Między kazaniem oślicy a mądrościami reżysera. Bakteria, którą pomylono z Bogiem, czy sztuka, którą pomylono z bełkotem?

Można prowadzić z Pawłem Passinim analizy historii Kościoła i snuć rozważania filozoficzne na temat postawy Judasza. A można też napisać, że w przeintelektualizowanym spektaklu #chybanieja reżyser użył tematu afer pedofilskich w Kościele, by ogłosić, że Judasz był jego najjaśniejszym punktem… I zagrać to aktorami słaniającymi się w chorym transie.

Gdzie się kończy Kościół? I czy poza nim nie ma zbawienia? To pytania postawione w finale spektaklu Pawła Passiniego #chybanieja zagranego w Centrum Kultury w Lublinie w ramach Karnawału Teatralnego. Na takie pytania łatwiej byłoby odpowiedzieć rzeczowo, gdyby nie koncert manipulacji, którego przed ich zadaniem dokonał Passini w trakcie półtoragodzinnej sztuki. Twórcy opisując afery pedofilskie wychodzą z założenia, jakoby papież był jak Bóg – nieomylny. Granie zdjęciem Jana Pawła II z meksykańskim pedofilem Marcialem Macielem Degollado było rekwizytem do podważenia autorytetu Kościoła. Idąc dalej tym tokiem myślenia sugeruje się, że zapewne pedofile, którzy znaleźli się w hierarchii kościelnej (na przykładzie ojca Degollado, sprawcy molestowania seksualnego), z pewnością dostępują zbawiania i trafiają do „nieba”. A skoro tak, to już prosta droga do tego, by uznać, że Jezus brata się z przestępcami. „Jeśli ty jesteś po drugiej stronie, to ja idę w drugą” – mówi do Boga aktorka grająca córkę Degollado. To jeszcze prostsza droga, by oznajmić, że „Kościół to kamień, o który potyka się człowiek”.

Opowieść Pawła Passiniego jest oczywiście wielowątkowa i bardziej złożona. Pojawia się w niej wątek Judasza, dzięki któremu Kościół, zdaniem twórców, wiele zyskał, bo „zdrajcy ukrywają to, co jest ukryte”. A więc aktorce nie pozostaje nic innego, jak wyznać Judaszowi miłość i przedstawić go jako bohatera. Na scenie pojawia się też oślica, która wygłasza swoje „kazanie”, mające pokazać rozbieżności w historycznych opisach życia Judasza. Jest również wątek tzw. „cudu w Sokółce” i...
[pozostało do przeczytania 28% tekstu]
Dostęp do artykułów: