Nr 6 z 6 lutego 2013

Piotr Lisiewicz
Rok 2006. Do redakcji „Gazety Polskiej” dzwoni wczesnym rankiem domofon. Budzi on ważnych redaktorów, którzy dopiero co po długich nocnych Polaków rozmowach położyli się spać na redakcyjnej podłodze. Przez domofon słychać dialog: – Dzień dobry. Jestem waszym czytelnikiem. – To niemożliwe. My nie mamy czytelników. – Ale ja naprawdę jestem czytelnikiem. – Jeśli nawet mamy czytelników, to wyłącznie chorych psychicznie. Pan na pewno jesteś chory psychicznie. Elegancki starszy pan, nieświadomy faktu, że w tygodnikach praca zaczyna się bliżej południa, jest wyraźnie zachwycony takim powitaniem. Jak również winem domowej roboty, którym zostaje na śniadanie poczęstowany. Opowiada o młodości, partyzantce, więzieniu... Czy podobna sytuacja mogłaby wydarzyć się w jakiejś innej...
Artur Dmochowski
Rozbite społeczeństwo Kluby powstawały właściwie na jałowym gruncie. Jednym z głównych celów rządów Wojciecha Jaruzelskiego po stanie wojennym było przecież zniszczenie chęci solidarnego, oddolnego działania i zatomizowanie społeczeństwa. Niestety, w dużej mierze ówczesnej władzy to się udało – tysiące ludzi zniechęcono do działalności więzieniami, groźbami i esbeckimi szykanami. Kolejne tysiące najbardziej zaangażowanych wypchnięto na emigrację. W rezultacie społeczeństwo w 1989 r. było bez porównania mniej aktywne i gorzej zorganizowane niż dekadę wcześniej. Ale co gorsza, szybko okazało się, że choć oficjalnie szermowano hasłem „budowy społeczeństwa obywatelskiego”, w rzeczywistości twórcom III RP taka sytuacja była na rękę i struktur nowego państwa wcale nie zamierzali oprzeć na...
Anita Gargas
Tymczasem od paru dni trwają naciski na telewizję publiczną, by nie emitowała „Anatomii upadku”. Impuls do tej akcji dała wypowiedź rzeczniczki TVP Joanny Stempień-Rogalińskiej, w której ujawniła, że kierownictwo telewizji zastanawia się nad emisją dokumentu – obok filmu wyprodukowanego przez National Geographic. Dajmy sobie spokój z tym filmem I tak Agnieszka Kublik na łamach gazety Michnika straszy prawicowością: „TVP stoi przed trudną decyzją, bo oba dokumenty wywołują silne emocje, zwłaszcza na prawicy. Prawica »Anatomię upadku« pokochała, bo film forsuje hipotezę zamachu smoleńskiego, a film National Geographic znienawidziła, bo pokazał fakty, które tę hipotezę obalają. Pokazania w TVP filmu Anity Gargas zażądało od telewizji prawicowe Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich” –...
Leszek Misiak
Czy z 1000 świadków jeden widział „beczkę”? Podkreślamy, że zapytaliśmy prokuraturę, czy posiada zeznania bezpośrednich świadków katastrofy smoleńskiej, którzy potwierdzają wersję katastrofy komisji MAK, Millera i National Geographic, a więc np. widzieli, jak samolot wykonywał tzw. beczkę (a jeśli tak, to w jakim miejscu się wtedy znajdował), widzieli zderzenie z brzozą, gdy urywała ona Tu-154 kawałek skrzydła, widzieli, jak samolot upadł na ziemię kołami do góry. Informacja, czy są tacy świadkowie, okazała się tajna. Tymczasem samo potwierdzenie, że takie osoby istnieją, nie oznacza ujawnienia ani ich danych personalnych, ani treści ich zeznań. Odmowa odpowiedzi na to podstawowe pytanie rodzi więc wątpliwości, czy tacy świadkowie w ogóle są? Zapytaliśmy też prokuraturę, czy –...
Grzegorz Wierzchołowski
Czy z 1000 świadków jeden widział „beczkę”? Podkreślamy, że zapytaliśmy prokuraturę, czy posiada zeznania bezpośrednich świadków katastrofy smoleńskiej, którzy potwierdzają wersję katastrofy komisji MAK, Millera i National Geographic, a więc np. widzieli, jak samolot wykonywał tzw. beczkę (a jeśli tak, to w jakim miejscu się wtedy znajdował), widzieli zderzenie z brzozą, gdy urywała ona Tu-154 kawałek skrzydła, widzieli, jak samolot upadł na ziemię kołami do góry. Informacja, czy są tacy świadkowie, okazała się tajna. Tymczasem samo potwierdzenie, że takie osoby istnieją, nie oznacza ujawnienia ani ich danych personalnych, ani treści ich zeznań. Odmowa odpowiedzi na to podstawowe pytanie rodzi więc wątpliwości, czy tacy świadkowie w ogóle są? Zapytaliśmy też prokuraturę, czy –...
Zobaczyłem nieopodal leżącą skrzynię, która na pierwszy rzut oka przypominała szafę pancerną. Chciałem do niej podejść i zobaczyć, co to jest, ale tego miejsca pilnował żołnierz rosyjski. Później okazało się, że jest to stary złom, niepochodzący z tego samolotu. Pierwszym rzucającym się w oczy fragmentem był odwrócony do góry podwoziem segment środkowy samolotu. Drugim rozpoznawalnym elementem był znajdujący się pośrodku zrytego pasa ziemi również odwrócony do góry kołami fragment ogona samolotu. Widać też było w pobliżu jeden z silników oraz fragment usterzenia pionowego, oparty o drzewa. Pozostałe szczątki były niewielkie, porozrzucane i pokryte szarobrunatnym błotem”. Cezary Kąkolewski, oficer BOR, dowódca zespołu – przyjechał z Katynia do Smoleńska kilkadziesiąt minut po...
Tomasz Sakiewicz
Jakie plany polityczne ma PiS na najbliższe miesiące? Na początku lutego złożymy wniosek o wotum nieufności wobec rządu Tuska. Będzie rozpatrywany albo pod koniec tego miesiąca, albo na początku następnego. Rozstrzygające o tym przepisy nie określają tego precyzyjnie. Nie sądzę, by marszałek Ewa Kopacz zwołała z powodu naszego wotum dodatkowe posiedzenie sejmu. Przypuszczam, iż będzie dokładnie odwrotnie – Platforma ostentacyjnie zlekceważy ten wniosek, choćby poprzez ustalenie 10-minutowych wystąpień klubów w czasie dyskusji nad nim. Tusk będzie mógł oczywiście w takiej sytuacji zabierać głos tyle razy, ile zechce. Ale ja – jako poseł referujący wniosek – również. Nie ukrywam, że bardzo się cieszę na tę niecodzienną możliwość, bo przecież w tym sejmie ograniczanie praw opozycji stało...
Katarzyna Gójska-Hejke
Jakie plany polityczne ma PiS na najbliższe miesiące? Na początku lutego złożymy wniosek o wotum nieufności wobec rządu Tuska. Będzie rozpatrywany albo pod koniec tego miesiąca, albo na początku następnego. Rozstrzygające o tym przepisy nie określają tego precyzyjnie. Nie sądzę, by marszałek Ewa Kopacz zwołała z powodu naszego wotum dodatkowe posiedzenie sejmu. Przypuszczam, iż będzie dokładnie odwrotnie – Platforma ostentacyjnie zlekceważy ten wniosek, choćby poprzez ustalenie 10-minutowych wystąpień klubów w czasie dyskusji nad nim. Tusk będzie mógł oczywiście w takiej sytuacji zabierać głos tyle razy, ile zechce. Ale ja – jako poseł referujący wniosek – również. Nie ukrywam, że bardzo się cieszę na tę niecodzienną możliwość, bo przecież w tym sejmie ograniczanie praw opozycji stało...
Tomasz Terlikowski
Atak, jaki przypuszczono na Krystynę Pawłowicz, trudno określić inaczej niż polowanie z nagonką. Zaczęło się od zdeformowania jej słów, później zaczęto szukać dla niej męża (a może skrzykniemy się w sprawie szukania męża dla Moniki Olejnik albo żony dla Ryszarda Kalisza?), następnie używano jej osoby jako stygmatyzującego określenia homofoba („Gowin ma twarz Pawłowicz” – pisano), a wreszcie zabrano się do pisania apeli o zwolnienie jej z pracy (to Andrzej Rozenek), listów otwartych porównujących jej słowa do antysemityzmu, i tworzenia pozwów sądowych, które mają zakazać jej działalności publicznej za... faszyzm. A na koniec do chóru oskarżycieli zaczęli pomalutku dołączać także, na razie anonimowi, wściekli partyjni koledzy, którym nie podobała się forma wypowiedzi pani poseł. Forma i...
Krzysztof Szczerski
Jeszcze nie tak dawno wśród komentatorów głównego nurtu panowało przekonanie, że jakakolwiek zmiana polityczna w obecnej kadencji sejmu nie jest możliwa. Koncepcję rządu technicznego z prof. Piotrem Glińskim na czele uważano za mrzonkę i „niepotrzebne burzenie spokoju”. Na wszelki wypadek używano jako ognia zaporowego arsenału chwytów propagandowych, aby ideę tę i samego prof. Glińskiego ośmieszyć i wdrukować w umysły Polaków niechęć lub pogardę do niego i jego koncepcji. Silni słabością Tymczasem sprawy mają się całkiem inaczej. Obóz władzy jest stabilny nie dlatego, że jest silny, lecz paradoksalnie dlatego, że jest słaby i kurczowo broni się przed oddaniem rządów w inne ręce, wiedząc, że cena tego może być dla niego wysoka. To strach i profity czerpane z dzierżenia władzy są jego...
Andrzej Zybertowicz
W ciągu nieco ponad tygodnia pojawia się 70 komentarzy (niektórzy piszą po kilka razy). Co ciekawe, większość wpisów na temat. Oto mój wybór (poprawiłem literówki, interpunkcję, ortografię; wykropkowałem część brzydkiego słowa). Głosy, głosy „A kto w TVN miałby podjąć decyzję o zajmowaniu się przemytem na taką skalę? To stacja, która zajmuje się sprawami skali: obrażony poseł, czy poślini i kto ma więcej jadu na języku. No i jeszcze zdjęcia pokazujące uroki zimy”. „Firmy transportowe zarabiają na tym majątek. Szara strefa rośnie. Gdyby państwo obniżyło akcyzę na paliwie i zrównało ceny do tamtych, nie byłoby problemu”. „...Co sądzimy? Twierdzę, że nikt nic nie obalił w 1989 roku...”. „Nie pierwsze i nie ostatnie zaplanowane działanie”. „A pamięta Pan Profesor dyskusję o...
Jerzy Targalski
Młody człowiek był jednak uparty i twierdził, że da radę, że jego promotor jest otwarty, i podobne dyrdymały. Zapomniał jedynie, że promotor ma na utrzymaniu rodzinę. Odwołać dziekana za brak czujności Na takie dictum postanowiłem, że młody człowiek przejdzie przyspieszony kurs wiedzy o Ubekistanie bez czytania Zybertowicza, Staniszkis i Krasnodębskiego, ale w starciu bezpośrednim, które daje błyskawiczny rozwój wiedzy i przypływ inteligencji. Zaproponowałem więc, by wybrał według ścisłych kryteriów grupę oficerów SB i przebadał ich losy po 1989 r. w kwitnącej demokracji michnikowsko-kiszczakowskiej. Zadanie trudne, wymagające pracy i precyzji, ale wykonalne. Dobrze zapowiadający się bardzo się zapalił i w stanie radości odszedł w siną dal. O sprawie zapomniałem, przekonany, że...
Maciej Pawlak
Słowo powstało z połączenia dwóch wyrazów: bankier i gangster. To finansiści z krajów Europy Zachodniej, Anglii, USA, którzy dla zdobycia miliardów dolarów czy euro podejmują ryzykowne decyzje, za co w ostatecznym rozrachunku musi zapłacić podatnik. Bankster w elegancki sposób korumpuje polityków, nakłaniając ich do podejmowania decyzji korzystnych dla swoich interesów. Dotyczy to zarówno rządów, jak i banków centralnych. Tak żeby w razie niepowodzenia pieniądze tracił nie bankster, lecz podatnik. Banksterzy działają na szczytach władzy i w sieciach światowej finansjery. Od 30–40 lat świat finansów odszedł od modelu, w którym pieniądze zarabiało się uczciwie, nie kosztem klienta i podatnika. Wielkie instytucje finansowe z londyńskiego City czy Wall Street osiągają kwartalne zyski rzędu...
Tomasz Łysiak
Pożegnałem tę serdeczną panią i zostawiłem ją samą. W cudownej enklawie polskości. W której czuła się szczęśliwa. Przez chwilę nawet jej zazdrościłem. Ta śmieszna polskość Bo gdzieś daleko, na zewnątrz, została ta Polska współczesna: z haniebnym zachowaniem rządu polskiego wobec największej tragedii naszego kraju w tym wieku; z tchórzostwem i serwilizmem okazywanym wobec obcych państw; z Anną Grodzką (mężczyzną, który twierdzi, że jest kobietą) – jako wicemarszałkiem Sejmu; z jednym wielkim spektaklem opluwania patriotów a wychwalania zboczeńców, popaprańców, słabeuszy i zniewieściałych mężczyzn; ze zrywaniem z tradycją; z niszczeniem tego, co katolickie, polskie, tego co – prawdziwe… Są jeszcze na szczęście tacy ludzie, którzy się temu przeciwstawiają. Lecz siłą są spychani do „...
Tomasz Mysłek
Największą niespodzianką wyborów w Dolnej Saksonii był wynik FDP. Liberałowie, wbrew przedwyborczym sondażom, uzyskali aż 9,9 proc. poparcia. Do dolnosaksońskiego Landtagu nie udało się wejść ani postkomunistycznej Die Linke, ani Partii Piratów, które uzyskały wynik poniżej progu wyborczego (ok. 3 proc.). SPD otrzymała 32,6 proc. głosów, a Zieloni znacznie poprawili swój wynik – 13,7 proc. poparcia (aż o 5,7 proc. więcej niż w 2008 r.). Z perspektywy wizerunku porażka CDU jest wyjątkowo bolesna. Niektórzy politycy SPD, w tym Peer Steinbrück, kandydat partii na stanowisko kanclerza, popełnili w ostatnich miesiącach sporo błędów i gaf, również w Dolnej Saksonii. Steinbrück – mocno krytykowany za zarabianie kroci na wygłaszaniu odczytów dla banków i koncernów – nie tylko nie zrezygnował z...
Tomasz Mysłek
Prezydent Finlandii rezygnuje z pensji Prezydent Finlandii Sauli Niinistö uznał, że jego pensja – 160 tys. euro rocznie – jest za wysoka. W liście do premiera Jyrki Katainena poprosił więc o jej obniżenie do 125 tys. euro. Fiński prezydent chce w ten sposób przyczynić się do ograniczenia wydatków publicznych. W grudniu zadłużenie Finlandii osiągnęło „alarmujący poziom”. CSU za redukcją biurokracji UE Bawarscy chadecy domagają się zmniejszenia unijnej biurokracji. Ich zdaniem należy zredukować liczbę komisarzy UE z 27 do 12 oraz obciąć wydatki na brukselską administrację o co najmniej 20 proc. Według nich wydatki na ten cel nie powinny przekraczać 1 proc. PKB UE. Uznali też, że unijni obywatele powinni uczestniczyć w procesie decyzyjnym w UE poprzez referendum.
Tomasz Łysiak
Krzyk narodu poetów Te pierwsze, „błędne” egzemplarze manifestu Powstania Styczniowego osiągnęłyby dziś na rynku antykwarycznym astronomiczną wartość. Sam tekst zaczynał się od razu od pięknych wersów: „Nikczemny rząd najezdniczy, rozwścieklony oporem męczonej przezeń ofiary, postanowił zadać jej cios stanowczy, porwać kilkadziesiąt tysięcy najdzielniejszych, najgorliwszych jej obrońców, oblec ich w nienawistny mundur rosyjski i pognać tysiące mil na wieczną zagładę i zatracenie. Polska nie chce, nie może poddać się bezopornie temu sromotnemu gwałtowi, pod karą hańby przed potomnością, powinna stawić energiczny opór”. Manifest 22 stycznia 1863 r. był nie tylko odezwą, gorącym wezwaniem do walki, nie tylko formą rozkazu czy obwieszczenia woli, nie tylko przejawem istnienia tajnego...
Piotr Ferenc-Chudy
Pomordowani stanowili intelektualną elitę naszego narodu. Byli oficerami służby czynnej i rezerwistami – to naukowcy, lekarze, prawnicy, inżynierowie, nauczyciele, przedsiębiorcy i duchowni. Jednak przede wszystkim byli członkami rodzin – synami, braćmi, mężami i ojcami. Pomimo ochrony, jaką gwarantowały im konwencje międzynarodowe, wymordowano ich, bo byli polskimi patriotami. Za bolszewicką klęskę w wojnie 1920 r. Żywi byliby zagrożeniem dla sowieckiego imperializmu, który Stalin planował ustanowić na podbitych ziemiach polskich. Wbrew pozorom, stwarzanym przez współczesne instytucje państwa polskiego, pomordowani nie doczekali się godnego pochówku. W Piatichatkach i Miednoje spoczywają w plastikowych workach, a ich szczątki niejednokrotnie profanowano. Rodziny ofiar ludobójstwa...
Filip Rdesiński
Hasła i biogramy zostały przygotowane przez ponad 200 autorów współpracujących z redakcją Encyklopedii. Drugi tom zawiera 1217 biogramów i haseł rzeczowych oraz liczne nieznane fotografie. – Zdajemy sobie sprawę, że nawet tak duża liczba haseł encyklopedycznych stanowi wypełnienie jedynie niewielkiej części potrzeb w zakresie dokumentowania walki polskiej opozycji – tłumaczy dr Waligóra. – Jest to jednak niezbędny pierwszy krok, po którym, miejmy nadzieję, nastąpią kolejne. Planujemy wydawać następne części, a całość będzie się składać z pięciu tomów, zawierających łącznie 5000 biogramów oraz 2500 haseł rzeczowych. W składzie redakcyjnym, poza dr Grzegorzem Waligórą, znajdziemy prezesa IPN dr. Łukasza Kamińskiego, prof. dr. hab. Antoniego Dudka, Łukasza Sołtysika i Przemysława...
Filip Rdesiński
NIE LUBIĄ CZASU „Czas to świnia” to tytuł wystawy sztuki współczesnej, która od 15 lutego dostępna będzie dla zwiedzających w Muzeum Regionalnym w Stalowej Woli. Zaprezentowane zostaną na niej dzieła sześciu artystów związanych z Podkarpaciem, którzy za pomocą różnych środków artystycznych odniosą się do problemu przemijania. Tytuł wystawy został zaczerpnięty z obrazu Ryszarda Kryńskiego. Widać na nim świnię na hulajnodze, z siodłem zrobionym z szachownicy i zegara. TWARDOWSKI AUDIO „Nowe patyki i patyczki” to najnowsze wydawnictwo oficyny Święty Wojciech. Audiobook zawiera ponad sto utworów księdza Jana Twardowskiego, czytanych przez znanego aktora Teatru Nowego w Poznaniu Aleksandra Machalicę. Płyta mieści wszystkie opowiadania i wiersze z tomów „Zeszyt w kratkę”, „Nowy...
Maciej Parowski
Teraz, we „Wrogu numer jeden”, to kobieta pozwala, by pochłonęła ją walka. Chodzi o polowanie na Bin Ladena, winnego zniszczenia WTC. Amerykanie chcą wykończyć przywódcę Talibów, a wcieleniem ich zapamiętania jest w filmie Maja (Chastain). Aktorka, która zagrała słodką idiotkę w „Służących” i była zrozpaczoną matką w „Drzewie życia”, przeistacza się z kruchej dziewczyny w zdeterminowaną agentkę CIA. Choć w otwierających film scenach tortur wygląda, że zwycięży w niej odraza. Owe tortury – podtapianie, bicie, głodzenie, zamykanie w skrzyni, podciąganie na łańcuchach kuriera Talibów – wywołują protesty na obu półkulach. Tylko cyniczni Polacy sarkają, że ostatnio, w głupi co prawda sposób, przypomniano im gorsze udręki. Bigelow przedstawia tortury jako paskudny sposób zdobywania informacji...
Marcin Wolski
Literatura i film przeskoczyły ten okres – bezspornie ciekawy – eksploatując w nadmiarze czasy wojny secesyjnej i prohibicji. Sam prezydent, mylony niekiedy z młodszym krewniakiem Franklinem Delano, w PRL traktowany był jako symbol rodzącego się imperializmu. W Ameryce kojarzył się przede wszystkim z pluszowym misiem – prekursorem wszystkich misiów, z Kubusiem Puchatkiem włącznie. Zaczęło się od złapania przez Teodora (zawołanego myśliwego) małego niedźwiadka, co uczcił producent zabawek, tworząc pluszaka o nazwie Teddy Bear. I poszło. Dwunastolecie (1900–1912) opisywane przez Zarembę to okres wielkiej transformacji, przekształcanie zamorskiego kolosa w światową potęgę. Europa, traktująca młodszego krewniaka nieco protekcjonalnie, głównie jako obszar do eksportu nadwyżek ludnościowych...
Marcin Wolski
Znów miałem wrażenie, graniczące z pewnością, że uczestniczę w czymś ważnym, pasjonującym, a nade wszystko potrzebnym Polsce i przyzwoitym. Że jestem w redakcji, która jest wspólnotą, kawałkiem „polskiego marzenia” o kraju suwerennym, uczciwym i mądrze rządzonym, gdzie nie kupuje się ludzi i nie łamie sumień – gdzie jest miejsce na dialog i spór, ale także, kiedy trzeba, skrzyknięcie się w dobrej sprawie. Nie jestem masochistą, ale z roku na rok, przyjmując z całą gazetą coraz więcej nienawistnej plwociny, oskarżeń i szykan, nie miałem wrażenia przegranego ani nawet wykluczonego, przeciwnie – czułem, że to oni się boją, a my jesteśmy silniejsi. Bo wolni.   I cóż więcej mógłbym powiedzieć przy jubileuszu? Najwyżej napisać piosenkę. „O »Gazecie  Polskiej«” na melodię...
Piotr Lisiewicz
Rubryka „Zyziu na koniu Hyziu” nawiązała współpracę z Ośrodkiem Badania Opinii o Domach Publicznych, na którego zlecenie prowadzić będziemy sondy wśród naszych Czytelników. Dziś pierwsze pytanie: która z informacji wydaje się Państwu najbardziej prawdopodobna? W ubiegłym tygodniu: a) Doda wstąpiła do zakonu b) Kalisz zachorował na anoreksję c) Kwaśniewski rozpoczął pogadanki o zaletach trzeźwości dla młodzieży szkolnej d) Komorowski nazwał Putina kagiebowskim mordercą e) Wałęsa napisał samodzielnie felieton do „Wprostu” Nasz znajomy zbierał podpisy pod protestem przeciwko podwyżkom cen biletów autobusowych. Podeszła do niego pewna pani, podpisała się, po czym sięgnęła do torebki po dowód osobisty: – Potrzebny jest jeszcze PESEL – wyjaśniła. – Co? PSL potrzebny?! – Nie dosłyszał...
Antoni Łepkowski
Tak właśnie piękny tytuł „Każdy dla siebie, a Bóg przeciw wszystkim” został „Historią Kaspara Hausera”, znany zaś na całym globie film „Szminka” („Lipstick”) w Polsce został „Dziewczyną z reklamy”. Nie do końca wiem, czy to już bezzębne dziąsła cenzury przepuściły w 1989 r. film oparty na powieści osiemnastowiecznego francuskiego pisarza Choderlosa de Laclosa, a w wersji amerykańskiej zatytułowanego „Dangerous Liaisons”, i dopuściły do dystrybucji dzieła pod tytułem „Niebezpieczne związki”. Być może był to wynik wcześniejszej publikacji powieści pod takim właśnie tytułem, ale znane dzieło filmowe, a wcześniej skandalizująca powieść, wprowadziły do języka potocznego zbitkę frazeologiczną, która zrobiła dość sporą karierę. Mimo iż bliższa oryginałowi byłaby translacja „Niebezpieczne...
Tomasz Terlikowski
Nienawiścią od jakiegoś czasu jest niemal wszystko, co może komuś sprawić przykrość. Nienawidzi się zatem człowieka, gdy przypomina mu się, że to, co robi, jest złe, szkodliwe i niemoralne. Nienawiścią jest polemizowanie z tezą, że wszystko, co wybieram lub co robię, jest dobre tylko dlatego, że jest moim działaniem. I wreszcie nienawidzi człowieka każdy, kto mówi, że dobro i zło są obiektywne i że czasem nawet przyjemne – na krótką metę – działania są grzeszne. Miłość w tym nowym słowniku oznacza zaś akceptację każdego wyboru, uznanie, że wszystko, czego chcemy, jest dobre i autentyczne, i że złe jest zakazywanie czy ocenianie pewnych działań. Takie myślenie staje się coraz bardziej powszechne. Ale żeby dostrzec, jak jest absurdalne, wystarczy przeprowadzić prosty myślowy eksperyment...
Robert Tekieli
Najpierw muszę wytłumaczyć dzieciom oraz ludziom, którzy nie mieli z tym nigdy do czynienia, czym są spoczynki w Duchu Świętym, a czym manifestacje demoniczne. Na rekolekcje przyjechali bowiem ludzie, którzy potrzebują uwolnienia i uzdrowienia. Uwolnienia z więzi uzależnień. Uzależnienie od złego ducha jest tylko specyficznym przypadkiem zniewolenia. Zdarza się, że rozpoznany już zły duch, na którego człowiek otworzył się najczęściej nieświadomie, nie chcąc opuścić życiodajnego dla niego serca człowieka, odcina go od umysłu. Wprowadza w stan transu, odcina od świadomości, by człowiek świadomie nie wyrzekł się relacji ze złem. I wtedy dzieją się rzeczy niewytłumaczalne dla współczesnej nauki i tak trudne do zrozumienia dla dzieci. Ktoś przewraca się, wyje. Podobnie spoczynek w Duchu...
Krystyna Grzybowska
„Rynek usług w chmurze obliczeniowej rośnie w tempie 40 proc. rocznie i tempo to nie ma ochoty się zmniejszyć” – tę sensacyjną wiadomość przeczytałam na jakimś portalu, ale niestety jej nie przyswoiłam. Rzecz dotyczy diabli wiedzą czego, ale skoro rośnie, i na dodatek globalnie, każdy leming powinien się o tym dowiedzieć. Bo leming ma dziś więcej trosk niż radości, co kończy się stresem, a nawet depresją. A jak sobie przeczyta o rynku usług w chmurze obliczeniowej, który rośnie, natychmiast dostanie kopa intelektualnego, skoczy mu poziom adrenaliny i gwałtownie wzrośnie radość z bycia jako takiego, wystartuje do chmur, to znaczy chmury, która krąży nad jego głową. Dla jednych jest to chmura ponura, dla innych taka chmura to szczyt szczęśliwości. Taki co chodzi z głową w chmurach to...
Wojciech Wencel
Wyznawcy tej estetyki nie oszczędzili nawet największego dramatu w historii powojennej Polski. Niedługo po 10 kwietnia 2010 r. – jak to określił prof. Andrzej Nowak – tragedia stała się komedią. Ktoś nagrał piosenkę „Po trupach do celu”. Ktoś inny rechotał z reklamy piwa Zimny Lech i drwił z ludzi modlących się pod Krzyżem Pamięci. Jeszcze ktoś inny mówił o „smoleńskiej grypie”. Smoleńsk przedstawiano jako partyjną grę, spiralę pomyłek, idiotyzm, absurd. Jako spektakl, w którym wszystkie postaci, włącznie z załogą i pasażerami tupolewa, są groteskowe. Bezmyślny rechot to kwintesencja postmodernistycznej neobolszewii. Już przed II wojną światową Mikołaj Bierdiajew twierdził, że komunizm przedrzeźnia Kościół Chrystusowy i stwarza społeczność bezwzględnie i we wszystkich dziedzinach...
Ryszard Czarnecki
Polski hydraulik – brytyjski stereotyp Angielski dziennik woli jednak brnąć w stereotypy. Czy ludziom z „Timesa” starczy odwagi, aby zamieścić inny dowcip rysunkowy? Z życia wzięty? Rozmawia dwoje rodziców, obok kilkulatek: „Jaś uczy się angielskiego. Będzie chuliganem, który razem z resztą brytyjskiej hołoty wpadnie samolotem tanich linii lotniczych na weekend do Krakowa, nachla się, będzie tłukł szyby w knajpach i sikał na ulicy”. Potęga stereotypu? Krakowianie powiedzą, że często taka jest rzeczywistość. Akurat Brytyjczycy powinni cicho siedzieć. Przechodzą przez kryzys światowy stosunkowo lepiej niż wiele innych krajów. Nie dzięki geniuszowi Davida Camerona, lecz w jakiejś mierze dzięki setkom tysięcy naszych rodaków, którzy swoją ciężką pracą oliwią tryby gospodarki w...
Rafał Ziemkiewicz
To w peerelowskim socjalizmie nie było bankructw, a w USA upadłości nawet wielkich firm są na porządku dziennym. Zatkanie rosyjsko-niemiecką rurą portu w Świnoujściu − kolejny oczywisty dowód naszej silnej pozycji. Tylko prawdziwa „zielona wyspa” może sobie pozwolić, by się nie droczyć małostkowo o jakiś tam port. Podobnie, tylko silna gospodarka może sobie pozwolić na to, żeby w imię ujednolicania europejskich patentów lekką ręką oddać zachodnim partnerom kilkadziesiąt miliardów, tak jak je właśnie w imię wspólnych europejskich interesów oddał rząd Tuska. Ale co to jest dla nas kilkadziesiąt miliardów, skoro stać nas na poświęcenie naszych rezerw walutowych na podtrzymywanie zagrożonego dobrobytu „starej Unii”, i skoro pchamy się do upadającej strefy euro, czym wtopimy nie dziesiątki...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Kulminacją obchodów będą dni 10 i 11 lipca. Odbędą się wówczas uroczystości centralne w Warszawie oraz lokalne w dziesiątkach innych miejscowości. Jak co roku towarzyszyć im będzie akcja „Zapal Znicz Pamięci”, a poprzedzi je pielgrzymka na Jasną Górę 7 lipca oraz odbywający się w jej ramach XIX Światowy Zjazd Kresowian i ich potomków. Propozycji różnych uroczystości jest wiele, będą więc rozciągnięte na inne miesiące. Wszystko to jest inicjatywą oddolną, inspirowaną przez różne stowarzyszenia, które w tej sprawie, co bardzo cieszy, połączyły swoje siły. Początkowo wydawało się, że z racji swojego urzędu owe działania obywatelskie wesprze prezydent Bronisław Komorowski, ale szybko okazało się, że nic z tego. Widocznie Komorowskiemu nie zależy na wygraniu drugiej kadencji, bo zachowuje...
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Ojciec Pio jako kierownik duchowy potrafił surowo, stanowczo, ale z wielką miłością pokazać kobietom drogę ku świętości. Kiedy w 1916 r. przyjechał do San Giovanni Rotondo, przełożeni powierzyli mu opiekę nad gronem modlących się kobiet. Zanim otrzymał zgodę na słuchanie spowiedzi, dwa razy w tygodniu prowadził dla nich konferencje. Po jakimś czasie stwierdził, że spotkania indywidualne są lepszym sposobem na rozwój wewnętrzny. „Kocham cię tak, że nie można więcej! Biada temu, kto ośmieliłby się Ciebie skrzywdzić! Biada!” – to słowa Ojca Pio do jednej z bliższych przyjaciółek Cleonice Morcaldi. Czyż nie brzmią jak wyznanie mężczyzny do ukochanej kobiety? Ale czy kierownik duchowy nie może kochać tak mocno swojej córki, że chce dla niej po prostu dobra? Cleonice Morcaldi wspomina o tym...
Łukasz Kudlicki
Wróg wytęża wszystkie swoje siły Już od najmłodszych lat Ojciec Pio toczył walki z demonami. Odgłosy nocnych bitew potrafiły postawić na nogi mieszkańców spokojnej Pietrelciny. Dręczyły go również dolegliwości zdrowotne: często powracające zapalenie płuc, wysoka gorączka, zupełny brak łaknienia. Zdarzało się nawet, że lekarze nie mogli zmierzyć mu temperatury, gdyż termometr pękał, gdy tylko słupek rtęci osiągał poziom 45 stopni Celsjusza. Te dziwne przypadłości nękały go do końca życia, a medycyna była wobec nich bezradna. Równie często, jak opis szatańskich podstępów i toczonych ze złymi mocami walk, pojawia się w korespondencji Ojca Pio zapis triumfów nad złym duchem i świadectwo wiary i ufności Bogu. Często jednak zakonnik był poddany takim cierpieniom i pokusom, że dzielił się...
Henryk Bejda
Uzdrawiał, przepowiadał przyszłość, doświadczał obecności Jezusa, Maryi i aniołów, kontaktował się z duszami cierpiącymi w czyśćcu, w cudowny sposób rozmnażał pożywienie i Chleb eucharystyczny, porozumiewał się w językach, których nie znał. Szczególnie interesującymi darami, jakie otrzymał Stygmatyk z Gargano, była bilokacja oraz kardiognostyka. Bilokacja jest zdolnością przebywania człowieka w tym samym czasie w dwóch różnych miejscach, kardiognostyka umiejętnością czytania w sercach i sumieniach innych ludzi. Tak jak wiele innych zjawisk natury mistycznej, także bilokacja wymyka się badaniom naukowym. Nadal nie wiadomo, czy „podróżuje” sama dusza, czy też dusza wraz z ciałem. Człowiek bilokujący może objawiać się drugiemu człowiekowi jako niematerialny duch albo też jako zwykły...
Henryk Bejda
Stygmaty mogą być widzialne i przybierać postać krwawiących, bolesnych ran, mogą być również ukryte (niewidoczne, wewnętrzne). W tym drugim przypadku stygmatyk odczuwa jedynie dotkliwy ból. Stygmaty mogą być trwałe lub okresowe. Wielu mistyków otrzymywało je jedynie w piątki, w dniu, w którym według tradycji ukrzyżowano Jezusa, a niektórzy jedynie w Wielkim Tygodniu, kiedy dane im było za pośrednictwem własnego ciała przeżywać mękę i śmierć Zbawiciela. Bolesne rany mogą utrzymywać się przez dłuższy czas, mogą też samoczynnie na krótki okres otwierać się i zamykać. I choć w wielu przypadkach próbowano dowodzić, że stygmaty są wynikiem autosugestii, histerii lub zwykłego oszustwa, zarzuty te okazywały się najczęściej bezpodstawne, a zjawisko stygmatyzacji do dziś wymyka się próbom...
Pierwsze symptomy, czyli bóle głowy i drgawki, pojawiły się, kiedy mój ośmioletni syn był w szkole. Mój mąż, który jest lekarzem w Domu Ulgi w Cierpieniu w San Giovanni Rotondo – szpitalu zbudowanym dzięki Ojcu Pio – zabrał go do domu. Mateusz dostał wysokiej gorączki, nie rozpoznawał bliskich, na jego ciele pojawiły się plamy. Widząc, co się dzieje, mąż zawiózł syna do szpitala, a tam z minuty na minutę stan zdrowia naszego syna gwałtownie się pogarszał. Mateusz trafił na oddział intensywnej terapii. Zaraz po przybyciu do szpitala Mateusz na kilka sekund odzyskał przytomność. Zawołał wtedy ojca i poprosił o wodę. Powiedział wtedy: „Tato, kiedy dorosnę, chcę być bogaty, żeby dać wszystko biednym”. Po tych słowach stracił przytomność. Dla nas te słowa zabrzmiały jak przesłanie....
O. Lotti podkreśla, że to właśnie z rąk Ojca Pio otrzymał sakrament Chrztu św. – Stygmatyk udzielił mi sakramentu Pierwszej Komunii św., spowiadałem się u niego, a także posługiwałem podczas jego ostatniej mszy św. – wyjaśnia o. Lotti. Kiedyś podczas spowiedzi – a było to kilka dni przed śmiercią Ojca Pio – Luciano powiedział mu, że chciałby wstąpić do zakonu. – Miałem wtedy 13 lat i od kilku nosiłem w swoim sercu to pragnienie. Ojciec Pio powiedział mi wtedy: „Dla ciebie będzie najlepiej, jak pójdziesz do seminarium mniejszego”. Już rok po śmierci Ojca Pio byłem uczniem seminarium San Elia a Pianisi. Potem wstąpiłem do nowicjatu w Morcone i tak krok po kroku zostałem kapucynem – opowiada o. Lotti. Trzy razy „Dzień dobry” O. Guglielmo Alimonti, kapucyn, świadek życia Ojca Pio, o...
Mateusz Matyszkowicz
Yeti wywołał zamieszanie Czasem mam pusto w lodówce – przyznał w zeszłym roku Lech Wałęsa. Ostatnio dowiedzieliśmy się, że pusto w lodówce raczej nie ma Aleksander Kwaśniewski. „Gazeta Wyborcza”, a za nią inne media, zajęły się lustrowaniem majątku byłego prezydenta. Wyszło na jaw, że pracuje on dla Jana Kulczyka i zarabia w ten sposób 52 tys. zł – starczy nie tylko na kaszankę, ale także na tak lubiany przez lewicę kawior. Potem, że doradza despocie z Kazachstanu, zresztą w towarzystwie m.in. Tony’ego Blaira. Dziwnym trafem śledztwo dziennikarskie gazety zbiegło się z dociekaniami, czy Aleksander Kwaśniewski wróci do czynnej polityki i utworzy własną listę do Parlamentu Europejskiego. „Lista Kwaśniewskiego jest jak Yeti. Wszyscy wiedzą, że jest, tylko nikt nie widział” –...
Dorota Kania
„Oględziny są przeprowadzane na odcinku terenu (pas leśny) położonym w odległości ok. 35 m od garażu nr 329 Spółdzielni Garażowej »Awtomobilist-2« znajdującej się w rejonie zadnieprowskim Smoleńska oraz 200 m (około) od Smoleńskiego Zakładu Agregatów Samochodowych »SAAZ« w kierunku na wschód. W kierunku południowo-wschodnim, w odległości ok. 1400 m od zakładu, znajduje się masyw leśny, w jego końcowej, zachodniej części rośnie drzewo (brzoza), którego wierzchołek na wysokości ok. 17 m jest odłamany. Prawdopodobnie z tym drzewem nastąpiło początkowe zderzenie samolotu. Dalej kierując się w kierunku północno-zachodnim, jest pole o wymiarach 200 x 250 m. Pole jest pokryte suchą trawą. [...] W kierunku północno-zachodnim znajduje się opuszczona działka przyzagrodowa o wymiarach 30 x 55 m...

Pages