Nr 16 z 18 kwietnia 2012

Katarzyna Gójska-Hejke
Łączy ich brak szacunku Chodzi o łamanie prawa, zwyczajów – choćby parlamentarnych – jednym słowem, o myślenie w stylu: wszystko, co nas wzmacnia, jest dozwolone? Tak. Można to również określić mianem niedojrzałości kulturowej. Sprawujący rządy muszą być jednostkami, które przyswoiły sobie wartości i reguły demokracji. Zaprzeczeniem tej sytuacji jest myślenie, które Donald Tusk i Bronisław Komorowski reprezentowali nader często: prawo, konstytucja są dobre, ale tylko wtedy, gdy służą nam. Mam wrażenie, iż dzisiejsza władza zwyczajnie nie potrafi i nie chce zrozumieć, że państwo to nie jej chwilowy interes. Liderzy PO to ludzie osadzeni w kulturze przeddemokratycznej – to najbardziej łagodne określenie. Mentalnie nie pasują do standardów kultury praworządności. I choć wiele rzeczy...
Dorota Kania
Seanse nienawiści Nie wiadomo, czy autorzy rozlicznych komentarzy w lewicowych mediach (a takimi są „GW”, „Polityka”, TVN i cały tzw. mainstream lub jak to woli – establishment) czytali artykuł Jerzego Urbana (nie miał odwagi podpisać się własnym nazwiskiem, kryjąc się pod pseudonimem Jan Rem), który ukazał się w 1984 r. w Tygodniku „Tu i Teraz”. Wystarczy jednak porównać tamten tekst z obecną publicystyką, by usłyszeć podobne nuty i taki sam ton pogardy. „W inteligenckiej części warszawskiego Żoliborza stoi kościół księdza Jerzego Popiełuszki – obok św. Brygidy w Gdańsku najbardziej renomowany klub polityczny w Polsce. (...) Co tam więc robi natchniony polityczny fanatyk, Savanorola antykomunizmu? (...) Jednym słowem, ten mówca ubrany w liturgiczne szaty nie mówi niczego, co byłoby...
Piotr Lisiewicz
Echo Moskwy, TVN i „Gazeta Wyborcza” nadawały 10 kwietnia w jednym tonie. W drugą rocznicę katastrofy smoleńskiej na Krakowskim Przedmieściu pojawiło się ok. 70 tys. ludzi. W mediach była ich garstka, a do ich pokazywania używano podobnych ujęć jak w czasie pielgrzymek Jana Pawła II w PRL. „Jest margines, który wychodzi na ulice” – napisał w „Echu Moskwy” dziennikarz „Gazety Wyborczej”. Prorządowe media albo drastycznie zaniżały liczbę uczestników, albo unikały podawania jakichkolwiek danych. Manipulacje zaczęły się już od 9 kwietnia. Polska Agencja Prasowa podała wówczas, że „na ul. Belwederskiej, gdzie mieści się rosyjska placówka dyplomatyczna, zebrało się 250–300 osób”. Ta...
Magdalena Michalska
Echo Moskwy, TVN i „Gazeta Wyborcza” nadawały 10 kwietnia w jednym tonie. W drugą rocznicę katastrofy smoleńskiej na Krakowskim Przedmieściu pojawiło się ok. 70 tys. ludzi. W mediach była ich garstka, a do ich pokazywania używano podobnych ujęć jak w czasie pielgrzymek Jana Pawła II w PRL. „Jest margines, który wychodzi na ulice” – napisał w „Echu Moskwy” dziennikarz „Gazety Wyborczej”. Prorządowe media albo drastycznie zaniżały liczbę uczestników, albo unikały podawania jakichkolwiek danych. Manipulacje zaczęły się już od 9 kwietnia. Polska Agencja Prasowa podała wówczas, że „na ul. Belwederskiej, gdzie mieści się rosyjska placówka dyplomatyczna, zebrało się 250–300 osób”. Ta...

Pages