Kraj

Maciej Marosz
– Wszelkie inne rozliczenia nie będą podawane do publicznej wiadomości. Koszty cząstkowe tego budżetu objęte są klauzulą poufności wynikającą z kontraktów z podwykonawcami i artystami – przekazała nam Agnieszka Wolak z Narodowego Instytutu Audiowizualnego. Również Kancelaria Premiera postanowiła nie ujawniać szczegółów finansowych. Nie podano nam dokładnej kwoty wypłaconej firmie Trio Management Corporate Finance za kuriozalną usługę wyceny marki „Polska Prezydencja” (ma jakoby być warta 82,5 mln zł). Poinformowano jedynie, że za to zlecenie wydane w 2009 r. przez istniejący jeszcze wówczas UKIE, firma otrzymała mniej niż 14 000 euro. Huczne powitanie polskiej prezydencji sfinansowano również z kasy stołecznego ratusza. Urząd miejski zapłacił za pokaz w Multimedialnym Parku Fontann....
Aleksander Ścios
Koalicja strachu Zakres i różnorodność tych akcji wskazują, że obecny układ działa w poczuciu realnego zagrożenia, zdając sobie sprawę, iż utrata władzy przez PO–PSL przyniesie Polakom prawdę o okolicznościach tragedii smoleńskiej. Dla układu rządzącego stawka zbliżających się wyborów jest na tyle wysoka, że uzasadnia stosowanie każdego środka, nie wykluczając fałszerstw wyborczych i rozwiązań siłowych. Ważnym składnikiem przygotowań są poszczególne akty prawne dotyczące przebiegu wyborów. Dzisiejsza koalicja strachu, posiadająca sejmową większość, może dowolnie naginać przepisy, konstruując je w taki sposób, by służyły interesom rządzących. Przykładem może być kodeks wyborczy, przyjęty przez Sejm 3 grudnia 2010 r. Przewiduje on możliwość przeprowadzenia dwudniowych wyborów,...
Tomasz Terlikowski
Utracone złudzenia Ich apetyt na zdrowsze, normalniejsze państwo rozbudziły dwuletnie rządy Prawa i Sprawiedliwości. Ich nie gorszyło, że znany lekarz, który przyjmował łapówki, był wyprowadzany w kajdankach, nie mieli nic przeciwko temu, że posłanka, która kręciła lody, została zdemaskowana. Dla nich to była zwyczajna realizacja marzenia o państwie prawa, w którym nie ma równych i równiejszych, w którym przynależność do elity nie uwalnia od podlegania prawu. Lata 2005–2007, niezależnie od tego, że często oceniane przez nich krytycznie, były dla nich także momentem, gdy obserwowali choć częściowe spluralizowanie mediów (szczególnie elektronicznych), a w dziedzinie politycznej – jasną (choć nie zawsze konsekwentną) obronę polskiego interesu narodowego. Tego doświadczenia nie można im...
Magdalena Michalska
Warszawa: karty do głosowania w bagażniku O tej zbrodni było w Polsce głośno. W marcu okazało się, że zaginiony w połowie lutego biznesmen Dariusz S. nie żyje. Zabójca zastrzelił swoją ofiarę, następnie ją spalił i poćwiartował. Po kilku dniach okazało się, że sprawcą makabrycznej zbrodni mógł być Mariusz W., komendant policji na Białołęce. Motywem działania miały być sprawy finansowe – żona policjanta była winna przedsiębiorcy pieniądze. W miniony piątek (15 lipca) wyszło na jaw, że W. może być też zamieszany w aferę wyborczą w Warszawie. W samochodzie oskarżonego o zabójstwo policjanta znaleziono wypełnione karty do głosowania na prezydenta stolicy. Dołączony do nich był protokół komisji wyborczej. Sprawę bada prokuratura Warszawa Praga. Jej rzecznik Renata Mazur...
Przemysław Harczuk
Warszawa: karty do głosowania w bagażniku O tej zbrodni było w Polsce głośno. W marcu okazało się, że zaginiony w połowie lutego biznesmen Dariusz S. nie żyje. Zabójca zastrzelił swoją ofiarę, następnie ją spalił i poćwiartował. Po kilku dniach okazało się, że sprawcą makabrycznej zbrodni mógł być Mariusz W., komendant policji na Białołęce. Motywem działania miały być sprawy finansowe – żona policjanta była winna przedsiębiorcy pieniądze. W miniony piątek (15 lipca) wyszło na jaw, że W. może być też zamieszany w aferę wyborczą w Warszawie. W samochodzie oskarżonego o zabójstwo policjanta znaleziono wypełnione karty do głosowania na prezydenta stolicy. Dołączony do nich był protokół komisji wyborczej. Sprawę bada prokuratura Warszawa Praga. Jej rzecznik Renata Mazur...
Dorota Kania
Komorowski wzywa Bondaryka 16 listopada 2007 r., zaledwie tydzień po tym, jak p.o. szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego został Krzysztof Bondaryk, zadzwonił do niego Paweł Graś. „(…) Zaproponował spotkanie na terenie Sejmu w tym samym dniu. (...) Minister Graś poinformował mnie w skrócie, że istnieje potrzeba – prośba ze strony Marszałka Komorowskiego, abym się udał do jego biura poselskiego, ponieważ jest u niego w tym momencie ktoś, kto ma ważne informacje dla bezpieczeństwa kraju. Minister Graś powiedział, że jest to prawdopodobnie oficer, a sprawa dot. korupcji związanej z Komisją Weryfikacyjną. Minister Graś poinformował mnie, że Marszałek tam na mnie oczekuje i żebym tam się udał i osobiście podjął czynności służbowe. (…)” – czytamy w protokole przesłuchania Krzysztofa...
Wojciech Polak
Metody jeszcze nie siłowe… Po kilku dniach o. Tadeusz Rydzyk wyjaśnił, że nie twierdzi, iż Polska jest państwem totalitarnym, ale metody działania władz przypominają postępowanie w czasach, gdy kraj nasz był pod rządami totalitarnymi. Politolodzy przytaczają kilka definicji „totalitaryzmu” – wszystkie mają swoje wady i zalety. Za system totalitarny uważamy na ogół taki, w którym wszelkie zachowania społeczne kontrolowane są przez władzę państwową. W systemie totalitarnym władza posiada monopol informacji i propagandy, stosuje terror wobec swoich przeciwników. W aparacie władzy nadrzędną rolę odgrywają struktury monopartii, zorganizowanej centralistycznie, hierarchicznie, z wodzem na czele. Oczywiście w świetle tej definicji Polska nie jest krajem totalitarnym. Nie wyklucza to...
Andrzej Melak
Kulminacją tych działań była brawurowa akcja konspiracyjnego przygotowania i ustawienia kilkutonowego, granitowego krzyża – pomnika w Dolince Katyńskiej na wojskowym Cmentarzu Powązkowskim, którego współprojektantem i głównym wykonawcą był właśnie Arkadiusz Melak. Ten pierwszy w dziejach PRL pomnik mówiący prawdę o zbrodni katyńskiej stanął 31 lipca 1981 r., w przeddzień rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, która zawsze ściągała i nadal ściąga na Powązki tysiące warszawiaków. Pomnik został zrabowany przez Służbę Bezpieczeństwa na żądanie ambasady ZSRS kilka godzin po jego ustawieniu – w nocy z 31 lipca na 1 sierpnia 1981. Wiadomość o tym wydarzeniu stała się podstawą do powołania Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Katyńskiego na Powązkach, który 6 grudnia 1981 r., a więc tydzień...
Przemysław Harczuk
Kandydaci do zadań specjalnych Głównym pomysłodawcą projektu „I love Polska – Obywatele do Senatu” jest prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz, nowa inicjatywa może też liczyć na wsparcie włodarzy Krakowa – Jacka Majchrowskiego, Kielc – Wojciecha Lubawskiego, Zabrza – Małgorzaty Mańki-Szulik, Gdyni – Wojciecha Szczurka, Gliwic – Zygmunta Frankiewicza, Rzeszowa – Tadeusza Ferenca. Samorządowcy deklarują, że chcą Senat przemienić w izbę samorządową. Sami nie wystartują, „namaszczą” jednak swoich kandydatów. I tak na poparcie nowej inicjatywy może liczyć senator Tomasz Misiak, w wyborach 2007 r. wybrany z list Platformy Obywatelskiej. Z partii został usunięty po tym, jak okazało się, że jego firma zajmowała się prowadzeniem szkoleń i poszukiwaniem zatrudnienia dla stoczniowców...
Filip Rdesiński
Kandydaci do zadań specjalnych Głównym pomysłodawcą projektu „I love Polska – Obywatele do Senatu” jest prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz, nowa inicjatywa może też liczyć na wsparcie włodarzy Krakowa – Jacka Majchrowskiego, Kielc – Wojciecha Lubawskiego, Zabrza – Małgorzaty Mańki-Szulik, Gdyni – Wojciecha Szczurka, Gliwic – Zygmunta Frankiewicza, Rzeszowa – Tadeusza Ferenca. Samorządowcy deklarują, że chcą Senat przemienić w izbę samorządową. Sami nie wystartują, „namaszczą” jednak swoich kandydatów. I tak na poparcie nowej inicjatywy może liczyć senator Tomasz Misiak, w wyborach 2007 r. wybrany z list Platformy Obywatelskiej. Z partii został usunięty po tym, jak okazało się, że jego firma zajmowała się prowadzeniem szkoleń i poszukiwaniem zatrudnienia dla stoczniowców...
Aleksander Ścios
Opozycja „za rogiem publicznej toalety” Każde z fałszywych określeń, jakie uknuto wobec intencji Jarosława Kaczyńskiego, służyło sparaliżowaniu środowisk domagających się wyjaśnienia przyczyn tragedii i wyciszeniu głosów opozycji. Bez najmniejszych trudności wmówiono Polakom, jakoby prawda o śmierci naszych rodaków miała być groźna dla spokoju społecznego, nieść zagrożenie dla debaty publicznej, wywoływać zło i konflikty. Uprawnioną i konieczną w każdej demokracji krytykę rządzących sprowadzono do „złych emocji” i „gry tragedią”. To, co w każdym państwie należy do zakresu niezbywalnych praw obywateli, nazwano „politycznym awanturnictwem” i okrzyknięto „zagrożeniem dla spokoju społecznego”, nawiązując tym samym do putinowskiej maksymy: „Opozycję należy bić pałką po łbie, a swoje poglądy...
Piotr Lisiewicz
„Gazeta Wyborcza” i trzy wzajemnie sprzeczne informacje Dawno żadna gazeta nie zaliczyła tak widowiskowej wpadki, jak „Gazeta Wyborcza” w sprawie zakazu wyjazdów. Jej portal podał w krótkim czasie trzy wzajemnie sprzeczne informacje na ten temat. 27 czerwca 2011 r. Jacek Sarzało i Jerzy Walczyk z „GW” piszą na jej portalu: „Jesienne mecze w ekstraklasie nadal będą rozgrywane bez fanów gości. Uchwałę przegłosuje w czwartek zarząd PZPN”. „Związek ugnie się w ten sposób przed wnioskiem ministra spraw wewnętrznych i administracji Jerzego Millera” – dowodzą autorzy. 5 lipca 2011 r., Jacek Sarzało odnotowuje, że PZPN nie zakazał wyjazdów i pisze: „PZPN umył ręce, zakaz wyjazdów wprowadzi Ekstraklasa”. „Nic nie da wtorkowe spotkanie władz Ekstraklasy SA z organizacjami kibiców...
Joanna Lichocka
Zasłonić, przykryć, zagadać Ale mniejsza o dziennikarzy newsowych – znacznie smutniej było słuchać tego, co opowiadali na temat wystąpienia Ziobry w europarlamencie „poważni publicyści” i „eksperci”. Dominował ten sam „przekaz dnia”, wzbogacony tylko szczegółowymi analizami dotyczącymi ambicji Zbigniewa Ziobry, który szykować się ma do przejęcia władzy w PiS. Najczęściej przy tym całkowicie pomijano, co właściwie Zbigniew Ziobro powiedział – i to właśnie było chyba nadrzędnym celem całego kilkudniowego szumu wokół tego wydarzenia. By zasłonić, przykryć, zagadać to, co tam padło. Choć właściwie wydaje się, że cokolwiek powiedziałby tego dnia Donaldowi Tuskowi ten czy inny polityk PiS-u w parlamencie europejskim, byłoby wykorzystane przeciw PiS-owi – tego wymagały po prostu założenia...
Dorota Kania
Pytania do badań od SB Wykorzystywanie kontaktu informacyjnego „Gabriel” wywiad PRL rozpoczął w maju 1965 r. Z odręcznych notatek wynika, że podczas rozmowy z 20 kwietnia 1965 r. z pracownikiem paryskiej rezydentury ps. „Sawan” Edward Ciupak przekazywał informacje na temat prof. Swieżawskiego, który uzyskał stypendium francuskie. Przekazywał również bardzo szczegółowe informacje dotyczące dr. Malanowskiego z katedry socjologii UW, który przebywał we Francji. Według dokumentów bezpieka oczekiwała od „Gabriela” przede wszystkim dokładnych informacji na temat polskiego Kościoła we Francji. „Rozmówca był bardzo otwarty i chętny do pomocy, wspominając, że w kraju jest wykorzystywany jako ekspert przez Urząd do spraw Wyznań” – czytamy w notatce rezydenta. Zapisano w niej również, że...
Maciej Marosz
Pytania do badań od SB Wykorzystywanie kontaktu informacyjnego „Gabriel” wywiad PRL rozpoczął w maju 1965 r. Z odręcznych notatek wynika, że podczas rozmowy z 20 kwietnia 1965 r. z pracownikiem paryskiej rezydentury ps. „Sawan” Edward Ciupak przekazywał informacje na temat prof. Swieżawskiego, który uzyskał stypendium francuskie. Przekazywał również bardzo szczegółowe informacje dotyczące dr. Malanowskiego z katedry socjologii UW, który przebywał we Francji. Według dokumentów bezpieka oczekiwała od „Gabriela” przede wszystkim dokładnych informacji na temat polskiego Kościoła we Francji. „Rozmówca był bardzo otwarty i chętny do pomocy, wspominając, że w kraju jest wykorzystywany jako ekspert przez Urząd do spraw Wyznań” – czytamy w notatce rezydenta. Zapisano w niej również, że...
Filip Rdesiński
Rząd Tuska szykuje rewolucyjne zmiany ułatwiające tłumienie manifestacji opozycji. Już niedługo policjanci będą mogli strzelać do nas bez ostrzeżenia. W ich podręcznym arsenale znajdą się groźne dla życia ludzkiego paralizatory elektryczne, gazy obezwładniające i powodujące trwałą głuchotę emitery fal dźwiękowych. Broń ta będzie mogła zostać użyta także wobec dzieci, kobiet w ciąży i osób niepełnosprawnych. Łatwiej będzie też wprowadzić stan wojenny Donald Tusk buduje państwo policyjne. Świadczą o tym nie tylko wizyty ABW o 6-tej rano w domach dziennikarzy i kibiców czy zakrojona na szeroką skalę inwigilacja społeczeństwa i brutalne zachowanie służb mundurowych wobec opozycyjnych parlamentarzystów. Proponowana przez rząd ustawa o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej już...
Michał Stróżyk
Nękanie przez lokalny układ Pierwsze wezwanie dostał w maju, ale wyjechał akurat na komunię chrześniaka, więc odebrał je z opóźnieniem i nie zdążył stawić się w wyznaczonym terminie. Telefonicznie poinformował prokuraturę o przyczynach swojej absencji i poprosił o wyznaczenie kolejnego terminu. Aż nastał Dzień Dziecka, godz. 7 rano. – Kiedy przyszli policjanci – relacjonuje Wrzesiński – grzecznie ich poinformowałem, że jestem chory i nigdzie nie mogę iść. Przebywam na zwolnieniu lekarskim od 25 maja do 9 czerwca 2011 r. Powiedziałem również, że od 7 maja do 11 maja br. byłem w szpitalu na oddziale chirurgicznym z rozpoznaniem wstrząśnienia mózgu. Policjant o nazwisku Dudek groził mi, że jak się nie ubiorę, to mnie weźmie w samych majtkach, po czym zaczął zakładać mi kajdanki. Wtedy...
W rzeczywistości Płażyński i Tusk współpracowali ze sobą tylko przez pierwsze lata istnienia PO. Wcześniej i później różniło ich w zasadzie wszystko, nawet postawa na boisku. Szczupły, wysoki Płażyński zawsze był twardo grającym obrońcą, „ścianą”. Tusk – jak podają uczestnicy spotkań z udziałem premiera oraz co można było zaobserwować w telewizyjnych migawkach – to napastnik, który „żyje” z wysiłku innych, stoi na spalonym i czeka na okazje, by w glorii i chwale zdobyć zwycięską bramkę. Dzieliły ich także sprawy ideowe. Przyszły premier „od zawsze” był liberałem, zarówno gospodarczym, jak i obyczajowym. Płażyński – konserwatystą związanym z Ruchem Młodej Polski. Nie pochodził, jak Tusk, z Gdańska, lecz z podelbląskiej prowincji. Z pewnością było to jedno ze źródeł prospołecznego rysu w...
Filip Rdesiński
Niezależne białoruskie media były zbulwersowane skandalicznym zachowaniem organizatorów. Podkreślały, że był to pierwszy przypadek usunięcia historycznych barw narodowych Białorusi w trakcie imprezy sportowej w demokratycznym państwie europejskim. Według relacji Radia Racja, białoruskiej stacji niepodległościowej nadającej z Polski, organizatorzy podjęli decyzję o usunięciu flagi z trybun i wyproszeniu opozycjonistów z hali na prośbę oficjalnej delegacji władz białoruskich, która przyjechała na mecz. Jak donosi radio, przy podejmowaniu decyzji o usunięciu flagi najważniejszym argumentem był fakt, że flaga wisiała w miejscu, które często było pokazywane w trakcie telewizyjnej transmisji meczu. Skandalem całą sytuację nazwał też bydgoski ratusz, który w specjalnej nocie do Polskiego...
Grzegorz Broński
„Gazeta Polska” pierwsza próbowała dociec, czy jego śmierć ma związek z pobiciem na Krakowskim Przedmieściu. Był z tym problem, bo krewni pana Jana pochowali go bez powiadomienia policji i przeprowadzenia sekcji zwłok. Dopiero po naszych publikacjach Prokuratura Rejonowa w Opolu wszczęła postępowanie mające wyjaśnić wszelkie wątpliwości. – Zakończyło się ono w ubiegłym tygodniu decyzją o umorzeniu śledztwa w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci, wydaną 30 czerwca „wobec stwierdzenia braku znamion czynu zabronionego” – mówi „Gazecie Polskiej” Lidia Sieradzka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Opolu. Równocześnie jednak prokurator badający sprawę doszedł do wniosku, że popełniono inne przestępstwo. – Nie stwierdził, aby śmierć Jana K. była wynikiem obrażeń powstałych podczas...
Przemysław Harczuk
Esbekowi żal pieniędzy 15 czerwca 2011 r., jedna z sal w Sądzie Rejonowym w Katowicach. Sąd chce ustalić, jaką rolę w solidarnościowym podziemiu odgrywał Eugeniusz M. domagający się odszkodowania od polskiego państwa za czas internowania. Pierwszy zeznaje Andrzej Rozpłochowski, wezwany jako były szef Solidarności w Hucie Katowice (M. był pracownikiem tego zakładu). – Oczywiście, znam oskarżyciela, był wtyką w Solidarności w Hucie Katowice – mówi Rozpłochowski. Opowiada o donosach, których padł ofiarą, a także o grze operacyjnej zastosowanej wobec Michała Lutego. Kolejnym świadkiem jest ppłk Służby Bezpieczeństwa Ludwik Janus. Zaprzecza, by znał Eugeniusza M., nie pamięta żadnej gry operacyjnej. – Ja tylko nadzorowałem pracę wydziału, od gier operacyjnych byli moi podwładni, nie mam...
Policja spisała też treść transparentów: „Cześć chłopaki. Jestem wariat. Spalę wam dziś komisariat”, „Mam halucynacje, nie widzę dróg i autostrad”, „Cierpię na psychozę maniakalną. Twierdzę, że była afera hazardowa”, „Mam paranoję. Nie wierzę Putinowi”, „Posłuchałem dowcipów Komorowskiego. Popadłem w depresję”, „RZĄD nas podsłuCHUJE”, „Donald, matole, twój rząd obalą psychole”, „Czy sędziego POrąbało?”. Przechodniom uczestnicy happeningu proponowali założenie kaftana bezpieczeństwa, na co zgodziło się kilku z nich. W kaftan zawinięto także redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” Tomasza Sakiewicza. – Czy widzi pani zieloną wyspę? Czy widzi pan autostrady? – pytano przechodniów.   Niektórzy z uczestników happeningu trzymali w rękach pluszowe zabawki. – Mam paranoję i nie wierzę...
Anita Gargas
2,3 miliona złotych za jeden dzień prezydencji Jeszcze parę lat temu prezydencja nakładała na pełniący ją kraj spore obowiązki, które uzasadniały planowane wydatki – np. związane z reprezentowaniem Unii Europejskiej w relacjach z krajami trzecimi. Po przyjęciu traktatu lizbońskiego prezydencja to nic innego jak techniczna funkcja związana z organizowaniem spotkań krajów Unii Europejskiej. Nie przeszkadzało to rządowi Tuska przeznaczyć na ten cel astronomicznej kwoty 430 mln zł (109 mln euro). Z prostych wyliczeń wynika, że za każdy ze 184 dni polskiej prezydencji w UE będziemy płacić 2,3 mln zł. To suma porównywalna z wydatkami poniesionymi w okresie przedtraktatowym na swoje prezydencje przez państwa nadające ton w UE – Niemcy (120 mln euro) i Francję (130 mln euro). Ale...
Maciej Marosz
2,3 miliona złotych za jeden dzień prezydencji Jeszcze parę lat temu prezydencja nakładała na pełniący ją kraj spore obowiązki, które uzasadniały planowane wydatki – np. związane z reprezentowaniem Unii Europejskiej w relacjach z krajami trzecimi. Po przyjęciu traktatu lizbońskiego prezydencja to nic innego jak techniczna funkcja związana z organizowaniem spotkań krajów Unii Europejskiej. Nie przeszkadzało to rządowi Tuska przeznaczyć na ten cel astronomicznej kwoty 430 mln zł (109 mln euro). Z prostych wyliczeń wynika, że za każdy ze 184 dni polskiej prezydencji w UE będziemy płacić 2,3 mln zł. To suma porównywalna z wydatkami poniesionymi w okresie przedtraktatowym na swoje prezydencje przez państwa nadające ton w UE – Niemcy (120 mln euro) i Francję (130 mln euro). Ale...
Samuel Pereira
2,3 miliona złotych za jeden dzień prezydencji Jeszcze parę lat temu prezydencja nakładała na pełniący ją kraj spore obowiązki, które uzasadniały planowane wydatki – np. związane z reprezentowaniem Unii Europejskiej w relacjach z krajami trzecimi. Po przyjęciu traktatu lizbońskiego prezydencja to nic innego jak techniczna funkcja związana z organizowaniem spotkań krajów Unii Europejskiej. Nie przeszkadzało to rządowi Tuska przeznaczyć na ten cel astronomicznej kwoty 430 mln zł (109 mln euro). Z prostych wyliczeń wynika, że za każdy ze 184 dni polskiej prezydencji w UE będziemy płacić 2,3 mln zł. To suma porównywalna z wydatkami poniesionymi w okresie przedtraktatowym na swoje prezydencje przez państwa nadające ton w UE – Niemcy (120 mln euro) i Francję (130 mln euro). Ale...
Dorota Kania
„Pan Bondaryk był przesłuchiwany w tej sprawie jako świadek. Śledztwo to było prowadzone przez ABW. Obejmując funkcję szefa agencji, by uniknąć posądzenia o brak bezstronności, pan Bondaryk podjął decyzję o przekazaniu akt tej sprawy do prokuratury” – mówiła w 2008 r. Magdalena Stańczyk, ówczesna rzeczniczka ABW. Śledztwo ostatecznie zostało umorzone w czasie, gdy ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym był Zbigniew Ćwiąkalski. Na wieść o ujawnieniu faktu zatrzymania przez ABW Władysława N. na stronie internetowej Agencji pojawiło się oświadczenie: „Funkcjonariusze ABW wykonywali na polecenie Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku czynności procesowe. Polegały one na zatrzymaniu kilku osób, które wspólnie i w porozumieniu usiłowały wyłudzić dotacje unijne z Polskiej Agencji...
Piotr Lisiewicz
– Podczas jednej z rozpraw dowiedziałem się, że z tacki od tortu zdjęto moje odciski palców – opowiada kibic. Był tym faktem zdziwiony, gdyż nigdy nie ukrywał, że to on obrzucił prezesa Legii. Mówił o tym m.in. w wywiadzie dla „Gazety Polskiej” z 2008 r. Sąd: wierny kibic niewinny W 2010 r. sąd uniewinnił kibica. W uzasadnieniu stwierdził: „W zachowaniu Wojciecha Brauna Sąd nie dopatrzył się cech wyłącznie nagannych i zasługujących na potępienie. Warto podkreślić, że oskarżony nie działał w sposób złośliwy. Jest on wiernym kibicem klubu sportowego »Legia« i swoim zachowaniem w dniu 30 września 2008 r. chciał wyrazić protest przeciwko polityce grupy »ITI«, właściciela klubu Legia Warszawa i jego Prezesowi Leszkowi Miklasowi, który twierdził, że nic złego się nie dzieje i konflikt...
Jan Tomaszewski
1) Dlaczego w reprezentacji Polski występują zawodnicy Łukasz P. i Łukasz M., którzy są oskarżeni o korupcję i już niedługo zostaną pewnie skazani przez sąd, bo w prokuraturze przyznali się do winy? 2) Na jakiej podstawie selekcjonerem drużyny narodowej jest Franciszek S., który był trenerem tej kupieckiej drużyny, dzięki czemu uzyskał ogromne korzyści na „haniebnej zagrywce swoich podopiecznych”, a na dodatek posługuje się dyplomem ukończenia studiów trenerskich, nie posiadając... matury? 3) Jak to jest możliwe, że drużyna Zagłębia z miasta L., której zawodnicy dokonali korupcji 13 maja 2006 r., a więc po terminie abolicji degradacyjnej PZPN, która według „Latoludków” chroniła od degradacji do czerwca 2005 r., zamiast wykluczenia ze struktur związkowych za recydywę, zainauguruje...
Pierwszy polski odcinek: Warszawa–Rogów Przeszkody stawiane przez mocarstwa rozbiorowe spowodowały, że pierwszy odcinek na trasie łączącej Warszawę z Zagłębiem między Warszawą i Rogowem został oddany dopiero w 1845 r. Historia naszego kolejnictwa zaczęła się wcześniej, niż miało to miejsce w Holandii, Danii, Hiszpanii, Norwegii, Szwecji, Portugalii czy Grecji. W Grecji pierwszy odcinek kolei oddano do eksploatacji dopiero w 1869 r. Dzięki wcześniejszym staraniom po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. mogliśmy rozpocząć przejmowanie sieci kolejowej o długości 15 947 km. Był to majątek zniszczony w ok. 50 proc. przez działania wojenne. Straty z tego tytułu oceniono na 594 mln franków szwajcarskich w złocie. Działania obstrukcyjne spowodowały, że ostatnie składniki tego majątku zostały...
Tadeusz Święchowicz
Biadolenie i kwękanie Wpadka z Chińczykami to wynik ułomnej strategii rządu. Cały jego program drogowy jest jak przekłuty wielokrotnie balon. Problemy są z przetargami, ze źle wykonanymi budowami, z przedłużającymi się remontami. Konflikty i spory między urzędnikami a wykonawcami prac są na porządku dziennym. Różnice zdań dotyczą wszystkiego: od dokumentacji, przez technologię, aż po materiały. I na nic tu się zdadzą nerwy, krytyka czy bunt. Możemy tylko się łudzić, że kiedyś wystawimy rachunek odpowiedzialnym osobom. A straty materialne są ogromne. Specjaliści od wydawania pieniędzy przekonują, że to wykonawcy zapłacą za opóźnienia w budowach. Ale nie jest to takie proste. Należałoby obliczyć wartość straconego w korkach i na objazdach czasu, koszt dodatkowo spalonej benzyny...
Filip Rdesiński
Faszyści i terroryści Tuż po prowokacji bydgoskiej (miała miejsce 3 maja br.), gdy Donald Tusk grzmiał, że kibice to chuligani, i rozpoczął zamykanie stadionów, jego kolega z SLD Marek Wikiński zapytany, kim dla niego jest Piotr „Staruch” Staruchowicz prowadzący doping na trybunach warszawskiej Legii, odpowiedział: – To stadionowy terrorysta. Jeszcze dalej poszedł rzecznik SLD Tomasz Kalita, stwierdzając, że „rodzi się stadionowy faszyzm”. Lider SLD Grzegorz Napieralski postanowił ostro walczyć z „terrorystami” i „faszystami”. Jednak nie poprzez zamykanie stadionów, lecz za pomocą metod, jakich przeciw kibicom używał kilkadziesiąt lat wcześniej jego mentor Wojciech Jaruzelski. Na początek zaproponował głęboką inwigilację środowiska kibicowskiego. – Trzeba monitorować te środowiska...
Sędzia świetnie znany przeciwnikom PO Sędzia Maciej Jabłoński, który wysłał na badania psychiatryczne Jarosława Kaczyńskiego, jest świetnie znany przeciwnikom rządów PO. W 2007 r. nakazał zatrzymać na 48 godzin i doprowadzić na salę sądową przez policję kierownictwo „Gazety Polskiej” Tomasza Sakiewicza i Katarzynę Gójską-Hejke. Uznał, że dziennikarze przedstawili niewystarczające dla niego powody nieobecności na rozprawie. Proces dotyczył prywatnego aktu oskarżenia z art. 212 złożonego przez telewizję TVN, która ostatecznie wycofała się z tego procesu. Ten sam sędzia w ubiegłym roku skazał Dorotę Kanię w procesie wytoczonym jej przez płk. SB, a później UOP i ABW – płk. Ryszarda Bieszyńskiego. Tekst ukazał się w 2007 r. w tygodniku „Wprost”, gdzie wówczas pracowała Dorota Kania, i...
Dorota Kania
Szpital na peryferiach O spółce Sawimed „Gazeta Polska” pisała trzy lata temu. Wiesława Sawicka, wiceprezes prywatnej spółki Sawimed, we wrześniu 2008 r. w imieniu swojej firmy kupiła po atrakcyjnej cenie grunt w gminie Repki, gdzie w latach 1990–1996 wójtem był jej mąż Marek Sawicki, obecny minister rolnictwa. Grunt z budynkami na sprzedaż wystawiła gmina, a z jego pierwokupu zrezygnowała Agencja Nieruchomości Rolnych, nadzorowana przez ministra rolnictwa i rozwoju wsi. Grunt w drodze ustnego przetargu kupiła prywatna spółka, która sprzedała go innej firmie. „I może nie byłoby nic dziwnego w tej sprawie, gdyby nie to, że zarówno w pierwszej, jak i w drugiej firmie pracują ci sami ludzie, że kupującą grunt jest żona ministra rolnictwa i rozwoju wsi, cena zaś – wielokrotnie niższa od...
Przemysław Harczuk
Wcześniej niektórzy politycy PSL nie wykluczali, że po wyborach parlamentarnych ich partia wejdzie w sojusz z Prawem i Sprawiedliwością. Eugeniusz Kłopotek ubolewał, że ostre słowa PiS-owców pod adresem PSL szkodzą przyszłej współpracy. Zdecydowanie bardziej sceptyczni wobec koalicji z ludowcami są przedstawiciele PiS. Zdaje się, że ich obawy są słuszne. PO i PSL ręka w rękę działają w mediach publicznych, wspólnie walczą o TVP Info. – Koalicja medialna z PO jest nam na rękę – mówi jeden z polityków PSL. – Z kim będziemy rządzić po wyborach, to zupełnie inna sprawa – dodaje. Jak udało nam się ustalić, PSL jest przygotowany na koalicję ze zwycięzcą październikowych wyborów, ktokolwiek nim będzie. O tym jednak za chwilę. Najpierw przyjrzyjmy się koalicji medialnej PO–PSL. Telewizja na...
Krystyna Grzybowska
Czego można się nauczyć od rosyjskich ludzi mediów? Ano wszystkiego. Przede wszystkim, jak kłamać, żeby naród wziął kłamstwo za prawdę i w nią uwierzył. Kreml i jego ludzie mają w tej dziedzinie ogromne, blisko stuletnie doświadczenie. Można się nauczyć, jak zwalczać politycznych przeciwników, pod jakim pretekstem wysyłać ich do łagrów i psychuszek, a jak zajdzie potrzeba, likwidować. Jak dorzynać watahy, ministrze Sikorski, też. Z ust im to, rosyjskim specom od mediów, pan wyjął. Oni wiedzą najlepiej, jak medialnie przekonać naród o słuszności wysiłków władzy. I jej dbałości o dobre samopoczucie wszystkich obywateli. Nie wiem, czy państwo, za które uważa się Sikorski, dorżnie o. Rydzyka, ale ma na to ochotę. Obawiam się, że naszemu szefowi MSZ przewróciło się w głowie. I to na dobre.
Piotr Lisiewicz
Obywatel Gontarz Ryszard Filipski i Ryszard Gontarz – te nazwiska łączyła nie tylko współpraca przy filmie „Zamach stanu”. Obaj uznawani są za czołowe postacie moczarowskiego, antysemickiego skrzydła PZPR, a potem ideologów betonowego Zjednoczenia Patriotycznego „Grunwald”, krytykującego Wojciecha Jaruzelskiego za nadmierną pobłażliwość dla Solidarności. Gontarz w latach 50. był dziennikarzem „Sztandaru Młodych”. Później był kierownikiem literackim krakowskiego teatru eref-66, założonego przez Filipskiego. W 1977 r. napisał scenariusz do filmu innego moczarowca Bogdana Poręby „Gdzie woda czysta, a trawa zielona”. W 1980 r., gdy powstawał film „Zamach stanu”, Filipski i Gontarz byli sygnatariuszami „Listu 44”, odezwy skierowanej do władz. Była ona apelem m.in. o zaostrzenie...
Maria Argus
I Departament w UOP Po zmianie władzy 10 maja 1990 r. „nowa” służba specjalna przyjęła nazwę Urząd Ochrony Państwa. W rzeczywistości niewiele się zmieniło – ci, którzy byli w Służbie Bezpieczeństwa, niemal w całości przeszli do UOP. Także funkcjonariusze kontrwywiadu zagranicznego, którzy w SB zajmowali się zabezpieczeniem pracowników wywiadu i służb dyplomatycznych przed infiltracją wrogich służb zachodnich, rozbudowywaniem sieci agentury wśród własnych obywateli, prowokacjami i przeróżnymi grami operacyjnymi mającymi na celu skompromitowanie niewygodnych przedstawicieli aparatu partyjnego oraz dyplomatycznego. W strukturze Departamentu I MSW kontrwywiad zagraniczny funkcjonował jako Wydział X, z jego działalnością wiążą się „niekonwencjonalne” i „pozastandardowe” metody pozyskiwania...
Poseł Seliga uzasadniał wystosowanie interpelacji „bardzo trudną sytuacją finansową i modernizacyjną Marynarki Wojennej” oraz – w wyniku tego – „zmniejszaniem się potencjału obronnego państwa polskiego”, jak również dobrem polskich stoczniowców. Poseł zadał ministrowi Klichowi następujące pytania: – Na jakim etapie znajdują się obecnie rozmowy, prowadzone przez podległe Panu MON, z potencjalnymi dostawcami niemieckich okrętów podwodnych U-214; niemiecką stocznią HDW lub jakimkolwiek innym jej licencjobiorcą, takim jak stocznia w Skaramandze? – Czy MON jest świadome wielu usterek dyskwalifikujących bezpieczeństwo prototypu okrętu podwodnego U-214 „Papanikolis”, takich jak zaburzenia stateczności, hałaśliwość oraz zastosowanie łatwo wybuchowego wodoru do systemu napędowego okrętu,...

Pages