Kościół - wiara

Tomasz Terlikowski
Papież dynamicznej ewangelizacji – tak najkrócej określić można kierunek pontyfikatu Franciszka. Ojciec Święty – wbrew temu, co nam się wmawia – nie jest rewolucjonistą czy reformatorem, ale człowiekiem, który w porę i nie w porę chce głosić Chrystusa, jedynego Zbawiciela.   Gdybym wiedzę o Kościele czerpał z liberalnych mediów, byłbym przekonany, że papież szykuje rewolucję. Chce święcić homoseksualistów, udzielać komunii rozwodnikom w ponownych związkach, a także zniszczyć struktury Kościoła. Wzywa do „rabanu” i chce zburzyć strukturę społeczną. Ale na szczęście tak nie jest. Ja po prostu czytam teksty papieskie, obserwuję zaangażowanie Ojca Świętego i wiem, że nie to jest istotą zaangażowania papieskiego. Franciszek chce – i to jest główna przestrzeń jego zaangażowania – sprawić...
28. Światowe Dni Młodzieży w Rio de Janeiro zakończyły się wielkim sukcesem. Strategia „delikatnego pukania do serc”, przyjęta przez Ojca Świętego, już na wstępie brazylijskiej pielgrzymki zadziałała. W Rio doświadczyliśmy festiwalu żywej, radosnej wiary. Chrześcijanie pokazali całemu światu, że Kościół jest młody, kreatywny i pełen nadziei. Za trzy lata atmosfera z Copacabany ogarnie całą Polskę.   Brazylia, ojczyzna ponad 120 mln katolików, stała się pierwszym celem pielgrzymki Franciszka. Pomimo że Brazylijczycy i Argentyńczycy nie darzą się sympatią, pochodzący z Argentyny Franciszek został przyjęty w Rio de Janeiro z niezwykłym entuzjazmem. Zwykli Brazylijczycy z radością i entuzjazmem witali Franciszka i żywiołowo reagowali na jego słowa. Papież zachwycił Brazylijczyków...
Wyobraźmy sobie dwa obrazy. Pierwszy to góry, las, wysokość ponad 1700 m n.p.m. Temperatura –10 stopni Celsjusza. Mgła, silny wiatr, padający śnieg. Momentami metrowe zaspy i niewidoczny szlak. Drugi to rozległy płaskowyż sięgający krańców horyzontu, przecięty kamienistą polną drogą.   W oddali zarys ludzkich osad. Słońce, dumnie zawieszone na bezchmurnym niebie, bezlitośnie palące żarem lekko zazielenioną trawą ziemię, na której z trudem można dostrzec pojedyncze rachityczne drzewa. Te dwa kontrastujące ze sobą widoki to sąsiadujące miejsca w Hiszpanii. Jeden to marcowa charakterystyka przejścia przez Sierra de Guadarrama, pasma górskiego oddalonego ok.  60 km na północ od Madrytu. Drugi to wiosenny opis Mesety, charakterystycznego płaskowyżu w centralnej części...
Grzegorz Wierzchołowski
Ośrodek Odnowy w Duchu Świętym w Łodzi to jedna z najprężniej działających placówek katolickich w tej części Europy. Przyciągające tysiące ludzi rekolekcje, warsztaty oraz seminaria, własna księgarnia i wydawnictwo, telefon modlitewny – to imponujące dzieło twórców i pracowników ośrodka. 5–8 marca 2017 r. – rekolekcje ewangelizacyjne, 29 września 2017 r. – Forum Charyzmatyczne w Łodzi, 10–12 grudnia 2017 r. – rekolekcje adwentowe... To nie pomyłka: kalendarz wydarzeń organizowanych przez Ośrodek Odnowy w Duchu Świętym w Łodzi rozpisywany jest z kilkuletnim wyprzedzeniem. Zainteresowanie inicjatywami jezuitów jest ogromne. – Zdarza się, iż dostajemy zaproszenie na rekolekcje do jakiejś miejscowości, i jestem zmuszony odpowiedzieć, że jedyny wolny termin mamy w 2016 r. Podczas jednej...
Tomasz Terlikowski
Kościół Anglii, założony przez Henryka VIII, dogorywa za królowej Elżbiety II. Wymienienie obojga władców nie jest tu przypadkowe, oboje oni są bowiem – wedle tradycji anglikańskiej – nie tylko „obrońcami wiary”, ale także... honorowymi głowami Kościoła Anglii. Kilkanaście dni temu królowa brytyjska Elżbieta II podpisała ustawę, która wprowadza do brytyjskiego systemu prawnego „małżeństwa gejowskie”. I być może nie byłoby w tym nic szokującego (w końcu monarchini specjalnego wyjścia nie miała, bo podpisywanie ustaw jest jej obowiązkiem, a ze zwyczaju wynika, że nie powinna ona komentować decyzji brytyjskich rządów), gdyby nie pewien drobiazg. Otóż królowa ta, poza swoimi obowiązkami świeckimi, jest także honorową głową Kościoła Anglii (czyli części Kościoła anglikańskiego), a także...
Dominik Tarczyński
Posługa księży egzorcystów była w niektórych środowiskach do niedawna tematem żartów. Najczęściej z wątpliwym poczuciem humoru podchodzili do tej kwestii lekarze psychiatrii, nawet ci z tytułami profesora. Jednak ostatnie lata to czas dynamicznego rozwoju walki duchowej egzorcystów, której nie można już ignorować. Egzorcyzmy są teraz tematem poważnych dyskusji oraz polemik, w których sceptyczni naukowcy nie mają zbyt wielu argumentów. Gdy w 2012 r. spotkałem się z egzorcystą watykańskim o. Gabrielem Amorthem, rozmawialiśmy głównie o tym, jaką rolę odgrywa nauka w ewangelizacji. Okazuje się, że pomimo panującej w środowiskach uniwersyteckich opinii, że egzorcyzm to średniowieczna praktyka, która jest tylko dowodem zacofania Kościoła, egzorcyści w swojej pracy bardzo ściśle współdziałają...
Tomasz Terlikowski
Nowa encyklika, zapowiedź kanonizacji bł. Jana Pawła II pokazują główny kierunek pontyfikatu Franciszka. I wbrew opiniom liberalnych mediów nie jest to wcale pontyfikat „rozmiękczania” doktryny, ale umacniania wiary i odważnego jej głoszenia. Pierwsza encyklika Franciszka to niewątpliwie dokument pisany na cztery ręce. Widać w niej niemal gołym okiem teologię Benedykta XVI, jego zafascynowanie św. Augustynem i polemiką ze współczesną niewiarą, ale trudno w niej też nie dostrzec franciszkowego zmysłu duszpasterskiego i ignacjańskiego rozeznawania duchów. Efekt jest piorunujący, bo pokazuje głębię katolickiego rozumienia wiary, która prowadzi nas do zbawienia i świętości. Katolickie sola fide W samym centrum refleksji „na cztery ręce” stoi wiara. Jej rozumienie jest augustyńskie,...
Grzegorz Wierzchołowski
Niemal 60 tysięcy osób wzięło udział w spotkaniu z charyzmatycznym ks. Johnem Bashoborą z Ugandy. „Jestem księdzem, nie uzdrowicielem, a moc ma Słowo. Należy wpatrywać się nie w kaznodzieję, lecz w Jezusa Chrystusa” – mówił do tysięcy Polaków kapłan.   Uwielbienie Jezusa w Duchu Świętym – bo tak brzmiała pełna nazwa sobotnich rekolekcji w Warszawie – przebiegło w bardzo spokojnej i podniosłej atmosferze. Charyzma o. Bashobory i różnorodny program spotkania sprawiły, że trzynaście godzin modlitewnego skupienia i religijnej refleksji (od godz. 9 do 22, z przerwami na posiłki) zapamiętane zostało przez uczestników rekolekcji jako porywające przeżycie duchowe. – Ojciec John Bashobora przekonał do siebie największych sceptyków – mówi „Gazecie Polskiej” Dominik Tarczyński, prezes...
Jarosław Wróblewski
Niemal 60 tysięcy osób wzięło udział w spotkaniu z charyzmatycznym ks. Johnem Bashoborą z Ugandy. „Jestem księdzem, nie uzdrowicielem, a moc ma Słowo. Należy wpatrywać się nie w kaznodzieję, lecz w Jezusa Chrystusa” – mówił do tysięcy Polaków kapłan.   Uwielbienie Jezusa w Duchu Świętym – bo tak brzmiała pełna nazwa sobotnich rekolekcji w Warszawie – przebiegło w bardzo spokojnej i podniosłej atmosferze. Charyzma o. Bashobory i różnorodny program spotkania sprawiły, że trzynaście godzin modlitewnego skupienia i religijnej refleksji (od godz. 9 do 22, z przerwami na posiłki) zapamiętane zostało przez uczestników rekolekcji jako porywające przeżycie duchowe. – Ojciec John Bashobora przekonał do siebie największych sceptyków – mówi „Gazecie Polskiej” Dominik Tarczyński, prezes...
W tej niezwykłej wyprawie, podczas której modliliśmy się za Ojczyznę, wzięło udział ponad 60 czytelników „Gazety Polskiej”. Podążając do sanktuarium szczególnie umiłowanego przez Pana Boga o. Pio, odwiedziliśmy wiele świętych miejsc – we wszystkich prosząc o łaski dla naszego pogrążonego w kryzysie kraju. Zaczęliśmy od Asyżu, miejsc związanych ze św. Franciszkiem i św. Klarą, wielkimi reformatorami Kościoła. Następnie było Monte Sant Angelo, sanktuarium poświęcone św. Archaniołowi Michałowi, i kulminacja – San Giovanni Rotondo. W drodze powrotnej zajrzeliśmy do Lanciano, miejsca pierwszego cudu eucharystycznego, i na koniec do Manoppello, by tam, w sanktuarium Boskiego Oblicza, spojrzeć Panu Jezusowi prosto w oczy. To był błogosławiony czas Fot. Paweł Stanuch.
Artur Dmochowski
Co łączy trzech zwykłych chłopaków z Ochotniczej Straży Pożarnej w gminie Białopole z „młodymi wykształconymi” ze stołecznych korporacji, którzy napastowali modlących się pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu?   Wydawałoby się, że trudno znaleźć bardziej odległe środowiska. Okazuje się jednak, że wrogość wobec Kościoła dotarła nawet tam – do wiejskiego, pozornie dalekiego od centrów postmodernizmu matecznika tradycji. Trzej niespełna 20-letni strażacy z Białopola podczas czuwania w kościele, w nocy przed Niedzielą Zmartwychwstania, ukradli pieniądze z puszki z datkami, pogryźli hostię i sprofanowali grób Jezusa. Ich zachowanie, do niedawna jeszcze niewyobrażalne, całkowicie sprzeczne z utrwalonym obrazem głębokiej religijności i szacunku dla wiary na polskiej wsi, przypomina...
Tomasz Terlikowski
„Jesteście darem i skarbem dla Kościoła!” – mówił do dwustu tysięcy przedstawicieli rozmaitych ruchów i wspólnot katolickich papież Franciszek podczas ubiegłotygodniowego spotkania.   To spotkanie, w którym uczestniczyli przedstawiciele najważniejszych ruchów katolickich z całego świata, było symbolicznym potwierdzeniem słów Hansa Ursa von Balthasara, który podkreślał, że jedną z kluczowych cech katolicyzmu (i prawdy w ogóle) jest jego symfoniczność. Prawda składa się z rozmaitych wrażliwości, spojrzeń, różnych odpowiedzi na podobne pytania, które jednak zawsze zbiegają się w osobie Jezusa Chrystusa. I na placu św. Piotra, w wigilię Uroczystości Zesłania Ducha Świętego, było to widać doskonale. Obok siebie modlili się bowiem charyzmatycy, neoni, tradsi, przedstawiciele Komunii i...
ks. Michał Rogoziński
Św. Brat Albert często powtarzał, że mamy być dobrzy jak chleb. Chleb to najprostszy, codzienny pokarm, bez którego trudno wyobrazić sobie codzienne posiłki. Według tego wielkiego świętego mamy stać się chlebem, z którego każdy będzie mógł sobie ułamać według własnych potrzeb. Tej postawy serca z pewnością uczy nas adoracja   Ojciec Święty Jan Paweł II, ustanawiając tajemnice światła Różańca św., do jednego z ważniejszych wydarzeń w ziemskim życiu Pana Jezusa zaliczył przemienienie na górze Tabor. Jest to jedna z moich ulubionych scen biblijnych. Kiedyś, podczas medytacji fragmentu Pisma Świętego mówiącego o tym wydarzeniu, doszedłem do wniosku, że górę Tabor można nazwać również „górą umocnienia”. Dla apostołów jest to szczególna oaza, przystanek w...
Przemysław Radzyński
O charyzmacie adoracji we wspólnocie Emmanuel opowiada Katarzyna Rząsa w rozmowie z Przemysławem Radzyńskim.   Wspólnota proponuje nam przebywanie z Bogiem w każdym momencie naszej drogi. W żadnym wypadku nie chce rozdzielać naszego życia na duchowe, zawodowe i rodzinne. Właśnie poprzez częstą adorację Najświętszego Sakramentu te wszystkie sfery są ze sobą ściśle powiązane   Skąd się wzięła wspólnota Emmanuel w Kościele? Pomysł narodził się 40 lat temu we Francji, w sercu niepozornego krytyka filmowego Piotra Goursat. Nie bez przyczyny mówię, że w sercu, a nie w głowie, gdyż początkiem wspólnoty było wewnętrzne gorące pragnienie, by wielbić Pana Boga wraz z innymi ludźmi. Wspólnoty w Kościele na ogół dzielą się na...
Przemysław Radzyński
 „Nie tylko wierzymy, ale wręcz doświadczamy, że to moc Eucharystii pozwala nam żyć. W tę rzeczywistość wpisana jest nasza codzienność” – piszą w jednym ze świadectw Ludmiła i Władysław Puzanowscy, którzy 25 lat temu zrealizowali swoje marzenie o wspólnocie rodzin żyjących na co dzień duchowością eucharystyczną.   Puzanowscy pod koniec lat 70. XX w. poznali w Częstochowie Małe Siostry Jezusa, zgromadzenie zainspirowane przez duchowość bł. Karola de Foucauld, oraz założycielkę wspólnoty – Magdalenę Hutin. Siostry zaprosiły młode małżeństwo na adorację do swojej kaplicy. Modlitwa w małym oratorium przed Najświętszym Sakramentem mocno wpłynęła na dalsze życie Ludmiły i Władysława. Zapragnęli żyć na wzór sióstr. Ale jak to zrobić, skoro są...
Jestem Nadzwyczajnym Szafarzem Komunii Świętej VI grupy z parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Chrzanowie-Kościelcu. Błogosławieństwo do tej zaszczytnej posługi otrzymałem z rąk ks. bp. Jana Zająca 16 kwietnia 2011 r. i od tego czasu zaczęła się dla mnie piękna służba Bogu i ludziom.   Takim ważnym wydarzeniem w moim życiu była pomoc przy udzielaniu komunii św. w moich rodzinnych stronach podczas uroczystości Wszystkich Świętych. Wtedy, jak co roku, wyjechałem do miejscowości Żurowa (diecezja tarnowska). Parę dni wcześniej przedstawiłem się tamtejszemu proboszczowi, który bardzo się ucieszył, bo on sam posługuje w parafii i kiedy przychodzą większe święta czy uroczystości, udzielanie komunii św. trwa zwykle 30–40 minut. Po załatwieniu...
Doświadczyłam czegoś takiego jak mały Sąd Boży. Widziałam jakby migawki z mojego życia sięgające czasu, kiedy skończyłam osiem lat. Jezus nie sądził mnie, nie było to potępienie, ale ja widziałam wszystkie moje grzechy i zobaczyłam, że największe z nich wynikły z zaniedbania. Do czasu mojego uzdrowienia w roku 1991 nie miałam pojęcia, co oznacza życie wiarą. Chodziłam do kościoła z przyzwyczajenia, modliłam się z przyzwyczajenia, ale nie było to dla mnie niczym istotnym. Zawsze pragnęłam zostać pielęgniarką, więc ukończyłam stosowną szkołę. Rozpoczęłam pracę w tym zawodzie. Nie pracowałam długo, 3–4 lata. Nie mogłam zajmować się pacjentami, ponieważ groził mi paraliż z powodu skrzywienia kręgosłupa. Dla pragnących łaski W Irlandii nie mogłam znaleźć...
Przemysław Radzyński
Pierwszym historycznie odnotowanym świadectwem cudu eucharystycznego jest zjawisko z VIII w. z włoskiego Lanciano, popularnego dziś miejsca pielgrzymkowego. Jeden z tamtejszych zakonników, wątpiący w realne przeistoczenie, sprawował mszę św. Po słowach konsekracji hostia zamieniła się w ludzkie ciało, a wino stało się krwią. Nienaruszone ciało i zakrzepłą krew można oglądać w kościele św. Franciszka   Cuda eucharystyczne to zespół niewytłumaczalnych naukowo zjawisk, które związane są z Najświętszymi Postaciami Ciała i Krwi Chrystusa. Można do nich zaliczyć np. lewitację kapłanów celebrujących Eucharystię (najczęściej w momencie przeistoczenia – np. św. Józef z Kupertynu) czy fakt wieloletniego żywienia się przez niektóre...
Dominik Tarczyński
Jeśli jako chrześcijanin przyjmuję, że Jezus Chrystus, Jego Ciało, jest fizycznie obecny na ziemi, nie pozostaje mi nic innego, jak tylko gorliwie modlić się, dziękując Bogu za ten dar. Pragnę podzielić się z każdym z Was tą ogromną radością. Od ponad roku na łamach „Gazety Polskiej” staramy się dzielić z naszymi czytelnikami wiarą i przeżywać chrześcijańskie współtworzenie Kościoła powszechnego. W ciągu tych kilkunastu miesięcy, od kiedy są publikowane dodatki pod moją redakcją, zawsze podkreślaliśmy realność świata duchowego. W najnowszym wydaniu „Gazety Polskiej”, które ukazuje się w oktawie uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, poruszamy temat podczas tego święta najważniejszy – staramy się opisać obecność Zbawiciela w ...
Przemysław Radzyński
O doświadczeniu Żywego Boga i przeżywaniu tajemnic Eucharystii w Odnowie w Duchu Świętym   Jest Ojciec właśnie na VII Kongresie Odnowy w Duchu Świętym w Częstochowie. Krajowa Rada Odnowy w Duchu Świętym co roku organizuje spotkanie w Częstochowie. Co piąte jest kongresem całego Ruchu. Przez pierwsze dni modlą się i rozmawiają liderzy i odpowiedzialni za grupy. Ostatniego dnia jest otwarte spotkanie na Wałach Jasnogórskich. Animatorów przyjechało ok. 5 tys. Ale wszystkich uczestników spodziewanych jest 100 tys., a może nawet więcej, bo w tym roku Czuwanie Odnowy w Częstochowie wypadło w samą wigilię Zesłania Ducha Świętego – patronalne święto Ruchu.   Czy uczestnicy kongresu są szczególnie przygotowani do przeżywania tajemnic Eucharystii? Jak najbardziej. Eucharystia...
Tomasz Terlikowski
Stanowisko Stolicy Apostolskiej w sprawie związków partnerskich osób tej samej płci jest od lat zupełnie jasne. Niestety, coraz częściej pojawiają się hierarchowie, którzy mniej lub bardziej otwarcie je kwestionują. Zwolennicy homoherezji, by posłużyć się trafnym określeniem ks. Dariusza Oko, w sposób coraz bardziej otwarty fałszują nauczanie Kościoła   Jednym z takich hierarchów jest kard. Christoph Schönborn, który w minionym tygodniu oświadczył, że jest otwarty na zapisy dotyczące prawnego uznania związków osób tej samej płci. Metropolita Wiednia wygłosił w brytyjskiej National Gallery przemówienie, w którym bronił katolickiego rozumienia małżeństwa, ale jednocześnie wyrażał „szacunek” dla związków osób tej samej płci – donosi brytyjski „The Tablet”. – Istnieją związki osób tej...
Andrzej Zybertowicz
Istnieje ludzka, może uniwersalna potrzeba odczuwania zgodności między sferą naszych myśli i odczuć a zewnętrznym światem społecznych i przyrodniczych zdarzeń.   Ostatnio w tekście „Wywracanie świata” przytoczyłem ważną uwagę dr Barbary Fedyszak-Radziejowskiej: „Bycie razem i bycie podzielonym jest naturalną cechą narodów, które mają własne demokratyczne państwo”. Pokazałem – na przykładzie wypowiedzi znanego socjologa Zygmunta Baumana – że nawet zawodowi badacze współczesnego świata potrafią nie dostrzegać poważnych różnic między ludzkimi kulturami. Błędy poznawcze wielu z nas wypływają m.in. z pragnienia życia w jednolitym, zgodnym z naszym światopoglądem świecie. Dzisiaj druga odsłona problemu podzielenia świata, sporu o to, według jakich zasad świat społeczny należy organizować...
Tomasz Terlikowski
Ojczyzna-matka Każdy patriotyzm, niezależnie od jego specyfiki, generuje jednak obowiązki, których nie można (z moralnego punktu widzenia) się wyrzec. A powodem jest to, że owa postawa wyrasta, jak pokazywał Jan Paweł II w „Pamięci i tożsamości”, z samego jądra Dekalogu – ze zobowiązania do czci ojca i matki. „Jeśli pytamy o miejsce patriotyzmu w Dekalogu, to odpowiedź jest jednoznaczna: wchodzi ona w zakres tego przykazania, które zobowiązuje nas, by czcić ojca i matkę. Jest to ten rodzaj odniesienia, który język łaciński określa mianem pietas, podkreślając wymiar religijny, jaki kryje się w szacunku i czci należnym rodzicom. Mamy czcić rodziców, gdyż oni reprezentują wobec nas Boga Stwórcę. Dając nam życie, uczestniczą w tajemnicy stworzenia, a przez to zasługują na cześć podobną do...
Tomasz Terlikowski
Strzec Chrystusa i prawdy o człowieku Najbardziej uderzającym elementem tego wystąpienia było to, że Ojciec Święty kierował je do wszystkich chrześcijan. Odnosząc się do posługiwania następcy św. Piotra, wskazywał nie tylko to, do czego powołany jest on sam, ale także każdy z nas. – Strzec Jezusa wraz z Maryją, strzec całego stworzenia, strzec każdej osoby, zwłaszcza najuboższej, strzec nas samych – to właśnie jest posługa, do której wypełniania powołany jest Biskup Rzymu, ale do której wezwani jesteśmy wszyscy, aby zajaśniała gwiazda nadziei – podkreślał Ojciec Święty. A wcześniej wskazywał, że istotą chrześcijaństwa jest powołanie św. Józefa, czyli strzeżenie, opieka nad Jezusem. – Jest to strzeżenie ludzi, troszczenie się z miłością o wszystkich, o każdą osobę, zwłaszcza dzieci i...
Tomasz Terlikowski
Ekolog, który rozmawiał ze zwierzątkami i kwiatuszkami, a także układał hymny do natury, którymi chętnie posłużyliby się także współcześni zwolennicy New Age. I wreszcie społeczny radykał, który poprzez pojmowanie ubóstwa i roli ubogich stał się poprzednikiem współczesnych rewolucjonistów. Takim obrazem św. Franciszka jesteśmy – także my, katolicy – od lat karmieni przez popkulturę, a coraz częściej także popnaukę. Tyle że jest to obraz głęboko nieprawdziwy. Św. Franciszek nie był bowiem ani hipisem, ani ekologiem, ani tym bardziej rewolucjonistą. Był człowiekiem głęboko kochającym instytucję Kościoła, szanującym kapłaństwo (tak bardzo, że nie uznał się za godnego, by samemu przyjąć święcenia) i troszczącym się o zbawienie wszystkich, także muzułmanów. Jego szacunek dla stworzenia nie...
Stefan Czerniecki
Jedzie z posługą kapłańską. Na skrzyżowaniu czerwone światło. Musi się zatrzymać. Jego auto otacza grupa uzbrojonych mężczyzn. Wystraszony kapłan usiłuje ruszyć. Słychać huk wystrzału. Samochód staje. A w nim oparte o kierownicę, martwe ciało kolejnego księdza zabitego w tym roku w Ameryce Południowej. Piątego od początku tego roku. Ten Kościół wymaga ofiar. Najpełniejszej posługi. Takiej do końca i bez kalkulacji. Po wyborze nowego Ojca Świętego Kościół Ameryki Południowej otrzymuje swoją szansę. Należy się głęboko modlić, aby tę szansę wykorzystał. Wiarą, która obecna jest w ludziach latynoskich wspólnot, można by obdzielić kościoły Europy, Stanów Zjednoczonych oraz Australii. Franciszek na pewno doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Najlepszy z możliwych „stażów” – On gra. Cały...
Trudno jednak o większe emocje, skoro dobrze znamy nieprzekraczalny kres w drodze do pojednania chrześcijańskiego Zachodu i Wschodu. Oczywiście to nie jest precyzyjny opis katolicyzmu i prawosławia, ponieważ w jedności z Rzymem jest też część Kościołów wschodnich; Rzym wciąż sam w sobie pozostaje też znakiem jedności Ciała Chrystusowego. A jednak czujemy, że jest to też po prostu sprawa między Wschodem i Zachodem. W książce „Światłość świata” Benedykt XVI, na pytanie Petera Seewalda o ekumenizm, odpowiedział: „Katolicy i prawosławni mają tę samą starożytną podstawową kościelną strukturę; dlatego było zrozumiałe, że szczególnie zależy mi na tym spotkaniu. Stopniowo powstały prawdziwe przyjaźnie. Jestem bardzo wdzięczny za serdeczność, z którą odnosi się do mnie ekumeniczny patriarcha...
Dominik Tarczyński
Oczywiście nie ma w tym nic złego. Została nam ona dana przez Boga – tak jak duch i dusza – i dostąpi zmartwychwstania. Zapowiedź tego wydarzenia możemy odnaleźć w Ewangelii św. Mateusza (Mt 27, 51–53), gdzie opisano relację z historycznie potwierdzonych przypadków zmartwychwstania, które nastąpiły po męczeńskiej śmierci Jezusa na krzyżu: „A oto zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół; ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać. Groby się otworzyły i wiele ciał Świętych, którzy umarli, powstało. I wyszedłszy z grobów po Jego zmartwychwstaniu, weszli oni do Miasta Świętego i ukazali się wielu”. Brzmi zaskakująco? Tak, zmartwychwstanie jest spektakularne i wymyka się naszemu poznaniu, ale pamiętajmy, że nie jest...
Ks. Sławomir Kunka
Często w myśleniu o sprawach eschatologicznych pojawia się błąd polegający na sprowadzaniu ich do poziomu życia ziemskiego, do konkretnego miejsca i czasu. A przecież w chwili śmierci człowiek musi „zdjąć zegarek” i „zostawić swoje ulubione kapcie”. Przechodzi bowiem na inny poziom istnienia, które wykracza poza kategorie wyznaczane przez określenia „wcześniej” i „później”, „tu” i „tam”. Gramatyka języka polskiego zna okolicznik miejsca i czasu, jednak dla adekwatnego mówienia o sprawach wieczności okażą się one nieprzydatne. Ich miejsce musi zastąpić „wyobraźnia wiary” i otwartość na to, co nowe, ponadhistoryczne, a jednak tak bliskie i oczekiwane, bo objawione przez Odkupiciela. Christoph Mayr, Niebo, fresk w Kościele...
Przemysław Radzyński
Stwórca powołał człowieka do życia z miłości, chciał go dla niego samego. Rozumna i wolna istota została postawiona w Edenie – świecie zaprojektowanym przez Boga tak, żeby stworzenie było szczęśliwe. Jednak sami ludzie zamknęli sobie bramy raju. Pan Bóg do tego dopuścił, aby uczynić jeszcze większe dobro. Jakby to powiedział ks. Jan Twardowski: „Kiedy Bóg drzwi zamyka – to otwiera okno”. Tym Bożym oknem jest Nowe Jeruzalem, opisane przez św. Jana Ewangelistę na kartach Apokalipsy. Hans Memling, Sąd Ostateczny - Brama do Nieba (frg.)  Obie rzeczywistości – utracony Eden i obiecane Nowe Jeruzalem – widziane łącznie dają pełen obraz Kościoła. Z jednej strony jest lud jeszcze pielgrzymujący, a z drugiej – ten, który przekroczył bramę śmierci. Ks....
Przemysław Radzyński
Autor Apokalipsy, nawiązując do antycznego świata, chce ukazać Jeruzalem jako doskonałe miasto w całym tego słowa znaczeniu. Opisana symbolicznie w formie kwadratu doskonałość Jeruzalem wskazuje na jego świętość. Zostaje ona dodatkowo uwydatniona przez trzeci wymiar – wysokość. Sześcian jako pełnia doskonałości był znany w tradycji Izraela. Święte Świętych (pomieszczenie, w którym w Świątyni Jerozolimskiej stała Arka Przymierza – przyp. red.) miało identyczną szerokość, długość i wysokość – po 20 łokci (w Nowym Testamencie łokieć to ok. 42–48 cm). Wynosząc jednak wymiary Miasta do niebywałych – w porównaniu z Sanktuarium – wielkości oddanych w symbolicznej pełni dwunastu tysięcy stadiów (stadion, stadie = 185 m – przyp. red.), wizjoner z...
Gloria Polo
Piorun z nieba To był deszczowy dzień, z nieba lały się strugi wody, tworząc rozległe kałuże. Mimo tej niesprzyjającej aury musiałam się udać po książki z odontologii, które były mi pilnie potrzebne. Towarzyszył mi mąż i siostrzeniec. Gdy tak w strugach deszczu podążaliśmy do celu, nagle uderzył w nas piorun. Siostrzeniec zginał na miejscu, mój mąż odniósł niewielkie obrażenia – był najdalej z nas od miejsca uderzenia. We mnie natomiast w jednej chwili ustało bicie serca, piorun spalił moje organy wewnętrzne: wątrobę, nerki, płuca, jajniki, co potwierdzili później lekarze. Moje ciało zostało zwęglone, zwłaszcza piersi, nogi i ramiona. Zanim jednak to się stało, w ułamku sekundy przeżyłam coś wspaniałego – doświadczyłam niewysłowionej...
Magdalena Łońska
Siostra Faustyna w swoim „Dzienniczku” bardzo często opisuje niebo jako rzeczywistość stworzoną, którą zamieszkują istoty duchowe. W jej przekazie niebo, podobnie jak ziemia, ma swoje przeznaczenie – obie rzeczywistości służą przede wszystkim Bogu, ale w pewnym stopniu także człowiekowi, będąc płaszczyznami ich wzajemnej relacji. Jednakże, jako rzeczywistości służące komunikacji, ustępują człowiekowi. Istniał on przed nimi w Boskim zamyśle kreacji – jak pisze siostra Faustyna w swojej modlitwie: „Nim stworzyłeś niebo i ziemię, wpierw nosiłeś w Sercu swoim nas” (Dz. 278). Niebo i ziemię spaja osoba Stwórcy, to Jemu są one podporządkowane, wraz ze wszystkim, co je napełnia. Mieszkańcy zaś tych dwóch rzeczywistości nie istnieją niezależnie od siebie...
Tomasz Terlikowski
Odrodzenie Ameryki Łacińskiej Franciszek, w odróżnieniu od Benedykta XVI, będzie już papieżem nie tyle Europy czy skoncentrowanym na Europie, ile pasterzem globalnego Południa. Jednak pierwszym miejscem, które zostanie przez ten wybór przemienione, będzie Ameryka Łacińska. Światowy Dzień Młodzieży w Rio de Janeiro (a kto wie, może także wcześniejsza pielgrzymka do Ameryki Łacińskiej czy samego Buenos Aires) stanie się momentem gigantycznego triumfu papieża. Ma on możliwość tak zmienić tamten – znękany niesprawiedliwością, wojnami, przewrotami i strukturami grzechu – region, jak zrobił to Jan Paweł II z Polską. I już teraz widać to na ulicach latynoskich miast. Przypuszczam, że ich mieszkańcy czują się jak my, kiedy w szarej, gierkowskiej Polsce gruchnęła wieść, że Karol Wojtyła został...
Tomasz Terlikowski
Gdy ogłoszono, kto został papieżem, nastał czas gorączkowych poszukiwań. W większości polskich redakcji, ale i przy biurkach ekspertów od Kościoła na moment zawrzało. Mieliśmy przygotowane sylwetki rozmaitych kandydatów, ale kardynała Jorge Marii Bergoglio chyba nikt nie brał pod uwagę. Byliśmy tak bardzo nastawieni, że nowym papieżem zostanie ktoś młodszy, bardziej znany, że kandydatura kard. Bergoglio w zasadzie nie była brana pod uwagę. I trudno się temu dziwić, bo z perspektywy czysto ludzkiej to wybór zaskakujący. Papież Franciszek nie jest ani teologiem na miarę swojego poprzednika, ani zarządcą, którego wszyscy oczekiwali. Jest skromnym, prostym człowiekiem, mówiącym krótkie i dosadne kazania, i hierarchą, który nie przepada za wielkokościelnym blichtrem. Kwiatki papieża...
Tomasz Terlikowski
Krew, pot i łzy Na szczęście, choć nazwisko nowego papieża jest nieznane, to w zasadzie można już niemal bez pudła stwierdzić, czym będzie się on musiał zająć. – Ostateczne rozwiązanie problemu ze skandalami seksualnymi, które poważnie niepokoją wiernych, reforma administracji kościelnej, relacje z islamem – wymieniał w rozmowie z Catholic News Agency niemal jednym tchem także wymieniany jako potencjalny kandydat na papieża kapucyn, kard. Sean P. O’Malley (jeden z kilku kardynałów zakonników). Do tej listy zagadnień, z którymi nowy papież będzie się musiał zmierzyć, można jeszcze dołączyć postępującą laicyzację Zachodu, a także rosnącą potęgę Kościołów globalnego Południa. Część kardynałów już zresztą sugerowała, że nowy papież mógłby pochodzić właśnie z tamtego regionu. – Myślę, że...
Tomasz Terlikowski
Ten pontyfikat był zupełnie inny od poprzedniego. I nie chodzi o kierunek – ten bowiem został tylko nieznacznie skorygowany – ale raczej o styl sprawowania urzędu i główny przedmiot zainteresowań. A najlepiej widać to u kresu obu pontyfikatów. Gdy bowiem zastanawiano się nad okresem posługiwania błogosławionego Jana Pawła II, to choć pojawiały się wzmianki o niezwykle ważnych jego dokonaniach teologicznych (przede wszystkim chodzi o teologię ciała czy szerzej – antropologiczne podstawy obrony życia), o wiele częściej jednak mówiono o ewangelizacji, wielkich spotkaniach czy pojawieniu się nowego pokolenia duchownych i świeckich (w Polsce określa się ich „pokoleniem JP 2”, na Zachodzie „papa boysami”). U kresu pontyfikatu Benedykta XVI jest inaczej. Tu kamieniami milowymi nie są wielkie...
Tomasz Terlikowski
Spór o rozumienie, a dokładnie o zasady praktykowania „klauzuli sumienia”, rozpoczął się w krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. L. Rydygiera w roku 2012. To wtedy NFZ zaczął kierować do niego więcej kobiet, u których wykonana miała być aborcja (w 2012 było ich siedem, co było liczbą dwukrotnie większą niż w poprzednich dwóch latach). I wtedy jeden z anestezjologów (a także dwoje innych pracowników szpitala) złożyło jasną, pisemną deklarację, że odmawia uczestnictwa w zabiegach terminacji ciąży. I choć od dawna przekonuje się nas, że możliwość taka istnieje, to gdy szpital zaczął dosłownie egzekwować zapisy prawne, okazało się, że jest ona, w istocie, fikcją. I że szpital, jeśli tylko chce, może wymuszać współuczestnictwo lekarza w aborcji. Pozorna klauzula sumienia Aby dobrze...
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Ojciec Pio jako kierownik duchowy potrafił surowo, stanowczo, ale z wielką miłością pokazać kobietom drogę ku świętości. Kiedy w 1916 r. przyjechał do San Giovanni Rotondo, przełożeni powierzyli mu opiekę nad gronem modlących się kobiet. Zanim otrzymał zgodę na słuchanie spowiedzi, dwa razy w tygodniu prowadził dla nich konferencje. Po jakimś czasie stwierdził, że spotkania indywidualne są lepszym sposobem na rozwój wewnętrzny. „Kocham cię tak, że nie można więcej! Biada temu, kto ośmieliłby się Ciebie skrzywdzić! Biada!” – to słowa Ojca Pio do jednej z bliższych przyjaciółek Cleonice Morcaldi. Czyż nie brzmią jak wyznanie mężczyzny do ukochanej kobiety? Ale czy kierownik duchowy nie może kochać tak mocno swojej córki, że chce dla niej po prostu dobra? Cleonice Morcaldi wspomina o tym...
Łukasz Kudlicki
Wróg wytęża wszystkie swoje siły Już od najmłodszych lat Ojciec Pio toczył walki z demonami. Odgłosy nocnych bitew potrafiły postawić na nogi mieszkańców spokojnej Pietrelciny. Dręczyły go również dolegliwości zdrowotne: często powracające zapalenie płuc, wysoka gorączka, zupełny brak łaknienia. Zdarzało się nawet, że lekarze nie mogli zmierzyć mu temperatury, gdyż termometr pękał, gdy tylko słupek rtęci osiągał poziom 45 stopni Celsjusza. Te dziwne przypadłości nękały go do końca życia, a medycyna była wobec nich bezradna. Równie często, jak opis szatańskich podstępów i toczonych ze złymi mocami walk, pojawia się w korespondencji Ojca Pio zapis triumfów nad złym duchem i świadectwo wiary i ufności Bogu. Często jednak zakonnik był poddany takim cierpieniom i pokusom, że dzielił się...
Henryk Bejda
Uzdrawiał, przepowiadał przyszłość, doświadczał obecności Jezusa, Maryi i aniołów, kontaktował się z duszami cierpiącymi w czyśćcu, w cudowny sposób rozmnażał pożywienie i Chleb eucharystyczny, porozumiewał się w językach, których nie znał. Szczególnie interesującymi darami, jakie otrzymał Stygmatyk z Gargano, była bilokacja oraz kardiognostyka. Bilokacja jest zdolnością przebywania człowieka w tym samym czasie w dwóch różnych miejscach, kardiognostyka umiejętnością czytania w sercach i sumieniach innych ludzi. Tak jak wiele innych zjawisk natury mistycznej, także bilokacja wymyka się badaniom naukowym. Nadal nie wiadomo, czy „podróżuje” sama dusza, czy też dusza wraz z ciałem. Człowiek bilokujący może objawiać się drugiemu człowiekowi jako niematerialny duch albo też jako zwykły...
Henryk Bejda
Stygmaty mogą być widzialne i przybierać postać krwawiących, bolesnych ran, mogą być również ukryte (niewidoczne, wewnętrzne). W tym drugim przypadku stygmatyk odczuwa jedynie dotkliwy ból. Stygmaty mogą być trwałe lub okresowe. Wielu mistyków otrzymywało je jedynie w piątki, w dniu, w którym według tradycji ukrzyżowano Jezusa, a niektórzy jedynie w Wielkim Tygodniu, kiedy dane im było za pośrednictwem własnego ciała przeżywać mękę i śmierć Zbawiciela. Bolesne rany mogą utrzymywać się przez dłuższy czas, mogą też samoczynnie na krótki okres otwierać się i zamykać. I choć w wielu przypadkach próbowano dowodzić, że stygmaty są wynikiem autosugestii, histerii lub zwykłego oszustwa, zarzuty te okazywały się najczęściej bezpodstawne, a zjawisko stygmatyzacji do dziś wymyka się próbom...
Pierwsze symptomy, czyli bóle głowy i drgawki, pojawiły się, kiedy mój ośmioletni syn był w szkole. Mój mąż, który jest lekarzem w Domu Ulgi w Cierpieniu w San Giovanni Rotondo – szpitalu zbudowanym dzięki Ojcu Pio – zabrał go do domu. Mateusz dostał wysokiej gorączki, nie rozpoznawał bliskich, na jego ciele pojawiły się plamy. Widząc, co się dzieje, mąż zawiózł syna do szpitala, a tam z minuty na minutę stan zdrowia naszego syna gwałtownie się pogarszał. Mateusz trafił na oddział intensywnej terapii. Zaraz po przybyciu do szpitala Mateusz na kilka sekund odzyskał przytomność. Zawołał wtedy ojca i poprosił o wodę. Powiedział wtedy: „Tato, kiedy dorosnę, chcę być bogaty, żeby dać wszystko biednym”. Po tych słowach stracił przytomność. Dla nas te słowa zabrzmiały jak przesłanie....
O. Lotti podkreśla, że to właśnie z rąk Ojca Pio otrzymał sakrament Chrztu św. – Stygmatyk udzielił mi sakramentu Pierwszej Komunii św., spowiadałem się u niego, a także posługiwałem podczas jego ostatniej mszy św. – wyjaśnia o. Lotti. Kiedyś podczas spowiedzi – a było to kilka dni przed śmiercią Ojca Pio – Luciano powiedział mu, że chciałby wstąpić do zakonu. – Miałem wtedy 13 lat i od kilku nosiłem w swoim sercu to pragnienie. Ojciec Pio powiedział mi wtedy: „Dla ciebie będzie najlepiej, jak pójdziesz do seminarium mniejszego”. Już rok po śmierci Ojca Pio byłem uczniem seminarium San Elia a Pianisi. Potem wstąpiłem do nowicjatu w Morcone i tak krok po kroku zostałem kapucynem – opowiada o. Lotti. Trzy razy „Dzień dobry” O. Guglielmo Alimonti, kapucyn, świadek życia Ojca Pio, o...

Pages