Nr 19 z 9 maja 2012

Antoni Łepkowski
Otóż właśnie początek lat 80. ubiegłego wieku to czas, w którym politycy na całym świecie zorientowali się, że przyklejenie się do sukcesów sportu wyczynowego to jedna z najskuteczniejszych dźwigni wynoszących ich na wyżyny popularności. Gdyby w latach, powiedzmy, 50. czy nawet 70. niemiecki bramkarz reprezentacji w piłce kopanej wybił kilka zębów i złamał żebro napastnikowi reprezentacji francuskiej, to kanclerzowi Niemiec nie przyszłoby w ogóle do głowy wysyłanie przepraszającej depeszy do prezydenta Francji. A właśnie taki telegram wystosował do prezydenta Francji kanclerz Helmut Kohl, gdy w półfinale hiszpańskich mistrzostw świata w 1982 r. bramkarz niemiecki zmasakrował francuskiego napastnika. Do początku lat 80. politycy nie bywali w ogóle na stadionach. Obecnie finał światowej...
Ryszard Czarnecki
„No sports”?! Mam dwie ulubione anegdoty związane z Churchillem. Pierwsza jest nieco demoralizująca. Na spotkaniu z Anthonym Edenem, następcą sir Winstona na stanowisku szefa rządu Wielkiej Brytanii, przywódcą konkurencyjnej Labour Party (Partii Pracy), obaj panowie mówili o swoim stosunku do uprawiania sportu. Jeden chwalił się, że gra w tenisa, pływa, jeździ konno i fechtuje (dawna nazwa szermierki) i dzięki temu ma znakomite zdrowie i świetnie się czuje. Na co Churchill odparł, że on nie gra w tenisa, nie pływa, nie jeździ konno i nie uprawia szermierki i „jestem jeszcze w lepszym zdrowiu niż Pan, Panie Premierze”... To właśnie z tej rozmowy miała wziąć się słynna maksyma Churchilla: „no sports”, którą słyszałem setki razy od tych wszystkich, którzy nie przepadają za aktywnością...
Wojciech Wencel
W środowiskach niepodległościowych nikt nie zastanawiał się jednak nad przełożeniem manifestacji na później. Nie podziałała carska propaganda, przestrzegająca przed „psuciem Polakom długo oczekiwanego sportowego święta”. Strażnicy pamięci o bohaterach powstania listopadowego nie przejęli się przyjazdem gwiazd europejskiego cymbergaja i także w czasie mistrzostw organizowali patriotyczne marsze. Protestujący przeciw cenzurze i rusyfikacji nadal wznosili transparenty z napisem „TRWAM-y!”. Dodatkowo do akcji przyłączyli się dorożkarze, którym nie spodobał się projekt ustawy o deregulacji dostępu do zawodów, i socjaliści przeciwni podwyższeniu wieku emerytalnego. Obudzili się także nauczyciele zmuszani do odpracowywania dwóch godzin tygodniowo bez wynagrodzenia (tzw. darmochy). Mistrzostwa...
Rafał Ziemkiewicz
Jeśli dobrze zrozumiałem ministra (a może tylko tak „ustawiły” jego wypowiedź lizusowskie względem władzy media, skoro zupełnie jej przemilczeć nie mogły), miał to być komunikat pozytywny. Na stadionie nie można rozgrywać tylko meczów krajowych, natomiast te w ramach euro, jak najbardziej, bo one się z „podwyższonym ryzykiem” nie wiążą. Kibice wpuszczani na mecze UEFA są starannie dobrani, a poza tym to jednak zagraniczniacy, nie to co rodzima kibolska hołota, więc można ich wpuszczać na stadion, na którym siły porządkowe nie mają możliwości izolowania poszczególnych sektorów ani łączności pomiędzy nimi. Tak że – pointa – niedoróbki stadionu w niczym nie zagrażają mistrzostwom. Szklanka jest do połowy pełna i koko-spoko. A guzik tam. Właśnie to drugie, puste pół szklanki jest...
Krystyna Grzybowska
Wygrana po francusku Cierpliwość się opłaca, niecierpliwość szkodzi. Można zrozumieć zdenerwowanie europosłów z SP, bo na horyzoncie wybory do Parlamentu Europejskiego i chodzi o to, żeby obijać się w Brukseli przez następne lata. I jest problem. Z jakiej listy wystartują, z własnej – małe szanse. Z PiS – jeszcze mniejsze, przynajmniej tak długo, jak czołówka tej partyjki będzie wyżywać się na Jarosławie Kaczyńskim. A może z listy Platformy Obywatelskiej? Ale na to trzeba zasłużyć. Starania już widać. W ostatnich dniach Zbigniew Ziobro jakoś dziwnie zgadza się z premierem Tuskiem i prezydentem Komorowskim, a nawet, wbrew zasadom przyzwoitości, zachęca głowę państwa, by wzięła udział w „szczycie” prezydentów państw Europy Środkowej w Jałcie. Niepotrzebnie się wysila. Komorowski pojedzie...
Krystyna Grzybowska
Trzeba zrozumieć naród rosyjski, bo nade wszystko uwielbia carów samowładnych, jest jak sekta i nie potrafi żyć bez swego guru, który myśli za nich, działa za nich i właściwie za nich żyje. Bo gdyby tak odrzeć Rosjan z tego mitu ukochanego batiuszki, to nic by nie zostało. Tylko głusz i wodka. Napój, który zamienia głusz w radochę, a potem radochę w głusz. I tak w kółko. Uważny obserwator funkcjonowania tego kraju nie nabiera się na objawy budzenia się sprzeciwu wobec autorytarnej władzy w Rosji, bo dotyczą one bardzo małego kręgu obywateli, tych najbardziej światłych i zorientowanych na Zachód. Czyli są bez znaczenia. Ludność nie uczestniczy w próbach demokratyzacji, bo nie wie, na czym ona polega, i jedyne, co mogłoby ją zaktywizować, to przejęcie tronu przez jakiegoś sensownego,...
Robert Tekieli
Reżim pułkownika Putina w dniu intronizacji otrzymał od cara jasno zarysowany cel strategiczny. Bycie centrum dla Eurazji stawia Rosję w konflikcie z Chinami. I my musimy to wykorzystać. Cokolwiek sądzimy na temat chińskiego systemu przemocy. Jeśli nie chcemy, by nasze wnuki żyły w Prywiślańskim Kraju. Kluczem do zrozumienia naszej dzisiejszej sytuacji jako państwa jest uświadomienie sobie, jakimi służbami specjalnymi dysponuje i dysponowała III RP. Aleksander Ścios mówi w najnowszym „Nowym Państwie” krótko: „III RP już na początku swojej drogi została pozbawiona profesjonalnych i propaństwowych służb”. Stało się tak dlatego, że szkolili je i zarządzali nimi wyłącznie funkcjonariusze komunistycznej bezpieki. Zatem nie może dziwić, że w czasie, „gdy szef FBI Michael McConnell porównywał...
Tomasz Terlikowski
Przelicznik, jaki zastosowano, jest wyższy niż w przypadku innych przestępstw. Normalnie za każde 100 dolarów grzywny spędza się w więzieniu jeden dzień, jednak władze uznały „przestępstwo” Prestona za tak złe, że postanowiły go zmusić do zaprzestania jego popełniania, zamieniając każde sto dolarów na trzy dni więzienia. On sam zapewnia, że nawet po wyjściu nie zrezygnuje ze swojej działalności, a więzienie jest elementem jego walki. – Pobyt w więzieniu nie jest niczym przyjemnym czy dobrym ani dla więzionego, ani tym bardziej dla jego rodziny. Jeśli się jednak na niego decyduję, to dlatego, że mój tam pobyt może być ważnym sygnałem dla wielu ludzi, może się stać dla nich przykładem, jak ważne jest życie ludzkie i co warto dla niego ofiarować – podkreślał na swoim blogu Preston. A ta jego...
Maciej Parowski
Mamy 2018 r., na Srebrnym Globie ląduje amerykańska ekspedycja, lecz na niewidocznej stronie Księżyca rozciągają się hitlerowskie fortece. W 1945 r. naziści uciekli tu rakietami i założyli kolonię, wierną ideałom Adolfa. Pierwszego kosmonautę zastrzelą, drugiego, czarnoskórego (Kirby) poddadzą nazistowskiej indoktrynacji i zmienią w białego. W obu postaciach interesuje się nim hitlerowska ziemiolożka (Dietze), która wykładając hitlerowskim dzieciakom historię, wspiera się ujęciami z Chaplinowskiego „Dyktatora”. Mają one świadczyć, jak Hitler ukochał ludzkość. Kosmonauta zachwieje tym poglądem, niewzruszony pozostanie narzeczony dziewczyny, szef policji Adler (Otto), który planuje inwazję na Ziemię i obalenie starego wodza koloni (Kier). Film od początku utrzymuje wariackie tempo,...
Marcin Wolski
Pomysł generalny to udana krzyżówka „Kopciuszka” i „Nikodema Dyzmy”. Katarzyna, prowincjonalna aktorka teatru lalkowego w Białymstoku, samotna i z chronicznym brakiem wiary w siebie, całkiem przypadkowo dostaje nieprawdopodobną szansę. Zniknęła gdzieś gwiazda telewizyjnego serialu „Życie codzienne” Serena. Serial znajduje się na szczytach popularności, a show musi trwać. Szukana jest za wszelką cenę jakaś dublerka. Jeden z członków ekipy, charakteryzator, przystojny homoseksualista, natrafia w pociągu na Katarzynę, przypadkowo niezwykle do Sereny podobną, choć młodszą. Udaje się przełamać jej opory i skłonić do zdjęć próbnych. Bardzo szybko niezmanierowana aktorka o bogatym wnętrzu i ciekawej osobowości okazuje się lepsza od renomowanej gwiazdy. W dodatku wyłamuje się z prawd...
Filip Rdesiński
WYSTAWA „Pomorskie meble malowane” – to tytuł wystawy w Muzeum Narodowym w Szczecinie, którą można oglądać do połowy września. Na wystawie prezentowane są meble z rejonu Pomorza Zachodniego, z okresu XVIII i XIX w., zdobione bogatymi motywami ludowymi. Piękna kolorystyka i ciekawa forma mebli sprawiają, że stanowią one niejednokrotnie unikatowe dzieła sztuki. Na wystawie prezentowane są także przedmioty obecne niegdyś w wiejskich chatach. Od 9 maja wystawa zostanie uzupełniona o białą ceramikę szczecińską, tzw. Stettiner Ware oraz „stemple”, czyli matryce do drukowania tkanin, które używane były m.in. do dekoracji zasłon, kap i bielizny pościelowej. WYDARZENIE ArtWizje 2012. Muzeum Śląskie w Katowicach organizuje w ramach Dni Województwa Śląskiego przegląd filmów...
Krzysztof Wyszkowski
Co się takiego dzieje, że Mazowiecki – człowiek tak ostrożny, że do dzisiaj nie wiadomo, jak mu się udawało być narzędziem bezpieki do organizowania dywersji jednocześnie przeciw prymasowi Stefanowi Wyszyńskiemu i swojemu szefowi Bolesławowi Piaseckiemu – publicznie nawołuje do walki z opozycją jak z Al-Kaidą? Jakie niebezpieczeństwo zagraża Wałęsie, że nie czekając „aż Putin się zdenerwuje”, żąda natychmiastowej rozprawy z tymi, którzy ośmielają się nie wierzyć gen. Anodinie, i wzywa do powrotu do akcji moczarowskiego aktywu młodzieżowego z jego pałkami z pociętych kabli („Oj, jak to boli!”)? Co takiego straszy Smolara, że mimo ujawnienia przeze mnie takiej mistyfikacji planu, nadal tak bardzo „na poważnie” udaje obawę przed zamachem na Tuska i Komorowskiego, jakby ABW miało już...
Maciej Marosz
– Zapisujemy dziś imiona tych, którzy dwa lata temu w drodze na uroczystości w lesie katyńskim zginęli w katastrofie samolotu pod Smoleńskiem. Zapisujemy te imiona w duchowej stolicy narodu polskiego ku ich wiecznej pamięci, ku pamięci przyszłych pokoleń młodych Polaków, ku przestrodze i ku przypomnieniu, że zgoda buduje, niezgoda rujnuje – mówił podczas uroczystości jeden z inicjatorów stworzenia epitafium, przeor Jasnej Góry o. Roman Majewski. – Zapisujemy je z wielką wdzięcznością za to, kim byli i co zrobili dla nas i ojczyzny naszej. Zapisujemy również te imiona ku powstaniu ojczyzny naszej z tego, co ją wewnętrznie osłabia i niszczy we wszystkich dziedzinach naszego życia – dodał przeor. – Zapisujemy wreszcie te imiona po to, aby dać zewnętrzny wyraz naszej solidarności z tymi...
Wiek złoty Dwa lata później uroczysty koncert na inaugurację „kolejnego roku działalności kulturalnej” pod hasłem „wszystkie siły kultury dla wielkiej sprawy dalszego rozwoju socjalistycznej ojczyzny” przygotował Adam Hanuszkiewicz. Tadeusz Łomnicki mówił: „Młodzież będzie kontynuować rozwój naszej socjalistycznej kultury narodowej”. Kilka miesięcy później szef MON Wojciech Jaruzelski przyjął kierownictwo Stowarzyszenia Filmowców Polskich, by porozmawiać o „wychowawczej roli filmu polskiego”. Wśród obecnych byli: prezes Andrzej Wajda, dwaj wiceprezesi: Krzysztof Zanussi i Krzysztof Kieślowski, a także Mariusz Walter. Podejmował ich szef zarządu Propagandy i Agitacji wojska PRL gen. Tadeusz Szaciło. Na rok przed sierpniem ’80 prasa donosiła z 1-majowego pochodu: „W kolumnie...
Maciej Pawlak
Ponad połowa Polaków za atomem? Na zakończenie swoich wyjaśnień resort szczerze przyznał: „MG ma nadzieję, że w wyniku kampanii ponad połowa Polaków świadomie opowie się za budową elektrowni jądrowych w naszym kraju”. Z wyjaśnienia biura prasowego ministerstwa dowiadujemy się m.in., że „MG wybrało wykonawcę kampanii w przetargu publicznym. Najkorzystniejszą ofertę pod względem cenowym i merytorycznym złożyło konsorcjum firm Partner of Promotion, Migut Media i Maxus-Warszawa. Umowa z wykonawcą została zawarta 2 grudnia 2011 r. Kampania potrwa 2,5 roku i będzie kosztować 18 mln 286.414 zł brutto. Celem kampanii jest dostarczenie Polakom aktualnych i rzetelnych informacji na temat energetyki jądrowej: zasad funkcjonowania elektrowni jądrowej, jej wpływu na środowisko i zdrowie,...
W piątkę łatwiej znaleźć Zwiększa się grono firm, które chcą współpracować przy poszukiwaniu gazu z łupków. Do grupy trzech spółek giełdowych: PGE Polska Grupa Energetyczna SA, Tauron Polska Energia SA i KGHM Polska Miedź SA, które od kilku tygodni prowadzą rozmowy z PGNiG SA na temat współpracy przy poszukiwaniu i eksploatacji złóż niekonwencjonalnych, dołączyła Enea SA. Prezesi wszystkich spółek uznali, że bardziej efektywna będzie wspólna działalność na koncesji Wejherowo, która jest jedną z 15 koncesji poszukiwawczych gazu z łupków będących w posiadaniu PGNiG. (Enea) Czołowy przewoźnik na czołowych miejscach Druga w kraju kolejowa spółka przewozów pasażerskich znalazła się w rankingu „100 najcenniejszych firm” „Newsweek Polska”. Awansowała także w „Liście 500” „...
Przemysław Harczuk
27 kwietnia b.r. „Newsweek” opublikował materiał atakujący posła. Jego autor sugeruje, że polityk PiS zabił człowieka, uniknął kary ze względu na swoją pozycję. Materiał „Newsweeka” został zamieszczony w na portalu Onet.pl. Pod tekstem pojawiły się setki komentarzy typu „Jackiewicz morderca” itp. – Miarka się przebrała. To atak na mnie i moich bliskich. Nie pozwolę na szerzenie takich kłamstw na mój temat – mówi „Gazecie Polskiej” Dawid Jackiewicz. I deklaruje, że w podobnej sytuacji, w obliczu zagrożenia swoich bliskich postąpiłby podobnie. Zacznijmy jednak od początku. Co naprawdę wydarzyło się w grudniu 2006 roku? Tragiczny grudniowy wieczór 27 grudnia 2006 r. Anna Jackiewicz, żona młodego posła Prawa i Sprawiedliwości jechała autobusem, z pięcioletnim synkiem na zakupy. W pewnym...
Krzysztof Głowacki
Niebezpieczny symptom Rosyjska młodzież masowo popełnia samobójstwo. Falę samobójstw w tym roku zapoczątkowało w lutym podwójne samobójstwo dwóch 14-letnich dziewczyn. Zeskoczyły razem z dachu 16-piętrowego bloku na przedmieściach Moskwy. W następnych miesiącach zabiło się dalszych kilkudziesięcioro dzieci, wśród nich 11-letni chłopiec, który powiesił się na poddaszu swojego domu w Krasnodarze. Liczba samobójstw Rosji jest trzykrotnie większa (22 na 100 tys. mieszkańców) niż średnia światowa (7 na 100 tys.) Eksperci winią rozpad rodzin, biedę oraz uzależnienie od alkoholu i narkotyków. My tu, wy tam Rosjanie wpuścili włoski koncern ENI na rodzimy rynek surowcowy. Włosi będą mieli udział w zyskach z wydobycia gazu i ropy zgromadzonych na dnie Morza Czarnego i Morza Barentsa. W...
Antoni Rybczyński
Zamachy nie wyglądają na robotę amatorów. Zbyt starannie wybrano miejsce, czas i sposób zdetonowania ładunków. Na pewno nie był to terroryzm na tle etnicznym czy religijnym. Brak jakichkolwiek zapisów i żądań zamachowców. To także raczej nie bandyckie porachunki – bo w takich wypadkach, jak pokazują ukraińskie doświadczenia, zabija się „biznesowych” rywali, a nie sieje panikę w społeczeństwie. Dwa tygodnie wcześniej w ataku bombowym zginął znany lokalny biznesmen Giennadij Akselrod. W październiku 2009 r. w takim zamachu zginął Wiaczesław Braginskij, a w listopadzie 2011 r. w centrum miasta inny biznesmen. Tym razem jednak zamachy przeprowadzono tak, by raczej uniknąć ofiar śmiertelnych. I ich celem nie był konkretny „biznesmen”. Jak powiedziała usunięta właśnie za potwierdzenie doniesień...
Teresa Stylińska
Znikający diament Na trop afery prokuratura wpadła przypadkiem, przy okazji dochodzenia w sprawie możliwej współpracy partii politycznych z mafią. Podejrzewano, że włoskie partie mogą prać pieniądze na użytek różnych grup przestępczych. Belsito, były sekretarz stanu w rządzie Silvio Berlusconiego, jest bowiem także przedmiotem śledztw prowadzonych przez prokuratury w Neapolu i Reggio Calabra, które zarzucają mu prowadzenie nielegalnych interesów z lokalną mafią, ‘Ndranghetą. Dla przyszłości Ligi Północnej decydujące znaczenie ma więc, czy Belsito działał na własną rękę, czy też w porozumieniu z czołowymi politykami partii. Tego na razie nie wiadomo. Choć, według dziennika „Corriere della Sera”, były skarbnik bez oporów współpracuje z prokuraturą, składając obszerne wyjaśnienia, śledczy...
Aleksandra Rybińska
Zbyt ekskluzywna relacja Relacja między Hollandem i Merkel może być więc co najwyżej małżeństwem z rozsądku. Hollande nie pozostawił w niedzielę wieczorem żadnych wątpliwości, że w sprawie paktu nie zamierza pójść na ustępstwa. – Mój triumf jest wytchnieniem dla Europy, gdyż oznacza kres drastycznych wyrzeczeń i szansę na pobudzenie wzrostu gospodarczego. 6 maja będzie nowym początkiem dla Europy, nową nadzieją dla świata – oświadczył, przemawiając do wiwatujących na jego cześć sympatyków w Tulle w departamencie Corréze. Dzień później udzielił wywiadu francuskiemu portalowi internetowemu „slate. fr”, w którym podkreślił gotowość do współpracy z Merkel, ale wyraźnie odrzucił możliwość utworzenia kolejnego francusko-niemieckiego duetu, zwanym przez niemieckie media „Merklande”. – Przez...
Wojciech Mucha
Filmy, wystawy, festiwal win Dni rozpoczęła projekcja filmu Krisztiny Gody: „1956 – Wolność i miłość”. Opowiada on o słynnym, półfinałowym meczu piłki wodnej pomiędzy Węgrami a Związkiem Sowieckim, który odbywał się na Igrzyskach Olimpijskich w Melbourne w momencie tłumienia węgierskiej kontrrewolucji. Mecz przerodził się w krwawą bójkę, która przeniosła się na trybuny. Ostatecznie zakończono go przy stanie 4:0 dla Węgier, a drużyna sowiecka salwowała się ucieczką do hotelu. Te wydarzenia przeplatają się w filmie z tragedią ulic Budapesztu. W drugim dniu otwarto wystawy poświęcone tysiącletniej przyjaźni polsko-węgierskiej oraz Powstaniu 1956 r. W Muzeum Uzdrowiska wyświetlony został film dokumentalny „Polskie lato, węgierska jesień”. O swoich doświadczeniach opowiadali uczestnicy...
Wojciech Mucha
Po wojnie Stalin traktował Węgry jak państwo podbite. Prowadzona przez administrację osadzonego na kierowniczym stanowisku Mátyása Rákosiego „taktyka salami” skutecznie wyeliminowała opozycję. Młodej dziewczynie przyszło uczęszczać do szkoły średniej już w nowych realiach. Zniechęcona stalinowską indoktrynacją rzuciła naukę. Jako pracownica powiatowego urzędu obserwowała proces kolektywizacji rolnictwa. Nie chcąc być częścią systemu, zrezygnowała z pracy. Ponieważ odmawiano jej zameldowania w Budapeszcie, nie mogła znaleźć w stolicy stałej pracy. Imała się dorywczych zajęć. Przelotny romans przyniósł jej na świat syna, który narodził się jeszcze przez wybuchem powstania, w 1955 r. Niezameldowanej w Budapeszcie samotnej matce komuniści bez chwili wahania odebrali dziecko. Stwierdzili, że...
Tadeusz Święchowicz
Postęp wstecz Mistrzostwa Europy miały przynieść nam postęp cywilizacyjny, ekonomiczny i polityczny. Celem wspólnej organizacji Euro 2012 przez Polskę i Ukrainę było zacieśnienie naszej współpracy i integracja Kijowa z Zachodem. Miało to wzmocnić Polskę jako lidera przemian w regionie i strażnika zasad państwa prawa, demokracji i wolnego rynku. Mówiliśmy niegdyś dumnie o polityce jagiellońskiej. Teraz pozostaje ona już tylko wspomnieniem. Gołym okiem widać, jak bankrutuje polityka wschodnia Tuska. Dzięki projektowi Euro 2012 Ukraina wcale nie stała się bliższym nam krajem, a jej władze nie respektują wartości zachodnich. Co gorsza, projekt ten jest wykorzystywany jako sztandarowe przedsięwzięcie prorosyjskich władz w Kijowie, gdy jeden z głównych twórców wspólnego polsko-ukraińskiego...
Ryszard Terlecki
Czy można bezkarnie zabić człowieka, a potem przez lata skutecznie zacierać ślady, aby zbrodnia pozostała niewykryta i nieukarana? Oczywiście, w PRL było to możliwe. Zdarzało się tak wielokrotnie, nazwiska ofiar tajemniczych śmierci znaliśmy na pamięć. „Nieznani sprawcy”, „nieszczęśliwy wypadek”, „niewyjaśnione okoliczności”, „umorzone śledztwo” – takie formułki powtarzała reżimowa prasa, a funkcjonariusze dziennikarstwa kpili z rzekomo bezzasadnych podejrzeń, zgłaszanych przez Radio Wolna Europa. W tych sprawach tylko śmierć była pewna. Cała reszta tonęła wśród niejasnych informacji, niemożliwych do ustalenia faktów, sprzecznych pogłosek. Większość Polaków przy okazji każdej z tych spraw wolała wierzyć, że rzeczywiście nie było to zabójstwo. Bo co można było zrobić, gdyby się jednak...
Tomasz Terlikowski
Można oczywiście zadać pytanie, skąd tak nagłe zainteresowanie poziomem polskiej edukacji? Czy przypadkiem nie próbuje się tą dyskusją i narzekaniem na nasze uniwersytety przykryć bolesnej prawdy o tym, że Polska jako państwo nie ma propozycji dla ludzi młodych, że niezależnie od tego, jakie by były polskie szkoły wyższe i tak produkowałyby bezrobotnych, gospodarka pod światłymi rządami Donalda Tuska i jego ekipy powoli lecz systematycznie bowiem podupada? Przypuszczenia takie są tym bardziej prawdopodobne, że polska nauka jest, jaka jest od wielu lat, i jak dotąd nikomu to nie przeszkadzało, i nikt specjalnie nie narzekał na jej poziom. Aż nagle przełożono wajchę i okazało się, że cudowni uczeni, których chronić trzeba było przed lustracyjnymi zakusami, jakoś wcale nie są tacy cudowni...
Rosyjski generał, zwracając się do wielomilionowej rzeszy telewidzów, powiedział nieopatrznie to, co ludzie władzy w Rosji zwykle skrzętnie skrywają. Niezależnie od deklaracji o wzajemnym zrozumieniu i dobrym sąsiedztwie, Polska postrzegana jest przez rosyjski establishment – i ma to swoje przełożenie na większą część narodu, nadal poddawanego bezwzględnej indoktrynacji – jako państwo nieprzyjazne. Niczego nie zmienia w tym widzeniu naszego kraju fakt, że na czele polskich władz pojawiali się sowieccy agenci, promoskiewscy służalcy czy ludzie spolegliwi, jak dzisiejsza ekipa premiera Tuska. Nie wiemy, czy Rosja zdecydowała się zbrodniczo usunąć prezydenta Polski. Ale jest możliwe, że od czasu, gdy na terytorium zaatakowanej w 2009 r. przez Rosję Gruzji znaleziono polskie rakiety...
Paweł Paliwoda
W Warszawie podczas pochodu zorganizowanego przez SLD i OPZZ, wśród manifestujących pojawiły się znaki sierpa i młota, podobizny Lenina, Marksa, Engelsa i Trockiego, hasło „Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!”. W przemarszu wzięli udział m.in. Leszek Miller, Tadeusz Iwiński i Ryszard Kalisz. W związku z tym Marcin Mastalerek złożył zawiadomienie do prokuratury. „Leszek Miller i uczestnicy pierwszomajowego pochodu mogli popełnić przestępstwo propagując totalitarny ustrój” – powiedział poseł PiS. Policja w stolicy nie reagowała na komunistyczną propagandę. Zareagowała natomiast w Bydgoszczy, gdzie 1 maja skonfiskowała wielki transparent z wizerunkiem Jana Pawła II, rozpostarty z okazji pierwszej rocznicy beatyfikacji polskiego papieża. Organizatorów akcji zatrzymano. W...
Dorota Kania
Spalony telefon prezydenta Kilka dni temu „Nasz Dziennik” ujawnił, że z telefonu o numerze 505 114 114, zarejestrowanego na Kancelarię Prezydenta RP, a użytkowanego przez Lecha Kaczyńskiego, już po katastrofie smoleńskiej wykonano trzy połączenia. Informację tę potwierdził nam płk Zbigniew Rzepa, rzecznik prasowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej. – W wyniku przeprowadzonych czynności procesowych ustalono, że w dniu 10 kwietnia 2010 r. po katastrofie miały miejsce dwa połączenia wychodzące (pierwsze o godz. 12.46, a drugie o godz. 16.24 czasu polskiego), a w dniu 11 kwietnia 2010 r. jedno połączenie wychodzące (o godz. 12.18 czasu polskiego) z telefonu użytkowanego przez śp. prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego i były to połączenia z pocztą głosową – stwierdził...
Samuel Pereira
Spalony telefon prezydenta Kilka dni temu „Nasz Dziennik” ujawnił, że z telefonu o numerze 505 114 114, zarejestrowanego na Kancelarię Prezydenta RP, a użytkowanego przez Lecha Kaczyńskiego, już po katastrofie smoleńskiej wykonano trzy połączenia. Informację tę potwierdził nam płk Zbigniew Rzepa, rzecznik prasowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej. – W wyniku przeprowadzonych czynności procesowych ustalono, że w dniu 10 kwietnia 2010 r. po katastrofie miały miejsce dwa połączenia wychodzące (pierwsze o godz. 12.46, a drugie o godz. 16.24 czasu polskiego), a w dniu 11 kwietnia 2010 r. jedno połączenie wychodzące (o godz. 12.18 czasu polskiego) z telefonu użytkowanego przez śp. prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego i były to połączenia z pocztą głosową – stwierdził...
Leszek Misiak
Symulacje to elementarz Zdaniem niezależnych ekspertów lotniczych, symulacje to elementarz w badaniu katastrof samolotowych. Pozwalają one odtworzyć, jak przebiegała destrukcja samolotu. Prof. Wiesław Binienda powiedział, że na Zachodzie po każdej katastrofie lotniczej robi się symulacje komputerowe, i to wielokrotnie. „Mogę podać przykład symulacji katastrofy wahadłowca Columbia, przy badaniu której pracowałem jako ekspert. Wielu naukowców NASA zakładało początkowo, że zderzenie kawałka materiału izolacyjnego ze skrzydłem Columbii można zignorować, że nic się nie stało. A potem okazało się, że powstała ogromna wyrwa, która spowodowała katastrofę wahadłowca. A więc bywa tak, że nawet dobrzy naukowcy, jeżeli polegają na intuicji, a nie na doświadczeniu czy eksperymencie numerycznym,...
Grzegorz Wierzchołowski
Symulacje to elementarz Zdaniem niezależnych ekspertów lotniczych, symulacje to elementarz w badaniu katastrof samolotowych. Pozwalają one odtworzyć, jak przebiegała destrukcja samolotu. Prof. Wiesław Binienda powiedział, że na Zachodzie po każdej katastrofie lotniczej robi się symulacje komputerowe, i to wielokrotnie. „Mogę podać przykład symulacji katastrofy wahadłowca Columbia, przy badaniu której pracowałem jako ekspert. Wielu naukowców NASA zakładało początkowo, że zderzenie kawałka materiału izolacyjnego ze skrzydłem Columbii można zignorować, że nic się nie stało. A potem okazało się, że powstała ogromna wyrwa, która spowodowała katastrofę wahadłowca. A więc bywa tak, że nawet dobrzy naukowcy, jeżeli polegają na intuicji, a nie na doświadczeniu czy eksperymencie numerycznym,...
Artur Dmochowski
Tak. Fenomen skuteczności laikatu w Polsce polega głównie na tym, że jego obecność nie jest głośna, lecz polscy świeccy od wieków realizują – lepiej lub gorzej – zadania płynące z wiary, tworząc zwyczaje i tradycję chrześcijańską. W dzisiejszych czasach to już jednak za mało. Dziś świat funkcjonuje w oparciu o zorganizowane stowarzyszenia – jawne, a także niejawne, ale to inna sprawa. Obecność dobra w świecie powinna być więc wzmacniana w zorganizowany sposób. Laikat polski jest aktywny. Wystarczy zobaczyć fakty. W ciągu ostatnich 19 lat w mojej diecezji przemyskiej poświęciłem 133 nowe kościoły, a w ciągu 27 lat posługi mojego poprzednika, abp. Ignacego Tokarczuka, wybudowano ich ponad 300. A przecież to nie sami księża je tworzyli. Powstawały wspólnym wysiłkiem świeckich i...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Jednak działania podjęte wobec niej i jej współpracowników przez obecnego prezydenta nie są do zaakceptowania. Wobec tych działań podniosły się w Europie głosy sprzeciwu. Jako pierwszy zareagował niezłomny opozycjonista z czasów dyktatury komunistycznej, a obecnie prezydent Niemiec Joachim Gauck, który postanowił, że w takiej sytuacji nie pojedzie na EURO 2012 na Ukrainie, zwłaszcza że mecze w Charkowie niemiecka drużyna będzie rozgrywać zaledwie kilka kilometrów od kolonii karnej, w której więziona jest „pomarańczowa księżniczka”. Gauck postanowił także nie pojechać na spotkanie prezydentów środkowoeuropejskich w Jałcie na Krymie. To się nazywa mieć klasę! Szkoda, że w Polsce nie mamy prezydenta czy premiera tej miary. Tak na marginesie, prezydent Bronisław Komorowski, bądź co bądź...
Marcin Wolski
Oczywiście przegłosować, że będzie dobrze, miło i bogato, a to zrealizować, to dwie różne kwestie, ale chwilowo nikt się tym nie zajmuje. Podobnie jak oczywistą oczywistością, że gospodarkę nadwyrężoną przywilejami socjalnymi może uratować jedynie więcej rynku, a nie więcej socjalizmu. Już jako dziecko poznałem definicję, że kapitalizm to nierówny podział dóbr, a socjalizm – równy podział niedostatków, o czym Francuzi, beztrosko podążający szlakiem Grecji, Włoch i Hiszpanii, przekonają się niebawem. Galijski kogut już ustawił się w kolejce do grilla. Oczywiście może się okazać, że pan Hollande zadziwi świat, obudzi się w nim mąż stanu, obróci się o 180 stopni i pójdzie na przekór swoim obiecankom. Tak się już zdarzało. Np. w Anglii większość postulowanych przez laburzystów reform...
Tomasz Sakiewicz
Dla nas za to sprawa stanie się prostsza: Tuska wkrótce zastąpią jakieś bliższe Rosji popłuczyny po Platformie Obywatelskiej. Pewnie stanie się to już po Euro, wczesną jesienią. Ich głównym celem będzie powstrzymanie rozwoju amerykańskiej infrastruktury wojskowej w tej części kontynentu i zablokowanie wydobycia gazu i ropy z niekonwencjonalnych źródeł. Prorosyjskie stronnictwo może pozbyć się Tuska, ale samo już tak silne jak on nie będzie. Jest wręcz niemożliwe, by rosnące apetyty Putina nie spotkały się z amerykańską reakcją, szczególnie jeżeli wybory w USA wygra republikanin. Polskę czeka silny kryzys polityczny i gospodarczy, którego apogeum odczujemy w ciągu roku. Co się z tego wykluje? Bóg jeden wie. Wygra ten, kto będzie w stanie kontrolować choć część mediów. Dlatego główny bój...
Piotr Lisiewicz
W Moskwie Putin rozpędzał manifestację, zaś bronił go taki ichni Pieronek, czyli patriarcha Moskwy i Wszechrusi Cyryl. Zaapelował on do wiernych, by nie „ulegali pokusom i pustym frazesom tych, którzy chcą rozdzielić społeczeństwo”. Znaczy już wiemy, skąd wzięło się hasło „Zgoda buduje”. Tusk z powagą przyjął wersję prokuratury, zgodnie z którą komendanta Papałę zastrzelił przypadkiem 17-letni złodziej samochodów „Patyk”. Premier dał bezlitosny odpór mającemu wątpliwości w tej kwestii Jarosławowi Kaczyńskiemu: „Nie wiem, ilu złodziei samochodów chodzi z bronią, a ilu bez broni, nie wiem, skąd Jarosław Kaczyński zna obyczaje złodziei samochodów”. No jasne Donaldzik, kumamy, że na obyczajach akurat tych ziomów się nie znasz. W końcu to nie twoja gangsterska półka. Za to taki Jarosław...
Andrzej Zybertowicz
Ostatnimi dniami pewien rozgłos uzyskało wystąpienie prof. Ewy Nawrockiej na konferencji, która odbyła się w kwietniu br. na Uniwersytecie Gdańskim. Cóż takiego pani profesor powiedziała, że nieco poruszone zostało znudzone środowisko akademickie? Nie powiedziała nic nowego ani odkrywczego. Publicznie sformułowała diagnozę o podłej kondycji naszego szkolnictwa wyższego. Kluczowe jest owo „publicznie”, bo podobne diagnozy tej kondycji można usłyszeć często – ale prawie zawsze w węższym gronie i w trybie nieformalnym. Cóż takiego powiedziała pani profesor, iż jej słowa niektórych ożywiły? Zacytujmy za portalem Wpolityce.pl. Po pierwsze: „Jest źle, bardzo źle. Z polonistyką, z humanistyką, z nauką, z uniwersytetami, z kondycją duchową społeczeństwa. (…) Będzie jeszcze gorzej. Wszystko...
Tomasz Skłodowski
Ostatnio reporterzy Superwizjera, Anna Barańska-Całek i Piotr Litka dotarli do milicjanta, który pierwszy widział zwłoki Pyjasa i stwierdził, że ciało leżało twarzą w dół, co zupełnie wyklucza wersję o zachłyśnięciu krwią, która oficjalnie została przyjęta w 1977 r. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że zwłoki zostały przewrócone na wznak, a pierwotna dokumentacja miejsca ich znalezienia została zniszczona. Ci dziennikarze odnaleźli również lekarkę pogotowia stwierdzającą śmierć Pyjasa, która podtrzymuje, że w oficjalnej wersji czas jego śmierci został przesunięty o trzy godziny wcześniej, a także funkcjonariusza, który po śmierci Pyjasa został nagrodzony i przeniesiony do Warszawy. Uczestniczył potem w porwaniach i pobiciach działaczy Solidarności. W czasie PRL nie wiedzieliśmy, że...
Leszek Misiak
Autor opisuje różne rodzaje zniszczeń samolotu w zależności od źródła i charakteru pożaru po katastrofie. Zauważa m.in., że przy zapaleniu się paliwa np. podczas awaryjnego lądowania powstaje z reguły duży pożar, który skutkuje spaleniem, a przynajmniej nadpaleniem maszyny. Do innych zniszczeń doszłoby natomiast w przypadku detonacji bomby lub innego materiału wybuchowego poza statkiem powietrznym nad powierzchnią ziemi. Eksplozji takiej towarzyszyłoby natychmiastowe powstanie kuli ognia, której powierzchnia byłaby falą uderzeniową. Po rozszerzeniu się średnicy kuli fala ta oddzieliłaby się od niej, szybko niszcząc napotkane przedmioty – w związku z czym działanie samego ognia miałoby ograniczony zasięg. Inaczej wyglądałyby zniszczenia po wybuchu wewnątrz samolotu. Wówczas kula...
Grzegorz Wierzchołowski
Autor opisuje różne rodzaje zniszczeń samolotu w zależności od źródła i charakteru pożaru po katastrofie. Zauważa m.in., że przy zapaleniu się paliwa np. podczas awaryjnego lądowania powstaje z reguły duży pożar, który skutkuje spaleniem, a przynajmniej nadpaleniem maszyny. Do innych zniszczeń doszłoby natomiast w przypadku detonacji bomby lub innego materiału wybuchowego poza statkiem powietrznym nad powierzchnią ziemi. Eksplozji takiej towarzyszyłoby natychmiastowe powstanie kuli ognia, której powierzchnia byłaby falą uderzeniową. Po rozszerzeniu się średnicy kuli fala ta oddzieliłaby się od niej, szybko niszcząc napotkane przedmioty – w związku z czym działanie samego ognia miałoby ograniczony zasięg. Inaczej wyglądałyby zniszczenia po wybuchu wewnątrz samolotu. Wówczas kula...

Pages