Nr 39 z 27 września 2017

Tomasz Łysiak
Równo 75 lat temu, 27 września 1942 r., rozpoczął działalność Tymczasowy Komitet Pomocy Żydom. Podziemna organizacja została zawiązana z inicjatywy Zofii Kossak-Szczuckiej i Wandy Krahelskiej-Filipowicz. To był początek historii „Żegoty”, która przekształcając się 4 grudnia w Radę Pomocy Żydom przy Delegaturze Rządu RP na Kraj, organizowała pomoc dla Żydów eksterminowanych przez Niemców i czyniła to do końca wojny. Niestety, smutnym paradoksem jest fakt, iż najbardziej znanym na świecie człowiekiem ratującym Żydów jest niemiecki przemysłowiec Oskar Schindler. W dobie obecnych manipulacji przy sposobie opowiadania o historii Holocaustu może to wyglądać tak, że Żydów mordowali naziści, zaś ratowali ich, co prawda nieliczni, lecz bardzo szlachetni Niemcy. Amerykańskie dziewczynki, które...
Przepełniony patriotycznymi nastrojami tłum zebrał się na placu Zamkowym. Naprzeciw niego stoją szeregi carskich sołdatów. Pada rozkaz, rozlega się huk wystrzałów. Ksiądz trzymający krzyż chwieje się i upada na ziemię. Krzyż podnosi z bruku piętnastoletni gimnazjalista, Żyd Michał Landy, i wznosi go wysoko nad tłumem. Za chwilę i jego trafiają carskie kule – umiera nazajutrz w szpitalu. Był 21 kwietnia 1861 r. – dzień, w którym Polacy i Żydzi ramię w ramię stawili czoło rosyjskiej przemocy w walce o wolność. „Polsko! Królewska ziemio, w której od wieków szczęśliwie żyjemy!” – te słowa żydowskiej pieśni z XVI w. najdobitniej pokazują swobody i prawa, jakimi w Polsce od czasów Bolesława Pobożnego cieszyli się Żydzi. Przybywali więc tłumnie ze wszystkich krajów Europy, uciekając przed...
Protestowała całe życie – przeciw atakom na Kościół, przeciwko germanizacji Śląska, przeciwko bolszewikom, wreszcie – przeciwko prześladowaniu i mordowaniu Żydów. Tylko w swojej obronie nie protestowała. „Zęby moje, zawsze liche – spotkał najbardziej honorowy koniec” – napisała po przesłuchaniu na Szucha. Zofii Kossak można wznieść pomnik w panteonie zasłużonych kobiet polskich za same dokonania sprzed 1939 r. Pochodziła przecież ze ścisłej elity, wnuczka malarza Juliusza Kossaka, bratanica Wojciecha, była blisko spokrewniona z Magdaleną Samozwaniec i Marią Pawlikowską-Jasnorzewską. Jej gwiazda zabłysła po 1919 r., gdy spisała swoje wołyńskie doświadczenia z najazdem bolszewików i przemianami społecznymi wywołanymi podżeganiem tamtejszej ludności do buntu i zabójstw. Książka „...
Tomasz Łysiak
Niezwykła, skromna kobieta, która nie zważając na ryzyko, niosła nadzieję i miłość tam, gdzie panował najczarniejszy mrok. Uratowała blisko 2500 żydowskich dzieci. Wyprowadzała je z warszawskiego getta różnymi drogami, przekazywała pod opiekę rodzinom. Codziennie zaglądała śmierci w oczy. I codziennie patrzyła w oszalałe z rozpaczy oczy matek, które ratując swoje maluchy, musiały rozstać się z tym, co dla nich najdroższe. „Wczoraj zarządzono, aby wszystkie dzieci żydowskie stawiły się jutro na Umschlagplatz. Także wszyscy nieposiadający kart pracy. Zaciekłość w tępieniu małych dzieci jest zdumiewająca. Dziś wieczorem widziałem na rogu Gęsiej i Okopowej grupę około 150–200 małych dzieci zbitą w ciasny tłum. Naprzeciwko stało paru Niemców z karabinami wymierzonymi w ten tłumek. Dzieci...
Jacek Liziniewicz
Ponoć boi się go 50 proc. kobiet i 10 proc. mężczyzn. To bardzo wysoki współczynnik zważywszy na to, że to stworzenie na ośmiu nogach rzadko robi krzywdę ludziom, a jego działania są dla nas raczej korzystne. Polacy tłumnie ruszyli na grzyby. Tych w tym roku nie brakuje, o czym najlepiej świadczą zdjęcia internautów umieszczane na profilach społecznościowych, na których prezentują oni swoje zbiory w koszykach, pudłach czy bagażnikach samochodów. Oczywiście po skarby leśnego runa poszedłem i ja. Kilka dni prawie cały czas spędziłem w lasach. Pozornie zbieranie grzybów to straszna nuda. Człowiek wpatrzony w ściółkę szuka swojego łupu i przemierza w tej pozycji kilometry przez las. Po godzinach zbierania zaczyna dostrzegać więcej niż tylko leśne runo. Na przykład pajęcze sieci. Kto z...
Robert Swaczyński
Słoneczne plaże z białym piaskiem i turkusowym kolorem wody, palmy kokosowe, rum i wyborne cygara – to liczne atrakcje, które czekają turystę po kilkunastu godzinach lotu z Warszawy. Na Wielkich Antylach na Morzu Karaibskim wygrzewa się w słońcu wyspa Haiti, a dwie trzecie jej powierzchni zajmuje Dominikana. To w jej pobliżu pływał na „Czarnej Perle” kapitan Jack Sparrow z kinowego hitu „Piraci z Karaibów”. Kilka tygodni temu, gdy huragan Irma pustoszył wyspy, Dominikana również szykowała się na jego uderzenie. Mieszkańcy rajskiej krainy tym razem mieli szczęście, straty były niewielkie. Gdy tylko przestaje wiać, Dominikana jawi się jako wymarzone miejsce na leniwy wypoczynek. Mnóstwo turystycznych resortów wyposażonych w luksusowe apartamenty z basenami i bezpośrednim dostępem do...
Prawdziwi grzybiarze wstają wczesnym rankiem, by przed innymi dotrzeć w „swoje miejsca”. I przynoszą do domu kosze kurek, podgrzybków, borowików, gąsek... Z grzybami jest tak, że trudno odpowiedzieć, czy większa radość je zbierać, czy jeść. Oczywiście zrozumie to tylko ten, kto chodząc po lesie, poznał smak tej szczęśliwej chwili, gdy w końcu pośród mchu uda mu się wypatrzyć bursztynowy kapelusz. Zamiłowanie do zbierania grzybów sięga najdawniejszych czasów. W niektórych starożytnych kulturach te skarby runa leśnego uważano za święte. W Ameryce Łacińskiej znaleziono posąg grzyba liczący 10 tys. lat. W antycznej Mezopotamii przysmakiem były borowiki, pieczarki i kanie. Rzymianie przepadali za truflą czarną i (jadalnym!) muchomorem cesarskim. Potrawy z grzybów uważano za dania...
Gdy w 1898 r. ważyły się losy „Gazety Polskiej”, na horyzoncie pojawił się człowiek, który nie tylko wskrzesił pismo do życia, lecz także uczynił je jednym z najbardziej ambitnych i liczących się na rynku prasowym Królestwa Polskiego. Tym człowiekiem był Jan Gadomski – prawnik i filozof, publicysta, a także utalentowany dramaturg i poeta. Stał się ojcem wielkiego sukcesu „Gazety Polskiej” w latach 1898–1906, bowiem pod jego redakcją zyskała miano „najpoważniejszego dziennika politycznego ostatniego ćwierćwiecza” i jednego z najbardziej poczytnych periodyków początku XX wieku, który mógł poszczycić się rekordową liczbą 10 tys. prenumeratorów. I „Larik” – o czym to dramat? O Gadomskim usłyszeli wszyscy w 1886 r., gdy jako autor pięcioaktowej tragedii „Larik” ogłoszony został...
Wojciech Kamiński
Jest dobra wiadomość dla pacjentów walczących z wyjątkowo złośliwymi i trudnymi do leczenia chłoniakami. Być może niebawem większa grupa chorych będzie mogła zostać objęta terapią nowoczesnym i skutecznym lekiem. Agencja Ochrony Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) pozytywnie zaopiniowała objęcie refundacją obinutuzumabu. Choć, jak na razie, rekomendacja dotyczy stosowania tego specyfiku w ramach programu lekowego „Leczenie chłoniaka grudkowatego”, to środowiska pacjentów i lekarze mają nadzieję na poprawę sytuacji chorych. Jak skuteczna może być to terapia, przekonała się jedna ze stołecznych pacjentek. Młoda kobieta (nie chce, aby publikowano jej imię i nazwisko), żona i matka, przeżyła dramat, kiedy dowiedziała się, że ma raka. Jeszcze trudniejsze do zniesienia było dla...
Wystawa we Frankfurcie zawsze była najważniejszym, obok targów w Paryżu, europejskim forum, na którym firmy motoryzacyjne pokazywały swoje nowości i plany. Krzykliwe, ekskluzywne i nowoczesne stoiska zdawały się mówić: patrzcie, jaką jesteśmy potęgą. Jeżdżę do Frankfurtu regularnie co dwa lata (bo raz na dwa lata odbywa się ta wystawa) z wypiekami na twarzy, aby tam przekonać się, jak naprawdę wyglądają auta zapowiadane przez wszystkie liczące się firmy na świecie. To w Niemczech zaprezentowano Europie tak przełomowe konstrukcje jak Ufo, czyli pamiętną Hondę Civic, która pozwoliła Hondzie po okresie błędów i wypaczeń znaleźć się znów w awangardzie motoryzacyjnej naszego globu. To we Frankfurcie Kia zaprezentowała najważniejszy swój samochód, czyli poprzednią generację Sportage’a, który...
Robert Tekieli
Nie miałem pojęcia w latach 80., że słowa pewnego ZSP-owskiego, świńskomordego działacza były prawdziwe, gdy mówił, że tak naprawdę PRL od takich Włoch czy takiej Francji różni się niewiele. Dziś, kiedy patrzę na Niemcy, na jawną cenzurę w niemieckich mediach, kiedy widzę tę półtotalitarną demokrację, zaczynam rozumieć, że koleś miał rację, chociaż nie miał racji. Miał rację, ponieważ to, jakimi widzę dziś Niemcy, cały Zachód, rzeczywiście nie ma nic wspólnego z demokracją, o której śniłem. Jednak nie ma racji, ponieważ Polska, idąc w swych marzeniach za romantykami, idealistami, jest dziś bliższa temu niemożliwemu, niż ktokolwiek na świecie. Ciężar, który w związku z tym na nas spada, jest nie do uniesienia. Żaden naród na świecie nie jest w stanie być samotną wyspą na wszechoceanie...
Jechałem tam z ciekawością, niepokojem i nadzieją. Ciekawość, bo ostatnio byłem w Biskupinie, gdy miałem jeszcze mleczne zęby; niepokój wywołała ostatnia nawałnica, która biskupiński skansen mogła naruszyć. Miałem wreszcie nadzieję, że moja ciekawość zostanie zaspokojona. Muzeum Archeologiczne w Biskupinie to esencja historii i historia polskiej archeologii. 84 lata temu Walery Szwajcer, młody wiejski nauczyciel, napisał do profesora Józefa Kostrzewskiego z Uniwersytetu Poznańskiego o wypatrzonych na biskupińskim półwyspie dziwnych, wystających z ziemi palach. I tak zaczęła się praca archeologów, paleontologów, geomorfologów, botaników, etnografów, architektów, chemików i specjalistów z innych dziedzin, która zaowocowała odkryciem przed wybuchem wojny grodu kultury łużyckiej. A cały...
Marcin Wolski
Powiadają, że tylko krowa nie zmienia poglądów. Zwłaszcza gdy marzy jej się, by zostać świętą krową. Nie przestaje mnie zadziwiać, z jaką łatwością rozmaici ludzie przeskakują na drugą stronę barykady, aby walczyć z tym, co dotąd gorliwie głosili. Gdzie podział się dawny Tomasz Lis, pochylony nad patologiami III RP, pytający: „Co z tą Polską?”, gdzie Tomasz Wołek tropiący w „Życiu” kontakty Kwaśniewskiego ze szpiegiem Ałganowem, gdzie Cezary Michalski, ideolog „telewizyjnych pampersów”, definiujący „ludzi bez właściwości”, który dziś stoi z nimi w pierwszym szeregu, czy Radek Sikorski, ongiś Człowiek Roku „Gazety Polskiej”, obnoszący się ze swoim antysowieckim kombatanctwem? Nie wspominając już Elizy Michalik, przed laty na naszych łamach tak zajadłego młota na lesby i pederastów, że...
Tomasz Łysiak
Z rosnącym zdumieniem i smutkiem patrzę, jak ludzie zacietrzewieni w poczuciu walki o słuszną sprawę porzucają wszelkie reguły dobrego wychowania, wrażliwości, czasem zwykłej kultury. Tym większe jest moje zdziwienie, gdy obserwuję, choćby na Twitterze, komentarze tak ostre i brutalne, że wierzyć się nie chce, iż pisze je ktoś, kto uznaje się za wyraziciela dawnych, konserwatywnych wartości, obrońcę świata budowanego na ewangelicznych prawdach. Jeśli po „drugiej stronie” pełno nienawiści czy zdziczenia, to czy nam, „prawym”, wolno w imię walki ze złem sięgać po metody, które same w sobie są objawem upadku norm i wartości? Kiedy pierwsze oddziały Strzelców wkraczały na teren Królestwa Polskiego w 1914 r., na jednym z drzew znaleziono powieszonego przez Rosjan młodziutkiego zwiadowcę....
Katarzyna Gójska
Dokumenty, które ujawnia w tym numerze „GP” Grzegorz Wierzchołowski, wprawiają w osłupienie. Okazuje się bowiem, iż w kluczowej z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa instytucji superważną funkcję pełni człowiek rodem z komunistycznych służb. Przez czas prezydentury Bronisława Komorowskiego niezależne media biły na alarm w sprawie obsady stanowisk w BBN i kontaktów kierownictwa Biura z najbardziej zaufanymi ludźmi Kremla. Przedstawiane były dowody na spotkania, publikowano dokumenty obrazujące skalę współdziałania z Rosją. Po dwóch latach prezydentury Andrzeja Dudy okazuje się, że w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego komuna jak siedziała, tak siedzi. Opisywany przez nas jegomość, szczycący się bezpieczniackimi tradycjami rodzinnymi, czuwa nad modernizacją naszej armii. Nie przyjmuję do...
Michał Rachoń
Jak wiadomo, reformą polskiego sądownictwa najmniej zainteresowani są sami prawnicy. Zgodnie zresztą z zasadą, że im lepiej ustosunkowani wśród swoich kolegów, tym mniej widzą konieczność dokonywania jakichkolwiek zmian. Nie ma tu specjalnej różnicy, czy mówimy o sędziach, adwokatach, radcach prawnych, prokuratorach czy komornikach. Nie bez kozery w branży obowiązuje zasada, że dobry prawnik to ten, który ma dużą kancelarię, ale bardzo dobry to taki, który dobrze zna sędziów. Jak sądzę, w ramach debaty o zmianach w wymiarze sprawiedliwości „kilku prywatnych wnioskodawców” wysłało do Naczelnej Rady Adwokackiej żądanie ukarania tych adwokatów-posłów, którzy zagłosowali w polskim sejmie za ustawami zmieniającymi zasady działania Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego. Władze...

Pages