Nr 15 z 13 kwietnia 2011

Grzegorz Broński
– Sklep prowadzę jako osoba prywatna – od razu zaznacza w rozmowie z „Gazetą Polską” lider opolskiego RAŚ, który swój interes rozpoczął cztery lata temu. I próbuje przekonywać, że czarne t-shirty z napisem „Ślązak, nie Polak” lub „Silesius, non Polonus” są zwykłym towarem, w którym nie ma nic nadzwyczajnego. – Zaczęliśmy je sprzedawać w związku ze spisem powszechnym. Odpowiedzieliśmy na zapotrzebowanie ludzi. I cieszą się ogromną popularnością – przekonuje Długosz. Silesia Progress w ofercie ma więcej koszulek. Mają różny krój, kolory, rozmiary – dla kobiet i mężczyzn. Jedne nie przykuwają uwagi, inne są dość kontrowersyjne. Jest choćby czarna bluza z napisem stylizowanym na pismo gotyckie „Oberschlesien ist mein liebes Heimatland”. Są też czapki bejsbolówki z czarnym orłem. W zakładce...
Po 1989 roku Najpierw powstał Związek Górnośląski w 1989 r. Ślązacy chętnie do niego wstępowali, chcieli kultywować tradycję i kulturę śląską, a także zająć się sprawami gospodarki. Tworzyć izby gospodarcze itp. Z biegiem czasu okazało się, że Związek Górnośląski został stworzony być może zupełnie w innym celu. Część Ślązaków – polskich patriotów z niego wyrzucono, inni odeszli sami. W styczniu 1990 r. powstał Ruch Autonomii Śląska, założony przez Rudolfa Kołodziejczyka z Rybnika. Szefem RAŚ został z czasem pracownik naukowy Uniwersytetu Śląskiego Jerzy Gorzelik. Następnym krokiem było założenie w 1996 r. przez Gorzelika, Rudolfa Kołodziejczyka i Erwina Sowę Związku Ludności Narodowości Śląskiej. Obecnie liderem Związku jest Andrzej Roczniok, a do jego aktywistów należą Dariusz...
Maciej Marosz
AKO podkreśliło jednak, że polscy prokuratorzy w istocie nie dowiedli istnienia przesłanek wykluczających zamach na Tu-154M, który rozbił się pod Smoleńskiem. Przedstawiciele stowarzyszenia wskazali, że żadna poważna instytucja powołana do ustalenia przyczyn katastrofy nie może formułować ostatecznych wniosków bez zbadania kluczowych dowodów przez niezależnych ekspertów. Tak jest w przypadku m. in. wraku samolotu czy oryginalnego zapisu z czarnych skrzynek. Decyzja prokuratury zamykająca wątek sprawy została podjęta mimo braku podstaw dowodowych, co wymagało pominięcia wymaganych do tego procedur – podkreślili członkowie stowarzyszenia. „Teza ta ogłoszona została natomiast tak, jakby wszystkie konieczne warunki zostały spełnione. W ten sposób nadużyto autorytetu jednej z...
„10.04.10” opowiada bardzo szczegółowo o pierwszych godzinach katastrofy. Właściwie mówią świadkowie lub ich zeznania w prokuraturze. Mówią często o znanych faktach, ale ich pełne, niezmanipulowane wypowiedzi pokazują, jaką plątaniną małych i większych kłamstw wciąż jest Smoleńsk, jak sprawy niby potwierdzone zyskują nagle znak zapytania. I wszędzie charakterystyczna dwuznaczność, ton niedopowiedzenia, brak kropki nad „i”: „Piękna pogoda była, niebo niebieskie, po cichu zaczęła wypływać mgła. Tak bywa w naszym regionie. Mgła, taka straszna mgła” – mówi jeden z rosyjskich świadków. I już wydaje się że wszystko jasne, gdy inny rzuca: „Skąd tutaj mgła o 10-ej godzinie?”. Ale to nie jest film ideologiczny czy choćby podszyty jednoznacznymi tezami. Anita Gargas nie dopowiada, nie stawia...
Maciej Marosz
Do tych nielicznych środowisk, w których można było głosić prawdę na temat przebiegu katastrofy, zaliczają się nieliczni dziennikarze codziennie dążący do wyjaśnienia wszystkich okoliczności katastrofy. Znajdują się oni m.in. w Strefie Wolnego Słowa, którą tworzy „Gazeta Polska” z redaktorem naczelnym Tomaszem Sakiewiczem. Chciałam mu podziękować, ponieważ to właśnie on znalazł środki, by mógł powstać ten film. Jest jeszcze jedna bardzo ważna osoba ze Strefy Wolnego Słowa – pani redaktor naczelna „Nowego Państwa”, Katarzyna Gójska-Hejke, która z codzienną determinacją i bez oczekiwania na poklask dąży do wyjaśnienia pełnej prawdy. Była dobrym duchem tego projektu. Bez niej tego filmu by nie było. Bez niej i bez Rafała Dzięciołowskiego, który wspierał mnie w docieraniu do świadków, a także...
Grzegorz Wierzchołowski
Jak wynika z treści dokumentów (można się z nimi zapoznać w najnowszym wydaniu miesięcznika „Nowe Państwo”), najlepsi polscy eksperci światowej sławy już kilka godzin po tragedii czekali w pełnej gotowości, by rząd i prokuratura wyraziły zgodę na ich wyjazd do Smoleńska. Wśród naukowców zgłaszających gotowość do wyjazdu byli m.in. antropologowie i genetycy z prof. Barbarą Świątek, krajowym konsultantem w dziedzinie medycyny sądowej, na czele. Specjaliści ci kilkakrotnie zwracali się telefonicznie do Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, by umożliwiono im uczestniczenie w badaniu zwłok ofiar katastrofy. Z niewytłumaczalnych powodów rząd i prokuratura nie życzyły jednak sobie, by zjawili się oni na miejscu tragedii. W efekcie grupę lekarzy sądowych (ale nie tych, którzy zgłaszali się...
Piotr Lisiewicz
Nieostrożne obchodzenie się z ogniem Zawiezieni zostali na komisariat przy ul. Wilczej. Według jego relacji rozmowa na komisariacie wyglądała następująco: – Zamknij się k... – usłyszał od przesłuchującego go policjanta. – Dlaczego pan mnie obraża? – zapytał. – Zaraz ci k... ten palec połamię – usłyszał odpowiedź. Jego przypadek nie jest odosobniony. Późnym wieczorem 9 kwietnia policyjni tajniacy zatrzymali Filipa Rdesińskiego z Akcji Alternatywnej Naszość. W tramwaju, na warszawskiej Pradze, czyli w części miasta odległej od miejsca, w którym odbywała się manifestacja. Powód? Spalenie kukły Putina. Zarzut? Nieostrożne obchodzenie się z ogniem. – Milicja za czasów Pomarańczowej Alternatywy lepiej by nie wymyśliła – komentują uczestnicy manifestacji. Dopiero pojawienie się na...
Joanna Lichocka
Zewsząd dobiegają głosy, że właściwie żałoba powinna się już skończyć. Dla mnie i dla moich przyjaciół z Kancelarii z pewnością tak nie jest. Zastanawialiśmy się, co my, współpracownicy śp. Lecha Kaczyńskiego, możemy zrobić rok po katastrofie dla pamięci o nim? I postanowiliśmy, że pojedziemy z Warszawy do Krakowa na uroczystości 18 kwietnia na rowerach, zatrzymując się w tych miejscowościach, w których wcześniej byliśmy z Panem Prezydentem. Trasa jest przez to nieco dłuższa, mamy do przejechania ponad 400 km. Ta podróż ma przypomnieć nie tylko postać prezydenta i jego dokonania, ale też mieszkańcom konkretnych miejscowości – spotkania z Lechem Kaczyńskim. Jestem przekonany, że po drodze zobaczymy wielu z tych, którzy podczas jego prezydentury rozmawiali z nim, gdy przyjeżdżał do ich...
Tadeusz Święchowicz
Nadmierny pośpiech MAK-u nie zrobił wrażenia na polskiej prokuraturze. Tuż przed rocznicą tragedii ogłosiła ona triumfalnie zamknięcie głównego wątku śledztwa. Gdzie są dowody wykluczające zamach? Teraz, po zamknięciu wątku zamachu, prokuratura zapewne niezwłocznie opublikuje zebrane materiały, co nada jej działaniom większą wiarygodność. Już przed zakończeniem tego wątku padały bowiem głosy krytyczne. Np. w styczniowym wywiadzie dla Onet.pl Beata Gosiewska, wdowa po jednej z ofiar Smoleńska, na uwagę, że „przecież prokuratura sprawdza hipotezę zamachu”, odpowiedziała: „Działanie prokuratury w tym zakresie to fikcja. To tylko medialne doniesienia. Prokuratura nie ma dowodów, żeby sprawdzić hipotezę zamachu, a mówi o tym tylko dlatego, żeby to ładnie wyglądało w mediach”....
Maciej Marosz
Skandaliczna, cicha podmiana wywołała powszechne oburzenie. Przewodniczący Komitetu Wykonawczego PiS Joachim Brudziński stwierdził, że zamiana tablic nie mogła się odbyć bez wiedzy władz centralnych Rosji, a także, że działanie to ma na celu upokorzenie narodu polskiego. Dodał również, że jeśli nie nastąpi odpowiednia reakcja ze strony Rosji, prezydent Bronisław Komorowski nie powinien jechać do Smoleńska. Za niewłaściwą uważa całą sytuację również Paweł Deresz, mąż posłanki Jolanty Szymanek-Deresz, która zginęła w Smoleńsku. „Odbieram to jako wielki skandal. Nie wiem tylko, czy jest to inicjatywa wyłącznie władz lokalnych, czy też być może odbyło się to za zezwoleniem Moskwy” – powiedział PAP. Zaistniałą sytuacją zaskoczony był także polski MSZ. „Dzisiejsza zamiana jest dla nas...
Piotr Lisiewicz
Doradca prezydenta Komorowskiego Wojciech Jaruzelski postanowił wyśledzić, kto stał za zamachem na Jana Pawła II: „Czy za nim stali fundamentaliści? Tego nie wiemy. Wszelako, post fatum, islamski trop wydawałby się najbardziej logiczny”. Pytanie, czy Jaruzelskiemu chodzi o tych islamskich terrorystów, którym sprzedawał broń i którym, jak Abu Nidalowi (kilkaset ofiar na koncie), pozwalał mieszkać w PRL i z Warszawy kierować swoimi biznesami? Poza tym mawiano wówczas, że „gdyby Urban nosił turban, to zamiast świni byłby Chomeini”. Tak czy owak, wygląda to na szczere wyznanie winy przez Jaruzelskiego, winy na łożu śmierci. Anna Sobecka z PiS domaga się wyrzucenia z anteny programu Tomasza Lisa. Niesłusznie. Jak to mówił Jan Tomaszewski o trenerze Franciszku Smudzie? „Jego nie trzeba...
Marcin Wolski
Po katastrofie smoleńskiej nie doszło do niczego podobnego – prawda utknęła gdzieś między wielkomocarstwową polityką imperium i doraźnymi, małymi interesami rządzących. Hipotezy o wyłącznej winie pilotów, sformułowane tuż po katastrofie, mają wszelkie szanse zostać uznane za obowiązujące. Nie znaczy to, że społeczeństwo polskie pozostawione samo sobie nie podjęło trudu odtwarzania tych puzzli na własna rękę. W dziesiątkach publikacji prasowych, w internecie, dzięki niezależnym produkcjom filmowym tworzy się rekonstrukcja, której powołane do tego instytucje z jakiegoś powodu dokonać nie mogą. Bo trudno uwierzyć, że nie chcą. Filmy Anity Gargas, Ewy Stankiewicz i Jana Pospieszalskiego, Mariusza Pilisa i Artura Dmochowskiego, Marii Dłużewskiej i Joanny Lichockiej żmudnie analizują...
Tomasz Mysłek
Portugalia poprosi o pomoc 6 kwietnia ustępujący premier Socrates zapowiedział, że Portugalia zwróci się o finansową pomoc do Unii. Premier potwierdził, że rząd przygotował już odpowiedni wniosek do Komisji Europejskiej. Według portugalskiej agencji Lusa, rząd najpierw przedyskutuje jej warunki z partiami opozycyjnymi i ustali, jakie gwarancje może zaoferować Portugalia w zamian za pomoc UE i MFW.
Jacek Laskowski
Terror w Trypolitanii Pozostałe przy Kaddafim oddziały nie wykazują oznak rozprężenia, a z miast w Trypolitanii, które zbuntowały się przeciw reżimowi i zostały na powrót podbite, docierają szczątkowe informacje o całkowitym zastraszeniu ludności. Służby bezpieczeństwa dzień w dzień przetrząsają domy, poszukując uczestników niedawnych protestów, i porywają setki mężczyzn w nieznanym kierunku. Według pogłosek część z nich zostaje później „cywilnymi ofiarami zachodnich nalotów”. Krążące po ulicach bojówki otwierają ogień do wszystkich, którzy próbują wszczynać nowe demonstracje, dlatego ludzie boją się w ogóle wychodzić z domów. Międzynarodowa interwencja była w znacznym stopniu spóźniona. Gdy się rozpoczęła, w Trypolitanii w rękach powstańców zostało już tylko jedno większe miasto...
Jacek Kwieciński
Inne interwencje Kaddafi, zwłaszcza w działaniach wobec własnych obywateli, zaczął coraz bardziej przypominać Saddama. A usunięcie tego drugiego wbrew propagandzie, licznym błędom po jego obaleniu oraz kosztom ludzkim i materialnym było uprawnione, sensowne i celowe. Niezależnie od tego, jak potoczą się losy Iraku, kraj ten raczej nie zaatakuje sąsiadów ani nie wymorduje w imieniu rządu dziesiątków tysięcy obywateli, chowanych potem w masowych grobach. Czarna legenda operacji w Iraku to jednak osobna sprawa. Powiem tu tylko, że już w 1998 r. Kongres uchwalił podpisaną przez Billa Clintona rezolucję, iż oficjalnym celem politycznym USA jest usunięcie Saddama i zmiana tamtejszego reżimu. Także inne tego typu działania nie kończyły się tak źle (wyłączywszy takie przypadki jak...
Maciej Parowski
Ślesicki, któremu w istocie wyszedł jeden porządny film („Tato”, bo „Sara” była już tylko niezła), nie miał szczególnie szyderczego zamiaru. Podwiązał się pod rocznicę, narracyjnie poleciał Altmanem i jego „Na skróty”. Była nadzieja, że synteza pojawi się sama i powstanie film o moralności. Nie pojawiła się i nie powstał. Jest trochę emocjonalnych scen (do tego Ślesicki ma rękę), dużo śmieszności i chaosu. Ale to jeszcze pogarsza sprawę, bo szyderstwo łatwiej byłoby znieść niż brak taktu i elementarnej zręczności. Reżyser odsłania siebie i swoje środowisko jako artystycznie bezradne wobec konfliktów targających dziś Polską. Także pozbawione odwagi. Nie można udawać, że nic nie dzieje się na Krakowskim Przedmieściu, że nikt nie zginął, nikt nikogo nie zabił ani nie skopał, nikt z nikim...
Antoni Rybczyński
Miedwiediew przedstawił pomysł, który godzi w jeden z filarów systemu putinowskiego. Ale o tym, że kryzys w duumwiracie pogłębia się, pokazała kilkanaście dni wcześniej sprawa Libii, o czym już pisaliśmy. Wyglądało to tak, jakby ostatnie słowo należało do prezydenta. Ale Putin doskonale wie, że to za nim jest w tej sprawie opinia publiczna. Podobnie milczenie ws. obecności członków rządu w firmach nie jest wcale oznaką słabości Putina. Pozostaje on nadal numerem 1 w rosyjskiej polityce, a kolejne akcje Miedwiediewa wyglądają na coraz bardziej desperackie próby pozostania w grze o Kreml. I nie musi to być wcale wyrazem osobistych ambicji obecnego prezydenta, ale chęci jego zaplecza. O faktycznej słabości Miedwiediewa świadczy przebieg wojny Komitetu Śledczego i FSB z prokuraturą....
Marek Nowakowski
Wieczorem jego ślepy pan przenosił się pod luksusowy hotel dla cudzoziemców. Zgarniał pieniądze do kieszeni i gwizdał. Pies zrywał się natychmiast i ślepiec chwytał go za rzemienny pas przytwierdzony do grzbietu. Pies ruszał przodem, a jego pan za nim. Znał szlaki wędrówek żebraka i pewnie torował sobie drogę wśród tłumu przechodniów śpieszących w stronę dworca. Zatrzymywał się przed światłami i ostrożnie wiódł swego pana przez przejścia pozbawione świateł. A kiedy zdarzało się, że znaleźli się na jezdni osaczeni przez sunące w dwie strony auta, pies zatrzymywał się jak wryty. Raz nawet uratował swemu panu życie. Zza zakrętu wyjechała z nadmierną szybkością wywrotka załadowana żwirem. Byli akurat naprzeciw niej i pies silnym szarpnięciem rzemiennego uchwytu pociągnął człowieka za sobą....
Teresa Wójcik
Rosjanie z Niemcami i cała reszta Prezes EBC, Rosjanin Aleksiej Miller, jest jednocześnie prezesem Gazpromu. I na tym stanowisku pozostanie do 2016 r. Przedłużenie jego kontraktu na kolejną 5-letnią kadencję nakazał premier Rosji Władimir Putin. Niedawno, bo 2 marca br. – jak poinformował sekretarz prasowy Putina, Dmitrij Pieskow, premier podpisał odpowiednią instrukcję dla przedstawicieli państwa w zarządzie gazowego monopolisty. Decyzja zarządu była już tylko formalnością. Według dziennika „Kommiersant” nie rozważano żadnych innych kandydatur na stanowisko szefa Gazpromu. Wiceprezesem Europejskiego Kongresu Biznesu i najbliższym współpracownikiem Millera jest dr Tessen von Heydebreck, przewodniczący rady nadzorczej, czyli Rosjanin i Niemiec – co nie może dziwić, bo funkcje prezesa i...
Teresa Wójcik
Resort skarbu państwa ma obecnie jeden doraźny cel: łatanie rosnącej dziury budżetowej. Strategia bezpieczeństwa energetycznego państwa przestała się liczyć wobec celu fiskalnego. W najbliższej przyszłości grozi Polsce deficyt energii elektrycznej sięgający 35 proc. Europejscy eksperci podkreślają, że zabraknie nam prądu już w 2015 r. A potem załamie się cały krajowy system energii elektrycznej. Czeka nas katastrofa? Trzeba 100 miliardów, żeby mieć prąd Sytuacja już obecnie jest zła. Według danych za 2009 r. mieliśmy w kraju średnio na jednego odbiorcę ponad 300 min (5 godz.) przerw w dostawach energii. Większość krajów rozwiniętych ma najwyżej 60-minutowe przerwy. Teoretycznie mamy nieznaczne nadwyżki produkcji prądu. Ale kiedy są one potrzebne, kiedy trzeba uruchomić...
Antoni Łepkowski
Wielokrotnie zdarzało mi się bronić najczęściej młodych ludzi, których przyłapano na posiadaniu niewielkich ilości narkotyków, ewidentnie na własne potrzeby. Wiem dość dobrze, czym różni się narkotykowy dealer od swoich ofiar – zwyczajnych ćpunów. Argument, że nie można znieść zakazu posiadania narkotyków, bo uderza on w dealerów, którzy jednorazowo dysponują właśnie małymi ilościami kokainy czy trawki, nie trafia do mnie zupełnie. Wobec dealerów muszą być wykorzystywane, i co więcej – są stosowane środki operacyjne, cała gama pomysłów śledczych, takich jak świadkowie koronni czy zakupy kontrolowane. To, że w mojej pracy poznałem wielu nieszczęśników, którzy są – jak już wspomniałem – klasycznymi ofiarami dystrybutorów narkotyków, ma bez wątpienia wpływ na moje odmienne od premiera zdanie...
Tomasz Terlikowski
Tym czymś więcej nie miała być jednak wielka polityka. Nie miało nim być tylko budowanie silnej pozycji na arenie międzynarodowej, ale przede wszystkim uświadomienie sobie, że Bóg chce wykorzystać Polskę do swoich zadań, że my, Polacy, mamy do spełnienia swoistą misję niesienia światu Ewangelii, przygotowywania go – przez głoszenie Bożego Miłosierdzia. Na taką treść wezwania wskazywało, moim zdaniem, przede wszystkim zakorzenienie tragedii smoleńskiej w symbolice Miłosierdzia Bożego. Dla człowieka wierzącego nie ma przypadków. I nie jest nim również fakt, że do największej tragedii w powojennych dziejach naszego państwa dochodzi akurat w wigilię niedzieli Miłosierdzia Bożego. Ale tamte wydarzenia były także wezwaniem do głębszego nawrócenia Polski i Polaków. Misja nie oznacza, że...
Wojciech Wencel
Sformułowanie „ani kropli krwi” brzmi niezręcznie wobec ofiar Grudnia’70 czy ks. Jerzego Popiełuszki, ale dobrze oddaje transformacyjny charakter wychodzenia z komunizmu. Wszyscy w jakiejś mierze odczuwaliśmy z tego powodu dyskomfort. Bo niepodległość okazała się niepełna, otrzymana w pakiecie z postkomunistyczno-postsolidarnościowym układem, który do dziś kształtuje polską politykę. A jednak wielu z nas uznało porządek III RP za formę ostateczną – niedoskonałą, ale też niewymagającą powszechnej solidarności, walki cywilnej i ponoszenia ofiar. Daliśmy się uśpić najpierw sloganami o kompromisowej naturze demokracji, a później pełnymi sklepami, wypasionymi komórkami, cyfrową telewizją i urlopami w Egipcie. W tym materialistycznym raju zabrakło chęci i czasu na wcielanie w życie słów „Bóg,...
Krystyna Grzybowska
Uczmy się od Niemców W tej dbałości o interesy narodowe niemieckie elity nie oglądają się na wrażliwość i lęki wschodniego sąsiada, to znaczy Polski. Zawiązując z Rosją niebezpieczne dla nas układy partnerskie, Berlin wykorzystuje słabość naszego państwa i nieudolność polskiej polityki zagranicznej. Jesteśmy, niestety, co pokazują także artykuły prasowe, czymś w rodzaju małego dziecka, oczekującego na pieszczoty i głaskanie bliższych i dalszych krewnych. Taki jest np. artykuł warszawskiego korespondenta prawicowego dziennika „Die Welt”, Gerharda Gnaucka, w którym referując wielce optymistyczne opowieści premiera Tuska o polskiej drodze do sukcesu, o tym, że nasz kraj musi iść drogą środka, między koniecznymi cięciami wydatków i dynamiczną polityką inwestycyjną, zauważa, że to okno...
Krystyna Grzybowska
Pokazało ono bowiem słabość i miałkość formacji, która nie jest w stanie sformułować swego programu i miota się w poszukiwaniu jakiegoś oparcia. I oczywiście aplauzu. Pani Kluzik-Rostkowska w atakowaniu Jarosława Kaczyńskiego zachowała się jak bezradna kobietka podczas rozprawy rozwodowej, domagając się orzeczenia o winie niewiernego małżonka. W tym żałosnym spektaklu usilnie promowała swoją osobę, zapominając, że nie jest na babskiej herbatce, tylko na prezentacji politycznych poglądów swojej partii. Muszę przyznać, że ładnie wyglądała, była modnie i szykownie ubrana. Nie wiem, czy to jest właściwy komplement dla polityka, walczącego o odegranie ważnej roli w kraju. Joanna Kluzik-Rostkowska domaga się również przeprosin ze strony Jarosława Kaczyńskiego za jego uwagi na temat...
Jacek Kwieciński
Bez usprawiedliwienia Te zachowanie miało i inne dalsze skutki. Nie reagując od razu, publicznie, na do szczętu zakłamany (a nie „jednostronny”) raport rosyjskiego MAK-u, premier Rzeczypospolitej spowodował, że wersja rosyjska została w zachodnich mediach uznana za oddającą całkowicie istotę rzeczy. Skutki tego odczuwamy do dziś. Na pełniejszą zmianę tej percepcji jest raczej za późno. A wtedy należało nawet zaprosić wszystkich ambasadorów i przedstawić polską opinię. Dziś polityczne oceny m.in. Jarosława Kaczyńskiego Tusk nazywa „niesprawiedliwymi”. Można by to uznać zaledwie za żałosne. Ale dla tego zaniechania trudno dobrać właściwe słowa potępienia. Nie ufam Polscy śledczy nic tylko „mają nadzieję”, „liczą”, „spodziewają się”, „oczekują” na materiały z Moskwy. Część po...
Rafał Ziemkiewicz
Zniknęła też jakoś informacja, że jednak prokuratura nie znalazła żadnych procesowych dowodów „zacierania śladów” w domu Barbary Blidy. O prokuraturę mniejsza, faktem jest, że prokuratury generalnie zajmują się u nas umarzaniem, i na wszelki wypadek są w tym bardzo – że tak powiem – ekumeniczne; nigdy nie wiadomo, czy się władza nie zmieni, a co umorzone, tego się czepiać nie będą. Ale ciekawe jest, w jaki sposób poinformowała o tym „Gazeta Wyborcza”, która o tym rzekomym „zacieraniu” łgała latami, ile wlazło. Otóż frazą: ślady w domu Blidy zatarte! Pomyśleć, że to ta sama banda tak się natrząsała, jaka to „logika Ziobry”, że brak dowodów oznacza, iż zostały one zniszczone. Nie stwierdzono zacierania śladów, a więc znaczy się, zostały zatarte. Słonie – jak wiadomo – najskuteczniej...
Jacek Kwieciński
Podobnie jak przyznanie wreszcie przez Tuska, że Rosjanie starali się ze wszystkich sił, aby dotarł (oczywiście obok Putina) na miejsce katastrofy przed Jarosławem Kaczyńskim. Dotychczas twierdzono, że to „bzdura”. Był to element rozgrywania polskich polityków przez Moskwę rozpoczęty rozbiciem naszej wspólnej pielgrzymki katyńskiej. A Tusk na to ochoczo przystał. To zapomniane nie będzie. Podobnie jak ówczesne zachowanie szefa MSZ, nieodczuwającego żadnych wyrzutów sumienia. Więcej niż lekceważące potraktowanie Lecha Kaczyńskiego przekłada się teraz na odmowę uhonorowania pamięci prezydenta Polski, który zginął w drodze na wyjątkowe dla nas uroczystości. Prezydent był, według nich, „niesłuszny” i należy o nim jak najszybciej zapomnieć. Nawet jeśli trzeba będzie na to nieco poczekać,...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Na drugi dzień, na zaproszenie innego komitetu społecznego oraz ks. prałata Jana Szetelnickiego, pojechałem do Kudowy-Zdroju. W tamtejszym kościele pod wezwaniem św. Katarzyny na wszystkich mszach św. także głosiłem kazania, tym razem z okazji rocznicy tragedii smoleńskiej. W czasie sumy poświęciłem tablicę pamiątkową ku czci Pary Prezydenckiej i 94 pozostałych ofiar. Przybyli wprawdzie dwaj posłowie PiS, ale lista nieobecności samorządowych i państwowych dygnitarzy też była bardzo długa. No cóż, widocznie ci, co żyją z naszych podatków, uznali, że od uroczystości patriotycznych ważniejsze jest pieczenie kiełbasek w zaciszu domowych ogródków. Różnie z tą sprawą bywa też w środowiskach kościelnych. Niedawno miałem spotkanie autorskie w auli Liceum Katolickiego im. Cypriana Norwida w...
Marcin Wolski
Gdyby opowiadać cudzoziemcowi o naszym wymiarze sprawiedliwości, zdumiałby się bardzo. W Ameryce próba kneblowania ust dziennikarzom uznana byłaby za gwałt na pierwszej poprawce! A wykorzystywanie sali sądowej jako namiastki rzeczowej polemiki jest po prostu śmieszne. Tymczasem u nas sądy nie muszą liczyć się z konsekwencjami własnych werdyktów, coraz częstsze zasądzanie płatnych ogłoszeń w prywatnych mediach ma wszelkie znamiona linczu czy stalinowskiej konfiskaty mienia. Sądu nie interesuje, skąd skazany, w co najmniej problematycznej sprawie, ma wziąć owe setki tysięcy złotych, już nie na charytatywny cel, lecz na dofinansowanie zasobnych mediów. Osobiście uważam, że sprostowanie czy przeprosiny powinny ukazać się w tym samym miejscu, w którym dokonano zniewagi – bezpłatnie....
Tomasz Sakiewicz
Polska się budzi, bo rok tego koszmaru nikomu już nie odpowiada. Władza nie ma żadnej propozycji, a Polacy chcą nowej nadziei. Byliśmy razem w morzu narodowych barw, wzniosłych pieśni i w cichym oporze. Poczuliśmy tę samą siłę i jedność, jaką mieliśmy rok temu. Teraz tak łatwo już się tego nie zniszczy. Ten rok nas zahartował, a oni się po prostu zużyli. To się nie musiało wydarzyć. Mogliśmy popaść w beznadziejność, poddać się. Mamy wiosnę narodowych uniesień. Zawdzięczamy to wielu ludziom, niektórym szczególnie. Największą zasługę mają oczywiście kluby „Gazety Polskiej”, ogrom pracy wziął na siebie klub warszawski. Jest to też efekt ciężkiej pracy autorek naszych filmów i grupki upartych dziennikarzy. Chciałbym każdemu z osobna bardzo mocno podziękować. Dziękuję wszystkim,...
Joanna Lichocka
Przez cztery lata pracowałem w zespole obsługi organizacyjnej Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Zajmowaliśmy się przygotowaniem wizyt krajowych i zagranicznych od strony praktycznej: zamówienia samolotów, dopięcie spraw technicznych. Do moich zadań należała np. pomoc przy zakupie upominków, które Pan Prezydent wręczał. Zajmowaliśmy się rezerwacją hoteli, rozpisaniem kolumn w porozumieniu z protokołem dyplomatycznym, czyli samochodów, którymi będzie się poruszała delegacja z Prezydentem. Zamawialiśmy samolot, catering. Gdy chodziło o przygotowanie wizyty za granicą, to albo ja, albo ktoś z moich kolegów lub koleżanek udawał się wcześniej na wizytę przygotowawczą. W takich wyjazdach uczestniczyło Biuro Ochrony Rządu i osoby z Ministerstwa Spraw Zagranicznych odpowiedzialne za protokół...
Maria Dłużewska
Jak się Pan dostał na miejsce katastrofy? Na miejsce katastrofy jechaliśmy z cmentarza katyńskiego. Ruszyliśmy dziesięć, piętnaście minut po ministrze Sasinie, mieliśmy do dyspozycji własny samochód z kancelarii. Trasę, którą normalnie pokonuje się w trzydzieści minut, przemierzyliśmy w dziesięć. Bez problemu wjechaliśmy na teren lotniska wojskowego, zatrzymali nas tuż przed płytą lotniska, gdzie kłębiło się wielu ludzi: służby federalne, nasi dyplomaci, konsulowie. Co Pan zobaczył? Wszędzie biegali ludzie, krzyczeli, wszędzie jeździły samochody, czerwone – myślę, że straży pożarnej – także takie, które wyglądały jak karetki pogotowia. Wszystkie przypominały pojazdy, jakie w Polsce możemy zobaczyć na filmach Barei, które naprawdę mogłyby być główną atrakcją w muzeum techniki....
Joanna Lichocka
Jak się Pan dostał na miejsce katastrofy? Na miejsce katastrofy jechaliśmy z cmentarza katyńskiego. Ruszyliśmy dziesięć, piętnaście minut po ministrze Sasinie, mieliśmy do dyspozycji własny samochód z kancelarii. Trasę, którą normalnie pokonuje się w trzydzieści minut, przemierzyliśmy w dziesięć. Bez problemu wjechaliśmy na teren lotniska wojskowego, zatrzymali nas tuż przed płytą lotniska, gdzie kłębiło się wielu ludzi: służby federalne, nasi dyplomaci, konsulowie. Co Pan zobaczył? Wszędzie biegali ludzie, krzyczeli, wszędzie jeździły samochody, czerwone – myślę, że straży pożarnej – także takie, które wyglądały jak karetki pogotowia. Wszystkie przypominały pojazdy, jakie w Polsce możemy zobaczyć na filmach Barei, które naprawdę mogłyby być główną atrakcją w muzeum techniki....
Alicja Patey – Grabowska Ziemia smoleńska Pamięci Ofiar katastrofy smoleńskiej, w tym przyjaciołom z Rodziny Katyńskiej Ziemio Katyńska Ziemio Smoleńska Ziemio bólem rozpaczą przesiąknięta Wyciągasz w niebo martwe ramiona drzew aby przycisnąć do wyschłego łona ofiarę z krwi Mgła trupim oddechem spowija ciała Tylko cisza niemo nad szczątkami płacze i drzewo ścięte ze zgrozą przyklęka Już dosyć ziemio pochłonęłaś ofiar Ziemio przeklęta Kwiecień 2010 Bohdan Wrocławski Smoleńska mgła Mgła nad Smoleńskim lotniskiem nadal nie opada staje się trwała jak instytucje państwowe które odznacza się w dni świąteczne i tylko pogrzeby wyzwalają nasze myśli wciąż jeszcze pozbawiane wolności i wyobraźni powoli przechodzimy wzdłuż ściany płaczu...
Maria Dłużewska
W pewnym momencie odebraliśmy telefon od Marcina Wierzchowskiego, który był na lotnisku. Mówił, że coś jest nie tak, że była jakaś awaria. Pamiętam swoją pierwszą myśl, że samolot nie zmieścił się w pasie, nie wyhamował, zjechał z niego – tak sobie tę „awarię” wyobraziłem. Co się działo dalej? Później zaczęły docierać sprzeczne informacje… Wtedy już przeszliśmy z cmentarza do budynku przy samym wejściu, tak żeby być we własnym gronie, móc się szybko porozumieć, a jednocześnie nie wzbudzać emocji. Znów zadzwonił nasz kolega czekający na lotnisku i, płacząc, mówił jakieś nie do końca dla nas zrozumiałe zdania. On w tym czasie już był na miejscu katastrofy, pojechał tam z ambasadorem Bahrem i widział to wszystko. Nie byliśmy w stanie go zrozumieć ani wyobrazić sobie tego, o czym...
Polak, co nie chciał zostać Kainem, Że chciał być wiernym ojczyźnie synem, Chciał jej wolności w słońcu i chwale, A że śmiał mówić o tym zuchwale, Że nie chciał, by go więziono, bito, Był reakcyjnym polskim bandytą... O Boże! Chciałbym zapytać Ciebie, Jakich Polaków najwięcej w niebie? (...) Płaszczem mej chwały, blaskiem okryci Są tutaj wszyscy polscy bandyci. Upiory puszczy Jastrun ukazał swoich rodaków, stawiających zbrojny opór sowietyzacji Polski, zgodnie z dyrektywami partii, do której należał, a więc w duchu czarnej legendy. Patrzą „spode łba”, zatem nie mogą mieć dobrych zamiarów. Co z tego, że noszą polskie mundury, skoro pod nimi biją „serca wrogów”? Jakaż ich obłuda! – „Szkaplerz lub krzyż na szyi, w ręku broń angielska”. Chodzą ze znakami religii miłości,...
Joanna Lichocka
W pewnym momencie odebraliśmy telefon od Marcina Wierzchowskiego, który był na lotnisku. Mówił, że coś jest nie tak, że była jakaś awaria. Pamiętam swoją pierwszą myśl, że samolot nie zmieścił się w pasie, nie wyhamował, zjechał z niego – tak sobie tę „awarię” wyobraziłem. Co się działo dalej? Później zaczęły docierać sprzeczne informacje… Wtedy już przeszliśmy z cmentarza do budynku przy samym wejściu, tak żeby być we własnym gronie, móc się szybko porozumieć, a jednocześnie nie wzbudzać emocji. Znów zadzwonił nasz kolega czekający na lotnisku i, płacząc, mówił jakieś nie do końca dla nas zrozumiałe zdania. On w tym czasie już był na miejscu katastrofy, pojechał tam z ambasadorem Bahrem i widział to wszystko. Nie byliśmy w stanie go zrozumieć ani wyobrazić sobie tego, o czym...
Krzysztof Wyszkowski
Dla ukrycia tragicznego stanu finansów na czas wyborów rząd wymyślił „przykrycie” go uchwaleniem budżetu na… wiosnę, gdy będzie jeszcze można mamić społeczeństwo fałszywymi prognozami. Żeby „przykryć” aferę z fikcyjnym budżetem i jednocześnie raport PiS – wymyślono kłamstwo o rzekomym poniżeniu Ślązaków przez Jarosława Kaczyńskiego. Rządowe i zaprzyjaźnione z rządem telewizje, gazety i rozgłośnie radiowe pompują ze wszystkich sił bzdurę, jakoby Kaczyński uważał Ślązaków za niemiecką V kolumnę. Pomińmy jednak te „przykrycia” i „przykrycia przykryć” i spójrzmy na źródło, z którego Donald Tusk zaczerpnął pomysł do najnowszej kampanii nienawiści. W debacie wyborczej w 2007 r. atakował w ten sposób: „Byłem dzisiaj na Śląsku, jestem gdańszczaninem, jest mi wstyd, kiedy premier polskiego...
Elżbieta Królikowska-Avis
Błędna analogia Nałęcza Jedni, którym się wydaje, że są Europejczykami, bo spędzają wakacje na Costa del Sol, powołują się na „wzorce obowiązujące na Zachodzie, które Polacy powinni respektować”, inni nawołują, aby się nie kompromitowali powoływaniem na odmienność narodowych tradycji. A znany ze swoich nieortodoksyjnych porównań i bardzo odważnych diagnoz („porozumienie z Rosją warte jest każdej ceny”) prof. Tomasz Nałęcz w niedawnym wywiadzie z braćmi Karnowskimi pt. „Te znicze mają inne miejsce” wypalił: „Nie znajduję innego przypadku, gdzie znicze stawia się przed miejscem pracy osoby, która odeszła. W naszym kręgu kulturowym czci się grób, pomnik, ale nie miejsce, gdzie mieszkała i pracowała. Tak było chociażby z księżną Dianą...”. Wrong! Źle! – skomentowałby Anglik. Gdyby doradca...
WIS
Pierwszorzędny moralista Jan Widacki na łamach „Przeglądu” o prawnym rozpasaniu, z którego mogą korzystać „trzeciorzędni literaci”, czyli ci, którzy mają inne poglądy niż Widacki, a także o tym, gdzie granice wolności się kończą: „Czy (…) wolność słowa, której tak chcą bronić trzeciorzędni literaci, rzeczywiście zezwala każdemu mówić, co mu ślina na język przyniesie? Na szczęście nie. Choć wiele można pleść zupełnie bezkarnie. Można mówić rozmaite głupoty, w Sejmie, na konferencji prasowej, w TVN 24 albo TVP 1, albo w Radiu Maryja, a także w „Gazecie Polskiej”, „Naszym Dzienniku” czy gdziekolwiek indziej. (…) Można biadać, że Polska ginie, a rząd nic nie robi, by ją ratować. Można mówić i pisać bardzo dużo zupełnie bezkarnie. Nawet głupota i afiszowanie się nią nie jest zakazane. Ale...
Ryszard Czarnecki
Naturalnie wolałbym, żeby Europa nie przegrywała rywalizacji ekonomicznej z Ameryką i Azją, ponieważ tak byłoby lepiej dla mojej ojczyzny, przede wszystkim bowiem obchodzą mnie losy i pomyślność mojej nacji – Polaków. A więc jak słyszę „eurospeak”, czyli euronowomowę o „europejskiej tożsamości”, o byciu Europejczykiem, to śmieję się z tego bełkotu, ale jednocześnie szlag mnie trafia, bo wiem, że to wszystko z moich (naszych) pieniędzy. Jednak w Parlamencie Europejskim udało się wreszcie ustalić, co to jest „European Identity”. Otóż niedawno w wewnętrznej skrzynce na listy znalazłem biało-niebieskie pastylki wyprodukowane przez znaną firmę (oczywiście mieszczącą się w Europie), kojarzoną na rynku ze słodyczami dla dzieci. Owe drażetki (zapewne przypadkowo w kolorach flagi Finlandii) na...
Tomasz Mysłek
Nazajutrz po wyborach niemiecka prasa drukowała tytuły: „Triumf Zielonych”, „Katastrofa dla rządzącej koalicji”, „Dramatyczny przełom” itp. „Frankfurter Allgemeine Zeitung” stwierdził w komentarzu, że CDU, a przede wszystkim FDP, „upadły głęboko”. „Badenia-Wirtembergia, którą zarówno CDU, jak i FDP uważały za swój bastion, posłała obie rządzące partie do opozycji. To szok”. Ten opiniotwórczy dziennik pisał, że konsekwencje tego wstrząsu zachwieją też rządową koalicją w Berlinie, a „dotyczy to przede wszystkim słabej FDP”. Wyborcy chadeków i liberałów „stracili orientację” po niedawnych zaskakujących posunięciach rządu Merkel, dotyczących m.in. energetyki atomowej i pilnego zamykania najstarszych, choć jeszcze bardzo sprawnych i wydajnych elektrowni, czy odmowy udziału RFN w wojnie w Libii...
Piotr Ferenc-Chudy
Jeszcze wcześniej, bo po pogrzebie wspomnianej piątki zamordowanych Polaków podczas manifestacji patriotycznej, Kościół katolicki wprowadził żałobę narodową. Arcybiskup warszawski i prymas Królestwa Kongresowego Antoni Fijałkowski nakazywał: „Wszystkie części odwiecznej Polski przywdziewają na czas nieograniczony przyzwoitą żałobę. – Kobiety tylko w dzień ślubu białą suknię”. Żałobne stroje założyli niemal wszyscy, dotyczyło to nawet dzieci i… lalek, a także innych zabawek, którym szyto czarne ubranka. Kronikarze wspominają, iż wiosną lub latem w Ogrodzie Saskim nie sposób było spotkać Polaka ubranego inaczej niż w czerni lub szarości. Do strojów dodawano też żałobną lub patriotyczną biżuterię. Wywoływało to wściekłość rosyjskich władz, które postanowiły drogą represji administracyjnych...
Aleksander Ścios
„Czy zapomniałeś o tym, że człowiek ceni sobie więcej spokój, nawet śmierć, niż swobodę wyboru w poznawaniu dobra i zła? Nie ma dlań nic bardziej kuszącego, pociągającego niż wolność sumienia, ale nie ma też nic tak męczącego, trudnego jak ona” – przypominał Dostojewski w „Braciach Karamazow”. Rozpoczęta natychmiast po 10 kwietnia warszawsko-moskiewska kampania dezinformacji ujawniała też prawdziwą pozycję rządu Donalda Tuska – jako wspólnika i zakładnika kłamstwa smoleńskiego. Ponieważ koncepcja istnienia Platformy opiera się na walce z PiS-em i nienawiści do braci Kaczyńskich, a wszystkie działania polityczne służą niszczeniu idei silnego państwa – czy Rosja mogła nie wykorzystać tej sytuacji? Na czym płk Putin mógł oprzeć plan podboju III RP, jeśli nie na grze antypisowską...

Pages