Marcin Wolski

Sto lat mija od polskiego zwycięstwa nad bolszewikami w wojnie polsko-bolszewickiej i pamięć o Cudzie nad Wisłą pozostaje cząstką naszej zbiorowej świadomości. Ilu z nas jest potomkami bohaterów tamtych zmagań? Dla mnie to wspomnienie wiecznie żywe. W wojnie tej brali udział moi dwaj dziadkowie, stryj Stach (poległ nad Dźwiną) i mój ojciec, walczący nad Wkrą i pod Chorzelami. 

Wyjątkowość pióra Andrzeja Nowaka sprawia, że wydarzenia roku 1920 możemy lepiej poznać, zrozumieć i... przeżyć. Ledwo wskrzeszone państwo nazywane przez Sowietów „przepierzeniem” zdołało obronić siebie i świat cywilizowany przed bolszewicką nawałą. Bez pomocy, z tlącą się zdradą w Londynie (Lloyd George był z Kamieniewem dogadany), wbrew socjalistom z Zachodu! Piłsudski grał pokerowo, choć nie miał takiej swobody manewru, jak sugerują postendeccy pismacy. Wsparcie Białych w Rosji mogło okazać się dla nas jeszcze gorsze niż bolszewia. Nową Polskę Piłsudski chciał budować na kompromisie i zgodzie narodów dawnej Rzeczypospolitej, przy współpracy wszystkich stronnictw – a że na każdym polu napotykał opór, trudno go winić. Wymiernym efektem jest nie tylko 20 lat międzywojnia, lecz także nasze mentalne przetrwanie, zaliczka na przyszłość, w której znajdzie się i polski papież, i cud Solidarności, i wskrzeszenie idei Międzymorza. Bitwa Warszawska pokazała, że potomkowie bohaterów spod Grunwaldu, Kłuszyna i Wiednia nadal potrafią zwyciężać z silniejszymi. Blisko połowę pracy zajmują arcyciekawe rozważania „Polacy wobec komunizmu” – w odróżnieniu od mieszkańców Zachodu i różnych użytecznych idiotów potrafiliśmy się uodpornić na bolszewicki jad, jego propagandę i przemoc. Zasługa to wieszczów – na przykład Zygmunt Krasiński genialnie opisał przyszłą Rosję czerwonego caratu – pokoleń konspiratorów, polityków i żołnierzy.

Andrzej Nowak
„Klęska imperium zła”
Biały Kruk, Kraków 2020
(6*)
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: