Nr 9 z 2 marca 2011

Leszek Misiak
Na wieży znajdowało się 8 magnetofonów oraz 3 aparaty fotograficzne. Dodatkowo stanowisko pracy kontrolera strefy przyziemienia wyposażone było w niestandardowy zestaw rejestrujący obraz, typ SONY SLV-X711 z kamerą. Wszystkie te rejestratory zdołały zapisać tylko dźwięk, ponieważ błona fotograficzna w aparatach nie spełniała norm i nie były one używane, a podczas odtwarzania danych z kasety wideo stwierdzono brak nagrań (!). Kontrolerzy, jak od dawna wiadomo, podawali polskim pilotom błędne komendy („na kursie i ścieżce”), a zachowane nagranie z rozmów na wieży nie zarejestrowało akcji ratunkowej. – To sytuacja niedopuszczalna na żadnym lotnisku. Nie wyobrażam sobie, by te wszystkie urządzenia nie działały trzy dni wcześniej, 7 kwietnia 2010 r., gdy lądował w Smoleńsku premier Rosji...
Tomasz Terlikowski
Następnego dnia otworzyłem portal poświęcony Fronda.pl, by jak co dzień dorzucić do niego strawy, skomentować jakieś wydarzenie i popracować. Ale pierwsze newsy, które tam zobaczyłem, wybiły mnie zupełnie z chęci do pracy, a nawet mocniej – z chęci do życia na takim świecie. Pierwszy dotyczył Roberta Latimera, który zamordował niepełnosprawną córkę, został za to skazany na jedenaście lat, wreszcie przedterminowo zwolniono go z więzienia, a wreszcie zaproszono do radia, by opowiedział o swoich przemyśleniach. A on ochoczo spełnił tę propozycję i zabrał się za wyjaśnienie, że morderstwa wcale nie żałuje, że udusiłby córkę spalinami samochodowymi jeszcze raz, a wszyscy, którzy go krytykują, są „bandą aroganckich zacofańców religijnych. Wcale nie zależy im na dobru Tracy. To są sadyści i...
Antoni Rybczyński
Kłopotliwy koalicjant Ostry konflikt między PDSh i PSSh ciągnie się od czasu wyborów parlamentarnych w czerwcu 2009 r. Wygrała je minimalnie Partia Demokratyczna, przedłużając swoje rządy, ale lewica oskarża Berishę o sfałszowanie wyników. Temperatura politycznego sporu wzrosła jeszcze bardziej od listopada 2010 r., gdy opozycja wznowiła masowe demonstracje, oskarżając rząd o korupcję i złe zarządzanie funduszami publicznymi. Iskrą, którą padła na tę beczkę prochu, okazało się oskarżenie o korupcję wicepremiera Ilira Mety. Berisha zdymisjonował Metę, ale dla opozycji było to za mało, zażądała przedterminowych wyborów i wyszła na ulice. Socjalistyczny Ruch na rzecz Integracji (LSI), któremu przewodniczy Meta, zapewnia kilka dodatkowych głosów potrzebnych partii Berishy do większości...
Grzegorz Wierzchołowski
Na wieży znajdowało się 8 magnetofonów oraz 3 aparaty fotograficzne. Dodatkowo stanowisko pracy kontrolera strefy przyziemienia wyposażone było w niestandardowy zestaw rejestrujący obraz, typ SONY SLV-X711 z kamerą. Wszystkie te rejestratory zdołały zapisać tylko dźwięk, ponieważ błona fotograficzna w aparatach nie spełniała norm i nie były one używane, a podczas odtwarzania danych z kasety wideo stwierdzono brak nagrań (!). Kontrolerzy, jak od dawna wiadomo, podawali polskim pilotom błędne komendy („na kursie i ścieżce”), a zachowane nagranie z rozmów na wieży nie zarejestrowało akcji ratunkowej. – To sytuacja niedopuszczalna na żadnym lotnisku. Nie wyobrażam sobie, by te wszystkie urządzenia nie działały trzy dni wcześniej, 7 kwietnia 2010 r., gdy lądował w Smoleńsku premier Rosji...
Robert Tekieli
Bez hipotezy Boga nie da się stworzyć intelektualnie uczciwego obrazu świata. A jednak takie właśnie materialistyczne myślenie dominuje europejską nowożytność. Zachodniej kulturze sferę ducha amputowano przy pomocy brzytwy Ockhama. Nie należy mnożyć bytów ponad potrzebę. Jednak narzędzie mające na celu przystrzyżenie zbyt spekulatywnej kreatywności scholastyków zamieniło się w piłę tarczową, którą ogołocono świat do tego, co dostępne zmysłami i powtarzalnym doświadczeniem. Brzytwa Ockhama jest rodzajem znieczulenia, narzędziem, które nie zwiększając szansy na odkrycie prawdy, tworzy złudzenie, że może pomagać w jej znalezieniu. A bywa narzędziem tak samo zwodniczym jak zasada, że prawda leży pośrodku. Czasami nie leży. Odrzucenie hipotezy istnienia świata duchowego jest konsekwencją...
Jarosław Grzędowicz
Czytanie rozwielitki Rozwielitki – miniaturowe planktonowe skorupiaki, żyjące w słodkiej wodzie, są doskonale znane każdemu z lekcji biologii albo jako pokarm dla rybek akwariowych. Te maleńkie stawonogi stanowią przedmiot szczególnego zainteresowania uczonych ze względu na szczególny sposób rozmnażania zwany heterogonią. Obejmuje on zarówno rozmnażanie bezpłciowe, jak i płciowe. Obecnie, dafnie dołączyły do menażerii zwierząt o rozkodowanym zapisie genetycznym. Według naukowców, blisko 10 tys. z odczytanych 31 tys. genów rozwielitki jest unikatowe i charakterystyczne jedynie dla tych zwierząt, i kryje ich szczególne zdolności wytwarzania dodatkowych pancerzy w odpowiedzi na obecność w wodzie związków chemicznych pozostawianych przez drapieżniki. (Science) Archeologowie nie chcą...
Tomasz Sakiewicz
Leszek Miller wykonał kilka spektakularnych gestów wobec USA i UE, ale także utrzymał rosyjską dominację energetyczną w Polsce. Rządy Jana Olszewskiego i Jarosława Kaczyńskiego były prawdziwą, choć krótkotrwałą wyrwą w balansowaniu pomiędzy Moskwą i Zachodem. Wahadło poszło zarówno na Zachód, jak i w kierunku rzeczywistej demokracji. Uczciwie oceniając, balans z korzyścią dla odrywania Polski od wpływów Rosji został zatrzymany dopiero za rządów Donalda Tuska. Osłabiły się nasze więzy z USA (nie bez winy oczywiście amerykańskiej administracji), Rosja zaczęła bezczelnie wpływać na naszą politykę zagraniczną, a polskie MSZ zachowywać tak, jakby nasza suwerenność podlegała dyskusji. Kulminacją wpływów rosyjskich stała się sprawa Smoleńska. Partie polityczne, media i celebryci...
Krystyna Grzybowska
Ale najciekawsze były rozważania na temat: jakie majtki lubią mężczyźni. Różne celebrytki przyniosły różne majtki i zachwalały ich zalety. Nie rozbierały się dla zademonstrowania gustów, ale wszystko przed nami. No i najważniejsze: czy chcesz wyglądać jak mieszkanka Manhattanu? Ależ oczywiście, że chcę. Chce tego każda dziewczyna w każdej pipidówie. O niczym innym nie marzy. Manhattan to po prostu wielki świat. Potem w gminnym sklepie można zadawać szyku – patrzcie, jestem z Manhattanu! Tylko czy ludzie pracujący miast i wsi kapują, co to jest Manhattan. Nieważne. Ważne, że robimy wodę z mózgu i to taką z bąbelkami. Robienie wody z mózgu jest pożytecznym zabiegiem na rzecz podrzucania społeczeństwu tematów zastępczych, mianowicie zastępujących prawdziwe problemy kobiet i mężczyzn w...
Jarosław Grzędowicz
Rosyjska ekspedycja, stacjonująca nad jeziorem Vostok, zdołała już przewiercić ponad 3750 m lodu i jest bliska przebicia pokrywy. Czas nagli, ponieważ kończy się antarktyczne lato i nadciąga zima, a w tym rejonie notowano już temperatury rzędu minus 89.2 stopni Celsjusza. Podobne przedsięwzięcia podjęły też ekspedycje amerykańskie i brytyjskie, ale nie ulega wątpliwości, że rosyjski odwiert jest najbardziej zaawansowany. Ogółem, pod lodem Antarktydy znajduje się 150 głębinowych jezior, z czego Vostok jest największym, najgłębiej położonym i najbardziej izolowanym. Jego wody są przesycone tlenem i pod względem warunków nie przypomina żadnego miejsca na Ziemi. Obecnie odwiert jest praktycznie wykonany – pozostało symboliczne kilka metrów. Tunel odwiertu zostanie wypełniony freonem i...
Jarosław Grzędowicz
Sen zimowy niedźwiedzia brunatnego trwa 5–6 miesięcy. W tym czasie dochodzi do wielu niezbyt dobrze zrozumianych procesów fizjologicznych. Przede wszystkim serce niedźwiedzia, bijące w okresie aktywności z częstotliwością ok. 84 uderzeń na minutę, zwalnia do ok. 19. Gdyby u normalnego człowieka doszło do takiego spadku tętna, jego stan byłby krytyczny. Kiedy serce zwalnia, krew zaczyna zalegać w komorach i przedsionkach, a w efekcie jej ciśnienie wewnątrz serca rośnie i zaczyna napierać na ścianki mięśni. Równocześnie lewy przedsionek musiałby działać ze znacznie większą siłą, żeby wypompować krew do komory. Taka sytuacja u człowieka doprowadziłaby do zatrzymania akcji serca i zgonu. Dlatego Bryan Rourke i Nathan Barrows z Cal State wraz z Lynne Nelson i Charlesem Robbinsem z...
Rafał Ziemkiewicz
Z jakiegoś powodu pani Paradowska nawet nie bierze pod uwagę, że kwestia, czy się kogoś zabije ciosem pałki w ciemię, czy przez zrzucenie ze schodów, niewiele zmienia. Nawet jeśli szkielet Pyjasa nosi obrażenia typowe dla upadków z wysokości, to od tego do uznania za prawdziwą wersji SB, jakoby student się upił i spadł ze schodów sam z siebie, bez niczyjej pomocy, jeszcze daleko. I za wcześnie rehabilitować sprzedajnego eksperta, który SB taki papier wypisał, a sam, nie wiedząc, że jest nagrywany, szczerze oznajmiał, że to przecież jasne, że „ktoś Pyjasowi dał w mordę”. Rzecz w tym, że w pewnych sprawach – tam, gdzie idzie o szeroko pojęte dobre imię służb PRL i ich różnorakiej kontynuacji – pani Paradowska wydaje się zupełnie niezdolna do wątpliwości. To zresztą cecha całej tej...
Dorota Kania
Tajny współpracownik Według znajdujących się w IPN materiałów, urodzony w 1918 r. mec. Władysław August Pociej został zarejestrowany jako KO „Lucky” w Krakowie przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego w 1947 r., a jego kontakty ze służbami PRL są udokumentowane aż do końca lat 80. „Zobowiązuję się współpracować z organami Bezpieczeństwa Publicznego nad wykrywaniem wrogów działających na szkodę Rzeczpospolitej Polskiej” – napisał własnoręcznie Władysław Pociej w oświadczeniu 10 grudnia 1947 r. Był on wówczas jednym z głównych krakowskich działaczy Młodzieży Wszechpolskiej obok Tadeusza Radwana i Stanisława Wielgusa. W latach 40. w rozmowach z funkcjonariuszami MBP Władysław Pociej informował m.in. o działaniach krakowskiego środowiska Młodzieży Wszechpolskiej. Po...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Sprzeciw wobec decyzji o uhonorowaniu Bandery wyraża także partnerski Zamość. Do tamtejszej Rady Miasta wpłynęły dwa wnioski. Jeden w imieniu Stowarzyszenia Upamiętnienia Polaków Pomordowanych na Wołyniu złożyła Teresa Radziszewska, drugi, w imieniu grupy obywateli – Arkadiusz Dygas. Obydwa pisma wnosiły o wyrażenie dezaprobaty wobec decyzji miasta partnerskiego. W tej sprawie 22 lutego br. odbyło się posiedzenie komisji oświaty Rady Miasta z udziałem dyrektorów wydziałów miejskich. Sala przeznaczona na obrady komisji nie mogła pomieścić radnych, dziennikarzy oraz osób zainteresowanych tematem, dlatego obrady zostały przeniesione do sali plenarnej. W pierwszej kolejności głos oddano Teresie Radziszewskiej, Janinie Kalinowskiej i Zofii Szwal, przedstawicielkom Stowarzyszenia. Szczególne...
W strukturze organizacyjnej Komendy Głównej WiN wyróżniono: obszary, okręgi, rejony, inspektoraty, rady (obwody, powiaty) i placówki. W Krakowie siedzibę miał Obszar Południowy WiN obejmujący okręgi: krakowski, rzeszowski, śląsko-dąbrowski i dolnośląski. Kolejnymi prezesami Obszaru byli: płk Antoni Sanojca (marzec–listopad 1945 r.), płk Franciszek Niepokólczycki (listopad 1945 r. – styczeń 1946 r.), ppłk Łukasz Ciepliński (styczeń–grudzień 1946 r.), por. Franciszek Błażej (grudzień 1946 r. – październik 1947 r.). Podlegały im takie wydziały jak: organizacyjny, łączności, wywiadowczy, propagandy. W skład Wydziału Wywiadowczego (Informacji) wchodziły: samodzielna sieć wywiadowczo-propagandowa (Brygady Wywiadowcze), obszarowa sieć wywiadowcza oraz wojskowa sieć wywiadowcza-propagandowa,...
Ryszard Czarnecki
Uważam, że żaden z tych scenariuszy nie będzie powtórzony jesienią w Polsce. W wariancie budapeszteńskim – niestety. W wariancie praskim i bratysławskim – na szczęście. Zacznę od Węgier. Są dwie główne (może nawet dwie i pół) różnice między nami a nimi. Po pierwsze, Fideszowi sprzyjała – zwłaszcza od czasu kompromitującej szczerości Gyurscaniego – spora, lecz nie większościowa część środków masowego przekazu w tym kraju. Po drugie, Orban mógł sytuować się, w dużej zresztą mierze taktycznie, jako lider formacji centroprawicowej, a nie prawicowej, bo na prawym skrzydle miał i ma jeszcze bardziej nacjonalistyczną partię Jobbik. To ona właśnie, uzyskując poparcie kilkunastu procent Madziarów, była dla liberalnych i lewicowych mediów, nie tylko na Węgrzech, „czarnym Piotrusiem”, głównym...
Rafał Kotomski
O rze¬czach bo¬le¬snych dla Po¬la¬ków mó¬wi Pan ję¬zy¬kiem pro¬stym, wręcz do¬sad¬nym, bez zbęd¬ne¬go pa¬to¬su i fil¬mo¬wych tri¬ków. Bar¬dzo mi za¬le¬ża¬ło, że¬by to nie był kon¬wen¬cjo¬nal¬ny film fa¬bu¬lar¬ny. Speł¬nia¬jąc wa¬run¬ki wi¬do¬wi¬ska ki¬no¬we¬go, po¬sta¬no¬wi¬łem opo¬wie¬dzieć hi¬sto¬rię ina¬czej, w spo¬sób praw¬dzi¬wy. Nie wiem, czy praw¬da jest dzi¬siaj atu¬tem. Mam jed¬nak na¬dzie¬ję, że w cza¬sach prze¬sy¬co¬nych uda¬wa¬niem i zgry¬wą, wła¬śnie ta¬kie po¬dej¬ście za¬in¬te¬re¬su¬je wi¬dzów. Aż do bó¬lu praw¬dzi¬wie i w spo¬sób na¬praw¬dę przej¬mu¬ją¬cy opo¬wie¬dział Pan hi¬sto¬rię Bru¬no¬na Dry¬wy, naj¬star¬szej spo¬śród ofiar Czar¬ne¬go Czwart¬ku, pra¬cow¬ni¬ka por¬tu, któ¬re¬go za¬strze¬lo¬no, gdy wy¬sia¬dał z ko¬lej¬ki na sta¬cji Gdy¬nia–Stocz¬nia. Po pre¬mie...
Teresa Wójcik
Sytuacja finansów publicznych staje się coraz trudniejsza, a w ZUS-ie lada moment może zabraknąć pieniędzy na bieżące wypłaty emerytur. Składek wpływa coraz mniej, bo spada liczba zatrudnionych. Obecnie mamy w kraju ponad 2 mln bezrobotnych i znacznie ponad 2 mln emigracji zarobkowych – ponad 4 mln osób nie płaci więc składki emerytalnej. Dziura w dochodach ZUS jest potężna i co gorsza rośnie, a emerytury wypłacać trzeba, bo są to wymagalne zobowiązania (znacznie zresztą przez różne sztuczki zaniżone) wobec ludzi, którzy przez ustawowy okres płacili składki. Od dość dawna ZUS musiał na ten cel zaciągnąć kredyty komercyjne, co dodatkowo obciąża go odsetkami. Dziurawa skarbonka ZUS Ostatnio przy problemach z wypłatą emerytur ZUS otrzymał kredyt z budżetu państwa, ale taka możliwość...
Marcin Wolski
Dość szybko również telewizje zachłysnęły się moralnym ekshibicjonizmem, a przeciwników „bigbrotherów” po prostu wdeptano w linoleum w studio. Coraz liczniejsze programy mentalnych kucht promowały eksponowanie tego, co dotychczas ludzki wstyd i opinia sąsiedzka kazały skrywać na dnie duszy. Zapomniano, że hipokryzja to hołd, jaki występek przez wieki składał cnocie. Wreszcie rozpuścili języki politycy. Pal sześć, kiedy kloaka lała się z gęby gminnym watażkom, niestety wkrótce dosadny styl wykwitł na ustach osobników z doktoratami... Tolerowano go, kiedy „cham był nasz”, a jego metody miały służyć pognębieniu wroga. Ciekawe, że każdy z wymienionych przejawów postępującego schamienia we właściwym czasie był do powstrzymania. Dlaczego więc się rozplenił? Komu zabrakło odwagi, żeby...
Grzegorz Broński
– Nie jest żadną tajemnicą, że w Wałbrzychu już podczas wcześniejszych wyborów dochodziło do kupowania głosów. Znając miejscowe realia, nie mieliśmy żadnych wątpliwości, że historia powtórzy się podczas ubiegłorocznych wyborów. Dlatego nasi reporterzy ruszyli w miasto w poszukiwaniu podejrzanych scen. Szok był ogromny, po Wałbrzychu krążyły całe hordy „kupowaczy” – opowiada „Gazecie Polskiej” Wioletta Rybczyńska, dyrektor Telewizji „Dami”. – Później zaczęli zgłaszać się do nas ludzie opowiadający, jak ten proceder w rzeczywistości wyglądał. To była doskonale zorganizowana akcja. Z podziałem ról, wcześniej przygotowanymi pieniędzmi, ludźmi w gotowości czekającymi pod telefonem na polecenia. Wyciekły też nagrania kilku rozmów. Ich bohaterem jest Stefanos E. Jeszcze niedawno...
Marcin Wolski
Wyjątkowość „TP” opierała się na zasadzie „wśród ślepych jednooki królem”. W zmonopolizowanej rzeczywistości medialnej PRL pismo bezpartyjne, oddające komunistycznej władzy tylko część rytualnych ukłonów, było heroicznym ewenementem. Sam je prenumerowałem, choć głównie dla felietonów Kisiela i Piotra Wierzbickiego oraz „obrazu tygodnia” – jedynych zbliżonych do prawdy wiadomości na wschód od Łaby. Inna sprawa, że jak słusznie zauważa Graczyk, można mówić właściwie o trzech tygodnikach połączonych osobą Jerzego Turowicza: – periodyku katolików realistów, szukających modus vivendi z komunistyczną władzą, którego egzystencja została przerwana w 1953 r. zawieszeniem, a następnie oddaniem w ręce PAX-u; – organie grupy politycznej ZNAK-u, która po 1956 r. godzi się na rolę koncesjonowanej...

Pages