Misiewicz. To brzmi dumnie

Jacek Liziniewicz [PAN JACEK DLA CIEBIE]

Politycy opozycji nie są w stanie narzucić żadnego merytorycznego tematu debaty publicznej. Od czasu do czasu uda im się jednak ukuć hasełko, które natychmiast gdy osiągnie sukces, zostanie spalone przez samych twórców. Tak było z wymyślonym terminem „Misiewicze”. W założeniu pojęcie miało określać osoby z partyjnego nadania, które nie są odpowiedni na piastowane stanowisko. „Misiewiczami” mieli być prezesi Orlenu, członkowie zarządu JSW, PZU i PGNiG. Ich rządy miały doprowadzić do katastrofy poszczególne spółki. Jak narracja z Misiewiczami ma się do rzeczywistości? Otóż, jak pisze portal Money.pl, w pierwszym półroczu tego roku największe państwowe spółki notowane na giełdzie wypracowały prawie 15 mld zł zysku. To oznacza ponad dwukrotną poprawę w skali roku i prawie trzykrotny wzrost względem lat 2014–2015. No i co teraz, państwo politycy? Kłamaliście czy po prostu wasze Oxfordy, MBA-eje i CIA-eje są tylko świstkami tak naprawdę gówno wartymi? A może jest jeszcze
     
57%
pozostało do przeczytania: 43%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze