Nr 16 z 20 kwietnia 2011

Zastrzeżenie pierwsze – wycofać z uchwały nazwę „Gazety Polskiej”, pozostawiając jedynie nazwisko dziennikarza. Aż strach zastanawiać się nad sensem takiej poprawki – oznaczałoby to sugestię, że jeśli nawet nie wypada bić ludzi, a tym bardziej dziennikarzy, nie dotyczy to osób z „Gazety Polskiej”. Tym przywalenie to czysta zasługa. Zastrzeżenie drugie – czy „dziennikarz przebywający w namiocie wykonywał pracę dziennikarską?” – bo gdyby akurat pisał na laptopie, nadawał na żywo przez telefon lub robił zdjęcia, to jasne – był na służbie, ale jeśli akurat tego nie robił – to nie był żadnym dziennikarzem, tylko wichrzycielem, uczestnikiem zajścia, elementem agresywnego tłumu, warchołem, który aż się prosi, żeby oberwać. Przeciwko obecnym na sali naocznym świadkom przytaczano tendencyjne...
Krzysztof Wyszkowski
Komunistycznej atomizacji przeciwstawiałem hasło z Deklaracji Wolnych Związków Zawodowych: „Wzywamy wszystkich do solidarności w walce o lepszą przyszłość” i opisywałem jej sukces: „»Solidarność« – hasło gdańskiego strajku stało się imieniem Związku. Wielki ruch »Solidarności« ogarnął całą Polskę. Stał się dziesięciomilionową potęgą popieraną przez cały naród. Dokonała się najpiękniejsza w historii Polski rewolucja”. Tak wiosną 1981 r. czułem i myślałem nie tylko ja; tę wiarę i pogląd podzielały miliony Polaków. Byliśmy pełni dobrej woli i nadziei. Ale przeciw sobie mieliśmy nie tylko szantażujące cały świat Imperium Zła, ale i rodzimych zdrajców, gotowych do zamordowania „Solidarności”, do nowych zbrodni na Polsce. Targowica ogłosiła nas wyjętymi spod prawa „elementami antysystemowymi...
Wojciech Wencel
W 2000 r. wdowa po Zbigniewie Herbercie udzieliła Jackowi Żakowskiemu głośnego wywiadu, w którym sugerowała, że konflikt jej męża ze środowiskiem „Gazety Wyborczej” to skutek irracjonalnej impulsywności wywołanej przez chorobę. Próbowała dowieść, że zepsute relacje z dawnymi przyjaciółmi nie dały się naprawić głównie przez nieszczęśliwy zbieg okoliczności: „Zbyszek był poruszony, że Adam [Michnik] do niego dzwoni. Ale miał rurę w tchawicy, dusił się, nie mógł mówić. Powiedziałam Adamowi, że Zbyszek nie może rozmawiać, a Adam pewnie pomyślał, że Zbyszek z nim nie chce”. Tym sposobem fundamentalny spór aksjologiczny z architektami III RP został przedstawiony jako projekcja małego chłopca, który dał się wykorzystać prawicowym barbarzyńcom z „Tygodnika Solidarność”. A taki był wrażliwy, takie...
WIS
Totalitaryzm jak za PiS Profesor Janusz Czapiński na łamach „Rzeczpospolitej” obawia się „zagrożenia totalitaryzmem”, bo „ma w pamięci rządy PiS” i pisze: „Niekiedy w wystąpieniach prezesa PiS dało się słyszeć wręcz ton totalitarny”. Na czym polega ton totalitarny? „Jarosław Kaczyński zamiast »społeczeństwo« mówił »naród«, zamiast »cywilizacja« mówił »historia«, a w miejsce tolerancji nie proponował nic prócz uprzedzeń i wykluczenia »nie swoich«. Prezes PiS przyznał wprawdzie, że Polska jest dziś wolna, ale zaraz zapytał: »jaka Polska?«. Tym samym sugerował, że Polska należy do rządzących, i to w dodatku nie do tych, co powinni. Możemy się tylko domyślać, że według niego powinien rządzić PiS. Takie wypowiedzi, przyznające prawo do prawdy tylko jednej opcji, przypominają system...
Grzegorz Wierzchołowski
Przypomnijmy, że komisja sprawdzała podczas eksperymentu na bliźniaczej maszynie (Tu-154M nr 102), czy 10 kwietnia 2010 r. polski tupolew o numerze 101 mógł odejść w autopilocie po naciśnięciu przycisku „uchod” znad lotniska w Smoleńsku. Nie jest ono bowiem wyposażone w system precyzyjnego lądowania ILS, co skłaniało niektórych ekspertów do przypuszczeń, że przycisk mógł w takim przypadku nie zadziałać. Twierdził tak m.in. płk Edmund Klich, polski akredytowany przy MAK, uważając to za jedną z bezpośrednich przyczyn katastrofy. Użycie autopilota przy podchodzeniu do lądowania na lotnisku bez ILS uznali także za błąd Rosjanie przygotowujący raport MAK, choć polscy eksperci w uwagach do tego dokumentu wyraźnie stwierdzili, że instrukcja użytkowania Tu-154 nie zabrania takiego manewru. Jak...
Maciej Marosz
Jeszcze na pięć dni przed otwarciem nic nie zapowiadało, że wystawa wzbudzi jakiekolwiek kontrowersje: złożyło się na nią kilkadziesiąt zdjęć, które obrazują ogrom tragedii z 10 kwietnia (w tym fotografie wraku wykonane tuż po katastrofie i kilka miesięcy później). Są też dotychczas niepublikowane zdjęcia wykonane w Rosji. Wystawę zorganizowała Fundacja Niezależne Media przy współpracy europosłów frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, a jej autorami są m.in. Katarzyna Gójska-Hejke, Rafał Dzięciołowski, Mariusz Troliński i Andrzej Hrechorowicz. O zaklejeniu podpisów pod zdjęciami zdecydował przewodniczący Jerzy Buzek po zasięgnięciu opinii kolegium kwestorów Parlamentu Europejskiego – twierdzą członkowie tego gremium. Ukrycie podpisów nie wystarczyło. Tuż przed otwarciem...
Ryszard Czarnecki
Cenzura zaatakowała kolejny raz przed trzema laty, gdy europosłowie PiS zorganizowali wystawę poświęconą Czeczenii. Sprawa odbiła się szerokim echem także w polskich mediach, które zresztą, co ciekawe, w większości stanęły po stronie eurodeputowanych Prawa i Sprawiedliwości, a nie węgierskiego postkomunisty Szabolcasa Fazakasa, który był wtedy kwestorem-cenzorem. Kilka miesięcy później mieliśmy w Brukseli już nie tyle cenzurę, ile zwykły prymitywny i ordynarny sabotaż: w noc poprzedzającą wystawę IPN dotyczącą wysiedleń ludności polskiej przez Niemców w okresie II wojny światowej niewidzialna ręka o progermańskich sympatiach odcięła wszystkie źródła prądu na terenie ekspozycji (udało się to na czas naprawić). A teraz znowu europarlamentarna cenzura objawiła się w pełnej krasie i z...
Grzegorz Wierzchołowski
11 kwietnia warszawscy strażnicy miejscy brutalnie pobili przed Pałacem Prezydenckim współpracownika „Gazety Polskiej” Michała Stróżyka. Dziennikarz doznał wstrząsu mózgu i uszkodzeń kręgosłupa. Dzień wcześniej paru funkcjonariuszy po cywilnemu śledziło przez kilka godzin, a następnie zatrzymało Filipa Rdesińskiego – współorganizatora manifestacji pod ambasadą Rosji w Warszawie W rocznicę katastrofy stowarzyszenie Solidarni 2010 reżyserki Ewy Stankiewicz rozstawiło przed Pałacem Prezydenckim namiot. Był to znak protestu przeciw postawie rządu RP wobec sposobu wyjaśniania śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego i 95 innych osób pod Smoleńskiem. Protestujący domagali się m.in. dymisji rządu i zdecydowanych działań w sprawie katastrofy. 11 kwietnia po godz. 16 kordon strażników miejskich...
Rafał Kotomski
Niepodzieleni możemy tworzyć niepodległą Rzeczpospolitą W tym czasie we wnętrzu świątyni trwały próby uroczystego koncertu. Ci wszyscy, którym nie udało się wejść do środka, mogli go obserwować na dużym telebimie, ustawionym przed kościołem. Tuż przed rozpoczęciem Mszy św. w Bazylice Mariackiej w powietrze wypuszczono 96 baloników z biało-czerwonymi wstążkami, przepasanymi kirem. Symbolizowały ofiary 10 kwietnia; jedna z grup niosła też niewielkie transparenty, na których wypisano nazwiska wszystkich, którzy zginęli. Do Krakowa dotarła mocna reprezentacja środowiska obrońców Krzyża z Warszawy. Nie zabrało związkowców z „Solidarności”. I oczywiście klubów „Gazety Polskiej” z wielu regionów. Wielkopolanie na pokaźnym transparencie pozdrawiali Kaszubów i Ślązaków, deklarując, że...
„A była to śmierć krzyżowa” Śmierć przez powieszenie na drzewie znana była w całym świecie antycznym, pogańskim i żydowskim („Jeśli ktoś popełni zbrodnię podlegającą karze śmierci, zostanie stracony i powiesisz go na drzewie (…)” – nakazywał Stary Testament (Pwt 21, 22)). Jeśli przyjmiemy, że w czasach antycznych posługiwano się wieloma rozmyślnymi rodzajami tortur, a zwykli obywatele brali udział w egzekucjach publicznych, obcując z okrucieństwem niemal na co dzień, możemy sobie wyobrazić, jak straszna musiała być śmierć krzyżowa, skoro współcześni czasom jej stosowania Seneka i Cyceron pisali o niej z trwogą i przerażeniem. „Samobójstwo jest lepsze niż okrutny los istoty osadzonej na krzyżu” – stwierdzał Seneka, a Marek Tuliusz Cyceron dodawał: „Sam wyraz »krzyż« powinien być...
Piotr Lisiewicz
O tym, że podobne groźby są na serio, przekonał się Filip Rdesiński z Akcji Alternatywnej „Naszość”, który współorganizował manifestację. Po niej zwartą grupą udaliśmy się do pewnej żulerni na Pradze. Jednak Filip, jako człowiek z natury romantyczny, postanowił odprowadzić do domu dziewczynę. Odłączył się od grupy, w wyniku czego w tramwaju, na drugim końcu miasta, doczepiła się do niego czereda tajniaków. Działających – jak wyjaśniali – na polecenie wydziału „terroru kryminalnego”. Na komendzie na Wilczej stawiliśmy się błyskawicznie. Póki była tam Naszość i „Gazeta Polska”, policja jeszcze miała jakieś nadzieje na lepszą przyszłość. Jednak kiedy po 23-ej ulicą Wilczą przymaszerował pochód obrońców Krzyża, śpiewających na przemian pieśni maryjne i antypolicyjne, nadzieje prysły. Później...
Marcin Wolski
Ludziom małej wiary mogłoby się wydawać dziwne mieszanie liczb do zagadnienia prawdy, zwłaszcza że w Wielkim Tygodniu przychodzi mi na myśl pewien skazaniec, który, statystycznie rzecz biorąc, nie mógł mieć racji – przeciw niemu była wszak cała potęga Imperium Rzymskiego, wsparta stanowiskiem kapłanów i szerokich rzesz własnego społeczeństwa, a przecież ją miał. Ale w końcu nie znam się na teologii. I dlatego głębiej biorę sobie do serca sformułowanie, że wina leży po dwóch stronach. Salomonowość tej opinii po prostu poraża. Wiadomo przecież, że bijący nie biłby, gdyby nie było bitego, służby miejskie nie wyrzucałyby do śmieci zniczy i portretów, gdyby nikt ich nie stawiał, nasi Wypróbowani Przyjaciele nie odkręcaliby tablicy, gdyby wcześniej nie przykręciła ich jakaś samowolna ręka,...
Teresa Wójcik
Część raportu jest poświęcona metodologii pozwalającej efektywnie wykorzystać wszelkie dostępne dane (wyniki prac badawczych innych złóż na danym terenie, literaturę fachową itp.) dla oszacowania złóż gazu łupkowego. Dzięki tej metodologii udało się wykorzystać nawet skąpe niekiedy dane o konkretnych złożach. Raport m.in. przedstawia prognozy dla przyszłego wydobycia, oparte na wstępnym przeglądzie złoża i jego ocenie, oszacowaniu jego miąższości i innych parametrów, możliwości przepływu. Za podstawową wartość uznano uzyskanie ze złoża od 20 do 30 proc. zawartości gazu w skale, tylko w szczególnych przypadkach przyjęto graniczne wartości 25 proc. i 35 proc. Raport omawia 48 basenów gazu łupkowego, w których znajduje około 70 złóż nadających się do wydobycia. Podkreśla, że to dopiero...
Tomasz Terlikowski
Oczywiście tych gestów i słów nie należy przeceniać. O możliwej jedności unitów i niekanonicznych prawosławnych na Ukrainie mówi się od dawna. Nie ma też co ukrywać, że Jan Paweł II przybył na Ukrainę głównie dlatego, że zaprosiły go tam cerkwie niekanoniczne. Ale jednocześnie trudno nie dostrzec, że klimat nieco się zmienia. I to nie tylko po stronie ukraińskiej, ale także rosyjskiej. Arcybiskup Hilarion (Alfiejew), odpowiedzialny w patriarchacie moskiewskim za stosunki ekumeniczne, coraz otwarciej przyznaje, że współpraca z katolikami jest konieczna, bo bez niej przegramy walkę o Europę. „Prawosławni i katolicy spotykają się z tymi samymi wyzwaniami, które epoka współczesna rzuca tradycyjnemu sposobowi życia. W tej sprawie nie chodzi o teologiczne problemy, ale o teraźniejszość i...
Antoni Łepkowski
Zapominano, że ofiary zabijano właśnie dlatego, że były Polakami, a nie ze względu na przynależność klasową czy polityczną. Uzasadniając działanie miejscowych, podkreślano, że Miedwiediew nie mógłby złożyć kwiatów pod tablicą naruszającą w swej treści doktrynę państwową Rosji, tak jakby także w sensie prawnym, a nie jedynie faktycznym była ona kontynuatorem sowieckiego imperium. Troska ta niewiele jednak była warta, bo okazało się, że można złożyć kwiaty pod brzozą, a nie pod tablicą. Wskazywano też, że od listopada trwała korespondencja dyplomatyczna pomiędzy ministerstwami spraw zagranicznych obu krajów i Polacy doskonale zdawali sobie sprawę z rosyjskich obiekcji. Wreszcie przywoływano przykłady naszych not dyplomatycznych i usuwanie tablic sławiących UPA, a umieszczanych bez naszej...
Krystyna Grzybowska
Puzon wszystkich Europejczyków Jaka jest więc różnica między parlamentem krajowym a europejskim? Ano taka, że ten europejski ma minimalne uprawnienia, sprowadzające się w praktyce do zatwierdzenia lub odrzucenia unijnego budżetu, co oznacza, że jest ozdobną, ale bardzo kosztowną girlandą. Od czasu do czasu odzywa się też jak puzon w orkiestrze z jakąś rezolucją, deklaracją albo protestem. Co nie zmienia polityki Komisji Europejskiej, w której prym wiodą mocarstwa – Niemcy, Francja, Wielka Brytania i trochę Włochy, wyznaczając kierunki polityki wewnętrznej, zagranicznej, społecznej, prawnej, gospodarczej i finansowej, o poprawności politycznej nie zapominając. Podstawą są traktaty, obecnie lizboński, a narzędziem rozdęta biurokracja brukselska, licząca sobie około czterdziestu tysięcy...
Rafał Ziemkiewicz
Nie będąc w stanie czegokolwiek znaleźć, idą w totalną groteskę. Rządowo-establishmentowa narracja aktem faszystowskiej brutalności przeciwko państwu czyni agresywne układanie tulipanów w miejscu zakazanym. Albo że podobno – powiedziała jedna pani redaktor drugiej pani redaktor – poseł PiS powiedział do strażnika miejskiego „spier…”. Hańba! Faszyzm! Czy trzeba jeszcze dowodów, że Kaczyński szykuje zamach stanu?! Oczywiście, fakt, że strażnik miejski skopał dziennikarza i celowo stanął mu buciorem na gardle, uszkadzając kręgi szyjne, nie jest oburzający w najmniejszym stopniu, bo w ogóle go nie ma – to znaczy, nie ma go w mediach jedynie słusznych. Na jednym oddechu bredzą dyżurne autorytety, że Kaczyński jest definitywnie skompromitowany, już go nie ma, wszyscy się z niego śmieją i są...
Jacek Kwieciński
Przyjaciele Rosji i jej interesów są u nas rekordowo liczni. Mówiąc o obecnych władzach RP, wielki patriota rosyjski Wołodia Bukowski stwierdził: „Chcą za wszelką cenę dobrych kontaktów z reżimem, nie bójmy się tego powiedzieć, reżimem KGB... Ludzie Kremla (z KGB czy GRU, nieważne – dodam) nie szanują miękkich i słabych partnerów. Oni szanują trudnych przeciwników. Dlatego postawa szefa polskiego rządu jest dla mnie niezrozumiała i budzi zdziwienie... [B. Komorowski] powinien wyrazić zdecydowany sprzeciw i oburzenie [wobec działań rosyjskich]. Tylko w ten sposób zyskacie szacunek w oczach rosyjskich władz (…) [oparty] nie na dominacji jednej strony nad drugą”. Ale pewno Bukowski nie ma racji. Zapewne niechęć i obawa wobec reżimu czekistowskiego to „dopasowywanie rzeczywistości do własnej...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Następnie głos zabrała dr Zuzanna Kurtyka, żona śp. prezesa IPN, która objęła patronat nad marszem. Upomniała się ona o tablicę pamiątkową pod krzyżem dla uczczenia ofiar katastrofy. Powiedziała również „Dopóki o prawdę o Katyniu będziemy musieli walczyć, dopóki o prawdę o Smoleńsku będziemy musieli walczyć, nie łudźmy się, że zrealizujemy tak popularne dzisiaj w mediach polsko-rosyjskie pojednanie. Jak Rosjanie to pojednanie widzą, dali nam przykład w dniu wczorajszym, zabierając naszą tablicę”. Zgadzam się z tymi słowami. Dedykuję je tym polskim politykom, którzy naiwnie jak małe dzieci nadal wierzą, że płk Władimir Putin, funkcjonariusz zbrodniczego KGB, to nasz przyjaciel. Po marszu podpisałem się pod apelem w obronie kolejnej ofiary „Gazety Wyborczej”, którą tym razem stała się...
Tomasz Sakiewicz
Dla poszukiwaczy tego niezwykłego naczynia było ono łącznikiem między niebem a ziemią. Kto go zobaczył, przybliżał się do Stwórcy. Nic też dziwnego, że w opowieściach sprzed setek lat błyszczy niezwykłym światłem – nie tyle odbija słońce, ile emanuje wewnętrzną energią. Już doświadczenie tego światła wznosiło człowieka na wyżyny niedostępne dla śmiertelnika. Grzesznik, by nie stracić wzroku, mógł oglądać jedynie samo lśnienie, ale i to było niespełnionym marzeniem rycerstwa. Przez krótką chwilę miałem wrażenie, że to niedostępne lśnienie pojawiło się gdzieś blisko nas. Widziałem tłumy na Krakowskim Przedmieściu, widziałem poruszenie, jakiego nie było od dawna. To nieprawda, że ci ludzie przyszli tam kierowani nienawiścią. Dziesiątki tysięcy Polaków ruszyło ze swoich domów, bo chcieli...
Krystyna Grzybowska
Na szczęście Lech Wałęsa nie zna nie tylko swojego, ale w ogóle obcych języków, więc rolą tłumaczy jest prostowanie nielogicznych i niekompetentnych wypowiedzi byłego prezydenta. Byłam świadkiem takiej uwieńczonej sukcesem gimnastyki intelektualnej tłumacza Wałęsy w Niemczech. Ale do rzeczy. Lech Wałęsa stanął na czele „ojców demokracji”, udając się na zaproszenie tygodnika „Realites” do Tunezji, gdzie jest „bardzo lubiany wśród rewolucjonistów”, bo jest rewolucjonistą, „który przeszedł jakąś rewolucję”. No i bardzo dobrze. Ojcowie demokracji to eksperci nie tylko od rewolucji, ale przede wszystkim od demokracji. Lech Wałęsa będzie przemawiał w Tunezji, jak rewolucjonista do rewolucjonistów. Należy mieć nadzieję, że Lech Wałęsa, dziś symbol demokracji postkomunistycznej, nie będzie...
Olga Alehno
Z kolei dziennikarka rządowej „Rossijskoj Gaziety” Ariadna Rokosowska, informując czytelników o wydarzeniach warszawskich, omija temat manifestacji pod ambasadą 9 kwietnia: „Zaczynając od sobotniego wieczoru w sercu stolicy – na Starym Mieście gromadził się tłum. Wcześnie z kolejowego Dworca Centralnego przybywali ludzie z innych miast z plecakami i czerwono-białymi flagami. W nocy znów pojawił się obok Pałacu Prezydenckiego drewniany krzyż trzymetrowej wysokości, wokół którego latem i jesienią było tyle waśni. Jednak tym razem aktywistom nie udało się ulokować go bezpośrednio przed budynkiem – władze Warszawy przygotowały się do żałobnych obchodów i wystawiły barierki dookoła samego pałacu niezgody i jednocześnie dookoła rezydencji premiera” – pisze rosyjska prasa. Najbardziej...
Piotr Łuczuk
Ludzie śledzili nasze postępy – Zastanawialiśmy się, w jaki sposób my, współpracownicy prezydenta Kaczyńskiego, możemy przeżyć 1. rocznicę katastrofy smoleńskiej, tak aby dać coś od siebie. Padł pomysł, żeby wybrać się na rowerach do Krakowa, odwiedzając po drodze miejsca, w których byliśmy razem z prezydentem Kaczyńskim. Chcieliśmy zobaczyć się z ludźmi, którzy uczestniczyli w tych spotkaniach, odpowiadać na pytania dotyczące jego prezydentury oraz te, które zrodziły się po obejrzeniu filmu „Mgła”. Niektórzy gratulowali nam odwagi, inni zastanawiali się, jak sobie radzimy w obecnej rzeczywistości – mówi w rozmowie z „Gazetą Polską” Adam Kwiatkowski. Na trasie liczącej ponad 400 km uczestnicy rajdu zatrzymali się m.in. w Maciejowicach, Radomiu, Skarżysku-Kamiennej, Kielcach, Rakowie...
Przemysław Harczuk
Odpowiedni nastrój grozy Nastrój grozy podkręcają portale internetowe, w których przeczytać możemy m.in. o groźnym, choć zaledwie kilkutysięcznym (ta nieodpowiadająca prawdzie wersja jest powielana we wszystkich wiodących mediach) tłumie. Tłumie, który za nic ma obchody rocznicy, grupującym ludzi, dla których liczy się tylko polityczna wojna: „Tłum na Krakowskim Przedmieściu oskarżał i agitował. Na refleksję nie miał już czasu” – czytamy na Onet.pl. „Na widok Jarosława Kaczyńskiego Krakowskie Przedmieście ożywało. Narodowe flagi i partyjne sztandary jeszcze wyżej powiewały w górze, rozlegały się brawa, tłum zaczynał skandować miarowo – Jarosław, Jarosław, Jarosław… Dokładnie jak podczas wieców wyborczych. Zresztą to, co mówił Jarosław Kaczyński, też brzmiało bardziej jak manifest...
Antoni Rybczyński
Przyćpać z PO Afera hazardowa, afera stoczniowa, ale nade wszystko katastrofa smoleńska i potem polityczny mord w Łodzi – w normalnym kraju, wydawać by się mogło, każde z tych wydarzeń powinno zmieść ekipę rządzącą. Ale nie w Polsce. „Grillowa metafora” nie jest już aktualna. Być może była w 2007 r. Uruchomiony wtedy przemysł nienawiści zrobił swoje. Większość Polaków od tej nienawiści się uzależniła, wielu z nich wręcz żyje narkotykiem politycznej nienawiści. Dlatego bardziej odpowiednie byłoby dziś inne porównanie. Bardziej drastyczne. Większość Polaków przypomina dziś ćpuna, który regularnie „bierze”, więc świat wokół wydaje mu się różowy i beztroski. Za dilera robi Donald Tusk i jego spece od PR-u. Nałóg powoli i podstępnie wyniszcza organizm – tak jak obecny rząd demontuje...
Maciej Pawlak
Z wyjaśnień Karczyńskiego wynika, że policjanci liczyli osoby (stojące – nie przemieszczające się czy spacerujące) tylko w rejonie Pałacu Prezydenckiego. I to w czasie wystąpienia prezesa Kaczyńskiego ok. godz. 17. Dodajmy, iż biorąc pod uwagę, że ok. 100 m wynosi szerokość Pałacu (od ściany Hotelu Bristol do kościoła Wniebowzięcia NMP), to liczbę osób wówczas znajdujących się w rejonie budynku na Krakowskim Przedmieściu można szacować na blisko 8 tys. Podinspektor zastrzega, że „to organizator zgromadzenia określa, ilu osób spodziewa się jako jego uczestników. Na Krakowskim Przedmieściu niemożliwe jest tak naprawdę dokładne obliczenie, ile osób uczestniczy w danej manifestacji. Oprócz miejsc odgrodzonych barierkami przed Pałacem trzeba przecież odliczyć powierzchnię miejsc...
Marek Nowakowski
A syn rósł zdrowo i bez kłopotów. Był to chłopak, który inteligencją i urodą sprawiał rodzicom wiele satysfakcji. Ojciec, z natury szorstki i małomówny, nie okazywał swej radości z jedynaka zbyt jawnie. Chłopiec natomiast zachwycał się nim. Pasjonować go zaczęła jego wojenna biografia, służba w spadochroniarskich oddziałach, blizna na ramieniu i odznaczenia; to kojarzyło mu się z ideałem mocnego człowieka, jak z ulubionych amerykańskich westernów. Podziw wzmacniała sprawność fizyczna ojca, jego szerokie bary, twarde mięśnie i wklęsły brzuch; ta niebywała sprawność i refleks mimo pozornej ociężałości. Ciągle przenikał go dreszcz wzruszenia, gdy przypominał sobie ten wieczór, kiedy wracali z ojcem z peryferyjnego kina i usłyszeli rozpaczliwy krzyk w bramie. Ojciec rzucił się bez wahania w...
Maciej Marosz
Potem ukonstytuowało się prezydium zjazdu – przewodniczącym został aktualny prezes Oddziału Warszawskiego Grzegorz Cydejko; w skład prezydium weszli także Krystyna Kurczab-Redlich i Krzysztof Czabański. Wybrana została także komisja skrutacyjna (Tomasz Sakiewicz, Halina Bernadetta Górska i Krystyna Bukowczyk) i komisja wyborcza – jednym z jej członków została Teresa Wójcik, która wydawała karty do głosowania. Następnie na sali rozgorzała dyskusja, dotycząca wolności mediów. Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz poruszył sprawę Michała Stróżyka, dziennikarza pobitego dwa dni wcześniej przez strażników miejskich pod Pałacem Prezydenckim. Wielu dziennikarzy wyraziło oburzenie. W czasie zgłaszania wolnych wniosków została poddana pod głosowanie uchwała dotycząca...
Marcin Wolski
„Racja stanu” to zbiór artykułów dedykowanych Janowi Olszewskiemu na jego osiemdziesięciolecie. Powstały one jako pokłosie sesji odbytej 4 czerwca 2009 r. pod hasłem 20 lat transformacji narodowej. Data naturalnie nie była przypadkowa. Upamiętniała „półwolne” wybory 1989 r., które pozwoliły zniewolonemu narodowi dać wyraz swoich preferencji poprzez odrzucenie tzw. Listy Krajowej i bezprzykładne zwycięstwo w wyborach do Senatu. Przypominała również, co podkreślił Jan Olszewski, „nocną zmianę” obalenia jego rządu w 1992 r. przez koalicję zmontowaną przez Wałęsę pod wpływem antylustracyjnego lobby. Szczególnie mocne podkreślenie wagi suwerenności znajdziemy w artykule Jarosława Kaczyńskiego – warunkami jej zapewnienia jest silne państwo narodowe, zdolne do ochrony swego bezpieczeństwa...
Rafał Kotomski
Pod drwiącym spojrzeniem Gogola i Miedwiediewa Kilka godzin bezsensownego czekania na polsko-białoruskiej granicy. Wszystkie samochody za nami zostają odprawione i mogą jechać. My czekamy bez powodu, a mundurowi na wszystkie pytania tylko rozkładają ręce: procedury! Kiedy wreszcie ruszamy, nasz plan podróży bierze w łeb i odtąd musimy już tylko się spieszyć. Na ostatnią chwilę docieramy do Smoleńska. W mieście pełno milicji, wszystkie ważniejsze skrzyżowania obstawione patrolami. Prezydent Rosji nie pojawia się tu na co dzień. Mimo to wśród mieszkańców szczególnego podniecenia wizytą jakoś nie widać. Życie toczy się normalnie. Starsza pani niesie dwie ciężkie siatki pełne ziemniaków, grupa młodych dziewczyn śmieje się i gestykuluje, na uszach słuchawki z empetrójek. Jeszcze tylko...
Maciej Parowski
Dzięki tysiącom godzin zdjęciowych przed niebieskim ekranem i pracy na komputerach Majewski mógł połączyć sceny z obrazu z aktorskimi właściwie bez szwów. Gwiazdy kina odtwarzają Bruegla, jego żonę, mecenasa, a statyści figury z obrazu. Film jest kontemplacją dzieła sztuki, aktorską rekonstrukcją i interpretacją, hołdem wreszcie. Malarstwo ożywa, mieszają się przestrzenie, akcje i czasy. Komentują się nawzajem różne rzeczywistości. Wizualnie i intelektualnie jest to olśniewające. Na oczach widza staje się obraz – wyznanie wiary i zapis Męki Pańskiej, lecz też historyczny i ideowy palimpsest, piętrowa alegoria. Chodzi o ukrzyżowanie Chrystusa oraz podbitą i krzyżowaną przez Hiszpanów XVI-wieczną Flandrię, w której obraz powstaje. Bruegel na płótnie, a Majewski na ekranie, na którym trwa...
Rafał Kotomski
A rodzina, czy też zabroniono im odwiedzać więźnia? Niestety tak. Jak do tej pory wszystkie wizyty są zabronione. W Polsce oskarżenia wobec Andrzeja Poczobuta spotkały się ze zdecydowaną krytyką. Nie mamy wątpliwości, że jest więźniem politycznym, który siedzi za wolność słowa. Formułowane zarzuty wydają się absurdalne. Oczywiście, przecież oskarżono go na podstawie tekstów, które publikował jako korespondent „Gazety Wyborczej” i za wypowiedzi umieszczane na blogu. To niecodzienna praktyka wobec dziennikarzy, choć wcześniej zdarzyło się już kilka procesów o obrazę Łukaszenki, paru dziennikarzy trafiło do więzienia. Potem była dłuższa przerwa w podobnych praktykach, aż do czasu aresztowania Andrzeja. Czy można mówić o jakiejkolwiek presji opinii publicznej na Białorusi, by...
Jacek Kwieciński
Żałosne „Gdyby się zdarzyło, że któryś z istotnych dokumentów, o które prosiliśmy stronę rosyjską, zostanie nam przesłany…”. To minister Miller. „Gdyby się zdarzyło”. Te żałosne wasalne słowa to efekt decyzji Tuska po katastrofie. To skutek „ocieplania” stosunków z moskiewskim reżimem. Komorowski też mówił w Rosji, że „spodziewa się”, „oczekuje”, „liczy” na różne kroki tamtejszych władz. Oczywiście, żadne „żądanie” czy „domaganie się” nie wchodziło w grę. Musimy znać swoje miejsce. Po rosyjsku Nie można raz jeszcze nie wspomnieć o organie Agory. Przechodzi sam siebie. Kultywując pomysł anty-Katynia Gorbaczowa, zrównuje, stawia obok siebie propagandowe kłamstwo sowieckie na temat jeńców wojny z 1920 r. z ludobójstwem katyńskim. Zadziwia, że „Gazeta Wyborcza” nie ukazuje się w...
Robert Tekieli
Anihilacja jest jedyną hipotezą tłumaczącą wszystkie fakty o zmartwychwstaniu znane z Biblii i wsparte informacjami wyczytanymi z turyńskiego Całunu. Wiem też, jak wielką siłę ma przeżywany głęboko rytuał. Jak może odnowić wewnętrznego człowieka zanurzenie się w liturgię. I nie potrafię wejść w ten święty wymiar. Świat duchowy jest dla mnie dziś niedostępny. Nie przemienia mnie przeżywanie Wielkiego Postu. To boli. Za to świat zewnętrzny istnieje tym bardziej. Wałęsa: Kaczyński chce zrobić zamach stanu. Palikot: Kaczyński marzy o tym, by go zastrzelił jakiś fanatyk. Profesor Radosław Markowski: Trzeba rozważyć możliwość delegalizacji PiS. Histeria zwolenników status quo sięga granic. Na wiele miesięcy przed wyborami. Czyżby znane były jakieś precyzyjne badania opinii publicznej,...
Teresa Stylińska
Po debatach ostatnich miesięcy nie ma chyba we Francji nikogo, kto by nie wiedział, co to jest nikab i burka. W burce, popularnej w Afganistanie, zamiast otworu na oczy znajduje się siatka. Nie ma mowy o uchwyceniu powłóczystego spojrzenia właścicielki, bo burka okrywa i ukrywa wszystko. Burek i nikabów od poniedziałku 11 kwietnia we Francji nosić nie wolno. W wypadku burki zakaz jest nieco na wyrost, bo kobiety w takim stroju podobno nigdy jeszcze we Francji nie widziano. Co innego nikab – jak się ocenia, nosi go ok. 2000 kobiet. Wiele z nich, jak wynika z danych ministerstwa spraw wewnętrznych, wcale nie pochodzi z odległego świata islamu. To rdzenne Francuzki – konwertytki. Nigdy w nikabie „Pięć lat temu w Paryżu prawie nie widywało się kobiet w nikabach. Ale za pięć lat będzie u...
Jacek Laskowski
Upadek liturgii Radykalną zmianę tego stanu rzeczy przyniósł list apostolski Benedykta XVI Summorum Pontificum z 2007 r. Papież uchylił w nim dotychczasowe rygory i zezwolił na swobodne odprawianie tradycyjnej mszy łacińskiej przez każdego księdza jedynie za zgodą proboszcza parafii. Przychylność Benedykta XVI dla rytu trydenckiego jest znana od dawna. Wielokrotnie, jeszcze jako kardynał, mówił o związku między upadkiem wiary na Zachodzie od lat 60. a deformacją liturgii, jaka nastąpiła po Soborze Watykańskim II. Jego zdaniem reformy liturgiczne poszły za daleko. Doprowadziły do radykalnego, a nieraz nieuzasadnionego przekształcenia mszy, która wcześniej w niemal niezmienionej formie istniała od czasów wczesnochrześcijańskich. Reforma pozbawiła liturgię wielu dawniejszych...
Jacek Laskowski
Ordynariaty personalne Ordynariaty, wyłączone ze struktur diecezji, umożliwią byłym anglikanom zachowanie autonomii organizacyjnej wewnątrz Kościoła. W drodze wyjątku żonaci anglikańscy pastorzy zostaną wyświęceni na księży, choć reguła celibatu będzie obowiązywać w przyszłości. Uzyskają prawo odprawiania mszy w zmodyfikowanym rycie anglikańskim, aczkolwiek oczyszczonym z elementów protestanckich. Istotną kwestią, od której nie odstąpił Watykan, była konieczność ponownego wyświęcenia anglikańskich duchownych, ponieważ katolicy i prawosławni nie uznają święceń anglikańskich z powodu zmiany w czasach reformacji obrzędu wyświęcania kapłanów i tym samym zerwania sukcesji apostolskiej. Przygotowania do nawróceń Papieska konstytucja wywołała olbrzymie poruszenie w kręgach...
Jarosław Kaczyński
To musi być Polska, w której wszyscy, którzy pracują dla państwa, ci, których wspólnie nazywamy aparatem państwowym, będą służyć obywatelowi, będą nam służyć! Niezależnie od tego, czy są policjantami, urzędnikami, nauczycielami. Niezależnie od tego, jaką konkretną pracę czy służbę wykonują, bo po to są! Po to są, by służyć zwykłemu obywatelowi. By służyć Polakom! By służyć naszej teraźniejszości, naszej przyszłości. Bo wreszcie to musi być Polska odważnej i zdecydowanej polityki zagranicznej. Polityki broniącej polskich interesów. Można to porównać do okrętu, który ma napęd i ster, a w żadnym razie nie może być tak, że jest to jakiś kawał drewna bez napędu, bez steru, który płynie głównym nurtem – jak to się ostatnio mówi – tylko nie wiadomo, dokąd ten nurt nas prowadzi! I to...
Janusz Śniadek
Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i Ojczyźnie, podnieśliśmy głowy. Przestaliśmy wstydzić się patriotyzmu, patriotyzm przestał być czymś wstydliwym. Zawdzięczamy to Panu Prezydentowi Kaczyńskiemu. Przypomniał nam, co to znaczy być Polakiem. Bóg, Honor i Ojczyzna! Gdy odszedł, chcieliśmy pochylić przed Nim głowy, ustawialiśmy morza zniczy, pochyliły się w hołdzie narodowe flagi, sztandary „Solidarności” towarzyszyły Mu nieustannie. Ludzie, harcerze, spontanicznie przynieśli krzyż. Tak jakby chcieli powtórzyć: „Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem, Polska jest Polską, a Polak Polakiem”. Barwy narodowe i krzyż to symbole, które najprościej wyrażają wartości łączące nas wszystkich w narodową wspólnotę. Barwy narodowe z kirem były wszędzie, w klapach marynarek, w oknach,...