Pięciu oskarżonych, a będzie gorzej

Ten wywiad warto przeczytać. I to nie tylko dlatego, że prymas Polski jasno mówi w nim, że „żaden człowiek o zdrowych zmysłach nie może kryć sprawców przestępstw seksualnych”, lecz przede wszystkim dlatego, że arcybiskup Wojciech Polak szczerze opowiada w nim o tym, co już się dzieje, i że w istocie dzieje się niewiele.

Zacznijmy od pierwszej informacji. Instytucja delegata Komisji Episkopatu Polski ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży istnieje od kilku miesięcy, a już teraz zgłoszono do niej pięć przypadków zatajania przez biskupów przestępstw seksualnych. Co to oznacza? W największym skrócie tyle, że spraw będzie o wiele więcej. Dlaczego? Bo po pierwsze, dopiero od kilku tygodni istnieje biuro delegata, po drugie, nieliczni jeszcze wiedzą, że można się do owego biura zgłaszać, a jeszcze mniej liczni chcą w ogóle rozmawiać na ten temat z ludźmi Kościoła. Jakby tego było mało, liczba zgłaszanych spraw będzie rosła, bo we wszystkich krajach i Kościołach sprawa ma charakter kuli śnieżnej. Im dłużej trwa debata, tym więcej ofiar ma odwagę opowiedzieć o swoich historiach i zgłosić je nie tylko do prokuratury. Druga informacja jest jednak gorsza. Otóż delegat sam z siebie może niewiele albo zgoła nic. Sprawy zgłaszane do niego przekazuje do metropolitów biskupów, na których poszło zgłoszenie. A jeśli biskup jest metropolitą, to do najstarszego święceniami biskupa danej diecezji. Problem zacznie się, a może się zacząć, gdy oskarżony zostanie także najstarszy święceniami biskup. Zaskakuje także informacja, że episkopat nie przewiduje procedury odszkodowawczej. To poważny błąd, bowiem w ten sposób podejmuje się decyzję o tym, że o wszystkim będą decydowały sądy. To gorsze rozwiązanie praktyczne, ale także gorsze z perspektywy Ewangelii, bo nic nie mówi się o zadośćuczynieniu ofiarom.
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: