Między kazaniem oślicy a mądrościami reżysera. Bakteria, którą pomylono z Bogiem, czy sztuka, którą pomylono z bełkotem?

Kultura [TEATR]

Można prowadzić z Pawłem Passinim analizy historii Kościoła i snuć rozważania filozoficzne na temat postawy Judasza. A można też napisać, że w przeintelektualizowanym spektaklu #chybanieja reżyser użył tematu afer pedofilskich w Kościele, by ogłosić, że Judasz był jego najjaśniejszym punktem… I zagrać to aktorami słaniającymi się w chorym transie. Gdzie się kończy Kościół? I czy poza nim nie ma zbawienia? To pytania postawione w finale spektaklu Pawła Passiniego #chybanieja zagranego w Centrum Kultury w Lublinie w ramach Karnawału Teatralnego. Na takie pytania łatwiej byłoby odpowiedzieć rzeczowo, gdyby nie koncert manipulacji, którego przed ich zadaniem dokonał Passini w trakcie półtoragodzinnej sztuki. Twórcy opisując afery pedofilskie wychodzą z założenia, jakoby papież był jak Bóg – nieomylny. Granie zdjęciem Jana Pawła II z meksykańskim pedofilem Marcialem Macielem Degollado było rekwizytem do podważenia autorytetu Kościoła. Idąc dalej tym tokiem myślenia
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze