I po co nam to było?

Felieton [Pan Jacek dla Ciebie]

Przełożenie wyborów okazało się nie mieć żadnego znaczenia z perspektywy zwykłego Polaka. Kampania wyborcza nie zmądrzała, a jedynie wydłużyła się. Nic nie wskazuje na to, żeby przeniosła się na tory merytoryczne. Przybiera za to fala personalnych ataków, kłamstwa, obrzucania się błotem i złośliwości. Gdyby w Polsce były detektory hipokryzji, to nie dawałyby nam one spać i cały czas ogłaszały stany alarmowe. Rafał Trzaskowski, którego ludzie zbierają podpisy łamiąc prawo, przyłapany na gorącym uczynku, mówi, że się nic nie stało i że jest to wynik wielkiej energii. Na to oczywiście oburza się PiS, które z kolei nadrukowało pakietów wyborczych, działając „na gębę”, w reakcji na obietnicę wyborów. Ten fakt z kolei oburza opozycję, która uważa jednak to, że wybory się nie odbyły (a więc tym samym karty i koperty okazały się niepotrzebne), za swój największy sukces. A, i bym zapomniał. Działacze PO zbierają podpisy dla Rafała Trzaskowskiego, mimo że sami grzmieli, że
49%
pozostało do przeczytania: 51%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze