Film to fikcja, ale bioterroryzm to fakt. „Sługi wojny” od 21 sierpnia w kinach

Dodano: 20/08/2019

KULTURA [WYWIAD]

Poznałem historię legalnego zbierania danych genetycznych polskich żołnierzy, pograniczników, celników, BOR-owców, policjantów i przekazania ich do niemieckiego banku danych. Zaczęliśmy drążyć temat i stworzyliśmy fikcyjną, fabularną historię z obszaru bioterroryzmu. Przede wszystkim zadaliśmy sobie pytanie: a co by było, gdyby próbki z DNA nie zostały po wykorzystaniu medycznym zniszczone? – mówi Mariusz Gawryś, reżyser filmu „Sługi wojny”, w rozmowie z Sylwią Kołodyńską.Film „Sługi wojny” dotyka bardzo istotnej tematyki bioterroryzmu. Scenariusz Pana i Macieja Strzembosza porusza wątek oddawania próbek DNA w niepowołane ręce. Jak mówi „Sambor” (Piotr Stramowski): „oficjalnie, legalnie i w pełnym słońcu”. A one mogą być wykorzystane w każdym celu. Do dywersji, do wrobienia kogoś w gwałt czy zabójstwo… Myślę, że wielu widzów dopiero dowie się o tych zagrożeniach z filmu „Sługi wojny”. Scenariusz z życia wzięty? Film otwiera plansza informująca, że
     
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze