Nr 13 z 28 marca 2012

Marcin Wolski
Tego nawet przy najbardziej liberalnym poglądzie na świat nie da się skomercjalizować. I nie jest to jakiś dogmat albo chciejstwo. Jeśli ma istnieć wspólnota narodowa, musi istnieć forma służąca jej przetrwaniu, zwłaszcza jeśli w coraz mniejszym stopniu spełnia to lub nie spełnia (zwłaszcza po holokauście wykonanym przez panią Hall) polska szkoła. Ktoś musi dawać wzorce, uczyć piękna i dobra, wartości, mądrości, krytycyzmu i patriotyzmu. Ktoś musi promować ambitne sztuki polskich dramaturgów, wartościowe filmy, kulturalną rozrywkę, mądry, dociekliwy reportaż, historyczne widowisko… I nikt nie zrobi tego poza mediami publicznymi, uwolnionymi od przymusu ścigania się z komercją, bez reklam, bez fetyszu oglądalności, bez politycznych nacisków, a na pewno bez ręcznego sterowania. Co...
Joanna Lichocka
Otóż ów minister sprawiedliwości z charakterystyczną dla siebie taktyką „Bogu świeczkę i diabłu ogarek” stwierdził, że telewizja Trwam powinna dostać koncesję na nadawanie cyfrowe i że należy się jej to bardziej niż stacjom nadającym soft porno. Nie bardzo wiadomo, o jakie stacje ministrowi chodziło – zapewne o te, które już otrzymały decyzją KRRiT miejsca na multipleksie. Ta krytyka postanowień Rady została jednak natychmiast przez Jarosława Gowina spuentowana. Zdaniem ministra – z tym, że telewizja Trwam nie otrzymała miejsca na multipleksie, a dostały ją np. nowe byty gospodarcze, których współwłaścicielami – cóż za zbieg okoliczności! – są grupy Polsatu i ITI – Platforma nie ma nic wspólnego. Pan minister kpi czy o drogę pyta? To przecież Platforma wraz z prezydentem wywodzącym się...
Środowiska feministyczne 8 marca „przecinały pępowinę” łączącą Kościół z Sejmem. Z kolei celebrytka Maria Czubaszek ze swojej aborcji uczyniła wydarzenie medialne. Czy wojna z religią i mężczyznami zastąpi wkrótce debatę nad rolą kobiet we współczesnym świecie? Skąd wynikają takie postawy? A co ja wróżka jestem? Nie wiem, co się wkrótce stanie. Gdyby pan pytał o kwestie ekonomiczne, to umiałbym powiedzieć, bo ekonomia to matematyka. Idzie ogromny kryzys finansowy, ale ogromy, na miarę tego, gdy w USA milionerzy rzucali się z wieżowców. Na miarę tego, gdy Niemcy wozili pieniądze taczkami, żeby kupić trochę chleba, bo taka była inflacja. Jeszcze w tym roku, jak wyliczają ekonomiści, nastąpi krach i będziemy naszymi pieniędzmi mogli palić w piecu. Warto kupić coś, co się nie psuje i...
Dorota Kania
To najlepiej da się ustalić tuż po katastrofie, zanim ciało ulegnie rozkładowi. Czasami można to stwierdzić po badaniu płuc, czy osoba była żywa czy martwa przed katastrofą. Później staje się to trudniejsze, bo po dwóch latach tkanki miękkie ulegają rozkładowi, zwłaszcza tkanki płucne. Kości się zachowują w dobrym stanie, ale to wystarczy co najwyżej do identyfikacji ofiary. Płuca się niestety nie zachowują. Czy po wyglądzie, rozmieszczeniu ciał, na przykładzie zdjęć, które oglądał Pan Profesor, można stwierdzić, że w samolocie doszło do wybuchu? Badanie miejsca katastrofy i rozmieszczenia ciał ofiar, choćby na zdjęciach, może być pomocne w poznaniu przyczyny wypadku. Niestety, nie widziałem takich zdjęć. Poza tym mogłoby to pomóc w ustaleniu, co działo się z samolotem, kiedy spadał...
Aleksandra Rybińska
To najlepiej da się ustalić tuż po katastrofie, zanim ciało ulegnie rozkładowi. Czasami można to stwierdzić po badaniu płuc, czy osoba była żywa czy martwa przed katastrofą. Później staje się to trudniejsze, bo po dwóch latach tkanki miękkie ulegają rozkładowi, zwłaszcza tkanki płucne. Kości się zachowują w dobrym stanie, ale to wystarczy co najwyżej do identyfikacji ofiary. Płuca się niestety nie zachowują. Czy po wyglądzie, rozmieszczeniu ciał, na przykładzie zdjęć, które oglądał Pan Profesor, można stwierdzić, że w samolocie doszło do wybuchu? Badanie miejsca katastrofy i rozmieszczenia ciał ofiar, choćby na zdjęciach, może być pomocne w poznaniu przyczyny wypadku. Niestety, nie widziałem takich zdjęć. Poza tym mogłoby to pomóc w ustaleniu, co działo się z samolotem, kiedy spadał...
Czy zwykli ludzie w to wierzą? Nie wierzą, ale w większości milczą, bo ten paraliż, by o Smoleńsku nie mówić, jest wciąż skuteczny. Gdyby przestali wstydzić się gadać, szybko zobaczyliby, że sąsiedzi też nie wierzą „ruskim” ani Tuskowi. Że myślą, iż wobec młodych pilotów i opłakujących ich rodzin media dopuściły się draństwa, oskarżając ich bezpodstawnie. Wyszłoby, że każdy rozumie, iż skoro w polu poniewierają się szczątki wraku, to nie ma żadnego prawdziwego śledztwa. Niepotrzebny do tego Sherlock Holmes, tyle wie każdy dzielnicowy. Stałoby się jasne, że liczba ludzi gotowych uwierzyć, że skrzydło potężnego samolotu niszczy jedna brzoza, jest mocno ograniczona. A jeszcze mniej jest skłonnych dać wiarę, że wypadku spowodowanego takim uderzeniem nikt nie przeżył. Okazałoby się też, że...

Pages