Jak to było z głodówką w dziecięcym szpitalu. To PR wywołał zagrożenie epidemią

​KRAJ [Protest lekarzy rezydentów, PR]

„Zbliżający się okres jesiennego wzrostu zachorowań” – tak uzasadniono przeniesienie protestu lekarzy rezydentów z głównego holu szpitala dziecięcego do piwnicy. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w holu placówki pojawiło się zagrożenie epidemiologiczne, którego wcześniej miało nie być. A wszystko z obawy o to, że zbyt szeroko rozejdzie się informacja, iż lekarze niegodnie wykorzystali do swojego protestu małych pacjentów. Protest głodowy rezydentów trwa od 2 października. Wśród swoich postulatów wymieniają oni zwiększenie nakładów na służbę zdrowia, skrócenie kolejek do lekarzy, wzrost płac w całej służbie zdrowia. Gdy strajk przebił się do przestrzeni publicznej, ochoczo podłączyli się do niego politycy totalnej opozycji oraz towarzyszący protestom stały „gwiazdozbiór” pokroju Mateusza Kijowskiego, Macieja Stuhra czy Krystyny Jandy. Postulaty młodych lekarzy wielu z nas wydają się słuszne. Ale czy na pewno o to w tym proteście chodzi? W tym celu należy
     
22%
pozostało do przeczytania: 78%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze