Puszcza kolonizowana przez najeźdźców. Zbieramy to, co zasialiśmy

FOT. ADOBE STOCK PLATFORM, WIKIPEDIA, PIXABAY
FOT. ADOBE STOCK PLATFORM, WIKIPEDIA, PIXABAY

ŚRODOWISKO [Kosztowna walka z obcymi]

„Gatunki obce kolonizują zręby w Puszczy Białowieskiej!” – zakrzyknęli kilka tygodni temu aktywiści ekologiczni, wskazując jako winnych leśników. Ci jednak odbijają piłeczkę do UNESCO i naukowców, którzy zabronili jakiejkolwiek ingerencji w Puszczy Białowieskiej. To kolejny element czarnego scenariusza, który spełnił się na naszych oczach

W latach 2012–2020 aktywiści ekologiczni i dostarczający im podłoża naukowego badacze byli głusi na argumenty. Od początku pojawiały się trzy kluczowe problemy, które przemawiały za tym, by podjąć interwencję w Puszczy Białowieskiej. Po pierwsze – bezpieczeństwo ludzi. Po drugie – zagrożenie pożarowe. Po trzecie – kwestia zanikania siedlisk i ubożenie gatunkowe obszaru Puszczy Białowieskiej. Wszystkie trzy kwestie wyśmiewano i podkreślano, że są to wymyślone argumenty. Po kolei jednak okazuje się, że od lat przestrzegający leśnicy mieli rację. Zaczęło się od kwestii zagrożenia pożarowego. W ostatnich latach coraz częściej

10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze