To już rok!

Felieton [Walka o dusze]

Za kilka dni minie rok, gdy odszedł mój Tato. Nagle, bez zapowiedzi, z marszu. Pewnie nigdy nie zapomnę, jak nie mogliśmy dodzwonić się do niego z Mamą, jak zepsuł mi się samochód i nie mogłem dojechać do rodziców, i jak otrzymałem telefon, że Tato jest nieprzytomny i że trzeba dzwonić po karetkę. A potem godziny oczekiwania, przewiezienie na OIOM i… telefon, że to już koniec. Nie zapomnę także ostatniego spotkania, w Dzień Ojca, gdy porozmawialiśmy, uścisnęliśmy się, nie wiedząc, że to ostatnie spotkanie. Czasem zastanawiam się, co by było, gdybym wiedział? Co innego bym powiedział? Rok sprawił, że emocje stały się mniej gorące, łzy nie płyną już same do oczu, ale są takie momenty, gdy chciałoby się z Tatą pogadać. Opowiedzieć mu o Ziemi Świętej, o Japonii, o tym, co jeszcze planuję, a nawet – choć ona tak bardzo nas różniła – podyskutować o polityce. I spoglądać, z jakim zachwytem zajmuje się wnukami, umówić na kolejne spotkania. W tym roku była I Komunia trzeciego
     
63%
pozostało do przeczytania: 37%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze