Nr 12 z 20 marca 2013

Zawrót głowy od petrorubli Od tej pory pieniądze za sprzedaną ropę i gaz płynęły szerokim strumieniem, wywołując lekki zawrót głowy na Kremlu. W zeszłym roku była to już połowa wszystkich dochodów rosyjskiego budżetu. Wraz z napływem petrorubli rosły ambicje, tworzono i próbowano realizować coraz to nowe plany ekspansji gospodarczej i politycznej. Tymczasem już w latach 90. ubiegłego wieku ekonomiści opisali zjawisko określane jako „klątwa surowcowa”. Kraje, które posiadają znaczne zasoby surowców naturalnych, stoją zazwyczaj na znacznie niższym poziomie rozwoju gospodarczego, niż wynikałoby to z ich dochodów z eksportu surowców. Bogactwo rozleniwia, zwłaszcza gdy nie jest związane z ciężką pracą pokoleń. Rosja nie jest wyjątkiem. „Trwa degradacja całych gałęzi przemysłu niezwiązanych...
Aleksander Ścios
Projekt budżetu rosyjskiego resortu obrony na lata 2013–2015 zakłada systematyczne zwiększanie rocznych wydatków aż do osiągnięcia kwoty 97 mld dol. w roku 2015. W 2012 r. budżet ministerstwa obrony FR wyniósł 61 mld dol. Plan zbrojeń przewiduje, że do 2017 r. udział nowej broni i sprzętu wojskowego w siłach zbrojnych ma osiągnąć co najmniej 70 proc., a do 2020 r. 100 proc. Na realizację programu modernizacji Rosja zamierza przeznaczyć gigantyczną kwotę 20 bln rubli (ponad 650 mld dol.). To 4 proc. rosyjskiego produktu krajowego brutto. Dla porównania – tyle proc. swojego PKB wydaje na obronę USA, a Anglia i Francja – ok. 2 proc., Chiny i Niemcy – 1,4 proc. Słowa Putina „Rosja się zbroi i będzie się zbroić. Nie będzie odwrotu” są zatem uważane za zapowiedź ofensywnych planów Kremla. Od...
Prof. Zdzisław Krasnodębski
Tusk dzierży w Polsce pełnię władzy, niedawno został wybrany na drugą kadencję, może liczyć na niemal bezwarunkowe poparcie większości mediów i polskiego establishmentu. Mając taką pozycję, często bywa werbalnie agresywny wobec opozycji, w kraju nie brakuje mu pewności siebie, czasami wręcz buty czy arogancji. Tymczasem za granicą – na Zachodzie – jest lękliwy, spięty, miękki, a każdy uśmiech skierowany do niego, podanie ręki czy klepnięcie po łopatce przyjmuje z wdzięcznością opuszczonej sieroty, która spotkała się z nieoczekiwanym odruchem serca. Fetowanie Tuska, czyli kompleks człowieka pogranicza kulturowego A przecież powinien już nabrać większej śmiałości, bo jest powszechnie chwalony i wspierany. Niedawno „Frankfurter Sonntagszeitung” wypisywała peany na temat naszego kraju w...
Maciej Pawlak
Inteligentne systemy na drogach Ich niektóre elementy, jak komputerowe sterowanie ruchem drogowym w kilku wielkich miastach, m.in. w Warszawie, czy informacja na przystankach, ile czasu pozostało do przybycia tramwaju czy autobusu, powinny być wzbogacane kolejnymi elementami its. Te, które powstają, powinny być przynajmniej instalowane z należytą starannością. Trudno bowiem mówić o rozwoju systemu, gdy – jak na warszawskim Powiślu – po kilku latach testowania władze stolicy zrezygnowały z zielonej fali dla przejeżdżających samochodów. Z drugiej strony, poprzez wdrożenie systemu viaTOLL (tzw. e-myta dla ciężarówek) na istniejących autostradach i drogach ekspresowych, budżet państwa zyskuje środki na modernizację i rozwój sieci drogowej. Zdaniem dyr. Marka Cywińskiego (Kapsch Telematic...
Marcin Wolski
Jan Maria Rokita nie pasuje do żadnej z wymienionych kategorii. Z jednej strony zastrzega, że do polityki nie wróci, z drugiej – jest człowiekiem zbyt młodym, by takie jego deklaracje traktować ostatecznie. „Anatomia przypadku” to przeprowadzony przez Roberta Krasowskiego niezwykle interesujący wywiad z jednym z czołowych aktorów III RP. Jan Maria Rokita co najmniej dwukrotnie – w rządzie Hanny Suchockiej oraz w krótkim okresie między aferą Rywina (był gwiazdą komisji śledczej) a nieudaną misją „premiera z Krakowa” wchodził w skład triumwiratu kierującego Platformą Obywatelską. I choć o pewnych kwestiach wypowiada się powściągliwie, daje fascynujący obraz procesów, kulis, a także wizerunków czołowych aktorów politycznego pojedynku. Smakowite a nieznane opisy rozgrywek pomiędzy Geremkiem a...
Maciej Parowski
„Władza” ma dwóch bohaterów – dynamicznego burmistrza Nowego Jorku (Crowe), który robi wielkie przekręty, i detektywa Taggarta (Wahlberg), który kiedyś jako policjant za szybko użył broni. Ma dzięki temu śliczną żonę (Martinez) Latynoskę, której siostrę pomścił, i agencję z piękną sekretarką (Tal), a także wielu dłużników. Burmistrz uratował go, teraz żąda rewanżu – Taggart ma śledzić skoki w bok jego żony (Zeta-Jones) i załączyć fotograficzną dokumentację. Ale obiektyw detektywa nie zarejestruje romansu – zdrada żony ma charakter polityczny, a wszystko jest pułapką. Będą kłopoty, trupy, klapa w sferach artystycznych i jedna samochodowa gonitwa niczym z „Bullita”. Crowe gra demona urzeczonego możliwościami władzy, oczywiście rżnie dobroczyńcę i zapędzi w kozi róg politycznego konkurenta...
Filip Rdesiński
PREMIERA TEATRALNA „Kształt rzeczy” to najnowsza propozycja Teatru Powszechnego w Radomiu. Sztuka Neil LaBute, w przekładzie Małgorzaty Semil, będzie miała premierę 22 marca o g. 19 na scenie kameralnej. Opowiada ona o parze 20-latków, którzy spotykają się w małej galerii. Dziewczyna jest artystką, która pragnie zrewolucjonizować sztukę. Studiuje na Akademii Sztuk Pięknych i ma przebojową osobowość. Chłopak jest z kolei zamkniętym w sobie, skromnym prowincjuszem, pracującym jako ochroniarz w muzeum. Ich wzajemna relacja wywróci ich życie do góry nogami. Spektakl reżyseruje Zbigniew Rybka. HIP-HOP A$AP Rocky wystąpi w Polsce. Jedyny koncert amerykańskiego rapera odbędzie się 7 czerwca w warszawskim klubie Palladium. Jest on jednym z największych hip-hopowych odkryć ostatnich lat...
Filip Rdesiński
 „People, Hell & Angels” nie powala na kolana. Nie jest to płyta, na której odnajdziemy Świętego Graala w postaci genialnego utworu, ukrywanego przed słuchaczami prawie przez pół wieku. Jest to jednak album stanowiący swoisty dokument, historyczny artefakt, opowiadający nam o kawałku wciąż niepełnej historii geniusza gitary elektrycznej. To krążek, który uświadamia nam po raz kolejny, że Hendrix cały czas poszukiwał nowych brzmień i stylów muzycznych. Był niezwykle twórczy i pełen wewnętrznego napięcia artystycznego. Większość słuchaczy zna przede wszystkim jego „Hey Joe” i pamięta ekstatyczny występ podczas festiwalu w Woodstock. Niestety, ten zamknięty w popkulturowej szkatułce obraz Hendrixa przesłania wielu niezorientowanym słuchaczom prawdziwy, szerszy wizerunek muzyka –...
Antoni Łepkowski
Ta poprzednia miała wykorzenić z rynku prywaciarzy, a w ich miejsce ustanowić monopol tzw. handlu uspołecznionego, który ze społeczeństwem miał mniej więcej tyle wspólnego, co Janina Paradowska z Orianą Fallaci. Obecna bitwa uderzyć ma we wszystkich. Kto lub co stanie się przyczyną bankructwa współczesnego systemu handlowego? Wydaje się, że Jarosław Gowin ze swoim projektem podwyższenia granicy kwotowej, do której kradzież nie jest sądzona jak przestępstwo, lecz jak wykroczenie. Pomysł, wedle którego wartość zabranego przedmiotu decyduje o kwalifikacji prawnej zaboru, nie jest nowy i w wielu systemach prawnych funkcjonuje z powodzeniem. Pod jednym wszakże warunkiem. Idzie o to, by pojedyncze przypadki zaboru mienia o wartości symbolicznej nie zaprzątały organów ścigania i sądów, lecz...
Marcin Wolski
Na razie jednak decyzja jest pozytywna – widocznie władza dokonała bilansu zysków i strat. Uznano, że ci, którzy chcieli obejrzeć, już to zrobili, a twardego stada lemingów nic nie wzruszy – najpierw zanudzi się ich płodem „National Geografic”, potem zagłuszy starannie wybranymi ekspertami. Pamiętam, jak w 1969 r. podczas objazdu naukowego w Moskwie, po otwarciu wejścia do świetlicy wytrychem i wyłamaniu drzwi do szafki z telewizorem, obejrzeliśmy transmisję z pierwszych kroków człowieka na Księżycu. Transmisja trwała dwie minuty, a potem parę godzin naukowcy sowieccy tłumaczyli, że jest to zdarzenie bez znaczenia. Stara, dobra szkoła. Tylko uczniowie marni. Za PRL‑u zrobiono by to inaczej – przede wszystkim zamiast puszczać dokument w przeddzień obchodów 3. rocznicy tragedii...
Tomasz Terlikowski
Gdy rozpoczynał się pontyfikat Benedykta XVI, opublikowałem tekst, w którym przekonywałem, że będzie to ostatni pontyfikat europejski. Nie rozstrzygałem, czy kardynałowie wybiorą w przyszłości kogoś z Europy, czy spoza niej. Uważałem, że niezależnie od tego, kim będą kolejni biskupi Rzymu, zajmą się przede wszystkim Kościołem poza Europą – inaczej niż niezwykle europejski i skupiony na ratowaniu Starego Testamentu papież z Bawarii, A ten, wraz z całą przestrzenią kulturową, w której funkcjonuje, zacznie odchodzić w przeszłość. I nie będzie już mógł wiele zrobić, by ten trend odwrócić. U progu pontyfikatu papieża Franciszka mogę więc sobie pogratulować umiejętności przewidywania. Po Benedykcie nastał bowiem papież z Argentyny, który już prezentuje odmienne od europejskiego podejście do...
Piotr Lisiewicz
Tomasz Lis o „prawdziwych Polakach”, co zakłócili spotkania ze Środą i Michnikiem: „Dokładnie 45 lat temu jako robotniczy aktyw sumiennie pałowali studencką gówniarzerię”. A to dobrze czy źle, że pałowali? No bo „Trybuna Ludu”, w której później pracował ojciec Hanny Lis, uważała, że dobrze. A z kolei ojciec Lisa był działaczem partii, której organem była „Trybuna Ludu”. Dylemat – pałować czy nie pałować – z punktu widzenia Lisa może jawić się jako iście hamletowski.   W sierpniu 1980 r. towarzysze z PZPR, absolwenci partyjnych kursów, wyrażali obrzydzenie buntem niewykształconych polskich robotników, nazywając ich pogardliwie robolami. Dziś dzieci towarzyszy z PZPR brylują jako celebryci w telewizorach i nazywają dzieci roboli z 1980 r. kibolami. Piję czasem przy sobocie piwo po...
Krystyna Grzybowska
Pacjent wrogiem służby zdrowia A kto miałby o tym decydować? Lekarz. Ale – i to jest pytanie jak najbardziej zasadnicze – czy swoją opinię uzależni on od stanu zdrowia pacjenta, czy od stanu zadłużenia szpitala, w którym pracuje? Oczywiście powinien autorytatywnie stwierdzić, który pacjent cwaniaczy. I wziąć na siebie odpowiedzialność za jego dalsze losy, według porzekadła: jak nie umrze, to żyć będzie, tak doktorzy powiedzieli. No bo ludzie oszukują służbę zdrowia, która – gdyby nie pacjenci – miałaby same dochody i luksusowe warunki pracy oraz płacy. Taki pacjent, na ten przykład, jeszcze młody, nagle dostaje bólu w lewej ręce i w okolicy żołądka. I zaraz dzwoni na pogotowie, że to może zawał. Ech tam, cwaniaczy! Przeforsował się na siłowni i bolą go mięśnie. A maleńkie...
Krystyna Grzybowska
Temu nadrzędnemu celowi służy elastyczna polityka pani kanclerz wobec wypędzonych, jej entuzjazm dla Muzeum Wypędzonych i kokietowanie polskiego premiera, bo zarówno Erika Steinbach, jak i Donald Tusk to swoi ludzie. Przewodnicząca Związku Wypędzonych, tak jak nasz premier, urodziła się na Kaszubach, a łączy ich pogląd, że polskość to nienormalność. I wzajemne zrozumienie. Zrozumienie dla dominacji Niemiec w Europie. Moralność naszej władzy jest prosta i jasna – silniejszy ma rację. I dlatego nie powinno nikogo dziwić oddawanie Niemcom polskiej gospodarki przy akompaniamencie zachwytów dla naszych sukcesów, wypisywanych przez niemieckie media na zamówienie III RP. „Cud nad Wisłą” – tak zatytułował swój artykuł dziennik „Die Welt”. Wierząc, że Polacy są dostatecznie prymitywni, żeby im...
Wojciech Wencel
Zastanawiam się, dlaczego nikogo to nie dziwi. Przecież postać quasi-religijna jaskrawo kontrastuje z obowiązującym w sklepach minimalizmem. Przed Wielkanocą próżno szukać tu odwołań do chrześcijaństwa. Są tylko poprawne politycznie stada zajączków i kurczaczków. A pomiędzy nimi spokojnie siedzi sobie władca obcego świata. Po co Polakom ten Budda? Chcą się do niego modlić czy jak? Istnieją wprawdzie w Europie sławni buddyści, ale to raczej wśród aktorów, którzy swego nie znają. Kościół katolicki kojarzy im się z zacofaniem, a nie z głęboką mistyką. Co innego Tybet. Tam jest źródło mocy i tajemnica wszechświata. W przypadku sklepowych figurek chodzi chyba jednak o niezobowiązujący gadżet, symbol egzotyki. Jedynie takim reakcjonistom jak ja wydaje się, że jeśli człowiek stawia sobie w...
Ryszard Czarnecki
Cicho, Madame! Chciałem zacząć tekst w inny sposób, ale z felietonistą jest czasem jak z księdzem, który choć wcześniej przygotowuje treść kazania na niedzielę, ostatecznie wygłasza inną homilię, bo Duch Święty szast-prast zmienił jego plany. Wysłuchałem właśnie w Paryżu w „Maison de la Mutualité” (koło stacji metra Maubert-Mutualité) jednego z najbardziej wpływowych francuskich polityków ostatniej dekady. Gdyby felieton ten pisała Magdalena Środa, określiłaby tę polityk z pewnością mianem „polityczka”. Ale że pisze go Ryszard Czarnecki, to jest tak, jak Pan Bóg przykazał. Michèle Alliot-Marie to zatem wieczna minister, nie ministra, w erze Nicolasa Sarkozy’ego. W latach 2004–2011 była a to ministrem obrony, a to spraw zagranicznych, a to sprawiedliwości. Ba, przez czas jakiś była...
Rafał Ziemkiewicz
Przepraszam, że cytat długi, ale ileż się można nim nasładzać… Ja to czynię już od kilku dni. To jest po prostu tak cudownie oderwane od jakiejkolwiek rzeczywistości, tak niewiarygodnie bezczelne, by człowiek dorosły, przy zdrowych zmysłach (chyba), potrafił publicznie tak łgać, że nawet komuś, kto jak ja − nie chwaląc się − zęby zjadł na śledzeniu przez długie lata kłamstw i zadufania władzy, może dech zaprzeć z wrażenia. Na tych akurat łamach zapewne nie warto rozkładać tej tryskającej samozachwytem propagandy na czynniki pierwsze, ale dla celów poglądowych zwróćmy uwagę na zastosowany mechanizm. Media są pluralistyczne, bo na antenie „są obecne” wszystkie opcje. Wystarczy się prześlizgnąć nad takim drobiazgiem, że jedna z tych opcji obecna jest jako obdarzony własnym głosem podmiot, a...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Drugi tekst to list pasterski sygnowany przez greckokatolickiego abp. Światosława Szewczuka. W swoim ostatnim felietonie pt. „Cerkiew niegotowa do pojednania” pisałem, że fiaskiem zakończyło się opracowanie wspólnego listu ukraińskich biskupów rzymsko- i greckokatolickich z okazji 70. rocznicy Krwawej Niedzieli na Wołyniu. Przytoczyłem też wypowiedzi abp. Mieczysława Mokrzyckiego ze Lwowa, który tłumaczył, dlaczego odmówił podpisania się pod projektami przygotowanymi przez stronę greckokatolicką.   Decyzja abp. Mokrzyckiego okazała się słuszna, bo czytając ww. list pasterski, ma się wrażenie, że ukraińska Cerkiew, tak jak Rosja putinowska, nie jest w stanie wyjść z epoki obłudy i zakłamania. Wiele zdań tego listu nie tylko urąga prawdzie, ale i wykopuje kolejne rowy pomiędzy...

Pages