Nr 4 z 23 stycznia 2013

Tomasz Terlikowski
Od kilku tygodni Benedykt XVI w kolejnych wystąpieniach mocno przestrzega przed wielkim zagrożeniem, jakim jest – nie tylko dla Kościoła, ale przede wszystkim dla zachodniej cywilizacji i świata w ogóle – ideologia gender, a szerzej: ateistyczna antropologia, która opiera się na zredukowaniu człowieka do „funkcji autonomicznych, umysł do mózgu, ludzką historię do przeznaczenia samorealizacji”. „Wszystko to pomijając Boga, wymiar we właściwym tego słowa sensie duchowy i perspektywę nadprzyrodzoną. W perspektywie człowieka pozbawionego duszy, a zatem osobistej relacji ze Stwórcą, to co jest technicznie możliwe, staje się dozwolone, wszelki eksperyment okazuje się możliwy do przyjęcia, każda polityka populacyjna staje się dozwolona, wszelka manipulacja usprawiedliwiona. Najbardziej...
Antoni Łepkowski
Chcę natomiast podzielić się refleksjami, jakie nasuwają mi się po kolejnych medialnych wypowiedziach coraz to nowych osób z dziennikarskiego i politycznego świecznika na temat praw do odszkodowania i zadośćuczynienia za krzywdy doznane na skutek prześladowań, których z rąk oprawców, do dziś sowicie opłacanych miesiąc w miesiąc z publicznej kasy, doznała wcale nie tak liczna grupa bohaterskich kombatantów walki o Polskę w czasach okupacji sowieckiej z lat 1944–1991. Niezależnie od rzeki pomyj, wylanych na przeróżnych forach internetowych już kilkanaście minut po opublikowaniu 11 stycznia wiadomości o przyznanym dostojnemu senatorowi odszkodowaniu i zadośćuczynieniu – co tłumaczyć może tylko zawiść, małostkowość, podłość i głupota tych, których Rafał Ziemkiewicz trafnie nazywa mendami...
Rafał Ziemkiewicz
Przypomnę – ponarzekawszy na stan dróg, podsumowywał on tak: „Oto filozofia Prawa i Sprawiedliwości: kontrolować wszystkich, wszystkich bez wyjątku! Tylko facet bez prawa jazdy może wydawać pieniądze na fotoradary”. Dziś, przypominając tę wypowiedź, wszyscy skupiają się na drugim zdaniu, a tymczasem naprawdę ważna jest końcówka pierwszego. Nie to oburzało lidera PO i kibicujące mu salony, że PiS chce kontrolować – ale że chce kontrolować wszystkich, wszystkich bez wyjątku (nagranie wisi w internecie, proszę posłuchać, jak mocny nacisk kładzie Tusk na te ostatnie słowa). Sama kontrola jest OK. Ale kontrolować należy frajerów, biedotę – a nie „wszystkich”. Bo jeśli wszystkich bez wyjątku – to i nas, a my przecież, do cholery, jesteśmy elitą, a nie jakimiś frajerami! Więc, wbrew...
Piotr Lisiewicz
Na aukcji Wielkiej Orkiestry Sowieckiej Przemocy można było wylicytować spotkanie przy kawie z Hanną Gronkiewicz-Waltz. Aukcję przerwano, bo urzędnicy HGW uznali, że spotkanie „godziłoby w przejrzystość urzędu”. Ale jej rzecznik wyjaśnił, że Bufetowa i tak Owsiaka kocha, bo dała mu syrenki, które podczas Euro 2012 stały na ulicach. Cóż, wśród młodzieży lubiącej obrazoburcze dowcipy furorę robi stwierdzenie na temat Syrenki, które przytoczę w wersji niewulgarnej: „Ani się z tym kochać, ani to usmażyć”. Żart niesmaczny, ale w przypadku produktów eurobardziewnych sensowny. Nie stosuje się on do Bufetowej: ona z definicji nadaje się do smażenia. Poseł o wyglądzie Jasia Fasoli, czyli Stanisław Żmijan z PO zgłosił pomysł: kierowcy samochodów osobowych powinni płacić za jazdę po drogach...
Wojciech Wencel
Zgrabnie napisane i do pewnego stopnia prawdziwe. Fałszywe są tylko wnioski wyciągane z tej dziejowej reguły przez kolejne pokolenia tzw. realistów, głównie endeckiej proweniencji, dla których wszystkie nasze powstania zbrojne są „totalną głupotą”. Postrzegają oni powstańczych dowódców jako porywczych watażków bądź jako nieudaczników bujających w obłokach, ewentualnie jako ofiary obu tych przypadłości. Ogólnie polski romantyzm wydaje im się skutkiem wyimaginowanych wad narodowych. Że niby Polak prędzej działa, niż myśli, że zawsze jest skłonny do bitki i do wypitki, i że gardzi podstawami strategii i logistyki, licząc wyłącznie na pomoc Najświętszej Panienki. Bodaj najbardziej oczywistym przykładem zbiorowego szaleństwa jest dla „realistów” powstanie styczniowe. Paradoks polega na tym...
Robert Tekieli
Tolkien miał bardzo wiele budujących wypowiedzi o Kościele. Jego słynna wypowiedź o komunii jest mądra i prawdziwa. Wiele katolickich redakcji pokazuje go od dobrej strony, i bardzo dobrze, ja nic Tolkienowi nie chcę zabrać. Mówię tylko, że jego powieści mają gnostycki szkielet. Nie ma bowiem dobrych czarowników. Gandalf mając swoje magiczne właściwości – właściwości, które w świecie realnym mają okultyści – byłby otwarty na demona. Nie mógłby być zatem jednocześnie tak wspaniałym, pełnym cnót rycerzem. Tolkien symbolicznie kłamie. Tworzy kłamliwy symbol. Jego pełna chrześcijańskich toposów narracja jest jak trucizna: podana w smacznym cieście, jest tym bardziej niebezpieczna. Jeśli uwierzymy za Tolkienem, że śmierć nie jest kresem, a dla Gandalfa nie była – zginął szary, pojawił się...
Krystyna Grzybowska
Czy strefa euro przetrwa? Nikt tego nie wie, ale ci, co coś wiedzą, zapewniają, że nie ma nic lepszego od Unii Europejskiej. Z ważnych powodów, a przede wszystkim z powodów cywilizacyjnych, co podkreślił były amerykański reporter wojenny na łamach „Rzeczpospolitej”. Według gazety, jest to wybitny analityk ds. geopolitycznych, pisuje w poprawnych politycznie pismach, jak „The Washington Post”, „The New York Times”. Wystarczy? Nietolerancja w imię tolerancji Otóż wprawdzie Kaplan zauważa, że do kryzysu w strefie euro doprowadziło rozbuchane państwo opiekuńcze, ale ostrzega: „Nikomu nie powinno zależeć na dalszej erozji europejskich instytucji i rozwiązań, bo negatywnie wpłynie to na atrakcyjność europejskiego modelu cywilizacyjnego w świecie XXI stulecia, a więc cywilizacji zbudowanej...
Krystyna Grzybowska
Nie jestem zdziwiona tym rezultatem, bo wiem, co to za „warszawiacy” zamieszkują naszą stolicę. Są to byli milicjanci, esbecy, wojskowi, urzędnicy państwowi wysokiego szczebla i stara kadra profesorska oraz potomkowie tych warstw, które osiągnęły swoje pozycje dzięki służalczości wobec władz PRL‑u i przyjaźni polsko-sowieckiej. Drugą część „warszawiaków” stanowią tzw. słoiki – przybysze z prowincji wykształceni byle jak, nieznający historii kraju, zapatrzeni w awans, który uzyskają dzięki popieraniu władzy, która jest tak blisko, na sąsiedniej ulicy. Można zemdleć z wrażenia. „Mamo, widziałam dziś w supermarkecie prawdziwego posła, żywego. Kupował jak inni. Nie do wiary!” – SMS‑uje zachwycona „warszawianka” do swojej wioski. Pomnik? Jaki pomnik? Nie widziałem, ale jak pani prezydent...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Marek był potomkiem starego rodu ormiańskiego. Pierwsze wzmianki o jego protoplaście, Muracie Eminowiczu, pochodzą z XVII w. Do Lwowa przywędrowali z Armenii. Od samego początku Eminowiczowie byli zaangażowani w działalność patriotyczną na rzecz podzielonej Rzeczypospolitej: walczyli w powstaniach, w obronie Lwowa, ojciec Marka zginął w KL Auschwitz. Nic więc dziwnego, że Marek postanowił studiować historię. Sam, za działalność w konspiracyjnym Związku Walczącej Młodzieży Polskiej, który współtworzył, został w 1953 r. skazany na siedem lat więzienia. Osadzony był w Tarnowie i w b. obozie hitlerowskim w Jaworznie. Po wyjściu był sekowany na uczelni, jednak udało mu się skończyć studia. W Krakowie zasłynął jako charyzmatyczny nauczyciel historii w V Liceum Ogólnokształcącym, zwanym...
Ryszard Czarnecki
Czemu o tym w ogóle do Was piszę? Nie tylko dlatego, że – jak pisał Cyprian Kamil Norwid – „przeszłość to dziś, tylko cokolwiek dalej”. Piszę do was dlatego, że ci młodzi Polacy w wieku Twoim, Przemku, i Twoim, Bartku, starsi od Was i młodsi poszli się bić za Polskę, choć przecież nie musieli, nie było to żadnym formalnym obowiązkiem. Poszli, bo chcieli. Poszli – bo kochali Polskę, jakby to dziś staroświecko zabrzmiało. Oczywiście byli też tacy ich rówieśnicy, którzy mieli to w nosie. Byli też tacy, którzy robili kariery w carskich instytucjach. Przecież w zaborze rosyjskim większość cenzorów to byli Polacy! Gorliwie tropili wszelkie aluzje do Niepodległości, skreślali w gazetach odwołania do narodowej dumy czy wspomnienia dawnej wielkości polskiego ducha i polskiego państwa. Tak...
Tomasz Terlikowski
U jego podstaw leży pomysł, by za patrona eutanazyjnego myślenia uznać bł. Jana Pawła II. „Pozwólcie mi odejść do domu Ojca”, czyli słowa, które rzekomo miał wypowiedzieć w ostatnich godzinach swojego życia papież, próbuje się uznać za dowód na to, że sam Ojciec Święty był zwolennikiem takich rozwiązań. Jego pisma, opinie, wieloletnia walka z wszelkimi próbami legalizacji zabijania słabszych czy chorych tracą znaczenie – jak to w mediach. A z wyrwanych z kontekstu słów czyni się eutanazyjny testament. Ten diabelski montaż pierwszy zastosował Janusz Palikot i jego partyjny kolega Andrzej Rozenek. Pomysł ten błyskawicznie podchwycili inni zwolennicy „debaty” nad zabijaniem chorych: Magdalena Środa, Monika Olejnik, Jan Hartman. Wszyscy oni z ogniem w oczach próbują przekonywać Polaków, że...
Maciej Parowski
Takie eksperymenty wzbogacają kino, a i skazanym pozwalają poczuć się ludźmi. To znaczy przejrzeć się w zwierciadle literatury, odczuć jej oddziaływanie terapeutyczne, wyzwalające, ale też boleśniej przeżywać ograniczenia losu, charakteru, kondycji. Sztuka czasem boli, a Szekspir potrafi zranić. Widzimy to na ekranie – katharsis dotyka więźniów-aktorów i asystujących próbom kolegów. Cavalli wystawia tam teraz „Romeo i Julię”, co wygląda na działanie kompensacyjne, bo niczego za kratą tak nie brak jak miłości. „Juliusz Cezar” jest bardziej dramatem władzy niż uczuć, dlatego pasuje przestępcom. Kiedy oglądamy w prologu ich casting – morderców, handlarzy narkotyków, mafiosów – wykonujących reżyserskie ćwiczenie w graniu/udawaniu uczuć, emocji, wrażenie niestosowności ogarnia nas tylko na...
Marcin Wolski
Jest Bronek postacią niezwykłą, wywodzącą się z pogranicza kultur: ojciec – żydowski lekarz wojskowy, komunista; matka – polska chłopka, katoliczka. Wcześnie dojrzały, od dziecka niepokorny, czego dowodem są szkolne konflikty z nauczycielami (w żadnej szkole nie zagrzał długo miejsca – jego przyszła żona słyszała o nim legendę jako o uczniu, który pobił nauczyciela), udział w politycznych sporach i konfliktach personalnych. Mówi o tym bardzo szczerze, jak również o rozmaitych błędach młodości czy krótkotrwałych fascynacjach – anarchizm, masoneria... Wywiad pozwala też rozszyfrować tropy autobiograficzne obecne w jego powieściach – „Mistrzu”, „Dolinie nicości”, a szczególnie w „Czasie niedokonanym” osnutym, niewątpliwie, wokół własnego rodowodu. Z rozmowy wyłania się biografia...
Filip Rdesiński
NU METAL System of a Down zagrają w Polsce! Koncert odbędzie się 13 sierpnia w Atlas Arenie w Łodzi. Będzie to jedyny występ zespołu w naszym kraju. Serj Tanakian, Daron Malakian, Shavo Odadjan i John Dolmayan znani są przede wszystkim z albumu „Toxicity”, który na początku zeszłej dekady był objawieniem w świecie cięższego grania. To m.in. dzięki tym kalifornijskim Ormianom w kalejdoskopie nowych gatunków muzycznych pojawił się nu metal. W 2005 r. grupa wydała ostatni album, a rok później się rozpadła. Od 2011 r. zaczęła jednak ponownie koncertować. NIEZNANE BAŁKANY „Okno na Bałkany” to ciekawa inicjatywa Fundacji Cinemania, realizowanej wraz z Wydawnictwem Czarne i klubem Kosmos Kosmos. Już 23 stycznia o godz. 19 w Kosmos Kosmos odbędzie się spotkanie z Miljenkiem Jergoviciem...
Filip Rdesiński
Przed i po imprezie, przy specjalnie przygotowanych stanowiskach, będzie można zapoznać się ze szczegółowym profilem działalności obu organizacji, dowiedzieć się, jak można pomagać zwierzakom i przekazać na ich rzecz stosowny datek. Osoby poszukujące nowego czworonoga znajdą tu również informację, gdzie znaleźć potrzebującego opieki psa czy kota. Tytułowe panny z dobrych domów to znane artystki: Aga Damrych, Ala Janosz, Ania Kłys, Asia Kwaśnik, Natalia Lubrano, Marcelina i Ada Styrcz. Oprócz nich wystąpią Ewa Hofman, Ola Kwiatek i Bożena Rodzeń-Jarosz – tworzące smyczkowe trio, Dawid Korbaczyński i Bartek Miarka jako akustyczny duet oraz Zgas. Imprezę poprowadzą Radek Bielecki, znany z kabaretu Neonówka, oraz Monika Jaworska z Radia RAM. Poza muzycznymi doznaniami będzie można podziwiać...
Sylwia Krasnodębska
Ewa Błasik: film powinien być materiałem dowodowym Jestem pod ogromnym wrażeniem. „Anatomia upadku” to wspaniały i bardzo mądry film. Poruszający i chwilami szokujący. Film obnaża bezradność, naiwność i małość ludzi sprawujących obecnie władzę w naszej ojczyźnie. Jestem pewna, że historia sprawiedliwie ich oceni. Film ukazuje, że oba raporty MAK i Millera niewiele mają wspólnego z prawdą. Najbardziej wzruszyły mnie słowa prof. Nowaczyka mówiącego, że państwo 10 kwietnia 2010 r. upadło na kolana i cały czas na nich jest. Podpisuję się pod tymi słowami. Jest tak dlatego, że naszą ojczyzną rządzą ludzie bez twarzy i honoru. Mali ludzie. Ten film powinni obejrzeć przede wszystkim Polacy, którzy przez media głównego nurtu są karmieni prymitywnym przemysłem kłamstw i pogardy....
Aleksandra Rybińska
W 2011 r. Francja, w asyście krajów NATO, bombardowała Libię, by pomóc powstańcom w ich walce z pułkownikiem Muammarem Kaddafim. Libijski dyktator został pokonany, ale Zachód nie docenił konsekwencji upadku reżimu w Trypolisie. Bojownicy, którzy walczyli u boku Kaddafiego, opróżnili libijskie arsenały broni i uciekli do sąsiedniego Mali, gdzie przejęli kontrolę nad tuareską partyzantką, walczącą o niepodległość z władzami w Bamako. W zaledwie kilka miesięcy była francuska kolonia stała się przyczółkiem dla dżihadystów z całego świata. Cenę za libijską przygodę Nicolasa Sarkozy’ego płaci dziś jego zastępca, socjalista François Hollande. Francja ruszyła na pomoc malijskim władzom, stojącym w obliczu inwazji islamistów na stolicę kraju, i rozpętała wojnę, która może się okazać zarówno długa...
Tomasz Pompowski
Przy jednym stole, w budynku oddalonym o dwie przecznice od Białego Domu, zasiedli także szefowie międzynarodowych organizacji imigranckich, związków zawodowych, poszanowania praw człowieka, praw zwierząt i ekologicznych. Także Greenpeace, Sierra Club, Communications Workers of America (CWA) czy National Association for Advancement of Colored People. Mimo iż Republikanie ponieśli miażdżąca porażkę, lewicowi lobbyści zdecydowali, iż „nie przestaną ich osłabiać”. Lewica zrobi wszystko, by rząd odgrywał rolę pana. I, jak powiedział prawnik i były szef CIA William Casey, zapłaci każdą cenę, by odebrać Amerykanom wyjątkowy przywilej suwerena (wyraża się w słowach konstytucji „my – naród”) i zrobić z nich niewolników. Do tego planu właśnie sprowadza się zamysł prezydenckiej kampanii,...
Krzysztof Głowacki
Między młotem a kowadłem Blisko połowa Ukraińców chce, by ich kraj dołączył do Unii Europejskiej. Tyle samo opowiada się za aliansem z Unią Celną (tj. z Białorusią, Rosją i Kazachstanem). Tak wynika z najnowszego sondażu Centrum im. Razumkowa. Postawili na swoim Na nic się zdało weto prezydenta Gruzji odnośnie do ustawy o amnestii. Dokument wszedł w życie, ponieważ parlament zdominowany przez partię Gruzińskie Marzenie prokremlowskiego premiera Bidziny Iwaniszwilego ponownie go uchwalił. Tym samym na wolność wyjdzie spora grupa ludzi, których poprzednia ekipa rządząca skazała za szpiegostwo, terroryzm czy zdradę stanu. Ambitne plany Po 12 latach oczekiwania rosyjska marynarka wojenna otrzymała na wyposażenie pierwszy strategiczny atomowy okręt podwodny klasy Boriej. Jak...
Antoni Rybczyński
Sąd Federalny w Waszyngtonie orzekł 16 stycznia, że państwo rosyjskie powinno płacić 50 tys. dolarów dziennie, dopóki nie odda nowojorskiej wspólnocie chasydów Chabad-Lubawicz zbioru książek i dokumentów, tzw. kolekcji Schneersohna. To kolejne korzystne dla chasydów orzeczenie sądu w sprawie ciągnącej się od ośmiu lat, i po raz kolejny Rosja odrzuca je jako bezprawne, grożąc wręcz krokami odwetowymi. Kolekcja ze Smoleńszczyzny Chodzi o blisko 12 tys. książek i 50 tys. dokumentów, w tym 381 rękopisów. Zaczął je gromadzić pod koniec XIX w. rabin Józef Izaak Schneersohn z miasteczka Lubawicze w guberni smoleńskiej, jednego z głównych ośrodków chasydyzmu. Najcenniejszą część kolekcji stanowią traktaty religijne i filozoficzne z XVIII w. oraz prace rabina Menachema Mendela, znanego też...
Teresa Wójcik
Ogólne, „kierunkowe” założenia tej ustawy przedstawił rząd w październiku ub.r. Jej projekt miał być gotowy pod koniec listopada. Nie był. Kolejny – znów niedotrzymany – termin: połowa stycznia br. Obiecanego dokumentu wciąż nie ma. Ostatnio minister środowiska Marcin Korolec powiedział nam na konferencji prasowej, że „trwają prace nad przełożeniem założeń rządowych na język ustawowy”. Mają się zakończyć w I kwartale br., może nawet przed końcem połowy kwartału. Jedynym konkretem, który minister wymienił w związku z projektem ustawy, mają być zmiany przepisów ochrony środowiska na „bardziej przyjazne dla inwestorów”. Państwo ma kontrolować wydobycie? Wspomniane założenia rządowe zostały przyjęte przez inwestorów z nowej branży gazowej dosyć krytycznie. Chodzi zwłaszcza o dwie...
Tomasz Łysiak
W roku 1887 w Sankt Petersburgu ukazała się pewna arcyciekawa i dość nietypowa książka. Na karcie tytułowej widniało nazwisko autora – Nikołaj Iwanowicz Pawliszczew. Poniżej tytuł: „Siedmicy Polskawo Miatieża 1861–1864” („Tygodnie Polskiego Buntu” 1). Na dole frontyspisu znaleźć można było informację o tym, że została wydana przez niejakiego Bałaszczewa, którego zakład typograficzny znajdował się przy numerze 28 Kanału Katarzyny. Cała książka nie była jednak ani dziełem historyka, ani też powieścią. Był to wielki, składający się z wielu odcinków… donos. Zemsta Już samo miejsce wydania zdaje się mieć charakter symboliczny. Kanał Jekateriny. Jego nabrzeżem pędziła w 1881 r. kareta z Aleksandrem II Romanowem – carem, który „uśmierzył” Powstanie Styczniowe (używając rusycyzmu z...
Tomasz Łysiak
Na drugi dzień po klęsce pod Maciejowicami straszne wieści doszły do Warszawy. Nie dość, że w wyniku przegranej stanęliśmy rzeczywiście blisko finis Poloniae, to jeszcze ranny Kościuszko dostał się w ręce wroga. Major Fiszer pisał do generała Zajączka, że „Naczelnik mocno cięty w głowę, tak że kość nadwerężona i prócz tego dwa razy spisą pchnięty”. Potworna nowina z maciejowickiego boju była podawana z ust do ust. Warszawiacy szaleli z rozpaczy. Chodzili po ulicach z obłędem w oczach szlochając i krzycząc: „Ojczyzna ginie! ” lub „Już nie ma Kościuszki! ”. Michał Ogiński wspominał: „Widziano w tym dniu nieszczęsnym wielu, zbytkiem żałosnego uczucia przyprawionych o słabość; widziano niewiasty mdlejące, widziano dzieci nawet, topiące we łzach swe oczy i pytające się rodziców, gdzie jest...
Jacek Kwieciński
O Polsce i prywacie „Szczera, konkretna i wszechstronna ocena działalności urzędu prezydenckiego długo pozostawała tematem tabu. Obecnie kwestia szczególnej prezydentury Lecha Wałęsy stanęła na porządku dziennym. (…) W mediach i wśród tzw. środowisk opiniotwórczych powraca dobrze znana stylistyka, mająca dyskusję zastąpić czy też raczej zamknąć. (…) Toteż polityków, którzy postawili wreszcie sprawę otwarcie, nazywa się faszystami, schizofrenikami, pogrobowcami Ku-Klux-Klanu, osobnikami oszalałymi z chamstwa i nienawiści, prymitywnymi i zdziczałymi demagogami, żerującymi na ludzkim nieszczęściu. (…) Polska demokracja jest strukturą niezmiernie łatwą do skruszenia. Mamy dziś do czynienia z próbą skruszenia polskiej demokracji. Odbywa się to przez konstruowanie ośrodka politycznego...
Mateusz Matyszkowicz
Antysemityzm z antyklerykalizmem, czyli w spadku po komunie Po pierwsze, niejasne powiązania. Podstawową cechą partii szambiarskich jest obecność w nich osób, które wcześniej miały kontakt ze służbami specjalnymi, służyły aparatowi dawnego reżimu albo działały na granicy prawa. Stąd obecność byłych funkcjonariuszy i ich współpracowników, średnich biznesmenów (bywa, że na skraju bankructwa) i innych osób o niejednoznacznej przeszłości. Są to najczęściej ludzie, którzy nie mieliby szans na przebicie się w żadnej dużej partii. Nawet jeśli dostaliby się na listy wyborcze, prawdopodobieństwo uzyskania przez nich mandatu byłoby bliskie zeru. W szambiarskich partiach udaje im się dzięki temu, że prawie zawsze są to ugrupowania oparte na jednym liderze, który prowadzi resztę. Wyborcy kierują...
Prof. Zdzisław Krasnodębski
Ale co w zasadzie mieści się pod słowem Zachód? W gruncie rzeczy mamy na myśli tylko dobrobyt, konsumpcję, pewien styl życia i obyczajowość. Można powiedzieć, że przetrwało proste wyobrażenie z czasów PRL. Wtedy jeżdżono z Polski na Zachód – do wolnego świata, niekomunistycznego, opływającego w dostatki, świata demokracji, wolnej prasy, swobodnych obyczajów, młodzieży na luzie, masowej i elitarnej kultury, a przede wszystkim dóbr wszelkiego rodzaju. Nawet Grecja była wówczas Zachodem, a Jugosławia niemal „Półzachodem”. Polska – zapóźniony aspirant Różnice materialne trochę się zatarły, a nasza elita wręcz już doszlusowała do poziomu życia zachodnich warstw średnich, mimo to Zachód ciągle pozostaje punktem odniesienia. Tak bowiem jak na „Zachodzie” występował orientalizm, opisany w...
Andrzej Zybertowicz
Spór o Gmyza, Tuleyę czy o zasady Cezary Gmyz opublikował materiał, w którym ujawnił, że matka sędziego Igora Tulei była funkcjonariuszką SB. Jej syn dziś orzeka m.in. w sprawach lustracyjnych. W reakcji na to posypały się mocne słowa. Na przykład w TVN24 Dominika Wielowieyska („Wyborcza”) i Daniel Passent („Polityka”) mówili, że to obrzydliwe i nikczemne. Podobnie ostro wypowiedziało się wielu przedstawicieli elit III RP. Ta agresywna reakcja na tekst Gmyza wskazuje, że to czułe podbrzusze sporej części obecnych elit. Krytykuje Gmyza dziennikarz „Wyborczej”, której środowisko nie tylko wyraźnie zaangażowało się po stronie przeciwników lustracji (zajęcie jakiegoś stanowiska w gorącym społecznym sporze nie jest niczym zdrożnym), ale które – ze względu na właśnie rodzinne powiązania z...
Poniższe cytaty pochodzą z wywiadów opublikowanych w nr 40 i 43 tygodnika „Gazeta Polska” z 2005 r., filmu Anity Gargas „10.04.10” oraz dwóch wywiadów udzielonych dwutygodnikowi „Viva” przed i po katastrofie smoleńskiej. O sobie Jeszcze jako uczennica szkoły powszechnej zdobyłam krzyż harcerski. W Starachowicach kończyłam kurs sanitarny. My, dziewczyny, miałyśmy za zadanie ratować chłopców z lasu. Do dziś pamiętam robactwo, jakie wyciągałyśmy z ich ran. Straszne. Miałam 16 lat, kiedy zaczęły się przygotowania do akcji „Burza”. Mój przyszły mąż walczył wtedy w AK, w „Baszcie”, w I kompanii. Mój tata jako inżynier budowlany był jednym z twórców pomysłu Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej i dzięki temu dostaliśmy to mieszkanie. Właściwie tata je dostał. Tak że od trzeciego roku...
Piotr Ferenc-Chudy
W jakich okolicznościach i kiedy poznała Pani Jadwigę Kaczyńską? Poznałyśmy się na studiach. Na drugim roku polonistyki UW. Wtedy Jadzia była już mężatką. Było to chyba w 1948 r. Razem chodziłyśmy na ćwiczenia do profesora Doroszewskiego. Najpierw poznałam jej przyjaciółkę Zosię Woźnicką, potem „Ludkę” Woźnicką – to były siostry bliźniaczki, które przeżyły getto. Obie studiowały polonistykę. Obie też figurują w Słowniku Współczesnych Pisarzy Polskich. Mieszkały na Żoliborzu na ul. Suzina, w spółdzielczych blokach. W tym samym budynku, tylko piętro wyżej, mieszkała Jadzia. A ja – na Słowackiego, więc miałyśmy do siebie bardzo blisko. Poznałyśmy się dosyć przypadkowo. Wydział Polonistyki miał kłopoty lokalowe. Mój ojciec, będąc wicedyrektorem Naszej Księgarni, wypożyczył uniwersytetowi...
Wojciech Mucha
W jakich okolicznościach i kiedy poznała Pani Jadwigę Kaczyńską? Poznałyśmy się na studiach. Na drugim roku polonistyki UW. Wtedy Jadzia była już mężatką. Było to chyba w 1948 r. Razem chodziłyśmy na ćwiczenia do profesora Doroszewskiego. Najpierw poznałam jej przyjaciółkę Zosię Woźnicką, potem „Ludkę” Woźnicką – to były siostry bliźniaczki, które przeżyły getto. Obie studiowały polonistykę. Obie też figurują w Słowniku Współczesnych Pisarzy Polskich. Mieszkały na Żoliborzu na ul. Suzina, w spółdzielczych blokach. W tym samym budynku, tylko piętro wyżej, mieszkała Jadzia. A ja – na Słowackiego, więc miałyśmy do siebie bardzo blisko. Poznałyśmy się dosyć przypadkowo. Wydział Polonistyki miał kłopoty lokalowe. Mój ojciec, będąc wicedyrektorem Naszej Księgarni, wypożyczył uniwersytetowi...
Piotr Lisiewicz
– W Służbie Celnej pokusa wzięcia łapówki jest wyjątkowo duża. Dopóki skorumpowani są pojedynczy funkcjonariusze, nie jest to groźne. Na przejściu jest tyle elektroniki, że łatwo ich skontrolować. Problem staje się poważny, gdy na przejściu powstaje struktura mafijna – mówi Kaczor. O tym, że taka grupa działała, informował zwierzchników i prokuraturę. – Tak źle, jak za rządów Tuska, nie było nigdy – opowiada celnik z 16-letnim stażem. Właśnie został zwolniony ze służby. M.in. za „dyskredytację” Służby Celnej. Odznaczony Kapica i 50 podejrzanych 16 listopada 2010 r. Minister Radosław Sikorski wręcza Odznakę Honorową „Bene Merito” osobom „zasłużonym w umacnianiu wizerunku Polski na arenie międzynarodowej”. Obok szefa BOR Mariana Janickiego otrzymuje ją Jacek Kapica – wiceminister...
– W Służbie Celnej pokusa wzięcia łapówki jest wyjątkowo duża. Dopóki skorumpowani są pojedynczy funkcjonariusze, nie jest to groźne. Na przejściu jest tyle elektroniki, że łatwo ich skontrolować. Problem staje się poważny, gdy na przejściu powstaje struktura mafijna – mówi Kaczor. O tym, że taka grupa działała, informował zwierzchników i prokuraturę. – Tak źle, jak za rządów Tuska, nie było nigdy – opowiada celnik z 16-letnim stażem. Właśnie został zwolniony ze służby. M.in. za „dyskredytację” Służby Celnej. Odznaczony Kapica i 50 podejrzanych 16 listopada 2010 r. Minister Radosław Sikorski wręcza Odznakę Honorową „Bene Merito” osobom „zasłużonym w umacnianiu wizerunku Polski na arenie międzynarodowej”. Obok szefa BOR Mariana Janickiego otrzymuje ją Jacek Kapica – wiceminister...
Marcin Wolski
Nie inaczej bywało w PRL u. Ktoś zauważył nadzwyczajną dwunastoletnią regularność wielkich buntów – Powstanie Warszawskie 1944. Wypadki poznańskie i polski Październik ’56, marcowy bunt studencki 1968 r., zryw Solidarności 1980 r. Ale historia się nie kończy, choć jej rytm ulega zakłóceniu. Wydawać się mogło, że od chwili przywrócenia demokracji parlamentarnej czasy zrywów i manifestacji ulicznych odchodzą do lamusa. Jeśli można artykułować swoje postulaty, wybierać i kontrolować władze...? Chyba że mechanizmy demokratyczne zostaną zablokowane, media zawłaszczone, a kompromis niemożliwy. Wtedy pozostaje ulica. Historycy są zgodni – wielki bunt Polaków lat 60. XIX w. zaczął się od pogrzebu generałowej Sowińskiej 11 czerwca 1860 r., pierwszego od lat tak gigantycznego zgromadzenia...
Grzegorz Wierzchołowski
Komenda Miejska Straży Pożarnej m.st. Warszawy informuje, że nie opiniowała w okresie lipiec 2010 r. – październik 2012 r. imprez o charakterze masowym w myśl ustawy z 20 marca 2009 r. o bezpieczeństwie imprez masowych. „Ponadto Dyrekcja Łazienek Królewskich nie zgłaszała do tut. Komendy zamiaru organizowania imprez z otwartym ogniem w bezpośrednim sąsiedztwie obiektów zabytkowych” – odpowiedział na nasze pytanie w tej sprawie komendant miejski warszawskiej straży pożarnej. Dla porównania: kiedy w 2012 r. w Opolu próbowano przeforsować zgodę na grillowanie w dwóch parkach miejskich, ratusz powiedział zdecydowane „nie”. „I park na Bolko, i park Nadodrzański są zabytkowe, więc powinniśmy je szczególnie chronić, nie wolno w nich grillować ani rozpalać ognisk” – tłumaczyła „Nowej Trybunie...
Komenda Miejska Straży Pożarnej m.st. Warszawy informuje, że nie opiniowała w okresie lipiec 2010 r. – październik 2012 r. imprez o charakterze masowym w myśl ustawy z 20 marca 2009 r. o bezpieczeństwie imprez masowych. „Ponadto Dyrekcja Łazienek Królewskich nie zgłaszała do tut. Komendy zamiaru organizowania imprez z otwartym ogniem w bezpośrednim sąsiedztwie obiektów zabytkowych” – odpowiedział na nasze pytanie w tej sprawie komendant miejski warszawskiej straży pożarnej. Dla porównania: kiedy w 2012 r. w Opolu próbowano przeforsować zgodę na grillowanie w dwóch parkach miejskich, ratusz powiedział zdecydowane „nie”. „I park na Bolko, i park Nadodrzański są zabytkowe, więc powinniśmy je szczególnie chronić, nie wolno w nich grillować ani rozpalać ognisk” – tłumaczyła „Nowej Trybunie...
Dorota Kania
Z resortowej rodziny Wszystko zaczęło się od wystąpienia Igora Tulei po wydanym przez niego wyroku w sprawie kardiochirurga Mirosława G. Użyte przez niego porównanie metod stosowanych przez CBA i śledczych do metod stalinowskich wywołało oburzenie ofiar stalinizmu. Tym bardziej że sędzia Tuleya orzekał w procesie stalinowskich oprawców i doskonale wiedział, jakimi metodami posługiwali się komunistyczni śledczy. Jego orzekanie w sprawach dotyczących służb specjalnych PRL budzi wątpliwości w związku z tym, że jego rodzice byli funkcjonariuszami MSW PRL. Zdaniem prawników jest to wystarczający powód, by wyłączyć się z tych spraw z orzekania. Zapoznaliśmy się ze znajdującymi się w Instytucie Pamięci Narodowej dokumentami służb specjalnych PRL dotyczącymi Lucyny Tulei (IPN BU 0604/...
Maciej Marosz
Z resortowej rodziny Wszystko zaczęło się od wystąpienia Igora Tulei po wydanym przez niego wyroku w sprawie kardiochirurga Mirosława G. Użyte przez niego porównanie metod stosowanych przez CBA i śledczych do metod stalinowskich wywołało oburzenie ofiar stalinizmu. Tym bardziej że sędzia Tuleya orzekał w procesie stalinowskich oprawców i doskonale wiedział, jakimi metodami posługiwali się komunistyczni śledczy. Jego orzekanie w sprawach dotyczących służb specjalnych PRL budzi wątpliwości w związku z tym, że jego rodzice byli funkcjonariuszami MSW PRL. Zdaniem prawników jest to wystarczający powód, by wyłączyć się z tych spraw z orzekania. Zapoznaliśmy się ze znajdującymi się w Instytucie Pamięci Narodowej dokumentami służb specjalnych PRL dotyczącymi Lucyny Tulei (IPN BU 0604/...
Samuel Pereira
Z resortowej rodziny Wszystko zaczęło się od wystąpienia Igora Tulei po wydanym przez niego wyroku w sprawie kardiochirurga Mirosława G. Użyte przez niego porównanie metod stosowanych przez CBA i śledczych do metod stalinowskich wywołało oburzenie ofiar stalinizmu. Tym bardziej że sędzia Tuleya orzekał w procesie stalinowskich oprawców i doskonale wiedział, jakimi metodami posługiwali się komunistyczni śledczy. Jego orzekanie w sprawach dotyczących służb specjalnych PRL budzi wątpliwości w związku z tym, że jego rodzice byli funkcjonariuszami MSW PRL. Zdaniem prawników jest to wystarczający powód, by wyłączyć się z tych spraw z orzekania. Zapoznaliśmy się ze znajdującymi się w Instytucie Pamięci Narodowej dokumentami służb specjalnych PRL dotyczącymi Lucyny Tulei (IPN BU 0604/...
Leszek Misiak
Ich zeznania podważają tezy MAK i Millera Tymczasem prokuratury polska i rosyjska ignorują te świadectwa – zeznania tych, których przesłuchano, nie wpłynęły na bieg śledztwa. Niektórych świadków w ogóle nie przesłuchano. – Trzej bohaterowie „Anatomii upadku”, którzy widzieli ostatnie sekundy lotu Tu-154M nr 101, twierdzą, że nie byli przesłuchiwani ani przez polską, ani przez rosyjską prokuraturę – mówi autorka filmu Anita Gargas. Kierowca autobusu, motocyklista oraz pracownik pobliskiego zakładu byli świadkami ostatnich chwil tragicznego lotu rządowego tupolewa. Ich zeznania są sprzeczne z tym, co podają w raportach eksperci MAK‑u i Millera. Nikołaj Szewczenko, kierowca, prowadząc autobus jadący z Pieczerska do Smoleńska, widział ostatnie sekundy przelatującego nad drogą Tu-154...
Grzegorz Wierzchołowski
Ich zeznania podważają tezy MAK i Millera Tymczasem prokuratury polska i rosyjska ignorują te świadectwa – zeznania tych, których przesłuchano, nie wpłynęły na bieg śledztwa. Niektórych świadków w ogóle nie przesłuchano. – Trzej bohaterowie „Anatomii upadku”, którzy widzieli ostatnie sekundy lotu Tu-154M nr 101, twierdzą, że nie byli przesłuchiwani ani przez polską, ani przez rosyjską prokuraturę – mówi autorka filmu Anita Gargas. Kierowca autobusu, motocyklista oraz pracownik pobliskiego zakładu byli świadkami ostatnich chwil tragicznego lotu rządowego tupolewa. Ich zeznania są sprzeczne z tym, co podają w raportach eksperci MAK‑u i Millera. Nikołaj Szewczenko, kierowca, prowadząc autobus jadący z Pieczerska do Smoleńska, widział ostatnie sekundy przelatującego nad drogą Tu-154...
Tomasz Sakiewicz
Wojujące ze sobą mocarstwa potrzebowały Polaków. Łatwiej było coś uzyskać od słabnących potęg. Nie uzyskano by jednak wiele, gdyby nie realnie istniejące wojsko i organizacje zdolne przejąć władzę. Bez tradycji podziemnego państwa i czynu zbrojnego Polacy w 1918 r. nie mieliby takich atutów w walce o wolność. Czytając kroniki Powstania Styczniowego, widać, że uczestników tego zrywu inspirowało Powstanie Listopadowe i Insurekcja Kościuszkowska. Kolejne pokolenia przekazywały sobie marzenie o Polsce i czekały na wystarczającą okazję, by spróbować. W ślad za marzeniami szły pomysły na walkę o niepodległość i organizowanie struktur państwowych w warunkach konspiracji. Pokolenie Solidarności wzorowało się na bohaterach Powstania Warszawskiego. Bez tamtej legendy nie byłoby masowego ruchu i...
Joanna Lichocka
Bardzo dobre radykalne rozpoznanie – i trzeba je wreszcie przyjąć, żeby zrozumieć coś z tego, co się teraz w Polsce dzieje. Trzeba je przyjąć przede wszystkim po to, żeby wiedzieć – co mamy robić dalej. Jak się ratować oraz uratować. Ale ja, Pani Joasiu, jestem jednak trochę innego zdania niż Pani. Mamy, owszem, całkowitą jasność – w tej sprawie, o której Pani mówi. Przegraliśmy, a to była wielka bitwa o wszystko, a więc przegraliśmy wszystko 13 grudnia, rewolucja Solidarności nie powiodła się, jeszcze jedno polskie powstanie zostało zduszone siłą, brutalnie przez dzicz moskiewską spacyfikowane – i Polską rządzą teraz, rządzą nadal ci sami ludzie, którzy rządzili nią w epoce PRL‑u. Może z czasem oni trochę się zmienili, nawet ucywilizowali (w PRL‑u też się z czasem, z dziesięciolecia na...
Dorota Kania
W kwietniu 2009 r. mecenas Bedryj, jego wspólniczka Agnieszka Godlewska oraz prawnik Ryszard Kuciński (zmarł w maju 2011 r.) podczas spotkania z Józefem Matkowskim powiedzieli mu, że załatwienie sprawy będzie kosztowało 2 mln zł, które mają być wręczone po korzystnym wyroku, a pieniądze pójdą do podziału między wszystkich biorących udział w sprawie prawników, w tym oczywiście sędziów. Matkowski pieniędzy nie dał, a 14 października 2009 r. Sąd Najwyższy odrzucił wniesioną kasację. Moraczewski, który do końca był przekonany, że załatwi sprawę pozytywnie, zorganizował spotkanie Józefa Matkowskiego z sędzią Henrykiem Pietrzkowskim. Doszło do niego w hotelu Hubertus Spalski – za pobyt obydwu sędziów zapłacił oczywiście Matkowski. Po oddaleniu skargi kasacyjnej Józef Matkowski zawiadomił...

Pages