Nr 43 z 24 października 2012

Antoni Łepkowski
Tendencja do szukania we wszystkich zjawiskach ich przyczyny jest dowodem twórczego myślenia. Próba odnalezienia w analizowanych zdarzeniach przyczyn pozostających z nimi w związku o charakterze adekwatnym to z kolei cecha prawników, bo w każdej cywilnej sprawie odszkodowawczej jest to zagadnienie podstawowej natury. Z takiej prawniczej analizy, niezależnie od wskazywanych niewiadomych, wynika, że za odwołanie meczu odpowiada NCS, bo albo ma nad swoim stadionem do niczego nienadającą się atrapę dachu i wówczas winien położyć grubą warstwę trawy odpowiednio zdrenowaną, a nie cienki dywanik, albo osoba odpowiedzialna z ramienia NCS na czas nie wydała decyzji o zamknięciu przykrycia. Tertium non datur. Ponieważ instytucja zarządzająca stadionem jest na wskroś państwowa, to cała sprawa...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Określenie „rzeź” nie tylko jest eufemizmem, ale i zawiera fałsz. Zgodnie z zasadami ustalonymi przez  Rafała Lemkina, polskiego prawnika, który po wojnie pracował na rzecz ONZ, jedynym właściwym terminem jest „ludobójstwo”. Dlatego prokuratorzy  IPN właśnie nim się posługują, prowadząc śledztwa w sprawach zbrodni przeciwko narodowi polskiemu. Jak słusznie zauważył jeden z profesorów, pojęcie „rzeź” może dotyczyć „zabijania kaczek i kur, a nie istnień ludzkich”. Vide: opis spustoszeń w kurniku, jakich w „Panu Tadeuszu” dokonała szlachta  najeżdżająca Soplicowo. Drugim fałszem jest przymiotnik „wołyńska”. Zagłada dotyczyła bowiem nie tylko tej krainy, ale i województw lwowskiego, stanisławowskiego i tarnopolskiego, a nawet fragmentów poleskiego, lubelskiego i krakowskiego...
Robert Tekieli
Tak właśnie zareagowała jedna z mam z przedszkola mojego znajomego na rozesłany przez niego list z informacją o mojej książce „Zmanipuluję Cię, kochanie”. Zacytowałem tę wypowiedź, bo jest czystym zapisem świadomości duchowego leminga. Duchowe lemingi to gatunek występujący w całej Europie, choć ich polska odmiana ma cechy specyficzne. Swoje początki wywodzą z pierwszego kontr-kulturowego ruchu zachodniej cywilizacji, jakim był renesans antyku i pogaństwa. Renesansowa pycha sprawiła, że człowiek, czyniąc się miarą wszystkich rzeczy, stracił z oczu sprawy, które nie są na jego miarę. Człowiek nowożytny wyśmiewając religię jako źródło zabobonów, sam stał się najbardziej zabobonnym stworzeniem na świecie. Atakując chrześcijańskie „mitologie”, sam na potęgę tworzy mitologie własne. Do...
Tomasz Terlikowski
Jeden z producentów trumien postanowił zaszokować swoich odbiorców i dostać się przebojem w najlepszy czas antenowy. Dlatego wypuścił na rynek kalendarz, w którym jego produkty reklamowane są przez nagie modelki w dziwacznych, niekiedy wyuzdanych pozach (o ich charakterze najlepiej świadczy fakt, że przed wejściem na stronę internetową, na której się znajdują, widnieje ostrzeżenie, iż jej zawartość przeznaczona jest dla osób powyżej 18. roku życia). TVP uznała, że pomysł jest tak świetny, iż trzeba go zareklamować o 8.30 rano w programie „Pytanie na śniadanie”. Aby przy sobotnim śniadanku nawet dzieci mogły się zapoznać z nekrofilią w wersji soft. Wszystko to oczywiście w szczytnym celu wywołania dyskusji. Nad czym? – może zapytać jakiś zapyziały konserwatysta. – Jak to? – odpowiada...
Krystyna Grzybowska
Optymista powie: dobre i to, mogło być gorzej. Gorzej to już było i to gorzej nam zostało. Optymiści medialni co jakiś czas triumfalnie ogłaszają sukcesy naszej wytwórczości. Na przykład, że polska wódka bije rekordy popularności. Za Gierka też biła, ale mieliśmy chociaż zespoły pieśni i tańca, co to objeżdżały niektóre terytoria zamorskie i były źródłem dumy Polonusów. Dziś Mazowsze ledwo zipie, podobnie jak pozostałe ansamble. Twórczość estradowa nie zadowala nawet rodaków znad Wisły. Gwiazdy ekranu robią w Hollywood karierę tylko kiedy się rozbiorą do naga, wynalazki, nawet gdy są rewelacyjne, trafiają do świata na obcej licencji, bo na promocję nie mamy pieniędzy. Jednym słowem, znaleźliśmy się w pętli czasu. Na dodatek zyskaliśmy złą sławę pijaków i złodziei. I pod tym względem za...
Krystyna Grzybowska
Nagroda za beznadziejność Co za radość dla wszystkich europejskich dzieci! Tzw. prezydent UE, Herman Van Rompuy, przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Barroso i szef Parlamentu Europejskiego Martin Schulz w saniach, a na reniferze zasiądzie unijna śnieżynka, szefowa dyplomacji, niejaka Catherine Ashton, z tyłu zaś duże sanie z 27 premierami i prezydentami państw członkowskich. Co to będzie za gala! A jaka kolacja! I te prezenty, jakie laureaci rozdadzą obywatelom zjednoczonej Europy. Podwyżki podatków, obniżki pensji, wzrost bezrobocia i liczby samobójstw zdesperowanych ludzi. Spadek konsumpcji i dochodów narodowych budżetów. No i wiele innych nieszczęść, bo jest kryzys. Taka nagroda to czyste kpiny ze zdrowego rozsądku i obraza godności prostego człowieka, bo to nie Van...
Wojciech Wencel
Przynajmniej tak odbieraliśmy go jako licealiści w ostatnich latach PRL. Każda nasza gitarowa prywatka zaczynała się od ballad Stachury i bieszczadzkich smętów, później były „Mury” i „Sen Katarzyny II”, ale prawdziwą energię niosły utwory Gintrowskiego do słów Jerzego Czecha: „Karol Levittoux” i „Margrabia Wielopolski”. Po pierwsze skuteczniej niż okrojone lekcje historii budowały w wyobraźni mit polskości, a po drugie, inspirowały do działania. Gdy je śpiewaliśmy, atmosfera gęstniała jak podczas koncertu Mochnackiego w genialnym wierszu Jana Lechonia. „Uciekać! Krew pachnie w tej sali!!!” – wzdychały co wrażliwsze koleżanki. Podobny wpływ miały na nas pieśni wprost odnoszące się do współczesności: „Gdy tak siedzimy” czy „ZOMO – spokój – bies”. Nasze konspiracyjne doświadczenia z racji...
Rafał Ziemkiewicz
Albo jeżeli ktoś bierze kredyt nie na mieszkanie – konieczne, by założyć rodzinę i mieć potomstwo właśnie wtedy, kiedy na to czas, a nie wtedy, gdy wreszcie będzie go na to stać − ale na bieżącą konsumpcję, „plazmę”, kino domowe, wycieczkę do Amazonii? Jeśli zadłuża się ponad to, co będzie w stanie oddać? Jeśli, dodajmy, bezmyślnie wierzy, że bank mu „daje” pieniądze, tak za nic, z miłości do niego, bo tak to sugerowała telewizyjna reklama − to kto jest winien jego późniejszym kłopotom? Instytucja kredytu jako taka, bank, faceci, którzy robili owe reklamy, czy może sam ów nieszczęsny idiota? Nasz problem z Unią polega na tym, że en masse okazaliśmy się właśnie takimi idiotami. Nie wybraliśmy rządu, który by umiał i chciał przeczytać umowy ze zrozumieniem i objaśnić je nam. Nie...
Krzysztof Wyszkowski
Wolność, ta porcja wolności, którą nam podarowano, powoli rozkurczała skarlałe czucie i myśli. Ale wtedy pogoniono nas do używania jedzenia, picia, zabawy. Cieszcie się – trąbili teraz zawiadowcy wolności, dotychczas trzymający nas za gardło w imieniu Wschodu – że daliśmy wam swobodę zabawy, wolność sumienia, nie musicie się już bać ani nas, ani Pana Boga, bo my wcale nie byliśmy tacy źli, jak wam się wydawało, a wierząc w Pana Boga, baliście się tylko samych siebie. Bawcie się – namawiały reklamy Zachodu – bo tak bawi się cały wolny świat. I nawet jeżeli gdzieś, w jakiejś jaskini, dla tych, którzy potrafili używać życia, pojawił się na ścianie napis „Mane, Tekel, Fares”, to my nie tylko o tym nie wiedzieliśmy, ale nawet gdyby nam to powiedziano, to sądzilibyśmy, że przeznaczony jest...
Ryszard Czarnecki
Pani ministra na zdrowie Sarmatów A więc taka była wola nieba, żeby z tegoż nieba lało się przed meczem z Albionem niczym z cebra. Istny POtop. Niebo zapłakało nad losem Sarmatów. To ładny gest ze strony góry, zważywszy na drobny fakt, że przecież sami Sarmaci zgotowali sobie ten los. Zagłosowali na chłopaka z podwórka i jego ferajnę, no to ferajna jedzie po bandzie. Nie dziwimy się przecież, że Stadion Narodowy i jego legendarny dach przeciwsłoneczny (no bo nie przeciwdeszczowy – to byłoby zbyt proste) okazał się megabublem. Nie dziwimy się, bo ta ryba psuje się od głowy. Państwo jest bublem, administracja, wymiar sprawiedliwości, służba zdrowia itp., itd. – wszystko to bubel na bublu, bubel bublem pogania, to i stadion też bubel jak ta lala. No, co prawda premie dla szefów Narodowego...
Rafał Kotomski
Anita Czerwińska, szefowa warszawskiego klubu „Gazety Polskiej”, organizatorka marszów pamięci w każdą miesięcznicę, mówi: – Pomnika z pewnością nie będzie, dopóki Polską rządzi Platforma, ale miliony Polaków oczekują, że kiedyś to się zmieni. Musimy pamiętać, że tabliczka i Krzyż Pamięci są ze sobą nierozerwalnie związane. A krzyż stanął w miejscu, w którym ludzie tuż po tragedii domagali się i wciąż domagają się godnego pomnika dla ofiar Smoleńska. Przykład daje Świnoujście Włodzimierz Kotuniak, szef klubu „Gazety Polskiej” w Świnoujściu, jest kapitanem żeglugi morskiej. Bardzo często wypływa w świat i nie ma go w domu przez kilka miesięcy. Pamięć o tamtych dniach zabiera wówczas ze sobą, w drogę. Tę dobrą i tę bolesną. Bo przecież Krzyż Pamięci przed Pałacem Prezydenckim był...
Grzegorz Makus
Świat dawno zapomniał o koszmarze wojny, wyrosło nowe pokolenie Polaków. Komuniści w kraju umocnili swoją dyktaturę i mogło się wydawać, że nic już nie zakłóci ich panowania. Poza jednym. W podlubelskich wioskach nadal ukrywał się człowiek spędzający im sen z powiek, ostatni żołnierz Polski Podziemnej – Józef Franczak ps. Lalek, podkomendny mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory” i kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka”. Miał wówczas 45 lat. Walkę rozpoczął w 1939 r., stając przeciwko niemieckim okupantom, by kontynuować ją przez kolejne 24 lata, z czego większość z komunistycznym zniewoleniem. Wytrwał do 21 października 1963 r. Został wydany w ręce bezpieki przez krewnego zwerbowanego do współpracy z SB. Poległ, próbując przebić się przez kordon obławy grupy operacyjnej  SB-ZOMO w...
Artur Dmochowski
Kto wchodził jako pracownik po 1989 r. do post-PRL-owskich instytucji, musiał się spotkać z tym zjawiskiem. Obojętnie, czy chodzi o TVP, sądy czy urzędy. Wszędzie tam napotykał dominujące grupy, które Jerzy Targalski określił celnie, choć może nie doceniając ich siły, jako „złogi gomułkowsko-gierkowskie”. Teraz, po 23 latach od okrągłego stołu, przedstawiciele pokolenia gomułkowskiego z przyczyn biologicznych należą już raczej do rzadkości, natomiast dominują nadal generacje gierkowskie, jaruzelskie i niestety także wychowani przez nich już w III RP następcy. Przyjrzyjmy się temu zjawisku na przykładzie instytucji bardzo specyficznej – Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Arystokracja PRL Każdy resort miał swoją szczególną historię i zadania, które składały się na jego odmienność. W...
Filip Rdesiński
ANIELSKI GŁOS Odkrycie muzyczne „Britain’s Got Talent”, czyli Susan Boyle, 20 listopada powróci z czwartym już albumem, „Standing Ovation”. To nowa odsłona hitowych kawałków muzycznych z popularnych filmów i musicali. Krążek zawiera m.in. nowe interpretacje „Send in the Clowns”, „Bring Him Home” i „Somewhere Over The Rainbow”. Susan Boyle doskonale czuje się w musicalowym repertuarze. – Praca nad albumem była czystą przyjemnością i przebiegała w naturalny sposób, ponieważ znałam te piosenki i w studiu mogłam identyfikować się z bohaterami musicali, z których pochodziły – mówi wokalistka. O SAMOBÓJSTWIE „Agłaja” to przedstawienie, które można będzie zobaczyć 26, 27 i 28 października w Teatrze Nowym w Poznaniu na Trzeciej Scenie. Monodram grany przez Dorotę Abbe traktuje o...
Filip Rdesiński
Herbert, widząc w drzwiach swojego mieszkania Gintrowskiego, stwierdził: „Wiedziałem, że w końcu się spotkamy”. Z początku poeta nie był przekonany do prezentowania swoich wierszy w formie śpiewanej. Szybko jednak polubił zarówno twórczość barda Solidarności, jak i jego samego. Pewnego dnia Gintrowski zapytał poetę, czy to aby nie on napisał „Raport z oblężonego miasta”. Tekst „Raportu” pieśniarz dostał do ręki przypadkiem w formie bibuły. Herbert spojrzał na wiersz, chwilę się namyślił, po czym stwierdził, że jest nieźle napisany, ale… to nie jego. To inteligentne i niewymuszone poczucie humoru było drugim po twórczości niepodległościowej elementem, który spajał ich współpracę. Panowie wspólnie potrafili żartować, ale też mieli do siebie olbrzymi szacunek. Gintrowski nazywał Herberta „...
Hanna Shen
Wychowanek armii i partii Prawdziwe imię i nazwisko pisarza urodzonego w 1955 r. w „słusznej ideowo” rodzinie chłopskiej brzmi Guan Moye. Pseudonim Mo Yan oznacza w klasycznym chińskim „nie mów”. Wielu uważa, że właśnie owo „niemówienie” zapewniło Mo Yan sukces w komunistycznych Chinach. Laureat tegorocznej literackiej Nagrody Nobla nigdy nie zdobył się na krytykę chińskiego reżimu. W służalczej postawie wobec partii posunął się tak daleko, że w jednej z wypowiedzi sugerował, iż pisarze chińscy nie są narażeni na żadne kłopoty ani ingerencje cenzury. Jako 12-latek w czasie Rewolucji Kulturalnej Mo porzucił szkołę i rozpoczął pracę w rafinerii oleju. W 1976 r. wstąpił do Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, gdzie był oficerem ochrony, instruktorem politycznym i oficerem propagandy. W...
Tomasz Łysiak
Historie alternatywne, political fiction czy też historical fiction, są ostatnio – jak mawiają Francuzi – „à la une”, czyli zajmują pierwsze strony gazet. A to w dużej mierze za sprawą książki Piotra Zychowicza „Ribbentrop–Beck” i dyskusji, jaka przetoczyła się w mediach na temat „co by było, gdyby”. Jak potoczyć by się mogła historia Polski, jeśli Rzeczpospolita sprzymierzyłaby się z III Rzeszą. „Mocarstwo”, najnowsza powieść Marcina Wolskiego, siłą rzeczy wpisuje się w intelektualny krajobraz tej debaty, nawet jeśli czyni to poprzez wizję literacką. W lekkiej, klasycznej już u tego autora formie książka dotyka wielu cierni tkwiących w naszej zbiorowej pamięci, a niektóre z nich „wyjmuje”, by wysnuć zupełnie nową opowieść. Niezwykle optymistyczną. Jak mogłaby wyglądać rzeczywistość...
Marcin Wolski
Ludzie „światli i doskonale wykształceni” zwykli traktować tę sferę wzruszeniem ramion i pogardliwym określeniem „nieszkodliwe zabobony”. Przynajmniej do momentu, kiedy ich własne dziecko znikało w którejś z agresywnych sekt lub zapadało na chorobę, wobec której oficjalna psychiatria okazywała się bezradna. Książka Roberta Tekielego, kontynuująca jego działalność publicystyczną na łamach „Gazety Polskiej”, jest doskonałym katalogiem tych zagrożeń, a nade wszystko udaną próbą znalezienia wspólnego mianownika dla tych rożnych zjawisk i tendencji. Jest nim po prostu zło – sfera demonów, Ojca Kłamstwa, szatana po prostu. Nawet jeśli z początku wygląda to na niegroźną zabawę z kartami tarota czy noszeniem różnorakich amuletów, może (choć dodajmy – nie musi) stanowić wezwanie dla Zła, być...
Maciej Parowski
„Wydra”, partyzancki wykonawca wyroków (Dorociński), rozwala skazańców na zimno, bawiąc ich przedtem rozmową, ale przyjdzie mu się zmierzyć z konfidentem, szkolnym kolegą, Kondolewiczem (Stuhr) i jego żoną (Bohosiewicz). Kondolewicz donosi na partyzantów i szantażem zmusza sanitariuszkę oddziału „Pestkę” (Rosati), by wsypała kolegów. „Wydra” prowadzi Kondolewicza do lasu na egzekucję, ale przedtem ulega grzesznej pokusie. Spóźnia się, oddział zostaje wymordowany, niemieccy spadochroniarze świętują zwycięstwo. „Wydra” zgotuje im łaźnię, jakiej polskie kino nie widziało, niczym Apacz białym osadnikom. Rzecz dzieje się w okrutnej przestrzeni odwróconych wartości. Miejscem składania donosów jest kościół, konkretnie konfesjonał z zamontowanym mikrofonem. Donos to antyspowiedź, nie wyznaje...
Paweł Piekarczyk
Umiał sprostać temu, co śpiewał Teraz, gdy Przemek nie żyje – a mnie jest bliżej do pięćdziesiątki niż do czterdziestki – mogę się przyznać, że głównym powodem, dla którego przez prawie całe życie nosiłem brodę, było to, że Przemek ją nosił, a jeżdżenie przez wiele lat fiatem 126p znosiłem dzielnie dlatego, że Przemek też jeździł maluchem… On miał wtedy taką puchową kurtkę, czerwoną z zewnątrz, a żółtą w środku. Do dziś tęsknię za taką kurtką. Trochę to sentymentalne, ale tak właśnie było. Teraz mogę już też wyznać, dlaczego denerwuje mnie, gdy mówi się o mnie „bard”. Kiedyś uznałem, że prawo do takiego tytułu ma właśnie Przemek Gintrowski, a więc mnie jakoś nie wypada używać tego miana. A tytuł „bard” przyznałem mu w duszy za to, że tak bardzo trudno było oddzielić go od jego...
Aleksandra Rybińska
Freudowskie przejęzyczenie Spór o wspólny nadzór bankowy oraz oddzielny budżet dla strefy euro trwał przez cały pierwszy dzień szczytu. Hollande nalegał, aby wprowadzić centralny nadzór EBC nad 6 tys. banków w Eurostrefie jak najszybciej. Hiszpania i Irlandia z niecierpliwością czekają bowiem na zastrzyk finansowy dla swoich upadających banków z Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego (EMS). Merkel, godząc się na czerwcowym szczycie UE na bezpośrednie finansowanie banków z EMS, zastrzegła, że nastąpi to dopiero, gdy EBC będzie sprawował nad nimi bezpośredni nadzór. Sporą część EMS stanowią bowiem pieniądze niemieckich podatników. Merkel jest przekonana, że bankrutującym krajom południa Europy jest obojętne, czy wspólny nadzór bankowy powstanie i w jakim kształcie. Chce więc opóźnić...
Tomasz Pompowski
Demokraci i republikanie: jeden sort Z badań dziennika „USA Today” i Uniwersytetu Suffolk wynika, że 90 mln Amerykanów zbojkotuje listopadowe wybory z trzech powodów: politycy nie dotrzymali żadnej obietnicy, Demokraci i Republikanie niczym się od siebie nie różnią, a polityka nie ma wpływu na realne życie. Aż 41 proc. badanych stwierdziła, że ich głos nie zmieni niczego. Ponad połowa respondentów uważa, że kandydaci nie interesują się rzeczywistymi problemami. Badania zostały opublikowane w sierpniu 2012 r. A w połowie października jedna z organizacji obywatelskich w Karolinie Północnej zapytała Amerykanów, którzy nie będą brali udziału w tegorocznych wyborach, na jaki temat powinni wypowiadać się kandydaci. Respondenci wskazywali najczęściej zakończenie wojny w Afganistanie,...
Antoni Rybczyński
Siatka z Houston Na początku października FBI rozbiło siatkę, która nielegalnie pozyskiwała produkowane w USA elementy elektroniczne dla rosyjskiej armii, służb specjalnych i firm zbrojeniowych. Aresztowano Aleksandra Fiszenkę, właściciela zarejestrowanej w Houston spółki Arc Electronics Inc., oraz jego siedmiu pracowników. Wszyscy są naturalizowanymi obywatelami USA, niektórzy zachowali ważne paszporty rosyjskie. Trzech poszukiwanych członków grupy zbiegło do Rosji. Wiele wskazuje na to, że cała operacja była długo i starannie przygotowywana. Firma Arc Electronics powstała w 2001 r., a jej założyciel, Fiszenko, przyjechał do USA w 1994 r. Nielegalny proceder trwał co najmniej od 2008 r. Z przechwyconych e-maili i podsłuchów telefonicznych wynika, że Rosjanie mówili amerykańskim...
Maciej Pawlak
MON nabrał wody w usta Okazją do zaprezentowania ewentualnego stanowiska władz w sprawie perspektyw dla naszych wojsk morskich był projekt nowelizacji ustawy o przebudowie i modernizacji sił zbrojnych, podpisany przez prezydenta, oraz rządowy projekt uchwały „w sprawie określenia szczegółowych kierunków przebudowy i modernizacji Sił Zbrojnych RP na lata 2013–2018”. Niestety, ani dokument podpisany 24 września przez prezydenta Komorowskiego i przekazany do dalszego procedowania w parlamencie, ani rozpatrywany przez rząd, nie zawierają choćby wzmianki o Marynarce Wojennej. W projekcie prezydenckim mowa jest jedynie o „wyposażeniu armii w zdolności zwalczania rakiet najkrótszego i krótkiego zasięgu oraz rakiet średniego zasięgu w ich końcowej (uderzeniowej) fazie lotu”, co ma kosztować...
Aleksander Ścios
Pod pretekstem – jak to określono w dokumencie – „dokonania ożywienia społecznego, kulturalnego oraz gospodarczego, głównie w branży handlowej i usługowej” zrealizowano plan zmierzający do uczynienia z obwodu kaliningradzkiego rosyjskich „drzwi do Europy”, przez które Rosjanie wejdą w obszar polityki gospodarczej UE, a kierowani przez specsłużby biznesmeni uzyskają unijne fundusze. 25 maja ustawę federalną o ratyfikacji umowy między rządami Rosji i Polski przyjęła rosyjska Duma, a 14 czerwca podpisał ją Władimir Putin. Umowa weszła w życie 27 lipca br. Kilka dni wcześniej Siergiej Ławrow, szef rosyjskiego MSZ, przeprowadził w tej sprawie konsultacje telefoniczne z ministrem Radosławem Sikorskim. Kulisy błyskawicznego przetargu Już 15 maja strona polska przystąpiła do tworzenia „...
Joanna Lichocka
W ten sam poniedziałek dokonano też ekshumacji ciała ostatniego prezydenta państwa na uchodźstwie, tego, który był symbolem ciągłości istnienia republiki, a który zginął w wyniku opisywanej przez wspomnianych profesorów eksplozji samolotu. Grób trzeba było otworzyć, bo okazało się, że istnieją przesłanki, które pozwalają przypuszczać, iż pochowano tam kogoś innego. Główna partia opozycyjna, prowadząca w sondażach, przedstawiła program walki z bezrobociem i umowami śmieciowymi – bez gwarancji zatrudnienia i ubezpieczenia pracuje w państwie już prawie jedna trzecia zatrudnionych. Brak miejsc pracy, szczególnie dla młodego pokolenia, spowodował, że z kraju wyjechało w ciągu kilku ostatnich lat ponad dwa miliony obywateli i wciąż wyjeżdżają następni. Najważniejszą informacją dnia...
Magdalena Michalska
Stadion Narodowy był pierwszy na liście sukcesów rządu piłkarza Donalda Tuska. Miał być symbolem modernizacji i nowoczesności, którą zawdzięczamy rządowi. Tymczasem w jeden wieczór na oczach milionów Polaków stał się pośmiewiskiem. I nie tylko ich – angielska prasa nazwała organizatorów idiotami. Skoro świątynia religii sukcesu okazała się cyrkiem, to co teraz z nią samą? Nie ulega wątpliwości, że także na pozostałe ikony propagandy sukcesu Polacy zaczną patrzeć bez klapek na oczach. Jeszcze nie skończył się feralny dla władzy wieczór, a dowcipy o Basenie Narodowym, uprawie ryżu czy wodogrzmotach Tuska błyskawicznie obiegły internet. A dwaj kibice, którzy wbiegli na murawę i wytaplali się w wodzie, umykając ślizgającym się stewardom, urośli do miana bohaterów Stadionu Narodowego.Dach...
Dorota Kania
– Posiedzenie zostało odwołane, ponieważ prokurator generalny poprosił o przełożenie posiedzenia. W piśmie do komisji wyjaśnił, że zlecił zbadanie tej sprawy i z wynikami zapozna się do 20 listopada. Po tym terminie będzie mógł spotkać się z posłami i odpowiedzieć na nasze pytania – mówi nam Stanisław Piotrowicz (PiS), wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Sprawa, którą ma się zająć komisja, jest związana z ujawnieniem przez tygodnik „Gazeta Polska” oraz dziennik „Gazeta Polska Codziennie” szczegółów tajnej operacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego o kryptonimie „Alfa”. Zaczęła się ona w 2008 r. od zawiadomienia złożonego przez biznesmena Józefa Matkowskiego. Sprawa dotyczyła przegranego przez Matkowskiego procesu o zapłatę 17 mln zł na rzecz...
Jacek Liziniewicz
– Posiedzenie zostało odwołane, ponieważ prokurator generalny poprosił o przełożenie posiedzenia. W piśmie do komisji wyjaśnił, że zlecił zbadanie tej sprawy i z wynikami zapozna się do 20 listopada. Po tym terminie będzie mógł spotkać się z posłami i odpowiedzieć na nasze pytania – mówi nam Stanisław Piotrowicz (PiS), wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Sprawa, którą ma się zająć komisja, jest związana z ujawnieniem przez tygodnik „Gazeta Polska” oraz dziennik „Gazeta Polska Codziennie” szczegółów tajnej operacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego o kryptonimie „Alfa”. Zaczęła się ona w 2008 r. od zawiadomienia złożonego przez biznesmena Józefa Matkowskiego. Sprawa dotyczyła przegranego przez Matkowskiego procesu o zapłatę 17 mln zł na rzecz...
Olga Alehno
– Nie ukrywamy, że istnieją wątpliwości co do tożsamości zwłok – powiedział Marcin Maksjan z Naczelnej  Prokuratury Wojskowej. Po ekshumacji ciała zostały przewiezione do Krakowa, gdzie w Zakładzie Medycyny Sądowej Uniwersytetu Jagiellońskiego z udziałem przedstawicieli jednej z rodzin otwarto trumny i przebadano ofiary za pomocą tomografu komputerowego. Następny etap to sekcje zwłok i badania DNA, które zostaną wykonane we Wrocławiu. Kolejne ekshumacje śledczy chcą przeprowadzić do końca roku. Z inspiracji rosyjskich służb Zdjęcia ofiar katastrofy udostępnił na swoim blogu 51-letni Anton Sizych, dziennikarz, były redaktor naczelny gazety „Bastion”. Napisał on, że pierwsza opublikowała fotografie rosyjska blogerka, 57-letnia Tatiana Karacuba. Jest absolwentką Moskiewskiego...
Katarzyna Pawlak
– Nie ukrywamy, że istnieją wątpliwości co do tożsamości zwłok – powiedział Marcin Maksjan z Naczelnej  Prokuratury Wojskowej. Po ekshumacji ciała zostały przewiezione do Krakowa, gdzie w Zakładzie Medycyny Sądowej Uniwersytetu Jagiellońskiego z udziałem przedstawicieli jednej z rodzin otwarto trumny i przebadano ofiary za pomocą tomografu komputerowego. Następny etap to sekcje zwłok i badania DNA, które zostaną wykonane we Wrocławiu. Kolejne ekshumacje śledczy chcą przeprowadzić do końca roku. Z inspiracji rosyjskich służb Zdjęcia ofiar katastrofy udostępnił na swoim blogu 51-letni Anton Sizych, dziennikarz, były redaktor naczelny gazety „Bastion”. Napisał on, że pierwsza opublikowała fotografie rosyjska blogerka, 57-letnia Tatiana Karacuba. Jest absolwentką Moskiewskiego...
Dorota Kania
– Nie ukrywamy, że istnieją wątpliwości co do tożsamości zwłok – powiedział Marcin Maksjan z Naczelnej  Prokuratury Wojskowej. Po ekshumacji ciała zostały przewiezione do Krakowa, gdzie w Zakładzie Medycyny Sądowej Uniwersytetu Jagiellońskiego z udziałem przedstawicieli jednej z rodzin otwarto trumny i przebadano ofiary za pomocą tomografu komputerowego. Następny etap to sekcje zwłok i badania DNA, które zostaną wykonane we Wrocławiu. Kolejne ekshumacje śledczy chcą przeprowadzić do końca roku. Z inspiracji rosyjskich służb Zdjęcia ofiar katastrofy udostępnił na swoim blogu 51-letni Anton Sizych, dziennikarz, były redaktor naczelny gazety „Bastion”. Napisał on, że pierwsza opublikowała fotografie rosyjska blogerka, 57-letnia Tatiana Karacuba. Jest absolwentką Moskiewskiego...
Anita Gargas
Cenny obiekt ukryty w trawie Historia prezentacji prof. Jana Obrębskiego ma swoją sensacyjną dramaturgię. Do profesora trafiło najpierw siedem zdjęć przedstawiających jeden niewielki fragment rozbitego samolotu znaleziony na miejscu katastrofy. Naukowiec poddał go analizie. To badawcze zacięcie wzbudziło zaufanie osób przechowujących tajemniczy element. W sierpniu tego roku Jan Obrębski mógł osobiście przeprowadzić oględziny elementu i zrobić mu serię nowych, profesjonalnych zdjęć. Jak się okazało, po tym, jak go znaleziono, fragment tupolewa został ukryty w trawie z obawy przed rosyjskimi funkcjonariuszami, którzy z pewnością odebraliby go znalazcom. Jednak następnego dnia rano okazało się, że w międzyczasie przeprowadzano w tym miejscu akcję wypalania traw. Na szczęście wysoka...
Leszek Misiak
Wiesław Binienda – doktor inżynierii mechanicznej, profesor, wykładowca i dziekan Wydziału Inżynierii Cywilnej w Kolegium Inżynierii University of Akron w USA. Redaktor naczelny kwartalnika naukowego „Journal of Aerospace Engineering”, wydawanego przez American Society of Civil Engineers. Autor licznych publikacji naukowych, specjalista od inżynierii materiałowej, metod obliczeniowych w fizyce ciała stałego i ich zastosowań w lotnictwie i astronautyce (mechanika pękania materiałów złożonych, analiza elementów skończonych, analiza dynamiczna problemów udarowych, analiza zmęczeniowa, analiza związana z płynięciem materiałów). Laureat wielu nagród, w tym przyznawanych przez NASA (m.in. NASA „Turning Goals Into Reality Award” w 2004 r. za udział w badaniach dotyczących poprawy bezpieczeństwa...
Grzegorz Wierzchołowski
Wiesław Binienda – doktor inżynierii mechanicznej, profesor, wykładowca i dziekan Wydziału Inżynierii Cywilnej w Kolegium Inżynierii University of Akron w USA. Redaktor naczelny kwartalnika naukowego „Journal of Aerospace Engineering”, wydawanego przez American Society of Civil Engineers. Autor licznych publikacji naukowych, specjalista od inżynierii materiałowej, metod obliczeniowych w fizyce ciała stałego i ich zastosowań w lotnictwie i astronautyce (mechanika pękania materiałów złożonych, analiza elementów skończonych, analiza dynamiczna problemów udarowych, analiza zmęczeniowa, analiza związana z płynięciem materiałów). Laureat wielu nagród, w tym przyznawanych przez NASA (m.in. NASA „Turning Goals Into Reality Award” w 2004 r. za udział w badaniach dotyczących poprawy bezpieczeństwa...
Piotr Lisiewicz
Minister kultury Bogdan Zdrojewski o własnych sukcesach: „Obecnie po raz pierwszy od 70. lat otwarto Muzeum Puszkina dla zbiorów malarstwa polskiego czy plakatów polskich. Podpisane są umowy na wielkie wystawy polskie w Sankt Petersburgu czy Pekinie”. A na ten przykład z Królem Porannej Gwiazdy Kim Dzong Unem z Korei Północnej też udało się Platformie Obywatelskiej nawiązać bardzo kulturalne stosunki? Sędzia Małgorzata Bilicka skazała na 100 zł grzywny za „zaśmiecenie miejsca publicznego” mężczyznę, który na Krakowskim Przedmieściu umieścił podstawę, na której ustawiony został krzyż. Cóż, czas na grzywny za zaśmiecanie akt sądowych głupimi wyrokami też przyjdzie. W grę wchodzi również znieważenie godła oraz państwa polskiego, wszak sędziowie przerabiają na śmieci dokumenty z orłem oraz...
Marcin Wolski
Większość odeszła zdecydowanie za wcześnie. Właściwie niewielu zostało – z „Egidy” Pietrzak, Paszek i ja... i wspomnienia o Jonaszu Kofcie, profesorze prawdziwym – Kazimierzu Rudzkim, i samozwańczym – Janie Tadeuszu Stanisławskim, śpiewającym falsetem pianiście Janku Raczkowskim, dystyngowanym Janie Kreczmarze czy młodzieńczym Jacku Kaczmarskim. Z „Sześćdziesiątki” ubył Andrzej Waligórski, Jacek Zwoźniak, Jan Kaczmarek i Młoda Lekarka – Ewa Szumańska, a także reżyser Pruski i „nasz ulubiony ciąg dalszy” Tadzio Włudarski. Z trójkowego ITR-u – większość. Jest taka piosenka Adama Kreczmara „Kiedyś było wiele drzew”, teraz niewiele ich pozostało – trzymają się poszczególne lekko zmurszałe dęby, ale dokoła zieleni się młodniak, o którym nie wiadomo, jaki będzie, ale już ma za złe staruchom...
Tomasz Sakiewicz
Trzynaście ostatnich miesięcy, które upłynęły od tego czasu, były przełomowe. Obecnie największe naukowe sławy, analizując dostępny materiał dowodowy, potwierdzają wersję wybuchu w tupolewie. Z nie do końca wiadomych przyczyn takie informacje zaczynają płynąć też z Rosji. Może chodzi o polityczne dobicie Tuska? Być może pojawią się jakieś fałszywki, które zepchną sprawę na boczny tor. Nie da się też wykluczyć walki wewnętrznej i w Warszawie, i na Kremlu. Jedno jest dzisiaj pewne: tylko człowiek o bardzo ograniczonych horyzontach może serio traktować ustalenia komisji zarówno Anodiny, jak i Millera. Samolotu nie zniszczyła żadna brzoza. Tę skalę zniszczeń mógł spowodować wyłącznie wybuch. Donald Tusk, pozwalając na zatuszowanie tej sprawy, poświęcił nie tylko prezydenta, dowódców wojska...
Prof. Zdzisław Krasnodębski
Jak zdezorientowano społeczeństwo Uderzający był lęk przed wypowiedzeniem słowa „zamach”, nawet po to, żeby wykluczyć taką możliwość. Premier zniknął na parę godzin, a ówczesny marszałek sejmu, który z zadziwiającą szybkością przejął obowiązki prezydenta, wygłosił orędzie do narodu, które nawet życzliwie do niego nastawionych zaskoczyło pogodnym tonem. Zaraz też na miejscu katastrofy wystartowano z pospieszną kampanią „pojednania”, jakby z obawy przed reakcjami społecznymi. Zaczęło się od uścisku Putina i Tuska, potem mieliśmy całą serię żenujących wydarzeń. Jeszcze nie było wiadomo, co było przyczyną tragedii, a już uznano ją za wypadek i przesądzono o winie. Jeszcze nie wiedzieliśmy, jak Rosjanie będą prowadzić śledztwo, doświadczenie historyczne powinno skłaniać do jak najdalej...
Krzysztof Zielke
Plany obrony Polski Od początku lat 90. amerykańskie plany obrony Polski zakładały, że głównym zagrożeniem dla Polski jest Rosja. Według tych planów celem rosyjskich sił uderzających z terytorium Białorusi miało być zajęcie Warszawy i instalacja nowego rządu polskiego. Choć Polska weszła do NATO w 1999 r., to decyzję o stworzeniu planu obrony naszego kraju podjęto dopiero dziesięć lat później. W odpowiedzi Rosja z Białorusią przeprowadziły we wrześniu 2009 r. największe od końca zimnej wojny gry wojenne pod kryptonimem Zapad-2009. W scenariuszu manewrów Zachód-2009 13-tysięczne wojska rosyjsko-białoruskie, po stłumieniu powstania mniejszości polskiej w Grodnie na Białorusi oraz odparciu wojsk NATO i polskich, przeszły do działań ofensywnych z terytorium Białorusi i obwodu...
Tomasz Sakiewicz
Dlaczego sondaże nie są już przychylne Tuskowi? Jedną z przyczyn odwracania się wyborców od Platformy Obywatelskiej są kolejne fakty i wydarzenia, które ten rząd kompromitują. Ogromną rolę odegrała afera Amber Gold, prowokacja z sędzią Ryszardem Milewskim, ujawniona przez „Gazetę Polską Codziennie”, później zdjęcia Milewskiego z Tuskiem na trybunach stadionowych. Była też straszliwa kompromitacja przy okazji ekshumacji ofiar smoleńskich. Jednak trudno mi jednoznacznie przesądzić, dlaczego kolejne kompromitacje rządu, których przecież od początku nie brakuje, stają się teraz głównymi wydarzeniami. Wcześniej je przecież bagatelizowano i wyciszano. Nie wiem też, dlaczego nasza ofensywa jesienna została potraktowana przez media, poza paroma złośliwościami, z uwagą, bez tradycyjnego...

Pages