Nr 36 z 7 września 2011

Wielka chmura gazu Jak widać na filmie z monitoringu, przedstawiciele służb porządkowych nie szczędzili kibicom tego wyjątkowo dokuczliwego środka chemicznego – chmura gazu była tak duża, że przeniosła się nad boisko, a sędzia musiał na kilkadziesiąt sekund przerwać mecz. – Według mojej oceny użycie środków przymusu bezpośredniego jest aktem bezprawnym, ponieważ zgodnie z przepisami ustawy o ochronie osób i mienia takich środków można użyć w przypadku bezpośredniego ataku na pracownika ochrony lub bezpośredniego ataku na chronione mienie – wyjaśniał Robert Dybka, pełnomocnik zarządu Korony ds. bezpieczeństwa. Jego zdaniem takie przesłanki, jak widać na zapisie monitoringu stadionowego, nie występowały. – Wręcz przeciwnie, jak można zauważyć podczas tego zdarzenia, służba ochrony...
Sławomir Cenckiewicz
Tajemnice „Derwisza” Na początku lat 80. Zarząd II postanowił ulokować doświadczonego oficera wywiadu w międzynarodowej firmie handlującej bronią i elektroniką. Wybór padł na kpt. Tadeusza Koperwasa, pseudonim konspiracyjny „Derwisz”, którego w lipcu 1983 r. uplasowano w wiedeńskiej spółce „Alkastronic Handelsgesellschaft” należącej do znanych syryjskich handlarzy bronią, dwóch braci – Monzera al-Kassara i Haissama al-Kassara. Polskimi udziałowcami spółki byli formalnie płk Henryk Majorczyk (oficer Zarządu II ps. „Razmi” ulokowany w Centralnym Zarządzie Inżynierii Ministerstwa Handlu Zagranicznego) i Ignacy Pieczyński (pracownik Przedsiębiorstwa Handlu Zagranicznego „Cenzin”). Z pozycji Centrali wywiadu PRL sprawę na terenie Wiednia prowadził oddział europejski Zarządu II wspierany...
Krzysztof Zielke
Terroryzm sponsorowany Równowaga sił na Bliskim Wschodzie została zburzona w wyniku amerykańskiej interwencji w Iraku. Wraz z upadkiem Saddama Husajna zniszczona została najważniejsza przeciwwaga dla wzrostu potęgi Iranu w regionie. Wpływy Iranu rozszerzały się jednocześnie na tereny zdominowane przez szyitów, jak południowy Irak, a poprzez politykę antyizraelską także na rządzone przez Hezbollah – Liban, a przez Hamas – Strefę Gazy. Jak twierdzi w majowym numerze „Foreign Affairs” Michael Doran, były wysoki urzędnik Białego Domu i Pentagonu, porażki Amerykanów w Iraku wynikały ze współdziałania Iranu i Syrii oraz sponsorowanych przez nie organizacji terrorystycznych. Co więcej, Doran w tym samym artykule, przedrukowanym także w lipcowym numerze „Nowego Państwa”, twierdzi, że Iran,...
Marta Brzezińska
Nie chciałbym się stawiać w roli sędziego czyjegoś sumienia i postępowania. Mogę tylko przypomnieć zasady, które obowiązują w świetle nauki Kościoła i Ewangelii. Dlaczego? Nie wiemy przecież, czy niektórzy posłowie nie konsultują swoich decyzji, głosowań z kierownikiem duchowym. Wtedy sądzenie ich postaw wiązałoby się z ryzykiem sądzenia osób trzecich czy nawet jakiegoś środowiska kościelnego. Niewątpliwie do Polski wchodzi pewna batalia cywilizacyjna, która przetaczała się także przez inne państwa. Osobiście uważam, że tu, w Polsce, ma ona związek z pewną grupą ludzi, którzy chcieliby „posprzątać” po Janie Pawle II. Papież Polak wywarł w ich przekonaniu za mocny wpływ na pewne środowiska, nawet całe pokolenia, i dlatego ktoś chciałby to teraz „naprawić”. Stąd walka o in vitro,...
Dorota Kania
Pisanie teraz o tym, że ABW współpracowała ze śp. prezydentem Kaczyńskim, jest ze wszech miar cyniczne. Prezydent Lech Kaczyński, ze względu na swoje wątpliwości, nigdy nie wydał wymaganej opinii przed powołaniem Krzysztofa Bondaryka na szefa ABW. Tak czy inaczej Agencja musiała przekazywać prezydentowi najważniejsze informacje, ponieważ to wynika z ustawy o ABW. Wydaje się, że słowa ABW o współpracy z Lechem Kaczyńskim są w znacznym stopniu przekłamane. ABW, zaprzeczając w wydanym oświadczeniu, że inwigilowała prezydenta Kaczyńskiego, stwierdziła, że w bazach CAT figurują także inne najważniejsze osoby w państwie, „podlegające ochronie w ramach systemu antyterrorystycznego RP, m.in. prezes Rady Ministrów, ministrowie i inni wysocy urzędnicy państwowi”. Według mnie nie było podstaw...
Leszek Misiak
Pisanie teraz o tym, że ABW współpracowała ze śp. prezydentem Kaczyńskim, jest ze wszech miar cyniczne. Prezydent Lech Kaczyński, ze względu na swoje wątpliwości, nigdy nie wydał wymaganej opinii przed powołaniem Krzysztofa Bondaryka na szefa ABW. Tak czy inaczej Agencja musiała przekazywać prezydentowi najważniejsze informacje, ponieważ to wynika z ustawy o ABW. Wydaje się, że słowa ABW o współpracy z Lechem Kaczyńskim są w znacznym stopniu przekłamane. ABW, zaprzeczając w wydanym oświadczeniu, że inwigilowała prezydenta Kaczyńskiego, stwierdziła, że w bazach CAT figurują także inne najważniejsze osoby w państwie, „podlegające ochronie w ramach systemu antyterrorystycznego RP, m.in. prezes Rady Ministrów, ministrowie i inni wysocy urzędnicy państwowi”. Według mnie nie było podstaw...
Piotr Ferenc-Chudy
W organizującym się na Wyspach Brytyjskich Wojsku Polskim najpierw służył w artylerii, a następnie przeszedł szkolenie spadochronowe i został żołnierzem 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej. W Briggens pod Londynem przeszedł kurs dywersji służb specjalnych. W Ringway koło Manchesteru ukończył szkolenie spadochronowe. W nocy z 7 na 8 listopada 1941 r. jako cichociemny został zrzucony na teren okupowanej Polski, gdzie w ramach działalności ZWZ-AK zajmował się sprawami zaopatrzenia materiałowego drogą lotniczą. Koordynował również przyjmowanie kolejnych cichociemnych zrzucanych na spadochronach na teren Generalnego Gubernatorstwa. Na jego wniosek w czerwcu 1942 r. dowództwo Armii Krajowej mianowało go dowódcą II odcinka organizacji „Wachlarz” w Równem na Wołyniu, gdzie dowodził akcjami...
Paweł Paliwoda
Fundacja – otwarcie Została zarejestrowana 21 lipca 2010 r. W jej statucie czytamy: „Fundacja wspiera podopiecznych, współfinansując do 80 proc. ich wydatków na edukację. W ramach rocznych limitów finansowych uzależnionych od wieku i etapu edukacji beneficjenta finansowane mogą być m.in. wydatki na zakup pomocy naukowych, kursów, wyjazdów połączonych z nauką, zajęć pozalekcyjnych, czesnego w szkołach czy na uczelniach. (…) Wsparcie fundacji odbywa się również przez udział podopiecznych w programie tutoringu edukacyjnego »Tutor«. Tutoring to przemyślane wsparcie, kształtowanie i planowanie procesu edukacji zgodnie z predyspozycjami i zainteresowaniami podopiecznego, będące wynikiem jego indywidualnej pracy z tutorem. (…) Fundacja oferuje również pomoc w uzyskaniu praktyk i staży dla...
Jacek Laskowski
Eskalacja napięcia Natychmiast doszło do najostrzejszego od dwóch lat kryzysu na linii Izrael–Egipt–Palestyna. W odwecie za zamachy Izrael zbombardował Strefę Gazy, zabijając 27 Palestyńczyków, w tym dwóch dowódców Islamskiego Dżihadu. Na Zachodnim Brzegu Jordanu aresztował 120 członków Hamasu. Rządzący Gazą Hamas zerwał rozejm z Izraelem i rozpoczął „oficjalny” ostrzał rakietowy izraelskich miast. Zginęła 1 osoba. Sytuacja zaczęła grozić otwartą interwencją zbrojną Izraela w Strefie Gazy. W Egipcie zapanowało oburzenie z uwagi na śmierć własnych żołnierzy. Izrael zarządził śledztwo, ale Kair zapowiedział odwołanie swojego ambasadora z Tel Awiwu (potem się z tego wycofał). Niektóre egipskie ugrupowania wezwały do wypowiedzenia pokoju zawartego w 1978 r. w Camp David i rozpoczęły...
Leszek Misiak
Skoki na spadochronie W zaprezentowanym w lipcu 2011 r. raporcie Millera mogliśmy przeczytać, że na wraku „nie stwierdzono śladów detonacji materiałów wybuchowych”. Lakoniczność tego stwierdzenia pozwalała przypuszczać, że w zapowiadanym protokole znajdą się informacje, kto, kiedy i w jaki sposób przeprowadził badania pirotechniczne. Należało też sądzić, że eksperci podadzą nazwy środków wybuchowych, których obecność wykluczono. Protokół nie odnosi się jednak do tej kwestii nawet słowem. Dokument nie zawiera także opisu działań polskich ekspertów na miejscu katastrofy. Na łamach „Gazety Polskiej” pytaliśmy, dlaczego członkowie komisji Millera nie zaprezentowali w raporcie własnych zdjęć drzewostanu wokół terenu katastrofy, skoro byli tam rzekomo przez 11 dni. Zadawaliśmy też...
Grzegorz Wierzchołowski
Skoki na spadochronie W zaprezentowanym w lipcu 2011 r. raporcie Millera mogliśmy przeczytać, że na wraku „nie stwierdzono śladów detonacji materiałów wybuchowych”. Lakoniczność tego stwierdzenia pozwalała przypuszczać, że w zapowiadanym protokole znajdą się informacje, kto, kiedy i w jaki sposób przeprowadził badania pirotechniczne. Należało też sądzić, że eksperci podadzą nazwy środków wybuchowych, których obecność wykluczono. Protokół nie odnosi się jednak do tej kwestii nawet słowem. Dokument nie zawiera także opisu działań polskich ekspertów na miejscu katastrofy. Na łamach „Gazety Polskiej” pytaliśmy, dlaczego członkowie komisji Millera nie zaprezentowali w raporcie własnych zdjęć drzewostanu wokół terenu katastrofy, skoro byli tam rzekomo przez 11 dni. Zadawaliśmy też...
Tadeusz Święchowicz
Mit o beczce Eksperci rządowi zignorowali wszystkie takie głosy fachowców i powtórzyli z drobnymi korektami wersję rosyjską. Oparta jest ona na pomyśle fabularnym smoleńskiego „niezależnego” badacza Siergieja Amielina. Według niego samolot wpadł na drzewo i po utracie części skrzydła i uszkodzeniu konstrukcji wykręcił półbeczkę w powietrzu i uderzył wierzchem kadłuba w ziemię. Jest to jednak pomysł karkołomny, i to z kilku powodów. Przechył samolotu spowodowałby natychmiastowe odruchowe przeciwdziałania ze strony pilotów. Amielin i komisje rządowe uważają jednak, że różnica sił nośnych między skrzydłami była tak wielka, że nie można jej było „skontrować”. Waldemar Targalski, jedyny pilot Tu-154M w składzie komisji Millera, przekonuje: „Gdy samolot traci jedną trzecią skrzydła, nie jest...
Katarzyna Pawlak
Co z tą stocznią? – Wspięli się na naszych barkach na najwyższe stołki w państwie. Więc nie dziwne, że z nostalgią wspominają Solidarność, przynoszą kwiaty, ściskają sobie ręce. Bo to dzięki niej im się udało i dziś są tam, gdzie są – mówi z goryczą Janusz Obol, który pracował w stoczni od 1968 r., a dziś na bezrobociu przez zwolnienia. – O tych, którzy walczyli z nimi ramię w ramię, już nie pamiętają. Borusewicz wczoraj wołał: „Bogdan, Józek chodźcie do nas”. Zrobili sobie ładne zdjęcia do telewizji i tyle – dodaje i opiera o ławkę swój zardzewiały rower. Takich starych, zardzewiałych rowerów są pod Stocznią Gdańską dziesiątki. Stoją jeden za drugim. Przypięte dokładnie do płotu, choć i tak nikt by ich nie ukradł. Chyba że na złom. Ale to jedyny środek transportu dla tej resztki...
Łukasz Adamski
Wojna o krzyż Okazało się, że liderzy religijni zostaną wykluczeni z obchodów 10. rocznicy zamachów na WTC. „To jest Ameryka? Obchody takiego wydarzenia bez modlitwy to jakieś szaleństwo. Ameryka się zatraciła” – mówił „The Wall Street Journal” były radny Nowego Jorku Rudy Washington. Burmistrz Nowego Jorku Michael Bloomberg tłumaczył: „Każdy chciałby brać udział w uroczystościach. Jednak nie każdy może w nich uczestniczyć. Nie ma miejsca dla wszystkich. W niektórych przypadkach po prostu niewłaściwe jest uczestnictwo niektórych ludzi”. 10 lat po zamachach na amerykańską ziemię zabraknie podczas wielkiej rocznicy tego mrocznego wydarzenia miejsca dla chrześcijan, którzy byli filarem wsparcia po zamachach. Chrześcijanie (a pamiętajmy, że chrześcijaństwo to wciąż podstawa amerykańskiej...
Antoni Rybczyński
Donald Tusk stoi na czele rządu państwa sprawującego prezydencję unijną, współautora Partnerstwa Wschodniego, tradycyjnego adwokata Ukrainy na Zachodzie. Więcej, Tusk stoi na czele partii, która należy do Europejskiej Partii Ludowej. Do EPP należy też partia Julii Tymoszenko, postawionej pod skandalicznymi zarzutami przed sądem i wsadzonej do aresztu. Co Tusk zrobił w jej obronie? Nic. Zapewne dlatego, że „nic nie może”. Za to „może” Bronisław Komorowski. Może dawać się bezkarnie Janukowyczowi wykorzystywać dla poprawy wizerunku ukraińskiego prezydenta w Europie. Na jesieni ub.r. Komorowski dwukrotnie w ciągu kilku dni odwiedził Ukrainę. Byłaby to rzecz godna pochwały, gdyby nie pewno ale. Za pierwszym razem polskiego prezydenta podejmował nie prezydent Ukrainy, ale premier. Za drugim...
Marcin Wolski
A co z tego wyniknie i jak będzie wyglądała rzeczywistość naszych wnuków i prawnuków, można się dowiedzieć, czytając program Bractwa Muzułmańskiego, przygotowującego się do przejęcia władzy w Egipcie. Po pierwsze, zostaną zakazane stroje plażowe, po drugie, będzie wprowadzona całkowita prohibicja, a po trzecie, zabroni się zwiedzania zabytków z czasów przedislamskich, a piramidy i sfinks zostaną zasłonięte. Dobrze, że nie wysadzone w powietrze, jak to uczynili talibowie z posągami Buddy w Afganistanie. Piękna perspektywa, siedzieć na dywaniku, o suchym pysku, (w przypadku kobiet w zasłonie na twarzy), dukając sury Koranu na przemian z dynastiami władców muzułmańskich, mając za oknem Notre Dame czy kościół Mariacki w pokrowcu.
Aleksander Ścios
Wytaczanie armat W toku śledztwa prokuratura przesłuchała dziesiątki świadków, m.in. premiera, marszałków Sejmu i Senatu oraz sprawdzała billingi urzędników z Kancelarii Prezydenta. Sięgnięto również do zapisów połączeń Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki. Na podstawie billingów i danych z BTS-ów przeprowadzano eksperymenty, mające wykazać, gdzie poruszali się prezydenccy ministrowie, gdzie poruszał się prezydent, z kim się kontaktował i jak długo trwały rozmowy. Trudno przypuszczać, by waga ewentualnego przestępstwa – ujawnienia zaledwie poufnego (niższa kategoria klauzuli tajności) dokumentu, usprawiedliwiała zakres podjętych wówczas czynności. Dzięki informacjom ujawnionym przez „Gazetę Polską” wiemy dziś, że 25 października 2008 r. dane Lecha Kaczyńskiego wprowadzono do Bazy...
Antoni Łepkowski
Dlaczego apologeci obecnej władzy tak usilnie starają się zmusić Jarosława Kaczyńskiego do debaty z Tuskiem? Czy dlatego, że tak są zatroskani o przestrzeganie w Polsce demokratycznych reguł debatowania wypracowanych w krajach ugruntowanych demokracji zachodnich? Czy zależy im na wyborcach, którzy bez debat nie będą w stanie podjąć decyzji, na kogo głosować? A może przejęci dobrem ojczyzny obawiają się, że ich zagraniczni koledzy po piórze, mikrofonie i kamerze, gdy dowiedzą się, że w kampanii wyborczej w Polsce nie odbyła się debata szefa partii rządzącej z liderem opozycji, to nie pozostawią na naszym kraju suchej nitki? Nic nie wskazuje na to, by którakolwiek z tych szlachetnych pobudek powodowała naszymi salonowymi żurnalistami. Po tym co przeczytałem i usłyszałem przez ostatnie sześć...
Anita Gargas
Prokurator Pasionek miał zamiar stawiać zarzuty osobom odpowiedzialnym za zaniechania przy organizowaniu wizyty prezydenckiej. Jego problemy zaczęły się po tym, jak dziennikarz TVN24 zasugerował w pytaniach do NPW możliwość popełnienia przez niego przestępstwa. Chodzi o rzekome ujawnienie tajemnicy służbowej i tajemnicy postępowania. A także rzekomo nielegalne kontakty prokuratora z Amerykanami. W rzeczywistości Pasionek sondował jedynie możliwość zdobycia amerykańskich zdjęć satelitarnych z miejsca katastrofy. Pasionek dał się poznać jako bezkompromisowy oskarżyciel mafiosów ze śląskiej ośmiornicy. W czasach rządów PiS był najbliższym współpracownikiem Zbigniewa Wassermanna, który pełnił funkcję koordynatora służb specjalnych. Po objęciu nadzoru nad śledztwem smoleńskim szybko...
Anita Gargas
Skandowanie „Zimny Lech! Zimny Lech!” albo „Mój prezydent – Komorowski!” miało zagrzewać zbiegowisko do śmielszych działań wobec „moherów” i krzyża. „Niemiec” i jego koledzy z aprobatą przyjmowali kopanie i opluwanie modlących się, oklaskiwali sikanie na znicze, próby obalenia krzyża i udawanie muzułmańskich pokłonów przed Allahem. Podobnie jak śpiewy „Jarek, Jarek przyjaciół ma wielu, każdy chce leżeć na Wawelu”. Grupka „Niemca” zapewniała bezkarność tym, którzy dopuszczali się aktów agresji, obrażania uczuć religijnych i zakłócania porządku. Chętnie tłumaczyli policjantom: „To ona zaatakowała pierwsza!”. Albo: „Każdy ma prawo do wyrażania poglądów”. Zbigniew S. chętnie fotografował się z gapiami bądź bohaterami kolejnych wygłupów. Wśród nich z byłą radną Platformy Obywatelskiej,...
Krystyna Grzybowska
Urodziłam się w Wilnie i wraz z rodziną w 1945 r. przybyłam do centralnej Polski. Mój ojciec był nauczycielem i w jego książeczce oficerskiej zapisano znajomość języków: rosyjskiego, litewskiego, białoruskiego i ukraińskiego. Bo przed wojną do jego szkoły chodziły dzieci różnych narodowości. A dziś minister spraw zagranicznych III RP obnosi się z pogardą do naszych sąsiadów i – przez setki lat – obywateli Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Zwracam uwagę, że nie wszyscy oferowali Litwie przyjaźń. Czynił to prezydent Lech Kaczyński, który odwiedził ten kraj 16 razy w ciągu swojej niecałej kadencji, a premier Tusk dwa razy; ostatni raz dla zaznaczenia swojej przedszkolnej wyższości pojechał do Wilna, żeby interweniować. A co się wydarzyło w ciągu tych czterech lat Tuska? Nasi sąsiedzi...
Maciej Pawlak
Którzy ekonomiści tak krytycznie oceniają tę patologię rynków finansowych? Lista jest pokaźna. Trzeba wymienić noblistę Josepha Stiglitza, najgłośniejszego krytyka globalizacji, ale pisali o tym też inni. Akurat dzisiaj trzeba wspomnieć osobę śp. prof. Stefana Kurowskiego; właśnie pożegnaliśmy go na jego ostatniej drodze. Nawet Jeffrey Sachs, kiedyś uważany za liberała, teraz zasadniczo zmienił zdanie o roli rynków finansowych. Mam dużą satysfakcję, że moje krytyczne oceny wspomnianych jałowych gier finansowych są takie same jak tych wybitnych uczonych. Niektóre z tych gier powinny być prawnie zakazane i wyeliminowane. Zwłaszcza operacje tzw. krótkiej sprzedaży, umożliwiające zarabianie gigantycznych pieniądzy. Na czym polegają operacje krótkiej sprzedaży? Na handlu czymkolwiek...
Jacek Kwieciński
Co Bruksela każe Niezwykle istotna sprawa, która „przechodzi bokiem”. Zmiany w konstytucji dotyczące relacji z Unią Europejską. Sprawa kluczowa, zasadnicza. Bo przecież często powtarzane zdanie: „państwa narodowe i Unia mają swoje obszary nienakładające się na siebie” to po prostu fałsz. Już dzisiaj UE wkracza bezceremonialnie na obszary niby do jej kompetencji nienależące. Mamy dyrektywy, wskazania, potępienia, programy, imprezy, podręczniki (w tym indoktrynujące małe dzieci) finansowane przez Brukselę. To na razie. Potem będą bezapelacyjne nakazy. To pewne. Rzecz dotyczy stosunku prawa polskiego do działań Unii. W komisji Gowina zawarto ogólnopartyjny kompromis. Prawdziwy kompromis, bo pomijający propozycję najważniejszą – poddanie tzw. wtórnego prawa unijnego (rozporządzeń) kontroli...
Maciej Parowski
Co się odwlecze, to nie uciecze. Kilkanaście lat później Cataleya prowokuje wypadek, ląduje w celi, wymyka się z niej w nocy i dokonuje pierwszego mścicielskiego zabójstwa na narkotykowym bossie. Jest już atrakcyjną kobietą, którą gra w filmie Zoe Saldana, była tancerka, znana z roli niepokojącej mieszkanki Pandory z „Avatara” Camerona. Tutaj nie ma już niebieskiego ogona, za to oglądamy jej prawdziwą twarz. Cały film jest serią popisowych scen akcji, mieszanką kina sensacyjnego, kopanego i baletu. Bardzo sprawna fizycznie, bojowo, koncepcyjnie i logistycznie Saldana/Cataleya piętnuje swoje kolejne ofiary obrazem storczyka noszącego jej imię. Dzięki doskonałemu kamuflażowi długo pozostanie nierozpoznana. Idący śladem dziewczyny detektyw (James) niewiele może zrobić. CIA pozostaje...
Marcin Wolski
We wszystkich przeczytanych przeze mnie powieściach cyklu życiem Reachera rządzi przypadek. W ostatniej, „61 godzin”, najbardziej ryzykownym posunięciem jest zabranie się na łebka do turystycznego autobusu z wycieczką emerytów. Autobus wpada w poślizg na oblodzonej drodze w Północnej Dakocie, wskutek czego Reacher ląduje w miasteczku Bolton, żyjącym w cieniu wielkiego więzienia. Pomaga w ewakuacji emerytów, a miejscowa policja postanawia wykorzystać go do pilnowania świadka mafijnej transakcji, na którego może być przeprowadzony atak. Sytuację komplikuje to, że na mocy umowy między zakładem karnym a szeryfem w wypadku alarmu w więzieniu wszyscy policjanci muszą porzucić swoje zajęcia i stawić się w wyznaczonych punktach, co oznacza, że wiekowa bibliotekarka pozostaje bez ochrony......
Ryszard Czarnecki
On mógł, ci nie mogą? Jakoś chłopaki w PO nie chcą pamiętać, jak to do rady krajowej PO w latach 2003–2005 trafił były szef UOP w Białymstoku, niejaki Krzysztof Bondaryk. No i drobiazg, posłem tejże PO już przez trzy kadencje jest jeden z szefów służb specjalnych na początku III RP, Konstanty Miodowicz. Jak Kalemu kradną krowę – co za świństwo; jak Kali zadba, żeby cudza krowa była jego, to jest dobry gospodarz. Białym Murzynem Kalim jest PO, skądinąd z prawdziwym Murzynem z Nigerii i Łodzi w składzie. To banalna w swojej istocie teza: nam wolno brać do działalności politycznej, parlamentarnej, partyjnej ludzi ze służb specjalnych, bo wolno. Dla nas „keine Grenzen”. A „kaczystom” wara. W tej filozofii prostej jak cep, choć pachnący sierpem i młotem, jest więc tak, że generałowie...
Tomasz Terlikowski
Ale nie została. Zasługę może przypisać sobie zarówno „Gazeta Wyborcza”, jak i prawicowa, internetowa opinia publiczna (ale z większym naciskiem na tę drugą). Ta pierwsza, tradycyjnie, piórem Pawła Wrońskiego, uznała, że za chuligański, skandaliczny wybryk (niejedyny zresztą, bo niestety Polskę opanowała epidemia niszczenia tablic) jest świadectwem narastających w Polsce antysemickich nastrojów. Nie jest to opinia na tych łamach nowa. Pewną nowością jest jednak fakt, że niemała część internetowej, konserwatywnej czy przynajmniej prawicowej opinii publicznej postanowiła opinię tę potwierdzić. I zaczęło się używanie. Na forach, blogowiskach, a zwłaszcza na Facebooku poczęto przekonywać, że w istocie nic takiego się nie stało, że za wszystko odpowiadają sami Żydzi, a nie jest wykluczone,...
Robert Tekieli
Jest taki barwny eksperyment. Zamyka się pchły w słoiku. Ponieważ mogą one skakać nawet na wysokość metra, obijają się o denko słoika, próbując wydostać się na wolność. Trwa to około godziny. Potem skaczą coraz mniej entuzjastycznie. Po kolejnej godzinie dzieje się rzecz zadziwiająca. Pchły po odpoczynku zaczynają znów skakać, ale dolatują najwyżej milimetr od wieczka. I wtedy można odkręcić słoik. Wieczko istnieje już tylko w umyśle pcheł. Ale ogranicza ich wolność identycznie jak zakrętka istniejąca materialnie. PO buduje takie wirtualne wieczko.  I chce nas przekonać: wyżej wieczka nie podskoczysz. Dobrze już było. Tusk dotychczasową toporną „demokrację” fasadową przekształca w demokrację wirtualną. Za którą paradoksalnie stoi władza silniejsza niż jakakolwiek w ostatnich 20...
Krystyna Grzybowska
Jak na wypociny przystało Żyjąc w nierealnym i wirtualnym świecie, nie zdajemy sobie sprawy z grożących nam niebezpieczeństw, z zagrożeń dla bytu państwowego i narodowego. Natomiast jesteśmy karmieni wypocinami wizerunkowymi, których celem jest pobudzenie sympatii niezdecydowanych wyborców do Platformy Obywatelskiej i jej czołowych aparatczyków. Taką wypociną była wspólna fotografia ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego z baronessą Catherine Ashton, co to ma się zajmować polityką zagraniczną Unii Europejskiej. Baronessa stała obok Radka jak kołek, a Radek opowiadał, jak to pokazał jej Bydgoszcz i zaprosił do swojego domu. A baronessa ani słowa, bo nie mówi po polsku. Ale wszystko się udało, szczególnie z punktu siedzenia Radosława Sikorskiego, bo on był zdecydowanie...
WIS
Tu trzeba Freuda Tygodnik „Newsweek” donosi, że: „Według TNS OBOP aż 72 proc. Polaków nie chce obniżenia wieku szkolnego. Tylko 16 proc. ankietowanych opowiada się za posyłaniem sześciolatków do szkół”. Polska schizofrenia staje się chyba najbardziej skomplikowaną chorobą w dziejach. Skupiony wyłącznie na słupkach sondażowych rząd podejmuje nieprzemyślaną decyzję wbrew społeczeństwu, a to społeczeństwo dalej go popiera. Do wytłumaczenia polskiej polityki potrzeba by chyba profesora Freuda, a nie Staniszkis czy Rycharda. Skromność i samokrytycyzm Jacek Rostowski w rozmowie z „Faktem”: „Nie wolno lekceważyć przeciwnika, szczególnie gdy jest tak groźny. Ale dla Polski czasy są niebezpieczne. Wokół Polski mamy poważne turbulencje. Gdyby miała dojść do władzy partia, która sprawami...
Wojciech Wencel
Redakcją pisma, które w 1995 r. powstało na gruzach wywodzącej się z podziemia „Arki”, od początku kierował Andrzej Nowak. Wokół „Arcanów” udało mu się skupić niemal całą autentyczną elitę polskiej kultury. Publikowali tu m.in. Zbigniew Herbert, Jarosław Marek Rymkiewicz, Leszek Elektorowicz, Leszek Długosz, Marek Nowakowski, Włodzimierz Odojewski, Kazimierz Orłoś, Wacław Holewiński, Jacek Trznadel, Tomasz Burek, Elżbieta Morawiec, Wiesław Paweł Szymański, Maciej Urbanowski, Jan Prokop, Ryszard Legutko, Jacek Bartyzel, Andrzej Waśko. Moja współpraca z „Arcanami” zaczęła się w 1996 r. Pamiętam, że gdy po raz pierwszy ogłaszałem tam wiersze oraz młodzieńczy manifest „Zamieszkać w katedrze”, bliższe było mi strzelanie z procy niż uczestniczenie w długotrwałej strategicznej rozgrywce....
Rafał Ziemkiewicz
No właśnie. „Wyborcza” zamieściła tekst Miłady Jędrysik, która nie wiedząc już, jak by się tu uczepić tygodnika „Uważam Rze”, oskarżyła go, że jest pismem tylko dla mężczyzn, robionym też tylko przez mężczyzn. Bo na okładce numeru na 1 września byli żołnierze przedwrześniowej armii, jeden w drugiego sami mężczyźni. A i większość artykułów w środku napisali mężczyźni. Piotr Semka celnie odpowiedział na to, że jeśli pismo z mężczyznami na okładce jest dla mężczyzn, to kobiety mają dla siebie „Playboya”, który bodaj nigdy nie miał innej okładki niż z kobietą. A Piotr Zaremba szybko obliczył, że w „Gazecie Wyborczej” na 17 osób w szeroko rozumianym kierownictwie redakcji są tylko trzy kobiety, i to na stanowiskach poślednich, tak więc owa tuba parytetów dalece ustępuje w tej dziedzinie „...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Podobna sytuacja jest z siedzibą „Tygodnika Powszechnego”, która mieści się w obiekcie kurialnym. Pismo to dawno już straciło charakter katolicki, co osobiście w 1995 r. wypominał Jan Paweł II w liście do Jerzego Turowicza. Nie ma ono asystenta kościelnego, a po przejęciu pakietu kontrolnego przez koncern ITI i po odesłaniu ks. Adama Bonieckiego na przymusową emeryturę do klasztoru w Warszawie jest ono de facto inicjatywą niczym niezwiązaną z Kościołem. Redakcja pisma ma wystarczające dofinansowanie, więc pomimo nikłego nakładu może wynająć sobie po cenach komercyjnych inny lokal. Wtedy kuria mogłaby te pomieszczenia przekazać którejś z katolickich instytucji, borykających się z problemami lokalowymi. Byłoby to uczciwe tak wobec wiernych archidiecezji krakowskiej, którzy łożą spore datki...
Maria Argus
Przejdźmy do sedna opowieści W zbiorze ogólnym IPN znajduje się teczka spraw różnych Oddziału Y, a w niej dokumentacja rozpracowywania przez Kazimierza Głowackiego Stanisława Urbana, urodzonego w Wielkiej Brytanii, który w latach 1984–1986 odbywał zasadniczą służbę wojskową w 20. dywizjonie artylerii rakietowej. Faktycznie Stanisław Urban miał służyć w zespole estradowym dywizji, gdzie miał grać na gitarze. Przygotowany przez Głowackiego plan rozpracowywania zakładał przejęcie i wykorzystanie dokumentów Stanisława Urbana i jego osobowości w celu wyposażenia w nie nielegała bądź zwerbowanie Urbana jako nielegalnego pracownika wywiadu. W dokumencie datowanym na 15 czerwca 1984 r. „Plan rozpracowania”, przygotowanym przez ówczesnego komandora Głowackiego oraz zatwierdzonym przez szefa...
Leszek Misiak
Okazuje się, że najważniejszymi uczestnikami „polsko-ukraińskiego lunchu” na temat Euro 2012 byli rosyjscy oligarchowie z najbliższego kręgu Władimira Putina, z Olegiem Deripaską, właścicielem firmy kontrolującej zakłady w Samarze, które remontowały przed katastrofą smoleńską samolot Tu-154M nr 101, na czele. Współbiesiadnikami Komorowskiego byli też m.in. German Gref, prezes Sbierbanku (który według niedawnych doniesień mediów chce kupić w Polsce Bank Millennium i Kredyt Bank), oraz prezes Łukoilu Wagit Alekperow. W lunchu uczestniczyli również Saif al-Islam al-Kaddafi, syn libijskiego dyktatora, a także Aleksander Kwaśniewski i kontrowersyjny ukraiński oligarcha Wiktor Pinczuk. Lunch z Olegiem Dlaczego prezydent ukrył fakt wspólnego lunchu z Deripaską? Czyżby wstydził się złej...
Grzegorz Wierzchołowski
Okazuje się, że najważniejszymi uczestnikami „polsko-ukraińskiego lunchu” na temat Euro 2012 byli rosyjscy oligarchowie z najbliższego kręgu Władimira Putina, z Olegiem Deripaską, właścicielem firmy kontrolującej zakłady w Samarze, które remontowały przed katastrofą smoleńską samolot Tu-154M nr 101, na czele. Współbiesiadnikami Komorowskiego byli też m.in. German Gref, prezes Sbierbanku (który według niedawnych doniesień mediów chce kupić w Polsce Bank Millennium i Kredyt Bank), oraz prezes Łukoilu Wagit Alekperow. W lunchu uczestniczyli również Saif al-Islam al-Kaddafi, syn libijskiego dyktatora, a także Aleksander Kwaśniewski i kontrowersyjny ukraiński oligarcha Wiktor Pinczuk. Lunch z Olegiem Dlaczego prezydent ukrył fakt wspólnego lunchu z Deripaską? Czyżby wstydził się złej...
Piotr Lisiewicz
Wszyscy jesteśmy złodziejami z Huty Batory! „Gazeta Wyborcza” nie tylko nie rezygnuje z powszechnie obśmiewanych newsów oskarżających kiboli o wszelkie możliwe plagi, ale nawet nasila kampanię. Jedno z ostatnich osiągnięć: „Gang kiboli okradał Hutę Batory”. „Okradał”? Od kiedy to używamy tak populistycznego słownictwa? Co najwyżej prywatyzował albo dokonywał przekształceń własnościowych. Paweł Wroński w „GW”: „Słowo »żyd« jest najczęstszą obelgą kiboli”. Jasne, nawet matoł z szuszwolem pozostają daleko w tyle. Że nie przypominam sobie, bym w ciągu ostatniego roku słyszał je na poznańskim stadionie choć raz? Pewnie słucham wybiórczo i ksenofobicznie. Portal wPolityce.pl czepił się mojego artykułu o „Gazecie Polskiej Codziennie”, w którym wspomniałem, że będzie u nas pisał „...
Dorota Kania
Po objęciu rządów przez Platformę Obywatelską Krzysztof Bondaryk, jako szef ABW, dostał nieograniczony dostęp do wszelkich danych operacyjnych. Gwarantuje mu to ustawa o ABW, zgodnie z którą „szef ABW koordynuje podejmowane przez służby specjalne czynności operacyjno-rozpoznawcze mogące mieć wpływ na bezpieczeństwo państwa”. Dzięki zarejestrowaniu danej osoby np. w CAT ABW (jak w przypadku śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego) służba ta – do której spływają informacje operacyjne ze służb specjalnych: Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Agencji Wywiadu Wojskowego, Agencji Wywiadu, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Centrum Antyterrorystycznego, Komendy Głównej Policji, Straży Granicznej, Służby Celnej i Ministerstwa Finansów – ma pełne dossier danej osoby. Wie m.in., czy była ona karana, czy...
Joanna Lichocka
Gorączkowe łatanie dziury Wolę nie myśleć, z jakimi reakcjami Tuska spotkali się jego ludzie, w każdym razie strach lub wywołana furią premiera burza mózgów zainspirowała ich do zastosowania tego samego co zawsze, gdy PO jest w dużych tarapatach. Gwałtownego, opartego na wysokim „C” ataku na PiS. Platformersi musieli bardzo głośno krzyczeć i miotać mocnymi oskarżeniami, choćby po to, by odwrócić uwagę mediów od stadionu, kanapek i pytania „jak żyć, panie premierze”. Stąd między innymi przed tygodniem mogliśmy zobaczyć konferencję Platformy o „listach wstydu” PiS-u, na której udowadniała, że pojawienie się na listach wyborczych takich ludzi jak szef CBA Mariusz Kamiński, Agent Tomek, czyli Tomasz Kaczmarek, jest dowodem, że w czasie rządów PiS służby specjalne były upartyjnione i...
Piotr Lisiewicz
W piątek 9 września do kiosków trafi pierwszy numer „Gazety Polskiej Codziennie”. Stanie się to w atmosferze skandalu. Naszą kampanię reklamową postanowiła zakneblować TVP, która wzięła od nas pieniądze, a następnie odmówiła emisji naszego spotu. Przeciwko cenzurze zaprotestowało Centrum Monitoringu Wolności Prasy, sprawę bada też Fundacja Helsińska. – To coś szokującego – komentuje były prezes TVP Bronisław Wildstein. Wydawca gazety zamierza się domagać wielomilionowego odszkodowania. Spoty „Gazety Polskiej Codziennie” powinny ukazać się po raz pierwszy w środę 7 września przed „Wydarzeniami” Polsatu o 18.50, a także przed „Wiadomościami” TVP o 19.30. Jeśli ich Państwo nie zobaczą, będzie to oznaczać, że knebel władzy okazał się skuteczny. W tej chwili nie mamy pewności, jaki...
Katarzyna Gójska-Hejke
W mojej ocenie to właściwy trop. Tak jak już powiedziałem, nie popełniłem zarzucanego mi czynu, a mimo to siedzę w areszcie. Senator Zbigniew Romaszewski po rozmowie z Panem powiedział portalowi Niezależna.pl, iż nie ma wątpliwości, że został Pan pobity przez policję. Czy to prawda? Grożono mi, zostałem pobity – miałem okazję zobaczyć, jak respektuje się prawa człowieka w naszym kraju. Spróbujmy zatem odtworzyć to, co wydarzyło się po aresztowaniu. Na komisariacie policji rozmawiał ze mną naczelnik wydziału, który zajmuje się przestępstwami pseudokibiców. Nie był wybredny w słowach. W wulgarny sposób, którego nie będę tutaj cytował, dał mi do zrozumienia, że trafię za kratki, a tam zostanę zgwałcony. Potem uderzył mnie w twarz. Przez dłuższy czas nie byłem przesłuchiwany....