Jacek Lizniewicz

Podoba mi się temat pękniętej rury w Warszawie. Głównie dlatego, że sprowadził politykę, media, ekologów i tzw. debatę publiczną tam, gdzie czują się oni najlepiej, czyli do szamba. Przy okazji kał-gate widać jak na dłoni, kto jest kim. Ekolodzy, którzy rozdzierają szaty nad stosowaniem słomek i wycinaniem suchych drzew w Puszczy Białowieskiej, nie są zainteresowani tematem wpływających do rzeki ścieków. Rekord pobiła organizacja oskarżana o służenie lobby niemiecko-rosyjskiemu, a mianowicie Greenpeace, który w momencie, gdy fekalia zaczęły się lać szerokim strumieniem, rozpoczął lobbowanie… przeciwko Via Carpatia. Reszta aktywistów czy też pomalowanych na zielono polityków opozycji przeważnie taktycznie milczała, tak jakby nie wiedziała, że generalnie nie powinno się odprowadzać...