Nr 12 z 21 marca 2012

Być może powinno się budować Europę Ojczyzn na nowo, strukturami poziomymi ludzi przywiązanych do wartości, dla których Europa to grecka filozofia, rzymskie prawo i chrześcijański ład moralny – katedry i wspólnoty lokalne, tradycja i samorząd. Tak jak marzył polski Papież, którego oklaskiwano, ale nie do końca słuchano. Pryzmy bzdur produkowanych przez eurokrację – od walki z globalnym ociepleniem zaczynając, na tzw. prawach podstawowych kończąc, wydają się nie do ruszenia. Jeden kraj (nawet jeśli będzie miał u steru Orbána, Kaczyńskiego czy Klausa) sobie z tym nie poradzi, ale bardzo ciekaw byłbym wyników europejskiego referendum w sprawie kary śmierci albo rozbuchanych praw dziecka, albo socjalu dla emigrantów... Tęczowa bańka mydlana jest do przekłucia, i to natychmiastowo. A jak...
Nie będzie w tym roku rekolekcji PO. Indagowany przeze mnie w tej kwestii mój tajny informator w Platformie wyjaśnił mi, że to Nergal zakazał. III RP to dyktatura celebrytów i PO nie mogła sobie pozwolić na to, by przenieśli oni swoje poparcie na Palikota. Drugi warunek postawiony przez Nergala, to wystąpienie przez Tuska o unieważnienie zawartego przed wyborami ślubu kościelnego. Według naszego informatora Tusk rozmawiał już o tym z arcybiskupem Gocłowskim. Jeśli mają Państwo wątpliwości, które z gazet i tygodników to putinowsko-tuskowe gadzinówki, polecam użycie papierka lakmusowego. To te, które na swoich okładkach umieściły na rozkaz dobrze odżywionych i obwieszonych złotem biskupów. Gdyż, jak wiadomo, Tusk i jego ferajna to przy księżach niedojadające chudziny. Polski kler jest...
Trzy nasze światy List ukazuje aż trzy światy. Świat pierwszy siedzi za stołem prezydialnym – to lokalna grupa interesów. Są bardziej doświadczeni, cwańsi, lepiej zintegrowani od reszty. Wiedzą, czego chcą, i wiedzą, jak to osiągać. Świat drugi to ci pyskujący, pewnie są w większości. Mają żal, że nie dostają tego, co – jak uważają – im się należy. Ale korzyści z tego, iż są większością, nie potrafią uzyskać. Nie potrafią bowiem się zorganizować („każdy chce co innego”) i uzgodnić swoich celów. Są też na dwa pierwsze światy patrzący nieco z boku „chrześcijanie”, którzy tam-na-wsi mieszkają od jakiegoś czasu. Chrześcijanie chyba nieźle sobie w życiu poradzili i teraz pomogliby innym. Ale nie mogą i nie chcą za kogoś załatwiać wszystkiego. W obliczu pyskujących, którzy nie potrafią nawet...
Za wszelką cenę Do 2007 r. dominował pogląd, iż polska racja stanu polega na aktywnym wspieraniu wszelkich działań demokratycznych na Wschodzie i wzmacnianiu ambicji integracyjnych państw tego regionu ze światem zachodnim. Na przełomie lat 2007 i 2008 ten paradygmat polityki zagranicznej uległ totalnej zmianie. Rządząca koalicja PO–PSL uznała, że należy odejść od imponderabiliów polskiej polityki zagranicznej na Wschodzie, zerwać z ambitną polityką wspierania prozachodnich przemian i zaakceptować Rosję taką, jaka jest, w nadziei na szybkie profity gospodarcze oraz wizerunkowe korzyści z rzekomego pojednania na scenie wewnętrznej. Polityka koalicji PO–PSL zerwała zatem z polityką historyczną, rzetelnym wyjaśnieniem zaległych problemów, w tym kwestii katyńskiej. Zaprzestała wspierania...
– To już nie był prosty gest poparcia, który Platforma pokazuje w zmanipulowanych sondażach telefonicznych. Kilka tysięcy osób w środku tygodnia było gotowych pokonać setki kilometrów, by o 8 rano stanąć na węgierskim bruku i demonstrować solidarność. Ale takich momentów będzie coraz więcej, tego już się nie da zmanipulować, jest nas za dużo – mówi Zygmunt Majewski z Poznania. Polska krew Składała kwiaty pod tablicą Konrada Rulikowskiego na rogu ulic Kossuta i Batorego. Właśnie kończył się wiec na placu przed węgierskim parlamentem. Kobieta w średnim wieku na pytanie, czy jest Polką, płynną angielszczyzną odpowiedziała – Nie, ale chciałabym być, jesteście wielkim narodem, potraficie walczyć o swoje ideały aż do zwycięstwa. Mam jednak w sobie trochę polskiej krwi. – tymi...
– To już nie był prosty gest poparcia, który Platforma pokazuje w zmanipulowanych sondażach telefonicznych. Kilka tysięcy osób w środku tygodnia było gotowych pokonać setki kilometrów, by o 8 rano stanąć na węgierskim bruku i demonstrować solidarność. Ale takich momentów będzie coraz więcej, tego już się nie da zmanipulować, jest nas za dużo – mówi Zygmunt Majewski z Poznania. Polska krew Składała kwiaty pod tablicą Konrada Rulikowskiego na rogu ulic Kossuta i Batorego. Właśnie kończył się wiec na placu przed węgierskim parlamentem. Kobieta w średnim wieku na pytanie, czy jest Polką, płynną angielszczyzną odpowiedziała – Nie, ale chciałabym być, jesteście wielkim narodem, potraficie walczyć o swoje ideały aż do zwycięstwa. Mam jednak w sobie trochę polskiej krwi. – tymi...

Pages