Wywiady

Anita Gargas
Czy PiS jako pretendent do przejęcia władzy może coś jeszcze zrobić w tych dniach, by polepszyć swoje notowania? Musi się wystrzegać ruchów, które pogorszą jego notowania. Mam na myśli agresywną kampanię personalną. Ten błąd popełnia się na koniec, chcąc polepszyć swoje notowania. To jest prawidłowość obserwowana we wszystkich krajach. PiS powinien kontynuować strategię uśmiechu i strategię rozszerzania swojego elektoratu w kierunku środka sceny politycznej. Ma bardzo lojalny elektorat, który daje mu kilkunastoprocentowy wynik, ale by wygrać, musi się zwrócić właśnie do środka po dodatkowe głosy. Przy tak niskiej frekwencji, jakiej się spodziewamy, najważniejszy jest lojalny elektorat plus. Ten plus to jest dodatkowa część elektoratu, która pozwala wygrać. Ale im większy jest...
Rafał Kotomski
Co w takim razie z Pana sytuacją? Moja sytuacja, jako prokuratora w stanie spoczynku, jest jeszcze prostsza. Nie ma żadnych przeszkód, bym startował w wyborach. Głupio brzmi, jak czterdziestolatek mówi o sobie, że jest emerytem. To nieprzyzwoita sytuacja, ale nie ja wymyślałem takie ustawy. Sądzę, że chodziło o to, by pozbyć się niewygodnych ludzi z prokuratury. Niewygodni, bo nie obawiali się walczyć z przestępczością? Starali się rozbroić układ, którego podobno nie było? Po prostu mieli zaszczyt pełnić kierownicze funkcje w prokuraturze w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. To grzech główny i niewybaczalny. Tzw. bezwzględna przesłanka odwoławcza. Poza tym robili to, co należało do ich obowiązków. Bezkompromisowo ścigali wszystkich przestępców. Nie tylko tych pospolitych, lecz...
Rafał Kotomski
Jedni trzymają się przekazu, a inni – zapewne większość – zmagają się z rzeczywistością i zastanawiają, jak żyć w dzisiejszej Polsce. Podstawowy problem polega na tym, jak daleko te dwie sprawy się rozejdą. Czy można prującą się materię zafastrygować i dociągnąć z nią przez kolejne półtora miesiąca, a później „się zobaczy”? Widzimy uśmiechniętych polityków rządowych, którzy zapewniają o stabilności i wspaniałej sytuacji, w jakiej się podobno znajdujemy. A jednocześnie, w tym samym serwisie, słyszymy informacje o przekroczeniu kolejnych progów cen walut czy rekordowych spadkach na giełdzie. To wygląda na całkowite prucie. Przekaz jest kompletnie niewiarygodny. W takim razie jaki powinien być przekaz drugiej strony? Przez następne tygodnie trzeba stawiać władzy konkretne pytania. W...
Joanna Lichocka
Jeśli rząd, który rządzi nierzeczywistą Polską, jest nierzeczywisty, kto w takim razie nami rządzi? Tego nie wiem. I chyba nikt dokładnie tego nie wie, może nawet Jarosław Kaczyński tego nie wie. Profesor Andrzej Nowak powiedział kilka miesięcy temu, że Polską rządzą teraz medialni oligarchowie. To jest jako tako widoczne, kto chce, może znaleźć na to dowody, nawet liczne (jeden z dowodów: identyczne elementy Wielkiej Ściemy wytwarzane są równocześnie we wszystkich mediach, niemal o tej samej godzinie), ale to jest chyba tylko jakaś część prawdy. Uprawniony wydaje się bowiem domysł, że jest ktoś znacznie potężniejszy, kto rządzi tymi medialnymi oligarchami. Ten ktoś (powtarzam: nie wiem, kto) rozmyśla teraz o tym, jaki ma być nasz los – co należy zrobić z Polską. Z Polską rzeczywistą,...
Tomasz Sakiewicz
Co Pan sądzi o pomyśle krążącym w niektórych prawicowych kręgach, by te wybory wygrać, ale władzy nie brać. Oddać ją Platformie – niech się skompromituje do końca – a później wygrać tak mocno jak Fidesz na Węgrzech. Opowieści, że nie chcemy rządzić po wyborach, to jak to już kiedyś mówiłem – fantastyka publicystyczna. Jeśli Tusk jeszcze trochę porządzi, to w Polsce będzie naprawdę nieciekawie. Poza tym jestem przekonany, że gdy Platforma po wyborach ponownie obejmie władzę, to dołoży wszelkich starań, by ją zabetonować. Zwracamy na ten problem uwagę w naszym programie. I to nie jest histeria. To bardzo, ale to bardzo realne zagrożenie. Dzisiejsza demokracja fasadowa to już za mało, by utrzymać dominację obecnego establishmentu. Widać bardzo wyraźnie, iż to środowisko traci grunt pod...
Katarzyna Gójska-Hejke
Co Pan sądzi o pomyśle krążącym w niektórych prawicowych kręgach, by te wybory wygrać, ale władzy nie brać. Oddać ją Platformie – niech się skompromituje do końca – a później wygrać tak mocno jak Fidesz na Węgrzech. Opowieści, że nie chcemy rządzić po wyborach, to jak to już kiedyś mówiłem – fantastyka publicystyczna. Jeśli Tusk jeszcze trochę porządzi, to w Polsce będzie naprawdę nieciekawie. Poza tym jestem przekonany, że gdy Platforma po wyborach ponownie obejmie władzę, to dołoży wszelkich starań, by ją zabetonować. Zwracamy na ten problem uwagę w naszym programie. I to nie jest histeria. To bardzo, ale to bardzo realne zagrożenie. Dzisiejsza demokracja fasadowa to już za mało, by utrzymać dominację obecnego establishmentu. Widać bardzo wyraźnie, iż to środowisko traci grunt pod...
Dorota Kania
Pisanie teraz o tym, że ABW współpracowała ze śp. prezydentem Kaczyńskim, jest ze wszech miar cyniczne. Prezydent Lech Kaczyński, ze względu na swoje wątpliwości, nigdy nie wydał wymaganej opinii przed powołaniem Krzysztofa Bondaryka na szefa ABW. Tak czy inaczej Agencja musiała przekazywać prezydentowi najważniejsze informacje, ponieważ to wynika z ustawy o ABW. Wydaje się, że słowa ABW o współpracy z Lechem Kaczyńskim są w znacznym stopniu przekłamane. ABW, zaprzeczając w wydanym oświadczeniu, że inwigilowała prezydenta Kaczyńskiego, stwierdziła, że w bazach CAT figurują także inne najważniejsze osoby w państwie, „podlegające ochronie w ramach systemu antyterrorystycznego RP, m.in. prezes Rady Ministrów, ministrowie i inni wysocy urzędnicy państwowi”. Według mnie nie było podstaw...
Leszek Misiak
Pisanie teraz o tym, że ABW współpracowała ze śp. prezydentem Kaczyńskim, jest ze wszech miar cyniczne. Prezydent Lech Kaczyński, ze względu na swoje wątpliwości, nigdy nie wydał wymaganej opinii przed powołaniem Krzysztofa Bondaryka na szefa ABW. Tak czy inaczej Agencja musiała przekazywać prezydentowi najważniejsze informacje, ponieważ to wynika z ustawy o ABW. Wydaje się, że słowa ABW o współpracy z Lechem Kaczyńskim są w znacznym stopniu przekłamane. ABW, zaprzeczając w wydanym oświadczeniu, że inwigilowała prezydenta Kaczyńskiego, stwierdziła, że w bazach CAT figurują także inne najważniejsze osoby w państwie, „podlegające ochronie w ramach systemu antyterrorystycznego RP, m.in. prezes Rady Ministrów, ministrowie i inni wysocy urzędnicy państwowi”. Według mnie nie było podstaw...
Maciej Pawlak
Którzy ekonomiści tak krytycznie oceniają tę patologię rynków finansowych? Lista jest pokaźna. Trzeba wymienić noblistę Josepha Stiglitza, najgłośniejszego krytyka globalizacji, ale pisali o tym też inni. Akurat dzisiaj trzeba wspomnieć osobę śp. prof. Stefana Kurowskiego; właśnie pożegnaliśmy go na jego ostatniej drodze. Nawet Jeffrey Sachs, kiedyś uważany za liberała, teraz zasadniczo zmienił zdanie o roli rynków finansowych. Mam dużą satysfakcję, że moje krytyczne oceny wspomnianych jałowych gier finansowych są takie same jak tych wybitnych uczonych. Niektóre z tych gier powinny być prawnie zakazane i wyeliminowane. Zwłaszcza operacje tzw. krótkiej sprzedaży, umożliwiające zarabianie gigantycznych pieniądzy. Na czym polegają operacje krótkiej sprzedaży? Na handlu czymkolwiek...
Teresa Wójcik
Czy są jakieś zagrożenia dla eksploatacji w Polsce gazu z łupków? Wolny rynek, zwłaszcza surowców strategicznych, to ostra konkurencja. Bywa brutalna i nie fair. Tani gaz ze złóż niekonwencjonalnych, szczególnie gaz z łupków, ma bezwzględnych przeciwników w walce o rynek. Widać to już na rynku amerykańskim, można to również dostrzec w Unii Europejskiej. Przeciwne jest potężne lobby energetyki jądrowej. We Francji, gdzie produkcja energii jest zdominowana przez tę branżę, parlament zakazał stosowania szczelinowania hydraulicznego, jedynej znanej technologii wydobycia gazu ze złóż niekonwencjonalnych. Warto dodać, że Francja ma bardzo duże złoża łupków gazonośnych, zajmując w Europie pod tym względem drugie miejsce za Polską. Ale gazu wydobywać nie będzie, przynajmniej w bliskiej...
Rafał Kotomski
Nie obawia się Pan, że dokument nie przebije się do opinii publicznej, ponieważ będzie traktowany jako „pisowska propaganda”? Na pewno będą próby takiego zdyskredytowania naszej pracy, tym bardziej że zainteresowani dziennikarze właściwie wydali już wyrok. Zrobili to z chwilą przyjęcia uchwały sejmowej o powołaniu komisji. Napisano tam, że wszystkiemu winni są PiS, Kaczyński i Ziobro. Gdyby się przyjrzeć uchwale sprzed trzech i pół roku, a potem porównać ją z raportem Kalisza, to raport stanowi tylko rozwinięcie tej fałszywej tezy. Czyli nieważne, co ustaliła komisja podczas wielogodzinnych przesłuchań? Dla komisji nie były istotne ustalenia, tylko zebranie materiałów pod jedną tezę. Niestety, w taki sam sposób podeszła do tego część mediów. Trudno nie przywołać „Gazety Wyborczej...
Przemysław Harczuk
Czyli rozważa Pani start w wyborach? Jest to dla mnie niełatwa decyzja, gdyż wcześniej przez wiele lat byłam raczej wsparciem dla mojego męża, nie politykiem pierwszej linii. Powoli jednak dojrzewam do decyzji o kandydowaniu w wyborach, przede wszystkim dlatego, że zdaję sobie sprawę, iż jest na to zapotrzebowanie społeczne. Pierwsze pytanie o mój start padło już ponad rok temu, gdy na murze katedry kieleckiej odsłaniano tablicę ku czci mojego męża. Od tego czasu to pytanie padało coraz częściej zarówno ze strony mieszkańców regionu świętokrzyskiego, jak i działaczy PiS. Czuję ich ogromne wsparcie. Choć – jak wspomniałam – decyzja o kandydowaniu jest dla mnie bardzo trudna, uważam jednak start w wyborach i uczestnictwo w życiu publicznym za swój obowiązek. W zasadzie to już od...
Rafał Kotomski
Iście prorocze słowa... Powiedziałam sobie: o nie, w ustawkach nie będę brała udziału. Mimo że znajomi namawiali, błagali, że tak nie można i trzeba dać szansę. Twardo jednak powiedziałam, że nie będę w tym uczestniczyć. Mam czyste sumienie, że nie brałam udziału w tym grzechu założycielskim, za jaki uważa się okrągły stół i sfałszowane wybory, w trakcie których zmieniono ordynację. Ale co z tego? Właśnie, banalna prawda mówi, że nieobecni nie mają racji. Ale Pani mąż nie chciał być „nieobecny”. Sprawa FOZZ-u najlepiej to pokazuje. Kiedy się w nią zaangażował, uważał, że pokazuje się jakaś nitka i trzeba za nią pociągnąć i może wyciągnie się cały kłębek. Okazało się jednak, że to nie jest takie proste. Za mało czasu i miejsca, by omawiać przedziwną i wielce podejrzaną sprawę...
Michał Stróżyk
Jesienią zapewne wyjdą na jaw kolejne fakty niewygodne dla władzy, choćby związane z naszym nieprzygotowaniem do Euro 2012. Czy kibice nie staną się znowu głównym tematem zastępczym przed jesiennymi wyborami? Myślę, że nie. Ci panowie chyba poczuli, że kibiców jest dosyć dużo. Ci panowie, czyli rządzący politycy… Tak, kibice to znacząca siła i ta siła będzie uczestniczyła w wyborach. Myślę, że ostry kurs z ostatnich miesięcy zostanie złagodzony z obawy przed porażką przy urnach. Tak oto niespodziewanie kibice znaleźli się na linii politycznego frontu. Kibice nie chcieli i nie chcą angażować się w politykę. Oczywiście każdy z nas ma jakieś poglądy, ale uznajemy to za jego osobistą sprawę. W politykę zostaliśmy wmanewrowani nie z własnej woli. Chcemy jeździć na mecze, bawić...
Rafał Kotomski
W Polsce chce się stawiać przed Trybunałem Stanu polityków, którzy działali zgodnie z prawem i chcieli przywrócić Polakom wiarę w uczciwe państwo. Tymczasem osoby takie jak generałowie Wojciech Jaruzelski czy Czesław Kiszczak, które odpowiadają za śmierć niewinnych ludzi, patriotów walczących z komuną, są wciąż bezkarne. To porażka demokracji. Uważam, że działania polityków PO i SLD wpisują się w brutalną kampanię wyborczą i tak je trzeba traktować. Czy komisja pod przewodnictwem Ryszarda Kalisza pracowała w sposób obiektywny? Ryszard Kalisz robił wszystko, by przed komisję nie trafili kluczowi świadkowie, którzy mieli wiedzę w sprawie przekazywania przez Barbarę Blidę łapówki. A konkretniej, kogo ma Pan na myśli? Kalisz bał się jak ognia wezwania posła SLD Ryszarda Zająca,...
Piotr Lisiewicz
Z powodu waszego oświadczenia zmieniono regulamin festiwalu. Czytając informację na ten temat w „Gazecie Lubuskiej”, można było odnieść wrażenie, że nie żyjemy w Polsce, lecz w państwie Putina: „Organizatorzy będą odbierali plakaty, flagi i trąbki. Nie wniesiemy też aparatu i kamery. Nie warto nagrywać festiwalu telefonem komórkowym. Jeśli uda nam się zarejestrować show, telewizja polska i rosyjska mogą żądać od nas odszkodowania. Z ogromnymi karami finansowymi muszą się liczyć osoby, które spowodują zerwanie transmisji. W grę wchodzą nawet kilkumilionowe odszkodowania. Namierzenie uczestników zamieszek nie będzie problemem. Widownia amfiteatru znajduje się pod bacznym okiem kamer”. Na „Gazetę Lubuską” mówi się u nas „Gazeta Lewuska”. Nowy regulamin zabraniał wszystkiego, co robią...
Maciej Pawlak
Tak sądzę. W latach 2007–2009 obserwowaliśmy kryzys sektora bankowego i szerzej – finansowego. To doprowadziło do recesji i w konsekwencji zmniejszenia przychodów w budżetach wielu państw. Te same państwa jednocześnie pomagały swoim sektorom finansowym wyjść z tarapatów, czyli też się zadłużały. Obecnie, po kilku latach, sektory bankowe poszczególnych krajów znajdują się w lepszej kondycji. Za to państwa zostały potężnie obciążone olbrzymimi deficytami budżetowymi. Muszą jakoś temu zaradzić, przerzucając ich spłatę na podatników. Inaczej mówiąc, kryzys rozwija się prostą drogą – wychodząc z sektora finansowego, przez deficyty budżetowe i zadłużenie państw do – może jeszcze nie naszych – kieszeni podatników z państw o największych obecnie problemach finansowych. Co oznacza dla...
Rafał Kotomski
Rozumiem, że mówi to Pan w kontrapunkcie do nas. Niepiękniśmy w Pańskich oczach? Wydaje mi się, że jesteśmy schizofreniczni pod każdym względem. Jesteśmy niezwykle rozpolitykowani. I niby wszystko w porządku, bo to świadczyłoby o tym, że sprawy narodu są nam bliskie. Ale my jesteśmy rozpolitykowani inaczej. Potrafimy krytykować najważniejszych polityków, przysłowiowa babcia klozetowa nawrzuca im, ile wlezie, ale na wybory nie pójdzie. Mówię to choćby na podstawie własnych doświadczeń samorządowych. Ile razy powtarzałem swoim współmieszkańcom: przyjdźcie chociaż raz w roku na sesję rady gminy, żeby zobaczyć, czy wójt was dobrze reprezentuje. Niestety, nikogo to nie interesuje na tym poziomie. Zostają narzekania i psioczenia. Ludzie nie potrafią przyjść i wyrazić władzy swojego...
Elżbieta Królikowska-Avis
Z „Uwikłaniem” ma być tak samo? Dziś nie wspieram żadnej partii, występuję z pozycji obywatelskich. Bardzo mnie martwi, że np. afera hazardowa została zamieciona pod dywan i uważam, że takie działanie jest szkodliwe społecznie. Twierdzę, że pewne sprawy z okresu PRL nie zostały właściwie rozliczone. W „nowej Polsce” beneficjentami systemu została jedynie część społeczeństwa, która z tych przywilejów skwapliwie skorzystała. Środowisku filmowemu wydawało się, że kiedy nadejdzie demokracja, to wszystko będzie pięknie. Przyjdzie świadomość, że kombinowanie należy do poprzedniego systemu. Jednak zawsze byli u nas tacy, którzy kombinowali. I to oni nas przechytrzyli. Komunistyczna przeszłość nie została w żaden sposób rozliczona, a dziś słyszymy, „żeby tego nie ruszać”. Pan zdecydował się...
Maciej Pawlak
Obecnie w Instytucie Jagiellońskim pracujemy nad raportem, który będzie poruszał także to zagadnienie. Nasza wstępna diagnoza jest taka, że osiem miesięcy, a więc nawet nie połowa tego, co zajęło wprowadzenie e-myta w znacznie mniejszej i generalnie lepiej zorganizowanej Austrii, to stanowczo zbyt krótki i nierealny okres. Niestety, z tym problemem borykamy się coraz częściej także przy innych projektach infrastrukturalnych. Koronnym przykładem jest absolutnie nierealna, w moim przekonaniu, budowa elektrowni atomowej w Polsce przed 2020 r., głośno zapowiadana wiosną tego roku. To znaczy, samej budowy może się i dokona, ale na przyłączenie do istniejących sieci energetycznych, czy wykształcenie właściwie od podstaw profesjonalnej kadry już bym nie liczył. Można odnieść wrażenie, że...
Rafał Kotomski
Robiłam ten film przez kilka lat. Dość długo zbierałam fundusze. Ostatnie pieniądze pochodziły z TVP, bo wcześniej dostałam środki z konkursów scenariuszowych w Niemczech i Francji, telewizji ARTE i ZDF. Na ogół, muszę przyznać, ta droga zdobywania pieniędzy jest odwrotna. Muszę tu oddać honor Polskiemu Instytutowi Sztuki Filmowej, który od początku był dla mnie wsparciem. Film udało się wyprodukować, a dystrybucja? Głośna była odmowa rozpowszechniania Pani obrazu przez „salonową” firmę Gutek Film. Właściwie aż nie chce mi się o tym mówić. Porażka... Tu nie chodzi tylko o Gutka, również o późniejszego dystrybutora. Brak normalnych kopii, jest tylko kilkanaście krążków blue-ray, takiego trochę lepszego DVD. Film trafił do kilkunastu kin, które często nie zachowują parametrów...
Rafał Kotomski
Szansa szansą, ale nie odbiera Pan dzisiaj tego trochę jak piętna na życiorysie? Absolutnie nie. Myślę, że swoją robotę wykonałem. Poza tym żadnych kokosów się nie dorobiłem. Gdybym pojechał do Waszyngtonu, wróciłbym z dobrym autem i kasą. A tak, ciężko pracowałem od rana do wieczora. Gierka i innych rozmówców nigdy nie oszczędzałem. Starałem się twardo sprowadzać ich na ziemię. Jeśli tak, to bujali w obłokach i zbytnio Pana nie słuchali... Do kryzysu paliwowego w 1974 r. uważałem, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Kredyty były oprocentowane poniżej inflacji, a Amerykanie i Niemcy sprzedawali nam nowoczesne technologie. Dopiero gdy ceny ropy poszybowały w górę, okazało się, że strategię trzeba zmienić. Mówiłem wielokrotnie, że następuje rewolucja technologiczna i kupowanie...
A to, czy jestem przyzwoity – nie mnie oceniać. Wielu jest takich, którzy uchodzą za przyzwoitych. Dostają medale, są poklepywani po plecach przez sobie podobnych. A bydlaki z nich, jakich mało. Oprócz „Pamiętnika kibica…” i „Ligi chuliganów” napisałeś też książkę pod prowokacyjnym tytułem „Jak pokochałem Adolfa Hitlera”. Było z nią podobnie jak z publikacjami o Wałęsie. Krytykowali ją ci, którzy nawet nie mieli jej w rękach. A książkę należy polecać, bo jest m.in. o tym, że Europa sobie nie radzi i nic nie wskazuje na to, by się to miało zmienić. Chyba każdy autor lubi swoje dzieła. Ja tę książkę lubię w sposób szczególny. Po pierwsze, bardzo łatwo mi się ją pisało. Ty, jako autor tekstów, wiesz, że najłatwiej przychodzą te, które masz w głowie, którymi żyjesz. I „Jak pokochałem...
Rafał Kotomski
Oczywiście. Przypuszczam, że Putin musiał powiedzieć swoim kagiebistom: sprawcie, by lądowanie w Smoleńsku było niemożliwe, niech lądują w Mińsku albo w Moskwie. Jak się spóźni czy nie dotrze, Kaczyński zostanie ośmieszony, wybuchnie skandal. Wtedy przesłanie o ludobójstwie i potrzebie wyjaśnienia zbrodni przejdzie niezauważone. Taki mógł być zamysł. Lotnisko w Smoleńsku nie było przygotowane na przyjęcie samolotu. Wiadomo, że sprowadzono specjalny sprzęt ułatwiający lądowanie, ale 10 kwietnia zniknął. Nie mam wątpliwości, że pilot został wprowadzony w błąd przez wieżę kontrolną. Nie zamknięto lotniska i robiono wszystko, by zrzucić winę na Polaków. Bo to przecież oni zdecydowali o lądowaniu w bardzo złych warunkach, na złym lotnisku. Katastrofa była niezamierzonym efektem takiej brudnej...
Rafał Kotomski
Nie zarzucam Wam bierności, tylko odnoszę wrażenie, że za słabo Was słychać. Rzeczywiście, mamy pewien problem z przebiciem się do świadomości społeczeństwa. Sytuacja Wam sprzyja. Zdaje się powracać czarno-biały podział. Rząd swoje, a ludzie swoje. Zgoda, ale proszę też zauważyć, że fałszywa interpretacja rzeczywistości bywa chętnie przyjmowana przez część Polaków, nawet tych bez pracy. Ci ludzie są w stanie beznadziei, pozostawieni sami sobie. Państwo odwróciło się do nich plecami. Tak było w przypadku środowisk popegeerowskich. Ten stan wiąże się często z biernością i łatwym przyjmowaniem medialno-rządowego blichtru. Ludzie wolą myśleć, że jest przyjemnie, a nie zastanawiać się, dlaczego dzieje się źle. Trzeba do nich dotrzeć i pokazać prawdę. Nic więcej. Nie powinniście...
Anita Gargas
Swoje urzędowanie, pełnienie obowiązków szefa SKW, rozpocząłem 19 listopada 2007 r. Tego samego dnia zostałem poinformowany przez płk. Andrzeja Kowalskiego, mojego poprzednika, o działaniach żołnierzy oraz funkcjonariuszy SKW w związku z wydarzeniami w Nangar Khel. Zostałem też zapoznany z dokumentami. Nie miałem żadnych uwag co do Profesjonalizmu tych działań. Były przeprowadzone w sposób właściwy. W czasie trzech miesięcy mojej bytności w SKW prowadzona była kontrola SKW, która obejmowała również działania operacyjne. Zapoznawszy się z materiałami dotyczącymi Nangar Khel, nie znalazłem tam niczego, co mogło mi posłużyć jako dowód na nieprawidłowości w SKW albo jako argument na rzecz tych nieprawidłowości. Co więcej, ze względu na znaczenie tej sprawy nie poprzestałem na lekturze...
Leszek Misiak
 „GP” zapytała 5 sierpnia 2010 r. NPW, czy polscy prokuratorzy dysponują zdjęciami satelitarnymi. Płk Zbigniew Rzepa odpowiedział nam, że „polska prokuratura oczekuje na realizację swojego wniosku o pomoc prawną skierowanego do Prokuratora Generalnego Stanów Zjednoczonych”. Jak widać władze zafundowały nam „cyrk” ze zdjęciami satelitarnymi, niczym przysłowiowe gonienie króliczka – nie chodzi o to, by go złapać, lecz by go gonić. Jeśli materiały otrzymane z USA były przetrzymywane w jednej z agend rządu, jaki mógłby być tego powód? Nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć, mogę jedynie domniemywać, że albo informacje były nieprzydatne dla postępowania, albo odwrotnie – wskazywały na pewne np. uchybienia lub dostarczały innej istotnej wiedzy o tej katastrofie, którą z jakiś...
Przemysław Harczuk
Z czego przede wszystkim powinni się wytłumaczyć? Chociażby z kosztów budowy. Stadion Schalke Arena to najnowocześniejszy obiekt świata – ma przesuwany dach, przenośną murawę, można tam organizować wszystko – koncerty, widowiska sportowe, obiekt może służyć jako hala. Jego budowa kosztowała Niemców 370 mln euro. Na Stadion Narodowy już teraz wydano pół miliarda, a to jeszcze nie koniec. Teraz okazuje się, że nie ma spełnionych wymogów bezpieczeństwa, nie zapewniono ewakuacji pożarowej. Już nie wspominam o słynnych schodach. Można powiedzieć: „skończyły się żarty, zaczęły się schody”. Nie należy zapominać, że podczas budowy stadionów w Warszawie i we Wrocławiu doszło do kilku wypadków śmiertelnych. Proszę zauważyć, że o nich nic się nie mówi, bo wszyscy przyjmują zasadę „wita, rozumita...
Katarzyna Gójska-Hejke
Zakładam, że z upływem czasu podjął decyzję, iż chce ubiegać się o status świadka koronnego. Widocznie skalkulował, że lepiej obciążyć innych gangsterów, niż spędzić za kratami kilkanaście lat życia z poczuciem lojalności wobec nich. By zostać świadkiem koronnym, skruszony przestępca jeszcze jako podejrzany składa pełne wyjaśnienia. Musi wyjawić prokuratorowi całą swoją działalność przestępczą. Zresztą nie tylko swoją, ale i innych osób, o których działalności przestępczej wie cokolwiek. Musi być bezwzględnie szczery, bo wszystkie podane fakty są dokładnie weryfikowane. Jeśli okazałoby się, iż coś zataił, przemilczał lub zafałszował, nie zostałby świadkiem koronnym. Co ważne, jednym z warunków uzyskania statutu świadka koronnego jest również konieczność wyjawienia organom śledczym, gdzie...
Teresa Wójcik
To była ważna wizyta dla Polski, wcale nie kurtuazyjna, lecz potwierdzająca, że dla Stanów Zjednoczonych jesteśmy ważnym partnerem. To powrót do stanu sprzed kilku lat, kiedy Polska miała dla Amerykanów znaczenie może nie zasadnicze, ale bardzo ważne. Zwłaszcza w skali europejskiej. Przecież nasz kraj odwiedziło siedmiu prezydentów USA, wszyscy pełniący ten urząd po II Wojnie Światowej od prezydentury Richarda Nixona, za wyjątkiem Ronalda Reagana, który sprawował prezydenturę w czasie stanu wojennego. Stan stosunków polsko-amerykańskich zależy od obu stron, co szczególnie doceniał w swojej polityce śp. Prezydent Lech Kaczyński. O to muszą dbać także kolejni prezydenci RP. Ogromna i licząca się Polonia w USA była bardzo zaniepokojona rozluźnieniem w ostatnich latach tych...
Rafał Kotomski
Na Pomorze też raczej nie przyjechała w odruchu serca, prawda? Wizyta była przygotowana, a nie spontaniczna. Szeroko komentowały ją niemieckie media. A pani Steinbach pojawiała się, gdzie mogła. Pokazała, że nie jest osobą kulturalną. Bo jeśli ktoś jej nie zaprasza, to nie powinna pchać się drzwiami i oknami. Widać różnicę wobec wizyty prezydenta Niemiec Christiana Wulffa, który przyjechał odwiedzić rodzinne strony. Steinbach to zwykła prowokatorka. Dobrze wiedziała, jakie emocje wzbudzi wśród ofiar II wojny światowej, które alergicznie reagują na jej retorykę. Przecież chodziło tylko o to, by pokazać kontrast pomiędzy kulturalną, starszą panią składającą kwiatki w wybranych miejscach a niegodnie zachowującym się, rozwrzeszczanym tłumem Polaków. Na szczęście to się nie udało. Nasz apel...
Rafał Kotomski
To stało się już faktem. Musimy teraz zjeść tę żabę od Platformy? Obawiam się, że otwarto puszkę Pandory, a efekty tego będziemy mogli sprawdzić za 20–30 lat. Może się okazać, że legitymizowanie RAŚ doprowadzi do eskalacji ekstremizmów, jak np. w Hiszpanii z autonomią Basków. Odrębność narodowa pobudzona w sposób sztuczny może wywołać wystąpienia, w których zamiast argumentów używana będzie brutalna siła. Miejmy nadzieję, że to tylko czarnowidztwo. Po co jednak dzisiaj Platformie legitymizacja RAŚ? Rządzący Polską znani są z tego, że dla nich liczy się tylko tu i teraz. Nie biorą pod uwagę tego, co może stać się za rok czy parę lat. To ich nie interesuje, po nas choćby potop. Dla doraźnych celów politycznych doprowadzili na Śląsku do koalicji z RAŚ. Mówiąc kolokwialnie – obudzą...
Dorota Kania
Wydarzenia tego typu zawsze można traktować jako sprawdzanie odporności drugiej strony, ale wydaje mi się, że trzeba do nich przykładać właściwą miarę. Niewątpliwie testowaniem polskich polityków czy generalnie polityki polskiej było zdjęcie tablicy w Smoleńsku. Stało się to przed wizytą polskiego prezydenta i Rosja chciała postawić w trudnej sytuacji stronę polską. Chciała sprawdzić stopień twardości, elastyczności lub ugodowości polskich polityków. Dlaczego? Po pierwsze, żeby przetestować efekty skuteczności dotychczasowej polityki. A po drugie, żeby sprawdzić zasadę, którą często cytuje prezydent Komorowski: ufaj, ale sprawdzaj. Jeśli chodzi o tablicę, którą powieszono w Słupcy, a nie w Strzałkowie, jak media mylnie podają, to nie widzę żadnego wyraźnego celu politycznego. W...
Tomasz Sakiewicz
Zatem wczesną wiosną ubiegłego roku obóz władzy rzeczywiście nie miał pewności co do zwycięstwa w wyborach prezydenckich. I to jest argument za wystawieniem Komorowskiego, którego można było w kampanii zaprezentować jako kandydata również godnego uwagi środowisk patriotycznych. Na zasadzie wielkiego nieporozumienia, ale jednak. Czy potrafi Pan odpowiedzieć na pytanie, jakie są motywy polityki zagranicznej rządu Tuska czy szerzej – całego obozu władzy? Co chce osiągnąć? Do czego zmierza? Odpowiadając na te pytania, muszę cofnąć się do początku lat 90. Donald Tusk był wtedy bardzo aktywny, aktywny był Kongres Liberalno-Demokratyczny. Ich ówczesne pomysły to federalizacja kraju (landyzacja), sfera szczególnej współpracy z Niemcami na zachodzie Polski, z ZSRR (jeszcze istniał) na...
Katarzyna Gójska-Hejke
Zatem wczesną wiosną ubiegłego roku obóz władzy rzeczywiście nie miał pewności co do zwycięstwa w wyborach prezydenckich. I to jest argument za wystawieniem Komorowskiego, którego można było w kampanii zaprezentować jako kandydata również godnego uwagi środowisk patriotycznych. Na zasadzie wielkiego nieporozumienia, ale jednak. Czy potrafi Pan odpowiedzieć na pytanie, jakie są motywy polityki zagranicznej rządu Tuska czy szerzej – całego obozu władzy? Co chce osiągnąć? Do czego zmierza? Odpowiadając na te pytania, muszę cofnąć się do początku lat 90. Donald Tusk był wtedy bardzo aktywny, aktywny był Kongres Liberalno-Demokratyczny. Ich ówczesne pomysły to federalizacja kraju (landyzacja), sfera szczególnej współpracy z Niemcami na zachodzie Polski, z ZSRR (jeszcze istniał) na...
Rafał Kotomski
Objaw bolesnego pęknięcia Polaków Anno Domini 2011? Chyba coś więcej. Powiedzmy o tym – programowe zacietrzewienie. Po prostu: zagłuszyć. I gdybyż to była jakaś realna kontra, gdyby chodziło o spór, o sytuację, kiedy padają odmienne argumenty. Niestety, to było założone z góry. Chamskie wycie i produkowanie hałasu za pomocą mechanicznych urządzeń. Sytuacja dla mnie bardzo bolesna i smutna. Bo ja to tak jeszcze widziałem: w symbolicznym miejscu, pod Wawelem Wyspiańskiego, stoi chochoł i wyje, naprzeciwko ludzi modlących się pod krzyżem. Mamy wykluczyć chochoła z naszej wspólnoty? Wyrzucić go i traktować jak obce ciało? Oczywiście, że nie chciałbym w sobie hodować pogardy ani nienawiści. Nie umiem się na to zdobyć. Raczej odczuwam żal. Również wobec manipulatorów i przywódców....
Urszula M. Radziszewska
Dlaczego zamknięto wam stadion? Bo „tak”. Teoretycznie chodziło o odpalenie rac na meczu z Zagłębiem Lubin. Kłopot w tym, że rząd to potraktował jako temat zastępczy. Drogi są dziurawe, kolej prawie nie działa. Przed Euro 2012 to właśnie to odstraszy kibiców z zagranicy, a nie kibice z Polski. Najwygodniej jest zrzucić winę na nas. Od lat na polskich stadionach jest spokojnie, prawie nie dochodzi do burd. Mecz Pucharu Polski był okazją do wystrzelenia z nieistniejącej armaty. Ostatnio przeglądałem jeden z dużych portali internetowych i osiem newsów na dziesięć było poświęconych „stadionowym bandytom”. Władze powołują się na Anglię, tymczasem niedawno na angielskim stadionie zginął kibic. Polskie stadiony są więc wyjątkowo bezpieczne. Najprościej jest po wybrykach kilku chuliganów...
Tadeusz Święchowicz
Od pierwszych dni po katastrofie Rosjanie nie umożliwiali polskim przedstawicielom udziału w wielu czynnościach i dostępu do licznych dokumentów. Na utrudnianie bądź uniemożliwianie pełnego uczestnictwa w badaniach wielokrotnie zwracał uwagę zarówno MAK-owi, jak i naszemu rządowi polski akredytowany płk Edmund Klich. Prof. Żylicz, członek Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, twierdzi, że w pierwszym okresie udział polskich przedstawicieli w badaniach MAK nie napotykał żadnych trudności. Nie zgadzam się z tą opinią. Pan Edmund Klich wielokrotnie od samego początku zgłaszał, że były bardzo poważne problemy we współpracy z MAK, choćby odmowa udziału w oblocie lotniska 15 kwietnia. Do dziś nie mamy dokumentacji tej czynności i wielu innych podstawowych dokumentów w...
Rafał Kotomski
No właśnie, i tę deklarację warto powtarzać tym, którzy nie rozumieją. Pani i innym najbliższym ofiar krwawej pacyfikacji „Wujka” nie chodzi o zemstę. Jak powietrza łakniemy poczucia sprawiedliwości. W przypadku Kiszczaka byłoby nią stwierdzenie, że przyczynił się do śmierci naszych mężów. Naprawdę uważam, że wreszcie sprawiedliwości mogłoby stać się zadość. A ten człowiek mógłby stanąć i przyznać się, że winę jednak ponosi. Zwłaszcza że to podobno „człowiek honoru”. Chyba nie można dziś dobitniej udowodnić, jak żałosne okazało się użycie tego określenia wobec Kiszczaka. Niestety, dlatego wyrok warszawskiego sądu naprawdę mnie rozczarował. Ale powiedziała Pani też, że się go spodziewała. Dlaczego? Proszę sobie przypomnieć poprzednie procesy w sprawie „Wujka”. A to...
Filip Rdesiński
Całe życie Karola Wojtyły było zanurzone w Bogu. Świadczą o tym dokumenty i świadkowie. Przeżywał on od najmłodszych lat tajemnicę Boga w duszy i tajemnicę obecności Boga w świecie. Boga Stworzyciela, który kieruje życiem człowieka i całego świata. Jan Paweł II w tym dojrzewał przez cale życie. Jego świętość ujawniała się w człowieczeństwie. On był bliski dla każdego i w każdej sytuacji, a przeżywanie życia Bożego, Eucharystii na co dzień emanowało z jego życia. Każdy, kto do niego się zbliżył, kto miał z nim jakiś kontakt osobisty, odczuł, że w tym człowieku jest coś wyjątkowego. Są jednak środowiska, które sprzeciwiają się procesowi beatyfikacyjnemu Jana Pawła II. Z jednej strony są to lefebryści, z drugiej katoliccy liberałowie. Zwykle tak jest, że święci mają swoich...
Rafał Kotomski
Wśród relacji we włoskiej telewizji widziałam dziennikarza, który stał wśród zniczy na Krakowskim Przedmieściu i na żywo relacjonował wszystko, co się wówczas działo. Później, już w Polsce, spotkałam go w Krakowie i poprosiłam o rozmowę. W Warszawie swoimi wrażeniami podzieliłam się z producentem Robertem Kaczmarkiem i tak się narodził pomysł filmu, by tragedię i żałobę bezpośrednio po katastrofie pokazać przez pryzmat zagranicznych korespondentów, którzy byli w Polsce podczas pierwszego tygodnia żałoby. W jakich okolicznościach powstawały zdjęcia? Rozmowy nagrywałam w piątek i sobotę w Warszawie oraz w niedzielę, gdy odbywał się pogrzeb Pary Prezydenckiej w Krakowie. 18 kwietnia był też ostatnim moim dniem zdjęciowym. Tytuł filmu jest po prostu cytatem ze wszystkich rozmówców – bo...
Przemysław Harczuk
Robert Pazik jest, po Wojciechu Franiewskim i Sławomirze Kościuku, trzecim z kolei zabójcą Krzysztofa Olewnika, który miał powiesić się w więzieniu. Jednak we wszystkich trzech sprawach zachodzi poważne podejrzenie, że mieliśmy do czynienia z zabójstwem. Śledztwa zostały umorzone, mimo że materiał dowodowy w przypadku Franiewskiego wskazywał na użycie przez niego w więzieniu środków odurzających lub alkoholu. W przypadku Kościuka, według jednej z opinii biegłych, ślady na przedramieniu wskazują na to, że był on przed śmiercią ciągnięty, co z kolei sugeruje, że być może pętlę zarzucono mu na szyję siłą. Istnieje też odrębna opinia zakładu ekspertyz sądowych, według której obrażenia Kościuka powstały już w stanie agonalnym. Dziwna jest też śmierć strażnika, który w areszcie pilnował...
Rafał Kotomski
A rodzina, czy też zabroniono im odwiedzać więźnia? Niestety tak. Jak do tej pory wszystkie wizyty są zabronione. W Polsce oskarżenia wobec Andrzeja Poczobuta spotkały się ze zdecydowaną krytyką. Nie mamy wątpliwości, że jest więźniem politycznym, który siedzi za wolność słowa. Formułowane zarzuty wydają się absurdalne. Oczywiście, przecież oskarżono go na podstawie tekstów, które publikował jako korespondent „Gazety Wyborczej” i za wypowiedzi umieszczane na blogu. To niecodzienna praktyka wobec dziennikarzy, choć wcześniej zdarzyło się już kilka procesów o obrazę Łukaszenki, paru dziennikarzy trafiło do więzienia. Potem była dłuższa przerwa w podobnych praktykach, aż do czasu aresztowania Andrzeja. Czy można mówić o jakiejkolwiek presji opinii publicznej na Białorusi, by...
Joanna Lichocka
Zewsząd dobiegają głosy, że właściwie żałoba powinna się już skończyć. Dla mnie i dla moich przyjaciół z Kancelarii z pewnością tak nie jest. Zastanawialiśmy się, co my, współpracownicy śp. Lecha Kaczyńskiego, możemy zrobić rok po katastrofie dla pamięci o nim? I postanowiliśmy, że pojedziemy z Warszawy do Krakowa na uroczystości 18 kwietnia na rowerach, zatrzymując się w tych miejscowościach, w których wcześniej byliśmy z Panem Prezydentem. Trasa jest przez to nieco dłuższa, mamy do przejechania ponad 400 km. Ta podróż ma przypomnieć nie tylko postać prezydenta i jego dokonania, ale też mieszkańcom konkretnych miejscowości – spotkania z Lechem Kaczyńskim. Jestem przekonany, że po drodze zobaczymy wielu z tych, którzy podczas jego prezydentury rozmawiali z nim, gdy przyjeżdżał do ich...
Joanna Lichocka
Przez cztery lata pracowałem w zespole obsługi organizacyjnej Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Zajmowaliśmy się przygotowaniem wizyt krajowych i zagranicznych od strony praktycznej: zamówienia samolotów, dopięcie spraw technicznych. Do moich zadań należała np. pomoc przy zakupie upominków, które Pan Prezydent wręczał. Zajmowaliśmy się rezerwacją hoteli, rozpisaniem kolumn w porozumieniu z protokołem dyplomatycznym, czyli samochodów, którymi będzie się poruszała delegacja z Prezydentem. Zamawialiśmy samolot, catering. Gdy chodziło o przygotowanie wizyty za granicą, to albo ja, albo ktoś z moich kolegów lub koleżanek udawał się wcześniej na wizytę przygotowawczą. W takich wyjazdach uczestniczyło Biuro Ochrony Rządu i osoby z Ministerstwa Spraw Zagranicznych odpowiedzialne za protokół...

Pages