„Lewy” strzela, OMON pałuje, a Trump z Bidenem obchodzą 151 urodziny...

Felieton [Widziane z Brukseli]

W telewizji mecz o finał Ligi Mistrzów Bayern Monachium – Olympique Lyon. To bardzo rzadka sytuacja, kiedy trzymam kciuki za niemiecki klub. Pewnie jak większość Polaków. Oczywiście ze względu na „Lewego”, czyli Roberta Lewandowskiego. Ostatnio Bawarczycy z polskim, warszawskim, kluczowym komponentem zdemolowali Barcelonę aż 8:2. Wyczułem u niektórych niedosyt, że nasz rodak strzelił „tylko” jedną bramkę i miał jedną asystę (podanie, które kolega zamienia na gola). Wzruszam ramionami. Przecież Lewandowski miał aż trzy „odbiory”, czyli przejęcia piłki od przeciwników, od których rozpoczęła się bramkowa akcja jego drużyny. Zatem każdy fachowiec powie, że Robert miał udział w więcej niż połowie goli Bayernu w tym meczu.  O piłce piszę, bo kreśląc ten felieton, zerkam na telewizor, trzymając kciuki za „Czerwonych” (sic!), bo to koszulki drużyny z Bawarii. Ale od piłki ważniejsza jest oczywiście polityka (choć pewnie większość ludzi na świecie uważa inaczej). Właśnie
     
34%
pozostało do przeczytania: 66%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze