Historia

Piotr Ferenc-Chudy
Ośmiometrowy pomnik – dzieło profesora krakowskiej ASP Aleksandra Śliwy – zbudowany jest z sześcianów uformowanych w bramę symbolizującą przejście z życia doczesnego w wieczność. Granitowe filary bramy składają się z sześciennych bloków oznaczonych kolejnymi cyframi Dekalogu. Regularność formy artysta zakłócił przesunięciem sześcianu symbolizującego piąte przykazanie (nie zabijaj). W drugim planie instalacji do betonowej ściany przytwierdzono pogniecioną blachę z brązu. Wśród przemawiających licznie oficjeli stanowczo zabrakło głosu przedstawicieli rodzin pomordowanych. – Jestem głęboko zbulwersowany postawą prezydenta Dutkiewicza – powiedział Zbigniew Kostecki, syn zamordowanego na Wzgórzach Wuleckich Eugeniusza Kosteckiego – który w bardzo przykry dla mnie sposób odmówił mi zabrania...
Rafał Kotomski
Był 22-letnim mężczyzną z widokami na sportową karierę. Występował w barwach radomskiej Broni, miał właśnie przejść do Czarnych Słupsk, gdzie budowano najsilniejszy klub bokserski w kraju. – Roznosiła mnie energia. Mam taki charakter, że nie potrafię znosić upokorzeń – przyznaje. Okazał się jednym z tych, którzy najbardziej aktywnie protestowali pod gmachem KW na ul. 1 Maja (dziś 25 Czerwca). – Ludzie uwierzyli sekretarzowi Januszowi Prokopiakowi, że porozmawia z Warszawą o wstrzymaniu podwyżek. A on tylko grał na zwłokę i pod osłoną milicji uciekł. Jak szczur – złości się Kowalski. Po dwóch godzinach czekania nastroje wielotysięcznego tłumu zmieniły się z euforii we wściekłość. Ludzie wpadli do pomieszczeń partyjnych aparatczyków, wyrzucali na ulicę meble i dywany. Szczególnie...
Leszek Misiak
Bumar, Pol-Mot i WSI 26 kwietnia 2011 r. państwowy Bumar sp. z o.o. podpisał umowę ze spółką Pol-Mot Warfama SA dotyczącą sprzedaży: ciągników marki Ursus, znaku towarowego (logo Ursusa) oraz udziałów Ursus sp. z o.o. Współwłaścicielem Pol-Mot Warfamy, nabywcy Ursusa, jest Andrzej Zarajczyk (Pol-Mot był m.in. współwłaścicielem KS Legia). Zarajczyk, jak mówią informatorzy „GP”, kojarzony jest z Piotrem Polaszczykiem, byłym prezesem fundacji Pro Civili wymienionej w Raporcie o weryfikacji WSI. W radzie nadzorczej Pol-Mot Warfamy jest Zbigniew Janas, były szef Solidarności w Ursusie. Janas w latach 1978–1980 był współpracownikiem KSS KOR. Wstąpił do Solidarności w 1980 r., kierował związkiem w Ursusie, a od 1981 r. wchodził w skład Komisji Krajowej „S”. W trakcie negocjacji i rozmów...
Rafał Kotomski
Na Starowieyskiego za mali Oglądamy czerwcowe zdjęcia robione z ukrycia głównie przez szpiegujących ubeków. Ale również te, które zrobił Leszek Paprzycki, stanowiące dziś wyjątkowo cenny dokument czasu. – Proszę spojrzeć na wielotysięczny tłum na Świętym Marcinie – Głyda wskazuje na dużą odbitkę – widać, jak porządni nawet w takich chwilach byli poznaniacy. Mowa o szczególe, który w istocie zadziwia. Zrewoltowany tłum stoi grzecznie wokół rabatek z kwiatami, na trawę nikt nie wchodzi. Masy ludzi ustawiły się tak, by niczego nie podeptać. Poznański porządek nawet w obliczu tak wielkich emocji... Muzeum w zamku jest częścią Wielkopolskiego Muzeum Walk Niepodległościowych. We wnętrzu sporo interaktywnych eksponatów. Można wysłuchać dźwiękowych relacji, wejść do wiernej kopii...
Piotr Ferenc-Chudy
Schizofrenia pełzająca i bezobjawowa Nowy kierunek i zadania rosyjskiej psychiatrii wyznaczył Nikita Chruszczow w przemówieniu z 1959 r., kiedy to autorytatywnie zrównał przeciwników komunizmu z osobami chorymi psychicznie. Któż bowiem normalny, według genseka, mógł utyskiwać na jedynie słuszny i tak wrażliwy na ludzką niedolę ustrój? Poza tym ta forma represji była w stanie znacznie poprawić wizerunek Kraju Rad w świecie. Malała bowiem liczba więzień przy jednoczesnym wzroście szpitalnych łóżek. W rzeczywistości jednak warunki przebywania w psychtiurmach były dużo gorsze niż w zwykłych więzieniach, przede wszystkim zaś okres izolacji „pensjonariusza” mógł być przedłużany w nieskończoność. Ponadto przymusowi pacjenci byli poddawani wszelkim formom przemocy cielesnej, poczynając od...
Piotr Gontarczyk
W operację „Żelazo” zaangażowanych było najmniej dwóch ministrów spraw wewnętrznych: wspomniany już gen. Milewski i gen. Franciszek Szlachcic. Za nimi na liście widnieją kolejni dyrektorzy Departamentu I MSW gen. Józef Osek i gen. Jan Słowikowski, zastępca dyrektora płk Eugeniusz Pękała oraz inni, niekiedy funkcyjni (naczelnicy i zastępcy naczelnika) funkcjonariusze. Byli wśród nich m.in. mjr Marek Strzemień, płk Tadeusz Drzewiecki, płk Marian Grudziński, płk Józef Dąbrowski, płk Tadeusz Wyzgal, płk Waldemar Wawrzyniak, płk Tadeusz Fiećko, płk Jan Rodak. Żaden z nich nie został pociągnięty do odpowiedzialności. Sprawę załatwiono wewnątrz MSW i PZPR. Tylko mózg licznych przestępczych operacji, członek Biura Politycznego PZPR Mirosław Milewski, został usunięty z partii. Jego kompanów z...
Piotr Gontarczyk
Mieczysław Janosz okazał się być międzynarodowym gangsterem, który mieszkając wcześniej na Zachodzie, przez wiele lat współpracował w wywiadem PRL. W latach 60. prowadził w Hamburgu dwie restauracje z braćmi Janem i Kazimierzem. W lokalach tych skupiały się nici bandyckich powiązań portowej dzielnicy St. Pauli. Sami Janoszowie uczestniczyli w bandyckich napadach i porachunkach, a Mieczysław Janosz m.in. wziął udział w napadzie na bank dokonanym w Reinbek w grudniu 1964 r. Zastrzelono wówczas 59-letniego kasjera zatrudnionego w banku, Wernera Heicka. Całą sprawę, wymieniając Janosza z nazwiska, opisywała niemiecka prasa, a ten musiał się wtedy ukrywać. Przydatność takich ludzi dla wywiadu PRL była żadna. Współpracę z nimi w Wydziale III Departamentu I MSW, zajmującym się ochroną...
Na Friedrichstrasse 8 kwietnia o godz. 10 rano cała czwórka wyruszyła pociągiem z Warszawy do Bydgoszczy. Lewandowski jechał w wagonie pierwszej klasy w przedziale, w którym siedziało kilku oficerów SS. Miał ze sobą walizkę z materiałami wybuchowymi i mechanizmem zegarowym, które położył na półce obok ich bagażu. „Kazimierz 30” wsiadł do przedziału drugiej klasy wagonu. Na dworcu w Bydgoszczy na żołnierzy „Zagra-Linu” czekała obstawa komórki bydgoskiej, m.in. Leon Hartiwg „Leon”; pod jej ochroną udali się wszyscy do zakonspirowanego mieszkania Drzyzgi, by tam opracować szczegóły akcji. Następnego dnia, 9 kwietnia, pojedynczo dotarli na stację i o godz. 22.30 wsiedli do pociągu udającego się do Berlina. O godz. 6 rano byli na miejscu. Od razu usłyszeli głośne wołanie: „Ostbahnhof,...
Piotr Ferenc-Chudy
Od tamtej chwili w sowieckiej, a następnie rosyjskiej prasie zaczęły się pojawiać artykuły znacznie zawyżające liczbę zmarłych jeńców. Nie stroniono również od oskarżeń o zbrodnię zaplanowaną. Niektórzy z rosyjskich propagandystów posuwali się nawet do stwierdzeń o masowych rozstrzeliwaniach. Oczywiście żadne z tych sensacyjnych doniesień nie było poparte rzeczową analizą historyczną. Nigdy i nigdzie nie znaleziono dokumentów potwierdzających wydanie rozkazu o celowym eksterminowaniu bolszewików. Polska propaganda w rosyjskiej interpretacji Największą liczbę jeńców bolszewickich (ok. 40 tys.) zagarnięto do polskiej niewoli w końcu lata 1920 r., po zakończonej sukcesem kontrofensywie wojsk polskich znad Wieprza. Następne wielkie fale sowieckich jeńców zaczęły napływać do polskich...
Anita Gargas
Janek miał 21 lat, gdy 16 grudnia 1981 r. na kopalni „Wujek” w Katowicach dostał od zomowców kulę w głowę. Nie zginął od razu. Nieprzytomny trafił do jednego ze szpitali w sąsiedniej miejscowości. Rodziny nie powiadomiono, dokąd odwieziono ciężko rannego, mimo to matka, Janina Stawisińska, odnalazła go po paru dniach. Najęła się na salową, by móc opiekować się synem. Janek nie przetrzymał postrzału. Zmarł 25 stycznia 1982 r. Pochowano go w rodzinnym Koszalinie, w grobie, na którym nie zamieszczono jego nazwiska. Matka przez 25 lat walczyła o prawdę w sprawie tragedii „Wujka”, jeżdżąc z Koszalina na wszystkie rozprawy w toczących się w Katowicach i Warszawie procesach Kiszczaka i zomowców z plutonu specjalnego. Była symbolem niezłomnej walki o pamięć narodową. 25 lutego Janina...
Piotr Ferenc-Chudy
Zła sytuacja finansowa rodziny zmusiła go do przerwania studiów na Wydziale Sztuk Pięknych wileńskiego uniwersytetu. Odtąd oddał się pracy w swoim majątku ziemskim i działalności społecznej. Jednocześnie jako oficer rezerwy brał udział w corocznych ćwiczeniach wojskowych. Na początku lat 30. zorganizował w Lidzkiem Oddział Konnego Przysposobienia Wojskowego „Krakus”. Podczas polskiej wojny obronnej we wrześniu 1939 r. jako oficer kawalerii w 19. Dywizji Piechoty bił się w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego, by następnie po odwrocie za Wisłę zostać zastępcą dowódcy kawalerii dywizyjnej w 41. rezerwowej Dywizji Piechoty. Po klęsce wrześniowej i uniknięciu niewoli dostał się do Warszawy, gdzie z towarzyszami broni organizował struktury Tajnej Armii Polskiej (TAP), jednej z wielu powstających...
Na dzień przed śmiercią 11 maja 1935 r. Piłsudski jest niezwykle podniecony, ciągle mówi i złości się na wszystko i wszystkich, klnie po polsku i francusku. Nawet odwiedziny jego ulubionego gen. Wieniawy-Długoszowskiego nie przynoszą zadowolenia. To dziwne, bo ci dwaj ludzie, którzy wcześniej nie narzekali na brak tematów, teraz nie mogą znaleźć żadnego wątku. Rozmowa po prostu się nie klei. Tego samego dnia ok. godz. 14.30 do Belwederu przyjeżdża francuski minister spraw zagranicznych Pierre Laval, wyraża żal z powodu choroby polskiego męża stanu i składa życzenia powrotu do zdrowia. Niestety, już pod wieczór stan zdrowia Marszałka wyraźnie się pogarsza. Występuje silny krwotok i wymioty. Piłsudskiego denerwują te objawy. Zaczyna krzyczeć i kląć na Francuzów. Jego otoczenie jest...
Rafał Kotomski
Janek Stawisiński padł Pani Janina miała troje dzieci. Janek był najstarszy, oprócz niego dwie córki, Beatę i Małgorzatę. Wahał się, czy zostać marynarzem. Potem zdecydował, że będzie studiować geologię. Poszukał więc pracy w kopalni, tak trafił do katowickiego „Wujka”. Gdy wybuchł stan wojenny, miał 21 lat. Razem z kolegami zastrajkował w odpowiedzi na brutalne pobicie chłopaków z kopalnianej „Solidarności” i wcześniejszą pacyfikację „Manifestu Lipcowego”. Nikt nie przypuszczał, że zomowcy posuną się jeszcze dalej – do mordowania bezbronnych górników. Stawisiński był jednym z tych, których dosięgła kula. Dostał postrzał w głowę. Ślady zostały na jego hełmie, który pani Janina przywiozła do Koszalina, gdzie mieszkali. – Gdy pokazywała ten hełm, zawsze płakała. Dla niej nie było cienia...
Grzegorz Makus
Wymykając się bolszewikom O przedwojennym życiu Anatola Radziwonika wiadomo niewiele. Urodził się 20 lutego 1916 r. w Brańsku w Rosji, był synem kolejarza Konstantego Radziwonika i Nadziei z domu Makowieckiej, pochodzącej z prawosławnej rodziny zamieszkałej we wsi Piekary. Anatol uczył się w Państwowym Męskim Seminarium Nauczycielskim w Słonimiu, a latem 1938 r. został powołany do Wojska Polskiego. Ukończył wówczas szkołę podchorążych piechoty w Jarosławiu. Po zwolnieniu z wojska powrócił do Iszczołnian, gdzie zastała go wojna. Nie wiadomo, czy Anatol Radziwonik uczestniczył w wojnie obronnej 1939 r., jak również kiedy przystąpił do polskiej konspiracji niepodległościowej. W każdym razie w 1943 r. dowodził już jedną z placówek konspiracyjnych w Obwodzie AK Szczuczyn kryptonim „Łąka...
Lotnik z charyzmą Henryk Flame przyszedł na świat na początku roku 1918 w mieście Frysztat na Zaolziu. Nie było mu jednak dane spędzić tam dzieciństwa. W 1919 r. Czesi, wykorzystując polskie zaangażowanie militarne w zmaganiach z bolszewikami, zajęli Zaolzie. Rodzina Flamów zmuszona była do opuszczenia Frysztatu. Osiedli w Czechowicach, mieście, które posiadało istotny węzeł kolejowy. Tam też ojciec małego Henryka, który z zawodu był kolejarzem, dostał dość szybko pracę i rodzina zaaklimatyzowała się w nowym miejscu. Henryk Flame był dzieckiem energicznym, lubił przewodzić, do czego predestynowała go wrodzona charyzma. W wieku osiemnastu lat wybrał karierę wojskową – trafił do lotnictwa, gdzie dosłużył się stopnia kaprala. W czasie kampanii wrześniowej, ze względu na duże deficyty...
Antoni Zambrowski
Już po obaleniu Władysława Gomułki i zastąpieniu go przez Edwarda Gierka wraz z Janem Olszewskim wystąpił jako obrońca Wojciecha Ziembińskiego w sprawie sądowej w Piszu oraz Olsztynie (w głośnej sprawie żartobliwie określanej w kręgach opozycyjnych jako „proces piski o pokój ryski”, czyli o kwestionowanie w gawędzie harcerskiej zaboru przez Stalina polskich Kresów Wschodnich). W tym samym 1971 r. bronił w procesie nielegalnej organizacji niepodległościowej „Ruch” najpierw Jana Kapuścińskiego w letnim procesie „Ruchu” w Łodzi, a następnie Stefana Niesiołowskiego w procesie przywódców organizacji na jesieni tegoż roku w Warszawie. Nie sposób wymienić wszystkich inicjatyw prawnych i politycznych, w których w owym czasie śp. Stanisław Szczuka brał udział. Wraz z mec. Janem Olszewskim...
W sobotę od wczesnych godzin porannych majestatyczne lokomotywy będą przygotowywane do tytułowej parady parowozów. W tym roku udział w niej wezmą parowozy z Niemiec, Węgier, Czech oraz z polskiej parowozowni w Chabówce. Wśród gospodyń pikniku zobaczymy „Piękną Helenę” (po generalnym remoncie, zachwyca gabarytami, znana jest z najwyższych kół o średnicy 2 m i możliwości osiągnięcia prędkości nawet do 140 km/h). Lokomotywy zaprezentują się widzom indywidualnie, w parach, by na koniec pokazu połączyć się w jeden, długi skład. Nie tylko kolejowe machiny pokażą swoją moc – o miano najsilniejszego będą walczyć strongmani w zawodach przeciągania… oczywiście parowozu. W trakcie imprezy uczestnicy będą mogli również wziąć udział w konkursach, obejrzeć pokazy mistrzów akrobatyki, zwiedzić...
Leszek Pietrzak
Polityczna ofensywa Sowietów W takiej sytuacji Sowieci postanowili ruszyć do politycznej i propagandowej ofensywy wobec rządu gen. Sikorskiego – zbieżność złożonych do MCK wniosków przez stronę niemiecką i polską stanowił do tego dogodną okoliczność. 21 kwietnia 1943 r. Stalin wystosował jednobrzmiące tajne depesze do Winstona Churchilla i Franklina D. Roosevelta, stwierdzając: „Rząd polski, stoczywszy się na drogę zmowy z rządem hitlerowskim faktycznie zerwał stosunki z ZSRR i zajął pozycję wroga w stosunku do Związku Radzieckiego. Rząd radziecki doszedł do wniosku o konieczności zerwania stosunków z tym rządem”. Stalin podkreślał, że rząd polski nie uważał za stosowne zwrócić się z jakimkolwiek zapytaniem do strony sowieckiej w tej sprawie, wskazując na jednoznacznie wrogą postawę...
Jan Żaryn
Drogowskazy zawarte w protokołach W protokołach Rady Głównej Episkopatu Polski odnajdujemy zapisy poglądów polskich hierarchów, wyczulonych na każde potknięcie Watykanu i każdą manipulację propagandy krajowej. Oto dwa cytaty z początku 1974 r. Pierwszy to głos kardynała Karola Wojtyły. Podkreślenie dokonane w oryginale ręką prymasa należy traktować jako wyraz uznania, że jest to pewna synteza, która ma być drogowskazem dla wszystkich biskupów. Cytat świetnie oddaje mentalność Jana Pawła II: „Czujność i niepokój ma głębokie korzenie w świadomości narodowej. Polskość ma swoją historię jednorodną. Rząd, partia tego nie reprezentują. W tej rzeczywistości Polak nie może się odnaleźć, bo to nie mieści się w duchowej tożsamości narodu. Społeczeństwo nastawione do tej rzeczywistości krytycznie...
Piotr Ferenc-Chudy
Jeszcze wcześniej, bo po pogrzebie wspomnianej piątki zamordowanych Polaków podczas manifestacji patriotycznej, Kościół katolicki wprowadził żałobę narodową. Arcybiskup warszawski i prymas Królestwa Kongresowego Antoni Fijałkowski nakazywał: „Wszystkie części odwiecznej Polski przywdziewają na czas nieograniczony przyzwoitą żałobę. – Kobiety tylko w dzień ślubu białą suknię”. Żałobne stroje założyli niemal wszyscy, dotyczyło to nawet dzieci i… lalek, a także innych zabawek, którym szyto czarne ubranka. Kronikarze wspominają, iż wiosną lub latem w Ogrodzie Saskim nie sposób było spotkać Polaka ubranego inaczej niż w czerni lub szarości. Do strojów dodawano też żałobną lub patriotyczną biżuterię. Wywoływało to wściekłość rosyjskich władz, które postanowiły drogą represji administracyjnych...
Jan Żaryn
Trudna koegzystencja – różnica celów W okresie II Rzeczypospolitej żydowskie elity religijne i intelektualne, które mieszkały w Polsce, otrzymały od państwa polskiego maksimum praw i możliwości gwarantujących przyśpieszony rozwój całej społeczności żydowskiej. Dotyczył on jednak nie tyle kwestii gospodarczych – te zależne były od kondycji całego kraju, dotkniętego skutkami I wojny, oraz od skuteczności zaangażowania się obywateli w integrowanie i wszechstronne wspieranie nowego obszaru państwowego – ile bardziej aspiracji kulturalno-narodowych. W czasach II RP elita żydowska podjęła więc dzieło budowy swego nowoczesnego narodu. Dylemat, obecny m.in. u lewicowej części intelektualistów żydowskich, polegał na tym, czy naród ten ma na stałe funkcjonować w diasporze – w obcym państwie...
Leszek Pietrzak
Pod koniec lutego 1945 r. doszło do nawiązania kontaktów między przedstawicielami PPP a władzami sowieckimi. Jako pierwszy propozycję przeprowadzenia rozmów z dowództwem sowieckim otrzymał ostatni Komendant Główny AK, a wówczas Komendant Główny organizacji „NIE”, gen. Leopold Okulicki. 4 marca 1945 r. odbyło się w Pruszkowie wstępne spotkanie delegacji polskiej z płk. Pimienowem – pełnomocnikiem zastępcy szefa NKWD gen. Iwana Sierowa, nadzorującego wówczas działania NKWD na ziemiach polskich. To właśnie płk Pimienow, wcześniej naczelnik radomskiej grupy operacyjnej NKWD, został wyznaczony na głównego rozgrywającego strony sowieckiej w kontaktach z przywódcami PPP. Od początku zapewniał przywódców polskich władz podziemnych, że strona sowiecka ma jak najbardziej uczciwe zamiary, a podjęcie...
Piotr Ferenc-Chudy
Wychowany na patriotycznych wzorcach, po ukończeniu gimnazjum związał swój los z wojskiem. Służbę rozpoczął w Szkole Podchorążych Piechoty w Ostrowi Mazowieckiej. 5 sierpnia 1934 r. stał się absolwentem elitarnego Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Jako 24-letni podporucznik trafił do 4. Pułku Ułanów Zaniemeńskich w Wilnie. Przymioty znakomitego szermierza i jeźdźca łączył z typową kawaleryjską fantazją, wykazując się nią zarówno w służbie, jak i poza nią. 12 maja 1936 r. doskonale prezentującego się podporucznika Szendzielarza przełożeni wyznaczyli do asysty oficerskiej podczas ceremonii złożenia serca Marszałka Piłsudskiego wraz ze szczątkami jego matki w sarkofagu na wileńskiej Rossie. W najcięższych dniach września 1939 r. okazał wyjątkowy talent dowódcy liniowego, gdy...
Dorota Kania
Tajny współpracownik Według znajdujących się w IPN materiałów, urodzony w 1918 r. mec. Władysław August Pociej został zarejestrowany jako KO „Lucky” w Krakowie przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego w 1947 r., a jego kontakty ze służbami PRL są udokumentowane aż do końca lat 80. „Zobowiązuję się współpracować z organami Bezpieczeństwa Publicznego nad wykrywaniem wrogów działających na szkodę Rzeczpospolitej Polskiej” – napisał własnoręcznie Władysław Pociej w oświadczeniu 10 grudnia 1947 r. Był on wówczas jednym z głównych krakowskich działaczy Młodzieży Wszechpolskiej obok Tadeusza Radwana i Stanisława Wielgusa. W latach 40. w rozmowach z funkcjonariuszami MBP Władysław Pociej informował m.in. o działaniach krakowskiego środowiska Młodzieży Wszechpolskiej. Po...
W strukturze organizacyjnej Komendy Głównej WiN wyróżniono: obszary, okręgi, rejony, inspektoraty, rady (obwody, powiaty) i placówki. W Krakowie siedzibę miał Obszar Południowy WiN obejmujący okręgi: krakowski, rzeszowski, śląsko-dąbrowski i dolnośląski. Kolejnymi prezesami Obszaru byli: płk Antoni Sanojca (marzec–listopad 1945 r.), płk Franciszek Niepokólczycki (listopad 1945 r. – styczeń 1946 r.), ppłk Łukasz Ciepliński (styczeń–grudzień 1946 r.), por. Franciszek Błażej (grudzień 1946 r. – październik 1947 r.). Podlegały im takie wydziały jak: organizacyjny, łączności, wywiadowczy, propagandy. W skład Wydziału Wywiadowczego (Informacji) wchodziły: samodzielna sieć wywiadowczo-propagandowa (Brygady Wywiadowcze), obszarowa sieć wywiadowcza oraz wojskowa sieć wywiadowcza-propagandowa,...
Konrad Kostrzewa
Prometeizm był bowiem – o czym warto pamiętać – nie tylko ruchem ideowym, sięgającym korzeniami przemyśleń i pism polskich powstańców (barskich i wcześniej jeszcze dzikowskich) i kozackich hetmanów (Filipa Orlika, a nawet Iwana Mazepy), pielęgnowanym i pogłębianym w wieku XIX, a wreszcie znajdującym praktyczne przełożenie w postaci ruchu politycznego w latach 1921–1939, o czym na wstępie mówił prof. A. Nowak. Był też poważną koncepcją polskiej polityki zagranicznej, która uzyskawszy wsparcie polskich władz, była realizowana przez nie oraz przez dużą liczbę organizacji emigracyjnych, reprezentujących interesy narodów podbitych przez ZSRR. Prócz Ukraińców, Gruzinów, Ormian i Azerów ruch prometejski skupiał wysiłki narodowo- i państwowotwórcze oraz stanowił ostatnie źródło nadziei na wolność...
Sutanna do trumny Był on jedną z tych postaci, które już za życia otacza legenda: człowiekiem, któremu naprawdę „miało się na życie”. Pominę tu sprawy mające związek ze zbrodniami OUN-UPA, o czym sam ks. Ludwik mówić nie lubił i ilekroć pytano go o przejścia związane z czasami wojennymi, natychmiast zmieniał temat. Epatował niezwykłym ciepłem, życzliwością i miłością do ludzi, które natychmiast dawały się odczuć. Wspominając okropności ostatniej wojny, starał się nawet usprawiedliwiać sprawców zbrodni na Polakach, tłumacząc ich zacietrzewienie i okrucieństwo prymitywizmem, biedą, doznanymi krzywdami czy wreszcie zamroczeniem alkoholowym i zaczadzeniem młodych umysłów zbrodniczą ideologią. Każdy, kto znał księdza Ludwika, wie, że był to człowiek niezwykle skromny i bezinteresowny....
Magdalena Michalska
Po raz pierwszy postulat powołania organizacji studenckiej, która nie będzie kontrolowana przez władze PRL, został wysunięty pod koniec sierpnia 1980 r. w Gdańsku. Prawie natychmiast we wszystkich większych miastach zaczęły tworzyć się Tymczasowe Komitety Założycielskie. 22 września w Domu Studenckim Politechniki Warszawskiej, uznając ogólnopolski charakter organizacji, ustalono wspólny statut. Sześć dni później w Łodzi, w domu Jacka Bartyzela, współzałożyciela i rzecznika Ruchu Młodej Polski, powstał Międzyuczelniany Komitet Założycielski Związku Studentów Łodzi. W połowie października w stolicy miał miejsce Zjazd Delegatów Komitetów Założycielskich Niezależnych Organizacji Studenckich. W trakcie jego trwania został zatwierdzony statut organizacji, a także nazwa „Niezależne Zrzeszenie...
Wacław Perycz wrócił do rodzinnego Chłopkowa w sierpniu 1944 r. Tam od razu został aresztowany, a następnie przewieziony do siedleckiego UB. Tak wspomina pobyt na Piłsudskiego 4: – Pierwsze piętro, cela nr 14, po prawej. Prowadzą nas ośmiu do celi. Pierwszy wchodzi starszy Zaręba, lat ok. 60, i od razu: pach! – dostał w łeb od więźnia i leży. – Myj, sk...., kibel! – krzyczy więzień do Zaręby. Nie wiedziałem, o co chodzi, ale wchodzę drugi i od razu więźnia w łeb – a kopyto miałem zdrowe – i krzyczę to samo: – Myj, sk...., kibel! A on rakiem, rakiem w kąt, rękę do dębowego cebrzyka włożył – a to był kibel – i zamieszał. Smród jak jasna cholera! – śmieje się Perycz. Tak został szefem celi, a gdy bawiono się w „dupnika”, to Zaręba siedział na stołku i trzymał tego, co go przywitał, a...
Piotr Ferenc-Chudy
W klubie romantyków Twórcą-założycielem gazety był Tomasz Gębka, urzędnik Izby Obrachunkowej, który zjednawszy do współpracy tak wybitnych publicystów jak Ksawery Bronikowski, Maurycy Mochnacki czy Jan Nepomucen Janowski, już na początku zapewnił gazecie wysoki poziom merytoryczny zamieszczanych publikacji. Skupiając wokół siebie czołowych twórców i teoretyków polskiego romantyzmu (w 1827 r. do zespołu dołączył Michał Podczaszyński), „Gazeta Polska” stała się z czasem jego głównym medium. Tym samym dla przeciwników nurtu romantycznego tzw. orientacji umiarkowanej pozostawała obiektem bezpardonowych ataków. Jeden z głównych przedstawicieli klasycyzmu, związany z rządem Kajetan Koźmian, w ramach walki z poglądami reprezentowanymi przez czołowych redaktorów „Gazety Polskiej”,...
Piotr Ferenc-Chudy
Wybrali Polskę Pod koniec XIX wieku Aleksander Klein ożenił się z Joanną Cechmajer, która urodziła mu czwórkę dzieci: Jana, Edwarda, Jerzego i Elżbietę. Jan, pragnąc zostać żołnierzem, ukończył carską szkołę wojskową. Edward został absolwentem Wyższej Szkoły Handlowej w Grenoble, Jerzy ukończył w 1928 r. Wydział Lekarski Uniwersytetu Poznańskiego. Zdobył tytuł doktorski, z czasem stał się wziętym chirurgiem. Najmłodsza Elżbieta ze względu na nabytą we wczesnym dzieciństwie epilepsję uczona była w domu przez guwernantki. Byli spolszczonymi Niemcami, jak wiele podobnych rodzin przybyłych w XIX wieku na tereny Królestwa Polskiego. Jan już w listopadzie 1918 r. znalazł się w szeregach Wojska Polskiego, podczas najazdu bolszewickiego został dwukrotnie ranny. Weteranem (ochotnikiem) wojny...
Piotr Ferenc-Chudy
Z Niemcami nie kolaborował Działalność w zbrojnym podziemiu rozpoczął we wrześniu 1940 r. od dowodzenia szwadronem Wileńskiego Pułku Ułanów Śmierci. Budował również struktury wywiadowcze podziemnej armii na terenie Wileńszczyzny. Wiosną 1943 r. objął dowództwo jednostki partyzanckiej zdziesiątkowanej przez sowieckie bandy leśne. Tego samego roku jesienią oddział „Łupaszki” przyjął nazwę 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej. Dowodzenie polską jednostką partyzancką operującą na terenie Wileńszczyzny było wyjątkowo trudnym zadaniem. Oprócz niemieckiego okupanta żołnierze polskiego podziemia zmuszeni byli się tu ścierać również z sowieckimi grupami dywersyjnymi oraz wrogo do Polaków nastawionymi oddziałami litewskimi. W kwietniu 1944 r. „Łupaszko” nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności ujęty...
Odbywający się przed niespełna trzema tygodniami w Pułtusku Światowy Kongres Narodu Czeczeńskiego i związane z tym zatrzymanie przez polską policję jednego z liderów diaspory czeczeńskiej w Europie Ahmeda Zakajewa po raz kolejny zwróciło uwagę opinii publicznej w Polsce i, miejmy nadzieję, społeczeństw w demokratycznych krajach zachodniej Europy na problem niekończącej się wojny w Czeczenii oraz dramatycznej sytuacji w sąsiednich rejonach Kaukazu Północnego. Warto przypomnieć, że od lat trwa tam pełzająca irredenta kaukaska. Wylatują w powietrze samochody lojalnych wobec władz na Kremlu polityków i milicji, giną funkcjonariusze bezpieki, atakowane są bazy armii rosyjskiej. Odwetem władzy są pacyfikacje, morderstwa, tortury. Powszechne są grabieże i gwałty. Sytuacja taka panuje na niemal...
Piotr Ferenc-Chudy
Rozmaite media, stacje telewizyjne i programy radiowe bez przerwy odwiedza doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego, aktywista dawnej PZPR, Tomasz Nałęcz. Wypowiada się w wielu kwestiach: a to broni decyzji o zaproszeniu Wojciecha Jaruzelskiego, a to atakuje PiS i Jarosława Kaczyńskiego za rzekome zagrażanie demokracji. Czy Tomasz Nałęcz podpisuje się przy tym: „były kacyk PZPR”? Nie, posługuje się tytułem profesora historii Uniwersytetu Warszawskiego. Zresztą, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Dobrze się stało, że Nałęcz zajął się polityką. Lepiej konweniuje z gabinetem osobliwości otaczającym Pana Prezydenta, a jego zniknięcie korzystnie odbije się na wiarygodności Uniwersytetu Warszawskiego. Odcienie czerwonego sztandaru Ponieważ tow. Nałęcz wyraźnie zapomniał, kim...
Leszek Pietrzak
Gra polską kartą 17 stycznia 1945 r. stał się dniem, który w powojennej komunistycznej propagandzie podniesiono do rangi symbolu wyzwolenia Polski spod okupacji niemieckiej. Każda rocznica tego wydarzenia była hucznie obchodzona z udziałem najwyższych władz PRL i przedstawicieli ZSRR. Wydarzenie to było też mocno wyeksponowane w podręcznikach i programach nauczania historii. Wszystko to służyło pomniejszeniu znaczenia Powstania Warszawskiego, tak krwawo okupionego przez stolicę i jej mieszkańców. Był to zupełnie świadomy i planowy zabieg fałszowania historii przez PRL-owskie władze, a jednocześnie czytelny dowód ich politycznej lojalności wobec ZSRR. W rzeczywistości zajęcie ruin Warszawy 17 stycznia 1945 r. przez Armię Czerwoną jest wydarzeniem historycznym, za którym kryje się...
Rafał Kotomski
U pani jest gorzej Krystyna Gzik Nietrudno wyobrazić sobie Krystynę Gzik, wdowę po jednym z Dziewięciu. Zdenerwowana, roztrzęsiona, przepycha się przez ludzi, którzy gromadzą się przed kopalnią. Niesie mężowi obiad, bo ten, który dostał na strajku, oddał koledze. Blaszane trojaki pobrzękują, a pani Krystynie ze strachu trzęsą się ręce. A może z zimna, przecież jest kilkanaście stopni mrozu. Widzi setki zomowców w hełmach, uzbrojonych, z długimi tarczami i pałkami. Stoją zbici w zwartą masę. Prześlizguje wzrok po czołgach i transporterach ustawionych w rzędzie i obróconych lufami w stronę „Wujka”. Mąż lubi rosół z makaronem. Na drugie zrobiła bigos, bo pożywny, można nim łatwo zaspokoić głód. Ale jak teraz przebić się przez milicyjny mur i dotrzeć z obiadem? Kobiet takich jak ona...
Cytatów z Wojciecha Jaruzelskiego nigdy zbyt dużo. Tym bardziej że sam były przywódca PRL zadbał, by było ich jak najmniej. Wystarczy przypomnieć, że na jego polecenie już w 1982 r. przystąpiono do „zabezpieczania”, czyli niszczenia dokumentacji dotyczącej stanu wojennego. Architekt „mniejszego zła” zadbał też o to, abyśmy dziś nie dysponowali bezcennymi stenogramami z posiedzeń Biura Politycznego Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Aby przekonać się o skali spustoszeń, za które osobiście odpowiada, wystarczy zajrzeć do Archiwum Akt Nowych w Warszawie i porównać, co pozostawili po sobie jego poprzednicy na stanowisku I sekretarza KC PZPR (np. Stanisław Kania i Edward Gierek) oraz on sam. Szczęśliwie jednak garść „złotych myśli” autorstwa Jaruzelskiego przetrwała...
Radio i telewizja po Sierpniu ’80 Okres między sierpniem 1980 r. a grudniem 1981 r. to czas niespotykanej wcześniej w Polsce Ludowej dyskusji na temat kształtu środków masowego przekazu. Problematyka mediów znalazła swój wyraz w porozumieniach zawartych między strajkującymi robotnikami Wybrzeża i władzami. Bardziej szczegółowe zapisy odnośnie do środków masowego przekazu zawarto w porozumieniu gdańskim, w którym stwierdzano: „Działalność radia i telewizji oraz prasy i wydawnictw winna służyć wyrażaniu różnorodności myśli, poglądów i sądów. Powinna ona podlegać społecznej kontroli”. Po zgodzie na „mniejszo zło”, jakim dla władz było utworzenie niezależnych od władz związków zawodowych (notabene, kto dziś pamięta, iż autorem tego terminu był nie Wojciech Jaruzelski, lecz Edward...
Szczątki Ludwika Narbutta i jego jedenastu podkomendnych spoczywają we wspólnej mogile naprzeciwko wejścia do kościoła. Grób wieńczy stożkowaty, zgrabny pomnik z mosiężną płaskorzeźbą przedstawiającą krzyż opasany cienistą koroną. Pod nim umieszczone są herby Litwy, Korony i Rusi. Po przeciwległej stronie nazwiska poległych. Autorami jego projektu było dwóch wybitnych artystów i profesorów historii sztuki z Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie: Ferdynand Ruszczyc i Bolesław Bałzukiewicz. Pomnik został ufundowany ze składek mieszkańców ziemi lidzkiej i uroczyście odsłonięty w 1933 r. w okrągłą rocznicę śmierci naczelnika i jego towarzyszy, przypadającą 5 maja. Szczątki poległych zostały uprzednio ekshumowane, a następnie uroczyście złożone we wspólnej mogile. Polegli kochali tę ziemię...
Piotr Ferenc-Chudy
Stanowisko władz sowieckich wobec zbrodni katyńskiej przez pół wieku niezmiennie polegało na całkowitym zaprzeczaniu własnego sprawstwa zbrodni z jednoczesnym przypisywaniem jej Niemcom. Trwało to do czasów ostatniego I sekretarza KC KPZR Michaiła Gorbaczowa, który w kwietniu 1990 r. przyznał w obecności gen. Wojciecha Jaruzelskiego, że ZSRS ponosi odpowiedzialność za zbrodnię. Fakt ujawnienia przez Niemców w kwietniu 1943 r. masowych grobów w lesie katyńskim spowodował natychmiastową reakcję sowiecką. 15 kwietnia 1943 r. pojawiło się oświadczenie, w którym przeczytać można było, że odnalezione groby należą do „polskich jeńców, którzy byli zatrudnieni w roku 1941 przy pracach na Zachód od Smoleńska i którzy wpadli w ręce niemiecko-faszystowskich katów i zostali następnie straceni”....
Piotr Lisiewicz
Najliczniejsi byli kibice z Gdańska, Warszawy, Wrocławia i Krakowa. Organizatorem pielgrzymki było Salezjańskie Stowarzyszenie Wychowania Młodzieży, a patronat medialny nad nią objęła „Gazeta Polska”. Pomysłodawcą kibicowskich pielgrzymek był ś.p. Tadeusz Duffek, legendarny kibic Lechii Gdańsk. „Sport to okazja do braterskiego i przyjaznego spotkania” – mówił w homilii ksiądz Antoni Balcerzak. Wszyscy odprawiający mszę księża dostali w prezencie i założyli szaliki Pogoni Lwów – reaktywowanego jednego z najstarszych polskich klubów. O lwowskich drużynach i ich kibicach opowiadał w czasie wykładu, który odbył się po mszy, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. „Kibic to był człowiek, który naprawdę kochał drużynę i kochał swoje miasto rodzinne, ale także był patriotą. To jest wszystko, do czego...
Ukrócić zezwierzęcenie Otóż jedna z najważniejszych jednostek partyzanckich podziemia antykomunistycznego na Podlasiu, jaką była odtworzona na rozkaz majora Zygmunta Szendzielorza „Łupaszki” 6. Brygada Wileńska AK, dowodzona kolejno przez ppor./por. Lucjana Minkiewicza „Wiktora”, por./kpt. Władysława Łukasiuka „Młota” i kpt. Kazimierza Kamieńskiego „Huzara”, podjęła w początkach 1946 r. działania porządkowe wymierzone przeciwko osobom uprawiającym na terenie Treblinki proceder grabienia szczątków ludzkich z kosztowności. Oddział ten, operujący zwykle w innych rejonach Podlasia, zawitał w okolice Treblinki w pierwszych dniach lutego 1946 r. Oto co w tamtych dniach zanotował kronikarz 6. Brygady Wileńskiej AK (kronika Brygady wpadła w ręce komunistów po bitwie, którą partyzanci...

Pages