Nr 30 z 26 lipca 2017

Nauka odpowiednich nawyków żywieniowych to inwestycja, która się zwraca. Prawidłowa dieta w dzieciństwie pomaga w utrzymaniu zdrowia w przyszłości, warto więc kształtować odpowiednie przyzwyczajenia już od najmłodszych lat. Dlatego Biedronka wraz z firmą Green Factory zapraszają uczniów i ich nauczycieli do Zielonej Krainy. Do korzyści wynikających z odpowiedniego żywienia nie trzeba nikogo przekonywać. Najtrudniej jednak do prawidłowo zbilansowanej diety skłonić dzieci, którym niełatwo wytłumaczyć, dlaczego chipsy czy słodycze nie powinny stanowić istoty jadłospisu, a zamiast po nie, lepiej sięgnąć w sklepie po warzywa i owoce. Projekt Zielona Kraina w atrakcyjnej formie przekonuje najmłodszych, że zdrowe jedzenie może być ciekawe i smaczne. Zielona Koalicja wchodzi na...
Jacek Liziniewicz
Ktoś kiedyś powiedział, że zoo „to takie miejsce, gdzie dzikie zwierzęta, całkowicie bezpiecznie, mogą zza krat obserwować człowieka”. Ogrody zoologiczne odwiedzane tłumnie przez Polaków cieszą się coraz większą popularnością, chociaż rośnie również liczba ich przeciwników… Noe to chyba jedna z bardziej inspirujących postaci Starego Testamentu. Ten Boży człowiek wbrew wszystkiemu postanowił zaufać Panu i podporządkować się Jego ostrzeżeniu. Zaczął budować na pustyni ogromny statek. Zapewne Noe był obiektem drwin. Wielu uznawało go za głupca i przeszkadzało mu. Nawet jego żona, według tradycji ludowej, twierdziła, że oszalał. Jej uczucie pewnie się pogłębiło, gdy ten zaczął na Arkę zaganiać niepływające zwierzęta. W Biblii czytamy: „I właśnie owego dnia Noe oraz jego synowie: Sem, Cham...
Stefan Czerniecki
Jezioro Białe Augustowskie to bez wątpienia perełka na poplamionej niebieskimi oczkami mapie północno-wschodniej Polski. Lodowiec zostawił nam tu przepyszny rarytas. Przepyszny zwłaszcza na upalne wakacje. – Najcudowniejsze są tutaj zachody słońca – rozmarza się Janek. – Kiedyś była tu drewniana kładka. Ale komuś z tubylców chyba się nie spodobało, że miejsce staje się nazbyt popularne i któregoś roku przyjeżdżamy, a kładki nie ma. Ale zachody pozostały te same. Choć podziwiane już nie z kładki, lecz z nadbrzeżnej polany. – To moja ulubiona plaża – wtrąca Wojtek. – Piaszczysty brzeg. Długie i łagodne wejście. Taki szelf. Możesz iść i iść… Woda ciągle sięga do kolan. Głęboko zaczyna się robić dopiero po kilkudziesięciu metrach. – Najfajniej to się tu wbiega – dodaje wreszcie...
Jagody, maliny, jeżyny… dziko rosnące smakołyki. Kto ich nie lubi? Żadne odmiany ogrodowe nie dorównują pod względem aromatu owocom leśnym. Walory smakowe, a dla niektórych również przyjemność ze zbierania, to niejedyne zalety leśnych owoców. To także bogactwo witamin, minerałów i błonnika oraz źródło najsilniejszych przeciwutleniaczy – antocyjanów, czyli barwników roślinnych czerwonych, fioletowych, niebieskich i czarnych. Zwalczają one wolne rodniki przyspieszające starzenie się organizmu i procesy degeneracyjne komórek, zapobiegają chorobom cywilizacyjnym: nadciśnieniu tętniczemu, cukrzycy i miażdżycy. Wzmacniają naczynia krwionośne, uelastyczniają je i hamują odkładanie się złogów złego cholesterolu. Działają przeciwzakrzepowo i usprawniają przepływ krwi. Owoce leśne są bardzo...
Wojciech Kamiński
Tatuaż dawno przestał być domeną więźniów czy znakiem przynależności do określonej grupy. Jednak zamiast być powodem do dumy, może okazać się przyczyną poważnych kłopotów, i to na całe życie. – Postanowiłem zrobić sobie tatuaż – oznajmił mi z dumą mój młodszy kolega. Następnego dnia jego rękę pokrywały wzory z elementami patriotycznymi, byli Żołnierze Wyklęci, wilki, a także symbole Polski Walczącej. Przez kilka pierwszych dni po wizycie w studiu tatuażu Janek chodził z ręką owiniętą folią spożywczą. Jego górna kończyna zamiast wyglądać imponująco, przypominała raczej kanapkę, która przeleżała kilka dni na sklepowej ladzie. Chłopak czuł się nie najlepiej. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Teraz Janek z dumą – nawet w chłodne dni – podwija rękawy. Lekarze podkreślają...
Wakacje w tym roku mamy gorące. Nie dlatego, że słońce mocno praży, ale ze względu na tematy, które rozgrzewają media. Ostatnio było dużo hałasu o opłacie paliwowej, która miałaby wynosić plus ok. 20 gr doliczanych do każdego litra paliwa. Dzięki niej mielibyśmy lepsze drogi lokalne. Autostrady już mamy, drogi ekspresowe powstają niekiedy nawet w ekspresowym tempie, lecz trakty lokalne są wciąż zaniedbane. PiS jednak wycofał się z pomysłu. Ponieważ w życiu nie ma nic za darmo, mimo że niektórzy sądzą inaczej, wydaje mi się, że jakoś te pieniądze trzeba zdobyć. Wówczas na mniejszych drogach samochody nie jeździłyby od krawędzi do krawędzi po pofałdowanym asfalcie, nie telepałyby się po tarkach i nie wpadałyby w dziury. Każdy powinien czuć się bezpieczny, a przecież nie każdy w Polsce ma...
Robert Tekieli
Kiedy w roku 2007 użyłem sformułowania „pucz medialny”, wydawało mi się to odrobinę metaforą. Dziś widzę, że nie było nią w najmniejszym stopniu. Trwa wielopoziomowa kampania o nieznanej skali. Media komercyjne nie zachowują się już jak media. Są wojującą stroną sporu politycznego. Popularne przed kilku laty postaci telewizji publicznej wzywają do obalenia rządu. Były polski premier, teraz urzędnik unijny, ingeruje w proces legislacyjny polskiego państwa. Znany polityk PO mówi o reformie sądownictwa: „...ta reforma nie jest zła, ale co mamy robić?! Jak nie odsuniemy PiS-u od władzy, pozamykają nas wszystkich...”. Wrogie portale, pikio, newsbook, sieją zamęt. W kraju, w którym panuje całkowita wolność głoszenia poglądów, znany z prowokacji bydgoskiej dzisiejszy senator ubiera się w...
Marcin Wolski
Z perspektywy ostatnich dni można odnieść wrażenie, że większość Polaków zamilkła. Na ulice wyszły (najczęściej w dobrej wierze) spore tłumy ludzi oszukanych, zdezinformowanych, autentycznie przekonanych, że bronią demokracji. W świat poszedł przekaz o osamotnionej władzy. I co z tego, że sondaże mówią co innego?! Sondaży nie widać! Oczywiście zawsze łatwiej jest atakować władzę, niż ją wspierać, mimo to odnoszę wrażenie, że zbyt wielu Polaków przybrało wygodną pozycję kibica. Oczywiście jako niezłomny optymista liczę, że najważniejsza bitwa kampanii o naprawę Rzeczypospolitej została rozstrzygnięta. Ale jeśli się mylę, jeśli wielkie, zagrożone w swoich interesach siły, wsparte przez jeszcze większe pieniądze z kraju i z zagranicy utrzymają stan wrzenia, zachwieją determinacją...
Tomasz Łysiak
Poszłem pod Sejm i Senat. Żeby protestować ze świecą. Świecy oryginalnej akurat nie mam, ale jedna posłanka z PO mi pokazała, że można sobie na ajfonie wrzucić takiego skrina z ruchomą świecą. To wrzuciłem. Ogólnie z kolegami robimy liberum veto razy trzy, żeby nam nie odebrali sądów, które są nasze. – Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie, a nie po stronie Prawa i Sprawiedliwości – mówiła moja babka. To ona zostawiła granaty po dziadku z urzędu, który to walczył z bandami. Te granaty to symbol naszego pokojowego podejścia. Sam Wałęsa nas zachęca do takiego działania. A notabene teraz żeśmy dopiero zrozumieli, co to za afera była z tym synem Wałęsy, który kradł świece w sklepie. Pojęliśmy, jaki był cel – świece były na demonstrację w obronie sądów. Jeśli już chodzi o...
Katarzyna Gójska
W akcji rozkręcania protestów przeciwko zmianom w wymiarze sądowniczym jak w soczewce skupiają się manipulacje, które są kośćcem III Rzeczpospolitej. Mamy oto sądy z Sądem Najwyższym na czele, które obsadzone zostały w roli ostatniego szańca demokracji. A w nich apolityczne wybitne autorytety prawnicze, które – tak wynika z informacji kolportowanych przez znaczną część mediów – kariery rozpoczęły zaledwie chwilę przed zwycięstwem wyborczym PiS. Nie ma bowiem przeszłości tych ludzi – nie ma aktywności w czasach komunistycznej junty działającej jako grupa przestępcza o charakterze zbrojnym, nie ma haniebnej obrony współpracowników komunistycznego aparatu terroru i sabotowania procesów komunistycznych zbrodniarzy. Z drugiej strony są frontmani protestów: ci również z wyretuszowanymi...
Michał Rachoń
Przez ostatnie dekady mniej lub bardziej aksamitne porozumienia skompromitowanych polityków z namaszczonymi przez nich następcami obowiązywały jako metoda przekazywania władzy. Mija bez mała 30 lat, odkąd zdefiniowany został w Polsce system polityczny nazwany zamiennie „Trzecią RP” albo „Postkomunizmem”. System, opierający się na porozumieniu skompromitowanych komunistycznych elit ze wskazanymi przez nie sukcesorami, funkcjonował od przełomu lat 80. i 90. w całej strefie postsowieckiej Europy. Przez ostatnie dekady mniej lub bardziej aksamitne porozumienia skompromitowanych polityków z namaszczonymi przez nich następcami obowiązywały jako metoda przekazywania władzy. Tak Borys Jelcyn oddał władzę Władimirowi Putinowi, to w ten sposób Władimir Putin pożyczył część władzy Dmitrijowi...

Pages