieczką dla umysłu. Jeśli chodzi o technologię – to, co dziś jest nowoczesne, jutro staje się starym szmelcem. Sieci społecznościowe, które miały nas zbliżać, powodują, iż dociera do nas tyle informacji, że oddalamy się od siebie. Myli nam się, kto z naszych znajomych był na urlopie, komu urodziła się córka, a kto remontuje mieszkanie. Gdy wyłączymy się z tego ciągłego biegu, pojawia się jednak dyskomfort. Nic się nie dzieje!...
Robert Tekieli
Dziś przedmiotem naszych rozważań będzie język rewolucji. Antykultura wylała się w Polsce na ulice, wdziera się do szkół, opanowała uniwersytety, jej język zaczyna być przyswajany nawet przez konserwatywnych polityków. Istotą rewolucyjnego Nowego Świata jest całkowita odmienność od klasycznych form organizacji życia zbiorowego. Prawica i lewica w czasach demokracji były alternatywnymi formami ujęcia rzeczywistości, diagnozowały ją i miały własne plany jej przekształcania. Antykultura jest czystą destrukcją, niczego nie tworzy. Rozcieńcza i dekonstruuje wszystkie instytucje i pojęcia. Przywołajmy po raz ostatni Margueritte Peeters. Rewolucjoniści doskonale wiedzą, że kto panuje nad językiem, ten ma władzę. Dokonują więc w ramach cichej rewolucji pojęciowych przesunięć: od „rozwoju”...
Piotr Lisiewicz
Dziś znów krzyżówka tematyczna, tym razem z okazji 17 września. Jak nazywały się owady bezskrzydłe, obecne obowiązkowo na głowie czerwonoarmisty? A jak damskie kosmetyki wypijane przez tychże ze względu na obecność w nich alkoholu? Kto grał Janka Kosa w pokazującym polsko-sowieckie braterstwo broni serialu „Czterej pancerni i pies”? Przypomnijmy, że ulubionym zajęciem sowieckiego „wojska”, tego prawdziwego, a nie z propagandowych seriali, było robienie kupy na podłogę w domach polskich burżujów. Można więc powiedzieć, że działania władz Warszawy mają długą tradycję. Do nich właśnie odnosi się hasło krzyżówki sprzed tygodnia – SZAMBO Z PO, nagrody przyznam za tydzień.  Nagrody główne za krzyżówkę sprzed dwóch tygodni, czyli płyty z filmem „Bóg w Krakowie”, otrzymują  Jacek...
Marcin Wolski
Pod koniec tegorocznych wakacji spotkałem się z Elektoratem. W moim przypadku Elektorat był mężczyzną około pięćdziesiątki, nie za bogatym, nie za biednym, z wykształceniem średnim i niewygórowanymi ambicjami. Były górnik, z wieloma latami szychty na przodku, z doświadczeniem pracy na saksach, obecnie zaangażowany w rozwijanie prywatnego interesu. O jego poglądach na rzeczywistość dowiedziałem się nie od razu. Spotkanych ludzi mogę z grubsza podzielić na wielbicieli – którzy rozpoznają, komplementują – i pozostałych (ci przeważnie milczą i udają, że nie poznają). Jednak z otwartą krytyką spotykam się rzadko, a z napaściami, wyjąwszy wynajętą dzicz pod telewizją – nigdy! Otworzył się na dobre ostatniego dnia przed wyjazdem. Co ciekawe, wspomniany Elektorat wcale nie uważał się za...
Tomasz Łysiak
„Koniec balu, panno Lalu” – mówiło się kiedyś. Nie wiem, skąd się wzięło to powiedzonko, ale przyszło mi ono do głowy, gdy obserwuję, co się dzieje we Włoszech. A tak naprawdę wcale nie jest mi do śmiechu. Bo oto Matteo Salvini został wypchnięty z rządu przez lewicę. Co gorsza, wszystko stało się po ewidentnym akcie zdrady politycznej ze strony Giuseppe Contego – i dlatego tak to boli wszystkich wyborców Legi, i samego Il Capitano, jak Włosi nazywają Salviniego. Z rządu Conte-bis już cieszy się cała politycznie poprawna Europa. Macron i Merkel są zachwyceni, bo giallorossi (nie chodzi o piłkarzy Romy, lecz o koalicję „żółtych” z Movimento 5 Stelle i „czerwonych” z Partito Democratico) to w istocie kolejny lewicowy rząd w Italii. Partia Demokratyczna powstała jako zlepek...
Katarzyna Gójska
Celem konwencji jest mobilizowanie sympatyków i pozyskiwanie nowych wyborców. To nie tylko show, lecz także jeden ze sposobów komunikowania się partii ze społeczeństwem, element szeroko rozumianej debaty publicznej. I jak pokazał ostatni weekend – również sprawdzian organizacji ugrupowań. Bo wbrew obiegowym opiniom – gdy nie ma pomysłu, nie ma idei i treści, to najlepsze piarowe pomysły nie wystarczą. Platforma ma potężne doradcze zaplecze, przyjaciół w agencjach reklamowych i wśród twórców. Nie brakuje jej też środków – mogła zrobić dynamiczną konwencję przyciągającą uwagę, ale wysiliła się jedynie na pokraczne, momentami wręcz kabaretowe posiedzenie partyjnych kolegów, udekorowane muzyką i światłami. Dlaczego? Bo tych ludzi już nic nie łączy poza pragnieniem zapewnienia sobie miejsc...
Michał Rachoń
Od chwili, kiedy Rafał Trzaskowski poinformował o „kontrolowanym zrzucie ścieków do Wisły”, od momentu ogłoszenia tej decyzji, do Wisły wpadały co sekundę 3 tony ścieków ze stolicy Polski. Do chwili oddania tego tekstu do druku nieznane były szczegółowe przyczyny awarii, w wyniku której pękły ułożone w tunelu na dnie Wisły rury odprowadzające ścieki. To co wiemy, pochodzi z mediów. „Wyborcza” pisała, że zaczęło się od „rozszczelnienia na spoiwie dwóch elementów pierwszego rurociągu”, podobno „nie wyglądało to groźnie, ale ścieki puszczono rurociągiem rezerwowym. Następnego dnia zawiódł i on. Betonowa posadzka podniosła się o kilkanaście centymetrów na długości około 10 metrów”. Z komunikatów opublikowanych przez służby wojewody mazowieckiego wynika, że zalane zostało „około 50%...

Pages