Nr 1 z 2 stycznia 2013

Antoni Łepkowski
Z tej mojej pogardy dziewiętnastowiecznego inteligenta do przyziemnych kwestii ekonomicznych płynie zapewne absolutne niezrozumienie dla licznych „rynkowych” i liberalnych recept wypisywanych naszym narodowym liniom lotniczym przez ekonomicznych dziennikarzy i publicystów oraz przesiąkniętych ekonomicznym fetyszem polityków liberalnych. Na wieść o kłopotach finansowych LOT‑u cały chór wyżej wymienionych entuzjastów wolnego rynku zakrzyknął w mediach, że konieczna jest prywatyzacja LOT‑u. Jak to powtarza w kółko w charakterze prawdy objawionej Leszek Balcerowicz, wszystko, co państwowe, musi być nieefektywne, a zatem remedium na każdą bolączkę przedsiębiorstwa, w którym jakiś udział ma państwo, jest prywatyzacja. Najlepszym przykładem groteskowości tej chronicznej niechęci opiniotwórczych...
Rafał Ziemkiewicz
Specyfika chorób przewlekłych polega na tym, że latami nic nowego się tu nie dzieje, nie ma potrzeby robić kolejnych badań i zawracać lekarzowi głowy (a jak jest powód z nim pogadać, to chory sam to zauważy). Wystarczy brać leki. Ale wskutek genialnych zarządzeń ministra z TVN-owskiego talk-showu i partyjnej korupcji politycznej lekarz może podczas jednej wizyty wystawić receptę tylko na dwa opakowania tych leków. W wypadku kropli do oczu, których używam, otwarte opakowanie wolno używać tylko 3 tygodnie. Leki przeciwcukrzycowe starczają na nieco dłużej, opakowanie na 28 dni. Kiedyś można było o wypisanie recepty poprosić dowolnego znajomego doktora, ale wzmożone kontrole i dodatkowe przepisy uczyniły to niemożliwym. Można było też iść do zwykłego lekarza. Ministerstwo zarządziło jednak...
Ryszard Czarnecki
17 września 1939 – data agresji Rosji Sowieckiej na Polskę walczącą z III Rzeszą Niemiecką. Armia Czerwona była okupantem, choć dziś stawia się jej w naszym kraju pomniki, a celebryci w świetle kamer maszerują na groby sowieckich żołnierzy ze zniczami. Moskwa wbiła nam nóż w plecy, o czym w PRL mówić nie można było, a dziś, w III RP, mówić nie wypada. Wypędzeni – Polacy z Wileńszczyzny, Ziemi Lwowskiej, Wołynia, Podola, Nowogrodczyzny, którzy po 1945 i 1956 r., w dwóch falach, wbrew ich woli, wyrzuceni zostali z Kresów Wschodnich RP. Dziś o tych naszych rodakach w mainstreamowych mediach cisza. Woli się pisać i mówić o „wypędzonych” Niemcach. A ci przecież opuścili swoje albo cudze domy (do których wprowadzili się, np. w Wielkopolsce, po wrześniu 1939 r.) w efekcie decyzji aliantów (...
Wojciech Wencel
Fakt, że po eksterminacji przedwojennej inteligencji, dwóch okupacjach i propagandowej nawałnicy III RP w ten sam sposób manifestujemy swoje przywiązanie do polskości, musi być zgorszeniem dla świata. Przecież, po ludzku rzecz biorąc, już dawno nie powinno nas być. Świat nie raz i nie dwa przedstawiał Polsce swoją propozycję nie do odrzucenia: „Czemóż to się w obłudzie nie kształcisz, uparta,/Nikogo nie okłamiesz, niczego nie udasz,/Choć znak twój – splugawiony, wierność – nic niewarta,/I krzyżom twym urąga tłum, a w tłumie Judasz./(...) Wypłosz orła z twych płócien, jak inni ptasznicy,/I na nowych sztandarach dziób wyszyj papuzi,/Od razu cię docenią szlachetni Anglicy,/Sprawiedliwi Moskale i bratni Francuzi”. Nasycone gorzką ironią słowa Kazimierza Wierzyńskiego z tomu „Krzyże i...
Krystyna Grzybowska
Aż mnie z wrażenia zatkało. Na pierwszej stronie wpływowej niegdyś „Rzeczpospolitej” olbrzymi tytuł: „Korzyści z kryzysu” i tekst, który zapowiada same pożytki z upadku państwa i jego gospodarki. Korzyści z tej katastrofy, zdaniem autora publikacji, będą czerpać przede wszystkim obywatele, którzy mają pracę. Cytuję: „W kryzysie gospodarczym wiele dóbr tanieje, więc ci, co mają oszczędności, będą mogli zrobić zakupy po korzystniejszej cenie. Ale rok 2013 może też okazać się lepszy dla tych, którzy mają kredyty, bo zanosi się na dalszy spadek ich kosztów. Dodatkowo wszyscy będziemy płacili realnie niższe podatki, bo spadnie inflacja”. Nie mam kredytów i nie robię niepotrzebnych zakupów po korzystniejszej cenie, znaczy się, nie skorzystam na kryzysie. Za wszystko natomiast płacę drożej niż...
Filip Rdesiński
JOE POWRACA W roku 2013 czeka nas wiele kulturalnych niespodzianek. Jedna z nich to z pewnością koncert Joe Bonamassy. Ten wirtuoz gitary zagra 20 października w warszawskiej Sali Kongresowej. Muzyka Bonamassy zaliczana jest do tzw. bluesa postmodernistycznego. To połączenie klasycznego bluesa z delty Missisipi z mocniejszymi rockowymi kawałkami. Od dwóch lat gitarzysta grywa wraz z zespołem Black Country Communion, z Glennem Hughesem, Jasonem Bonhamem oraz Derekiem Sherinianem. Mimo młodego wieku Bonamassa jest zaliczany do klasyków gitary bluesowej. Posiada też kolekcję gitar, w której znajduje się ponad 200 instrumentów. WROCŁAWSKIE KRASNALE „Trzy wesołe krasnoludki” to najnowsze przedstawienie wrocławskiego Teatru Muzycznego Capitol, premierę spektaklu zaplanowano na 19...
Filip Rdesiński
Disco polo szybko zostało okrzyknięte przez krytyków muzycznych koszmarnym kiczem i było zwalczane przy każdej nadarzającej się okazji. Wokaliści chodnikowi nie mieli wstępu na sale i do klubów w dużych miastach. Szybko jednak zaczęli organizować własne koncerty w remizach strażackich i zakładać kluby w tzw. Polsce powiatowej. Disco polo nie miało też wstępu do rozgłośni radiowych i telewizji. Wyłomem był program „Disco Relax” emitowany w Polsacie. Mimo fali krytyki muzyka ta była nad wyraz popularna. Bum gospodarczy lat 90. sprawił, że wielu muzyków disco polo dorobiło się wówczas niemałej fortuny. Przez ostatnią dekadę gatunek ten był jednak coraz bardziej zapomniany i poza sukcesem grupy Bayer Full w Chinach nic nie wskazywało, że usłyszymy jeszcze o kapelach chodnikowych. Tymczasem...
Robert Tekieli
– Kiedy trafiłem do Korei, modliłem się nawet jeszcze więcej, tak jak mnie nauczyłaś: św. Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga… Resztę sama znasz”. Przyspieszmy i sięgnijmy do sedna ucieleśnionego mitu: „Pewnego razu wysłano nas na zwiad w poszukiwaniu komunistów. Było bardzo zimno. Z ust wychodziły nam kłęby pary, jakbyśmy palili cygara. Nagle obok mnie pojawił się jakiś żołnierz, którego nigdy wcześniej nie widziałem. Był większy od wszystkich marines, których kiedykolwiek spotkałem. Czułem się bezpiecznie, mając go u swojego boku. Zagadnąłem go: – Nigdy cię wcześniej nie widziałem. – Właśnie dopiero co dołączyłem – odrzekł. – Jestem Michał. – Coś takiego?! To tak jak ja. – Wiem – odparł i zaczął się modlić: św. Michale Archaniele, który w brzasku swego...
Tomasz Terlikowski
Ten dokument zawiera nauczanie dotyczące zarówno ekonomii, jak i obrony życia. A jego przesłanie można podsumować jednym krótkim zdaniem: nie ma i nie będzie trwałego pokoju, dopóki ludzie nie nawrócą się do Boga w Jezusie Chrystusie. Nawrócenie to obejmować musi jednak każdy wymiar ludzkiego życia: osobisty, prawny, polityczny, ale także ekonomiczny. Benedykt XVI jednoznacznie wskazuje miejsca, w których powinna dokonać się przemiana. Papieska odwaga sprawia zaś, że nikt nie może się uznać za wolnego od konieczności nawrócenia i nikt nie powinien uznać, że jego światopogląd w kwestiach gospodarczych, politycznych czy społecznych nie potrzebuje metanoi. „Pokój zakłada (...) humanizm otwarty na transcendencję. Jest owocem wzajemnego daru, obopólnego ubogacenia, dzięki darowi, który...
Maciej Parowski
Film zaczyna się od scen pozowania Mirki, dziewczyny z Bratysławy, do pornograficznych fotek w Wiedniu. Brytyjski biznesman Michael na wyjeździe, samotny mimo związku z piękną Rose, zechce spędzić noc z podsuniętą mu przez sutenera Mirką, ale biznesowy kolega Michaela zablokuje jego grzeszne zamiary. Mirka wraca do Bratysławy, ale będzie przyjeżdżać do Wiednia kilkakrotnie. Stręczyciel i zarazem kierowca Siergiej wozi po Europie kapryśnego gangstera, aż los mu podsunie szansę nie tylko uwolnienia się od kanalii, ale i ułożenia sobie życia. Żonę Siergieja kocha Arab, który nie radzi sobie z tym grzesznym uczuciem. Żona Michaela, szefowa agencji designerskiej, zdradza go z brazylijskim fotografem Rui, który z kolei zaniedbuje swoją ściągniętą z Rio de Janerio dziewczynę. Ta decyduje się...
Marcin Wolski
Pierwszy ułan II RP przeszedł do legendy jako dusza towarzystwa, pełen fantazji adiutant Piłsudskiego, wjeżdżający konno do Adrii (co skądinąd jest jedynie plotką). Jako płk. Wacława Waredę portretował go Tadeusz Dołęga-Mostowicz w „Karierze Nikodema Dyzmy”, a sikorszczycy z „Londyniszcza” Stanisława Mackiewicza nie pozostawiali na nim suchej nitki... Chcąc wyrobić sobie opinię o tej barwnej postaci, warto sięgnąć do dwóch niedawno opublikowanych u nas pozycji – gawędy Tadeusza Wittlina „Szabla i koń” oraz zbioru tekstów samego generała „Wymarsz i inne wspomnienia”. Opowieść Wittlina jest jak garniec przedniego miodu, gęsta, zawiesista, pełna smaków. Ale krótkie teksty, które wyszły spod pióra samego bohatera, mimo młodopolskiej maniery (zwłaszcza w pierwszej części) nie ustępują pola...
Krystyna Grzybowska
Na portalu Wp.pl zamieszcza swoje komentarze czy też felietony pani prof. Jadwiga Staniszkis. I nie zawsze są one przeznaczone dla prostego czytelnika, czyli dla mnie. Pozwolę sobie zacytować fragmenty tekstu zatytułowanego „Podsumowanie na koniec 2012 roku”: „Douglas North, laureat Nobla z ekonomii i niepoprawny optymista, uważał, że rozwój opiera się na ciągłej spontanicznej selekcji instytucji i procedur (...). Obecny kryzys nie potwierdza optymizmu Northa. Wystarczy przypomnieć kolejne fazy drenażu Polski od wydrenowania z dewiz na początku lat 90. (ułatwionego przez wprowadzane przez rząd parametry i procedury) do obecnego drenażu najcenniejszego zasobu – czyli emigracji dynamicznych i wciąż nieźle wyedukowanych pracowników”. Wystarczy. Czuję się wydrenowana z sił intelektualnych,...
Hanna Shen
Amiało być tak pięknie; lewicowe media na Zachodzie były zachwycone, gdy w 2009 r. pierwszy raz do władzy w Japonii doszli socliberałowie z Partii Demokratycznej (DP); DP prowadziła wtedy kampanię pod hasłem à la Obama, czyli: „Zmienimy Japonię” i obiecała położyć kres wpływom amerykańskim w Kraju Kwitnącej Wiśni, który od tej pory miał otworzyć się przed Azją, a zwłaszcza Chinami. Japońska lewica zapowiadała zwiększenie opieki społecznej, wzrost krajowego popytu i wskaźnika urodzeń (Japonia ma największą liczbę ludzi starszych i najniższy ludzi młodych na świecie) i redukcję bezrobocia. Gdy w połowie 2010 r. PD próbowała przeforsować usunięcie amerykańskich baz z Okinawy, spotkała się z ostrym sprzeciwem administracji USA, a ówczesny premier Yukio Hatoyama podał się do dymisji. Jego...
Tomasz Pompowski
Sześcioletni Noah Posner był najmłodszy w grupie dwadzieściorga dzieci, które zastrzelił Adam Lanza. Od jego kul zginęły także wychowawczynie i nauczyciele ze szkoły podstawowej w Newtown w stanie Connecticut. Ta zbrodnia wstrząsnęła Stanami Zjednoczonymi niemal w takim samym stopniu jak ataki terrorystyczne z 11 września 2011 r. Bo to, co wykraczało poza wyobraźnię, stało się rzeczywistością – celem zamachowca stały się bezbronne, kilkuletnie dzieci. W Waszyngtonie zabrzmiały dzwony. Kongresmeni pochylili głowy na znak czci dla ofiar. I nawet w mediach, które gonią za sensacją, zapanowała atmosfera powagi, a nawet strachu – jak uważali niektórzy komentatorzy, m.in. były sekretarz edukacji w administracji Ronalda Reagana, a dziś popularny publicysta William Bennett. Przeraziła ich...
Teresa Wójcik
Bezpodstawny optymizm czy chciejstwo? PKB w III kwartale ub.r. spadł do poziomu niższego niż przeciętna w UE – do 1,4 proc., a prognozowane dochody podatkowe okazały się dużo niższe. Jednak rząd zakłada, że w 2013 r. dochody podatkowe będą wyższe od tych, które przewidział na ub.r.! Ogółem dochody podatkowe mają wzrosnąć o 5,1 proc. Wpływy z podatku VAT będą o 4 proc. wyższe, z akcyzy – o 3,4 proc., z podatku dochodowego od przedsiębiorstw (CIT) – o 11,3 proc., a z podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT) – o 6,2 proc. W liczbach bezwzględnych podatek VAT to największa pozycja dochodów budżetu. Przy łącznej kwocie dochodów, która w 2013 r. ma wynieść 299 mld 385 mln zł – rząd zaplanował zebrać z podatku VAT 126,4 mld zł! Tymczasem w ub.r. dochody z VAT znacząco spadły, bo spadł (i...
Tomasz Łysiak
Jaki jest kształt, wymiar owej wolności? Jaka jest jej barwa i jakość? Trudno mówić przecież o całkowitej wolności – zarówno w wymiarze ludzkim, jak i narodowym – gdy własne lęki, uprzedzenia i egoistyczne interesy powodują, że traci się z oczu najwyższe ideały. Człowiek wolny to ten, który żyje wedle pięknych wartości. Czyż tej prawdy nie należy rozciągnąć także na życie państw i narodów? Czarowne dni tęsknoty i woli W 1933 r. potrafiono unieść Pamięć o pokoleniach patriotów do rangi najwyższej. Organizowano setki uroczystości honorowych w całym kraju. Przewodnictwo Komitetu Honorowego objęła Aleksandra Piłsudska. Starzy, siwiuteńcy weterani, w granatowych mundurach ze srebrnymi cyframi 1863 na pagonach, byli w tych dniach bohaterami całego Narodu. Wieczorem, w Noc Styczniową,...
Artur Dmochowski
Opublikował on zestaw dokumentów znajdujących się w archiwach IPN, dotyczących jednego z najbliższych współpracowników Prymasa Wyszyńskiego, abp. Antoniego Baraniaka. Z dokumentów wyłaniał się obraz prawdziwego bohatera: Rakowiecka, nadzór Brystygierowej, tortury i 27 miesięcy więzienia nawet bez postawienia zarzutów, a z drugiej strony wciągający życiorys: chłopak ze wsi, biedna wielodzietna rodzina i dwa doktoraty, znajomość najbardziej poufnych spraw dotyczących polskiego Kościoła. Kim był ten człowiek, dlaczego trzymano go w więzieniu tak długo, co działo się w śledztwie, skoro przesłuchań było tak wiele? Abp Baraniak zmarł nie tak dawno, w 1977 r., żyją przecież jeszcze ci, którzy go znali i z nim pracowali – myślałam – dlaczego tak mało o nim wiemy? Postanowiłam swój pierwszy...
Artur Dmochowski
O arcybiskupie, który powinien być wzorem dla polskiego duchowieństwa, pamiętają dziś nieliczni historycy zajmujący się dziejami Kościoła. Upór poznańskiej dziennikarki Jolanty Hajdasz, która poświęciła kilka lat na nakręcenie filmu o arcybiskupie „Zapomniane męczeństwo”, ma szanse przełamać tę zmowę milczenia. Film ten został właśnie jednym z głównych laureatów Nagród Wolności Słowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich za rok 2012. Antoni Baraniak urodził się na początku XX w. w biednej rodzinie na wielkopolskiej wsi. Był wybitnie uzdolniony – opanował pięć języków i w młodym wieku zrobił dwa doktoraty. Gdy miał 29 lat, dostrzegł go ówczesny prymas kard. August Hlond, który mianował go swym osobistym sekretarzem. To jemu umierający w 1948 r. prymas powierzył delikatną misję...
Grzegorz Makus
Kontakty pomiędzy Obwodami WiN Włodawa i Radzyń Podlaski nawiązano na początku grudnia 1946 r. Ppor. „Jastrząb” nawiązał kontakt przez komendanta placówki Miłków Józefa Stanisławskiego „Trutnia” z komendantem rejonu w Obwodzie WiN Radzyń Podlaski por. Jerzym Skolincem „Krukiem”. Ten ostatni doprowadził w połowie grudnia 1946 r. do spotkania z komendantem radzyńskiego Obwodu WiN kpt. Leonem Sołtysiakiem „Jamesem”. Tak opisał je na kartach swojego pamiętnika brat i zastępca dowódcy Edward Taraszkiewicz „Żelazny”: „Na spotkaniu tym przedstawił »Dżems« [»James«] swój projekt zaatakowania UB w Radzyniu i uwolnienia więźniów politycznych. Według jego słów, akcja ta miała się odbyć w noc sylwestrową. »Jastrząb« nie odmawia prośby udzielenia pomocy, obiecując przyjechać na umówiony punkt autem....
Marcin Wolski
Tylko kto to puści? W publicznej w 2010 r. spasowałem, w roku narodowej tragedii nie było nastroju na żarty, zresztą, można powiedzieć, był to „pas obustronny”. W następnym roku TVP już niczego nie proponowała, czyżby z góry wiedziała, co napiszę? W tym roku wymsknęło się jednemu z dyrektorów, że ma na rozrywkę w sylwestra ledwie 60 tys. zł. Usłyszał to mój znajomy i spytał mnie, czy za taką kwotę mogę...? Odparłem po dłuższej kalkulacji: – Jeśli napiszę za darmo i zamiast lalek wystąpi czwórka aktorów w żywym planie, a polityków weźmie się ze zdjęć dokumentalnych, to może by się udało... Powtórzył na Woronicza i natychmiast okazało się, że i takiej kwoty nie ma. Nie oszukujmy się, nie daliby mi zrobić, nawet gdybym dopłacał! Przeto pożyczmy sobie melodię od kultowej pieśni Jacka Kleyffa...
Andrzej Zybertowicz
Język mówi nami Dawno temu, gdzieś w latach 60. ubiegłego wieku myśliciele zwani strukturalistami sformułowali tezę: „to nie my mówimy językiem, to język mówi nami”. Gdy będąc studentem, usłyszałem tezę tę, zabrzmiała absurdalnie. Jak to – czymże jest język, by mówić przy pomocy ludzi? Przecież to my swobodnie dobieramy słowa, którymi chcemy coś powiedzieć! A jednak dziś, po latach doświadczeń i lektur, teza strukturalistów jawi mi się jako oczywista. O co chodzi i dlaczego warto tę tezę przypomnieć? Język jest narzędziem nie tylko naszej komunikacji z innymi, ale także narzędziem naszego myślenia. Ba, jest futerałem myślenia. Nasze postrzeganie, ocenianie i rozumienie (a często nierozumienie) świata rozgrywa się w ramach takiego zestawu pojęć, jaki jest nam dostępny. A język jest...
Aleksander Ścios
Przed siedmioma laty Stowarzyszenie Euro-Atlantyckie (SEA) zorganizowało spotkanie panelowe poświęcone „Strategicznemu przeglądowi obrony”. Ówczesny prezes SEA Bronisław Komorowski zaprosił na nie gen. Stanisława Kozieja, wykładowcę Akademii Obrony Narodowej, który przedstawił gościom swoją koncepcję przeprowadzenia Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego. Prelegent wyraził wówczas opinię: „Zadanie to powinna podjąć albo Rada Bezpieczeństwa Narodowego przy prezydencie z Biurem Bezpieczeństwa Narodowego w głównej roli wykonawczej, albo nieistniejąca, niestety, rządowa struktura ponadresortowa do spraw bezpieczeństwa narodowego”. Kilka miesięcy później, w listopadzie 2005 r., gen. Koziej został powołany na stanowisko podsekretarza stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej. 26...
Antoni Macierewicz
Warszawa, 27 grudnia 2012 r. Szanowny Panie Prokuratorze Generalny, 19 grudnia 2012 r. przedstawił Pan na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego relację z podejmowanych przez Prokuraturę działań „w sprawie katastrofy smoleńskiej, związanych z weryfikacją wersji śledczej obejmującej możliwość eksplozji na pokładzie samolotu TU-154M materiału wybuchowego”. Odwoływał się Pan do ekspertyz, decyzji i działań Prokuratury Wojskowej prowadzącej śledztwo, a także do przebiegu posiedzenia Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka z 5 grudnia 2012 r. oraz do stanowiska Zespołu Parlamentarnego ds. badania katastrofy samolotu TU-154M z 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem. W zaprezentowanym przez Pana stanowisku znalazło się wiele błędów, przekłamań i przemilczeń, które w sposób zasadniczy...
Piotr Lisiewicz
„Mir domowy mieszkania moich rodziców został naruszony tylko trzy razy. Przez Wehrmacht, gestapo i CBA” – powiedział w piątek przed warszawskim sądem doktor Mirosław G. I wszystko jasne – oskarżenie o nieumyślne spowodowanie śmierci oraz dziesiątki zarzutów korupcyjnych to efekt nagonki pisowskich faszystów. I to nie doktor G. wpadł na ten pomysł. To sam obóz III RP wziął go sobie na sztandar. Doktor G. zatrzymany został w 2007 r., w czasach ponurej pisowskiej dyktatury. By dyktatura była wyjątkowo bestialska, potrzebne były ofiary. Uznano, że G. się nadaje. „Słynny kardiolog, o rękach cenniejszych niż wirtuoz pianista, bo ratujący nimi życie, idzie przez główny hol swego szpitala, ręce ma skute. Pacjenci patrzą. Może nawet...
Sylwia Krasnodębska
Maria Dłużewska i Joanna Lichocka, autorki filmu „Pogarda”, który był dołączony do „GP” 28 września 2011 r., otrzymały Główną Nagrodę Wolności Słowa. Za „odważne, pełne dramatycznego wyrazu zmierzenie się z wewnątrzpolskim konfliktem po katastrofie smoleńskiej – zdokumentalizowanie go i postawienie szeregu ważnych pytań dotyczących współczesnej kondycji Narodu Polskiego” – czytamy w uzasadnieniu jury. Nagrodę Watergate, przyznawaną za dziennikarstwo śledcze, otrzymali natomiast m.in. Leszek Misiak i Grzegorz Wierzchołowski, autorzy publikacji książkowej „Musieli zginąć” („GP”, wydanie specjalne, 4 kwietnia 2012 r.) – za „bezkompromisową, mozolną, wielomiesięczną pracę śledczą przybliżającą nas do prawdy o katastrofie rządowego tupolewa, pracy, której nagrodzona książka jest tylko...
Tomasz Łysiak
Cyrkowe widowisko ma to do siebie, że – za pomocą sztuczek iluzjonistów, zręcznej woltyżerki i popisów treserów – wzbudza emocje widowni, która wznosi okrzyki zdziwienia i zastanawia się, czy człowiek skaczący na trapezie spadnie, czy też utrzyma się wysoko w powietrzu. Nikt jednak przy zdrowych zmysłach nie traktuje całej sprawy serio – prestidigitator wyciąga papugę spod płaszcza i zamienia ją w wielobarwny melonik jedynie ku uciesze i zabawie. Każdy wie, że papuga nie jest tak naprawdę melonikiem, a jednak „kupuje” zabawę i konwencję, w końcu za to zapłacił w kasie cyrku. Minister cyrkowiec Takim widowiskiem zostaliśmy uraczeni pod koniec roku przez polskiego ministra spraw zagranicznych, który rozpoczął kampanię medialną pt. „Oddajcie wrak”. Jak z iluzjonistycznego cylindra...
Leszek Misiak
O smoleńskiej brzozie zrobiło się ostatnio głośno w związku z decyzją Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej. Jego przedstawiciele odmówili przekazania polskiej prokuraturze fragmentów drzewa wyciętych przez polskich ekspertów w październiku 2012 r., choć nasi biegli wnioskowali o ich wydanie. Analiza zabezpieczonych próbek ma potwierdzić lub wykluczyć prawdziwość rosyjskiej wersji o zderzeniu samolotu Tu-154 z brzozą. Z wiarygodnością ostatecznych wniosków może być jednak zasadniczy problem, jako że będą one oparte na niewiarygodnych próbkach drewna z tego drzewa. Drzewo badane po 30 miesiącach Trzymetrowy fragment brzozy znajduje się w siedzibie Komitetu Śledczego FR. Jak poinformował ppłk Karol Kopczyk z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, drewno zostało „zabezpieczone...
Grzegorz Wierzchołowski
O smoleńskiej brzozie zrobiło się ostatnio głośno w związku z decyzją Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej. Jego przedstawiciele odmówili przekazania polskiej prokuraturze fragmentów drzewa wyciętych przez polskich ekspertów w październiku 2012 r., choć nasi biegli wnioskowali o ich wydanie. Analiza zabezpieczonych próbek ma potwierdzić lub wykluczyć prawdziwość rosyjskiej wersji o zderzeniu samolotu Tu-154 z brzozą. Z wiarygodnością ostatecznych wniosków może być jednak zasadniczy problem, jako że będą one oparte na niewiarygodnych próbkach drewna z tego drzewa. Drzewo badane po 30 miesiącach Trzymetrowy fragment brzozy znajduje się w siedzibie Komitetu Śledczego FR. Jak poinformował ppłk Karol Kopczyk z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, drewno zostało „zabezpieczone...
Kazimierz Nowaczyk jest fizykiem pracującym w USA (specjalność: spektroskopia molekularna), obecnie assistant professor (adiunkt) w Centrum Spektroskopii Fluorescencyjnej na Wydziale Biochemii i Biologii Molekularnej Szkoły Medycznej University of Maryland w Baltimore w Stanach Zjednoczonych. Jest szefem grupy ekspertów Zespołu Parlamentarnego ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Smoleńskiej. Na Konferencji Smoleńskiej wygłosił referat pt. „Analiza zapisów urządzeń TAWS i FMS firmy Universal Avionics System Corporation zainstalowanych w rządowym samolocie Tu-154M nr 101”. Kazimierz Nowaczyk studiował fizykę na Uniwersytecie Gdańskim. Po studiach został asystentem w Instytucie Fizyki tej uczelni. W stanie wojennym, wiosną 1982 r., w ramach akcji „uczelnie” został internowany i osadzony w...
Rafał Kotomski
Miłość od pierwszego słuchania Zapytany o zainteresowania pozanaukowe, prof. Kazimierz Nowaczyk ma nie lada kłopot z odpowiedzią. Wszystko dlatego, że tych zainteresowań było zawsze tak bardzo dużo... – O tym, że zostałem fizykiem, zadecydował czysty przypadek. Bo zastanawiałem się bardzo poważnie nad rozpoczęciem studiów polonistycznych na Uniwersytecie Gdańskim. Co tu dużo mówić, wybór był niełatwy – przyznaje. Przypadkowi, o którym mówi profesor, na imię kurs przygotowawczy na gdańskiej uczelni. Dla chętnych do studiowania filologii polskiej go nie zorganizowano. Na fizyce oraz matematyce zaś i owszem. Interdyscyplinarność późniejszego naukowca nie była dziełem przypadku. Urodzony w Wałczu na pograniczu Wielkopolski i Pomorza Zachodniego, Nowaczyk to absolwent pierwszego Liceum...
Piotr Lisiewicz
„Wręcz przeciwnie, są dowody, że nie było” – powiedział szef prezydenckiego BBN, generał Stanisław Koziej, pytany o zamach w Smoleńsku. Drastyczne zdjęcia wrzucane do sieci? „Więc pewnie zdjęć było narobionych różnych wiele i później co jakiś czas ktoś tam sobie zamieszcza”. Dla odmiany Koziej o końcu świata w RMF: „Zastanawialiśmy się, czy nie uruchomić takiego programu prognozowania...”. I diagnoza godna narodowego stratega: „A jeżeli idzie o koniec świata, może w jakimś końcu świata będzie koniec świata. Nie wiem. W każdym razie w Polsce nie będzie”. W genialnej książce poetki Beaty Obertyńskiej „W domu niewoli” jest opis ostatniego w łagrze strażnika pilnującego amnestionowanych już Polaków: „Gdyby nietoperz mógł być blady i gdyby chorował na żołądek, miałby na pewno taką twarz jak ta...
Antoni Rybczyński
Pozorowana szarża W intencje ministra wątpić można było już wtedy, gdy pochwalił się prośbą do Ashton. Po pierwsze, wiadomo było, że jest za późno, żeby sprawa zwrotu wraku mogła trafić na agendę szczytu UE–Rosja. Po drugie, jaki był w tym sens, skoro od dawna było ustalone, że na kilka dni przed spotkaniem w Brukseli Sikorski będzie rozmawiał w Moskwie z Ławrowem. Po trzecie wreszcie, jest rzekomy argument obietnicy Miedwiediewa z 2010 r. Sikorski na „skrajne zdumienie”, z jakim MSZ Rosji przyjęło jego propozycję podniesienia sprawy wraku na szczycie UE–Rosja, odpowiedział, że to Polska jest zdumiona i niezadowolona, iż „obietnica prezydenta Rosji nadal nie jest realizowana”. Chodzi o deklarację Dmitrija Miedwiediewa podczas wizyty w Polsce w grudniu 2010 r. Ale co dokładnie obiecał?...
Jarosław Marek Rymkiewicz
Kogo i po co chciano oszukać? Co potąd powiedziałem, pozwala postawić kilka pytań, z których dwa wydają mi się najistotniejsze. Na żadne z nich nie mam jednak gotowej odpowiedzi. Pytanie pierwsze jest takie. Po co to komu było, komu i jaką miało to przynieść korzyść, kogo i w jakim właściwie celu chciano oszukać, konstruując tę nierzeczywistość? Nie ulega przecież wątpliwości, że wszyscy wszystko świetnie wiedzieli. Żadna nierzeczywistość – choćby najlepiej pomyślana – nie mogła wyprzeć, zastąpić, zlikwidować strasznej rzeczywistości tamtego czasu. O tej rzeczywistości – o tym, co naprawdę dzieje się w Warszawie, w Polsce, na Litwie, na Wołyniu – informowały swoich czytelników, i to całkiem dokładnie, tak gazety wydawane przez rząd – jak go wówczas nazywano – najezdniczy, jak i gazety...
Marcin Wolski
Afera Amber Gold obnażyła układ gdański i  szerzej mechanizmy działania rządów miłości. Jak wygląda dziś „państwo prawa”, ujawniło nagranie sędziego z  Gdańska. Zachwiała się garda w  sprawie Smoleńska –  zamiana zwłok wywołała wątpliwości u  wielu dotychczasowych zwolenników tezy, że  państwo zdało egzamin. A  kolejne sprawy unaoczniły, że  w  ogóle nie było żadnego „polskiego śledztwa”, tylko rosyjskie manipulacje pod tezę o  naciskającym prezydencie, pijanym generale i  szalonych pilotach. Kpiny i  wyśmiewanie „ekspertów Macierewicza” nie wystarczają, coraz więcej ludzi dopuszcza wersję zamachu. Widać, że  nerwy puszczają, czego najlepszym dowodem jest działalność „seryjnego samobójcy”. Najważniejsze, że  budzi...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Wywiązywał się z nich młody Poniatowski znakomicie, szczególnie w 1792 r. podczas wojny z Rosją w obronie Konstytucji 3 maja. Przyczynił się m.in. do zwycięstwa wojsk polskich pod Zielenicami na Wołyniu, a była to pierwsza polska wiktoria od stu lat. To wówczas namówił stryja do ustanowienia orderu wojennego Virtuti Militari, stając się zresztą wraz z Tadeuszem Kościuszko jego pierwszym kawalerem. Walczył też w powstaniu kościuszkowskim w 1794 r., ale w czasie okupacji stolicy przez Prusaków, jaka nastąpiła po klęsce insurekcji, oddał się uciechom i zabawie. W służbie ojczyzny stanął ponownie w 1806 r. po zajęciu Warszawy przez Francuzów. Napoleon I powierzył mu armię Księstwa Warszawskiego. Dowodząc nią w czasie wojny z Austrią w 1809 r., wykazał się męstwem i nieprzeciętnym talentem...
Tomasz Sakiewicz
Z królem Midasem wiąże się jeszcze jedna legenda. Apollo ukarał go oślimi uszami za złe sędziowanie w konkursie muzycznym. Przerażony Midas założył turban, a swoją tajemnicę zdradził jedynie fryzjerowi. Ten nie był w stanie wytrzymać presji. Poszedł nad morze, wykopał dół i krzyknął: „Król Midas ma ośle uszy!”, po czym dół zakopał. W miejscu tym wyrosły trzciny i szumiąc, oznajmiły wszystkim tajemnicę króla. Tusk wsadził do więzienia człowieka, który go nazwał matołem. Kibiców rozgonił do tego stopnia, że na stadion bez zaświadczenia o lojalności wobec rządu i karty pływackiej nie wejdą. Lud jednak coraz głośniej śpiewa o matole. Szum rozchodzi się po wsiach i miastach. Nie pomaga wyrzucanie niepokornych dziennikarzy ani kupowanie tych o słabszych kręgosłupach. Matole uszy wychodzą...
Dorota Kania
Do służby w BOR Władysław Janicki został przyjęty w grudniu 1980 r. i decyzją MSW pozostał nadal kierowcą rektora Neya. W opinii resortowej czytamy m.in., że kolejni rektorzy AGH darzyli go dużym zaufaniem, powierzając mu obowiązki kierowcy. W grudniu 1983 r. Władysław Janicki, „funkcjonariusz-kierowca będący w dyspozycji najwyższego kierownictwa partyjnego”, awansował na kolejny stopień służbowy – wniosek poparł zastępca dyrektora ds. polityczno-wychowawczych Roman Hołys, a podpisał go ówczesny szef BOR Olgierd Darżynkiewicz, przyjaciel gen. Czesława Kiszczaka. Władysław Janicki należał go grona najbardziej zaufanych ludzi Darżynkiewicza – byłego funkcjonariusza Głównego Zarządu Informacji Wojska Polskiego – zbrodniczej organizacji odpowiedzialnej za tortury i represje żołnierzy Wojska...