Nr 50 z 14 grudnia 2011

Nieuwzględnione odwołania To powinno rozstrzygać sprawę, bo prokuratorzy w stanie spoczynku na pewno nie wykonują pracy w charakterze prokuratora. Ale marszałek uznał ten przepis za sprzeczny z konstytucją i dalej stara się udowodnić, że termin „prokurator” użyty w art. 103 Konstytucji RP obejmuje także prokuratorów w stanie spoczynku. Gdzie jednak jest to zdarzenie, z którym należy wiązać skutek w postaci wygaśnięcia mandatów obu posłów? Tu go przecież nie ma. Wydaje się, że cały wcześniejszy wywód miał jedynie na celu udowodnienie, że obaj posłowie – prokuratorzy w stanie spoczynku – mieli obowiązek złożenia oświadczenia przewidzianego w przepisie art. 247 Kodeksu wyborczego, który wszedł w życie 5 lipca 2011 r. Posłowie oświadczeń nie złożyli, bo nie uważali, że byli do tego...
Samuel Pereira
Prezes PiS wygłosił przemówienie do zebranych – Przychodzimy tutaj, bo chcemy pamiętać, chcemy prawdy, ale pamiętajmy też o tym, że cel tej comiesięcznej mszy, tego pochodu jest dziś także inny, można powiedzieć – nowy. Musimy bronić polskiej suwerenności, bronić tego, co powinno być dla nas wszystkich najdroższe. Niepodległość Polski nie może być kolejnym incydentem historycznym, trwającym niewiele ponad 20 lat. Niepodległość Polski musi być wieczna – mówił Jarosław Kaczyński. Jarosław Kaczyński mówił także o znaczeniu katastrofy smoleńskiej. – To już 20 miesięcy od tragedii, która wstrząsnęła Polską i wyzwoliła w Polakach wiele z tego, o czym przedtem zapominali. Która przypomniała o podstawowych obowiązkach wobec Ojczyzny; o patriotyzmie, potrzebie obrony naszej historii, tego...
Tomasz Terlikowski
Prawnie dopuszczalna abdykacja Tego typu spekulacjom sprzyjają zmiany, które wprowadzono w Kościele po Soborze Watykańskim II, a które sprawiają, że biskupi przechodzą na emeryturę w 75 roku życia, a kardynałowie mogą wybierać papieża do 80 roku życia. Zmiany te miały dostosować instytucje kościelne do wymogów współczesności, ale ostatecznie, choć ich znaczenie jest administracyjne, rozmyły one jasne znaczenie biskupstwa, które niezmiennie pozostaje zaślubinami z diecezją. Jeśli zaś tak jest, to trudno sobie wyobrazić, by ślub i ojcostwo (a biskup jest ojcem nie tylko dla kapłanów, ale i dla wiernych swojej diecezji) kończyły się z powodu wieku. Ale ta zmiana ma jeszcze jeden wymiar. Papież jest najważniejszym i wyjątkowym, ale jednak biskupem Rzymu. A jeśli tak, to powstaje pytanie...
Aleksander Ścios
Historiozofia III RP III RP, kontynuując kłamstwa PRL-u, przedstawia płk. Kuklińskiego w zgodzie z tym wzorcem i przez dwa dziesięciolecia utrzymuje Polaków w przeświadczeniu, iż mają do czynienia z postacią co najmniej „kontrowersyjną” i „niejednoznaczną”. Na podobnej zasadzie interpretuje się przyczyny wprowadzenia stanu wojennego, do dziś korzystając z argumentów zawartych w tajnym opracowaniu: „Propozycje działań związanych z ósmą rocznicą wprowadzenia stanu wojennego w Polsce” z listopada 1989 r., przygotowanym w tzw. Zespole Programującym KC PZPR, MON, MSW i Prokuratury Generalnej. Tam właśnie sformułowano generalną tezę historiozofii III RP, w której stan wojenny nazywa się „mniejszym złem”: „W propagandzie należy łączyć rzeczową analizę przyczyn wprowadzenia stanu wojennego z...
Janusz Szewczak
Wzrost PKB – tylko oglądany przez superlupę Nierealistyczne jest założenie, że wskaźnik wzrostu PKB w 2012 r. wyniesie 2,5 proc. Niedawno minister Rostowski oceniał, że to będzie 4 proc. Uważam, że jeśli wzrost osiągnie 0,5–1 proc., będzie dobrze, a nawet zerowy wzrost nie jest wykluczony, a to ze względu na pogłębiający się kryzys w Europie. Niektórzy eksperci unijni nieoficjalnie uważają, że wskaźnik PKB w Europie będzie się wahać w granicach zera. Z całą pewnością konieczna będzie nowelizacja budżetu w połowie roku, bo podstawowe wskaźniki są dziś o wiele gorsze, niż zakładano. Godzina prawdy będzie bezlitosna i ona nadchodzi. Niech no tylko skończy się Euro 2012. Kolejny wskaźnik w projekcie budżetu to poziom bezrobocia. Rostowski zaplanował bezrobocie na koniec 2011 r. na...
Tomasz Terlikowski
Pamięć i tożsamość W takiej sytuacji, gdy – i nie jest to tylko objaw jesiennej depresji – gołym okiem widać spadek nastrojów społecznych, pogłębiany jeszcze nieuchronnym i coraz mocniej zapowiadanym kryzysem gospodarczym, szczególnie istotne jest budowanie pamięci i tożsamości. A ta, przynajmniej w obozie patriotyczno-konserwatywnym (niezależnie od licznych dzielących go różnic, także – ostatnio – partyjnych) związana jest z wydarzeniami z 10.04.10, i z dniami, które po nim nastąpiły. To wtedy – jak świetnie uchwytuje to poeta Wojciech Wencel w filmie „Przebudzenie” – zobaczyliśmy prawdziwe, a nie tylko pozorne oblicze Polski i Polaków. Adam Mickiewicz mówił o lawie, której wewnętrznego ognia nic nie jest w stanie wyziębić, i właśnie na ulicach Warszawy, Krakowa i innych polskich...
Grzegorz Wierzchołowski
Polecieli z rozkazu ministra Klicha Kancelaria Prezydenta 17 marca 2010 r. wysłała pismo do ministra obrony narodowej Bogdana Klicha. Jej szef, Władysław Stasiak, poinformował w nim, że prezydent RP zamierza zaprosić najważniejszych dowódców Wojska Polskiego na obchody w Katyniu. Ministrowi Stasiakowi chodziło o opinię ministra obrony. Bogdan Klich napisał na dokumencie: „Zgoda, zwłaszcza że ja też się wybieram”. Generałowie znaleźli się więc w składzie delegacji prezydenckiej z polecenia służbowego ministra Bogdana Klicha. Klich, mimo złożonej obietnicy, nie poleciał z generałami. Ciekawe, że 30 kwietnia 2010 r. Gromosław Czempiński, były szef UOP, w gazecie.pl stwierdził: „Tu nie chodzi o to, czy minister Klich wyraziłby zgodę czy nie, bo trudno wyobrazić sobie, żeby powiedział...
Leszek Misiak
Polecieli z rozkazu ministra Klicha Kancelaria Prezydenta 17 marca 2010 r. wysłała pismo do ministra obrony narodowej Bogdana Klicha. Jej szef, Władysław Stasiak, poinformował w nim, że prezydent RP zamierza zaprosić najważniejszych dowódców Wojska Polskiego na obchody w Katyniu. Ministrowi Stasiakowi chodziło o opinię ministra obrony. Bogdan Klich napisał na dokumencie: „Zgoda, zwłaszcza że ja też się wybieram”. Generałowie znaleźli się więc w składzie delegacji prezydenckiej z polecenia służbowego ministra Bogdana Klicha. Klich, mimo złożonej obietnicy, nie poleciał z generałami. Ciekawe, że 30 kwietnia 2010 r. Gromosław Czempiński, były szef UOP, w gazecie.pl stwierdził: „Tu nie chodzi o to, czy minister Klich wyraziłby zgodę czy nie, bo trudno wyobrazić sobie, żeby powiedział...
Leszek Misiak
„Shrek” od wypadków Niewiele osób wie, że w 1965 r. 19-letni Edmund Klich w trakcie lotu niewielkim samolotem treningowym TS-8 Bies także musiał – w wyniku awarii silnika – lądować ze schowanym podwoziem. Nastoletni pilot posadził samolot na polu i wyszedł z niebezpiecznego incydentu bez szwanku. Kilkudziesięcioletnie doświadczenie zdobyte podczas późniejszej służby w Siłach Powietrznych RP i pracy w Wyższej Oficerskiej Szkole Lotniczej w Dęblinie zostało docenione w 2000 r., gdy Klich dostał propozycję członkostwa w komisji badającej wypadki lotnicze. – Szybko dorobił się pseudonimów „Trep” i „Shrek” – mówi jego znajomy, ekspert od badania katastrof lotniczych. Edmund Klich badał kilka głośnych wypadków, np. sprawę rozbicia się rządowego śmigłowca Mi-8 z Leszkiem Millerem na...
Grzegorz Wierzchołowski
„Shrek” od wypadków Niewiele osób wie, że w 1965 r. 19-letni Edmund Klich w trakcie lotu niewielkim samolotem treningowym TS-8 Bies także musiał – w wyniku awarii silnika – lądować ze schowanym podwoziem. Nastoletni pilot posadził samolot na polu i wyszedł z niebezpiecznego incydentu bez szwanku. Kilkudziesięcioletnie doświadczenie zdobyte podczas późniejszej służby w Siłach Powietrznych RP i pracy w Wyższej Oficerskiej Szkole Lotniczej w Dęblinie zostało docenione w 2000 r., gdy Klich dostał propozycję członkostwa w komisji badającej wypadki lotnicze. – Szybko dorobił się pseudonimów „Trep” i „Shrek” – mówi jego znajomy, ekspert od badania katastrof lotniczych. Edmund Klich badał kilka głośnych wypadków, np. sprawę rozbicia się rządowego śmigłowca Mi-8 z Leszkiem Millerem na...
Antoni Rybczyński
Powyborcze nerwy Fałszowanie wyborów w putinowskiej Rosji ma długą tradycję. Podobnie jak anemiczne protesty opozycji. Być może dlatego tym razem władzę zaskoczyły tysiące demonstrantów na ulicach. W powyborczy poniedziałek w Moskwie mogło to być nawet 10 tys. ludzi. Tysiące na ulicach wystraszyły reżim. Już następnego dnia do centrum Moskwy ściągnięto 50 tys. policjantów i żołnierzy wojsk wewnętrznych. Zmobilizowano jednostki sił specjalnych, w tym elitarną dywizję im. Feliksa Dzierżyńskiego. Podobną akcję przeprowadzono w Petersburgu. Ale to nie odstraszyło opozycji – w stolicy było ich 5–6 tys., ok. 1 tys. w Petersburgu, mniejsze grupy w blisko 50 innych miastach. Znowu skończyło się na brutalnym biciu i zatrzymaniach setek uczestników. Mimo to opozycja zapowiedziała kolejne...
Piotr Gontarczyk
Protesty W Warszawie, w budynku KC, od rana tworzono list władz KC PPR do terenowych komórek PZPR. I sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka zatrzymał jego druk i zażądał, by dokonano w nim istotnych zmian. List miał informować członków partii o znacznej poprawie stopy życiowej klasy robotniczej i jednoznacznie przedstawić sprawę protestu na Wybrzeżu jako „kontrrewolucję”, która była możliwa dzięki „otumanieniu” robotników przez wrogów politycznych. Chcąc uniknąć odpowiedzialności swojej ekipy za krwawą pacyfikację społeczeństwa, Gomułka chciał, żeby w liście kłamliwie podkreślić, iż działania władz na Wybrzeżu służyły także uniknięciu „interwencji radzieckiej”. Spisek Tymczasem przeciwko mocno już oderwanemu od rzeczywistości tow. „Wiesławowi” knuli jego współpracownicy z...
Anita Gargas
Czy ma pani jeszcze jakieś pytania? Tak. Dlaczego ukrył pan przed opinią publiczną, że były dowody wskazujące na odpowiedzialność Rosjan za katastrofę? Nie ukryłem. Wszystko przedstawiłem, wszystko było w naszych uwagach do Rosjan, w raportach. Ale na konferencji MAK w maju 2010 r. nie odezwał się pan ani słowem. Na konferencji w maju nie miałem jeszcze tych informacji. Właśnie pan miał… Proszę napisać, że pani wie lepiej. Były informacje wskazujące, że lotnisko powinno było zostać zamknięte. Takich informacji wtedy nie posiadałem. Meldował pan o tym ministrowi obrony w pierwszym meldunku. Informacji nie posiadałem. Jeśli mówiłem, to o dywagacjach, nie informacjach. A kiedy pan wysłał do ministra Klicha pierwszy meldunek? Proszę pytać ministra Klicha...
EK: Tak, oczywiście, które myśmy wysłali odnośnie czarnych skrzynek. BK: On też panu przekazał tamtą swoją notę, którą skierował w związku z wystąpieniem prokuratora generalnego. EK: Doszło to chyba wczoraj wieczorem do płk. Grochowskiego, o ile pamiętam, bo mówił, że przyszło takie pismo dotyczące tego. On mnie prosił usilnie, już nie pamiętam, w którym dniu. Bo mówi: „Jest panika w moim Ministerstwie Spraw Zagranicznych”. I mówi: „Edmund…”. BK: Wy się znacie? MOROZOW PROPONUJE, ŻE ZAŁATWI EDMUNDOWI KLICHOWI BEZPOŚREDNI KONTAKT Z PREMIEREM TUSKIEM Z POMINIĘCIEM MINISTRA OBRONY EK: Nie, ale on zaproponował taką… Znałem go, spotkałem go w Montrealu na takiej konferencji 10-dniowej, ale jest to człowiek… bardzo wysoki poziom, ja się od niego uczę bardzo dużo, to jest po...
Anita Gargas
Jedyny akredytowany Spotkanie u Bogdana Klicha, na które zaproszony został Edmund Klich, odbywa się w szczególnym momencie. W Moskwie wciąż prowadzone są identyfikacje szczątków ofiar katastrofy. Do kraju, w którym panuje największa po wojnie żałoba narodowa, docierają strzępy niepokojących informacji dotyczących śledztwa. Jednak większość mediów wychodzi z założenia, że trzeba uznać dobrą wolę Rosjan i dać im czas na spokojne wyjaśnienie okoliczności katastrofy. W Smoleńsku trwają dwa równoległe postępowania. Jedno to śledztwo wojskowych prokuratorów rosyjskich, w którym początkowo uczestniczyli także Polacy. Stronę polską reprezentował tu płk Krzysztof Parulski. Drugie to badanie prowadzone przez członków komisji MAK, gdzie polskim akredytowanym jest Edmund Klich. Początkowo...
Joanna Lichocka
Lud ma nie wiedzieć Polacy mają nie być poinformowani – to założenie wprawdzie realizowane jest od dawna, teraz jednak wydaje się jednym z głównych motywów działań spin doktorów PO. Polacy mają na przykład nie wiedzieć, według jakich zasad dzielone są stanowiska w ministerstwach i województwach. Pamiętam, gdy przy powstawaniu koalicji PO–PSL w 2007 r. propagandziści PO wymyślili, żeby powiedzieć Polakom, iż żadnej umowy koalicyjnej, która to reguluje, nie ma i przy obsadzie stanowisk nie ma żadnych partyjnych zasad. Dziennikarze, mimo oczywistych przykładów, że takie twarde i skrupulatnie przestrzegane ustalenia jednak istnieją (na przykład jeśli wojewoda jest z PO, to wicewojewoda z PSL), ogłuchli i oślepli, kompletnie tego nie zauważając. Szef rządu może sobie zatem pozwalać na...
Andrzej Zybertowicz
No, dobrze: „Rozpocząć współpracę z narodem”. Ale co to by znaczyło dziś dla rządu Platformy O. oraz partii Waldemara Pawlaka? Dla nich to byłoby coś nader ryzykownego. Dlaczego? Postawić na kogoś, to zarazem przeciwstawić się komuś innemu. Dla rządzących naszym krajem rozpocząć współpracę z narodem oznaczałoby w obecnej sytuacji wejść w liczne konflikty. Po pierwsze, konflikty z częścią elit UE. Po drugie, konflikty z niektórymi naszymi rodzimymi grupami interesów – niekiedy pasożytniczymi i oligarchicznymi. Rozpocząć współpracę z narodem, oznaczałoby też podjąć współpracę z PiS-owską opozycją (która przecież miałaby być zlikwidowana). Gen. Jaruzelski wybrał partnerów swojej współpracy: elity moskiewskie, elity innych demoludów, maszynerię tajnej policji i aparat partyjny. Wybrał...
Olga Doleśniak-Harczuk
Tarcza konstytucyjna Spotkanie panelowe otworzył prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. – Planowaliśmy tę dyskusję od dawna, nie jest prawdą, że jest ona próbą odpowiedzi na błazeńskie wystąpienia pewnego ministra, ale nie wiedzieliśmy, że odbędzie się ona w tak szczególnym momencie, kiedy posiedzenie Rady Europejskiej zakończyło się decyzjami (…), które mogą mieć bardzo decydujący wpływ na kształt naszego państwa – powiedział prezes PiS. Jarosław Kaczyński odniósł się przede wszystkim do możliwych skutków decyzji podjętych przez rząd premiera Donalda Tuska na ostatnim szczycie UE. Do suwerenności nie tylko w strukturach UE nawiązał również prof. Ryszard Legutko. – Tendencje w świecie są takie, że suwerenność dla jednych państw jest koncepcją anachroniczną, a dla innych...
Maciej Parowski
Później sprawy stanęły mniej ostro – sputniki i Voyagery odczarowały kosmos, zimna wojna zelżała, a po misjach Apollo skończyły się i lęki, i gwiezdne marzenia. Toteż u Carpentera zamiast polityki i klimatów kosmicznych ważniejsze są efekty. Także rozkład emocji i racji w grupie oraz to, jak organizuje się ona w walce i uczy odróżniać zainfekowanych od czystych. Ale najważniejsze są obrazy istot rozrywanych przez transformującą w nich obcą formę, co w sensie filmowym zrobiono olśniewająco. Jeśli chodzi o ekspresję, bo nie artyzm, był to krok naprzód wobec tego, co Ridley Scott pokazał w „Alienie”. I milowy skok wobec tego, co sygnalizowano w „Zemście kosmosu”. Heijningen robi podobny film jak Carpenter, tyle że kończy tam, gdzie tamten zaczyna. Kręci prequele. U Amerykanina była mowa o...
Jacek Kwieciński
Wspaniałe notowania Zupełnie rewelacyjne wyniki przyniósł też sondaż z Florydy, kolejnym prawyborczym, ważnym stanie. Jeszcze miesiąc temu notowania tam wyglądały tak: Romney – 29 proc., Gingrich – 11 proc. Dziś: Gingrich – 50 proc. (!), Romney – 19 proc. W pierwszych stanach b. spiker chciał tylko „wypaść dobrze”. Dziś, mimo że dotychczas nie był tam aktywny, jest w Iowa pierwszy (i to jak!; w trzy dni, do 7 grudnia, jego przewaga wzrosła z 9 do 15 pkt!). A w New Hampshire – twierdzy Romneya – Gingrich jest zdecydowanie drugi! Mówi się, że im dłuższe przeciąganie walki, tym bardziej rosną szanse Romneya ze względu na jego przygotowanie organizacyjne i posiadane fundusze. Ale gdyby tak na początku Gingrich w początkowych stanach był odpowiednio 1-2-1-1, nie mogłoby to pozostać bez...
Duch to słowo właściwe. Zwłaszcza w przypadku „Doktora Styksa”. Najnowsza powieść nadredaktora Wolskiego naznaczona jest bowiem radiowym genius loci. Duch z ulicy Myśliwieckiej unosi się nad jej kartami nieustannie, przywołany przez doskonale zaznajomionego z nim bywalca Trójkowych korytarzy, twórcę słynnej „Sześćdziesiątki”. Radio jest miejscem ze wszech miar magicznym, co udało się już pokazać w kilku niezłych filmach. Jego magia bierze się wprost z materii, jaką jest wyobraźnia. Mowa oczywiście nie o radiach prezentujących muzykę z komputera czy informacje prosto z biura politycznego, lecz o klasycznym medium (nomen omen) nadającym słuchowiska, reportaże, piosenki z tekstem i skecze. O radiu pobudzającym wyobraźnię, skłaniającym do myślenia, w odróżnieniu od telewizji hipnotyzującej...
Marcin Wolski
Zamiast nienawiści posługiwano się słowami narodowych poetów i papieża Polaka. Aż do 13-go! W jedną noc, z perfekcyjną doskonałością sowieckich czynowników, zdruzgotano ludzkie nadzieje, przetrzebiono szeregi najlepszych, zmuszając ich do emigracji, w imię interesów rządzącej kliki, ze strachu, że zrobi to ewentualnie jakaś inna klika. Jeśli porównuje się Jaruzelskiego do Franco czy Pinocheta, popełnia się nadużycie. Wspomniani generałowie uratowali swoje kraje przed komunistycznym eksperymentem, podejmując akcję za pięć dwunasta, jeden w obliczu lewackiego terroru, masowego mordowania księży i zakonnic, drugi świadomy, czym się zakończy napływ kubańskich doradców. Obaj też pozostawili swoje kraje w stanie kwitnącym, przygotowane do demokracji. Hiszpania, mimo kłopotów po...
Ryszard Czarnecki
Te dwa nurty były i są jak dwie rzeki. Płynęły one przez dzieje ojczyste tuż koło siebie. Bywało i bywa tak, że ci, którzy byli w tej pierwszej tracili wiarę, nadzieję czy miłość, rezygnowali, machali ręką, podwijali ogony i lądowali w tej drugiej, by z czasem rozpłynąć się w morzu niepamięci i pogardy, do którego ten drugi nurt zmierzał. Ale też bywało – i bywa – odwrotnie. Ci, z drugiej rzeki, płynący z prądem i kurczowo trzymający się rzecznych kęp niczym stanowisk, nagle wstawali, prostowali plecy, dobijali do brzegu, mówiąc: „dość”. I przechodzili do rzeki pierwszej. Polskiej Rzeki. A, czasem nawet sprawiali, że dzięki nim rzeka ta stawała się bardziej rwąca, piękniejsza, bardziej niepodległa. To także dzięki nim ów nurt, gniewny, gwałtowny, nie chciał „kłaniać się okolicznościom” i...
Wojciech Wencel
Na jednym ze specjalistycznych portali jakiś wyrobiony (w postkomunistycznej betoniarce) recenzent postawił zarzut, że filmowy ks. Jerzy jest zbyt pokorny: „Początkowo wydaje się, że postać będzie ewoluować (...) – zacznie nabierać charyzmy i siły. Tak się jednak nie dzieje, więc widz za cholerę nie wie, czym Popiełuszko przyciąga do siebie tyle osób”. Obawiam się jednak, że ta niewiedza gorzej świadczy o mentalności obywateli III RP niż o twórcach filmu. Kto kojarzy charyzmę i siłę z nienawiścią, nie jest w stanie choćby zbliżyć się do tajemnicy człowieka, który w ciemnej nocy stanu wojennego niósł Polakom światło Chrystusa. Ten paschał wciąż płonie – w ciemnościach fundowanych nam przez obecną władzę i jej medialnych funkcjonariuszy. Jeden z bohaterów filmu Joanny Lichockiej „...
Krzysztof Wyszkowski
Łatwość, z jaką współczesna targowica uzyskuje zgodę większości Polaków na rezygnację z suwerenności, każe zastanowić się nad prawdziwością mitu narodowego zrywu niepodległościowego nie tylko w 1980 r., ale i w 1918 r. Czy tekst Marszu Pierwszej Brygady krzywdzi „milczącą większość”, czy raczej wskazuje na konieczność zamachu stanu jako jedynej drogi ratowania państwa? Jest prawdopodobne, że gdyby nie ratująca polski patriotyzm decyzja Piłsudskiego z maja 1926 r., pomimo jednoczącego naród zwycięstwa nad bolszewizmem w 1920 r. Polska nie przetrwałaby Wielkiego Kryzysu. A przecież dopiero potem polskość poddana została eksterminacji przez Niemcy i Rosję. Czy niemiecko-sowieckie eugeniczne ludobójstwo na Polakach spełniło nadzieje zbrodniarzy? Niestety, tak. Mieli rację ci, którzy o...
Antoni Łepkowski
Znane były od lat. Spoglądając na sprawę od strony konstrukcji systemu prawnego, trzeba zauważyć, że nie zaszły tu żadne istotne zmiany, które mogłyby przewartościować poglądy obu oficjeli. Od dziesięcioleci system opiera się na przyjęciu, że na świadczenia dla emerytów pracują następne pokolenia, płacąc wysoki podatek socjalny w postaci składek zusowskich. W tej konstrukcji opartej na założeniach Bernarda Madoffa i jego piramidy polegającej na finansowaniu spłaty pożyczek dla jednych z kolejnych pożyczek od innych zmienia się u nas rola i stopień zaangażowania państwa. Więc cóż takiego się stało? Ano odbyły się i wybory prezydenckie, które wskutek takich i podobnych kłamstw wygrał nasz Naczelny Ortograf Kraju, i wybory parlamentarne, które ponowiły władzę kłamiącej Platformy. Tylko i aż...
Tomasz Terlikowski
Skąd tak surowa ocena działań premiera? Odpowiedź jest oczywista. Otóż Tusk zobowiązał się, że – za darmo, bo bez możliwości jakiegokolwiek wpływu na rzeczywistość unijną czy walutową – Polska wyrzuci w błoto (bo trudno inaczej określić projekty ratowania strefy euro) kilkanaście miliardów euro. Jeśli wpłaty do Międzynarodowego Funduszu Walutowego uzależnione będą od wielkości gospodarki czy ludności, to może to być nawet 25 mld euro, które pochodzić będą z rezerwy walutowej Narodowego Banku Polskiego. Co dostaniemy w zamian? Wiele wskazuje na to, że wszystko, co mieliśmy dostać, już dostaliśmy: pochwałę dla premiera z ust samego Wielkiego Unijnego Mopa. Jak absurdalny jest projekt, by wspólną walutę ratować z pieniędzy państw, które jej nie posiadają, i jak głęboko jest niemoralny,...
Krystyna Grzybowska
Najważniejsze jest wrażenie Goło, ale wesoło, można stwierdzić, obserwując polski, a i ogólnoeuropejski optymizm przedświąteczny. Optymizm nakręca popyt, a popyt nakręca budżet. Dlatego trzeba wmawiać prostaczkom, że pakt fiskalny zawarty parę dni temu w Brukseli uratuje strefę euro i wszyscy będą szczęśliwi i zadowoleni. Polakom natomiast mącić w głowach dostatkiem, który wyróżnia nas pozytywnie na tle innych krajów, i kręcić piruety wokół sumy, jaką nasz rząd będzie musiał wrzucić w charakterze „pożyczki” do Międzynarodowego Funduszu Walutowego... na święte nigdy. Dużo miliardów czy mało? Polskę stać na taką rozrzutność, podatnik zapłaci. Media są pełne dobrych wiadomości na temat sukcesów gospodarczych różnych firm, w czym celują media polskie. Zachodnie są jakby bardziej...
Krystyna Grzybowska
W dzisiejszym świecie zagrożeni są wszyscy wyznawcy religii opartych na wartościach moralnych zawartych w 10 przykazaniach, które stanowią podstawowe zasady zarówno religii naszych starszych braci, czyli wyznawców judaizmu, jak i chrześcijaństwa. Podyktowane Mojżeszowi przez Boga przykazania są największym wrogiem współczesnego świata bez zasad, żyjącego w moralnym chaosie, a nawet zatraceniu. I w tym zatraceniu niszczy się wszystko, co jest ważne dla zachowania człowieczeństwa, człowieczeństwa nas wszystkich, wierzących i niewierzących. I chrześcijanie zaczynają się bronić, bronią się przed unicestwieniem przez wrogi im islam i wrogi im lewacki liberalizm. W jednym z paryskich teatrów wystawiana jest bluźniercza, antychrześcijańska sztuka o Chrystusie autorstwa argentyńskiego pisarza...
Jacek Kwieciński
Arogancja W Związku Sowieckim dominowała Rosja (powszechnie, łącznie z T. Mazowieckim, mówiono o jakimś „narodzie radzieckim”). W Jugosławii dominowała Serbia. Jest oczywiste, że i w Związku Suwerennych Republik Regionalnych musi być hegemon. Wiem, że dziś o niczym innym poza kryzysem się nie mówi. Ale mnie chodzi o ogólny, perspektywiczny stan spraw. O ile „Europa” nie wróci do koncepcji Wspólnoty (wolny przepływ handlu, ludzi i kapitału plus pewna współpraca np. w kwestii terroryzmu oraz traktowanie Ameryki, będącej przecież – w odróżnieniu od Rosji i Chin – częścią Zachodu, jako konkurenta, a nie wroga) cała konstrukcja trzaśnie, aczkolwiek jeszcze nawet nie pojutrze. Bo jakie są na to na razie szanse? Im więcej Europejczyków ma wątpliwości wobec działań UE, tym bardziej aroganccy,...
Rafał Ziemkiewicz
Logika tego wszystkie jest mniej więcej taka, jakby odkryć nagle, że Leszek Bubel jest antysemitą, i odkrycie to zatytułować „ABW powinna skontrolować dziennikarzy”. A w puencie potępić Dominikę Wielowieyską za pracę w gazecie, w której nazwisko Bubla pojawiało się wielokrotnie. Pewnie zachodzą Państwo w głowę, kto to w ogóle jest ten Adam Gmurczyk. Otóż jest to jegomość – nie znam osobiście i nie tęsknię, ale dostrzegam jego działania w przestrzeni publicznej – który podobne kawałki, zwykle sformułowane dużo ostrzej, wypisuje w swoich zinach i internecie od ponad 20 lat. Przez cały ten czas występuje jako przywódca organizacji o nazwie Narodowe Odrodzenie Polski, składającej się z niego samego, i, w różnych okresach, mniejszej lub większej garstki skinheadów. W środowisku narodowców...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Wydawałoby się, że dziś nie ma już matek Polek. Żyjemy przecież w wolnym kraju. Jednak przez ostatnie lata w sądzie w Katowicach widzieliśmy twarz wielkiej Matki i wielkiej Polki – zmęczoną i pooraną bruzdami twarz pani Janiny Stawisińskiej z Koszalina, matki 21-letniego Janka, górnika zastrzelonego trzydzieści lat temu w kopalni „Wujek”. Jej syn nie zginął od razu, długo konał w katowickim szpitalu. Dlatego pani Janina, rezygnując z pracy na Pomorzu, specjalnie przybyła na Śląsk i zatrudniła się w tym szpitalu. Jako salowa czuwała dzień i noc przy łóżku nieprzytomnego syna. Gdy 25 stycznia 1982 r. zmarł bez odzyskania przytomności, powróciła do siebie. Tutaj nie miała łatwego życia. Bezpieka ją inwigilowała i utrudniała dostęp do grobu dziecka. W 1984 r. pobito ją nawet w czasie...
Piotr Lisiewicz
Zjadą dumni w orszaku szpiclów i dygnitarzy. Z azjatyckim uśmiechem przylepionym do twarzy – pisał o komunistycznych dyplomatach Feliks Konarski, autor „Czerwonych maków na Monte Cassino”. Wierszyk ten przypomina mi się, kiedy patrzę na Sławomira Dębskiego, dyrektora rządowego Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia. Azjata ów wypowiedział się w „GW” na temat wspólnych wartości Zachodu i Rosji: „Pojęcie państwa prawa... Rosja deklaruje przywiązanie do prawa międzynarodowego. Jest więc obszar wspólny, wskazujący na skuteczne prawo jako wartość... Rosja jako demokratyczne państwo prawne to wizja o paneuropejskim zasięgu”. Anna Politkowska, zamordowana przez reżim Putina podobnie jak kilkudziesięciu innych dziennikarzy, miała w tej kwestii inne zdanie. „Nikt w Rosji nie wierzy w...
Maciej Pawlak
Polska zapłaci 25 mld euro zabrane wbrew prawu z NBP? Państwa unijne będą musiały ponieść koszty pomocy kredytowej dla najbardziej zadłużonych państw eurolandu. Szczyt w Brukseli przyniósł jeden konkret, jak oznajmił szef Rady Europejskiej, Herman Van Rompuy. Państwa UE solidarnie zapłacą 200 mld euro w formie pożyczki dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Dzięki niej Fundusz sfinansuje katastrofalne zadłużenie strefy euro. 150 mld pochodzić ma z 17 państw tej strefy, 50 mld ma obciążyć dziesiątkę spoza strefy. Ponieważ Wlk. Brytania, Szwecja, Węgry i Czechy odmówiły udziału w tych kosztach, poniesie je „szóstka”, a w niej najwięcej do zapłacenia miałoby przypaść Polsce: jak podała AFP – aż 25 mld euro, czyli ponad 112 mld zł. Ta ogromna kwota nie będzie pochodzić z budżetu tych...
Teresa Wójcik
Polska zapłaci 25 mld euro zabrane wbrew prawu z NBP? Państwa unijne będą musiały ponieść koszty pomocy kredytowej dla najbardziej zadłużonych państw eurolandu. Szczyt w Brukseli przyniósł jeden konkret, jak oznajmił szef Rady Europejskiej, Herman Van Rompuy. Państwa UE solidarnie zapłacą 200 mld euro w formie pożyczki dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Dzięki niej Fundusz sfinansuje katastrofalne zadłużenie strefy euro. 150 mld pochodzić ma z 17 państw tej strefy, 50 mld ma obciążyć dziesiątkę spoza strefy. Ponieważ Wlk. Brytania, Szwecja, Węgry i Czechy odmówiły udziału w tych kosztach, poniesie je „szóstka”, a w niej najwięcej do zapłacenia miałoby przypaść Polsce: jak podała AFP – aż 25 mld euro, czyli ponad 112 mld zł. Ta ogromna kwota nie będzie pochodzić z budżetu tych...