Kraj

W rzeczywistości Płażyński i Tusk współpracowali ze sobą tylko przez pierwsze lata istnienia PO. Wcześniej i później różniło ich w zasadzie wszystko, nawet postawa na boisku. Szczupły, wysoki Płażyński zawsze był twardo grającym obrońcą, „ścianą”. Tusk – jak podają uczestnicy spotkań z udziałem premiera oraz co można było zaobserwować w telewizyjnych migawkach – to napastnik, który „żyje” z wysiłku innych, stoi na spalonym i czeka na okazje, by w glorii i chwale zdobyć zwycięską bramkę. Dzieliły ich także sprawy ideowe. Przyszły premier „od zawsze” był liberałem, zarówno gospodarczym, jak i obyczajowym. Płażyński – konserwatystą związanym z Ruchem Młodej Polski. Nie pochodził, jak Tusk, z Gdańska, lecz z podelbląskiej prowincji. Z pewnością było to jedno ze źródeł prospołecznego rysu w...
Filip Rdesiński
Niezależne białoruskie media były zbulwersowane skandalicznym zachowaniem organizatorów. Podkreślały, że był to pierwszy przypadek usunięcia historycznych barw narodowych Białorusi w trakcie imprezy sportowej w demokratycznym państwie europejskim. Według relacji Radia Racja, białoruskiej stacji niepodległościowej nadającej z Polski, organizatorzy podjęli decyzję o usunięciu flagi z trybun i wyproszeniu opozycjonistów z hali na prośbę oficjalnej delegacji władz białoruskich, która przyjechała na mecz. Jak donosi radio, przy podejmowaniu decyzji o usunięciu flagi najważniejszym argumentem był fakt, że flaga wisiała w miejscu, które często było pokazywane w trakcie telewizyjnej transmisji meczu. Skandalem całą sytuację nazwał też bydgoski ratusz, który w specjalnej nocie do Polskiego...
Grzegorz Broński
„Gazeta Polska” pierwsza próbowała dociec, czy jego śmierć ma związek z pobiciem na Krakowskim Przedmieściu. Był z tym problem, bo krewni pana Jana pochowali go bez powiadomienia policji i przeprowadzenia sekcji zwłok. Dopiero po naszych publikacjach Prokuratura Rejonowa w Opolu wszczęła postępowanie mające wyjaśnić wszelkie wątpliwości. – Zakończyło się ono w ubiegłym tygodniu decyzją o umorzeniu śledztwa w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci, wydaną 30 czerwca „wobec stwierdzenia braku znamion czynu zabronionego” – mówi „Gazecie Polskiej” Lidia Sieradzka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Opolu. Równocześnie jednak prokurator badający sprawę doszedł do wniosku, że popełniono inne przestępstwo. – Nie stwierdził, aby śmierć Jana K. była wynikiem obrażeń powstałych podczas...
Przemysław Harczuk
Esbekowi żal pieniędzy 15 czerwca 2011 r., jedna z sal w Sądzie Rejonowym w Katowicach. Sąd chce ustalić, jaką rolę w solidarnościowym podziemiu odgrywał Eugeniusz M. domagający się odszkodowania od polskiego państwa za czas internowania. Pierwszy zeznaje Andrzej Rozpłochowski, wezwany jako były szef Solidarności w Hucie Katowice (M. był pracownikiem tego zakładu). – Oczywiście, znam oskarżyciela, był wtyką w Solidarności w Hucie Katowice – mówi Rozpłochowski. Opowiada o donosach, których padł ofiarą, a także o grze operacyjnej zastosowanej wobec Michała Lutego. Kolejnym świadkiem jest ppłk Służby Bezpieczeństwa Ludwik Janus. Zaprzecza, by znał Eugeniusza M., nie pamięta żadnej gry operacyjnej. – Ja tylko nadzorowałem pracę wydziału, od gier operacyjnych byli moi podwładni, nie mam...
Policja spisała też treść transparentów: „Cześć chłopaki. Jestem wariat. Spalę wam dziś komisariat”, „Mam halucynacje, nie widzę dróg i autostrad”, „Cierpię na psychozę maniakalną. Twierdzę, że była afera hazardowa”, „Mam paranoję. Nie wierzę Putinowi”, „Posłuchałem dowcipów Komorowskiego. Popadłem w depresję”, „RZĄD nas podsłuCHUJE”, „Donald, matole, twój rząd obalą psychole”, „Czy sędziego POrąbało?”. Przechodniom uczestnicy happeningu proponowali założenie kaftana bezpieczeństwa, na co zgodziło się kilku z nich. W kaftan zawinięto także redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” Tomasza Sakiewicza. – Czy widzi pani zieloną wyspę? Czy widzi pan autostrady? – pytano przechodniów.   Niektórzy z uczestników happeningu trzymali w rękach pluszowe zabawki. – Mam paranoję i nie wierzę...
Anita Gargas
2,3 miliona złotych za jeden dzień prezydencji Jeszcze parę lat temu prezydencja nakładała na pełniący ją kraj spore obowiązki, które uzasadniały planowane wydatki – np. związane z reprezentowaniem Unii Europejskiej w relacjach z krajami trzecimi. Po przyjęciu traktatu lizbońskiego prezydencja to nic innego jak techniczna funkcja związana z organizowaniem spotkań krajów Unii Europejskiej. Nie przeszkadzało to rządowi Tuska przeznaczyć na ten cel astronomicznej kwoty 430 mln zł (109 mln euro). Z prostych wyliczeń wynika, że za każdy ze 184 dni polskiej prezydencji w UE będziemy płacić 2,3 mln zł. To suma porównywalna z wydatkami poniesionymi w okresie przedtraktatowym na swoje prezydencje przez państwa nadające ton w UE – Niemcy (120 mln euro) i Francję (130 mln euro). Ale...
Maciej Marosz
2,3 miliona złotych za jeden dzień prezydencji Jeszcze parę lat temu prezydencja nakładała na pełniący ją kraj spore obowiązki, które uzasadniały planowane wydatki – np. związane z reprezentowaniem Unii Europejskiej w relacjach z krajami trzecimi. Po przyjęciu traktatu lizbońskiego prezydencja to nic innego jak techniczna funkcja związana z organizowaniem spotkań krajów Unii Europejskiej. Nie przeszkadzało to rządowi Tuska przeznaczyć na ten cel astronomicznej kwoty 430 mln zł (109 mln euro). Z prostych wyliczeń wynika, że za każdy ze 184 dni polskiej prezydencji w UE będziemy płacić 2,3 mln zł. To suma porównywalna z wydatkami poniesionymi w okresie przedtraktatowym na swoje prezydencje przez państwa nadające ton w UE – Niemcy (120 mln euro) i Francję (130 mln euro). Ale...
Samuel Pereira
2,3 miliona złotych za jeden dzień prezydencji Jeszcze parę lat temu prezydencja nakładała na pełniący ją kraj spore obowiązki, które uzasadniały planowane wydatki – np. związane z reprezentowaniem Unii Europejskiej w relacjach z krajami trzecimi. Po przyjęciu traktatu lizbońskiego prezydencja to nic innego jak techniczna funkcja związana z organizowaniem spotkań krajów Unii Europejskiej. Nie przeszkadzało to rządowi Tuska przeznaczyć na ten cel astronomicznej kwoty 430 mln zł (109 mln euro). Z prostych wyliczeń wynika, że za każdy ze 184 dni polskiej prezydencji w UE będziemy płacić 2,3 mln zł. To suma porównywalna z wydatkami poniesionymi w okresie przedtraktatowym na swoje prezydencje przez państwa nadające ton w UE – Niemcy (120 mln euro) i Francję (130 mln euro). Ale...
Dorota Kania
„Pan Bondaryk był przesłuchiwany w tej sprawie jako świadek. Śledztwo to było prowadzone przez ABW. Obejmując funkcję szefa agencji, by uniknąć posądzenia o brak bezstronności, pan Bondaryk podjął decyzję o przekazaniu akt tej sprawy do prokuratury” – mówiła w 2008 r. Magdalena Stańczyk, ówczesna rzeczniczka ABW. Śledztwo ostatecznie zostało umorzone w czasie, gdy ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym był Zbigniew Ćwiąkalski. Na wieść o ujawnieniu faktu zatrzymania przez ABW Władysława N. na stronie internetowej Agencji pojawiło się oświadczenie: „Funkcjonariusze ABW wykonywali na polecenie Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku czynności procesowe. Polegały one na zatrzymaniu kilku osób, które wspólnie i w porozumieniu usiłowały wyłudzić dotacje unijne z Polskiej Agencji...
Piotr Lisiewicz
– Podczas jednej z rozpraw dowiedziałem się, że z tacki od tortu zdjęto moje odciski palców – opowiada kibic. Był tym faktem zdziwiony, gdyż nigdy nie ukrywał, że to on obrzucił prezesa Legii. Mówił o tym m.in. w wywiadzie dla „Gazety Polskiej” z 2008 r. Sąd: wierny kibic niewinny W 2010 r. sąd uniewinnił kibica. W uzasadnieniu stwierdził: „W zachowaniu Wojciecha Brauna Sąd nie dopatrzył się cech wyłącznie nagannych i zasługujących na potępienie. Warto podkreślić, że oskarżony nie działał w sposób złośliwy. Jest on wiernym kibicem klubu sportowego »Legia« i swoim zachowaniem w dniu 30 września 2008 r. chciał wyrazić protest przeciwko polityce grupy »ITI«, właściciela klubu Legia Warszawa i jego Prezesowi Leszkowi Miklasowi, który twierdził, że nic złego się nie dzieje i konflikt...
Jan Tomaszewski
1) Dlaczego w reprezentacji Polski występują zawodnicy Łukasz P. i Łukasz M., którzy są oskarżeni o korupcję i już niedługo zostaną pewnie skazani przez sąd, bo w prokuraturze przyznali się do winy? 2) Na jakiej podstawie selekcjonerem drużyny narodowej jest Franciszek S., który był trenerem tej kupieckiej drużyny, dzięki czemu uzyskał ogromne korzyści na „haniebnej zagrywce swoich podopiecznych”, a na dodatek posługuje się dyplomem ukończenia studiów trenerskich, nie posiadając... matury? 3) Jak to jest możliwe, że drużyna Zagłębia z miasta L., której zawodnicy dokonali korupcji 13 maja 2006 r., a więc po terminie abolicji degradacyjnej PZPN, która według „Latoludków” chroniła od degradacji do czerwca 2005 r., zamiast wykluczenia ze struktur związkowych za recydywę, zainauguruje...
Pierwszy polski odcinek: Warszawa–Rogów Przeszkody stawiane przez mocarstwa rozbiorowe spowodowały, że pierwszy odcinek na trasie łączącej Warszawę z Zagłębiem między Warszawą i Rogowem został oddany dopiero w 1845 r. Historia naszego kolejnictwa zaczęła się wcześniej, niż miało to miejsce w Holandii, Danii, Hiszpanii, Norwegii, Szwecji, Portugalii czy Grecji. W Grecji pierwszy odcinek kolei oddano do eksploatacji dopiero w 1869 r. Dzięki wcześniejszym staraniom po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. mogliśmy rozpocząć przejmowanie sieci kolejowej o długości 15 947 km. Był to majątek zniszczony w ok. 50 proc. przez działania wojenne. Straty z tego tytułu oceniono na 594 mln franków szwajcarskich w złocie. Działania obstrukcyjne spowodowały, że ostatnie składniki tego majątku zostały...
Tadeusz Święchowicz
Biadolenie i kwękanie Wpadka z Chińczykami to wynik ułomnej strategii rządu. Cały jego program drogowy jest jak przekłuty wielokrotnie balon. Problemy są z przetargami, ze źle wykonanymi budowami, z przedłużającymi się remontami. Konflikty i spory między urzędnikami a wykonawcami prac są na porządku dziennym. Różnice zdań dotyczą wszystkiego: od dokumentacji, przez technologię, aż po materiały. I na nic tu się zdadzą nerwy, krytyka czy bunt. Możemy tylko się łudzić, że kiedyś wystawimy rachunek odpowiedzialnym osobom. A straty materialne są ogromne. Specjaliści od wydawania pieniędzy przekonują, że to wykonawcy zapłacą za opóźnienia w budowach. Ale nie jest to takie proste. Należałoby obliczyć wartość straconego w korkach i na objazdach czasu, koszt dodatkowo spalonej benzyny...
Filip Rdesiński
Faszyści i terroryści Tuż po prowokacji bydgoskiej (miała miejsce 3 maja br.), gdy Donald Tusk grzmiał, że kibice to chuligani, i rozpoczął zamykanie stadionów, jego kolega z SLD Marek Wikiński zapytany, kim dla niego jest Piotr „Staruch” Staruchowicz prowadzący doping na trybunach warszawskiej Legii, odpowiedział: – To stadionowy terrorysta. Jeszcze dalej poszedł rzecznik SLD Tomasz Kalita, stwierdzając, że „rodzi się stadionowy faszyzm”. Lider SLD Grzegorz Napieralski postanowił ostro walczyć z „terrorystami” i „faszystami”. Jednak nie poprzez zamykanie stadionów, lecz za pomocą metod, jakich przeciw kibicom używał kilkadziesiąt lat wcześniej jego mentor Wojciech Jaruzelski. Na początek zaproponował głęboką inwigilację środowiska kibicowskiego. – Trzeba monitorować te środowiska...
Sędzia świetnie znany przeciwnikom PO Sędzia Maciej Jabłoński, który wysłał na badania psychiatryczne Jarosława Kaczyńskiego, jest świetnie znany przeciwnikom rządów PO. W 2007 r. nakazał zatrzymać na 48 godzin i doprowadzić na salę sądową przez policję kierownictwo „Gazety Polskiej” Tomasza Sakiewicza i Katarzynę Gójską-Hejke. Uznał, że dziennikarze przedstawili niewystarczające dla niego powody nieobecności na rozprawie. Proces dotyczył prywatnego aktu oskarżenia z art. 212 złożonego przez telewizję TVN, która ostatecznie wycofała się z tego procesu. Ten sam sędzia w ubiegłym roku skazał Dorotę Kanię w procesie wytoczonym jej przez płk. SB, a później UOP i ABW – płk. Ryszarda Bieszyńskiego. Tekst ukazał się w 2007 r. w tygodniku „Wprost”, gdzie wówczas pracowała Dorota Kania, i...
Dorota Kania
Szpital na peryferiach O spółce Sawimed „Gazeta Polska” pisała trzy lata temu. Wiesława Sawicka, wiceprezes prywatnej spółki Sawimed, we wrześniu 2008 r. w imieniu swojej firmy kupiła po atrakcyjnej cenie grunt w gminie Repki, gdzie w latach 1990–1996 wójtem był jej mąż Marek Sawicki, obecny minister rolnictwa. Grunt z budynkami na sprzedaż wystawiła gmina, a z jego pierwokupu zrezygnowała Agencja Nieruchomości Rolnych, nadzorowana przez ministra rolnictwa i rozwoju wsi. Grunt w drodze ustnego przetargu kupiła prywatna spółka, która sprzedała go innej firmie. „I może nie byłoby nic dziwnego w tej sprawie, gdyby nie to, że zarówno w pierwszej, jak i w drugiej firmie pracują ci sami ludzie, że kupującą grunt jest żona ministra rolnictwa i rozwoju wsi, cena zaś – wielokrotnie niższa od...
Przemysław Harczuk
Wcześniej niektórzy politycy PSL nie wykluczali, że po wyborach parlamentarnych ich partia wejdzie w sojusz z Prawem i Sprawiedliwością. Eugeniusz Kłopotek ubolewał, że ostre słowa PiS-owców pod adresem PSL szkodzą przyszłej współpracy. Zdecydowanie bardziej sceptyczni wobec koalicji z ludowcami są przedstawiciele PiS. Zdaje się, że ich obawy są słuszne. PO i PSL ręka w rękę działają w mediach publicznych, wspólnie walczą o TVP Info. – Koalicja medialna z PO jest nam na rękę – mówi jeden z polityków PSL. – Z kim będziemy rządzić po wyborach, to zupełnie inna sprawa – dodaje. Jak udało nam się ustalić, PSL jest przygotowany na koalicję ze zwycięzcą październikowych wyborów, ktokolwiek nim będzie. O tym jednak za chwilę. Najpierw przyjrzyjmy się koalicji medialnej PO–PSL. Telewizja na...
Krystyna Grzybowska
Czego można się nauczyć od rosyjskich ludzi mediów? Ano wszystkiego. Przede wszystkim, jak kłamać, żeby naród wziął kłamstwo za prawdę i w nią uwierzył. Kreml i jego ludzie mają w tej dziedzinie ogromne, blisko stuletnie doświadczenie. Można się nauczyć, jak zwalczać politycznych przeciwników, pod jakim pretekstem wysyłać ich do łagrów i psychuszek, a jak zajdzie potrzeba, likwidować. Jak dorzynać watahy, ministrze Sikorski, też. Z ust im to, rosyjskim specom od mediów, pan wyjął. Oni wiedzą najlepiej, jak medialnie przekonać naród o słuszności wysiłków władzy. I jej dbałości o dobre samopoczucie wszystkich obywateli. Nie wiem, czy państwo, za które uważa się Sikorski, dorżnie o. Rydzyka, ale ma na to ochotę. Obawiam się, że naszemu szefowi MSZ przewróciło się w głowie. I to na dobre.
Piotr Lisiewicz
Obywatel Gontarz Ryszard Filipski i Ryszard Gontarz – te nazwiska łączyła nie tylko współpraca przy filmie „Zamach stanu”. Obaj uznawani są za czołowe postacie moczarowskiego, antysemickiego skrzydła PZPR, a potem ideologów betonowego Zjednoczenia Patriotycznego „Grunwald”, krytykującego Wojciecha Jaruzelskiego za nadmierną pobłażliwość dla Solidarności. Gontarz w latach 50. był dziennikarzem „Sztandaru Młodych”. Później był kierownikiem literackim krakowskiego teatru eref-66, założonego przez Filipskiego. W 1977 r. napisał scenariusz do filmu innego moczarowca Bogdana Poręby „Gdzie woda czysta, a trawa zielona”. W 1980 r., gdy powstawał film „Zamach stanu”, Filipski i Gontarz byli sygnatariuszami „Listu 44”, odezwy skierowanej do władz. Była ona apelem m.in. o zaostrzenie...
Maria Argus
I Departament w UOP Po zmianie władzy 10 maja 1990 r. „nowa” służba specjalna przyjęła nazwę Urząd Ochrony Państwa. W rzeczywistości niewiele się zmieniło – ci, którzy byli w Służbie Bezpieczeństwa, niemal w całości przeszli do UOP. Także funkcjonariusze kontrwywiadu zagranicznego, którzy w SB zajmowali się zabezpieczeniem pracowników wywiadu i służb dyplomatycznych przed infiltracją wrogich służb zachodnich, rozbudowywaniem sieci agentury wśród własnych obywateli, prowokacjami i przeróżnymi grami operacyjnymi mającymi na celu skompromitowanie niewygodnych przedstawicieli aparatu partyjnego oraz dyplomatycznego. W strukturze Departamentu I MSW kontrwywiad zagraniczny funkcjonował jako Wydział X, z jego działalnością wiążą się „niekonwencjonalne” i „pozastandardowe” metody pozyskiwania...
Poseł Seliga uzasadniał wystosowanie interpelacji „bardzo trudną sytuacją finansową i modernizacyjną Marynarki Wojennej” oraz – w wyniku tego – „zmniejszaniem się potencjału obronnego państwa polskiego”, jak również dobrem polskich stoczniowców. Poseł zadał ministrowi Klichowi następujące pytania: – Na jakim etapie znajdują się obecnie rozmowy, prowadzone przez podległe Panu MON, z potencjalnymi dostawcami niemieckich okrętów podwodnych U-214; niemiecką stocznią HDW lub jakimkolwiek innym jej licencjobiorcą, takim jak stocznia w Skaramandze? – Czy MON jest świadome wielu usterek dyskwalifikujących bezpieczeństwo prototypu okrętu podwodnego U-214 „Papanikolis”, takich jak zaburzenia stateczności, hałaśliwość oraz zastosowanie łatwo wybuchowego wodoru do systemu napędowego okrętu,...
Dorota Kania
Przełożeni Hipolita Starszaka mieli o nim jak najlepsze zdanie: „W trakcie służby zajmował kolejno stanowiska służbowe od oficera śledczego do dyrektora Biura Śledczego MSW włącznie. W dniu 1 sierpnia 1983 r. został mianowany szefem Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Siedlcach. Na każdym z zajmowanych stanowisk z nałożonych obowiązków i zadań wywiązywał się dobrze. Wykazuje inicjatywę i aktywność na bezpośrednio nadzorowanych odcinkach służby. Podejmowane przedsięwzięcia nacechowane były rzeczowością i poczuciem odpowiedzialności, a w miarę potrzeby dużym osobistym zaangażowaniem w realizację podjętych czynności” – czytamy w opinii służbowej, którą wystawił w kwietniu 1984 r. gen. Czesław Kiszczak, minister spraw wewnętrznych, tuż przed objęciem przez Starszaka stanowiska zastępcy...
Maciej Marosz
Przełożeni Hipolita Starszaka mieli o nim jak najlepsze zdanie: „W trakcie służby zajmował kolejno stanowiska służbowe od oficera śledczego do dyrektora Biura Śledczego MSW włącznie. W dniu 1 sierpnia 1983 r. został mianowany szefem Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Siedlcach. Na każdym z zajmowanych stanowisk z nałożonych obowiązków i zadań wywiązywał się dobrze. Wykazuje inicjatywę i aktywność na bezpośrednio nadzorowanych odcinkach służby. Podejmowane przedsięwzięcia nacechowane były rzeczowością i poczuciem odpowiedzialności, a w miarę potrzeby dużym osobistym zaangażowaniem w realizację podjętych czynności” – czytamy w opinii służbowej, którą wystawił w kwietniu 1984 r. gen. Czesław Kiszczak, minister spraw wewnętrznych, tuż przed objęciem przez Starszaka stanowiska zastępcy...
Dorota Kania
Pod kontrolą służb? W ubiegłym roku Gromosław Czempiński, były funkcjonariusz wywiadu PRL, a później szef Urzędu Ochrony Państwa, ogłosił, że przekonywał Donalda Tuska i Andrzeja Olechowskiego do założenia Platformy Obywatelskiej. Jak ujawnił Sławomir Cenckiewicz na łamach „Rzeczpospolitej”, Olechowski w okresie PRL został zarejestrowany jako kontakt operacyjny Gromosława Czempińskiego o pseudonimach „Tener” i „Must”. W czasie gdy Czempiński pełnił funkcję szefa Urzędu Ochrony Państwa, Krzysztof Bondaryk kierował Delegaturą UOP w Białymstoku. W wyborach parlamentarnych w 2001 r. bez powodzenia kandydował do Sejmu z listy Platformy Obywatelskiej, natomiast w latach 2003–2005 był członkiem Rady Krajowej PO. W 2005 r., po wybuchu afery z Anną Jarucką, po której z wyborów prezydenckich...
Leszek Pietrzak
Pod kontrolą służb? W ubiegłym roku Gromosław Czempiński, były funkcjonariusz wywiadu PRL, a później szef Urzędu Ochrony Państwa, ogłosił, że przekonywał Donalda Tuska i Andrzeja Olechowskiego do założenia Platformy Obywatelskiej. Jak ujawnił Sławomir Cenckiewicz na łamach „Rzeczpospolitej”, Olechowski w okresie PRL został zarejestrowany jako kontakt operacyjny Gromosława Czempińskiego o pseudonimach „Tener” i „Must”. W czasie gdy Czempiński pełnił funkcję szefa Urzędu Ochrony Państwa, Krzysztof Bondaryk kierował Delegaturą UOP w Białymstoku. W wyborach parlamentarnych w 2001 r. bez powodzenia kandydował do Sejmu z listy Platformy Obywatelskiej, natomiast w latach 2003–2005 był członkiem Rady Krajowej PO. W 2005 r., po wybuchu afery z Anną Jarucką, po której z wyborów prezydenckich...
Dorota Kania
Bank Światowy, Komisja Europejska, FOZZ W okresie PRL Dariusz Rosati zrobił zawrotną karierę. Zapewne znacznie ułatwiła mu ją przynależność do PZPR, której był wierny do samego końca jej istnienia. W latach 1970–1990 odbył wiele stażów krajowych i zagranicznych, m.in. we Francji, Wielkiej Brytanii, USA i na Węgrzech. Był wielokrotnie ekspertem organizacji międzynarodowych – UNIDO, Bank Światowy, Komisja Europejska, Międzynarodowa Organizacja Pracy. W latach 1986–1987 pracował jako profesor na Uniwersytecie w Princeton w USA. Od 1985 r. zajmował stanowisko dyrektora Instytutu Gospodarki Światowej (którego był założycielem) w Szkole Głównej Planowania i Statystyki, a następnie dyrektora Instytutu Koniunktur i Cen Handlu Zagranicznego. Na przełomie lat 80. i 90. był jednym z członków rady...
Maciej Marosz
Bank Światowy, Komisja Europejska, FOZZ W okresie PRL Dariusz Rosati zrobił zawrotną karierę. Zapewne znacznie ułatwiła mu ją przynależność do PZPR, której był wierny do samego końca jej istnienia. W latach 1970–1990 odbył wiele stażów krajowych i zagranicznych, m.in. we Francji, Wielkiej Brytanii, USA i na Węgrzech. Był wielokrotnie ekspertem organizacji międzynarodowych – UNIDO, Bank Światowy, Komisja Europejska, Międzynarodowa Organizacja Pracy. W latach 1986–1987 pracował jako profesor na Uniwersytecie w Princeton w USA. Od 1985 r. zajmował stanowisko dyrektora Instytutu Gospodarki Światowej (którego był założycielem) w Szkole Głównej Planowania i Statystyki, a następnie dyrektora Instytutu Koniunktur i Cen Handlu Zagranicznego. Na przełomie lat 80. i 90. był jednym z członków rady...
Tadeusz Święchowicz
Nowy lider Porozumienie w sprawie dokończenia Stadionu Narodowego przewiduje, że w konsorcjum budującym nowym liderem zamiast austriacko-niemieckiej Alpine zostanie inny jego członek – polska Hydrobudowa. Zmiana lidera ma przyczynić się rzekomo do zwiększenia efektywności prac, m.in. poprzez zmiany w kierownictwie budowy i zaangażowanie dodatkowych sił. Elementem zawartego porozumienia jest program naprawczy zewnętrznych schodów. Wybrano propozycję ich wzmocnienia dodatkową stalową konstrukcją, co podobno ma zapewnić bezpieczeństwo oraz trwałość. Koszty poniesie wykonawca, który w tym przypadku przyznał się do winy. Za generalne opóźnienie nie czuje się jednak odpowiedzialny. Porozumienie przewiduje, że do końca listopada mają być zakończone wszelkie prace na stadionie, a całość...
Krystyna Grzybowska
Nic dziwnego, że w swojej pysze dają upust najniższym instynktom, wierząc, że nikt im nie podskoczy ze strachu. Taki Grzegorz Schetyna bez najmniejszego wstydu powiadomił naród polski, że Maciej Płażyński, który zginął w katastrofie smoleńskiej, głosowałby na Platformę Obywatelską. A co na to Maciej Płażyński? Przewraca się w grobie. A jego rodzina protestuje przeciwko tej degradacji przyzwoitości i moralności marszałka Sejmu. Inny osobnik, niejaki Tomasz Nałęcz, doradca głowy państwa, nazwał spotkanie Jarosława Kaczyńskiego z młodzieżą „polityczną pedofilią”. Skąd się biorą w otoczeniu prezydenta takie postaci? Według jakich kryteriów zostali zaproszeni do pałacu prezydenckiego? Pochodzenia, wykształcenia czy politycznej proweniencji? Bo na pewno nie kultury osobistej. I dlatego pozwalam...
„Celem akcji jest skuteczne przeprowadzenie projektu obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej i wprowadzenie do polskiego systemu prawnego rozwiązań, na które czekają setki tysięcy polskich kibiców i obywateli” – czytamy na stronie kibicezabezpieczenstwem.pl. Dlatego eksperci Centrum Analiz Fundacji Republikańskiej opracowali projekt ustawy o zmianie ustawy o imprezach masowych i innych ustaw, której uchwalenie pozwoli na wprowadzenie m.in. następujących rozwiązań: Doprecyzowanie przesłanek, które musi spełniać decyzja wojewody o zakazie przeprowadzenia imprezy masowej i skrócenie terminów, w których rozpatrywane są odwołania od tej decyzji; Eliminacja z polskiego systemu prawnego niekonstytucyjnej instytucji „zakaz klubowy”; Wprowadzenie możliwości skrócenia okresu obowiązywania...
Teresa Wójcik
Prawo jest złe Były wiceszef CBA Maciej Wąsik stawia sprawę jasno – polskie prawo o zamówieniach publicznych jest złe i wymaga zmian, które dokładnie sprecyzują np. specyfikację warunków przetargu oraz uniemożliwią dowolne manipulowanie tymi warunkami. Wprowadzą obligatoryjne ubezpieczanie się wykonawcy od zmian kursowych walut, bo te zmiany wpływają na wzrost kosztów inwestycji. A to wyeliminuje konieczność tzw. aneksowania kontraktu. Specyfikacja z błędami pod określone firmy – Największe nieprawidłowości dzieją się nie podczas posiedzeń komisji przetargowych, ale w fazie układania specyfikacji warunków przetargu. To wówczas jest ogromne pole do popisu dla ludzi, którzy chcą przeprowadzać zamówienia publiczne nieuczciwie – powiedział „GP” Maciej Wąsik. – Specyfikacja często...
Maciej Pawlak
Prawo jest złe Były wiceszef CBA Maciej Wąsik stawia sprawę jasno – polskie prawo o zamówieniach publicznych jest złe i wymaga zmian, które dokładnie sprecyzują np. specyfikację warunków przetargu oraz uniemożliwią dowolne manipulowanie tymi warunkami. Wprowadzą obligatoryjne ubezpieczanie się wykonawcy od zmian kursowych walut, bo te zmiany wpływają na wzrost kosztów inwestycji. A to wyeliminuje konieczność tzw. aneksowania kontraktu. Specyfikacja z błędami pod określone firmy – Największe nieprawidłowości dzieją się nie podczas posiedzeń komisji przetargowych, ale w fazie układania specyfikacji warunków przetargu. To wówczas jest ogromne pole do popisu dla ludzi, którzy chcą przeprowadzać zamówienia publiczne nieuczciwie – powiedział „GP” Maciej Wąsik. – Specyfikacja często...
Przemysław Harczuk
W tej chwili związany jest z PiS, działa w stowarzyszeniu Solidarni 2010. – Oszukanych w podobny jak ja sposób jest znacznie więcej. Setki ludzi chcą teraz wrócić do PiS. – Miała być partia centroprawicowa, konserwatywno-liberalna, którą mieli zasilić lokalni liderzy, prezydenci miast itd. Jest kanapowa emanacja anty-PiS-u – żali się zastrzegający anonimowość jeden z działaczy PJN. – Nie chodzi o to, że poparcie jest mizerne. Raczej o to, że zamiast idei śp. Lecha Kaczyńskiego mamy do czynienia z próbą całkowitego zniszczenia jego dorobku. Chęć powrotu do PiS deklaruje coraz więcej osób. Działacze partii mówią też o ewentualnym sojuszu z największą partią opozycyjną. – Problem w tym, że nas tam nie chcą – żali się jeden z nich. Słowa naszego rozmówcy potwierdza w rozmowie z „...
Joanna Lichocka
Pociągi pod specjalnym nadzorem W oszołomieniu własną wielkością zapomniano jednak o tym, że budowanie owego przepychu i bizantyjskiej potęgi po blisko czterech latach rządów PO może mieć efekt przeciwny do zamierzonego. Na przykład, gdy RMF opisał, czym do Trójmiasta partyjni działacze byli zwożeni – w Krakowie na stację kolejową wjechał specjalny pociąg – czyściutki, z dwunastoma wagonami – skład, jakiego Kraków Płaszów nie widział, zdaniem reportera RMF, od dawna. Aby skompletować pociąg na konwencję Platformy, wagony ściągano z całego kraju. Rozgłośnia kpiła, że to pierwszy od dawna sukces ministra Grabarczyka, zapewniający wreszcie w pociągach komfort pasażerom. W zestawieniu z tym, co podróżujący koleją przeżywają w ciągu ostatniego roku, robiło to wrażenie. Że może to być widok...
Tadeusz Święchowicz
Realizatorów widowiska wybrano w drodze międzynarodowego konkursu. Postawiono im niezwykle wysokie wymagania. Miał to być spektakl na najwyższym światowym poziomie zarówno od strony realizacyjnej, technicznej, jak i widowiskowej. Podczas tego niezapomnianego wydarzenia miała wytworzyć się niezwykła energia, nawiązując do hasła imprezy: „Energia Pokoleń – spektakl o pasji, marzeniach i emocjach”. Impreza ta z założenia miała się samofinansować – frekwencja na stadionie stuprocentowa, więc państwo i partia miały nic do imprezy nie dokładać. Nie miała ona też, broń Boże, nic wspólnego z kampanią wyborczą. Ta piękna artystyczna wizja dokonań ostatniego dwudziestolecia wznosiłaby się ponad skrzeczącą rzeczywistość, ale – niestety – nie zostanie zrealizowana. Skoro premier powiedział, że...
Piotr Lisiewicz
Gorzów: Tusk zamknie „Wyborczą”? „Może Wyborczą też Tusk zakaże, gdy gazetami zasłonimy twarze” – oprawę pod takim hasłem zaprezentowali kibice Stali Gorzów w czasie żużlowego meczu z Apatorem Toruń. Cały sektor zasłonił twarze gazetami, a potem zgniótł je i stoczył bitwę na gazetowe kule. Protest nawiązał do zachwalanego przez „Gazetę Wyborczą” i rząd Tuska przepisu zakazującego kibicom zasłaniania twarzy, co karane ma być wkrótce zakazem stadionowym. Kibice postanowili demonstracyjnie złamać ten przepis i zaczytywali się w gazetach. „Po czasie na sektorze wybucha spontaniczna wojna na kule ze zgniecionych kartek. Od pierwszego do czwartego biegu nie prowadzimy dopingu w ramach protestu antyrządowego” – czytamy w serwisie Stalowcy.pl. Radzionków: polski instynkt wolności...
Dorota Kania
Działania wobec dr. Kamińskiego przypominają początki skandalicznej nagonki na śp prof. Kurtykę. Można o tym przeczytać w najnowszej książce dr. Antoniego Dudka, bliskiego współpracownika ostatniego prezesa IPN. Dr Dudek przytacza tylko niektóre określenia, którymi przeciwnicy obrzucali IPN, np. Instytut: Pogardy, Kłamstwa, Pałkarstwa, Pomówień, Plugastwa, Niegodziwości. „Bodaj żaden inny urząd w III RP nie budził tylu negatywnych emocji. I o żadnym innym nie mówiono równocześnie, że to najbardziej udana instytucja w III RP. Nie podzielam żadnego z tych poglądów, choć nie ulega dla mnie wątpliwości, że ogólny bilans pierwszej dekady działalności IPN jest pozytywny” – napisał dr Dudek we wstępie do swojej książki. Poruszył w niej m.in. problem nacisku służb specjalnych na niezależną...
Dorota Kania
Tuż po zatrzymaniu i aresztowaniu dr. G. w mainstreamowych mediach rozpoczęła się kampania jego obrony. Zdaniem prokuratury lekarz przyjmował łapówki, zdaniem mediów były to „dowody wdzięczności”. Dziennikarze pisali, że dr G., który był ordynatorem kardiochirurgii kliniki MSWIA, czyli państwowego szpitala, przyjmował pieniądze, ponieważ niektóre osoby uważały, „że w dobrym zwyczaju jest zapłacenie lekarzowi za wizytę”. Wniesiona przez dr. Kochanowskiego kasacja była krytykowana i wykpiwana. Poniżanie przez lekarza swoich podwładnych było usprawiedliwiane jako „wynik nadmiernego stresu związnego z operacjami”. Ostatecznie prokuratura postawiła Mirosławowi G. kilkadziesiąt zarzutów korupcyjnych, oskarżono też jego pacjentów o wręczania lekarzowi łapówek. Przed Sądem Rejonowym Warszawa...
Tadeusz Święchowicz
Komunikat NCS brzmi, jak wypowiedzenie wojny generalnemu wykonawcy. Jest oczywiste, że wykonawca nie usunie powstałych wad przed planowanym terminem końca budowy. Wezwanie NCS dotyczy tylko przygotowania przez wykonawcę ścieżki dojścia do usunięcia rażących naruszeń umowy. Jeśli na tym etapie zerwano by z nim umowę, to groziłoby nam, że nie zdążymy zakończyć głównego stadionu w akceptowanym dla UEFA terminie, co z kolei mogłoby doprowadzić do przeniesienia turnieju Euro 2012 do innego kraju. Grożące zawaleniem schody to tylko początek NCS zawarło umowę na budowę Stadionu Narodowego z konsorcjum 4 maja 2009 r. Jak twierdzi prezes NCS, przez półtora roku prace posuwały się zgodnie z harmonogramem. Gigantyczne pieniądze płynęły wartką rzeką z budżetu państwa do spółki pośredniczącej i...
Przemysław Harczuk
Ostatnia fasada rządowego optymizmu przed Euro 2012 runęła jak domek z kart. Stadiony w Gdańsku i Warszawie nie zostaną ukończone w terminie. Na szczęście. Z informacji, do których dotarliśmy, wynika, że obiekty budowane są na przysłowiowe „słowo honoru”, po otwarciu w każdej chwili może dojść do tragedii. Budowa stadionów na Euro 2012 pochłonęła dotychczas cztery ofiary śmiertelne, a jej koszt znacznie przekracza koszty budowy podobnych obiektów na Zachodzie Europy. – Ze stadionami na Euro jest jak w cytacie z Gogola. „Najporządniejszy w mieście jest prokurator, ale to też świnia” – mówi europoseł Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Czarnecki. – Choć jeszcze niedawno wydawało się, że właściwie z obiektami sportowymi problemu nie będzie, ani stadion w Warszawie, ani w Gdańsku nie...

Pages