Smoleńsk 2010

Grzegorz Wierzchołowski
Decydujące opinie dotyczące katastrofy smoleńskiej zostaną przedstawione przez prokuraturę wojskową akurat w okresie obchodów czwartej rocznicy tragedii oraz kampanii przed wyborami europejskimi. I, jak można się spodziewać, będą zbieżne z zapotrzebowaniem politycznym rządu Prowadzone przez prokuraturę wojskową śledztwo smoleńskie zostało kilka miesięcy temu przedłużone do 10 kwietnia 2014 r. W dniu tym w całej Polsce odbywać się będą (jak co roku) ogólnopolskie obchody rocznicy katastrofy smoleńskiej ‒ bardzo niewygodne dla władzy. Trwać też już będzie w pełni kampania przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, zaplanowanymi na 25 maja 2014 r. W tym właśnie czasie zostaną przedstawione szczegółowe informacje dotyczące opinii na temat obecności śladów substancji wybuchowych na wraku...
Dorota Kania
Prof. Paweł Artymowicz to najbardziej medialny uczony atakujący ekspertów, którzy śmieli podważać wiarygodność rosyjskiego oraz polskiego – oficjalnego – smoleńskiego śledztwa. Jest autorytetem u Lisa, Sekielskiego czy na łamach „Faktów i Mitów”. Jego brat Andrzej Artymowicz zasiada w zespole ekspertów powołanym przez Wojskową Prokuraturę. Ojciec obu braci Artymowicz, jak sam napisał, „walczył z bandami NSZ”. Natomiast dziadek należał do Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi i siedział w II RP w więzieniu za antypolską działalność Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie potwierdziła w odpowiedzi na pytania „Gazety Polskiej”, że Andrzej Artymowicz wykonuje w śledztwie w sprawie katastrofy smoleńskiej czynności biegłego o specjalności przetwarzanie oraz inżynieria dźwięku....
Dorota Kania
W ubiegłym tygodniu sejmowa Komisja Sprawiedliwości miała wysłuchać prokuratura generalnego Andrzeja Seremeta w związku z nieprawidłowościami przy identyfikacji zwłok Anny Walentynowicz. Prokurator generalny nie chciał odpowiadać na pytania rodziny i posłów, odmówił przyjścia do parlamentu, argumentując, że na ten temat wypowiadał się na forum sejmu we… wrześniu 2012 r. Wystąpienie, na które powoływał się prokurator generalny, odbiło się szerokim echem przede wszystkim  z powodu insynuacji, że to rodzina Anny Walentynowicz jest winna nieprawidłowej identyfikacji jej ciała w Moskwie. – Te słowa bardzo nas zraniły, ponieważ zarówno ja, jak i inne osoby nie miały wątpliwości przy identyfikacji mamy. Jej ciało nie było uszkodzone, a twarz doskonale zachowana – podkreśla syn Janusz...
Katarzyna Pawlak
W ubiegłym tygodniu sejmowa Komisja Sprawiedliwości miała wysłuchać prokuratura generalnego Andrzeja Seremeta w związku z nieprawidłowościami przy identyfikacji zwłok Anny Walentynowicz. Prokurator generalny nie chciał odpowiadać na pytania rodziny i posłów, odmówił przyjścia do parlamentu, argumentując, że na ten temat wypowiadał się na forum sejmu we… wrześniu 2012 r. Wystąpienie, na które powoływał się prokurator generalny, odbiło się szerokim echem przede wszystkim  z powodu insynuacji, że to rodzina Anny Walentynowicz jest winna nieprawidłowej identyfikacji jej ciała w Moskwie. – Te słowa bardzo nas zraniły, ponieważ zarówno ja, jak i inne osoby nie miały wątpliwości przy identyfikacji mamy. Jej ciało nie było uszkodzone, a twarz doskonale zachowana – podkreśla syn Janusz...
Za sprawą Smoleńska przepadłe pokolenia, których głos był dotąd skutecznie zagłuszany, zyskały do nas dostęp, jakby otworzyła się zamknięta na głucho brama do przeszłości. Przez Polskę idzie przeciąg Węzłowe punkty w życiu narodu nie zawsze bywają rozpoznawane od razu. Zdarza się, że dopiero po czasie pewne sekwencje wydarzeń zostają uznane za istotne i konstytuujące wspólnotę. We właściwej ocenie czynów i osób na ogół przeszkadza zbytnia bliskość czasowa – to  dystans jest ojcem proporcji i miar. Konfederacja barska, na przykład, dziś uważana za pierwszy niepodległościowy zryw Polaków, objawiła swój wspólnototwórczy potencjał symboliczny dopiero w XIX stuleciu, kiedy najwięksi twórcy romantyczni – Mickiewicz, Słowacki, Rzewuski – podjęli trud  utrwalenia konfederackiej...
Grzegorz Wierzchołowski
Po ostatnim tygodniu coraz trudniej uzasadnić dalsze istnienie zespołu Macieja Laska. Najpierw podjął on wyjątkowo nieudolną polemikę z niezależnym duńskim ekspertem. Kilka dni później okazało się zaś, że pierwsze zdjęcia z miejsca katastrofy smoleńskiej zostały wykonane przez rządowych specjalistów dopiero dzień po tragedii, i to… tanim telefonem komórkowym Faktysmolensk.gov.pl – pod tym adresem umieszczono w październiku 2013 r. stronę rządowego zespołu Macieja Laska. Opłacana z publicznych pieniędzy grupa ekspertów miała wyjaśniać budzące wątpliwości aspekty katastrofy smoleńskiej. Niestety – z każdym dniem funkcjonowania zespołu sens jego działalności stoi pod coraz większym znakiem zapytania. Joergensen odpowiada Kowaleczce Na ostatniej konferencji smoleńskiej jeden z...
Grzegorz Wierzchołowski
Najpierw prokuratura wojskowa za pośrednictwem „Gazety Wyborczej” stwierdziła, że zapisy czarnych skrzynek Tu-154 nie były manipulowane. Potem zespół Laska oświadczył, że tupolew rozpadł się w wyniku zwykłego uderzenia o ziemię. Niestety – na poparcie tych tez nie przedstawiono żadnych dowodów Tymczasem nastąpił atak na Antoniego Macierewicza, przewodniczącego smoleńskiego zespołu parlamentarnego. Tygodnik „Wprost” zarzucił mu, że w 2007 r. (jako szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego) przekazał raport z weryfikacji WSI do tłumaczenia na język rosyjski, zanim dokument upubliczniono w języku polskim. I choć portal Niezalezna.pl ujawnił umowę zlecającą tłumaczenie, z której jednoznacznie wynika, że raport przekazano do tłumaczenia ponad cztery miesiące po ogłoszeniu go w Polsce, została...
Aleksander Ścios
Tragedia smoleńska jest bez wątpienia tym wydarzeniem w najnowszej historii Polski, które w sposób szczególnie wyrazisty obnaża nasz stosunek do prawdy, ujawnia najgłębsze cechy osobowości i pozwala identyfikować więzi z polską tradycją i kulturą. Rzeczywiste rozbieżności w ocenie przyczyn tragedii nie wynikają przecież z rzekomych odmienności politycznych, lecz sięgają znacznie głębiej, w pokłady naszego człowieczeństwa, systemu wartości czy poczucia więzi narodowej Zasadniczym atrybutem umożliwiającym dostrzeżenie tych różnic jest z pewnością język. To w sferze słowa i elementarnych pojęć następuje demaskacja myśli i projekcja ukrytych intencji. Słuchając różnych wypowiedzi, nie zwracamy zwykle uwagi na ich pierwotne źródła lub inspiracje. Dopiero wskazanie tych związków pozwala...
Anita Gargas
Spośród 24 rosyjskich dokumentacji medyczno-sekcyjnych dotyczących 24 kobiet, które zginęły na pokładzie tupolewa, żadna nie opisuje śp. Anny Walentynowicz. Tak twierdzą syn i wnuk legendy Solidarności, którzy zapoznali się z aktami w prokuraturze. – Dokumentacja przypisana do osoby pochowanej po ekshumacjach w grobie Anny Walentynowicz nie dotyczy naszej Matki i Babci. W grobie w Gdańsku leży inna osoba – zapewniają Janusz Walentynowicz i jego syn Piotr Ale to nie koniec skandalu. Jak poinformowali nas bliscy Anny Walentynowicz, dwie spośród 24 rosyjskich dokumentacji medyczno-sekcyjnych zawierają opis całych zwłok, choć zachowały się jedynie nieznaczne szczątki tych ofiar. 100-procentowe rozpoznanie Gehenna bliskich Anny Walentynowicz trwa od lata 2012 r. To wtedy prokuratura...
Grzegorz Wierzchołowski
Radosław Sikorski stwierdził, że o rzekomym uderzeniu Tu-154 w brzozę dowiedział się zaraz po katastrofie 10 kwietnia 2010 r., a źródłem jego informacji była smoleńska wieża. Problem w tym, że rosyjscy kontrolerzy nic nie mówili o żadnym drzewie, o które miałby zahaczyć samolot Do ujawnienia źródła informacji o rzekomym zderzeniu tupolewa z drzewem nakłonili Sikorskiego publicyści „Gazety Polskiej”: Joanna Lichocka i Robert Tekieli. Na Twitterze, ulubionym internetowym serwisie społecznościowym ministra, zadali mu kilka pytań o katastrofę. Jedno z nich brzmiało: „I miał Pan na temat toru lotu sprawdzone informacje przed godziną 10:19 w dniu 10 kwietnia 2010 r.?” Wieża nie mogła wiedzieć o brzozie Sikorski odpowiedział wówczas: „Tak. Wiadomość z wieży, że zahaczyli o drzewo, co...
Piotr Lisiewicz
Bogusław Chrabota został naczelnym „Rzeczpospolitej” po tym, jak Grzegorz Hajdarowicz zwolnił poprzednią ekipę po tekście Cezarego Gmyza o trotylu na wraku tupolewa. Chrabota miał walczyć o utrzymanie dotychczasowych czytelników. Jego brutalny atak na profesorów badających katastrofę smoleńską pokazuje, że wyciągnął nauczkę z tego, jaki los spotkał jego kolegów, którzy odważyli się pisać prawdę – Zachowanie Chraboty to taki papierek lakmusowy degradacji środowiska dziennikarskiego – uważa dziennikarz Tadeusz Święchowicz, wieloletni kolega Chraboty od czasu studiów w latach 80. Przypomnijmy, że z okazji Wszystkich Świętych Chrabota opublikował w swojej gazecie tekst, w którym wspominał czterech swoich znajomych, którzy zginęli w Smoleńsku. Melancholijne wspominki uzupełnił brutalnym...
Piotr Lisiewicz
Celem smoleńskiej zbrodni było nie tylko uderzenie w Polskę. Ratując w 2008 r. pod przywództwem Lecha Kaczyńskiego Gruzję, kraje naszego regionu pierwszy raz od II wojny zachowały się tak, jakby były pełnoprawnymi europejskimi państwami, a nie satelitami Moskwy. Smoleńsk był udaną demonstracją, odpowiedzią Rosji: jesteście tylko postkolonialnymi byłymi demoludami, skoro prezydenta Polski, która miała aspiracje wam przewodzić, można bezkarnie zabić. I zarówno jego naród, jak i zachodni sojusznicy nie ruszą w tej sprawie palcem Katastrofa smoleńska miała za cel wywołanie katastrofy posmoleńskiej. Obie były równie starannie dopracowane przez tego samego autora scenariusza. Bez przygotowania tej drugiej – pierwsza nie miałaby sensu. Zdegradować i poniżyć lidera, to reszta się...
Grzegorz Wierzchołowski
„Komisja Laska obala tezy »Gazety Polskiej«” – pod takim tytułem ukazała się w „Gazecie Wyborczej” publikacja Agnieszki Kublik, będąca rzekomo odpowiedzią na mój tekst w „Gazecie Polskiej”. Rzekomo, bo większości tez, które „obala” tandem Lasek–Kublik, w moim artykule po prostu nie ma Na początek dwa małe wyjaśnienia. Po pierwsze: „Gazeta Polska” nie napisała żadnego sążnistego artykułu o „rozpylonym w powietrzu helu”, jak twierdzą Maciej Lasek i Agnieszka Kublik. Specjalistą w dziedzinie helu jest mecenas Rafał Rogalski, który – jak się zdaje – wspiera dziś właśnie Laska. Po drugie: „Gazeta Polska” nie jest nieformalnym organem prasowym zespołu Macierewicza, bo śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej zaczęła prowadzić długo przed jego powołaniem. A teraz przejdźmy do meritum, czyli...
Marcin Gugulski
Trzy i pół roku po katastrofie smoleńskiej wiemy o jej przebiegu, przyczynach i miejscach pochówków ofiar mniej, niż trzy i pół roku po zbrodni w Katyniu wiedzieliśmy o jej przebiegu, sprawcach i miejscu pochówku ofiar Nie wyliczę tu wszystkich kłamstw, które powiedziano, napisano lub pokazano na temat katastrofy oraz badania i zacierania jej śladów. Rodziny ofiar, posłowie, senatorowie i doradcy zespołu parlamentarnego, uczestnicy konferencji smoleńskich oraz prasa i blogerzy naliczyli ich już grubo ponad 1000. Czy oni wszyscy kłamali? Na mapie konturowej ciągłym liniom urzędowych kłamstw smoleńskich towarzyszyłyby wężowe zygzaki manipulacji medialnych i przerywane linie krętactw prywatnych. Czerwonym kolorem wyróżniono ...
Piotr Lisiewicz
„Człowiek o moralności alfonsa” – mówił o Januszu Szpotańskim Władysław Gomułka. „Degradacja osobowościowa i moralna tego środowiska jest totalna” – tak filozof Jan Hartman napisał ostatnio o „smoleńszczykach”. Język nagonki na profesorów badających katastrofę smoleńską żywcem przeniesiony został z antyinteligenckich nagonek z czasów PRL „Człowiek szanujący własną godność broni swych przekonań w polemice, sięga po argumenty, pogardza zaś błotem kalumnii. Nigdy nie bierze udziału w nagonce” – napisał 16 września 2005 r., w czasach rządów PiS, Adam Michnik. Michnik o ohydzie nagonek Nagonki m.in. z czasów PRL Michnik opisał tak: „Bywały organizowane z nakazu władzy, ale bywały też inspirowane przez środowiska opiniotwórcze aspirujące do władzy; bywały również spontaniczną reakcją na...
Magdalena Michalska
Wypowiedzi wyrwane z kontekstu, ośmieszanie, kłamstwa i pytania obliczone na to, by na siłę wykazać brak kompetencji eksperta – w ten sposób media głównego nurtu starały się umniejszyć znaczenie II Konferencji Smoleńskiej. – Ludzie, którzy dla kariery, obrony własnych interesów bądź ze strachu przed Rosją głoszą kłamstwo smoleńskie, potrzebują swoją podłość zracjonalizować – komentuje politolog dr Jerzy Targalski W festiwalu kłamstwa i szczucia, z jakim musieli zmierzyć się biorący udział w debacie niezależni eksperci, przoduje – jak zawsze zresztą – „Gazeta Wyborcza”. Wystarczy prześledzić tytuły na związanym z dziennikiem portalu gazeta.pl, by zobaczyć, jakiego języka używa się, by zdezawuować znaczenie konferencji. „Oto dlaczego konferencji »ekspertów Macierewicza« nie da się...
Grzegorz Wierzchołowski
Utytułowani naukowcy różnych specjalizacji nie mają wątpliwości, że oficjalna wersja tragedii 10 kwietnia 2010 r. nie ma nic wspólnego z prawdą, a badanie katastrofy i dotyczące jej śledztwo prowadzone są pod dyktando Rosji. „Gazeta Polska” przygotowała raport dotyczący głównych tez, jakie postawili na II Konferencji Smoleńskiej niezależni uczeni Dwa dni obrad, cztery sesje, ponad 30 referatów, kilkudziesięciu prelegentów z Polski i ze świata, 49 członków Komitetu Naukowego (w większości posiadających tytuł profesora) – to liczbowe streszczenie imponującej inicjatywy polskiego środowiska naukowego. Niestety, wnioski, jakie płyną z wystąpień poszczególnych referentów, są przerażające. Wynika z nich, że samolot Tu-154 z 96 Polakami na pokładzie został zniszczony w wyniku eksplozji, a...
Grzegorz Wierzchołowski
Mimo trwającej od kilku tygodni nagonki na niezależnych naukowców II Konferencja Smoleńska okazała się spektakularnym sukcesem. Uczeni nie tylko podważyli wszystkie główne tezy raportu Millera, lecz także ujawnili nowe przesłanki przemawiające za hipotezą zamachu Kilkudziesięciu naukowców z Polski i zagranicy (wielu z nich z tytułami profesorskimi), wyjątkowe referaty, ważni goście (m.in. rodziny smoleńskie, pilot Jaka-40 Artur Wosztyl i reżyser Antoni Krauze), interesujące dyskusje między uczestnikami – II Konferencja Smoleńska była wydarzeniem, którego rangi nie sposób przecenić. Wściekłe relacje mainstreamowych mediów, nazywających konferencję pseudonaukową, dowodzą tylko wagi zaprezentowanych na niej ustaleń. „Dodatkowo spośród czterech zdjęć satelitarnych z różnych dni na trzech...
Miesięcznicę rozpoczęła msza św. w warszawskiej archikatedrze św. Jana (fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska) Ruszył Marsz Pamięci przed Pałac Prezydencki (fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska) Na uroczystościach nie mogło zabraknąć Jarosława Kaczyńskiego (Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska)
Analiza ostatniej oszczerczej kampanii przeciw prof. Wiesławowi Biniendzie, rozpowszechnionej serią występów dr. inż. Macieja Laska, dr. inż. Edwarda Łojka oraz kpt. Wiesława Jedynaka w „zaprzyjaźnionych mediach”, nasuwa bardzo smutne wnioski nie tylko co do profesjonalizmu członków zespołu Laska i znajomości raportu komisji Millera wśród jego twórców, ale także potwierdza konsekwentne stosowanie przez nich podwójnych standardów Członkowie zespołu Laska zarzucili prof. Biniendzie, że przy okazji publicznej prezentacji wyników komputerowej symulacji, jak wygląda skrzydło samolotu po zderzeniu z brzozą, posłużył się zmanipulowanym zdjęciem. Merytorycznie rzecz biorąc, nie mają racji: wygląd i układ elementów wraku na tym zdjęciu jest dokładnie taki sam, jak na innych znanych zdjęciach i...
Antoni Macierewicz
Doradcy techniczni Donalda Tuska postanowili ukryć fałsze raportu Millera i obronić swojego pryncypała metodą ruskich złodziei, którzy, złapani za rękę na kradzieży, mieli przykazane po pierwsze krzyczeć: „nie moja ręka”, a po drugie wołać donośnie, wskazując na okradzionego: „łapać złodzieja, łapać złodzieja” Polityczne źródła tej taktyki są oczywiste. Ostatnie miesiące przyniosły Donaldowi Tuskowi znaczące klęski grożące załamaniem się tzw. narracji smoleńskiej. Zaczęło się od decyzji Andrzeja Seremeta, prokuratora generalnego, który po trzech latach uników nagle w lipcu br. ogłosił, że i owszem, prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie wątku działania osób trzecich w związku z katastrofą smoleńską, czyli mówiąc po ludzku, bada, czy nie doszło tam do zamachu. Co więcej, wkrótce...
Wydarzenia ostatnich tygodni, w tym atak „Gazety Wyborczej” na trzech profesorów, ekspertów zespołu parlamentarnego, jednoznacznie wskazują, że rząd premiera Tuska ma zamiar ostatecznie zamknąć temat przyczyn katastrofy smoleńskiej i w tym celu skorzysta ze wszelkich dostępnych środków. Prokurator generalny Andrzej Seremet, który ostatnio gościł w Moskwie, doszedł do pełnego porozumienia z prokuratorem generalnym Federacji Rosyjskiej Jurijem Czajką i szefem Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej Aleksandrem Bastrykinem Andrzej Seremet stwierdził, że po stronie polskiej istnieją „pewne rezerwy” w sprawie postępowania smoleńskiego, oraz zadeklarował, że zostanie zrobione wszystko, aby zamknąć śledztwo. Jak czytamy w komunikacie zamieszczonym na stronach internetowych Prokuratury...
Anita Gargas
W miarę, jak zbliża się organizowana przez naukowców II Konferencja Smoleńska, rośnie aktywność opłacanego przez Kancelarię Premiera zespołu Macieja Laska. Niedawno wezwał on ekspertów niezależnych do „ujawnienia dowodów, które podważają dowody ustalone” przez komisję Millera. Ciekawe o jakie „dowody ustalone” mu chodziło, skoro komisja nie przedstawiła dotąd podstawowych z nich Weźmy dla przykładu brzozę, wokół której komisja Millera – w ślad za Rosjanami – osnuła swoją wersję o przebiegu katastrofy. Oto pytania, na które powinni odpowiedzieć Maciej Lasek i jego towarzysze. Kwestii kilka z wielu 1. Który członek komisji Millera pierwszy dotarł do brzozy, kiedy to było (chodzi o dokładny czas) i czy dotarł do niej w wyniku własnej lustracji terenu, czy też przyprowadzony przez...
Anita Gargas
Analityk ruchu dwukierunkowego na drogach dwupasmowych, specjalistka od paralotni i spadochronów, wreszcie psycholog dorabiający w salonie kosmetycznym jako ekspert od odchudzania – tacy fachowcy weszli w skład komisji badającej najpoważniejszą katastrofę lotniczą w dziejach Polski. Kierował nią Jerzy Miller, specjalista obróbki skrawaniem z doświadczeniem w zakresie świadczeń zdrowotnych i refundacji leków. W komisji nie było znawców konstrukcji tupolewa, wojskowych kontrolerów lotu ani specjalistów od wybuchów. Szesnaścioro członków komisji w ogóle nie pofatygowało się do Smoleńska, a ci, którzy tam pojechali, nie zbadali wraku ani pancernej brzozy.   Ci, którzy zarzucają ekspertom zespołu parlamentarnego, że nie są specjalistami od badania katastrof lotniczych (mimo że nigdy się...
Dorota Kania
Analityk ruchu dwukierunkowego na drogach dwupasmowych, specjalistka od paralotni i spadochronów, wreszcie psycholog dorabiający w salonie kosmetycznym jako ekspert od odchudzania – tacy fachowcy weszli w skład komisji badającej najpoważniejszą katastrofę lotniczą w dziejach Polski. Kierował nią Jerzy Miller, specjalista obróbki skrawaniem z doświadczeniem w zakresie świadczeń zdrowotnych i refundacji leków. W komisji nie było znawców konstrukcji tupolewa, wojskowych kontrolerów lotu ani specjalistów od wybuchów. Szesnaścioro członków komisji w ogóle nie pofatygowało się do Smoleńska, a ci, którzy tam pojechali, nie zbadali wraku ani pancernej brzozy.   Ci, którzy zarzucają ekspertom zespołu parlamentarnego, że nie są specjalistami od badania katastrof lotniczych (mimo że nigdy się...
Grzegorz Wierzchołowski
Analityk ruchu dwukierunkowego na drogach dwupasmowych, specjalistka od paralotni i spadochronów, wreszcie psycholog dorabiający w salonie kosmetycznym jako ekspert od odchudzania – tacy fachowcy weszli w skład komisji badającej najpoważniejszą katastrofę lotniczą w dziejach Polski. Kierował nią Jerzy Miller, specjalista obróbki skrawaniem z doświadczeniem w zakresie świadczeń zdrowotnych i refundacji leków. W komisji nie było znawców konstrukcji tupolewa, wojskowych kontrolerów lotu ani specjalistów od wybuchów. Szesnaścioro członków komisji w ogóle nie pofatygowało się do Smoleńska, a ci, którzy tam pojechali, nie zbadali wraku ani pancernej brzozy.   Ci, którzy zarzucają ekspertom zespołu parlamentarnego, że nie są specjalistami od badania katastrof lotniczych (mimo że nigdy się...
Tadeusz Święchowicz
Zespół Macieja Laska, czyli tzw. eksperci rządowi zajmujący się katastrofą smoleńską, boją się jak ognia otwartej debaty. Wcale bowiem nie zajmują się badaniem tej tragedii, lecz czarną propagandą przeciw tym, którzy próbują zbliżyć nas do prawdy. Raport Millera, którego zespół ma bronić, jest kompozycją błędów i fałszywych tez kompromitujących jego autorów.   Zadaniem zespołu Laska jest prezentowanie stanowiska rządu i obrona raportu Jerzego Millera, czyli dokumentu przygotowanego ponad dwa lata temu, który dowodzi, że winę za katastrofę ponoszą przede wszystkim polscy piloci. Faktycznie zespół Laska prowadzi kampanię przeciw zespołowi parlamentarnemu zajmującemu się katastrofą i współpracującym z nim profesorom. – Zespół Laska nie chce z nimi debaty, bo musiałby pokazać dowody,...
Grzegorz Wierzchołowski
Już za kilka tygodni odbędzie się II Konferencja Smoleńska – międzynarodowe spotkanie naukowców zainteresowanych wyjaśnieniem katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. Doborowego grona ekspertów przestraszyli się najwyraźniej eksperci z komisji Millera. Jak ustaliła „Gazeta Polska”, rządowi specjaliści nie zgłosili na konferencję ani jednego referatu.   II Konferencja Smoleńska (21–22 października 2013 r.) mogłaby być doskonałym wstępem do debaty, jaką zaproponował niedawno prof. Michał Kleiber, prezes PAN. Jego zdaniem specjaliści z komisji Millera oraz eksperci smoleńskiego zespołu parlamentarnego powinni odbyć publiczną dyskusję przy udziale mediów, co zresztą już dawno proponował Antoni Macierewicz (Maciej Lasek z komisji Millera zdecydowanie jednak wówczas odmawiał).   Trudno...
Dorota Kania
Portal Niezalezna.pl i  „Gazeta Polska” dotarły do raportu sporządzonego przez płk. Edmunda Klicha, polskiego akredytowanego przy komisji MAK. Dokument o numerze 1271/AK/92/2010/11 zatytułowany  „Uwagi Akredytowanego Przedstawiciela Polski przy Międzypaństwowym Komitecie Lotniczym do projektu raportu końcowego z badania katastrofy lotniczej samolotu Tu-154M, która wydarzyła się w dniu 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem” został sporządzony 30 listopada 2010 r.   – Taki raport powinien być sporządzony, ponieważ należało to do obowiązków akredytowanego. Zastanawialiśmy się, dlaczego nie ma takiego dokumentu, ale nie spodziewałem się, że może on po prostu zostać ukryty przed opinią publiczną. Jest to tym bardziej oburzające, że przez trzy lata obarczano winą pilotów, że...
Anita Gargas
Prokuratura wojskowa zwleka z badaniem próbek pobranych z ciał ofiar katastrofy smoleńskiej. Czy wynika to z faktu, że śledztwo prowadzą osoby, które mogą mieć zarzuty niedopełnienia obowiązków po zdarzeniach z 10 kwietnia? Wiele na to wskazuje. Gdyby bowiem badanie próbek pobranych ze szczątków ofiar wykazało obecność materiałów wybuchowych, obciążyłoby to właśnie tych śledczych – bo świadomie zrezygnowali z przeprowadzenia sekcji ciał zaraz po sprowadzeniu ich do Polski   Przygotowane do analiz próbki pochodzą z ciał ofiar, które ekshumowano, gdy wyszło na jaw, że niektóre protokoły sekcji zwłok sporządzone przez Rosjan opisują inne osoby, oraz że część szczątków ofiar zamieniono i pochowano w niewłaściwych grobach. Oględziny zwłok z równoczesnym pobieraniem próbek prowadzono w...
Grzegorz Wierzchołowski
Ujawniona niedawno przez „Gazetę Polską Codziennie” instrukcja PO, nakazująca posłom tej partii powtarzać kłamliwe tezy MAK, nie jest pierwszym takim dokumentem. Kierownictwo Platformy rozpowszechnia rosyjską wersję katastrofy smoleńskiej przy użyciu podobnych instrukcji od roku 2010.   Za katastrofę smoleńską „odpowiadają polscy piloci”, którzy „lądowali we mgle”, samolot był „prezydencki”, a wizyty premiera i prezydenta „nie były rozdzielone” – to treść instrukcji propagandowej z 4 lipca 2013 r. otrzymanej przez posłów PO od władz partyjnych, do której dotarła dwa tygodnie temu „Gazeta Polska Codziennie”.   Podobne dokumenty kierownictwo Platformy rozsyła regularnie od czasu katastrofy smoleńskiej. Liczba zawartych w nich nieprawdziwych informacji i propagandowych...
Grzegorz Wierzchołowski
Rządowi biegli, którzy wycięli fragment poprawnego zapisu tzw. polskiej czarnej skrzynki i zastąpili go rosyjską kopią niewiadomego pochodzenia, usunęli w ten sposób dane wiążące się z ostatnim alarmem systemu TAWS. System ten zarejestrował wówczas ogromną liczbę niewyjaśnionych awarii, wskazujących na rozpad samolotu w powietrzu.   Dwa tygodnie temu „Gazeta Polska” opisała ustalenia ekspertów smoleńskiego zespołu parlamentarnego. Odkryli oni, że analiza przebiegu dwóch sekund lotu Tu-154 – kluczowych dla ustalenia przyczyn katastrofy – powstała na podstawie wybrakowanej kopii rejestratora parametrów lotu, którą sporządzono w Rosji w nieznanych okolicznościach.   Jak do tego doszło? Okazuje się, że biegli pracujący dla komisji Millera i prokuratury wojskowej uzupełnili...
Anita Gargas
Zamiast działań operacyjnych po katastrofie – libacja alkoholowa, odrzucenie pomocy służb krajów NATO, niezabezpieczenie tajnych informacji z szyfrujących telefonów używanych przez członków polskiej delegacji do Smoleńska, wreszcie zdemaskowanie oficera operacyjnego pracującego w Rosji. Taki obraz Służby Kontrwywiadu Wojskowego po 10 kwietnia 2010 r. wyłania się z zawiadomień do prokuratury, złożonych przez posła Tomasza Kaczmarka.   Dotychczas nie ustalono, skąd bezpośrednio po tragedii w dniu 10 kwietnia 2010 r., w której zginęło całe kierownictwo polskiej armii, SKW wiedziała, że nie było to zamierzone działanie – czytamy w zawiadomieniu o możliwości popełnienia przestępstwa przez szefa SKW Janusza Noska. Zdaniem posła Kaczmarka taki wniosek można wysnuć na...
Grzegorz Wierzchołowski
Biegli, którzy wraz z prokuratorem udali się po raz kolejny do Smoleńska, użyli tam detektorów do przeprowadzenia ponownych badań wraku Tu-154M. Okazuje się, że urządzenia znów wykazały obecność materiałów wybuchowych na wraku.   Jak wynika z ustaleń „Rzeczpospolitej”, wskazania na detektorach są analogiczne do tych z jesieni ubiegłego roku. Wówczas w trakcie badań wraku tupolewa na wskaźnikach urządzeń pomiarowych pojawiły się nazwy materiałów wybuchowych. Prokuratura tłumaczyła pokrętnie, że pojawienie się na wyświetlaczu informacji o wykryciu TNT nie musi w rzeczywistości oznaczać jego obecności. Wyjaśnienia śledczych podważało jednak wielu ekspertów, w tym producenci urządzeń pomiarowych.   Ostatecznie wątpliwości miały rozwiać kolejne badania. Powołując się na...
Piotr Łuczuk
Biegli, którzy wraz z prokuratorem udali się po raz kolejny do Smoleńska, użyli tam detektorów do przeprowadzenia ponownych badań wraku Tu-154M. Okazuje się, że urządzenia znów wykazały obecność materiałów wybuchowych na wraku.   Jak wynika z ustaleń „Rzeczpospolitej”, wskazania na detektorach są analogiczne do tych z jesieni ubiegłego roku. Wówczas w trakcie badań wraku tupolewa na wskaźnikach urządzeń pomiarowych pojawiły się nazwy materiałów wybuchowych. Prokuratura tłumaczyła pokrętnie, że pojawienie się na wyświetlaczu informacji o wykryciu TNT nie musi w rzeczywistości oznaczać jego obecności. Wyjaśnienia śledczych podważało jednak wielu ekspertów, w tym producenci urządzeń pomiarowych.   Ostatecznie wątpliwości miały rozwiać kolejne badania. Powołując się na...
Grzegorz Wierzchołowski
Raport komisji Millera został oparty na kopii rejestratora lotu, która powstała w Moskwie bez wiedzy Polaków. Rządowi eksperci nie chcą ujawnić, w jakich okolicznościach dostali od Rosjan tę kopię i dlaczego wkleili jej fragmenty do oryginalnych zapisów tzw. polskiej czarnej skrzynki.   Analiza przebiegu dwóch ostatnich sekund lotu – kluczowych dla ustalenia przyczyn katastrofy – powstała na podstawie wybrakowanej kopii rejestratora parametrów lotu, którą sporządzono w Rosji w nieznanych okolicznościach. Ten bulwersujący fakt ujawnili współpracownicy smoleńskiego zespołu Antoniego Macierewicza: dr Kazimierz Nowaczyk i inż. Marek Dąbrowski (sprawą zajęli się też blogerzy, m.in. e2rdo).   Na czym dokładnie polegała ta manipulacja i dlaczego można ją nazwać fałszerstwem? –...
Dorota Kania
z Antonim Macierewiczem rozmawia Dorota Kania.   Jørgensen, choć patrzy na przebieg wydarzeń z zupełnie innej perspektywy, potwierdza ustalenia naukowców – Szuladzińskiego, Biniendy, Nowaczyka i Berczyńskiego. Jego analiza w sposób zasadniczy uzupełnia i rozwija naszą dotychczasową wiedzę.   Jakie znaczenie mają badania Glenna Jørgensena dla wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej?   Fundamentalne. Przede wszystkim dlatego, że Jørgensen bada przebieg wydarzeń z zupełnie innej perspektywy, niż robiliśmy to dotychczas. Skupia się na aerodynamice i dokonuje obliczeń weryfikujących, jak zachowałby się Tu-154M, przyjmując dane, na jakich się oparł MAK (i KBWLLP), za prawdziwe.   Jørgensen ufa Rosjanom?   Nie o to chodzi. On po prostu weryfikuje ich wersję wydarzeń...
Fig. 8. Obliczona trajektoria dla przypadku a. – Utrata tylko końcówki skrzydła (pomarańczowe kółeczka/ linie), dla przypadku b. – Utrata końcówki skrzydła plus utrata dodatkowa, jak pokazuje Fig. 1 na str. 5 (niebieskie kółeczka/linie). Proszę zauważyć, że jednostka centralna (CPU) komputera pokładowego (FMS) blokuje się 75 m przed miejscem rozbicia się samolotu lecącego na wysokości 15 m (skorygowana wysokość barometryczna). Obliczony kąt obrotu dla przypadku b., gdy samolot przelatywał nad szosą, wynosił około 90°, a kąt końcowego obrotu wynosił około 150°. Fig. 8 pokazuje trajektorię obliczoną dla obu przypadków. Ani trajektorie poziome, ani trajektorie pionowe nie pasują do podanych w raporcie [MAK] wartości dla przypadku a) (Utrata tylko końcówki skrzydła) – podczas gdy obie...
Grzegorz Wierzchołowski
z inż. Glennem A. Jørgensenem, ekspertem smoleńskiego zespołu Antoniego Macierewicza, pilotem, specjalistą od analizy strukturalnej, rozmawia Grzegorz Wierzchołowski. Utrata przez samolot fragmentu skrzydła w wyniku uderzenia o brzozę skutkowałaby zupełnie inną trajektorią lotu maszyny, niż przedstawiono to w raportach MAK i Millera.   Jak zainteresował się Pan tematem katastrofy smoleńskiej? Mój polski przyjaciel i kolega z pracy, którego wysoko cenię pod względem zawodowym, przez dłuższy czas zaznajamiał mnie z różnymi wątkami dotyczącymi katastrofy smoleńskiej. Spróbowałem więc przekonać go – poprzez obliczenia oparte na zapisach czarnych skrzynek – że wersja oficjalna jest racjonalna i wyjaśnia przyczyny katastrofy. Ale gdy zacząłem zagłębiać się w kolejne fakty i dane (...
Grzegorz Wierzchołowski
Jesienią 2012 r. polscy biegli zbadali fotele z Tu-154, zabezpieczyli próbki z tych badań, a następnie trafiły one do Polski. Teraz prokuratorzy twierdzą jednak, że próbek z foteli... w ogóle wówczas nie pobrano. – Mamy do czynienia z gigantycznym oszustwem – mówi „Gazecie Polskiej” Antoni Macierewicz. Naczelna Prokuratura Wojskowa (NPW) ogłosiła przed kilkoma dniami, że w lipcu do Smoleńska udadzą się biegli, którzy zbadają fotele z rządowego tupolewa i pobiorą z nich próbki do analiz laboratoryjnych. Dlaczego dopiero teraz? Jesienią 2012 r. nie dokonano rzekomo tych czynności, gdyż „biegli uznali, że z uwagi na panujące w Smoleńsku na przełomie września i października warunki atmosferyczne brak jest możliwości pobrania próbek ze wskazanych powyżej elementów wraku samolotu” – głosi...
Dorota Kania
W maju Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła śledztwo w sprawie śmierci chorążego Remigiusza Musia, technika pokładowego Jaka-40, który wylądował w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r. tuż przed katastrofą. Śledczy uznali, że Remigiusz Muś sam odebrał sobie życie i nikt go do tego nie namawiał. Z zeznań rodziny wynika jednak coś zupełnie innego. Opisuje ona też dziwne zdarzenia, które miały miejsce przed jego śmiercią.    „Gazeta Polska” i TV Republika dotarły do uzasadnienia umorzenia śledztwa w sprawie nakłaniania Remigiusza Musia przez inne osoby do targnięcia się na własne życie lub udzielenia pomocy w samobójstwie. Śledczy uznali, że takiego czynu nie popełniono i sprawa trafiła do archiwum. Tymczasem lektura dokumentów nie rozwiewa wątpliwości, a wręcz je pogłębia. Z...
Jarosław Kaczyński
Szanowni Państwo, idziemy w tym marszu już 39 miesięcy. Przez te 39 miesięcy ciągle zbliżamy się do naszych celów, do prawdy, do tego momentu, w którym ci, którzy polegli, w tym prezydent RP, zostaną odpowiednio uczczeni i zostanie zrobione to wszystko, co powinno być zrobione od razu, a zrobione nie zostało. Dziś w kościele w kazaniu słyszeliśmy słowa pocieszenia, słowa, w których była mowa o tym, że dobro zwycięża, że dobrych jest więcej niż złych i że trzeba tylko doprowadzić do tego, by mogli oni być górą. Tak, musimy być górą. Górą muszą być dobrzy Polacy, ci, którzy chcą dobra ojczyzny, którzy chcą Polski niepodległej, wolnej, godnej. A tej Polski wolnej, godnej, niepodległej nie będzie bez prawdy, o tym też była mowa. Nie będzie bez uczczenia pamięci tych, którzy oddali życie w...
Grzegorz Wierzchołowski
Atak na polskich pilotów, oparty głównie na oskarżeniach o lekceważenie alarmów urządzeń pokładowych, przypuścił Maciej Lasek, szef rządowego zespołu smoleńskiego przy Kancelarii Premiera. Wyjęte żywcem z raportów MAK i Millera zarzuty Laska to kolejna próba bezpodstawnego obarczenia załogi Tu-154 winą za katastrofę smoleńską.   Od 2008 r. odnotowano 125 przypadków wygenerowania sygnałów ostrzegawczych przez system TAWS (ostrzegania przed zbliżaniem się do ziemi), w większości przy wykonywaniu podejść precyzyjnych na dobrze oprzyrządowane lotniska komunikacyjne – ogłosili na konferencji prasowej szef rządowego zespołu smoleńskiego Maciej Lasek oraz jego zastępca Wiesław Jedynak. Co wspólnego ta statystyka – dotycząca pilotów 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego – ma z...

Pages