Jażdżewski zaorał Tuska, a Wałęsa Unię

Felieton [Widziane z Brukseli]

Pojawił się nam nowy wykładowca. Donald Tusk zaniósł kaganek europejskiej oświaty najpierw na UW – patron tej uczelni marszałek Józef Piłsudski ponoć zakrył w niebiesiech twarz dłońmi – aby udać się potem na Uniwersytet Poznański imienia Adama Mickiewicza. Ten z kolei patron miał mowę Tuska skwitować słowami: „Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie?”. Wykładowca Tusk odwołał się do wolności słowa na wyższych uczelniach. Doskonały dowcip. Gdy rektor Politechniki Gdańskiej udostępnił – oczywiście odpłatnie – salę na konwencję Prawa i Sprawiedliwości na Pomorzu z udziałem prezesa Kaczyńskiego i premiera Morawieckiego, to w ramach „akademickiej wolności” rozpoczęła się akcja zaszczuwania tego człowieka. List potępiający go podpisało stu kilkudziesięciu pracowników uczelni, a poddany niebywałej presji rektor nagle zmarł. Gdańszczanie, z którymi rozmawiałem, mówią jednoznacznie – został zaszczuty. A teraz wykładowca Tusk przedstawia się jako „metr z
     
43%
pozostało do przeczytania: 57%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze