Nr 11 z 15 marca 2017

Michał Rachoń
Zgodnie z niemiecką logiką takie państwo jak Polska powinno być podporządkowane Berlinowi, a nie budować konkurencyjne koncepcje kształtu Europy, jak stara się to robić obecna ekipa rządząca. Latem zeszłego roku do stolic państw Unii Europejskiej ówcześni ministrowie spraw zagranicznych Francji i Niemiec przesłali memorandum opisujące kształt przyszłej, zreformowanej Unii Europejskiej. Ponadnarodowe #superpaństwo, z własną armią (w tym flotą), służbami specjalnymi, organami ścigania i jednolitym systemem podatkowym zostało opisane, a prezentacja przekazana mniejszym państwom formalnie jako punkty do dyskusji, a de facto jako opis docelowego kształtu UE, do którego dążą dominujące w niej państwa. Pozostali mają się dopasować lub zostaną wypchnięci poza nawias. Kolejne deklaracje...
Katarzyna Gójska-Hejke
Warto czytać wypowiedzi byłych ambasadorów, którzy dziś występują w roli recenzentów polityki zagranicznej rządu PiS. Na tym polu szczególnie aktywny jest ostatnio Ryszard Schnepf. Od kilku miesięcy były reprezentant Rzeczypospolitej w Waszyngtonie, wcześniej wiceszef dyplomacji, biadoli nad dramatyczną pozycją Polski na arenie międzynarodowej. Szlocha, że byliśmy prymusem, a teraz nie jesteśmy nawet na pozycji średniego ucznia. Uzewnętrznienia Schnepfa wyglądają na autentyczne, bo przecież on i jemu podobni tak wyobrażają sobie aktywność naszego kraju: my się staramy i ktoś nam wystawia oceny. Zabiegamy, rzecz jasna, o jak najlepsze, staramy się, ile sił. A „wielki nauczyciel” obserwuje nasze wysiłki, chwali postępy, gani niesubordynację, wyznacza zadania. Dramatem polskiej polityki...
Robert Tekieli
Tak o Marion Maréchal-Le Pen napisał jeden z polskich dzienników. Czy reprezentantka trzeciego pokolenia rodziny kandydatki do francuskiej prezydentury jest nadzieją chrześcijańskiej Europy? Na pewno nie. Jednak sojusz unijnej nomenklatury z europejską lewicą, który zaowocował przegraną polskiego rządu, czyli ponownym wyborem Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europy, powinien niepokoić. PiS nie ma nic wspólnego z partią Le Penów i nie może dać zepchnąć się do rogu europejskiej sceny politycznej. Trzeba zrobić wszystko, by polskiego rządu nie dotknęło porozumienie liderów UE z socjalistami w sprawie „otoczenia i odizolowania obozu populistycznego”. Jest to konieczne tym bardziej, że ten mega plan współgra z planami przegranych z polskiej sceny politycznej. Gra na marginalizację...
Czym się różni mężczyzna od kobiety? Mężczyzna analizuje. Bierze pod uwagę wszystkie dane, sprawdza i porównuje. Doskonale wie, że BMW 430i przyśpiesza w 5,9 sekund do setki. Ale gdyby dołożyć ośmiobiegową skrzynię automatyczną, urwalibyśmy jeszcze jedną dziesiątą sekundy. Audi A5 2.0 TFSI ma dokładnie tyle samo koni mechanicznych, czyli 252. Osiągi podobne. Tak samo jak wymiary. Co prawda rozstaw osi w Audi jest nieco mniejszy – 2764 mm, w BMW serii 4 to 2812 mm. Ale ogólnie Audi jest o 2 mm dłuższe. Z drugiej strony jednak BMW jest trochę szersze. Jeśli chodzi o cenę, też ten sam pułap. Wysoki. Jeszcze nie najwyższy, ale taki, żeby móc pokazać się w towarzystwie z miną wyrażającą satysfakcję pomieszaną z nonszalancją i lekkim lekceważeniem w stosunku do kolegów mających ledwie Ople...
Wiosna zaprasza na łono natury. Na spacer, na odpoczynek, na... obiad. Cieplej, nareszcie cieplej. Słońce wygania nas w teren. Spacery będą dłuższe, wówczas trzeba będzie zregenerować siły. Grill? Ognisko? Choć palenie ognisk w lesie jest zakazane, w pobliżu nietrudno znaleźć wyznaczone miejsca biwakowe. Również w miejskich parkach czy na osiedlowych placach zabaw coraz częściej pojawiają się grillowiska z rusztami. Czy jednak musi na nich królować banalna kiełbasa? Jeszcze ujdzie, gdy jest równomiernie przyrumieniona, chrupiąca i soczysta. Gorzej, gdy to jedynie chłodny wewnątrz, a z zewnątrz przypalony lub (o zgrozo!) odymiony kawałek wędliny. Co gorsza, nie zawsze zwracamy uwagę na drewno, a jeśli podwawelską traktujemy sosnową, żywiczną gałęzią, nie dziwmy się, że nasze kubki...
Artur Szczepanik
Dowcip, szczerość do bólu i wielki talent. A przy tym zero pychy i gwiazdorzenia. Cała Polska go pokochała. Niezależnie od tego, czy Kamil Stoch w przyszłym tygodniu sięgnie po Puchar Świata, Polska i tak ma już jednego wielkiego wygranego tego sezonu. Jest nim Piotr Żyła. Drugie miejsce w Turnieju Czterech Skoczni, złoty medal drużynowy i brązowy indywidualny na mistrzostwach świata w Lahti dają mu miejsce w historii polskich skoków tuż za Stochem, Wojciechem Fortuną i Adamem Małyszem. Żyła – jedyny sportowiec na świecie, który w każdą swoją telewizyjną wypowiedź wplata charakterystyczne „he, he he” – postrzegany jest jako największy równiacha z naszej mistrzowskiej ekipy. W Internecie filmiki z wypowiedziami Żyły biją rekordy popularności. Ponad 2 mln osób widziało, jak ze łzami...
Jan Przemyłski
Inteligentny telefon to za mało? Okazuje się, że tak. Dziś rynek podbija nowy gadżet – miks komórki i zegarka! Czas, kiedy telefony komórkowe służyły tylko do dzwonienia, dawno minął. Dziś już chyba niewielu z nas wyobraża sobie to urządzenie bez wbudowanego aparatu fotograficznego czy dostępu do internetu. Za sprawą technologicznej ewolucji nasza dawna „cegła z anteną” zmieniła się w delikatnego smartfona. Jednak okazuje się, że sam inteligentny telefon przestaje nam wystarczać i co chwila na rynku technologicznym pojawiają się gadżety, które możemy połączyć z naszym kieszonkowym centrum dowodzenia. Tego typu urządzeniem jest – zyskujący coraz większą popularność – smartwatch, czyli połączenie zegarka z telefonem. Chociaż łatwo jest wątpić w użyteczność tego typu urządzeń, tak jak to...
Wojciech Kamiński
Ranny policjant czeka w kolejce na zabieg w szpitalu dłużej niż więzień, który na stołówce połknął widelec. A przecież funkcjonariusze poszkodowani na służbie powinni mieć właściwą opiekę medyczną. Poznań. Policjant goni mężczyznę, który znęcał się nad kobietą. Jest ślisko. Przewraca się tak niefortunnie, że dochodzi do skomplikowanego, wielokrotnego złamania ręki. Trafia do szpitala. Lekarz decyduje, że konieczna jest operacja. Trzeba założyć tytanową płytkę. Funkcjonariusz czeka na zabieg... dwa tygodnie. Warszawa. Policjant kierujący ruchem zostaje potrącony przez motorower. Doznaje poważnego, otwartego złamania. Podobnie jak jego kolega z Poznania trafia do kolejki. Zanim zajmą się nim lekarze specjaliści, mija wiele czasu. Policjanci specjalnie się nie skarżyli przełożonym....
Kiedyś była rośliną ozdobną, a nawet uznawano ją za truciznę. Ale węgierska inwencja kulinarna zrobiła z papryki podstawę kuchni. Papryka trafiła do Europy w XV wieku, gdy Kolumb wróciwszy ze swojej wyprawy do Ameryki Południowej, przywiózł „pieprz”, który był ostrzejszy od tak wówczas cennego pieprzu kaukaskiego. Jednak na naszych stołach zagościła dużo później. Przez długi czas była uprawiana na półwyspie Iberyjskim jako roślina ozdobna, nawet twierdzono, że jest trująca. Pierwsi odważni okazali się Węgrzy, którzy odkryli jej ogromne walory smakowe. Na Węgry papryka najprawdopodobniej dotarła z Indii za pośrednictwem Turków, ponieważ pierwotna węgierska nazwa papryki to török bors („turecki pieprz”). Dziś nazywana „czerwonym złotem” charakteryzuje kuchnię węgierską. Bez aromatu...
Jacek Liziniewicz
Mimo że XX wiek zdecydowanie należał do cementu i stali, teraz drzewa staną się naszym surowcem strategicznym. Wyspa Wielkanocna to jedno z najbardziej tajemniczych miejsc na świecie. Dla Europejczyków została odkryta w 1722 r. przez Holendrów, którzy jako pierwsi poznali smutną historię Rapa Nui, ludu, który sam zgotował sobie zagładę. Jak stwierdzili naukowcy, człowiek trafił na wyspę bardzo późno, przypływając z Polinezji. Według różnych hipotez stało się to w okresie, kiedy na naszym kontynencie trwało średniowiecze, gdzieś między VIII a XII w. Na początku społeczność się rozwijała. W pewnym okresie liczebność jednak nagle spadła z około 15 tys. do jedynie 2–3 tys. Co się stało? Na ten temat jest mnóstwo hipotez. Jedna z nich mówi o katastrofie ekologicznej, do której przyczyniła...
Stefan Czerniecki
Chłopak w przeciwsłonecznych okularach podchodzi do potężnych, drewnianych bram śluzy. Na wiadukcie przystaje kilku gapiów. Ale on nie myśli o gwiazdorzeniu. Jest robota do zrobienia. Z bezpiecznej perspektywy leśnego duktu wszystko wygląda zupełnie normalnie. Ot, zwykła śluza. Wystarczy jednak podejść nieco bliżej barierki, aby przekonać się, że nie do końca jest tu tak „normalnie. To nie jest zwykła śluza. Mam pewne opory, aby wychylić się zza barierek. Widok pode mną robi wrażenie. Oberwanie betonowej ściany, pionowo w dół, głęboko na siedem metrów. To połowa wysokości niemałego bloku mieszkalnego. Na dole huk wody pieniącej się u stóp śluzowych bram. I maleńkie kajaki, z tej odległości przypominające spuszczone na wodę kolorowe wykałaczki. Jesteśmy nad śluzą Paniewo. Najgłębszą...
Wraz z Henrykiem Sienkiewiczem i Bolesławem Prusem tworzyła wielką trójcę pisarzy pozytywistycznych. Była kobietą na miarę swej epoki, wybitną powieściopisarką i publicystką, prawdziwą instytucją życia narodowego, kandydatką do Nagrody Nobla, gorącą patriotką, wreszcie obrończynią praw kobiet. Była też współpracownikiem „Gazety Polskiej”, a czytelnicy przez lata obserwowali jej wewnętrzną ewolucję, której ukoronowaniem w sferze literackiej stała się powieść „Cham”. I Od „samej próżności” do pozytywistycznego myślenia W panteonie twórców literatury pozostanie niekwestionowaną wielkością, „być może najwybitniejszą pisarką europejską urodzoną w wieku XIX, głębszą niż George Sand, wszechstronniejszą niż George Eliot (Mary Ann Evans)” – napisała o niej Grażyna Borkowska....
W 1956 r. Polska przypominała beczkę prochu w ognisku: po czerwcowym powstaniu w Poznaniu przyszedł zryw październikowy. Potem był listopadowy atak na zagłuszarkę w Bydgoszczy i grudniowe zamieszki w Szczecinie. Przywódcy PRL-u zdecydowali, aby zgodnie z rosyjską tradycją sprawowania rządów, zrzucić z sań władzy paru już zbędnych towarzyszy. Bezpieka to najbardziej znienawidzona przez Polaków instytucja komunistycznej Polski. Jej funkcjonariusze mordowali, torturowali, śledzili, sporządzali akty oskarżenia, a następnie kierowali procesami tak, by wyroki były jak najsurowsze. W latach 1948–1953 to bezpieka kontrolowała partię komunistyczną, a w konsekwencji całe państwo. Jej wszechwładza załamała się w grudniu 1953 r., gdy pułkownik MBP Józef Światło uciekł na Zachód i na falach „Wolnej...
„Dziwna to rzecz i niepojęta, że Chróściechowski przez surową i baczną policję moskiewską nie był schwytany”. L. Stempowski, „O panu Chróściechowskim, dyplomatycznym agencie na Podolu, Wołyniu i Ukrainie” Początek maja 1831 r. Powstanie w Królestwie powoli się wykrwawia. Fiasko wspaniale zaczętej ofensywy wiosennej wlało zwątpienie w żołnierskie serca. Podole szykujące się do powstania czekało na pomoc gen. Dwernickiego, która miała nigdy nie nadejść. Za splotem dziwnych przypadków demobilizujących ruch powstańczy na Rusi stoi zagadkowa postać mjr. Bazylego Chróściechowskiego, mieniącego się agentem powstańczego Rządu Narodowego. Lecz kim był naprawdę? Wiele wskazuje na to, że to tajny współpracownik Rosji, agent genialnie umieszczony przy najwyższych cywilno-wojskowych...
Gromkimi brawami podziękowało artystom audytorium koncertu „Wilczy ślad”, który odbył się w niedzielę w kościele św. Franciszka na warszawskim Nowym Mieście. Autorskie aranżacje piosenek poświęconych Żołnierzom Niezłomnym zaprezentowali Band Czapo Ba oraz Teatr Muzyczny Od Czapy. Wydarzenie zorganizowała Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych S.A. Prezes PWPW. S.A. Piotr Woyciechowski przypomniał zebranym o roli Reduty PWPW podczas Po- wstania Warszawskiego w sierpniu 1944 r i zapewnił, że spółka zawsze będzie pamiętać o Żołnierzach Wyklętych: – Żołnierze antykomunistycznego powstania do dzisiaj przypominają nam, że Polska miała dwóch okupantów – Trzecią Rzeszę i Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich – i powinni być wciąż dla wielu żyjących oprawców wyrzutem sumienia, że...
W tym tygodniu polecam Państwu film animowany autorstwa szwajcarskiego rysownika Teda Siegera o uroczej i rezolutnej małej potworzycy Molly, którą czeka ogromna zmiana w życiu: lada dzień jej rodzina powiększy się o braciszka lub siostrzyczkę. Ta klasyczna animacja może pomóc maluchom znajdującym się w podobnej sytuacji, czyli oswoić się z nadchodzącymi zmianami w rodzinie. Jak wiemy, pojawienie się rodzeństwa oznacza niemałe wyzwanie emocjonalne dla naszych pociech. Zazdrość o rodziców czy niechęć do nowego członka rodziny to tylko niektóre z negatywnych emocji, z którymi muszą sobie one nagle poradzić. W filmie podczas podróży pełnej przygód Molly oraz jej najlepszy przyjaciel – nakręcana zabawka, Edison zmierzą się właśnie z takimi emocjami. A spotkani po drodze nieznajomi pomogą...
W przemówieniu po odebraniu nagrody „Człowiek Wolności” tygodnika „wSieci” Jarosław Kaczyński powiedział, że Polacy są szczególnie predestynowani, żeby w swoim państwie „doprowadzić do wielkiego wybuchu wolności w sferze kultury, ekonomii, we wszystkich ważnych sferach społecznych”. To znamienna kolejność. Postawienie kultury na pierwszym miejscu jest zaskakujące, nowe i budzące nadzieję. To jak znane amerykańskie hasło it’s the economy, stupid – tyle że w odmianie: kultura, głupcze. Jak miałby wyglądać taki wybuch w sferze kultury? Kiedyś w Polsce zdarzyło się coś podobnego i miało miejsce w latach 20. ubiegłego wieku. Na Międzynarodowej Wystawie Sztuki Dekoracyjnej w Paryżu w 1925 r. Polacy otrzymali 35 nagród Grand Prix, 70 złotych medali, 56 medali srebrnych i innych wyróżnień. W...
Maciej Parowski
Od Nobla do Nobla Śliczny Paryż, wieża Eiffla, powozy, krynoliny. Trwa belle epoque, świat zmienia skórę, kończy się pewność w matematyce, atomową strukturę materii odkrywa fizyka. W szopie z cieknącym dachem Maria Skłodowska, matematyk i fizyk po Sorbonie, z kolegą profesorem Piotrem Curie żmudnie analizują naturę promieniotwórczości. Pokochają się, pobiorą, będą mieć dzieci, dostaną Nobla. Piotr zginie w wypadku. Maria nie ustaje w badaniach, wda się w romans z żonatym fizykiem. Jako bohaterka skandalu weźmie drugiego Nobla, a córka pójdzie w jej ślady. Film Noelle skupia się na tym okresie. Na ekranie Maria – żona, naukowiec, matka, kochanka, społecznik. Nadęci mężczyźni nie chcą uznać geniuszu kobiety. Figury z przemysłu wykonują rytualne gesty patriarchalnej epoki, ale...
Marcin Wolski
Worek Judaszów Coraz lepiej poznajemy historię niedawnej przeszłości. Z mgły celowego zapomnienia wychodzą postacie polskich bohaterów, ujawnione też zostają twarze ich oprawców. Książka Szymona Nowaka uzupełnia ten obraz o jeszcze jedną istotną dla dramatu kategorię – zdrajców. Sześć sylwetek zaprezentowanych w pracy to „Anglik”, „Wichura”, „Lawina”, „Wulkan”, „Regina”, „Moskit” – ludzie w większości przewerbowani, złamani i wykorzystani, niektórzy życiowo przegrani. „Anglik”, czyli Zygmunt Lercel, były żołnierz sił polskich na Zachodzie, który związał się ze służbami komunistycznymi jeszcze we Włoszech, wrócił do kraju, gdzie aktywnie wchodził w struktury podziemia, rozbijając je skutecznie. Kiedy przestał być potrzebny, został skazany za kolaborację z Niemcami i stracony. Jeszcze...
Krzysztof, Piotr i Wojciech Cugowscy wyruszają w trasę promującą ich pierwszą wspólną płytę pt. „Zaklęty krąg”. O tym międzypokoleniowym projekcie oraz o sytuacji w Polsce rozmawia z artystami Magdalena Jakoniuk. W waszym przypadku powiedzenie „wszystko zostaje w rodzinie” nabiera szczególnego znaczenia. Były dwie niezależne grupy – Budka Suflera i Bracia – teraz zdecydowaliście się połączyć siły. Dlaczego? Krzysztof Cugowski: Od kilku lat słyszeliśmy pytania dziennikarzy i znajomych, kiedy nagramy wspólną płytę. To prędzej czy później musiało nastąpić. Wspólnie z Wojciechem tworzycie trio. Kto w nim rządzi? Obowiązuje zasada starszeństwa czy większości? Piotr Cugowski: W zespole stoimy na froncie wszyscy trzej: na koncerty przychodzą zarówno fani taty, jak i nasi sympatycy. Na...

Pages