Nr 25 z 21 czerwca 2017

Gdyby ten felieton ukazał się na portalu internetowym, liczba komentarzy pod nim wyniosłaby zero. Bo nie ma dyskusji czytelników pod tekstami mówiącymi o kulturze, gorzej: o sztuce. Jeszcze gorzej: o malarstwie. Na większości portali dział „Kultura” występuje zresztą na szarym końcu, między np. działem „Lifestyle” a „Kryminałem”. Jeśli już tam wejdziemy, przeczytamy głównie o ostatnich premierach filmowych lub skandalach w teatrze, rzadziej o książkach, niemal nigdy o wystawach. Demon polityki wciąga wszystkich, nawet piszących o sztuce; pisze się o sztuce lewicowej bądź prawicowej, o twórcach „naszych” i „nie naszych”, o tych skandalizujących lub nastawionych patriotycznie. O malarstwie po prostu, malarstwie jako takim, mówi się coraz mniej, chociaż malarze istnieją dalej. Co prawda...
„Nazywam się cukinia”, film animowany (od lat 12) Ten szwajcarsko-francuski film warto pokazać dzieciom z dwóch powodów. Po pierwsze, ze względu na niebanalne podejście do trudnego tematu, którym jest dzieciństwo bez rodziców. Głównym bohaterem jest chłopiec, który trafił do sierocińca z puszką po piwie, jego jedyną pamiątką po matce. Tę dramatyczną historię opowiedziano jednak bardzo lekko, subtelnie i optymistycznie. Drugim atutem filmu jest jego plastyka. Poklatkowo animowane postacie z plasteliny są ciekawą odskocznią od wszechobecnej komputerowej animacji. Katowice, Biobazar, „Mamy coś dla mamy” W Katowicach ruszają bardzo ciekawe warsztaty dla świeżo upieczonych mam. Od 21 czerwca w każdą środę na terenie dawnej huty Baildon (Biobazar) będą się odbywać spotkania poświęcone...
Zainaugurowany 12 czerwca 27. Festiwal Mozartowski to ważny test dla Warszawskiej Opery Kameralnej i jej nowej dyrekcji. Jak pokazują entuzjastyczne reakcje melomanów – zdany na co najmniej ocenę dobrą z plusem. Organizowany od prawie trzech dekad przez Warszawską Operę Kameralną Festiwal Mozartowski odbywał się w tym roku w atmosferze skandalu. Preludium do tego, co miało się stać 12 czerwca, czyli w dniu uroczystej inauguracji imprezy, była wcześniejsza premiera „Umarłego miasta” Mariusza Trelińskiego w Teatrze Wielkim-Operze Narodowej, podczas której wybuczano Jacka Laszczkowskiego, odtwórcę głównej roli. Transparenty witające przybyłych do opery gości nie pozostawiały złudzeń co do politycznego kontekstu całego zajścia – tenorowi dostało się za domniemane działanie na szkodę...
Jacek Liziniewicz
Przez wieki sowy wzbudzały strach. Aktywne głównie nocą. Zjawiają się bezszelestnie i atakują tak skutecznie, że ofiara nie ma żadnych szans. Nic dziwnego, że ptak ten zwiastował wszystko co najgorsze… „Nie znałeś litości, panie! \ Hej, sowy, puchacze, kruki,\ I my nie znajmy litości: \ Szarpajmy jadło na sztuki, \ A kiedy jadła nie stanie, \ Szarpajmy ciało na sztuki, \ Niechaj nagie świecą kości” – któż nie zna tych słów z „Dziadów” Adama Mickiewicza? Sowy zawsze były i są tajemnicze, od średniowiecza podejrzewano je o kontakty z zaświatami. Jak tłumaczą naukowcy, wszystko prawdopodobnie dlatego, że ptaki te kojarzone są z cmentarzami, na których mieszkają w starych drzewach. Powodów, dla których na starych nekropoliach sów nie brakuje, jest kilka, jednak zasadniczy jest fakt, że...
Robert Swaczyński
Bali różni się od innych wysp Indonezji – Sumatry, Jawy, Celebes czy Borneo. To wymiar, w którym łatwo stracić rachubę czasu, spotkać sprytne małpy, ukwiecić wzrok i dotknąć punktu między życiem a śmiercią. Sny się spełniają. – Uśmiechnij się, jesteś na Bali! – mówią Balijczycy. W Stanach Zjednoczonych uśmieszek wliczony jest w cenę zakupionego towaru. Tak samo plastikowo uśmiechają się bankowcy i panie w sklepie odzieżowym. Na Bali tubylczy uśmiech jest szczery. O nic nie proszą, nikogo werbalnie nie molestują. Po prostu są mili. A świat, w którym żyją, można nazwać rajem. W kąpieli słonecznej egzotyczne owoce, takie jak mango lub marakuja, nabierają intensywnego smaku, którego nigdy nie poznamy w Polsce. Wielość kwiatów, krzewów, kształty i kolory sprawiają, że obserwator...
Delikatny i sycący przysmak prosto z patelni. Może być podany na słodko, pikantnie, z warzywami, a nawet z owocami morza. Wystarczą dwa jajka, patelnia i… to co mamy w lodówce. Omlet, czyli pulchny placek zrobiony z ubitych jaj, to w zasadzie danie międzynarodowe. Smaczny, pożywny i łatwy w przygotowaniu. Choć znany był już w starożytności, obecnie uważa się, że to specjalność kuchni francuskiej. Wśród rodzajów omletów najbardziej znany jest ten francuski. Klasyczny, z roztrzepanych jajek, smażonych na maśle tylko z jednej strony i rolowany podczas smażenia tak, by masa jajeczna warstwowo ścinała się na patelni. Dodatki układa się na gotowy omlet, po czym składa się go na pół. Omlet hiszpański, zwany tortillą, jest grubszy i zawiera więcej dodatków, smaży się go z dwóch stron,...
Wojciech Kamiński
Gwałtownie rośnie liczba zachorowań na boreliozę. W ubiegłym roku zapadło na nią 20 tys. osób, czyli o pond połowę więcej niż w 2015 r. Głównym odpowiedzialnym za to jest kleszcz. – Kiedy przyszłam ze spaceru, zauważyłam jakąś ciemną plamkę. Przyjrzałam się i stwierdziłam, że to kleszcz. Nie był opity. Z trudem go wyrwałam i zbagatelizowałam sprawę. Po kilku dniach zaczęłam się źle czuć, pojawiły się bóle głowy, zawroty. Bolały mnie kości – opowiada pani Alicja z Warszawy. Kobieta udała się do przychodni. Niestety lekarz uznał, że to zwykłe przeziębienie. Pomylił się. A pani Alicja trafiła do szpitala. Było już za późno. Diagnoza brzmiała: borelioza. Leczenie trwało kilkanaście miesięcy. Na szczęście zakończyło się sukcesem. Wiele osób nie miało tyle szczęścia. Najczęściej...
Jan Przemyłski
Niegdyś uznawane za znak rozpoznawczy wilków morskich lub ludzi, którzy część życia spędzili w celi – tatuaże. Dziś już robi je każdy, kto ma na to ochotę. Ale mało kto wie, że za pomocą tatuaży można dokonać płatności w sklepie lub sprawdzić stan swojego zdrowia. W ciągu ostatnich lat tatuaże stały się rodzajem sztuki, powszechnie akceptowanym przez społeczeństwo. Szacuje się, że w Polsce „wydziaranych” jest około 10 proc. obywateli. Jednak, tak jak zmienia się moda na wzory, które sobie tatuujemy, tak samo zmienia się zastosowanie naszych cielesnych ozdób. Zespół naukowców z Media Lab na MIT oraz Harvard Medical School opracował inteligentny tatuaż, który ma pomóc diabetykom. DermalAbyss, bo tak się nazywa, został wykonany ze specjalnego atramentu z biosensorami, który potrafi...
Dla młodego miłośnika motoryzacji namiastki emocji, które odczuwa się prowadząc samochód, może dostarczyć gra komputerowa „Need For Speed”. Młodziakowi dzierżącemu w dłoni pada wydaje się, że czuje idealny rozkład masy w BMW M3, moc wyrywającą asfalt z jezdni, gdy prowadzi Chevroleta Camaro, lekkość Mazdy MX 5, precyzję Porsche 911 i finezję Ferrari 458 Italia. Czas jednak płynie. Młodzieniec dorasta i joystick konsoli do gier zamienia na kierownicę własnego samochodu. Mam wrażenie, że projektanci KIA tworząc model RIO chcieli uczynić to przejście jak najmniej stresującym. Dlatego deska rozdzielcza w centralnej części nowej RIO przypomina pada znanego z konsoli video. Na tym niestety całe podobieństwo się kończy. Jazda RIO w niczym nie przypomina oswajania supersamochodów z gry „Need...
Robert Tekieli
W ubiegły czwartek na ulice polskich miast, miasteczek i wsi wyległa armia Boga. Kilkaset tysięcy ludzi, którzy procesjonalnie poświadczają, że wierzą w niemożliwe. Czyli w słowa Jezusa: oto ciało moje i krew moja. Jezusa, który mówiąc te słowa, wskazywał na chleb i wino. Zwyczajny chleb i zwyczajne wino. Bóg wie, jak trudno jest człowiekowi uwierzyć w to, że kawałek mącznego wafla zamienia się w umęczone serce Jego Syna. Od 300 lat więc ponad 130 razy dał nam materialne potwierdzenie tej tajemnicy. Tyle razy bowiem miały miejsce na całym świecie potwierdzone przez Kościół cuda eucharystyczne. Od VIII wieku we włoskim Lanciano przechowywane są fragmenty mięśnia sercowego oraz grudki zakrzepłej krwi grupy AB. W latach 1970–1971 profesor Odoardo Linoli przebadał je i potwierdził ich...
Marcin Wolski
Nienawiść jest ślepa i nie ma takiej bzdury, jaką by się nie posłużono do walki z przeciwnikiem. Chrześcijan oskarżano o zatruwanie studni, Żydów o mordy rytualne, Cyganów o porywanie dzieci. Rzadko posługiwano się logiką podczas polowań na czarownice, a w kreowaniu wroga wewnętrznego Stalin zwycięsko wyszedł z rywalizacji z Goebbelsem. Wstyd i smutek ogrania, patrząc na działania naszej, pożal się Boże, „totalnej opozycji”. Wszystko sprzysięgło się przeciw niej, gospodarka rośnie, bezrobocie spada, widać wpływ polityki prorodzinnej na demografię. Sondaże niezmiennie ukazują poparcie dla rządu i zaufanie dla prezydenta. Zastanawiam się, co mędrki z Czerskiej i Wiertniczej zrobią z wizytą Trumpa w Polsce i wsparciem idei Trójmorza, bo z jednej strony to oszołom, efekt obłędu, który...
Tomasz Łysiak
Jedno z najbardziej dolegliwych uczuć – bezsilność – wiele razy było już udziałem Polaków. Czuliśmy się bezsilni, gdy nam zabierano Ojczyznę w trakcie rozbiorów, a zwykły obywatel poza głosem sprzeciwu czy zaciągnięciem się w szeregi wojska nie miał zbyt wiele możliwości wpłynięcia na losy Polski. Mógł tylko płakać nad losami kraju zabieranego nam przez obcych. Bezsilni byli ci, którzy nagle w wyniku rozbiorczego traktatu stawali się obywatelami innego państwa – razem z całą wsią, kościołem, probostwem i wszystkimi dobrami stawali się „towarem”. Bezsilność czuli ci, którzy przez lata okupacji musieli patrzeć na to, co w naszym kraju wyprawiali Niemcy i Rosjanie podczas II wojny światowej. Ileż to razy mogliśmy jedynie płakać w duchu, zagryzać zęby, zaciskać pięści, widząc kolejne...
Katarzyna Gójska-Hejke
Przemarsz przez Krakowskie Przedmieście zajmuje około 25 minut, wystąpienia i wspólna modlitwa kolejne 20. Trwający niespełna godzinę Marsz Pamięci jest obiektem wyjątkowych, brutalnych ataków. Dlaczego wydarzenie, które trwa relatywnie krótko i odbywa się tylko raz w miesiącu, wywołuje tak gorące emocje? Dlaczego do jego zakłócania lub po prostu do zniszczenia używa się kryminalistów, zadymiarzy, prowokatorów, funkcjonariuszy komunistycznej bezpieki, a nawet tzw. autorytety III Rzeczypospolitej i broniących jej status quo mediów? Marsz jest demonstracją determinacji i konsekwencji wszystkich, którzy mają głębokie przekonanie, iż wyjaśnienie przyczyn dramatu z 10 kwietnia 2010 r. to nie tylko moralny obowiązek, lecz także strategiczny interes Polski. Bez wątpienia to przede wszystkim...
Michał Rachoń
Komisja Europejska w dokumencie, który uzasadnia rozpoczęcie postępowania o naruszeniu prawa europejskiego względem Polski, pisze, że wśród wielu państw Unii, które nie zrealizowały swoich zobowiązań dotyczących relokacji uchodźców, to właśnie Polska, Czechy i Węgry są jedynymi, które „nie zmieniły swojego stanowiska i nie zgłosiły zamiaru ani nie relokowały uchodźców”. Komisja mówi więc wprost: wdrażamy działania przeciwko państwom ze względu na ich zamiary, a nie ich działania. Powodem postępowania jest jasno deklarowana polityka: zdecydowanej odmowy przyjmowania i siłowego przetrzymywania na własnym terytorium uchodźców. Dodajmy – polityka, która nie tylko cieszy się zdecydowanym poparciem obywateli tych państw, lecz wynika także z przyjętych zasad prawa międzynarodowego. Stwierdza...

Pages