A życie toczy się dalej... Most na rzece Kwai

Dodano: 06/11/2018 - Nr 45 z 7 listopada 2018

Podróże [Tajlandia]

Jest rok 1943. Świat żyje w ciągłym strachu. II wojna światowa nadal zbiera śmiertelne żniwo. Matki czekają w domach na swoich synów. Brytyjska prasa donosi o żołnierzach pojmanych przez japońską armię. Z azjatyckiego frontu nad Tamizę dochodzą strzępki informacji, że jeńcy mają budować Japończykom most. Brytyjski dowódca, pułkownik Nicholson, stawia sobie za punkt honoru udowodnić wszystkim wyższość moralną i techniczną Brytyjczyków nad resztą świata i osobiście pilnuje przebiegu prac. Mimo że most ma przecież służyć wrogowi. Mimo że nadzorcą budowy jest japoński pułkownik Saito, który gardzi jeńcami, gdyż wbrew bushidō Brytyjczycy poddali się, zamiast honorowo popełnić samobójstwo. Historię opartą po części na własnych przeżyciach opisał w swojej powieści Pierre Boulle. Zaś na ekrany przeniósł ją David Lean, tworząc słynny film o wiele mówiącym tytule „Most na rzece Kwai”. Tak książka, jak i film sprawiły, że dziś na rzekę Kwai przybywają kolejni turyści, którzy
     
22%
pozostało do przeczytania: 78%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze