Dziękuję za „to, co było”

Felieton [Mucha na dziko]

„Człowiek, który ma puste kieszenie, wolny nie jest” – powiedział podczas konwencji PiS Jarosław Kaczyński, zapowiadając potężne inwestycje, w tym rozszerzenie programu „Rodzina 500 plus” na pierwsze dziecko i trzynastą emeryturę. Przysłuchując się temu, przypomniałem sobie smutne lata 90., kiedy skutek „transformacji ustrojowej” widoczny był w postaci pustej lodówki i dylematów – kupić książki czy ciepłe buty? Czy kupić 20 dkg sera czy ciut lepszą herbatę? Gdyby wtedy istniały takie programy, zapewne 90 proc. problemów zniknęłoby bezpowrotnie, bo dotyczyły one przecież rzeczy podstawowych. Ktoś może powiedzieć, że się użalam, że wszystkim było ciężko, a przed wojną to w ogóle dzieci nie miały butów. Być może. Tyle tylko, że przez całe dzieciństwo i jeszcze długo potem, kiedy moje pokolenie było przekonywane, że jedyną szansą jest emigracja – wmawiano nam równocześnie, że: a) nie da się nic z tym zrobić i b) żyjemy w Polsce najlepszej z dotychczasowych. No i żyliśmy
     
49%
pozostało do przeczytania: 51%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze