Nr 35 z 31 sierpnia 2011

Piotr Lisiewicz
. Czepiłem się tu niedawno portalu Nowy Ekran, na którym to postacie rodem z najkoszmarniejszej ekipy Mieczysława Wachowskiego, jak generał Wilecki i admirał Toczek, cieszą się poważaniem. Nie cieszy się nim natomiast, co skądinąd logiczne, Piotr Bączek, b. szef komisji weryfikacyjnej WSI. Odpowiedział mi bloger Łażący Łazarz, co i jego święte prawo. Szczególnie interesująca wydała mi się następująca sugestia mojego polemisty: „Kto wie, może będzie podwyżka za felietony i zlecenia kolejnych artykułów?”. Toż to niesłychanie sensowny wniosek! Sakiewicz, lepiej pomyśl o podwyżce, bo jak nie, to będę pisał, że Wijący Wilecki i Toczący Toczek to moi idole. Łażący Łazarz nazwał mnie anarchistą. Uściślę: moje poglądy sytuują się gdzieś pomiędzy anarchosyndykalizmem, anarchofeminizmem i...
Tadeusz Płużański
Aż do 1939 r. Polska dążyła do utrzymania równorzędnych stosunków z Niemcami i ZSRS. Pod koniec życia Józef Piłsudski wypowiedział słynne słowa, że „Polska siedzi teraz na dwóch stołkach”, ale zaraz dodał, że „to nie może trwać długo. Musimy wiedzieć, z którego naprzód spadniemy i kiedy”. Czy Marszałek był aż tak przewidujący, czy miał po prostu wgląd w materiały polskiego wywiadu? Już wiosną 1934 r. Piłsudski utworzył specjalną komórkę do oceny zagrożenia ze strony III Rzeszy, niezależną od szefa Sztabu i Oddziału II. Podczas jednej z konferencji miał zlecić zbadanie możliwości ataku nie tylko ze strony ZSRS, ale także Niemiec. Pod koniec listopada 1934 r. komórka stwierdziła: „Aczkolwiek Rosja jest nadal silniejsza i teoretycznie niebezpieczna, Niemcy w praktyce będą prędzej...
Piotr Lisiewicz
Z pamiętnika waszej Omeny Mensah Wydajemy właśnie tzw. zerówki, próbne numery przyszłego dziennika – dla samych siebie. Sprawdzamy, czy potrafimy. Cóż, jeszcze żaden z nich nie trafił do kiosków, a już szerzą postrach. Dowody? Pierwszą czołówkę poświęciliśmy temu, jak poseł PO zarobi na dopuszczeniu GMO. Efekt? Następnego dnia prezydent Komorowski zawetował ustawę. Boją się nas! Kolejna okładka była o zdobywaniu przez warszawskich piłkarzy i kibiców Moskwy. Nasi reporterzy do Rosji nie wjechali, bo jako jedyni wybrali się na mecz busem z kibolami Legii. Pomścili ich piłkarze, którzy na boisku pobili bolszewika. To bohaterowie! Nawet Inaki Astiz i Moshe Ohayon to teraz dla nas najprawdziwsi Polacy. Jak Chrobry czy Sobieski! Mnie bałagan w naszym lokalu na Filtrowej nie dotyczy, bo...

Pages