Nr 21 z 25 maja 2011

Dorota Kania
Siedmiu uzbrojonych funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego o godz. 6 rano 20 maja weszło do mieszkania Roberta F., właściciela satyrycznej strony AntyKomor. pl. Pod zarzutem obrazy prezydenta zarekwirowali mu komputer, nośniki pamięci, dyski twarde, a nawet karty pamięci do cyfrowego aparatu fotograficznego. W konsekwencji strona została zamknięta. To kolejne działania pokazujące wyjątkową nadgorliwość służb, podjęte w celu unieszkodliwienia przeciwników rządu i prezydenta. A wrogów – oceniając „prewencyjne” postępowanie władzy – jest coraz więcej: kibice, niepokorni dziennikarze, związkowcy, a teraz doszli blogerzy. Po ujawnieniu akcji ABW w internecie zawrzało: internauci nawoływali do satyry krytykującej PO i prezydenta, i zastanawiali się, czy ABW znajdzie takie „moce...
Anita Gargas
Janek miał 21 lat, gdy 16 grudnia 1981 r. na kopalni „Wujek” w Katowicach dostał od zomowców kulę w głowę. Nie zginął od razu. Nieprzytomny trafił do jednego ze szpitali w sąsiedniej miejscowości. Rodziny nie powiadomiono, dokąd odwieziono ciężko rannego, mimo to matka, Janina Stawisińska, odnalazła go po paru dniach. Najęła się na salową, by móc opiekować się synem. Janek nie przetrzymał postrzału. Zmarł 25 stycznia 1982 r. Pochowano go w rodzinnym Koszalinie, w grobie, na którym nie zamieszczono jego nazwiska. Matka przez 25 lat walczyła o prawdę w sprawie tragedii „Wujka”, jeżdżąc z Koszalina na wszystkie rozprawy w toczących się w Katowicach i Warszawie procesach Kiszczaka i zomowców z plutonu specjalnego. Była symbolem niezłomnej walki o pamięć narodową. 25 lutego Janina...
Przemysław Harczuk
Zjednoczeni w anty-PiS-ie Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że Donald Tusk ma spory problem. Z jednej strony otoczenie Bronisława Komorowskiego i ludzie dawnej Unii Wolności, z drugiej – bardzo krytyczny wobec rządu Leszek Balcerowicz. Wewnątrz partii główny konkurent, Grzegorz Schetyna prowadził rozmowy z PJN i politykami lewicy. Popierający wcześniej rząd celebryci prześcigali się w krytyce PO. W sukurs premierowi przyszły salonowe media. Przedstawiany w nich obraz krwiożerczych „antysystemowych faszystów”, gotowych przejąć władzę, by zniszczyć demokrację, prawa człowieka i Bóg jeden wie co jeszcze, podziałał. Marcin Meller już nie cofa poparcia dla PO, lecz pisze o tym, że jest Ślązakiem, odcinając się od słów Jarosława Kaczyńskiego o zakamuflowanej opcji niemieckiej....
Rafał Kotomski
To stało się już faktem. Musimy teraz zjeść tę żabę od Platformy? Obawiam się, że otwarto puszkę Pandory, a efekty tego będziemy mogli sprawdzić za 20–30 lat. Może się okazać, że legitymizowanie RAŚ doprowadzi do eskalacji ekstremizmów, jak np. w Hiszpanii z autonomią Basków. Odrębność narodowa pobudzona w sposób sztuczny może wywołać wystąpienia, w których zamiast argumentów używana będzie brutalna siła. Miejmy nadzieję, że to tylko czarnowidztwo. Po co jednak dzisiaj Platformie legitymizacja RAŚ? Rządzący Polską znani są z tego, że dla nich liczy się tylko tu i teraz. Nie biorą pod uwagę tego, co może stać się za rok czy parę lat. To ich nie interesuje, po nas choćby potop. Dla doraźnych celów politycznych doprowadzili na Śląsku do koalicji z RAŚ. Mówiąc kolokwialnie – obudzą...
Antoni Rybczyński
Ale po reelekcji w 2009 r. prezydent zaczął budować własny silny obóz polityczny. W quasi-teokratycznym Iranie nie da się tego zrobić, nie naruszając wpływów duchowieństwa. Dymisja szefa MSZ Manouchehra Mottakiego (grudzień 2010 r.), człowieka Chameneiego, bez uprzedzenia ajatollaha oznaczała, że prezydent ryzykuje otwartą konfrontację. Ali Chamenei i inni mułłowie stracili cierpliwość dopiero 17 kwietnia, gdy prezydent zaatakował ministra bezpieczeństwa. Chodziło nie tylko o przejęcie kontroli nad służbami, ale też obronę najbliższego współpracownika Ahmadineżada – Esfandiara Rahima Mashaeiego. Perski nacjonalizm i czarna magia O szefie administracji prezydenta Mashaeim mówi się, że jest cieniem Ahmadineżada. Przyjacielem i sojusznikiem nie tylko politycznym – ich dzieci się...
Piotr Lisiewicz
Święty Antoni i książę Plątonogi na wojnie z Tuskiem „Stowarzyszenie Kibiców Sandecji serdecznie zaprasza na wycieczkę krajoznawczą do miejscowości Łęczna” – czytamy. „Celem podróży jest zwiedzanie Łęcznej, w szczególności budynku Starostwa Powiatowego, który posiada unikalną i ciekawą architekturę” – reklamują kibice. W ramach programu szanującej się wycieczki jest rzecz jasna czas wolny, którzy organizatorzy przewidzieli w godzinach 16.30–19.30. Przypadkiem akurat w tym czasie odbywa się w okolicy mecz Górnik Łęczna – Sandecja Nowy Sącz. Policja zbiera pod stadionem posiłki przeciwko miłośnikom turystyki. Z kolei wśród kibiców Miedzi Legnica zakaz wyjazdów przyczynił się do wzrostu pobożności. Organizują oni wyjazd autokarowy do kościoła św. Antoniego w Zdzieszowicach. Piszą: „...
Tadeusz Święchowicz
Bez popłochu i sensacji Krótko mówiąc, prokuratura stara się nas przekonać, że pilna depesza nadana w dwóch najważniejszych rosyjskich agencjach prasowych to niemająca żadnego znaczenia dezinformacja sprzed roku, wypuszczona w przypadkowym momencie, nie wiadomo z jakiego powodu i po co. I można by to tłumaczenie przyjąć za dobrą monetę, gdyby nie doświadczenia z ostatnich kilkunastu miesięcy, kiedy Rosjanie wygrywali po kolei z polskimi władzami i prokuraturą wszystko, co się da. W świetle dotychczasowych efektów dochodzenia smoleńskiego należy raczej zakładać, że Rosjanie wiedzą, co i kiedy mówią. Dlaczego więc poinformowali o błędnej identyfikacji ofiar smoleńskich? Odpowiedź jest prosta. Chcieli nas uprzedzić, że w części grobów smoleńskich mogą być pochowane ciała innych osób....
Leszek Misiak
Jeśli wiadomość podana przez TVP Info jest nieprawdziwa, to warto zadać pytanie, dlaczego akurat teraz – gdy coraz głośniej jest o konieczności przeprowadzenia ekshumacji ofiar katastrofy – Rosjanie zdecydowali się na taki kontrolowany przeciek fałszywej informacji do polskich mediów. Jeżeli zaś jest to prawda – ciekawe, dlaczego śmierć rosyjskiego funkcjonariusza – rzekomo w wyniku zwykłego wypadku – była przez ponad rok trzymana w tajemnicy. Czyżby Rosjanin zginął w innych okolicznościach i kilka dni wcześniej? 97 ofiar katastrofy? Wiadomość o zgonie rosyjskiego funkcjonariusza Ministerstwa ds. Nadzwyczajnych jest o tyle ciekawa, że przez kilka dni po katastrofie rosyjskie media informowały, iż pod Smoleńskiem zginęło... 97 osób. Co ciekawe, liczbę tę podawał właśnie rosyjski...
Marcin Wolski
Parę lat temu Jan Rokita bał się białego świtu, w którym do jego mieszkania może zapukać ktoś inny nie mleczarz. Dziś może być spokojny! Do niego nikt nie zapuka, ale co do jego żony nie byłbym taki pewny. Inna sprawa. Jedno jest pewne – podobne zabawy są całkowicie nieskuteczne, a nawet przeciwskuteczne. Widać gołym okiem, że trwa na własne życzenie coraz szybsze piłowanie gałęzi, na której się siedzi – bo z kim przyjdzie się jeszcze skonfliktować po ludziach wierzących, kibicach, blogerach...? Pomysł, że można zapanować nad wszystkim i zabezpieczyć się na każdą okazję, przypomina opowieść o rabinowej spod Ołomuńca, która miała nocniki na każdą okazję – biały, czerwony, niebieski, żółty... A jak wkrocza do Czech Armia Czerwona, sfajdała się na schodach. Bohaterowie najnowszych...
Piotr Lisiewicz
Ale burdel w tym państwie Tuskowym. Ledwie Klaudiusz Wesołek odsiedział 15 dni w areszcie za filmowanie happeningu Akcji Alternatywnej Naszość sprzed dwóch lat, dostał pismo, że przysługuje mu order. Też za odsiadkę, ale na razie nie za ostatnią, tylko tę w systemie poprzednim. Jak chce order, ma pisać do Bronka Komorowskiego, a ten mu go zawiesi. Chyba że jego podwładni znowu akurat Wesołka zamkną... Być może możliwy jest też wariant pośredni: Wesołka przymkną w areszcie na Kurkowej, a pozbawionemu wolności Krzyż Wolności i Solidarności prezydent przywiezie do celi. Do faktu, że Platforma wypuszcza kryminalistów, już się lud przyzwyczaił, ale żeby jeszcze ich odznaczać? Skądinąd wiadomo, że propozycję otrzymania orderu dostał też Robert Kwiatek, czołowy kibol, znaczy się bandyta...
Dorota Kania
Wydarzenia tego typu zawsze można traktować jako sprawdzanie odporności drugiej strony, ale wydaje mi się, że trzeba do nich przykładać właściwą miarę. Niewątpliwie testowaniem polskich polityków czy generalnie polityki polskiej było zdjęcie tablicy w Smoleńsku. Stało się to przed wizytą polskiego prezydenta i Rosja chciała postawić w trudnej sytuacji stronę polską. Chciała sprawdzić stopień twardości, elastyczności lub ugodowości polskich polityków. Dlaczego? Po pierwsze, żeby przetestować efekty skuteczności dotychczasowej polityki. A po drugie, żeby sprawdzić zasadę, którą często cytuje prezydent Komorowski: ufaj, ale sprawdzaj. Jeśli chodzi o tablicę, którą powieszono w Słupcy, a nie w Strzałkowie, jak media mylnie podają, to nie widzę żadnego wyraźnego celu politycznego. W...
Magdalena Michalska
O bezpodstawnym przetrzymaniu zostały powiadomione organy ścigania. Wkrótce, 5 października 2010 r., rozpoczął się proces dotyczący bezzasadnego przetrzymania w szpitalu psychiatrycznym. Na kolejnych rozprawach zeznawały zarówno osoby, które towarzyszyły Kossakowskiemu pod Pałacem Prezydenckim, jak też strażnicy miejscy i policjanci oraz lekarz, który zadecydował o przyjęciu Kossakowskiego na oddział. 30 grudnia 2010 r., po wysłuchaniu wszystkich zeznań, sąd pierwszej instancji wydał wyrok, z którego wynikało, że nie zachodziły przesłanki z art. 23 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego do przyjęcia Kossakowskiego do szpitala psychiatrycznego bez jego zgody. Jednocześnie sąd uznał, że mogły zajść przesłanki z art. 24 tej samej ustawy, w którym jest mowa o tym, że „osoba, której...
Ryszard Czarnecki
Zresztą, bez przesady, nie ma co się Pana specjalnie czepiać, bo na przykład w Senacie był jeszcze jeden piłkarz, zresztą wybitny – Pan Grzegorz Lato. I on przecież też, tak jak Pan, nie wygłosił żadnego przemówienia! Skądinąd Senat RP nazywa się czasem „izbą refleksji i zadumy”. Rzeczywiście, należałoby zadumać się nad kondycją wyborców, którzy delegowali tam obu Panów. Co do tego drugiego członu to i Pan, Panie Donku, i Pan Grzesiu sprawiacie wrażenie raczej całkowicie bezrefleksyjnych. Co do tego bimbania i totalnej olewki, czyli lekceważenia swoich parlamentarnych obowiązków, to właściwie docenili to pańscy koledzy z klubu parlamentarnego. Ponieważ tego nie ma w pańskim oficjalnym życiorysie, to przypomnę. Był rok 1992. Klub parlamentarny KLD, czyli Kongresu Liberalno-...
Niech toną zaborcy! Najwięcej wpisów znalazło się na profilu „Autonomia Śląska”, na którym zarejestrowano kilkanaście tysięcy osób. Zacytujmy niektóre z tych wpisów, bo są bardzo charakterystyczne dla poglądów prezentowanych przez zwolenników ruchu, którego liderem jest Jerzy Gorzelik. Mieszkaniec Tarnowskich Gór (listopad 2008 r.): „Polak to wredny naród. Obiecali Ślązakom pełną autonomię i co? Teraz twierdzą, że naród śląski nie istnieje. Nic gorszego nie mogło nas spotkać. Wolę Niemców. Śląsk jednak musi być wolny. Trzeba o to walczyć”. Mieszkaniec Cieszyna (wrzesień 2009 r.): „Śląsk się na Polskę dość narobił. Czas robić na siebie i wcale nie jest za późno. Polski rząd nam ludzi morduje, a my siedzimy po cichu. Polska zeżarła Śląsk i wyciska z niego ostatnie soki...
WIS
Adenauer szyty na miarę W „Fakcie” Włodzimierz Cimoszewicz daje dobry przykład skromności polskiej lewicy: „Nie chcę komentować przejścia Bartosza Arłukowicza z SLD do Platformy. To sprawa, do której musi się odnosić on sam. Natomiast przyjęcie przez niego propozycji premiera, by podjął się konkretnych obowiązków, zupełnie mnie nie zaskakuje. To może wywoływać zdziwienie w Polsce, gdzie podziały partyjne są tak głębokie, że wręcz wrogie. W dojrzałych demokracjach takie rzeczy się zdarzają, i to nawet dosyć często. Proszę zauważyć, że prawicowy prezydent Nicolas Sarkozy zaproponował w swoim czasie znanemu ze swych lewicowych poglądów Bernardowi Kouchnerowi stanowisko ministra spraw zagranicznych, a więc jednego z najważniejszych w administracji”. Nie chcem, ale muszem. Cimoszewicz nie...
Krzysztof Wyszkowski
Najdziwniejsze, że Kuczyński, Krzemiński, Bratkowski, Michnik i im podobni reklamują się jako demokraci. Krzemiński – jak wierzę – zupełnie szczerze dziwi się: „Do dziś otwarte pozostaje pytanie, dlaczego kilkadziesiąt lat temu tak wielu intelektualistów skusił komunizm w wydaniu stalinowskim”. Odpowiedź jest w życiorysach patronów ich formacji – Brystigerowej, Brusa, Mazowieckiego, Geremka, Kuronia. Poparcie dla stalinizmu w latach 1944–1954 było dyktowane tym samym interesem, który po sukcesie stalinizacji Polski doprowadził do powstania rewizjonizmu. Ci sami ludzie realizowali ten sam interes najpierw jako stalinowcy, a następnie antystalinowcy. Terror stalinowski był potrzebny do uformowania się nowej elity władzy, ale kiedy okazało się, że władza przechodzi w ręce towarzyszy...
Afera ta uruchomiła istną lawinę podobnych zdarzeń wewnątrz VV. Pojawiły się brudne sprawy kupowania sympatii polityków, korupcji, inwigilacji. Z partii wyszło kilku posłów. A VV utraciła definitywnie sympatię wyborców, uzyskaną niegdyś jako antykorupcyjne ugrupowanie, które weszło na ogólnopaństwową scenę polityczną niczym huragan, korzystając z tego, że miało nowe twarze i radykalny program oczyszczenia polityki. Według ostatnich sondaży ugrupowanie jest głęboko pod progiem wyborczym (w wyborach w 2010 r. zdobyło10 proc.). Przebudowa rządu, którą wiosną przeprowadził premier, dotknęła też formalnego szefa VV, ministra spraw wewnętrznych, Radka Johna, który sobie z resortem nie radził. Otrzymał on tekę ministra ds. walki z korupcją, ale nie mógł znieść, iż w skład jego nowego urzędu...
Wojciech Wencel
Stanisław Fudakowski znalazł się w gronie czterech członków Stowarzyszenia „Godność”, którzy nie zgodzili się, aby IPN występował do prezydenta o przyznanie im Krzyża Wolności i Solidarności. Dołączył do nich mój przyjaciel i sąsiad z tej kolumny, były członek Wolnych Związków Zawodowych Krzysztof Wyszkowski. W liście otwartym „szarzy żołnierze »Solidarności«” argumentują, że Bronisław Komorowski wypowiadał się w sposób uwłaczający o prezydencie Lechu Kaczyńskim, przypominają fakt zaproszenia w charakterze eksperta na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego generała Wojciecha Jaruzelskiego i domagają się usunięcia z państwowych instytucji agentów i tajnych współpracowników służb specjalnych PRL. Niewolnikom medialnego zgiełku ten gest rezygnacji z orderu może się wydać podszyty...
Aleksander Ścios
Państwo prawa? Już z danych ujawnionych w ub.r. przez Fundację Panoptykon można było się dowiedzieć, że służby III RP ponad milion razy sięgały po billingi naszych rozmów telefonicznych i gromadziły wiedzę na temat aktywności Polaków w internecie. Ponieważ dane te dotyczyły tylko działań w ramach kontroli sądowej, trzeba uznać, że co najmniej drugie tyle podsłuchów zostało założonych bez wiedzy sądu. Trudno o bardziej twardy dowód, że rząd PO–PSL, stosując na ogromną skalę inwigilację własnych obywateli, zmierza wprost do miana państwa policyjnego. Jest to wniosek uprawniony, ponieważ ilość danych gromadzonych przez służby nie ma żadnego związku z poprawą stanu bezpieczeństwa Polaków ani z bezpieczeństwem państwa i – jak się okazuje – służy przede wszystkim zabezpieczeniu interesów...
Antoni Rybczyński
Oko za oko 13 maja do MSZ Ukrainy wezwano czeskiego charge d’affaires Viteslava Pivonkę, żeby mu oznajmić, iż dwaj urzędnicy z attaszatu wojskowego ambasady zostali ogłoszeni persona non grata. Płk Zdenek Kubička i mjr Petra Novotna mieli zbierać informacje stanowiące tajemnicę państwową. Zatrzymano też współpracujących z czeskim wywiadem wojskowym dwoje obywateli Ukrainy – pracownika przedsiębiorstwa lotniczego i urzędniczkę Ministerstwa Obrony. Rzecznik MSZ Ukrainy Ołeh Wołoszyn powiedział, że Czesi zostali wydaleni na wniosek Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Kierownictwo SBU zwołało konferencję (rzecz rzadko spotykana), na której przekazano informację ws. Czechów. Oficerowie oraz ich ukraińscy współpracownicy mieli działać od kilku lat. Szczególnie interesowały ich kijowskie...
Tadeusz Święchowicz
W tym czasie rosyjskie media informowały już o pojawieniu się tablicy na kamieniu pod Strzałkowem. Rosyjski napis głosił: „Tutaj spoczywa 8000 radzieckich czerwonoarmistów, brutalnie zamęczonych w polskich obozach śmierci w latach 1919–1921”. Rosyjski portal Life News natychmiast powiązał akcję „patriotów” pod Strzałkowem ze „skandalem z tablicą w Smoleńsku na miejscu katastrofy polskiego Tu-154M”. Z tradycyjnych mediów pierwsza wiadomość tę podała należąca do Gazpromu telewizja NTV. Następnego dnia w rosyjskiej prasie ukazały się już obszerne relacje na temat polskiego „bestialstwa”. Dziennik „Izwiestia” przypominał doniesienia swojego specjalnego korespondenta z Polski z lat 1919–1921 o bestialskim traktowaniu jeńców-czerwonoarmistów: „Potworne tortury i znęcanie się nad naszymi jeńcami...
Porwać, pobić, wsadzić i oskarżyć Klaudiusza Wesołka, niezależnego dziennikarza internetowej stacji TVG-9, wsadzono na dwa tygodnie do aresztu tylko dlatego, że nie godził się na wykonywanie upokarzających prac publicznych, zasądzonych mu w absurdalnym wyroku gdańskiego Sądu Okręgowego. Wesołek miał sprzątać ulice za to, że śmiał filmować happening Akcji Alternatywnej Naszość. Urażony poczuł się wówczas prezydent Sopotu Jacek Karnowski, bliski kolega Donalda Tuska. Naszość przebrana za piratów wtargnęła bowiem na obrady Sopockiej Rady Miasta i z grabieżczym pozdrowieniem wspierała oskarżonego wówczas o łapownictwo prezydenta. Za filmowanie akcji namiotowej „Solidarnych 2010” przed Pałacem Prezydenckim pobity został z kolei przez warszawską straż miejską Michał Stróżyk, dziennikarz...
Magdalena Michalska
Porwać, pobić, wsadzić i oskarżyć Klaudiusza Wesołka, niezależnego dziennikarza internetowej stacji TVG-9, wsadzono na dwa tygodnie do aresztu tylko dlatego, że nie godził się na wykonywanie upokarzających prac publicznych, zasądzonych mu w absurdalnym wyroku gdańskiego Sądu Okręgowego. Wesołek miał sprzątać ulice za to, że śmiał filmować happening Akcji Alternatywnej Naszość. Urażony poczuł się wówczas prezydent Sopotu Jacek Karnowski, bliski kolega Donalda Tuska. Naszość przebrana za piratów wtargnęła bowiem na obrady Sopockiej Rady Miasta i z grabieżczym pozdrowieniem wspierała oskarżonego wówczas o łapownictwo prezydenta. Za filmowanie akcji namiotowej „Solidarnych 2010” przed Pałacem Prezydenckim pobity został z kolei przez warszawską straż miejską Michał Stróżyk, dziennikarz...
Urszula M. Radziszewska
Kibic na strajku Młodzi ludzie w dzierganych samodzielnie szalikach wspierali „Solidarność” przez całe lata 80. Byli zaangażowani w różne struktury opozycyjne, rozrzucali ulotki, malowali hasła na murach, chodzili na demonstracje, zresztą bardzo często byli robotnikami w strajkujących zakładach. Najsilniejszy ruch kibicowsko-opozycyjny był w Gdańsku i Wrocławiu. Kibice Śląska Wrocław w sierpniu 1988 r. uczestniczyli w strajku Stoczni Gdańskiej i nikogo to nie dziwiło. Podobnie zachowywali się kibice w Warszawie czy Krakowie. We wrześniu 1982 r., w środku stanu wojennego, we Wrocławiu odbył się legendarny mecz Śląska z Dynamem Moskwa. Było to na dwa dni przed rocznicą 17 września. Nic dziwnego, że przez cały mecz stadion wrzeszczał, ile sił w płucach: „Precz z komuną!”, „Bij...
Piotr Lisiewicz
W czasie meczu kibice przyjęli konwencję plażową. Na stadion wnieśli dmuchane materace, ręczniki i piłki plażowe, które odbijali na trybunach. Krzyczeli „Irena Santor”, „Adam Małysz”, „Robert Kubica” oraz „Robert Mateja to polskich skoków nadzieja”. Cały stadion podskakiwał, skandując: „Kto nie skacze, ten za Tuskiem”. Śpiewano też piosenkę disco-polo „Niech żyje wolność, wolność i swoboda, niech żyje zabawa i dziewczyna młoda”. Była również zabawa w pociąg przy śpiewie: „Jedzie pociąg z daleka”. W pewnym momencie Kononowicza na gnieździe zastąpiła dmuchana lala ucharakteryzowana na Donalda Tuska. „Wolność słowa. Art. 54” – transparent o tej treści zawisł na trybunach. W miniony weekend do protestu kibiców piłkarskich przyłączyli się kibice żużla. „Nagonka na kibiców spowodowana...
Zamiast Simplusa Plus Jeszcze przed spodziewaną prywatyzacją Polkomtel zdecydował przeprowadzić konsolidację wszystkich dotychczasowych „submarek”, w tym Simplusa i 36,6, pod jedną marką Plus. Kierownictwo firmy uzasadnia swoje posunięcie następująco: „Światowym trendem na rynkach nasyconych jest naturalne przechodzenie na markę monolityczną, dlatego wszystkie dotychczasowe marki zostają zastąpione jedną marką Plus”. (Polkomtel) Nowy (stary) sekretarz generalny KIG Dotychczasowy sekretarz generalny Krajowej Izby Gospodarczej, Marek Kłoczko, będzie pełnił tę funkcję przez kolejną, czteroletnią kadencję – zdecydowała Rada KIG. Pracuje on na tym stanowisku od 1990 r. Kłoczko jest ekspertem gospodarczym specjalizującym się m.in. we współpracy międzynarodowej, problematyce...
Maciej Pawlak
Tymczasem kasy działają na innych zasadach, określonych m.in. w prawie spółdzielczym. Dlatego przeciw nowej ustawie protestowały zarówno centrale związkowe (w tym NSZZ „Solidarność”), jak i Krajowa Rada Spółdzielcza. Jak można przeczytać w pracy „Prawne i ekonomiczne determinanty rozwoju SKOK w Polsce”, dzisiejsze SKOK-i nie są zresztą współczesnym wynalazkiem. Opierają się na dawnych wartościach, do których i dzisiaj odwołuje się idea mikrofinansowania. Te wartości to „dobro wspólne, solidarność grupowa, demokracja korporacyjna, samopomoc członkowska, działania służące samoobronie zrzeszonych”. Te pierwiastki wykorzystywały w praktyce dawne korporacje zawodowe, przy których powstawały brackie kasy pogrzebowe, kasy wdowie czy kasy przezorności i pomocy. Wartości te można także odnaleźć w...
Marcin Wolski
Szekspir, wystąp W dobie zaostrzającej się walki politycznej i zarysowujących się możliwości odprężenia międzynarodowego każda inicjatywa jest szczególnie cenna. Może z wyjątkiem prywatnej. Od wieków niejaki William Shakespeare był silną bronią imperialistów brytyjskich w walce z nowymi prądami duchowymi przebiegającymi Europę. Ten burżuazyjno-rojalistyczny twórca, który swoją karierę rozpoczął od stanowiska błazna królowej Elżbiety, wsławionej wojnami zaborczymi i uciskaniem ubogich warstw ludności, oddał swój niewątpliwy talent na usługi ciemnego wstecznictwa politycznego. Bo też przyjrzyjmy się tematyce formalnie nie najgorszych sztuk rzeczonego Shakespeare’a. Gloryfikuje w nich królewskie samodzierżawie ze wszystkimi krwawymi zbrodniami, występkami i nieprawościami, jakie mu...
Marcin Wolski
Bohaterka Anastazja przypomina postać z komiksu, komsomołka do szpiku kości oddana idei komunizmu i Stalinowi osobiście, mimo iż ten wysłał do piachu jej ojca, skądinąd żarliwego bolszewika. Niepokonana w walce wręcz, skoczek spadochronowy, pływaczka w przeręblach, a jednocześnie błyskotliwy analityk i doskonały śledczy. W dodatku piękna, odważna i do nieprzytomności ambitna. Sowiecki nadczłowiek. Nadludzi na kartach powieści Suworowa jest zresztą więcej. Obok Nastii można do nich zaliczyć Chowanowa, człowieka Stalina do tajnych poruczeń, tajemniczego czarodzieja Rudolfa Mazura czy nieustraszonego czekistę, a wcześniej zabójcę czekistów – tytułowego Żmijojada. I oczywiście nadczłowieka numer jeden – towarzysza Józefa Wissarionowicza Stalina, krojonego na olimpijską miarę, tyleż...
Marek Nowakowski
– Jego zło... – mówił adwokat – posiada format! – Napomknął, iż w związku z nim sięgnął znów do Dostojewskiego. Zdjął okulary, przecierać zaczął chusteczką. Oczy czerwone, królicze. Nieprzyjemna odsłona. Od pewnego czasu z głębi sali, poprzez tańczące pary i zmienną grę świateł, dawał mi serdeczne znaki kolega z gimnazjum. Nie widziałem go wiele lat. Zastosowałem płodozmian i opuściłem mecenasa. Chyba obaj byliśmy zadowoleni. Mecenas B. zmęczył się rozmową. Taki był czujny, napięty. Wyraźnie obawiał się moich nałogowych skłonności do opisywania. Zasiedliśmy z gimnazjalnym kolegą na wysokich stołkach przy barze. Lekarz, z paszportem amerykańskim, pierwsza wizyta w kraju od piętnastu lat. Przezywaliśmy go Ypsylon. Nie mam pojęcia dlaczego. Dopytywał się o losy rówieśników....
Antoni Rybczyński
Na ławie oskarżonych posadzono poza Sannikauem jeszcze czterech rywali Łukaszenki w wyborach prezydenckich. Dla Mikoły Statkiewicza prokurator zażądał aż 8 lat kolonii karnej o zaostrzonym reżimie, a dla Dźmitryja Wusa – 7 lat. Dla pięciu pozostałych osób sądzonych w tym samym procesie oskarżenie zażądało kar od 4 do 8,5 roku kolonii karnej. W innym zbiorowym procesie sądzeni są Uładzimir Niaklajeu i Wital Rymaszeuski. Dla pierwszego z nich prokurator zażądał 3 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata, dla drugiego – 2 lat w zawieszeniu na 2 lata. W procesach za udział w demonstracji 19 grudnia skazano już też ponad 20 innych działaczy opozycji. To głównie niskie wyroki więzienia, często w zawieszeniu. Sądy orzekają też kary ograniczenia wolności, czyli de facto zesłania (...
Teresa Wójcik
Pod młotek w 2011 r. pójdą banki? Wbrew planom rządu przychody z prywatyzacji na koniec I kwartału br. wyniosły dotychczas tylko 1,6 mld zł, czyli niewiele ponad 10 proc. planu na 2011 r. Ale rząd ma zamiar powetować to sobie w drugim półroczu. Planowana jest sprzedaż pakietu ponad 10 proc. akcji PKO BP, który ma znaleźć się na warszawskim parkiecie we wrześniu br. Rząd liczy, że sprzedaż tych akcji wniesie ok. 12 mld zł do budżetu. To kwota licząca się przy tak dużym deficycie budżetowym. W dodatku minister skarbu państwa Aleksander Grad na jednej z ostatnich konferencji prasowych stwierdził, że „jeśli będzie taka potrzeba budżetowa, to wpływy z prywatyzacji zostaną zwiększone nawet dwukrotnie”. W sektorze bankowym do prywatyzacji jest przewidziany jeszcze BGŻ (choć na razie z...
Piotr Ferenc-Chudy
Zła sytuacja finansowa rodziny zmusiła go do przerwania studiów na Wydziale Sztuk Pięknych wileńskiego uniwersytetu. Odtąd oddał się pracy w swoim majątku ziemskim i działalności społecznej. Jednocześnie jako oficer rezerwy brał udział w corocznych ćwiczeniach wojskowych. Na początku lat 30. zorganizował w Lidzkiem Oddział Konnego Przysposobienia Wojskowego „Krakus”. Podczas polskiej wojny obronnej we wrześniu 1939 r. jako oficer kawalerii w 19. Dywizji Piechoty bił się w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego, by następnie po odwrocie za Wisłę zostać zastępcą dowódcy kawalerii dywizyjnej w 41. rezerwowej Dywizji Piechoty. Po klęsce wrześniowej i uniknięciu niewoli dostał się do Warszawy, gdzie z towarzyszami broni organizował struktury Tajnej Armii Polskiej (TAP), jednej z wielu powstających...
Maciej Parowski
Wygląda to na spisek matrymonialny. Przeciw żonie przemawiają i sceny wspólnego przyjazdu, i rozbłyski czułych wspomnień Harrisa. Widzom pokazano też jego paszport. Hipoteza amnezji wydaje się nie do utrzymania. Tak reżyser przygotowuje nas do „twistu”, wykręcenia kota ogonem, postawienia akcji na głowie, zmiany moralnych znaków z plusa na minus oraz emocjonalnych identyfikacji. Jak w filmie o duchach, kiedy okazują się nimi ci, których braliśmy za żyjących („Inni”). Tu chodzi o to, że człowiek, którego uważaliśmy za ofiarę, nie do końca nią jest. Finalne wyjaśnienie (trochę w stylu „Syndykatu zbrodni” sprzed półwiecza i „Teorii spisku” sprzed dekady) nie wypada dobrze, wszyscy recenzenci to podkreślają. I nie chodzi tylko o warsztat, ale i – mimo amerykańskiej współprodukcji – o nadto...
Antoni Łepkowski
Jednak już wówczas transfery z obozu kaczyzmu do partii miłości (Sikorski, Mężydło, Borusewicz) nie były wcale przykładami „korupcji politycznej”. Przypomnijmy tylko, że Radosław Sikorski przestał być ministrem w rządzie PiS i przeszedł do PO, by zostać ministrem w jej rządzie, Bogdan Borusewicz, który nie otrzymał od Jarosława Kaczyńskiego obietnicy zostania marszałkiem Senatu (na drodze stanął mu Zbigniew Romaszewski), przeszedł pod skrzydła PO, by właśnie tę funkcję dostać w nagrodę, a Antoni Mężydło przeniósł się do Platformy zirytowany zbyt niskim miejscem jakie zaproponowano mu na liście toruńskiej PiS. Wtedy można było sądzić, że korupcja polityczna występuje w relacji partia rządząca – członek partii współrządzącej lub opozycyjnej. Obecnie już doskonale wiadomo, że termin ten nie...
Tomasz Terlikowski
Przesada? Kilka dni temu napisałem na swoim blogu krótki tekst obśmiewający projekt „legalizacji związków jednopłciowych”, wyjaśniając, że takie relacje, podobnie jak związki pani z kaktusem, czy pana z żółwiem, są w Polsce jak najbardziej legalne. Nikt się do nich nie miesza, a policja nie wkracza nad ranem do mieszkań przez nich zajmowanych. Legalizacja oznacza zatem nie tyle odejście od jakiejś dyskryminacji, a przyznanie przywilejów, które nie wiążą się z obowiązkami, czyli w istocie dyskryminację. Ale mniejsza o tekst. Najzabawniejsza, ale też niezwykle znacząca była reakcja profesora Wojciecha Sadurskiego. Otóż prawnik ten od razu wpisał mi w komentarzu, że sprawa „kozy” (czyli jeden z procesów, który został mi wytoczony) niczego mnie nie nauczyła. Słowem przyznał, że celem tamtej...
Robert Tekieli
A Polacy mają szczególnie pod górkę. Od dwudziestu lat wrzucani są do zachodniego stawu, w którym wodę już dawno wymienili rewolucjoniści obyczajowi. Walczący z krzyżem heroldowie cywilizacji śmierci. Do tego od dwudziestu lat nie mogą wyrwać się z łap rewolucjonistów bolszewickich i lepkich łapek ich potomków. A ostatnimi czasy proces likwidowania kolejnych obszarów wolności zdecydowanie przyspieszył. Kiedy „Donald, matole” śpiewało kilkudziesięciu fanów Jagiellonii, białostocka policja pokazała, na co ją stać. Policjanci ze strzelbami w ręku zamknęli na komisariatach 43 mężczyzn. Ci zdążyli wcześniej krzyknąć jeszcze: „Precz z komuną”. Kiedy na Łazienkowskiej tydzień wcześniej parę tysięcy kibiców śpiewem definiowało poziom umysłowy premiera, pies z kulawą nogą się nie pofatygował,...
Krystyna Grzybowska
Co to takiego wolność Jesteśmy narodem skazanym na dorabianie się demokracji. Dwadzieścia dwa lata życia w wolności nie zaowocowało szacunkiem dla niej, przeciwnie, odnoszę wrażenie, że wolność i demokracja, które nie mogą istnieć bez bezstronnego aparatu sprawiedliwości, okazały się dla naszego narodu zbyt trudnym zadaniem, a może zbyt trudnym systemem polityczno-gospodarczym. Na braku edukacji w tej dziedzinie żerują salonowe media i skupione wokół nich tzw. elity. To one, sekundując nieodpowiedzialnym i niedemokratycznym poczynaniom władzy, bez cienia żenady wspierają represyjne decyzje i takież wyroki sądowe skierowane przeciwko wszystkim, którzy demokrację i wolność uważają za największą zdobycz zniewolonego przez wieki narodu. Czy lubimy być zniewolonymi? Czy mamy we krwi...
Krystyna Grzybowska
Chińczycy z Władywostoku nie wiedzieli, bo na ich psich puszkach był napis „wołowina pierwszego gatunku”. A co było w środku? Lepiej nie pytać. Nie tylko Chińczykom serwowano psie dania, spożywali je w dobrej wierze żołnierze wielkiego mocarstwa euroazjatyckiego, bowiem gastarbeiterzy zostali zakwaterowani w garażach pewnej jednostki wojskowej. Kiedy sprawa się rypła, ukarano kogo trzeba i po problemie. Ja jednak myślę, że źle się stało, bo co teraz będą jeść chińscy pracownicy i rosyjscy żołnierze? Czy tam w okolicach Władywostoku rosną kartofle albo kapusta? Jest tajemnicą poliszynela, że żołnierze armii, która ma broń atomową i przyjazne stosunki z Sojuszem Atlantyckim, zamiast żołdu otrzymują prawo do zbierania główek kapusty na pokołchozowych polach. A to nie to samo co mięsko...
Jacek Kwieciński
Znudziło mnie reagowanie na wypowiedzi mediokracji, nawet tej rzekomo neutralnej. Na jej popisy przestanę zwracać uwagę. Czas na refleksje i oceny w 100 proc. własne. Zamiast reagowania. Mimo że coraz większą duchotę trudno znieść. Czasem wręcz nie sposób. Współzdusić wolność Do budowy w Polsce systemu szczęśliwości powszechnej podług modelu meksykańskiego (Partia Państwowa rządziła tam przez 65 lat) nie tyle przyczyniają się Krzemiński czy Kuczyński, ile tacy bojowcy jak Wróbel, Szułdrzyński, Skwieciński. „Piszący inaczej”. Ta „inność” jest imponująca. W stylu „zgadzam się z J. Paradowską”. Jak np. Wróbla „Denaturat czerwonoarmisty” (to o tych, którym rządy Tuska & Co się nie podobają). Lub pracowicie konstruowana ekwilibrystyka retoryczna Skwiecińskiego, który dowodzi, że czas...
Rafał Ziemkiewicz
Stylistyczny zabieg zastosowany wobec kibiców wygląda na rozwojowy. W szacownym i bardzo, bardzo elitarnym (pod względem sprzedaży) „Tygodniku Powszechnym” przeczytałem o sobie jako o „gazetowym bandycie” – kieruję się albowiem wyłącznie nienawiścią i pogardą, czego dowiedziono kilkoma cytatami z mojej najnowszej powieści. Tak trzymać, redakcjo. Żadnej tolerancji dla faszystowskiej herezji smoleńskiej, piętnowanie opozycyjnych publicystów jako dziennikarzy prawicowych czy pisowskich już nie wystarczy, kiedy władza przystąpi do rozprawy z kolejnym przedstawicielem zagrażającego demokratycznemu państwu – jak to ujął nieoceniony kandydat Kononowicz – bandyctwa. W końcu jeśli można obywatela ukarać za nazywanie premiera „matołem”, to można też, jak u naszych wschodnich sąsiadów, skazywać...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Sakrę arcybiskupią przyjął w 1902 r. Był gorliwym rządcą archidiecezji. Ze względu na niewielką liczbę powołań rodzimych przyjął do niej kilku kapłanów ormiańskich z Bliskiego Wschodu. Przeprowadził gruntowną renowację katedry ormiańskiej, którą Jan Henryk Rosen ozdobił słynnymi dziś freskami, a Józef Mehoffer mozaikami. W 1937 r., z udziałem kard. Augusta Hlonda, odbyła się koronacja wspomnianego obrazu Matki Bożej Łaskawej w Stanisławowie (dzisiaj obraz znajduje się w Gdańsku). Arcybiskup Teodorowicz był świetnym kaznodzieją i pisarzem. Pozostawił zbiory kazań oraz liczne publikacje o charakterze religijnym, patriotycznym i społecznym, z których wiele cieszyło się ogromną popularnością. Do historii przeszedł też jako gorący patriota i wybitny parlamentarzysta. W latach 1902–1918...
Tomasz Sakiewicz
Zatem wczesną wiosną ubiegłego roku obóz władzy rzeczywiście nie miał pewności co do zwycięstwa w wyborach prezydenckich. I to jest argument za wystawieniem Komorowskiego, którego można było w kampanii zaprezentować jako kandydata również godnego uwagi środowisk patriotycznych. Na zasadzie wielkiego nieporozumienia, ale jednak. Czy potrafi Pan odpowiedzieć na pytanie, jakie są motywy polityki zagranicznej rządu Tuska czy szerzej – całego obozu władzy? Co chce osiągnąć? Do czego zmierza? Odpowiadając na te pytania, muszę cofnąć się do początku lat 90. Donald Tusk był wtedy bardzo aktywny, aktywny był Kongres Liberalno-Demokratyczny. Ich ówczesne pomysły to federalizacja kraju (landyzacja), sfera szczególnej współpracy z Niemcami na zachodzie Polski, z ZSRR (jeszcze istniał) na...

Pages