To nie był wypadek! Chciał (szybko) spadku

Kryminalni [Kuzyn morderca]

Motyw był banalny: chciwość i pieniądze. Natomiast okoliczności zabójstwa Błażeja C. nie-codzienne. Sprawcy wymyślili intrygę, która miała zapewnić im bezkarność. Pomylili się, bo nie ma zbrodni doskonałej… Rankiem 24 lipca zeszłego roku policja z Makowa Mazowieckiego (niewielkiego miasteczka w pobliżu Ostrołęki) otrzymała informację, że na jednej z peryferyjnych dróg doszło do tragicznego w skutkach wypadku. Zgłoszenie nadeszło około godziny 9.30, a radiowozy i pojazdy pozostałych służb ratunkowych pojawiły się na miejscu kilkanaście minut później. Widok, który mundurowi zobaczyli, był wstrząsający. Znaleziono mężczyznę w bardzo ciężkim stanie, zakrwawiony leżał w rowie. Bez problemu ustalono tożsamość ofiary. Wstępnie sądzono, że Błażej C. uległ nieszczęśli-wemu wypadkowi, że jadąc rowerem, został uderzony przez samochód, a siła potrącenia była tak duża, że z całym impetem uderzył w drzewo. Wprawdzie dawał oznaki życia, ale rokowania były złe. Błażej C. trafił do
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze