Nr 50 z 12 grudnia 2012

Antoni Rybczyński
Tak się składa, że kończą się (lub mają się kończyć) niemal dokładnie na granicy dawnej żelaznej kurtyny. Na początku października uruchomiono drugą nitkę Nord Stream, niemal dokładnie dwa miesiące później ma ruszyć budowa South Stream. Jednocześnie koncern informuje, że w I półroczu br. zarobił o blisko 1/3 mniej niż rok wcześniej. Spada też wydobycie gazu w Rosji. Dlaczego więc Gazprom brnie w kolejne wielomiliardowe projekty? Chodzi o jak najbliższe powiązanie krajów UE z Rosją infrastrukturą, wciągnięcie do współpracy biznesowej zachodnich koncernów, wejście na rynki unijne, zablokowanie wysiłków dywersyfikacyjnych krajów UE (głównie z Europy Środkowo-Wschodniej), zwasalizowanie krajów tranzytowych (Białoruś, ale przede wszystkim Ukraina) oraz zablokowanie rozbudowy niezależnych od...
Antoni Łepkowski
By dopiec znienawidzonemu Kaczorowi, Giertych jest w stanie sprzymierzyć się z każdym i we wszystkim. Dlatego stał się pieszczoszkiem reżimowych mediów. W ciągu ponad roku swojego ministrowania w rządzie PiS‑u nie zagościł w reżimówkach typu TVN24 czy TOK FM pewnie nawet połowy tego czasu, który spędził tam w ostatnim półroczu, czyli w okresie, w którym formalnie nie uczestniczy w życiu politycznym. Roman Giertych gotów jest wypowiadać się na każdy temat. Nie w każdej jednak sprawie reżimówki chcą go słuchać, bo jest pożyteczny tylko w tym zakresie, który wyznaczają mu różowe media – jako Atylla na Kaczora. W takiej właśnie roli Mecenas czuje się doskonale i con amore wygłasza najbardziej wyświechtane komunały i najwulgarniejsze uproszczenia, z rozsądną analizą mające co prawda niewiele...
Tomasz Terlikowski
Co gorsza, zobojętniali na zło chrześcijanie coraz rzadziej protestują przeciwko ewidentnym prowokacjom. Czasem głos zabierze jakiś biskup, grupa świeckich zbierze podpisy pod petycją protestującą przeciw obrażaniu ich uczuć. Jeśli skaże ich sąd, to będą mogli mówić o dużym szczęściu, bo dzięki temu, choć na chwilę – jak Doda – pokażą się w glorii męczenników. Ale to zdarza się rzadko. I dlatego obrażanie chrześcijan, profanowanie ważnych dla nich symboli czy bluźnierstwa przeciw Bogu przestały być dobrym materiałem artystycznym. Nie sposób – poza Polską – wyrobić sobie na nich nazwiska artysty prawdziwie niepokornego. Atak na islam byłby, rzecz jasna, doskonałym narzędziem promocyjnym, ale – po pierwsze – wśród lewicy, która zdominowała dyskurs współczesnej sztuki, muzułmanie cieszą...
Robert Tekieli
Poza małą grupką broniącą zapomnianych okopów nikt się nie przejmie. Ludzie deprawujący kulturę, trzymający władzę nad wieloma światowymi mediami, ośmieszają zagrażające im kody informacyjne. Ten o Światowym Porządku zbijany jest prostym dyskursem o śmieszności spiskowej wizji świata. Mechanizm działa. Automat z naszego powoli budowanego portaliku chce coś ode mnie. Bezosobowy pyta, czy zaakceptuję zamieszczenie jakiegoś spamowego komentarza na www.brulion.org. Maszyny zalewające net spamem działają sprawnie. Idę dalej. Bez pośpiechu czytam nagłówki poczty. Janek giwera pisze o 3. numerze miesięcznika „Egzorcysta”, mimo że ukazał się już zeszyt czwarty. Kolejny dzień czekam na pierwsze 300 egzemplarzy mojej najnowszej książki „Egzorcyzm i opętanie. 28 prawdziwych historii”. Jest 6.20,...
Krystyna Grzybowska
Lans w brukowcach Najbardziej frapujące ma być odzienie pani Niezgody: koronkowa sukienka i kożuszek. A dlaczego? Diabli wiedzą. Niech się pani Niezgoda ubiera, jak chce, co mnie to obchodzi. „Zupełnie nie mam pojęcia, kto z „towarzystwa”, jest kim, z kim żyje i jak się ubiera albo rozbiera. Nie czytam prestiżowego szmatławca „Życie na gorąco” ani ponoć elitarnej „Gali”. Owszem, czytam tabloidy „Fakt” i „Super Express”, bo mam słabość do tych brukowców. Ale koncentruję się głównie na tej części, która porusza problemy społeczno-polityczne. Kiedy mieszkałam w Niemczech, regularnie kupowałam gazety „Bild” i koloński „Express”. I wcale nie po to, by się rozkoszować luksusowym bytem tamtejszych celebrytów oraz gwiazdeczek. Czytałam je dlatego, że obok wszelkiego śmiecia obyczajowego i...
Wojciech Wencel
Przecież dwa lata temu można było jeszcze to zrobić. I to przy zachowaniu dotychczasowej strategii rozbudzania nienawiści do kluczowych polityków PiS. Wystarczyło z troską pochylić się nad setkami tysięcy wolnych Polaków, którzy – według rządowej propagandy – zostali zmanipulowani przez Jarosława Kaczyńskiego. Podać nam pomocną dłoń, zasygnalizować dobre intencje, odwołać się do ideału zgody narodowej. Zapewne znalazłoby się wielu naiwnych, którzy daliby się na to nabrać. Nadal oszukiwaliby siebie samych, że III RP to jednak ich państwo, a władza, choć nieudolna, stara się skleić to, co nas podzieliło. Prawicowi publicyści z kredytami na karku wciąż stroniliby od „przesady”, wzdychając do demokratycznych procedur. Bylibyśmy zdezorientowani, rozproszeni i słabi. Decydentom III RP wydaje...
Rafał Ziemkiewicz
Skutkiem tej erupcji politycznego geniuszu naszego trampkarza jest wieloletni kryzys społeczny, którego na razie mamy dopiero początki, zaostrzenie postkolonialnego podziału i osłabienie państwa, mogące nam grozić nawet utratą suwerenności. Jest wiele powodów, aby Donald Tusk stanął za swe rządy przed sądem i resztę życia spędził w więzieniu, ale za to, co wiąże się ze Smoleńskiem, zasługuje wręcz na karę główną. Niestety, pogrążona w kryzysie woli Polska nie zdobyła się na razie na wymierzenie rządzącej szajce sprawiedliwości. Dlatego Geniusz Kaszub − tu przepraszam całą tameczną ludność − błyszczy nadal. Teraz błysnął strategicznym założeniem, że Niemcy, największy płatnik strefy euro, będą walczyć przeciwko Wielkiej Brytanii o zwiększenie unijnego budżetu − w naszym interesie, bo...
Krystyna Grzybowska
Przewodnicząca Związku Wypędzonych Erika Steinbach ma dużo racji twierdząc, że nie tylko jej związek, ale również inne organizacje i partie mają nazistowskie szkielety w szafie. Byli aktywiści hitlerowscy w nowej sytuacji politycznej, ze strachu przed karą, a przynajmniej przed ostracyzmem, aktywnie włączyli się w proces budowania demokracji w kraju, który nie miał żadnych demokratycznych tradycji. Robili to, czego oczekiwał amerykański okupant, z wilków przemieniali się w owieczki. A wielu z nich w duchu marzyło o powrocie starych, dobrych czasów. Nikogo nie może dziwić odkrycie, że poza dwoma osobami wszyscy założyciele Związku Wypędzonych to dawni naziści. Oni nie ukrywali, że będą dążyć do utraconych przez III Rzeszę ziem i marzą o odwecie. Byli naziści, którzy włączyli się w budowę...
Ryszard Czarnecki
AK, UBB i bibuła Gdy już byłem w stolicy Dolnego Śląska, gdzie studiowałem na I roku historii Uniwersytetu Wrocławskiego im. Bolesława Bieruta (sic!), okazało się, że w czasie pacyfikacji strajku na Politechnice Wrocławskiej zmarł pracownik tej uczelni Jan Kostecki. Prawdopodobnie był pierwszą cywilną ofiarą stanu wojennego. Jego grób odwiedzałem później wiele razy na cmentarzu parafii bodaj św. Wawrzyńca przy ul. Bujwida. Zaczęła się konspiracja. Robiliśmy dalej swoje, jak dziesiątki tysięcy Polaków w różnym wieku i różnych zawodów. Przydały się liczne lektury o konspiracji z czasów Polskiego Państwa Podziemnego. Czasy niby inne, okupant inny, ale ileż wspólnego… Na moim UBB (Uniwersytet im. Brigitte Bardot – śmieliśmy się) konspirowali niemal wszyscy. Dyshonorem był brak sprzeciwu...
Tomasz Pompowski
Zarówno oficjalne raporty, jak i przecieki z Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) wydają się wskazywać, że Iran robi postępy w swoich pracach nad bronią nuklearną. Dziś w mediach pojawiła się nawet informacja, że bomba, którą chce wyprodukować, będzie trzy razy silniejsza od tej, którą Amerykanie zrzucili na Hiroszimę. Mamy nadzieję, przy braku pewności czy optymizmu, że administracja Obamy dotrzyma słowa i powstrzyma Iran, zanim będzie za późno. Kilka miesięcy temu rozgorzała potężna debata po tym, jak premier Netanyahu poruszył kwestię wyznaczania tzw. nieprzekraczalnej granicy. Z perspektywy izraelskiej taka granica zostanie przekroczona z chwilą, gdy Iran wyprodukuje wystarczającą ilość wzbogaconego uranu, by szybko skonstruować bombę. Amerykanie utrzymują tymczasem, że nie...
Teresa Wójcik
Sergiej Alin, analityk znanej rosyjskiej grupy kapitałowej Nord Kapital, alarmuje, że krajowa gospodarka jest „poważnie chora”. Tempo wzrostu oscylowało wprawdzie wokół 4,3 proc., ale wzrost cen nośników energii wynosił około 35 proc., co realnie oznacza nie wzrost, lecz stagnację, a może i recesję. Według niektórych ocen stagnacja w Rosji trwa już kilka lat. Przyrost produkcji w 2011 r. był bardzo mizerny we wszystkich dziedzinach, a rok 2011 według Alina to maksimum możliwości, jakie można było osiągnąć w Rosji. Po tym maksimum „zaczął się szybki zjazd po równi pochyłej”. W 2012 r. rosyjski PKB według szacunków zwiększy się najwyżej o 2,2–2,5 proc. zamiast o 3,4 proc. Ekonomiści są zgodni – Rosję uratowałyby trzy generalne zmiany: nowe wielkie inwestycje zagranicznego kapitału;...
Antoni Rybczyński
Śmierć na wzgórzu Weybridge w hrabstwie Surrey uważa się za jedną z najbezpieczniejszych okolic w Zjednoczonym Królestwie. Naszpikowana monitoringiem, z rezydencjami przypominającymi twierdze, z posterunkami ochrony na drogach wjazdowych. Tutaj mieszkają m.in. Kate Winslet, Cliff Richard, Jenson Button czy Elton John. Tutaj zamieszkał 44-letni obywatel Federacji Rosyjskiej, biznesmen Aleksandr Pieriepielicznyj z żoną i dwójką dzieci. 10 listopada, krótko po godz. 17, policja dostała pilne wezwanie. Na ścieżce na szczycie wzgórza St. George’s Hill znaleziono ciało mężczyzny ubranego w dres. Pół godziny później koroner stwierdził zgon. Okazało się, że to Pieriepielicznyj. Żona zeznała, że wyszedł z domu pobiegać. Wstępnie uznano, że przyczyną zgonu było ustanie akcji serca, choć...
„Lot nadziei” niewypałem O złym stanie zdrowia Putina zrobiło się głośno w związku z odwołaniem planowanej wizyty w Moskwie premiera Japonii Yoshihiko Nody. Polityk tłumaczył rezygnację z przyjazdu do Rosji „złym stanem zdrowia prezydenta Putina”. Wcześniej zarówno prasa rosyjska, jak i zagraniczna donosiły o traumie, jakiej Putin doznał na skutek niefortunnego lotu motolotnią z kluczem żurawi. W ramach projektu „Lot nadziei” prezydent miał poszybować jako żuraw alfa i odprowadzić młode ptaki na południe. Skończyło się tym, że żurawie zabłądziły, część z nich straciła dzioby, które wkręciły się w silniki motolotni, a sam Putin – jak informowała prasa – miał odnieść obrażenia kręgosłupa przy twardym lądowaniu. Do ogródka Putinowskiej niedyspozycji dorzucił swój kamyczek również Dmitrij...
Filip Rdesiński
WYSTAWA KONKURSOWA „Tkanina wraca” to interesująca wystawa prezentująca najlepsze prace konkursowe, które wzięły udział w rywalizacji o najciekawszy projekt gobelinu, kilimu i dywanu. Konkurs zorganizowała Fundacja Cepelia Polska Sztuka i Rękodzieło w Warszawie przy współudziale Centralnego Muzeum Włókiennictwa w Łodzi i Akademii Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego w Łodzi. Na wystawie zobaczyć można 44 spośród 205 prac, jakie wpłynęły na konkurs. Zwiedzający zapoznają się z nowoczesnymi trendami we wzornictwie użytkowym. Wystawę w Centralnym Muzeum Włókiennictwa oglądać można od 12 grudnia do 13 stycznia. POWRÓT MISTRZÓW Do Muzeum Narodowego we Wrocławiu powraca po dwudziestu latach wystawa stała sztuki europejskiej. Wystawę rozpoczyna renesans włoski i...
Maciej Parowski
Można to pokazywać w konwencji moralitetu, celebrować wyniosłe dobro zmagające się z paskudnym złem. Tak było w pamiętnych „Niedotykalnych” z Seanem Connery i Kevinem Costnerem. Z alkoholem nie wygrali, rozkwitła mafia, spadło parę głów hersztów podziemia – tyle że dzielni rycerze antytrunkowi po odwołaniu zakazu sami poszli się napić. To po co było jeść tę żabę?! Dlatego równie rozsądne wydaje się spojrzenie na tamte czasy w konwencji nostalgicznej, romantycznej. W filmowej balladzie Hillcoata Bondurantowie dostawcy i producenci gorzały nie są wcieleniem bezprawia i alkoholowego nihilizmu, lecz wolności o wielu imionach. Alkohol do czasu pozostaje biznesem rodzinnym, ale zjawiają się konkurenci, sięgający po broń automatyczną i brzytwy. Wkracza też prawo, nie po to, by szerzyć ład,...
Marek Nowakowski
– Won z łapami – powiedziała bez złości. – Jeszcze tu wrócę – zapowiedział. Odszedł w nowym mundurze miarowym krokiem żołnierza, skrzypiał butami. Sprawdził się w lustrze. Nieźle. Szybko zorientował się w całości. Bufet pracowniczy dobrze zaopatrzony. Co kilka dni kupował pęto lepszej kiełbasy i puszkę ryby – sajry. Raz w tygodniu rzucali baleron, czasem boczek. Papierosy zawsze były. Przy pustce w sklepach i zakupach na kartki od mydła po kaszę, cukier i tłuszcz to Kanada. Zwiedzając rozległe piętra Pałacu, napotkał kolegę z wojska. Był kelnerem w pałacowym nocnym lokalu z fontanną. W zaciszu toalety wypili butelkę „Moskiewskiej” pod kabanosy. Kolega zwierzył się, że po różnych urzędowych bankietach wydawanych w restauracji sporo zakąsek i wódki pozostaje dla kelnerów do podziału....

Pages