Nr 38 z 23 września 2015

Katarzyna Gójska-Hejke
Przyznam, iż nie mogę słuchać apeli tzw. celebrytów o przyjmowanie uchodźców. Zawodzeń nad niewdzięcznością i hipokryzją Polaków, bo „przecież sami kiedyś uciekaliśmy i wtedy nas przyjmowano” oraz jeszcze głupszych płaczów nad „niszczeniem idei Solidarności”. Nie przekonuje mnie również argument, że kilkanaście tysięcy ludzi to grupa niezauważalna w 38-milionowym społeczeństwie. Zjawisko, które dzisiaj tak dramatycznie ujawniło się choćby na Węgrzech i w Grecji, będzie trwać. A fala imigrantów czy uciekinierów nie jest na pewno ostatnią. Ich końca nie widać, każdy, kto mówi inaczej, po prostu mija się z prawdą. Zatem nie chodzi o żadne kilkanaście tysięcy osób mających trafić do Polski, lecz o kolejne dziesiątki tysięcy, które być może także będziemy musieli przyjąć. Nie jest też...
Jan Pospieszalski
Na naszych oczach trwa eskalacja kryzysu. Widzimy zamieszki na granicach i koszmar tysięcy naiwnych, którzy uwierzyli w łatwe rozwiązania swojego dramatu, zjawiając się w granicach Europy. W tym czasie Niemcy i największe państwa UE dopychają kolanem decyzje wymuszające na krajach Europy Środkowej przyjęcie imigrantów. U nas kryzys związany z napływem imigrantów przybiera postać kolejnej odsłony wojny Platformy z PiS-em, a towarzyszy mu informacyjny zamęt i ordynarna propaganda, uprawiana pod nazwą „Więcej wiedzy, mniej strachu”. Ale kryzys uznawany jest paradoksalnie jako szansa. Ekonomiści np. twierdzą, że czas kryzysu to okazja do przeprowadzenia bolesnych reform, niemożliwych do realizacji w warunkach spokoju i stabilności. Różni światowi gracze korzystają z tego, że oczy...
Ryszard Czarnecki
To dalszy ciąg odkrywania nieznanej – w praktyce – działalności Parlamentu Europejskiego Tenże Parlament tworzony jest przez sieć budynków, głównych i pomocniczych, w trójkącie: Bruksela, Strasburg i Luksemburg. Niektórzy mówią, że jest to swoisty „Trójkąt Bermudzki”. Cóż, prawdziwy Trójkąt Bermudzki charakteryzuje się tym, że znikają w nim statki i ludzie, w PE natomiast statki nie znikają, za to ludziom czasem odbija. Póki co, bez nazwisk... Skądinąd pilnie strzeżony przez służby jawne i tajne, zarówno parlamentarne, jak i Królestwa Belgii, budynek przy Rue Wietrz nie jest oazą bezpieczeństwa, skoro zdarzają się tam regularnie... napady na bank (sic!), a raczej, mówiąc ściśle, filie trzech banków, które znajdują się tam na parterze. Posłom i asystentom też czasem giną rzeczy z ich...
Robert Tekieli
Zagnieżdżona w kulturze niezdolnej do odróżnienia prawdy od fałszu polityczna poprawność niszczy w tej chwili nawet instynkt samozachowawczy Europejczyków Oświecenie narzuciło naszym współczesnym wizję średniowiecza jako wieków ciemnych. To smętna, ciemna manipulacja. Bo to wtedy kultura europejska była integralna. Od romantyzmu inteligenci tęsknie spoglądają na aborygenów czy buddystów. Bo widzą ich jako osoby zintegrowane. Dla polskich inteligentów z końca XIX w. górale byli tacy wartościowi, bo baca jest integralny. I inteligent patrzył na niego z zazdrością. Inteligent przeżywa swoje życie albo jutro, albo wczoraj. A baca siedzi, gdzie siedzi, żyje tym, co jest tu i teraz, jest tym, kim jest, i jest mu z tym dobrze. Aborygen także. Mieszkamy na ziemi jałowej, na ziemi Ulro. Od tak...
Tomasz Terlikowski
Trudno o lepszą diagnozę przyczyn obecnego kryzysu demograficznego niż ta, którą sformułował papież Franciszek. Niestety, nie przebiła się ona do opinii publicznej Od kilkunastu dni papież Franciszek stał się pałką, używaną przez proislamskich lewicowców na prawicę, która z ostrożnością spogląda na projekt masowego przyjmowania muzułmańskich imigrantów. A wszystko za sprawą apelu o przyjmowanie uchodźców (warto zwrócić uwagę, że papież mówił o uchodźcach i o przyjmowaniu rodzin, a nie o imigrantach i mężczyznach), który Ojciec Święty skierował do wszystkich katolickich parafii w krajach europejskich. Jednocześnie jednak lewica milczy na temat innych, nie mniej istotnych, bo wskazujących na realne przyczyny kryzysu demograficznego, słów Franciszka, wypowiedzianych w wywiadzie dla...
Ryszard Kapuściński
Od 65 miesięcy w setkach miast w Polsce i na całym świecie, wszędzie tam, gdzie działają kluby „GP”, odbywają się uroczystości upamiętniające ofiary tragedii smoleńskiej. Członkowie klubów podążający w Marszach Pamięci żądają ujawnienia sprawców tej straszliwej zbrodni. Kluby „GP” i całe środowisko Strefy Wolnego Słowa od pierwszych dni domagały się prawdy. Powoli dołączały do nas inne organizacje patriotyczne i partie polityczne. Dzisiaj świadomość o tym, co naprawdę stało się w tamten kwietniowy poranek, dociera do milionów Polaków. Zachodnie społeczeństwa uświadamiają sobie, że bez żadnej refleksji uwierzyły kłamstwom gen. Anodiny i funkcjonariuszom Donalda Tuska. Członkowie klubów „GP”, tak jak dziesiątki tysięcy patriotów w Polsce i na świecie, będą uczestniczyć w Marszach...
Sylwia Krasnodębska
Pojechali do Iraku, by spłacić kredyt w Polsce? Być może. Nie każda rana na wojnie była zdobyta w wyniku spektakularnej akcji zbrojnej? Na pewno. Ale to nie unieważnia faktu bohaterstwa i nie burzy etosu polskiego żołnierza. O tym jest „Karbala”. Polski film wojenny z plejadą gwiazd w obsadzie Irak, 2004 r. Czterdziestu polskich żołnierzy i czterdziestu bułgarskich broni ratusza w mieście Karbala. Zaatakowani przez bojówki Al-Kaidy i As-Sadry zostają odcięci od jakiejkolwiek pomocy i wsparcia. Siły wroga są niepoliczalne. Nasi tymczasem walczą trzy dni i trzy noce, mając głodowe porcje żywieniowe i kończącą się amunicję. Odpierają atak, nie tracąc żadnego żołnierza. Odbijają też terrorystom zakładników. Film porównywany jest do „Helikoptera w ogniu” Ridleya Scotta. I słusznie. Bo choć...
Sylwia Krasnodębska
Film „Pilecki” jest ważny dla nas, Polaków, dla naszej świadomości historycznej, dla rozbudzania przynajmniej minimalnego poczucia patriotyzmu. Jestem optymistą i wierzę, że nawet jeśli film nie trafi do szkół, a w kinie nie uzyska oszałamiającego wyniku, to będzie miał swoje życie – z Marcinem Kwaśnym, odtwórcą roli rotmistrza w filmie „Pilecki”, rozmawia Sylwia Krasnodębska Podczas procesu  przed Rejonowym Sądem Wojskowym w Warszawie w 1948 r. Witold Pilecki chował ręce za sobą, by ukryć pozrywane paznokcie. Robił tak, bo mu kazano czy celowo nie chciał ich pokazać? Nie jestem pewien, ale myślę, że nie chciał pokazać żonie, jak bardzo cierpiał. Czy Panu również się wydaje, iż mówienie o rotmistrzu, że był polskim Jamesem Bondem, jest banalne? Tak. To chybione porównanie....
Marcin Wolski
ZSRR za cenę ogromnej ofiary krwi i bezwarunkowej pomocy Zachodu wyrósł na supermocarstwo Dla narodów Europy Środkowej i Wschodniej rola, jaką odegrał traktat Ribbentrop–Mołotow i jego tajny protokół, jest oczywista. Bez porozumienia podpisanego 23 sierpnia w Moskwie  II wojna światowa by nie wybuchła, a na pewno nie w tym czasie, w takim charakterze i nie przybrała równie straszliwego obrotu. Co ciekawe, ta praprzyczyna światowego dramatu (z  Holocaustem włącznie) na Zachodzie jest prawie nieznana i nieuświadamiana. Tym większa zasługa takich historyków jak Brytyjczyk Roger Moorhouse i prac takich jak „Pakt diabłów”. Wspomniany pakt bowiem nie tylko zabezpieczył Niemcy przed ewentualnością walki na dwa fronty, pomógł w rozbiciu Polski i przybliżył bolszewickiego...
Maciej Parowski
W rocznym odstępie wchodzą na ekrany dwa filmy Sorrentino, by szybko z nich znikać. To kino wspaniałe, lecz dla znawców – „Wielkie piękno” i „Młodość” to obrazy nieoczywiste, zmuszające do myślenia. W obu świat jest przedmiotem zachwytu i kontemplacji. Zabawę psuje bohaterom świadomość kresu. I zmaganie się blichtru z autentycznością. „Wielkie piękno” to ekstatyczna jazda w stylu Felliniego przez cudowności, ekscesy, blagi targowiska próżności Rzymu i włoskiego high life’u. Prowadzi nas stary pisarz i dziennikarz, lew salonowy pisujący dla prestiżowego magazynu ironicznej karliczki. W „Młodości” stylizowanej na „Czarodziejską górę”, gdzie mamy dwu starych artystów w alpejskim hotelu, jest już więcej opowieści. Choć i tu nie brak olśniewających epizodów, jak wejście do basenu nagiej...
Filip Rdesiński
Bring Me The Horizon to kapela, którą często zalicza się do gatunku metalcore. Ich najnowszy album „That’s The Spirit” pokazuje, że takie szufladkowanie nie ma obecnie większego sensu. Tam, gdzie pojawiają się duże pieniądze i chęć zysku, jedynym gatunkiem, jakiemu wierni są muzycy, staje się komercja „That’s The Spirit” to najświeższa produkcja chłopaków z Bring Me The Horizon. Album pojawił się na rynku 11 września. Miesiąc wcześniej ukazał się singiel „Happy Song”, promujący to wydawnictwo. Tuż przed premierą udostępniono fanom także kawałek „Throne”. Jeśli przy zakupie płyty kierowalibyśmy się tymi dwoma kawałkami, to moglibyśmy się poczuć oszukani. Są to bowiem jedne z najostrzejszych utworów na płycie. Niestety, większość utworów nie jest tak mocna jak dawne hity tej grupy i...
Artur Dmochowski
Z lekcji 11 września wyciągnięto odpowiednie wnioski i współpraca międzynarodowa w zakresie walki z tym zagrożeniem funkcjonuje. Sojusze uległy całkowitemu odwróceniu i zgodnie z zasadą „Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem”, dzisiaj okazuje się, że porozumienie nuklearne z Iranem będzie zawarte, dlatego że Iran jest śmiertelnym wrogiem Państwa Islamskiego – z prof. Michałem Chorośnickim, kierownikiem Katedry Teorii i Strategii Stosunków Międzynarodowych UJ, rozmawia Artur Dmochowski Toczy się debata, na ile islam jest odpowiedzialny za terroryzm. Jedni twierdzą, że to religia pokoju, inni, że widocznie jest w tej religii coś takiego, że jest podatna na wykorzystanie jako usprawiedliwienie dla zabijania ludzi. Ja optuję za tym, że jest to religia niezwykle agresywna. To...
Epidemia gorączki krwotocznej wywołanej wirusem ebola od grudnia 2013 r. zabiła w Afryce ponad 11 tys. osób. Gdy kilka tygodni temu Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła powstanie szczepionki zapewniającej 100-procentową odporność na wirusa, nikt nie przypuszczał, że niebezpieczna choroba znów zaatakuje Jeszcze na początku września br. dr Bruce Aylward, specjalny przedstawiciel Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) ds. epidemii wirusa ebola w Afryce Zachodniej, przekonywał, że są duże szanse na całkowite powstrzymanie rozprzestrzeniania się choroby w tym regionie w ciągu najbliższych miesięcy. – Mimo pory deszczowej (podczas której wirus rozprzestrzenia się znacznie szybciej – przyp. red.) w Liberii od 42 dni nie odnotowano nowego przypadku zachorowania na ebolę, w Gwinei zaś od tygodnia...
Ryszard Czarnecki
Choć już ponad pół wieku temu (1964 rok) zrodzone na gruzach kolonializmu Tanganika i Zanzibar zostały nie bez oporów zszyte w jeden organizm państwowy – Tanzanię – dziś pruje się on w szwach 25 października odbędą się wybory w trzech krajach na świecie: Polsce, Ukrainie (lokalne) i Tanzanii. Te na Czarnym Lądzie budzą najmniejsze zainteresowanie. Warto jednak zerknąć na to, co dzieje się w odległym kraju języka suahili na brzegu Oceanu Indyjskiego. Ani nie wolność, ani nie jedność... Byłem w nim wystarczająco długo, aby stwierdzić, że nazwa państwa Jamhuri ya Muungano wa Tanzania ‒ Zjednoczona Republika Tanzanii – jest nieco na wyrost. Bo ten 44-milionowy kraj jest coraz mniej jednością. Rozrywany ostrym konfliktem politycznym między władzą a opozycją jednocześnie doznaje...
Antoni Rybczyński
Miał być potężny sojusz zdolny rzucić wyzwanie Ameryce. Miały być miliardy dolarów pompowanych w rosyjską gospodarkę. Miał być wielki rynek zbytu dla ropy i gazu, alternatywa dla kierunku europejskiego. Propaganda i dobre chęci nigdy jednak nie wygrają z gospodarczymi mechanizmami. Wystarczyło spowolnienie w Chinach i globalny spadek cen ropy, a oś Moskwa–Pekin nie wygląda już jak atrakcyjne młode małżeństwo z perspektywami „Jestem przekonany, że wzrost ekonomiczny Chin nie jest zagrożeniem, lecz wyzwaniem, które niesie ze sobą kolosalny potencjał dla współpracy biznesowej; jest szansą, by skierować chiński wiatr w żagle naszej gospodarki” – tak w lutym 2012 r. pisał w jednej z gazet wracający na Kreml Władimir Putin. Nowa kadencja prezydencka była od początku nastawiona na zwrot ku...
Za 750 euro korespondent holenderskiego dziennika „Nieuwe Revu” pozyskał od przemytników ludzi nowiutki paszport ze... zdjęciem premiera Holandii Marka Rutte. Kolejny dowód na to, że dla mafii przemytniczych nie ma rzeczy niemożliwych, a proceder, którym się zajmują, kwitnie. Biznes ten jest ostatnio bardziej dochodowy niż handel bronią czy narkotykami. Według ekspertów Migrant Report, w ciągu ostatnich 15 lat mafie zarobiły na nim 16 mld euro. Zdaniem ONZ, sumy te są dużo wyższe i idą w dziesiątki miliardów Nie da się ściśle określić, jaka jest obecnie skala migracji do Unii. O ile mniej więcej wiadomo, ilu imigrantów przeszło kontrolę graniczną i zostało zarejestrowanych, o tyle liczba nieudokumentowanych przybyszów pozostaje nieznana. Według ostrożnych szacunków, od roku 2000 ok. 1,...
Piotr Nisztor
Kryzys imigracyjny w Europie jest Rosji mocno na rękę, a niektóre wydarzenia mogą wskazywać wręcz na to, że tamtejsze służby brały udział w jego wywołaniu Cui bono? To łacińskie pytanie warto zadać w kontekście kryzysu imigracyjnego w Europie. Kto więc korzysta na chaosie i rosnącym napięciu w Unii Europejskiej? Na pewno Rosja. Ten kraj rządzony od lat twardą ręką przez duet Władimir Putin – Dmitrij Miedwiediew po agresji na wschodnią Ukrainę znalazł się w tarapatach finansowych. Nałożone przez kraje UE i Stany Zjednoczone embargo, połączone z poważnymi spadkami cen ropy na światowych giełdach, poważnie osłabiło Rosję. Mocno zszargany został też wizerunek tego kraju na arenie międzynarodowej. Wydatnie przyczyniło się do tego m.in. zestrzelenie malezyjskiego samolotu przez rosyjskie „...
Antoni Rybczyński
Demonstracyjne wzmacnianie rosyjskiego kontyngentu wojskowego w Syrii ma dwa cele. Taktyczny to ratowanie reżimu Baszara al-Asada przed kompletną militarną klęską. Strategiczny to przełamanie izolacji Kremla i wymuszenie na Ameryce zgody na powrót Rosji do stołu mocarstw decydujących o najważniejszych sprawach świata. Nie tylko na Bliskim Wschodzie Jakie cele przyświecają Rosji w Syrii? Od początku te same: utrzymanie reżimu Asada (w ostateczności w zmienionej formie, być może bez samego Asada), przeciwdziałanie polityce amerykańskiej w regionie, a co za tym idzie – utrzymanie wpływów na Bliskim Wschodzie. Obecna retoryka Kremla jest do cna fałszywa. Rosji nie zależy wcale na pokonaniu Państwa Islamskiego, ale właśnie na uratowaniu reżimu w Damaszku. Bo tylko ta władza gwarantuje...
Przemysław Żurawski vel Grajewski
Ustawę zasadniczą należy traktować jako zabawkę w rękach ludu, aby dać mu złudzenie wolności, gdy faktycznie będzie się go kształtować zależnie od okoliczności (Wilhelm I Orański) Królestwo Niderlandów nie miało obywateli gotowych do poświęceń na rzecz ojczyzny, lecz poddanych, połączonych wolą obcych mocarstw. Gdy owe mocarstwa odmówiły ponoszenia kosztów jego jedności, a belgijscy poddani wypowiedzieli mu posłuszeństwo, rozpadło się. Mogła je ocalić jedynie przemoc. Królestwo Niderlandów było tworem sztucznym. Nie powołała go do życia ani wola mieszkańców jego części składowych, ani potęga którejkolwiek z nich, zdolna podporządkować sobie pozostałe. Dawny wspólny byt prowincji niderlandzkich pod władzą Habsburgów zakończył się w 1566 r. chaosem walk religijnych. Katolickie południe...
Jacek Lilpop
Trudno uwierzyć, że dożyliśmy czasów, gdy na łamach niemieckiej gazety jesteśmy oskarżani o to, iż rzekomo w czasie wojny zabiliśmy więcej Żydów niż Niemców. Albo gdy prezydent Barack Obama mówi o polskich obozach koncentracyjnych, a stojący obok polski ambasador Daniel Rotfeld nie reaguje. Lub gdy dyrektor FBI podczas przemówienia w Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie oskarża Polaków o współodpowiedzialność za Zagładę W zachodnich mediach próżno natomiast szukać informacji o tym, że tylko w Polsce obowiązywała kara śmierci za pomaganie Żydom. I o tym, że za ich ukrywanie mordowano całe rodziny, z dziećmi włącznie, tak jak rodzinę Ulmów. Albo że tylko w Polsce działała specjalna organizacja pomagająca Żydom, a na szmalcowników sądy polskiego państwa...

Pages