Nr 25 z 20 czerwca 2012

Antoni Łepkowski
W ślad za eksperymentem Nowaka zobaczywszy, że podobnie jak w PRL-u, tak i w czasach Bisołki cierpliwa publika wciąż łyka i łyka, poszło samo Słońce Kaszub i wykonało serię gospodarskich wizyt, których groteskowość zaiste przypominała mi „nagłe niezapowiedziane wizyty” generała Jaruzelskiego w otoczeniu bezwzględnie tropiących wypaczenia socjalizmu aktywistów Inspekcji Robotniczo-Chłopskiej (kto z młodszych czytelników wie, co to za zwierzę?). Podobieństwo propagandy peerelowskiej i bisołkowej jest uderzające, nie tylko gdy chodzi o treść i formę, ale przede wszystkim o niesłychanie pogardliwy sposób traktowania jej ofiar. Ile trzeba mieć lekceważenia i przekonania o wrodzonym lub nabytym matołectwie swych wyborców, by zdobyć się na tak wulgarną i prymitywną wersję autoreklamy! Ile też...
Tomasz Terlikowski
I właśnie przeciwko tej strasznej „zbrodni” zdecydował się zaprotestować Lamey. „Moralnie źle postępujemy wówczas, gdy zabijamy istoty o prymitywnej formie samoświadomości wyłącznie po to, by je zjeść. Reklama zachęcająca nas do jedzenia kurczaków tylko dlatego, że są one pyszne, zakłada moralnie trywialny powód ich zabijania. Z tego, że coś jest smaczne, nie wynika prawo do naruszenia jego prawa do życia” – oznajmił bioetyk. Kurczęta nie są wprawdzie, jego zdaniem, tak inteligentne jak ludzie, ale można powiedzieć, że dysponują swego rodzaju prymitywną samoświadomością, która sytuuje je na poziomie świadomości ludzkich niemowląt. – Ponieważ są one nie osobami, lecz niemal osobami, to można je zabijać tylko w sytuacjach absolutnej konieczności – przekonuje bioetyk i zaznacza, że nie da...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Wywieszenie w czasie odgrywania hymnów narodowych transparentu o tak jednoznacznie agresywnej wymowie było świadomie zamierzoną prowokacją, która miała podgrzać i tak już burzliwe nastroje. Pomysł godny Józefa Stalina. Było to tym bardziej skandaliczne, że działo się w obecności polskiego prezydenta, który reprezentował majestat Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Prezydent Komorowski powinien w tym momencie opuścić stadion, aby nie narażać na szwank godności urzędu, który piastuje. Niestety, wyraźnie nie zrozumiał powagi sytuacji i obwiązany sportowym szalikiem pozostał w loży. Wniesienie na pilnie strzeżony stadion przedmiotu o tak ogromnych gabarytach, ważącego setki kilogramów, nie mogło się odbyć w sposób niezauważony przez służby porządkowe. Zwłaszcza że trybuny, a szczególnie...
Dawid Wildstein
Zastąpienie dotychczasowego uczestniczenia w sprawach politycznych przez wprowadzenie problemów emocjonujących, ale jednocześnie krótkotrwałych, takich jak Euro 2012, to skuteczny sposób, by oderwać obywatela od realnego namysłu nad kondycją jego wspólnoty. Są jednak szczeliny, poprzez które rzeczywistość zawsze będzie się przebijać – gdzie żadna propaganda nie będzie w stanie przykryć nagiego życia, bezpośredniej egzystencji i tego, jak ona wygląda. Jeśli uczestnik igrzysk wpadnie we wspomnianą szczelinę, powraca do realności i staje się jej bezpośrednim uczestnikiem. Jednocześnie władza boi się tych obszarów ludzkiej egzystencji. Usiłuje je tabuizować, ukrywać bądź wręcz piętnować. Wykraczają one bowiem poza jej możliwości formowania świata. Dochodzi do paradoksalnej sytuacji, gdy...
Krystyna Grzybowska
W Wielkiej Brytanii właściwie zlikwidowano szkolne stołówki. Efekt – połowa otyłych, ba, tłustych obywateli to dzieci, bo spożywają obrzydliwe, tłuste i pozbawione smaku produkty cateringu. Opisała to na swoim blogu 9-letnia Marthy Payne ze Szkocji, organizując zbiórkę dla charytatywnej organizacji Mary’s Meals. Jej blog bije rekordy popularności. Ale czy zmieni sposób odżywiania się Brytyjczyków? Walczy o to zajadle słynny kucharz Jamie Oliver, propagując normalne odżywianie w szkołach. Jak na razie z nikłym skutkiem. „Kucharki” szkolne ograniczają się do serwowania kontenerowych posiłków, a poza tym tłumaczą się, że one nie umieją gotować. A dzieci? Wolą gotowiznę i chipsy oraz batoniki. Z obrzydzeniem odwracają się od pieczonego kurczaka i zielonej sałaty, bo tego nigdy nie jadły...
Krystyna Grzybowska
Problemy Angeli Angela Merkel powiedziała wprost, co myśli o kryzysie w strefie euro, krótko przed greckimi wyborami: przecenia się możliwości i siły jej kraju w walce z kryzysem. I doszła do wniosku, że konsolidacja finansów publicznych i wzrost gospodarczy są jednakowo ważnymi aspektami walki z kryzysem. Okazało się bowiem, że polityka zaciskania pasa, cięć oraz oszczędności nie tylko nie przynosi oczekiwanych efektów, ale prowadzi dotknięte kryzysem narody do bytowej katastrofy. Reform wspierających rozwój gospodarczy domagają się europejscy socjaliści, w tym niemieccy. I m.in. dlatego przywódczyni tzw. partii prawicowej CDU Angela Merkel próbuje kokietować lewicę, która cieszy się w jej ojczyźnie coraz większą popularnością, a w przyszłym roku wybory do Bundestagu i pora zadbać o...
Ryszard Czarnecki
Reasumując więc: zamiast więc HGW wydawać bezsensowną zgodę na prowokacyjny marsz, powinna zapoznać się z brytyjskim doświadczeniem i brytyjską opinią na temat tegoż marszu. Oczywiście władza w Polsce idzie po najprostszej linii oporu, robiąc obławę na tych, którzy polowali na Rosjan przed lub po meczu. Albo zostali przez Rosjan opluci i zareagowali. Albo szukali rewanżu za wcześniejsze napady rosyjskich kibiców (choćby kiboli Spartaka Moskwa w jednym z warszawskich pubów). Ta władza jest jakoś mniej skora, by karać Rosjan. Wiemy, że część tych, którzy napadli na polskich stewardów przed meczem Rosja–Czechy we Wrocławiu, już z Polski bezkarnie wyjechała. Innych nie można jakoś znaleźć. A może władza zdobyłaby się na minimalny intelektualny wysiłek (czy to w ogóle możliwe?) i uderzyła...
Wojciech Wencel
Meczu z Grecją trudno było nie wygrać. Zwłaszcza że rywale wystawili jedenastkę opartą na pensjonariuszach domu spokojnej starości. Świątyni Zeusa Olimpijskiego strzegł 38-letni Chalkiás, a za rozgrywanie zabrał się 35-letni Karagoúnis. W pierwszej połowie staruszkowie próbowali biegać, ale co dwie minuty kładli się w trawie. W drugiej, grając w dziesiątkę, mieli już siły tylko na tuptanie, uzupełnianie płynów i wymianę sztucznych szczęk przy linii bocznej. Mimo to strzelili nam gola, bo trener Smuda uznał, że zamiast wygrać 4:0, powinniśmy bronić jednobramkowego prowadzenia. Przed meczem z Rosją lękliwość selekcjonera udzieliła się głównym mediom. Reprezentacja zakwaterowana w hotelu Bristol, dotąd uznawana w Europie za przeciętną, nagle okazała się piłkarskim potentatem na miarę...
Krzysztof Wyszkowski
Oczywiście nie jest tak, że gdyby na te rekolekcje patriotyczne wybrał inny czas, to słuchałyby go miliony, bo milionowe widownie mainstreamowe media zapewniają zupełnie innym kapłanom całkiem innych religii niż szacunek do polskości. Również nie dlatego Chodakiewicz postawił swoich czytelników przed wyborem – albo rozmowa ze mną, albo przeżycia pospólne. Po prostu uzyskał to, co chciał – rozmówców prawdziwie zainteresowanych jego pracami i najlepszą atmosferę do nieskrępowanej rozmowy. A że wypadło symbolicznie? To już obiektywna cecha miejsca i czasu – Polski i stanu polskości. Formalnym powodem spotkań była promocja najnowszej książki profesora renomowanego waszyngtońskiego Instytutu Polityki Międzynarodowej pt. „Między Wisłą a Potomakiem” z przedmową dr. hab. Sławomira Cenckiewicza...
Maciej Parowski
Po części zdradzają to sami zainteresowani, w jakim wirze celów, dążeń (naukowych, erotycznych, ambicjonalnych) wylądował Nim. Był maskotką wyrywaną sobie przez kolejne opiekunki i opiekunów wchodzących w erotyczne związki, rywalizujących o jego i swoje względy. Na drugi plan schodziły procedury naukowe, zapisy ćwiczeń. Kobiety traktują Nima jak zazdrosne matki, profesor widzi w nim okazję do medialnego sukcesu, a robotę zrzuca na innych. Nim jako obiekt chaotycznych, ale przynoszących efekty zabiegów edukacyjnych uczestniczy w szaleństwach opiekunów, przytula kota, pije drinki, pali trawkę. Jest w tym coś z fantastyki naukowej, z oświeceniowej przypowiastki, z bajki o wyniesieniu i poniżeniu prostaczka. Bo kiedy kończą się fundusze badawcze, Nim zaś pokazuje swoją siłę, czasem gryzie...
Filip Rdesiński
AFRYKA W FOTOGRAFII „Burowie w trzech odsłonach” to najnowsza wystawa Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Jej bohaterami są Burowie, protestanccy farmerzy pochodzenia holenderskiego, flamandzkiego i fryzyjskiego, którzy zasiedlili Afrykę Południową w XVII i XVIII w. Na wystawie zobaczymy historyczne fotografie z XIX-wiecznego albumu, znalezionego na Dolnym Śląsku. Jego właścicielem był „J. Klimke”, pracujący w latach 1889–1894 w Johannesburgu. Kolejną częścią wystawy będą fotografie znanego podróżnika Kazimierza Nowaka z lat 30. XX w. Ostatnią stanowią zdjęcia z wyprawy śladami Kazimierza Nowaka, która odbyła się w latach 2009–2011. Otwarcie wystawy 29 czerwca. SZTUKA UŻYTKOWA „Piękne i użyteczne. Nakrycia stołowe epoki secesji i art déco” to wystawa, którą odwiedzać można w...
Marcin Wolski
Stąd niezwykła wartość takich książek jak praca Bogdana Musiała „Wojna Stalina”, która pozwala zobaczyć przeszłość we właściwych barwach i proporcjach. Jednak główną jej zaletą jest to, że koncentruje się na gospodarczych aspektach tego wielkiego konfliktu. Dowiadujemy się o ekonomicznych przyczynach paktu z sierpnia 1939 r., umożliwiającego prowadzenie Niemcom wojny mimo zachodniej blokady (surowce, paliwa, żywność). Jednocześnie pakt ów generował przyśpieszenie dozbrajania ZSRS, któremu Niemcy dostarczały technologie i gotowe projekty, umożliwiające masową produkcję sowieckich czołgów, owego „cudu pancernego”, który przesądził o losach wojny. Niezwykle interesujące są rozdziały dotyczące wysiłku zbrojeniowego ZSRS w okresie „dziwnej wojny”, a następnie błyskawicznej ewakuacji...
Tomasz Terlikowski
Nowy potop szwedzki Istotą pomysłu Wolskiego na tę powieść jest powtórzenie (jak to zwykle bywa w historii – w formie groteski) szwedzkiego potopu w nowych okolicznościach. Opowieść zaczyna się zatem w roku 2020. W Polsce nadal sprawuje niepodzielną władzę Partia Obiecanek z jej niezawodnym i uwielbianym przywódcą Ronaldem Duckiem. Wyłysiał on wprawdzie, zgarbił się, ale jego oczy nadal płoną wilczym blaskiem. Telewizja i oddani władzy dziennikarze czuwają, by ten nowy wizerunek nie przedostał się do odbiorców i dokonują starannej korekty oblicza premiera tak, by nikt nie miał wątpliwości, że wciąż jest młody, dynamiczny i wyluzowany. Prezydentem jest Wronisław Gomorrowski, a ministrem spraw zagranicznych Radwan Wróblewski. Lider opozycji Jarosław Indykiewicz od dawna przebywa już w...
Sylwia Krasnodębska
Z wykształcenia jest matematykiem. Ale i te specyficzne umiejętności potrafił przekuć w pracę dla dobra kraju. Od 2007 r. przez trzy lata pracował w Biurze Audytu i Kontroli Wewnętrznej w TVP. Sprawdzał, jak były wydawane publiczne pieniądze. „Nie znam drugiej tak źle zarządzanej firmy i tak potwornie służącej wąskiemu gronu producentów” – mówi Piekarczyk. Był jeszcze prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej Żelazna Brama, ale krótko, bo znalazł szereg nieprawidłowości i planował uwłaszczyć właścicieli mieszkań. Wspomina, że obalono go tak jak rząd Olszewskiego – na nocnym posiedzeniu. Dziś zajmuje się kontaktem z czytelnikami „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie”. Wszystkie te zajęcia dobierał tak, by móc spokojnie patrzeć na swoje odbicie w lustrze. Niezmiennie mówi, że woli być...
Krzysztof Kłopotowski
Rozprawa z materializmem Cykl „Pierścienia” można rozumieć jako alegorię marksistowską, jak socjalista George Bernard Shaw; lub nacjonalistyczną, jak Adolf Hitler; albo w świetle psychologii głębi. Lapage dał w Metropolitan Opera psychologiczną interpretację mitu germańskiego, od pierwszego akordu w „Złocie Renu”, który wyraża – ni mniej, ni więcej – początek świata (lub świadomości), po ostatnie akordy „Zmierzchu bogów” mówiące o końcu. Z resztą oper cyklu – „Zygfryd” i „Walkirie” – razem tworzy to 17-godzinny dramat muzyczny. Nie ma w kuturze Zachodu bardziej monumentalnego arcydzieła. Scenografia inspirowana surowym krajobrazem Islandii to ważąca 45 ton maszyna, która składa się z 24 ruchomych płaszczyzn. W różnych konfiguracjach są ekranem dla projekcji wideo na żywo,...
Teresa Wójcik
Rynki finansowe reagują spadkami Wskaźnik inflacji w marcu podniósł się do 3,6 proc., najwięcej zdrożała żywność – o 7 proc. Analitycy przewidują, że jednak presja inflacyjna będzie w br. słabnąć i średnioroczny wskaźnik cen konsumpcyjnych zatrzyma się na poziomie 3,3 proc. Ale ten spadek inflacji to nic dobrego, to efekt właśnie spowolnienia gospodarczego. Opublikowanie wskaźników znacznie gorszych, niż zapowiadano, doprowadziło do zawirowań na chińskim i azjatyckim rynku finansowym. Duża część azjatyckich indeksów zanotowała w kwietniu straty w związku z prognozami, według których produkcja w Chinach może w maju kontynuować spadki. Regionalny indeks MSCI Asia Pacific spadł o 0,6 proc. Najważniejszy indeks giełdy w Szanghaju, Benchmark Shanghai Composite Index, spadł o 0,59 proc....
Artur Dmochowski
Chodzi o wolną Polskę Nie przyjechała sama. Jest z nią na tej demonstracji kilkadziesiąt osób. Grupę można rozpoznać po jednolitych koszulkach. Przybyli ze Szczecina i innych miast. Wszystko zaczęło się od kilku zaprzyjaźnionych szczecińskich rodzin, od ludzi związanych dawniej, jeszcze w PRL-u, z opozycją. Są wśród nich weterani z Solidarności, ludzie więzieni za komuny, jak Wojciech Woźniak, oraz z dawnej Federacji Młodzieży Walczącej, jak Paweł, Ewa i Robert. Wracają teraz po ćwierćwieczu na ulicę, widząc, co się stało z Polską, którą – jak im się w 1989 r. wydawało – udało się uwolnić. Ale wyraźną większość stanowią młodzi, dla których jest to pierwsze doświadczenie w walce o wolną Polskę. Później grupa przerodziła się w nieformalną organizację – ruch obywatelski, który cały...
Aleksandra Rybińska
Mandat poselski miał być prezentem z okazji dnia ojca dla Jean-Marie Le Pena, który w 1986 r. zdobył – po raz drugi i ostatni w swojej karierze politycznej – mandat poselski. Wtedy FN osiągnął swój do dziś najlepszy wynik w wyborach parlamentarnych: 9,8 proc. głosów i 35 mandatów. Dallas w Pałacu Elizejskim Do izby niższej trafi za to siostrzenica szefowej FN, 22-letnia Marion Maréchal-Le Pen. Będzie najmłodszą posłanka w historii V republiki. Studentka prawa pokonała swojego rywala z UMP w okręgu Carpentras. Drugim politykiem FN, który zasiądzie w izbie niższej, jest adwokat Gilbert Collard. Partia nie będzie miała jednak większego wpływu na decyzje zapadające w parlamencie. Nie jest bowiem w stanie stworzyć własnej frakcji w izbie niższej. Do tego potrzeba minimum 15 posłów....
Olga Doleśniak-Harczuk
Kwartet w euforii Takich jak on jest dziś w Grecji wielu, najbardziej radykalni zagłosowali w niedzielę na Komunistyczną Partię Grecji, zapewniając jej dwanaście miejsc w parlamencie. Nieco bardziej umiarkowani w swojej niechęci do euro i brukselskiego dyktatu poparli koalicję radykalnej lewicy SYRIZA, której lider Aleksis Tsipras w trakcie kampanii wyborczej dał się poznać jako zapaleniec ze skłonnością do kwiecistych tyrad. Wroga oszczędnościowemu kursowi retoryka uzupełniona asekuranckim zapewnieniem, że SYRIZA wcale nie chce wyprowadzić Grecji ze strefy euro, dała partii Tsiprasa 71 mandatów parlamentarnych. Za mało, by rządzić, ale wystarczająco dużo, by zbudować fasadowy blok opozycyjny wobec zwycięskiej, konserwatywnej Nowej Demokracji Antonisa Samarisa (ND), która z 129...
Antoni Rybczyński
Gruziński Sen cudzoziemca W grudniu 2011 r. Iwaniszwili założył ruch społeczny Gruziński Sen, w lutym br. sformował koalicję z trzema innymi partiami opozycji. Obecnie blok Iwaniszwilego liczy sobie już pięć partii i zamierza wspólnie startować w październikowych wyborach parlamentarnych. 21 kwietnia oficjalnie rozpoczęła działalność partia polityczna Gruziński Sen – Demokratyczna Gruzja. Formalnie założycielem ugrupowania i jego liderem jest Jekaterina Chwedelidze, żona Iwaniszwilego. On sam ma związane ręce, bo ma paszporty Rosji i Francji, ale nie Gruzji. Po tym, jak w ub.r. ogłosił swoje polityczne plany, stracił obywatelstwo Gruzji w październiku 2011 r. Choć trudno nie dopatrzyć się tu politycznych motywów władz, miały ku temu prawne podstawy. Obywatel innego państwa nie ma prawa...
Marcin Wolski
Co zrobią teraz ci wszyscy tkacze iluzji, którzy z determinacją spłukanego gracza w kasynie wszystko postawili na sukces (lub choćby sukcesik) Polaków? Przypomnijmy prognozy na temat polskiej drużyny: „wyjdą przynajmniej z grupy”, „wygrają chociaż mecz o wszystko”, „przegrają, ale z honorem”. W zapasie był zapewne wariant, gdybyśmy odpadli po remisie z Czechami: „Ale przecież nie przegraliśmy w turnieju żadnego meczu!”. Nawet to się nie udało! Przez kilkanaście dni żyliśmy podtrzymywani w złudnym przeświadczeniu, że cały świat to właściwie jedna wielka piłka futbolowa. Serwisy informacyjne zaczynały się od piłki i kończyły na niej. Wyroiły się całe rzesze gadających głów, domorosłych autorytetów sportowych, bredzących – trzeba przyznać – w różnych stylach, od patetycznego po liryczny...
Joanna Lichocka
Można, byle nowocześnie Ale gdyby tylko wyścig o to, kto gorliwiej wypełnia zalecenia premiera, był jedynym kłopotem establishmentowych mediów, dałyby sobie jakoś z tym radę. W końcu nie od dziś trwa rytuał miłości Donalda Tuska i wspierających go dziennikarzy. Ot, czasem jeden tytuł zapunktowałby w Kancelarii Premiera, a czasem drugi. Przekładałoby się to na liczbę wywiadów udzielonych łaskawie przez szefa rządu tym, a nie innym tytułom, ale to nic nowego – nasze media nauczyły się już, że właśnie tak to działa. Jak dziennikarz czy pismo zasłużą, to premier porozmawia, udzieli wywiadu, pozdrowi. Ale kłopot jest natury poważniejszej – co zrobić z obudzonymi niebacznie uczuciami narodowymi Polaków? Co z biało-czerwoną wspólnotą, która pokazała się przez te kilka dni Euro? Donald Tusk,...
Aleksander Ścios
Schemat tych kampanii obejmuje cztery zasadnicze fazy, przy czym ostatnia z nich decyduje głównie o korzyściach agresora. Sposób rozegrania poszczególnych faz wskazuje, że są one inspirowane i koordynowane przez ośrodki służb specjalnych. W pierwszej następuje uruchomienie akcji poprzez wrzucenie w przestrzeń medialną określonego pomysłu-projektu. Autorami pomysłu są zawsze osoby i środowiska formalnie niezależne od władzy, co ma sugerować rodzaj oddolnej, apolitycznej inicjatywy. W przypadku Euro miał to być przemarsz rosyjskich kibiców-patriotów, uzbrojonych w symbole reżimu komunistycznego. W roli pomysłodawcy wystąpił Ogólnorosyjski Związek Kibiców i jego szef Aleksander Szprygin, w przeszłości członek związanej z FSB partii Żyrinowskiego. – Polacy muszą zrozumieć, że dla kibiców...
Piotr Lisiewicz
Jakie? Wychowanie ludzi mądrych, prawych, odpowiedzialnych. Wtedy wpadła mi w ręce książka Generałowej Jadwigi Zamoyskiej „O wychowaniu” (rok wydania 1937). Kiedy ją przeczytałam, pomyślałam: szukamy mądrych sposobów wychowania na miarę naszych czasów – i na dobrą sprawę próbujemy wyważać otwarte drzwi. Zamoyska stworzyła program wychowawczy, który jest ponadczasowy. To jest to, co chciałabym realizować. Postanowiłam dać Panu Bogu szansę i wystartowałam w konkursie na dyrektora tworzonego w Poznaniu nowego liceum. Miało ono powstać w budynku pozostałym po przeniesionej szkole podstawowej. Chodziłem do tej szkoły podstawowej. Żartowało się wówczas, że wdzięczni absolwenci zdemolowali opuszczony budynek z zemsty. Budynek był piękny, ale faktycznie bardzo zdewastowany, z dziurami w...
Bettina Röhl
Ale co to, to nie. Hollande nie jest z tych co od razu się poddają, nie przejął się, że kasa świeci pustkami. Socjalistyczny prezydent będzie wydawał nawet te pieniądze, których... nie ma. Przeprowadzka Hollande'a do Pałacu Elizejskiego mocno nadwyrężyła mocną do tej pory pozycję Angeli Merkel. Przecież to ona miała ostatnie słowo na salonach politycznych. Pomijając tarcia z Paryżem, pomysł Merkel na wprowadzenie dyscypliny budżetowej, i to bez ograniczania się wyłącznie do najsłabszych gospodarczo państw członkowskich UE, jest dziś musem. Dla wszystkich. Tyle że forsowany przez Angelę Merkel paratranscendentalny model radzenia sobie z kryzysem jest absurdalny. Narzucanie wszystkim państwom UE jedynej słusznej, skonstruowanej na modłę niemiecką dyscypliny, która miałaby rzekomo uchronić...
Andrzej Zybertowicz
Czego nas uczy Oleksy We wrześniu 2006 r. Józef Oleksy, niepełniący w tym czasie ważnych funkcji politycznych, rozmawia z biznesmenem Aleksandrem Gudzowatym. Rozmowa zostaje nagrana. W marcu 2007 r. „Dziennik” publikuje fragmenty tej rozmowy, a na swojej stronie internetowej plik z 170-minutowym, ciągłym fragmentem rozmowy. Chociaż niektóre części rozmowy są trudno zrozumiałe, inne całkiem niezrozumiałe, to nie pojawiają się jednak żadne poważne głosy kwestionujące autentyczność i integralność nagrania. Rozmowa zawiera poniższe fragmenty. Min 100. Przekręty szły, tak (…) w bankach zrobiono krętactwo, tylko naukowe. (…) W całej Europie nie ma drugiego kraju, który by tak lekkomyślnie sprzedał banki. Min 102. Gangi kosmopolityczne rozkradły Polskę (...). Min 111. Ja zajmowałem...
Piotr Lisiewicz
Czy Euro 2012 mogło być imprezą wzbudzającą moje pozytywne emocje? Jasne, dlaczego nie miałbym wznosić okrzyków „Polska” pod przewodnictwem mojego wodza Michała Figurskiego? Slavek i Slavko to dla mnie niedościgniony wzór męskiej urody oraz – ze względu na brzmienie imion – dumy z polskości. PZPN to moja ukochana federacja piłkarska, za której prezesa oraz działaczy chcę oddać życie. Aresztowanie przed Euro 2012 prawdziwych kibiców w kilku miastach przyjąłem z entuzjazmem. Zachwyca mnie spryt władzy, która buduje najdroższe stadiony świata i potrafi w cwany sposób doprowadzić do bankructwa podwykonawców. Normalnie mistrzostwo świata, nie tylko Europy. Porzucone w mieście, na stadionie albo i w knajpie biało-czerwone flagi – taki widok nieodłącznie towarzyszył nam w czasie Euro. Rzecz...
Marcin Wolski
Wykorzystanie sportu do generowania politycznych przesileń nie jest czymś nowym. Najbardziej zapadł mi w pamięć historyczny mecz hokejowy w Sztokholmie 28 marca 1969 r., na którym drużyna Czechosłowacji pokonała reprezentację ZSRS 4:3, biorąc symboliczny odwet za dokonaną pół roku wcześniej przez armię Układu Warszawskiego inwazję, która zmiażdżyła nadzieje praskiej wiosny. Mało kto pamięta, że wywiezione do Moskwy praskie kierownictwo, na czele z Aleksandrem Dubczekiem i generałem Ludvikiem Swobodą, wprawdzie ugięło się przed hegemonem, ale zachowało swoje stanowiska i próbowało ratować, co się da. Dopiero sprowokowane wspomnianym meczem przyniosły ostateczny koniec resztek suwerenności, a Dubczeka na stolcu pierwszego sekretarza zastąpił Gustáv Husák, który podjął walkę z...
Sylwia Krasnodębska
Dziś trudno uznać to za pomyłkę ministerstwa, skoro fundacja w tym roku została po raz kolejny dofinansowana. Tym razem ich festiwal otrzymał 140 tys. zł wsparcia. Dorobek skandalisty Artura Żmijewskiego, znanego choćby ze spektaklu, w którym nadzy ludzie podszczypują się w komorze gazowej, również cieszy się poważaniem w ministerstwie kultury. Zorganizowanie wystawy retrospektywnej jego wątpliwej wartości dzieł zostało wsparte kwotą blisko 120 tys. zł. Do wystawy Zbigniewa Libery, znanego choćby ze stworzenia obozu koncentracyjnego z klocków, dopłacimy ponad 40 tys. zł. Wideoperformance Katarzyny Kozyry wesprzemy kwotą ponad 56 tys. zł. Instalacje Kozyry to głównie eksponowanie nagości. Często są to wystawy obraźliwe jak ta, w której nagie modelki poruszały się na tle krzyża...
Rafał Kotomski
Konflikt w Krakowie (a podobnych w kraju jest wiele – w Skarżysku-Kamiennej, Lesznie, Koninie i in.) doskonale oddaje klimat, jaki wśród pracowników służby zdrowia wytworzyła ekipa Donalda Tuska. Ludzie nie mają żadnych gwarancji, że utrzymają i tak źle opłacaną pracę. Muszą rezygnować z premii i części wynagrodzeń. Godzić się z cięciami w funduszu socjalnym. Wreszcie – przyjmować dodatkowe obowiązki bez dodatkowego wynagrodzenia. Platformerscy działacze w terenie prześcigają się w pomysłach na łączenie i przekształcanie placówek. Wynajmowane przez nich firmy konsultingowe proponują rozwiązania egzotyczne. Jak w Wielkopolsce, gdzie powstać miała jedna spółka zarządzająca 25 dużymi szpitalami, dotychczas pozostającymi w gestii władz województwa. Jest również drugie dno podobnych „słusznych...
Leszek Misiak
Jeśli z broni naszych funkcjonariuszy nie padły w Smoleńsku strzały, prośba Rosjan jest całkowicie niezrozumiała. Jeśli zaś padły – powinniśmy poznać ustalenia śledztwa na ten temat. To bardzo zastanawiające, wręcz budzące podejrzenia, do czego takie porównawcze badania mogły być Rosjanom potrzebne. Podkreślam, broń powinna być wydana Polsce bez warunków wstępnych i uzasadnień. Wówczas polscy prokuratorzy mogą zająć się jej badaniem, zlecić konkretne czynności np. Centralnemu Laboratorium Kryminalistycznemu. To CLK lub inne laboratorium wystąpi później o potrzebną jej dokumentację, a być może nie byłoby to potrzebne, bo wiedzę o broni BOR CLK prawdopodobnie posiada. Jakie informacje w śledztwie moglibyśmy uzyskać na podstawie oględzin i zbadania broni funkcjonariuszy BOR? Bardzo...
Grzegorz Wierzchołowski
Jeśli z broni naszych funkcjonariuszy nie padły w Smoleńsku strzały, prośba Rosjan jest całkowicie niezrozumiała. Jeśli zaś padły – powinniśmy poznać ustalenia śledztwa na ten temat. To bardzo zastanawiające, wręcz budzące podejrzenia, do czego takie porównawcze badania mogły być Rosjanom potrzebne. Podkreślam, broń powinna być wydana Polsce bez warunków wstępnych i uzasadnień. Wówczas polscy prokuratorzy mogą zająć się jej badaniem, zlecić konkretne czynności np. Centralnemu Laboratorium Kryminalistycznemu. To CLK lub inne laboratorium wystąpi później o potrzebną jej dokumentację, a być może nie byłoby to potrzebne, bo wiedzę o broni BOR CLK prawdopodobnie posiada. Jakie informacje w śledztwie moglibyśmy uzyskać na podstawie oględzin i zbadania broni funkcjonariuszy BOR? Bardzo...
Leszek Misiak
Odpowiedź Moskwy była zadziwiająca. Według informacji, do jakich dotarła „Gazeta Polska”, Rosjanie stwierdzili, że najpierw, zanim oddadzą stronie polskiej broń, muszą otrzymać od Polaków dwa zbiory dokumentów. Pierwszy dotyczyć miał „broni i amunicji na pokładzie statku powietrznego, a mianowicie modelu i liczby sztuk broni palnej (ze wskazaniem na poszczególne numery), rodzaju i całkowitej ilości amunicji”. Rosjanie zwrócili się też o przekazanie im kopii „umowy ze stroną rosyjską o dostępności broni palnej i amunicji na pokładzie Tu-154M”. Drugi zbiór dokumentów, których zażądali Rosjanie „w celu rozpatrzenia kwestii o przekazaniu przedstawicielom Rzeczypospolitej Polskiej broni i amunicji, znalezionych na miejscu wypadku”, to wzory dla prowadzenia porównawczych badań...
Grzegorz Wierzchołowski
Odpowiedź Moskwy była zadziwiająca. Według informacji, do jakich dotarła „Gazeta Polska”, Rosjanie stwierdzili, że najpierw, zanim oddadzą stronie polskiej broń, muszą otrzymać od Polaków dwa zbiory dokumentów. Pierwszy dotyczyć miał „broni i amunicji na pokładzie statku powietrznego, a mianowicie modelu i liczby sztuk broni palnej (ze wskazaniem na poszczególne numery), rodzaju i całkowitej ilości amunicji”. Rosjanie zwrócili się też o przekazanie im kopii „umowy ze stroną rosyjską o dostępności broni palnej i amunicji na pokładzie Tu-154M”. Drugi zbiór dokumentów, których zażądali Rosjanie „w celu rozpatrzenia kwestii o przekazaniu przedstawicielom Rzeczypospolitej Polskiej broni i amunicji, znalezionych na miejscu wypadku”, to wzory dla prowadzenia porównawczych badań...
Tomasz Skłodowski
W marcu 2000 r. Ireneusza Sekułę znaleziono w ciężkim stanie w jego mieszkaniu. Postrzelonego w brzuch i klatkę piersiową przewieziono do szpitala, gdzie po miesiącu zmarł. Funkcjonariusze odnaleźli pisany na komputerze list pożegnalny, który stał się podstawą wersji o samobójstwie. Mimo tak podejrzanych okoliczności zdarzenia prokuratura uporczywie twierdziła, że Sekuła targnął się na swoje życie. Dopiero kilka lat później wyszło na jaw, że do Sekuły miał strzelać członek zarządu starego „Pruszkowa” Mirosław Danielak ps. Malizna, a powodem tragicznie zakończonej awantury miało być 50 tys. dol., których Sekuła nie był w stanie zapłacić gangsterom. Policja nigdy oficjalnie tego nie potwierdziła, Maliźnie nie postawiono też zarzutów zabójstwa Sekuły, choć dostał wyrok w procesie tzw....
Tomasz Łysiak
Przyjechał „bronić rosyjskich kibiców”. Nie wiadomo zresztą gdzie, jak i przed kim? Na ulicy rosyjscy kibice bronili się sami pod znakami sierpa i młota. A może Fiedotow miał stać na czerwonym tramwaju i wydawać rozkazy? Lub ochraniać mołojców przed opresyjnym państwem polskim i jego urzędnikami? Nie to jednak stanowi istotę rzeczy. Wśród kibiców po jednej i po drugiej stronie znajdowała się masa pijanego chamstwa, niezasługująca na jakiekolwiek poważne refleksje. Chodzi o to, że zamieszki nabrały podwójnie charakteru politycznej manifestacji. Po pierwsze dlatego, że marsz kibiców zorganizowany został w Warszawie z okazji rosyjskiego święta narodowego. Samo wydanie zgody na taką manifestację jest kuriozalne. Czy jeśli kiedykolwiek zagramy mecz w Moskwie 11 listopada, to będziemy mogli...
Piotr Lisiewicz
Braun został decyzją sędziego Rafała Stępaka aresztowany na dwa miesiące. Wiśniewskiego wypuszczono na wolność. Prokurator Maciej Górski zastosował wobec niego dozór. Wojciech Wiśniewski... nie uczestniczył w protestach przeciwko rosyjskiemu marszowi, ale zdaniem policji jego przestępstwo polegało na telefonicznym udzielaniu rad Braunowi. W ten sposób podpadł pod paragraf, który stwierdza: „Odpowiada za pomocnictwo, kto w zamiarze, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, swoim zachowaniem ułatwia jego popełnienie, w szczególności dostarczając narzędzie, środek przewozu, udzielając rady lub informacji”. Jak ustalił portal Niezależna.pl, dowodem przeciwko kibicom są nagrania z podsłuchu telefonicznego. Ekspert Helsińskiej  Fundacji: za Stalina motywacje ujawniały tortury – To...
Leszek Misiak
Serwuje się nam tematy zastępcze? To my weszliśmy w tę sztuczną rzeczywistość. Dziennikarze twierdzą, że ludzie tego potrzebują, wydawcy medialni – że świat zmierza w kierunku tabloidyzacji. To nieprawda. Przyjęcie takiej tezy oznacza uznanie, że Polacy są ograniczeni, że zatrzymali się na poziomie tabloidu. Zgoda, część odbiorców taka jest, ale „Fakt” i „Super Express” w zasadzie wypełniły ten rynek. Liczne próby wprowadzenia kolejnych tabloidów na rynek nie udały się, bo nie ma na nie więcej chętnych. Pozostaje ponad 30 mln odbiorców informacji, których potrzeby są większe niż przekaz tabloidalny. Próbuje się nas wcisnąć w ramy tabloidyzacji? Owszem, bo to jest z punktu widzenia zarządzania takim systemem bardzo atrakcyjne: Polaku, jesteś za głupi, żeby to zrozumieć, Polaku,...
Dorota Kania
Sławomir Petelicki. Ulubieniec mainstreamowych mediów. Przedstawiano go tak, jak sam chciał i jak się wykreował: twórca jednostki specjalnej GROM, oficer wywiadu, dyplomata, przyjaciel wielu polityków. Rzeczywistość była jednak zupełnie inna: związki ze służbami specjalnymi PRL-u, przejście na stronę USA po 1989 r., funkcjonowanie w sieci wielkiego biznesu. I chociażby z tych powodów samobójstwo jako przyczyna śmierci gen. Sławomira Petelickiego dla jego znajomych jest po prostu czystym absurdem Mecz Polska–Czechy zgromadził w minioną sobotę przed telewizorami miliony Polaków. Niemal wszyscy emocjonowali się rozgrywkami Euro 2012 i dlatego informacja o śmierci gen. Sławomira Petelickiego nie stała się główną wiadomością serwis...