Nr 3 z 19 stycznia 2011

Tomasz Sakiewicz
Należało ostro reagować na każdy przejaw lekceważenia procedur śledczych i podnosić głos przy najmniejszej nawet nieprawidłowości. Rosja powinna zostać postawiona w sytuacji tłumaczącego się, nawet gdyby wypełniała absolutne minimum. Nie spełniła minimum niezbędnego do utrzymania pozorów, a tłumaczyć się zaczęli Polacy. Dla doraźnych zysków politycznych kolportowano w rodzimych mediach absurdalną wersję nacisków prezydenta na pilotów, wersję w dodatku podrzuconą przez Rosjan w pierwszej godzinie po katastrofie. Ekipa Donalda Tuska z sobie wrodzoną małością cieszyła się, że rękami Moskwy uśmierca Lecha Kaczyńskiego po raz drugi. W efekcie premier wystawił Putinowi weksel in blanco, dając mu możliwość obarczenia winą, kogo tylko zechce. Putin skorzystał: uderzył w prezydenta, w polskie...
Teresa Wójcik
Na kłopoty Rada Przewoźników? Jednak rząd koncepcji wciąż nie ma, resort infrastruktury powołał tylko kolejową Radę Przewoźników, w której zasiadają przedstawiciele dwunastu największych spółek kolejowych. Ma to być kolejna „platforma porozumienia głównych uczestników rynku kolejowego”. A istnieje przecież urząd transportu kolejowego z podobnymi zadaniami. W Sejmie ma pracować nad ratowaniem PKP specjalny zespół parlamentarny. Na razie tylko eksperci Krajowej Izby Gospodarczej zaprezentowali 12 stycznia br. propozycje programu ponownego zreformowania (i uratowania) PKP. Z analiz, jakie przeprowadzili, wynika, że kolej przegrywa konkurencję z transportem drogowym. „A to bardzo obniża konkurencyjność polskiej gospodarki” – zauważył przewodniczący Komitetu Infrastruktury Gospodarczej...
Elżbieta Królikowska-Avis
Niezbędne przygotowanie Jak słynne angielskie trawniki pielęgnuje się przez wieki, tak brytyjskiego parlamentarzystę przygotowuje się przez dekady. A nie wyciąga z zagrody, znad mikroskopu czy od produkcji tanich wódek. To nie jest zajęcie na kilka sezonów, to zawód na całe życie. Więc najpierw elitarny college w Eton, Harrow czy choćby Roedean albo Bedales. Dzieci uczy się tam przedmiotów podstawowych, ale także języków obcych, dobrych manier, gry w tenisa i golfa, polo i krykieta, nawiązują przyjaźnie. A potem collage w Oksfordzie czy Cambridge. To są wylęgarnie przyszłych elit, tak zaczyna się krążenie korytarzami władzy. Produkt, jaki otrzymuje się w wyniku tego procesu, w niczym nie przypomina tego, co widzi się i słyszy na Wiejskiej. Nie może być tak, że przewodniczący klubu...
Maciej Pawlak
Na kłopoty Rada Przewoźników? Jednak rząd koncepcji wciąż nie ma, resort infrastruktury powołał tylko kolejową Radę Przewoźników, w której zasiadają przedstawiciele dwunastu największych spółek kolejowych. Ma to być kolejna „platforma porozumienia głównych uczestników rynku kolejowego”. A istnieje przecież urząd transportu kolejowego z podobnymi zadaniami. W Sejmie ma pracować nad ratowaniem PKP specjalny zespół parlamentarny. Na razie tylko eksperci Krajowej Izby Gospodarczej zaprezentowali 12 stycznia br. propozycje programu ponownego zreformowania (i uratowania) PKP. Z analiz, jakie przeprowadzili, wynika, że kolej przegrywa konkurencję z transportem drogowym. „A to bardzo obniża konkurencyjność polskiej gospodarki” – zauważył przewodniczący Komitetu Infrastruktury Gospodarczej...
Jacek Kwieciński
„Czy atak w Arizonie zmieni USA?”. O wiele istotniejsze jest, czy ostatnie wybory zmienią, zniosą „zmianę” Obamy. St. Zjednoczone stoją na rozstaju dróg, ale to p. Przybylskiego interesuje mniej. Ciężko ranna kongresmenka była jedną z 19 Demokratów, która głosowała przeciw re-nominacji N. Pelosi na ich lidera. To najlepsza wskazówka, że była umiarkowaną centrystką. Czyli nie mogła być „wschodzącą gwiazdą Demokratów”. Nie mogła także dlatego, że była za posiadaniem przez obywateli broni. To pewno dlatego śpiewki o zagrożeniu, jakie niesie ten konstytucyjny zapis, tym razem zabrakło (tam, gdzie przepisy w tej kwestii są bardziej drakońskie, odnotowuje się więcej morderstw niż w innych stanach). „Język nienawiści”? Czemu p. Przybylski nigdy nie opisał epitetów, jakimi obrzucają oponentów...
Leszek Misiak
Akcja ratunkowa Podanie przez ministra Szojgu godziny 10.50 tłumaczono tym, że był to czas włączenia alarmowych syren strażackich. Tymczasem Sławomir Wiśniewski, dziennikarz TVP, który pierwszy był na miejscu katastrofy, mówi „GP”, że zaczął nagrywać kamerą teren katastrofy o godz. 10.49 (8.49 czasu polskiego). – Dobiegłem na miejsce wypadku 6–7 minut po tym, jak samolot się rozbił i zaraz włączyłem kamerę. Jak wynika z czasu zarejestrowanego przez moją kamerę, nagranie zaczyna się o 8.49 czasu polskiego. Na filmie widać, jak strażak gasi pożar. Możliwe jest, że są nieznaczne różnice w czasie, który był wgrany do kamery w stosunku do rzeczywistego, bo to wgrywa się samemu ręcznie, ale mogą to być różnice minimalne – mówi Sławomir Wiśniewski. Zastanawiający w tym kontekście jest...
Marcin Wolski
Dobrze, że dzieła obu tych autorów: „Głową w mur” i „Struktura kłamstwa” zostały przypomniane w „Kanonie Literatury Podziemnej” – serii, która powinna się znaleźć w bibliotece każdego polskiego inteligenta. W przypadku Kisielewskiego podtytuł „felietony zdjęte przez cenzurę” jest nieco mylący. Zadziorna twórczość pisarza nie traciła bowiem kontaktu z czytelnikiem – docierała do niego za pośrednictwem paryskiej „Kultury”, wydawnictw niezależnych – „Bratniaka”, „Krytyki”, „Zapisu”... Naturalnie te pisane z myślą o publikacji są bardziej soft, pisarz licząc, że „może się uda”, a cenzor akurat będzie mniej czujny, stosował większy kamuflaż myśli i bardziej ważył słowa. Udawało się rzadko. W PRL-u bardziej cenzurowano ludzi niż teksty. Jeden z funkcjonariuszy Głównego Urzędu mówił mi z...
Antoni Rybczyński
„Reakcja Rosji była naturalna” Dlaczego szpiegowsko-dyplomatyczna afera ujrzała światło dopiero przy działaniu odwetowym Rosji? Dlaczego wcześniej nic nie mówiono o wyrzuceniu rosyjskich szpiegów z Hiszpanii? Otóż rząd Zapatero zataił aferę, bo nie chciał „zaszkodzić zbliżającym się imprezom”. Jakie to imprezy? 2011 r. jest obchodzony w Rosji jako „Rok Hiszpanii”, a Hiszpanie mają „Rok Rosji”. Na 17 stycznia zaplanowano wizytę szefowej dyplomacji hiszpańskiej w Moskwie, a w zbliżenie obu narodów ma się zaangażować sama rodzina królewska. Kiedy wyrzucano attaché Ignacio Cartagenę i pierwszego sekretarza Borję Cortesa-Bretona, którzy – tak się składa – byli zaangażowani w przygotowywanie „Roku Hiszpanii” w Rosji, pani minister spraw zagranicznych Trinidad Jimenez udawała, że sprawy w...
Grzegorz Wierzchołowski
Akcja ratunkowa Podanie przez ministra Szojgu godziny 10.50 tłumaczono tym, że był to czas włączenia alarmowych syren strażackich. Tymczasem Sławomir Wiśniewski, dziennikarz TVP, który pierwszy był na miejscu katastrofy, mówi „GP”, że zaczął nagrywać kamerą teren katastrofy o godz. 10.49 (8.49 czasu polskiego). – Dobiegłem na miejsce wypadku 6–7 minut po tym, jak samolot się rozbił i zaraz włączyłem kamerę. Jak wynika z czasu zarejestrowanego przez moją kamerę, nagranie zaczyna się o 8.49 czasu polskiego. Na filmie widać, jak strażak gasi pożar. Możliwe jest, że są nieznaczne różnice w czasie, który był wgrany do kamery w stosunku do rzeczywistego, bo to wgrywa się samemu ręcznie, ale mogą to być różnice minimalne – mówi Sławomir Wiśniewski. Zastanawiający w tym kontekście jest...
Grzegorz Broński
„Nie po to używam pseudonimu, bym teraz odsłaniał »przyłbicę...«. W każdym razie, by uniknąć wiszących w powietrzu podejrzeń, gdybym chciał zasugerować związek z paulinami, to pseudonim wyglądałby H. Pietraszewicz OP. Może już II lub III tom (trylogii „Katastrofy smoleńskiej”) zdemaskuje niezwykle kontrowersyjne okoliczności powstania tomu I” – napisał „O. Henryk Pietraszewicz” w e-mailu przekazanym nam za pośrednictwem wydawnictwa Sfinks. Hit czy kit? Znane dotychczas głównie z drukowania leksykonów i słowników wydawnictwo Sfinks reklamuje książkę jako „największy hit wydawniczy 2011 roku”. „To obiektywna książka dokumentująca, apolityczna, z kalendarium wydarzeń” – czytamy na stronie internetowej. Tymczasem sam autor przyznaje, że książkę pisał bardzo krótko. Zaczął dopiero...
Tomasz Mysłek
Podatki UE Urzędnicy UE kończą opracowanie jednolitych dla wszystkich krajów zasad pobierania opłat od instytucji finansowych i przepisów o projektowanym podatku od banków. Władze UE nie chcą dopuścić do samodzielnego pobierania tego podatku przez poszczególne rządy. W listopadzie oficjalnie skrytykowały rząd Węgier za samowolne pobieranie podatku od banków. Tymczasem władze Wielkiej Brytanii i Niemiec mają od października własne projekty w tej sprawie. Mniejsza Bundeswehra Podczas wspólnej konferencji prasowej z kanclerz Merkel minister obrony RFN Karl zu Guttenberg oświadczył, że planuje ograniczyć liczebność zmodernizowanej Bundes- wehry z obecnych 240 tys. do najwyżej 185 tys. żołnierzy. Twierdzi, że taka liczebność wojska wystarczy do „sprostania nowym zadaniom”....
Leszek Misiak
1. Decyzja o lądowaniu Zdaniem Tatiany Anodiny i jej ekspertów, główną przyczyną katastrofy była próba lądowania we mgle podjęta przez kpt. Arkadiusza Protasiuka, „zaprogramowanego” – jak to ujęli polscy zwolennicy tej teorii – na lądowanie. Protasiuk pod naciskiem gen. Błasika miał zlekceważyć komendę drugiego pilota „Odchodzimy” i obniżać się z ogromną prędkością wbrew zdrowemu rozsądkowi. Okazuje się jednak, że z analizy fonoskopijnej przeprowadzonej przez polskich ekspertów w grudniu 2010 r. wynika, iż słowa „Odchodzimy” wypowiedział właśnie Arkadiusz Protasiuk – i to nie na wysokości 80 m, lecz na przepisowym poziomie 100 m, jak podawał nawigator. Drugi pilot potwierdził jego komendę, lecz samolot mimo to nadal się obniżał. Płk Mirosław Grochowski, wiceprzewodniczący...
Maciej Parowski
Pewnie jedno i drugie. Obraz Chlodenko (wychowanki Milosa Formana) zaleca się aktorstwem, dobrym scenariuszem i doskonałą reżyserią. Zasadniczo film nie kreuje rzeczywistości, tylko ją odtwarza. Przecież właśnie wkraczają w dorosłe życie dzieci z próbówek, jednopłciowe związki też są na Zachodzie na porządku dziennym, co obrasta badaniami socjologów i obserwacją potoczną. „Wszystko w porządku” nie wchodzi z tym w kontrowersję. Jeśli nawet jest to obraz intencjonalny, mający widza do nowego przekonać, to złagodzony ironią i gotowością do ujawnienia pewnych kłopotów. W filmie ich sprawcą okaże się dawca spermy i nieoczekiwanie ważna dla dzieciaków kwestia biologicznego ojca. Oboje pragną go jednak poznać. Uruchamia to barwny dramat rodzinny, w którym protagoniści, wytrąceni z...
Jarosław Grzędowicz
W miarę rozwoju technologii, grafiki komputerowej i robotyki stale przybywa obiektów, maszyn i wizerunków udających czasem bardzo realistycznie wizerunki ludzi. Mogą nas zadziwiać, ale nie wprowadzają nikogo w błąd. Może okazać się, że popularne w fantastyce naukowej koncepcje człekokształtnych robotów – androidów, niemożliwych na pierwszy rzut oka do odróżnienia przez otoczenie, są w dużej mierze chybione, nie biorą bowiem pod uwagę niezwykłej ludzkiej zdolności do odrzucania tej szczególnej iluzji, jaką jest próba udawania życia. Zwrócono na to uwagę po premierze filmu animowanego „Ekspres Polarny” w 2004 r. Jest to baśń o chłopcu, który wyrusza tajemniczym widmowym pociągiem do siedziby Świętego Mikołaja. Rzecz w tym, że wszystkich bohaterów stworzono jako realistyczne postacie...
Grzegorz Wierzchołowski
1. Decyzja o lądowaniu Zdaniem Tatiany Anodiny i jej ekspertów, główną przyczyną katastrofy była próba lądowania we mgle podjęta przez kpt. Arkadiusza Protasiuka, „zaprogramowanego” – jak to ujęli polscy zwolennicy tej teorii – na lądowanie. Protasiuk pod naciskiem gen. Błasika miał zlekceważyć komendę drugiego pilota „Odchodzimy” i obniżać się z ogromną prędkością wbrew zdrowemu rozsądkowi. Okazuje się jednak, że z analizy fonoskopijnej przeprowadzonej przez polskich ekspertów w grudniu 2010 r. wynika, iż słowa „Odchodzimy” wypowiedział właśnie Arkadiusz Protasiuk – i to nie na wysokości 80 m, lecz na przepisowym poziomie 100 m, jak podawał nawigator. Drugi pilot potwierdził jego komendę, lecz samolot mimo to nadal się obniżał. Płk Mirosław Grochowski, wiceprzewodniczący...
Jacek Kwieciński
 Tak czy inaczej, wina jego, jego ministrów, jego ekipy – moralna, polityczna, społeczna, narodowa – jest ewidentna. I cokolwiek by ględzono, pozostanie taką na zawsze. Pupilka Putina nie byłaby pewno bezczelna w 100 proc., z satysfakcją waląc nas po twarzy, ale powiedzmy w proc. 90. Wiedziała jednak, że z tym rządem bliskiej zagranicy może sobie pozwolić na wszystko. „Raport jest nie do przyjęcia”? Zobaczymy. Piszę to przed jakimikolwiek słowami premiera (ale po chorobliwie filorosyjskich wynurzeniach obecnego prezydenta) i szczerze mówiąc, nie jestem ich specjalnie ciekaw. Proszę bardzo, choć i tak swojej winy nie zmaże i szkody nie naprawi, niech mnie zaskoczy. W oczach mediów zachodnich i tak życzliwych Moskwie pięknie już nas przedstawił. Dziękuję, ob. Tusk. Piszę ostro, bo to,...
Jarosław Grzędowicz
Japończycy sprowadzili kurz z kosmosu Japoński bezzałogowy próbnik Hayabusa (Jastrząb) zdołał po raz pierwszy w historii dostarczyć na Ziemię próbki pyłu zebranego z powierzchni komety Itokawa, na której sonda wylądowała w 2005 r. Sam pojazd spłonął w czerwcu w atmosferze ziemskiej, jednak zdołał wystrzelić zabezpieczony pojemnik z próbkami – oświadczyli przedstawiciele Japońskiej Agencji Kosmicznej JAXA, oraz minister nauki, Yoshiaki Takaki. Kosmiczny pył ma dostarczyć uczonym wielu informacji na temat historii Układu Słonecznego, zwłaszcza jego początków, ponieważ od tamtego czasu nie podlegał zmianom na powierzchni planet. Zdaniem japońskich naukowców już po wstępnych badaniach można założyć, że Układ Słoneczny liczy około 4.6 mld lat. Cząsteczki pyłu sprowadzonego przez sondę...
Rafał Kotomski
U pani jest gorzej Krystyna Gzik Nietrudno wyobrazić sobie Krystynę Gzik, wdowę po jednym z Dziewięciu. Zdenerwowana, roztrzęsiona, przepycha się przez ludzi, którzy gromadzą się przed kopalnią. Niesie mężowi obiad, bo ten, który dostał na strajku, oddał koledze. Blaszane trojaki pobrzękują, a pani Krystynie ze strachu trzęsą się ręce. A może z zimna, przecież jest kilkanaście stopni mrozu. Widzi setki zomowców w hełmach, uzbrojonych, z długimi tarczami i pałkami. Stoją zbici w zwartą masę. Prześlizguje wzrok po czołgach i transporterach ustawionych w rzędzie i obróconych lufami w stronę „Wujka”. Mąż lubi rosół z makaronem. Na drugie zrobiła bigos, bo pożywny, można nim łatwo zaspokoić głód. Ale jak teraz przebić się przez milicyjny mur i dotrzeć z obiadem? Kobiet takich jak ona...
Leszek Misiak
Podpity gen. Andrzej Błasik naciskał na pilotów, którzy wbrew sugestiom kontrolerów rosyjskich uparli się lądować – to główna teza rosyjskiego raportu. Dodajmy, że według pani Anodiny gen. Błasik robił to na rozkaz prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Zaskoczył Pana raport końcowy MAK? Nie. Powtórzę to, co już powiedziałem po jego publikacji: jeżeli da się bandycie do ręki pistolet, to strzeli. Raport pani Anodiny jest próbą medialnego zabójstwa polskiej nadziei na prawdę, na sprawiedliwość, na uczciwe zbadanie tej straszliwej tragedii. Ale jest też czymś gorszym – jest próbą zhańbienia polskiego honoru na arenie międzynarodowej. Mocne słowa. Niestety prawdziwe. Nasze doświadczenie z Rosją jest wystarczające, byśmy mieli świadomość, że jeśli wszystkie dowody przekaże się w ręce...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Innym krokiem poprawiającym relacje polsko-ukraińskie byłoby odebranie Wiktorowi Juszczence tytułu doktora honoris causa, nadanego mu w lipcu 2009 r. przez Katolicki Uniwersytet Lubelski im. Jana Pawła II. Moim zdaniem, należy w tej sprawie pisać do władz uczelni, które przez kunktatorstwo rzuciły na siebie złe światło, a co więcej – na swojego patrona, którego beatyfikacja tuż-tuż. Podobnie skompromitował się zarząd Radia Rzeszów, który nie licząc się z opiniami mieszkańców Podkarpacia, podjął decyzję o kasacji niezwykle interesującego i ważnego programu pt. „Kresowe dziedzictwo”. Był on nadawany w każdy wtorek w godz. 18.05–19.00. Jego autor, dziennikarz Jerzy Borzęcki, mówił do swoich słuchaczy: „Zapraszam nie tylko Kresowian ale i każdego, komu bliskie są dawne Kresy Południowo-...
Cytatów z Wojciecha Jaruzelskiego nigdy zbyt dużo. Tym bardziej że sam były przywódca PRL zadbał, by było ich jak najmniej. Wystarczy przypomnieć, że na jego polecenie już w 1982 r. przystąpiono do „zabezpieczania”, czyli niszczenia dokumentacji dotyczącej stanu wojennego. Architekt „mniejszego zła” zadbał też o to, abyśmy dziś nie dysponowali bezcennymi stenogramami z posiedzeń Biura Politycznego Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Aby przekonać się o skali spustoszeń, za które osobiście odpowiada, wystarczy zajrzeć do Archiwum Akt Nowych w Warszawie i porównać, co pozostawili po sobie jego poprzednicy na stanowisku I sekretarza KC PZPR (np. Stanisław Kania i Edward Gierek) oraz on sam. Szczęśliwie jednak garść „złotych myśli” autorstwa Jaruzelskiego przetrwała...
Grzegorz Wierzchołowski
Podpity gen. Andrzej Błasik naciskał na pilotów, którzy wbrew sugestiom kontrolerów rosyjskich uparli się lądować – to główna teza rosyjskiego raportu. Dodajmy, że według pani Anodiny gen. Błasik robił to na rozkaz prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Zaskoczył Pana raport końcowy MAK? Nie. Powtórzę to, co już powiedziałem po jego publikacji: jeżeli da się bandycie do ręki pistolet, to strzeli. Raport pani Anodiny jest próbą medialnego zabójstwa polskiej nadziei na prawdę, na sprawiedliwość, na uczciwe zbadanie tej straszliwej tragedii. Ale jest też czymś gorszym – jest próbą zhańbienia polskiego honoru na arenie międzynarodowej. Mocne słowa. Niestety prawdziwe. Nasze doświadczenie z Rosją jest wystarczające, byśmy mieli świadomość, że jeśli wszystkie dowody przekaże się w ręce...
Krystyna Grzybowska
Naród nieodpowiedzialnych pijaków? Jak należało się spodziewać, przywódcy krajów UE nie skomentowali raportu towarzyszki Anodiny, a to z całkiem prozaicznych, czy raczej protokolarnych powodów. Rzecz w tym, że komentarze polityków mogłyby oznaczać ingerencję w wewnętrzne sprawy Polski no i oczywiście Rosji. Zresztą ingerencja w sprawy Rosji mogłaby spowodować zamieszanie, którego liderzy europejscy chcieliby uniknąć za wszelką cenę. Idąc tym tokiem rozumowania, żaden prezydent czy premier nie weźmie w obronę Polski ani tym bardziej ofiar katastrofy, bo nasze państwo nie stwarza najmniejszych problemów nigdzie i nikomu. Jest, a jakby go nie było. Poglądy polityków europejskich na raport MAK odzwierciedlają media, które są, jak wiadomo, czwartą władzą, a jak zajdzie potrzeba, to i...
Radio i telewizja po Sierpniu ’80 Okres między sierpniem 1980 r. a grudniem 1981 r. to czas niespotykanej wcześniej w Polsce Ludowej dyskusji na temat kształtu środków masowego przekazu. Problematyka mediów znalazła swój wyraz w porozumieniach zawartych między strajkującymi robotnikami Wybrzeża i władzami. Bardziej szczegółowe zapisy odnośnie do środków masowego przekazu zawarto w porozumieniu gdańskim, w którym stwierdzano: „Działalność radia i telewizji oraz prasy i wydawnictw winna służyć wyrażaniu różnorodności myśli, poglądów i sądów. Powinna ona podlegać społecznej kontroli”. Po zgodzie na „mniejszo zło”, jakim dla władz było utworzenie niezależnych od władz związków zawodowych (notabene, kto dziś pamięta, iż autorem tego terminu był nie Wojciech Jaruzelski, lecz Edward...
Anita Gargas
Autorzy analizy zupełnie pominęli fakt, że obsługa lotniska w Smoleńsku konsultowała się z wojskowymi z centrali koordynacji lotów w Moskwie – łączyła się poprzez specjalną linię sił powietrznych Rosji, burzliwie dyskutując, czy zabraniać lądowania polskiego rządowego samolotu. Polecenie, by dać zgodę, wydała Moskwa. Tymczasem MAK dysponuje magnetofonowymi nagraniami rozmów z wieży. Ich kopie trafiły do komisji Jerzego Millera, która nie zrobiła z nich żadnego użytku. Nagrania potwierdzają to, co od paru miesięcy podaje „Gazeta Polska”, opierając się na pierwszych, składanych zaraz po tragedii zeznaniach kontrolerów lotu oraz innych świadków. Kontroler bez badań i bez doświadczenia Dzięki nagraniom wiadomo ponad wszelką wątpliwość, że w wieży kontroli lotów przebywały osoby...
Piotr Lisiewicz
„Pańską obecność w Krakowie odczytuję w mistyczny sposób. Bogu niech będą dzięki!” – pisał do Dmitrija Miedwiediewa po pogrzebie prezydenta Kaczyńskiego Jan Turnau z „Gazety Wyborczej”. Jak pewnie niektórzy pamiętają, zachwycił go fakt, że Miedwiediew jako dorosły człowiek przyjął chrzest: „Chrystus swoją śmiercią i zmartwychwstaniem nauczył nas, chrześcijan...”. Oczywiście rusofobowie przyczepią się po raporcie MAK, że chrześcijanin Miedwiediew okazał się jakiś lewy. A przecież nie można wszystkiego mieć od razu. Nasz nowy brat Dima dopiero chodzi na lekcje religii i jak widać, nie doszedł jeszcze do ósmego przykazania. Pytanie, co z piątym. Komorowski chory, Tusk w Dolomitach – tak wyglądało przygotowanie państwa polskiego do PR-owego odparcia rosyjskich zarzutów. Że pijany generał...
Szczątki Ludwika Narbutta i jego jedenastu podkomendnych spoczywają we wspólnej mogile naprzeciwko wejścia do kościoła. Grób wieńczy stożkowaty, zgrabny pomnik z mosiężną płaskorzeźbą przedstawiającą krzyż opasany cienistą koroną. Pod nim umieszczone są herby Litwy, Korony i Rusi. Po przeciwległej stronie nazwiska poległych. Autorami jego projektu było dwóch wybitnych artystów i profesorów historii sztuki z Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie: Ferdynand Ruszczyc i Bolesław Bałzukiewicz. Pomnik został ufundowany ze składek mieszkańców ziemi lidzkiej i uroczyście odsłonięty w 1933 r. w okrągłą rocznicę śmierci naczelnika i jego towarzyszy, przypadającą 5 maja. Szczątki poległych zostały uprzednio ekshumowane, a następnie uroczyście złożone we wspólnej mogile. Polegli kochali tę ziemię...
Elżbieta Morawiec
„Wieszanie” można by określić jako księgę o gniewie i sprawiedliwości, „Kinderszenen” (2008 r.) – jako rzecz o bohaterstwie i zbrodni, a „Samuelowi Zborowskiemu” śmiało nadać podtytuł „księga wolności i przemocy”. Ścięty w maju 1584 r. pod wawelską Lubranką Samuel Zborowski świętym nie był. Historycy, pisarze, a i politycy uważali go różnie – bądź to za warchoła, bądź za źrenicę złotej polskiej wolności. Jarosław Rymkiewicz należy do tych drugich. Przeciwnika trzeba przed śmiercią upokorzyć? Pochodzący z jednego z najmożniejszych rodów Rzeczypospolitej, Zborowski podczas uroczystości koronacyjnych Henryka Walezego wdał się w bójkę z obstawą kasztelana Tęczyńskiego. Interweniował, chcąc zapobiec tumultowi, niejaki Wapowski. Rzut czekanem Samuela Zborowskiego śmiertelnie go ranił,...
Marcin Wolski
Miłym akcentem byłoby wydanie poparcia in blanco dla dalszych inicjatyw naszego Wielkiego Brata, w rozwiązywaniu konfliktów etnicznych, gdzie przykład Czeczenii może być modelowy. Należy też czym prędzej reaktywować TPPR i ogłosić konkurs marynistyczny na „Pieśń o rurze pod Bałtykiem”. Jednocześnie trzeba wprowadzić do naszego kodeksu karnego pojęcie „kłamstwa przyjacielskiego”, na mocy którego można by skazywać wszystkich obiektywnie szkodzących idei przyjaźni i pojednania, poprzez stawianie pytań trudnych i niestosownych, oszczercze podawanie w wątpliwość oczywistości, a także kolportowanie kawałów o treści obraźliwej. Tu można by wykorzystać, po nadzwyczajnym złagodzeniu, starą praktykę „sześć na dziewięć” – dziewięć miesięcy za opowiadanie, sześć za słuchanie. Przy okazji należy...
Piotr Ferenc-Chudy
Stanowisko władz sowieckich wobec zbrodni katyńskiej przez pół wieku niezmiennie polegało na całkowitym zaprzeczaniu własnego sprawstwa zbrodni z jednoczesnym przypisywaniem jej Niemcom. Trwało to do czasów ostatniego I sekretarza KC KPZR Michaiła Gorbaczowa, który w kwietniu 1990 r. przyznał w obecności gen. Wojciecha Jaruzelskiego, że ZSRS ponosi odpowiedzialność za zbrodnię. Fakt ujawnienia przez Niemców w kwietniu 1943 r. masowych grobów w lesie katyńskim spowodował natychmiastową reakcję sowiecką. 15 kwietnia 1943 r. pojawiło się oświadczenie, w którym przeczytać można było, że odnalezione groby należą do „polskich jeńców, którzy byli zatrudnieni w roku 1941 przy pracach na Zachód od Smoleńska i którzy wpadli w ręce niemiecko-faszystowskich katów i zostali następnie straceni”....
Instrumenty pochodne biją rekordy na parkiecie 2010 był najlepszym rokiem w historii instrumentów pochodnych na Giełdzie Papierów Wartościowych pod względem wolumenu obrotów oraz liczby tzw. otwartych pozycji (LOP) – informuje GPW w Warszawie. Najdynamiczniej rośnie obrót opcjami na WIG20 – w poprzednim roku nastąpił ponad 60-proc. wzrost w stosunku do wolumenu z 2009 r. Złoto, srebro, ropa naftowa i pszenica stanowią bazę najpopularniejszych produktów strukturyzowanych na GPW. (GPW) Paliwa za 9 miliardów Około 9 mld zł – tyle będzie warta sprzedaż paliw Grupy Lotos SA międzynarodowym koncernom prowadzącym działalność detaliczną na polskim rynku. Umowa z BP Polska to kolejny tak duży kontrakt na rok 2011. Została zawarta do 31 grudnia 2011 r., a jej szacunkowa wartość wynosi 1,...
WIS
Krótki kawałek moralizatorski Próbka z klasyka, czyli Jerzego Domańskiego z „Przeglądu”: „Tragedia pod Smoleńskiem zamieniła się w telenowelę. Z tą różnicą, że dominują w niej krew i czarne barwy. I że w polskim wydaniu jest to bardziej horror z zarzutami o zdradę, zamach i bezczeszczenie zwłok. Teatr smoleński ogromnieje. W polskich domach pojawili się nowi artyści, bardzo ambitni i z parciem na szkło. Gotowi porzucić wszystko, byle tylko choć przez chwilę przemówić do nas z ekranu telewizora. Nowi artyści to nasza nowa klasa polityczna. Dlaczego nazywam dzisiejszych polityków nowymi artystami? Bo są, a właściwie szybko stają się bardzo podobni do aktorów. Bo coraz skuteczniej uczą się tego, co potrafią aktorzy. Widać, jak poprawiają się ich sylwetki, gestykulacja, tembr głosu i...
Krystyna Grzybowska
W ten sposób popłynęły do narodu dobre wieści. Po pierwsze, stosunki polsko-rosyjskie nie uległy pogorszeniu, ale wręcz przeciwnie, są coraz lepsze. Po drugie, obie głowy państwa pragną uczcić rocznicę katastrofy w godny, podniosły i międzynarodowy sposób, taki, co to powinien zadowolić wszystkie rodziny ofiar i zrobić wrażenie na bliższej oraz dalszej zagranicy. Chodzi o taką uroczystość, która zakończy wojnę polsko-polską i zadowoli wszystkich Polaków. Skąd przyszło na myśl głowie naszego państwa przekonanie, że naród popadnie w zachwyt i wyrazi zadowolenie z powodu tej polsko-rosyjskiej hucpy? Można się domyślać, że ten telefon do Miedwiediewa już na drugi dzień po ogłoszeniu upokarzającego dla nas raportu MAK to inicjatywa któregoś z doradców prezydenta – licznego grona...
Aleksander Ścios
Sekwencja zdarzeń związanych z opublikowaniem tzw. raportu MAK pozwala dostrzec wspólną grę prowadzoną przez polskich i rosyjskich decydentów. Poprzedziły ją dwa ważne wydarzenia: grudniowa wizyta grupy rosyjskich prokuratorów, na czele z Prokuratorem Generalnym FR Jurijem Czajką, i podpisanie tzw. memorandum pomiędzy polską i rosyjską prokuraturą w sprawie „usprawnienia współpracy i przekazywania materiałów z prowadzonych postępowań” oraz późniejsza o dwa dni wizyta Dmitrija Miedwiediewa. To wówczas z ust prezydenta Rosji padła dyspozycja wyznaczająca kierunek ostatecznych rozstrzygnięć w kwestii „raportu”: „Nie dopuszczam możliwości, by w sprawie katastrofy smoleńskiej śledczy polscy i rosyjscy doszli do różnych ustaleń. Odpowiedzialni politycy, przywódcy struktur śledczych powinni...
Jacek Kwieciński
Psychoanalityk Chciałem napisać nieco dłużej o zdumiewającym tekście Piotra Zaremby „Węzeł smoleński” („Rzeczpospolita”, 10 stycznia). Autor przerwał swoje normalne zajęcie, tj. psychoanalizowanie J. Kaczyńskiego i PiS, by zająć się w podobnej formie i „Gazetą Polską”. Ale straciłem na to ochotę. Stwierdzę tylko, że autor w sposób wręcz nieprzyzwoity miesza doraźną politykę z bezprecedensową tragedią narodową. Najmniej pisze o prawdzie, tak jakby była nieistotna. Wspomniał jednak o stronie „zainteresowanej prawdą”. Istnieje więc też strona nią niezainteresowana. O jakiej więc „debacie” (o której pisze), z kim i w jakiej formie tutaj mowa? Dla Zaremby poszukiwanie prawdy, niechby rozpaczliwie, czasem błądzące, to zresztą „kakafonia” i brak umiarkowania. Nie ma na to zgody, podobnie jak...
Dorota Kania
„Polska to mały kraj” Jak mocno w świadomości Anodiny zakorzeniona jest rosyjska dominacja, świadczy zdanie, które niedawno przytoczył płk Edmund Klich, akredytowany przy MAK w sprawie badania katastrofy smoleńskiej. Klich mówił, że w trakcie prowadzenia prac przez MAK wielokrotnie rozmawiał z Tatianą Anodiną. – To były rozmowy głównie w obecności pana Morozowa, rzadko z udziałem moich doradców. Nie wyrażano na to zgody. Nie pamiętam szczegółów tych rozmów, ale zapamiętałem jedno zdanie: „Rosja jest wielka, a Polska to mały kraj”. Nie wiem, w jakim celu to było powiedziane. Dziwiłem się, bo w tej sprawie powinna być równowaga, a nie rozważanie „po wielkości” – mówił płk Klich. Ta na pozór mało znacząca rozmowa pokazuje, jakie podejście miała Anodina do katastrofy smoleńskiej,...
Teresa Wójcik
Amerykanie na Mazowszu i na Pomorzu Amerykańska firma ExxonMobil Exploration and Production rozpoczęła poszukiwania gazu łupkowego na terenie powiatów garwolińskiego i mińskiego. Odwierty próbne przewidziano na początek w gminie Siennica, ale na podstawie wstępnych badań i i analiz geologicznych specjaliści oceniają, że również tereny gmin Pilawa i Parysów mogą być bogate w złoża łupków gazonośnych. Na początku listopada ub.r. przeprowadzano badania sejsmiczne. Kolejna firma rozpoczęła poszukiwania gazu łupkowego koło Słupska. To amerykański koncern BMK. Wyniki poszukiwań spodziewane są tu w końcu bieżącego roku. Wiercenie na zlecenie amerykańskiego koncernu prowadzi Nafta-Piła (z Grupy PGNiG). Odwiert jest już zaawansowany, ale firma nie ujawnia bliższych danych. Wiadomo, że próbki...
Rafał Ziemkiewicz
Nie było zatem „lądowania za wszelką cenę”, o którym wciąż w kółko powtarzają nam pożyteczni idioci z Salonu i ich, jak sądzę, zupełnie świadomie zaprzedani dyrygenci. Załoga nie złamała regulaminu lotnictwa wojskowego, zakazującego podchodzenia do lądowania, jeśli na tzw. wysokości decyzji brak widoczności. Pilot zachował się w tej kwestii właściwie, zniżył lot, uznał, że nie ma warunków do lądowania, i nakazał odejście na drugi krąg. Co się stało, że jego komenda nie została skutecznie wykonana, to teraz pytanie kluczowe dla wyjaśnienia zagadki. Nie chcę tu rozpisywać się na ten temat, bo więcej informacji, bardziej aktualnych, znajdzie zapewne czytelnik w tym numerze „Gazety Polskiej”. Zwrócę uwagę tylko na jeden szczegół. Informację o odczytaniu z rejestratorów tej zasadniczej dla...
„Polska to mały kraj” Jak mocno w świadomości Anodiny zakorzeniona jest rosyjska dominacja, świadczy zdanie, które niedawno przytoczył płk Edmund Klich, akredytowany przy MAK w sprawie badania katastrofy smoleńskiej. Klich mówił, że w trakcie prowadzenia prac przez MAK wielokrotnie rozmawiał z Tatianą Anodiną. – To były rozmowy głównie w obecności pana Morozowa, rzadko z udziałem moich doradców. Nie wyrażano na to zgody. Nie pamiętam szczegółów tych rozmów, ale zapamiętałem jedno zdanie: „Rosja jest wielka, a Polska to mały kraj”. Nie wiem, w jakim celu to było powiedziane. Dziwiłem się, bo w tej sprawie powinna być równowaga, a nie rozważanie „po wielkości” – mówił płk Klich. Ta na pozór mało znacząca rozmowa pokazuje, jakie podejście miała Anodina do katastrofy smoleńskiej,...
Antoni Zambrowski
Gdyby władze rosyjskie nie miały sobie nic do zarzucenia, zaprosiłyby do zbadania przyczyn katastrofy ekspertów ze Szwajcarii, Danii czy Norwegii, czyli absolutnie bezstronnych śledczych, i ich poprosiły o sporządzenie raportu dotyczącego okoliczności tragedii. Katastrofa wydarzyła się na terytorium Rosji. Samolot, który się roztrzaskał, był wykonany w Rosji. Kraj ten jest postrzegany w świecie jako wyjątkowo skorumpowany. Pani Anodina reprezentuje tym samym skorumpowane władze rosyjskie. Podejrzenie o spowodowanie katastrofy, czyli o przestępstwo, nie może być weryfikowane przez stronę rosyjską. Rosjanie powinni natychmiast oświadczyć: mamy Międzypaństwowy Komitet Lotniczy z Tatianą Anodiną na czele, ale przekazuje on swoje funkcje śledcze istotnie bezstronnej i rzeczywiście...
Antoni Łepkowski
Jak pokazuje praktyka, zapoczątkowana jeszcze przed zaprzysiężeniem męża stanu z Ruskiej Budy, Donek ze swoimi strategami znaleźli jednak dla prezydenta nowy obszar działalności, w miejsce odebranego mu prawa wetowania ustaw. Nowonarodzoną prerogatywą prezydencką jest prowokowanie sporów, antagonizowanie i tak już skłóconych środowisk oraz rozbudzanie nienawiści i agresji. Jeszcze nim zamienił Ruską Budę na Belweder, Komorowski wyjawił prasie, że nie podoba mu się obecność krzyża przed byłym pałacem prezydenckim (obecnie – ponownie namiestnikowskim, bo prezydent już tam nie mieszka). Cel tej wypowiedzi był oczywisty. Wiadomo było, że znak pamięci dla wielkiego poprzednika tkwi jak zadra w szlachetnym sercu znawcy metod wydobywania gazu łupkowego. Jasne też było, że grupa modlących się...
Konrad Kostrzewa
Podobna relacja Onetu z godzin wieczornych akcentuje raczej oczekiwanie zachodnich mediów na reakcje polskich władz i próbę jej przewidzenia. Świadczy o tym także tytuł „New York Times”: „raport MAK rozgniewa Warszawę” Ciągle jednak komentatorzy „Wyborczej” piszą „na gorąco”, że raport MAK potwierdza „smutną oczywistość”, iż do tragedii doprowadziły „polski bałagan, nieodpowiedzialność, brawura”. W miarę ukazywania się sondaży i komentarzy, w których raport MAK coraz więcej osób uznawało za fałszywy lub niepełny, a konferencję prasową premiera Tuska za porażkę PR-owską (zwracano przy tym uwagę na nieobecność z powodu urlopu Igora Ostachowicza, doradcy Tuska do spraw wizerunkowych), komentarze mediów też stawały się bardziej wyważone. Wpływ na taką sytuacje mogły mieć także...
Wiktor Suworow
Gdyby władze rosyjskie nie miały sobie nic do zarzucenia, zaprosiłyby do zbadania przyczyn katastrofy ekspertów ze Szwajcarii, Danii czy Norwegii, czyli absolutnie bezstronnych śledczych, i ich poprosiły o sporządzenie raportu dotyczącego okoliczności tragedii. Katastrofa wydarzyła się na terytorium Rosji. Samolot, który się roztrzaskał, był wykonany w Rosji. Kraj ten jest postrzegany w świecie jako wyjątkowo skorumpowany. Pani Anodina reprezentuje tym samym skorumpowane władze rosyjskie. Podejrzenie o spowodowanie katastrofy, czyli o przestępstwo, nie może być weryfikowane przez stronę rosyjską. Rosjanie powinni natychmiast oświadczyć: mamy Międzypaństwowy Komitet Lotniczy z Tatianą Anodiną na czele, ale przekazuje on swoje funkcje śledcze istotnie bezstronnej i rzeczywiście...
Robert Tekieli
Rosja to Trzeci Świat, a nie Trzeci Rzym. Dowód? Proszę pomyśleć: otwierają się granice między Polską a Rosją. I co dzieje się wtedy? Polacy emigrują do Rosji? Czy też Rosjanie przyjeżdżają masowo nad Wisłę? Polska znalazła bez większych kłopotów swoje miejsce w Europie, Polacy mimo radosnych starań rządzącego establishmentu rozwijają swój kraj. Nie jesteśmy na szarym końcu Unii, ale gdzieś w środku europejskiej stawki. Rosja zaś nie dysponuje dziś znaczącymi zasobami poza niektórymi surowcami, imperialną ambicją oraz kagiebowskim stylem polityki wewnętrznej i zagranicznej. Putin, jak baron Münchhausen, wyciąga za włosy swój kraj z bagna rozpadu. Ma do tego sprzyjającą po 11 września koniunkturę międzynarodową. Ale ta się za czas jakiś skończy. Reagan, budując system gwiezdnych...
Jacek Laskowski
Terroryści na lewicowych salonach Mimo że Battisti jest ścigany przez włoski wymiar sprawiedliwości od ponad 30 lat, do dziś nie tylko pozostaje całkowicie bezkarny, ale nawet cieszy się statusem pupila lewicowych salonów. Zanim wyjechał do Brazylii, przez 20 lat żył przez nikogo nieniepokojony we Francji, wydając książki, udzielając wywiadów i wygłaszając odczyty na uniwersytetach. Przeciw jego ekstradycji wystąpiło 1,5 tys. intelektualistów z całego świata, zapewniając o jego niewinności i poczciwości. Nieoficjalnie w jego obronie interweniowała sama żona prezydenta Francji Carla Bruni. Wieść o tym, że Battisti nie zostanie wydany, natychmiast wywołała pochwały ze strony zachodnioeuropejskich salonów i bezsilny protest rodzin jego ofiar. Przypadek ten wydawać się może...

Pages