Łódzkie „Igrzyska Wolności” – kto był, kogo nie było i jak to było?

W artykule Huberta Kowalskiego „Łódzkie księstwo Leszka Jażdżewskiego” („GP” nr 20/1344 z 15.05.2019) znalazła się błędna informacja o moim rzekomym udziale w łódzkich „Igrzyskach Wolności”, organizowanych w tym roku, tak jak od lat, przez środowisko pisma „Liberté!”, którego liderem jest Leszek Jażdżewski. Autor miał prawo do tego błędu.

Zapewne przeczytał program Igrzysk Wolności, w którym istotnie widnieje moje nazwisko, i uznał, że sama impreza przebiegała zgodnie z programem, tak zaś nie było.

Jak było?
Część osób związanych ze środowiskiem „Liberté!” to absolwenci Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politologii (WSMiP) Uniwersytetu Łódzkiego, którego jestem pracownikiem. Wielu znałem jako studentów. Mimo różnic ideowych, darzyłem ich pewnym zaufaniem. Uczestniczyłem w przeszłości w „IW” jako w debacie akademickiej, organizowanej przez absolwentów WSMiP, uważając, że jest to naturalne w relacjach między byłymi studentami a wykładowcą. W tym roku było jednak inaczej. „IW” – dotąd będące forum wyrazistej ideowo, lecz jednak tylko debaty – zostały przekształcone w antyrządowy wiec polityczny pod hasłem alternatywnych obchodów Dnia Niepodległości. Udział w nim byłby udziałem w demonstracji politycznej. Każdy ma do niej prawo, ale każdy także ma prawo oczekiwać, że gdy jest na nią zapraszany, w zaproszeniu precyzowany jest charakter imprezy, po to, by nikogo w taki wiec nie wmanipulować. Ten wymóg dobrych obyczajów nie został przez gospodarzy dopełniony.

Dlaczego o tym piszę?
Cała sprawa jest ilustracją zjawiska dotyczącego środowiska dzisiejszej szeroko rozumianej opozycji. Jest to też już druga błędna informacja medialna na mój temat w kontekście tegorocznych „IW”. Pierwszą podała „Gazeta Wyborcza” (Paweł Rutkiewicz, „>>Igrzyska Wolności<< jako »mowa nienawiści«, czyli propaganda według PiS”, „GW” z 6.04.2019) w wywiadzie z organizatorem tej imprezy...
[pozostało do przeczytania 58% tekstu]
Dostęp do artykułów: