„Lewy” strzela, OMON pałuje, a Trump z Bidenem obchodzą 151 urodziny...

W telewizji mecz o finał Ligi Mistrzów Bayern Monachium – Olympique Lyon. To bardzo rzadka sytuacja, kiedy trzymam kciuki za niemiecki klub. Pewnie jak większość Polaków. Oczywiście ze względu na „Lewego”, czyli Roberta Lewandowskiego. Ostatnio Bawarczycy z polskim, warszawskim, kluczowym komponentem zdemolowali Barcelonę aż 8:2. Wyczułem u niektórych niedosyt, że nasz rodak strzelił „tylko” jedną bramkę i miał jedną asystę (podanie, które kolega zamienia na gola). Wzruszam ramionami. Przecież...
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: