Historia

Piotr Ferenc-Chudy
Zygmunt Szendzielarz nie zakończył się bić nawet wtedy, gdy przestały istnieć jego macierzyste jednostki – pułk i Wileńska Brygada Kawalerii. Swój szwadron podporządkowywał coraz to innym improwizowanym większym jednostkom taktycznym w nadziei na dalszą walkę z najeźdźcami ojczyzny. W ostatnich dniach września, gdy operowanie w coraz bardziej zaciskających się kleszczach Wehrmachtu i Armii Czerwonej stało się niemożliwe, Zygmunt Szendzielarz dostał się do niewoli niemieckiej. Zbiegł z niej wkrótce, by podjąć się nieudanej próby wydostania z okupowanego kraju. W konspiracji przyjął pseudonim „Łupaszko” na cześć kawalerzysty i kresowego zagończyka, bohatera wojny polsko-bolszewickiej, płk. Jerzego Dąmbrowskiego, zamordowanego w mińskim więzieniu przez Sowietów w grudniu 1940 r. III...
Realizację projektu rozpoczęto wczesną wiosną 1921 r. Był on jednak wdrażany chaotycznie i niedbale, brakowało dobrego planu akcji osadniczej, panował pośpiech i nieufność między lokalnymi władzami a przyszłymi właścicielami ziemi. Osadnicy-żołnierze dostawali puste pola bez budynków i narzędzi rolniczych. Pomocą służyły im jedynie macierzyste pułki, które wyposażały ich w konie, wozy taborowe i prowiant na okres do pierwszych zbiorów. Władze państwowe, mimo przewidzianej w ustawie pomocy, nie udzieliły obiecanych kredytów ani materiałów budowlanych. W konsekwencji przez kilka pierwszych miesięcy osadnicy mieszkali w folwarcznych budynkach, w wykopanych przez siebie ziemiankach, a niekiedy w sąsiednich wsiach i miasteczkach. Duże odległości od poczty czy stacji kolejowej były dla nich...
Mimo że powstanie styczniowe obejmowało swym zasięgiem wyłącznie teren zaboru rosyjskiego, społeczeństwo Galicji Wschodniej nie odniosło się do niego obojętnie. Na wieść o jego wybuchu we Lwowie powstał Komitet Narodowy, którego działalność wsparli najzacniejsi obywatele miasta: Adam ks. Sapieha, dr Florian Ziemiałkowski, dr Franciszek Smolka, Aleksander hr. Dzieduszycki i Antoni hr. Golejewski. W mieście zorganizowano delegaturę powstańczą, na czele której stanął przybyły z Warszawy naczelnik Marian Sokołowski. Kierownikiem spraw wojskowych był gen. Józef Wysocki, którego po uwięzieniu przez władze austriackie zastąpił płk Jan Stella Sawicki. Biuro werbunkowe ochotników mieściło się w zajeździe „Pod Tygrysem” (późniejszy gmach Banku Hipotecznego). Z kolei w hotelu Kuhna znajdowali...
Droga w górę i droga w dół Dowódca jednostki, która wsławi się brutalnymi czynami na ziemiach okupowanych, urodził się w 1895 r. w Würzburgu w średnio zamożnej rodzinie. W wieku 18 lat zgłosił się na ochotnika do wojska, następnie walczył na frontach I wojny światowej, gdzie był strzelcem broni maszynowej. Kilkakrotnie ranny, po rekonwalescencji wracał na front. Już wtedy dostrzeżono jego pragnienie działania i walki. Jeden z byłych żołnierzy tak wspominał porucznika Dirlewangera: „Dirlewanger doprowadził ludzi do ojczyzny, zachowując przy tym dawną dyscyplinę, mimo ogromnych zagrożeń i nie szczędząc wysiłków. Do rzadkości należą sytuacje, ażeby oficera tak honorowano jak naszego towarzysza broni Dirlewangera po udanym powrocie, który żołnierze zawdzięczają wyłącznie jemu. Oszczędził...
Pomoc dla rodzin i konspiracja Tymczasem 19 grudnia Szumiejko (w imieniu Krajowego Komitetu Strajkowego) deklarował: „W chwili obecnej ocalała część Komisji Krajowej NSZZ »Solidarność« bierze na siebie obowiązek prowadzenia walki o odzyskanie praw do życia w prawdzie i godności”. Apelował, aby nie poddawać się „psychozie niemocy” i tworzyć „w każdym regionie, w każdym zakładzie, w każdym osiedlu i w każdej wsi” komitety strajkowe. Wzywał do organizowania samopomocy społecznej i odmowy „wszelkiej współpracy” z „wewnętrznym okupantem”. To głównie dzięki jego zaangażowaniu od 13 stycznia 1982 r. zaczął działać Ogólnopolski Komitet Oporu. W pierwszym „Komunikacie nr 1” OKO z 30 stycznia 1982 r., sygnowanym już przez Szumiejkę i Konarskiego wspólnym pseudonimem „Mieszko”, działacze ci...
Bez negocjacji Środowisko akademickie z rosnącym niepokojem przyglądało się rozwojowi wydarzeń na WSI. Silna polaryzacja między uczelnianą opozycją a zwolennikami rektora Hebdy nie wróżyła szybkiego zażegnania konfliktu. W tej sytuacji rektorzy innych uczelni włączyli się w działalność mediacyjną. Po pierwszej wizycie zalecano ministrowi Nawrockiemu, odpowiedzialnemu za szkolnictwo wyższe, aby nie zatwierdzał wyboru Hebdy, gdyż może to spowodować nieobliczalną eskalację konfliktu. Najbliższa przyszłość pokazała, jak wiele mieli racji. Od końca października do strajkujących w Radomiu napływały gesty solidarności z całego kraju: zarówno od Niezależnego Zrzeszenia Studentów, jak i od uczelnianych komórek Solidarności. Akcja wzmogła się szczególnie po 1 XI, kiedy minister Nawrocki –...
„Sokół” sportowy i patriotyczny Pierwsze Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”, które założono we Lwowie, miało charakter narodowy. Stawiało na rozwój fizyczny, moralny i duchowy społeczeństwa polskiego w okresie zaborów. Za swoją dewizę druhowie przyjęli łacińską sentencję „Mens sana in corpore sano” – „W zdrowym ciele zdrowy duch”, która podkreśla jedność fizycznego i duchowego rozwoju. Ruch sokoli był przede wszystkim ukierunkowany na budzenie uczuć patriotycznych i postaw obywatelskich, łącząc w sobie pierwiastki sportu, patriotyzmu i głębokiej religijności. Działalność „Sokoła” nie pozostała bez znaczenia dla odradzającej się ojczyzny. W roku 1911 utworzono harcerstwo, a w roku następnym powołano Stałe Drużyny Sokole, w których organizowano kursy żołnierskie i podoficerskie,...
Piotr Gontarczyk
Argumenty prof. Holzera, próbującego podważyć wiarygodność telegramu ambasadora NRD w Warszawie Neubauera z 2 grudnia 1981 r., są ciekawe i inspirujące. Ale z naukowego punktu widzenia – bardzo wątpliwe. Materia sporu Przypomnijmy fakty. 13 grudnia w „Gazecie Wyborczej” ukazał się tekst prof. Jerzego Holzera, który ostro zaatakował program Jana Pospieszalskiego wyemitowany kilka dni wcześniej. W programie tym zaprezentowano fragmenty depeszy wysłanej 2 grudnia 1981 r. przez ambasadora NRD w Polsce Horsta Neubauera do swoich berlińskich przełożonych. Znacząca część dokumentu to relacja z odbytej poprzedniego dnia rozmowy ze Stanisławem Cioskiem. Ciosek był wówczas członkiem rządu PRL odpowiedzialnym za sprawy związków zawodowych i należał do bardziej zorientowanych i wpływowych...
Damian Szymczak
Obalić okupacyjne władze W pierwszych dniach stycznia 1940 r. do miasta przybyło dwóch oficerów podających się za reprezentantów niesprecyzowanego „lwowskiego centrum”. Byli to instruktor z Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu por. Janusz Kowalski oraz ppor. Woszczyński (według innych Wołoszański lub Wołszyński) z Żółkwi. Zamieszkali w lokalu Aleksandry Wasilewskiej, gdzie wynajmował też pokój dowódca „Orła Białego” ppor. Malawski. Wieczorem 9 stycznia w mieszkaniu odbyło się zebranie przywódców czortkowskiego podziemia, w którym oprócz gospodarzy i dwóch przyjezdnych oficerów uczestniczyli komendant Młodej Polski Jerzy Kolouszek oraz kilku uczniów starszych klas miejscowego gimnazjum. Malawski poinformował zebranych, że: „przed naszą organizacją stoi opanowanie Czortkowa. Jeśli...
Damian Szymczak
Później, w czasie wojny, Polacy wcieleni do niemieckiego wojska przekonali się, że nie tylko gospodarzyć, ale i walczyć potrafią lepiej od Prusaków. Nie brakowało jednostek, gdzie Polacy należeli do najlepszych, najczęściej odznaczanych żołnierzy. Wszystko to musiało budzić w Wielkopolanach poczucie dumy. Dumy, która z czasem przekształciła się w przekonanie, że jeśli wykorzystają nadarzającą się szansę, to pokonają wroga i wyzwolą swoją prowincję. Nie tylko Polak wrogiem, ale i każdy katolik Militaryzm niemiecki zamierzał sobie podporządkować wszystko co nie niemieckie. Z kolei Bismarck przedstawiany jest jako wielki Polakożerca. Oczywiście, że do naszych przodków nastawiony był zdecydowanie negatywnie. Lecz i tu trzeba dodać, że „żelazny kanclerz” był przede wszystkim wrogo...
Aleksander Ścios
Historiozofia III RP III RP, kontynuując kłamstwa PRL-u, przedstawia płk. Kuklińskiego w zgodzie z tym wzorcem i przez dwa dziesięciolecia utrzymuje Polaków w przeświadczeniu, iż mają do czynienia z postacią co najmniej „kontrowersyjną” i „niejednoznaczną”. Na podobnej zasadzie interpretuje się przyczyny wprowadzenia stanu wojennego, do dziś korzystając z argumentów zawartych w tajnym opracowaniu: „Propozycje działań związanych z ósmą rocznicą wprowadzenia stanu wojennego w Polsce” z listopada 1989 r., przygotowanym w tzw. Zespole Programującym KC PZPR, MON, MSW i Prokuratury Generalnej. Tam właśnie sformułowano generalną tezę historiozofii III RP, w której stan wojenny nazywa się „mniejszym złem”: „W propagandzie należy łączyć rzeczową analizę przyczyn wprowadzenia stanu wojennego z...
Piotr Gontarczyk
Protesty W Warszawie, w budynku KC, od rana tworzono list władz KC PPR do terenowych komórek PZPR. I sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka zatrzymał jego druk i zażądał, by dokonano w nim istotnych zmian. List miał informować członków partii o znacznej poprawie stopy życiowej klasy robotniczej i jednoznacznie przedstawić sprawę protestu na Wybrzeżu jako „kontrrewolucję”, która była możliwa dzięki „otumanieniu” robotników przez wrogów politycznych. Chcąc uniknąć odpowiedzialności swojej ekipy za krwawą pacyfikację społeczeństwa, Gomułka chciał, żeby w liście kłamliwie podkreślić, iż działania władz na Wybrzeżu służyły także uniknięciu „interwencji radzieckiej”. Spisek Tymczasem przeciwko mocno już oderwanemu od rzeczywistości tow. „Wiesławowi” knuli jego współpracownicy z...
Andrzej Zybertowicz
No, dobrze: „Rozpocząć współpracę z narodem”. Ale co to by znaczyło dziś dla rządu Platformy O. oraz partii Waldemara Pawlaka? Dla nich to byłoby coś nader ryzykownego. Dlaczego? Postawić na kogoś, to zarazem przeciwstawić się komuś innemu. Dla rządzących naszym krajem rozpocząć współpracę z narodem oznaczałoby w obecnej sytuacji wejść w liczne konflikty. Po pierwsze, konflikty z częścią elit UE. Po drugie, konflikty z niektórymi naszymi rodzimymi grupami interesów – niekiedy pasożytniczymi i oligarchicznymi. Rozpocząć współpracę z narodem, oznaczałoby też podjąć współpracę z PiS-owską opozycją (która przecież miałaby być zlikwidowana). Gen. Jaruzelski wybrał partnerów swojej współpracy: elity moskiewskie, elity innych demoludów, maszynerię tajnej policji i aparat partyjny. Wybrał...
Józef Darski
Finlandia, podobnie jak Polska, Rumunia i państwa bałtyckie, była ofiarą Paktu Mołotow–Ribbentrop. Na mocy tajnych protokołów przypadła Sowietom. 28 września Stalin wymusił zgodę na stacjonowanie garnizonów sowieckich w Estonii, 5 października na Łotwie i 10 października na Litwie. Już od 1938 r. starał się uzyskać zgodę Finlandii na wprowadzenie wojsk sowieckich, ale Finowie jakoś nie chcieli być bronieni. Postanowił więc rozwiązać kwestię fińską. 5 października wystosował żądanie wydzierżawienia półwyspu Hankö, skąd można kontrolować Zatokę Fińską, oraz niezamarzającego portu Petsamo na Półwyspie Rybackim na Morzu Barentsa i wymiany terytorium – w zamian za lasy i pustkowia na wschodzie oddanie Sowietom Przesmyku Karelskiego, położonego między Zatoką Fińską a jeziorem Ładoga z miastem...
Henryk Kocój
Jak bardzo Polacy się pomylili, pokazały następne miesiące. Habsburskie jarzmo Jest faktem powszechnie znanym, że powstanie polskie zostało podjęte pod względem politycznym w porze jak najbardziej niewłaściwej, bo w chwili, kiedy mocarstwa europejskie, zwłaszcza zachodnie, zajęte były ważną dla nich kwestią belgijską, kiedy monarchia lipcowa we Francji, jeszcze nieutwierdzona, potrzebowała pokoju i kiedy Austria, przestraszona rewolucyjnym ruchem we Włoszech, najmniej była skłonna do mieszania się w wewnętrzne sprawy Rosji, którą uważała za główny filar legitymizmu, za stróża porządku europejskiego i za najdogodniejszą dla siebie aliantkę. Z natury rzeczy wynikało więc, że wszystkie trzy państwa rozbiorowe były wobec powstania polskiego związane wspólnotą interesów i żadne z nich...
Piotr Gontarczyk
Rok później, w żenującym wywiadzie opublikowanym we „Wprost”, wyraźnie onieśmielony brakiem ostrzejszych protestów po pierwszym wystąpieniu, Jaruzelski z właściwą sobie megalomanią mówił: „Przecież to ja pierwszy po pięciu latach usilnych starań, wydarłem oficjalne uznanie prawdy o Katyniu”. Zasługi Towarzysza Generała w sprawie przyznania przez władze sowieckie w 1990 r., że Katyń to jednak zbrodnia NWKD, są mało istotne. Ot, po prostu, przyszedł nowy I sekretarz (Michaił Gorbaczow) i zaczęła się polityka głasnosti. Zmiana podejścia do historii po zmianach na Kremlu prędzej czy później dotknęłaby także sprawy Katynia. Wystarczyło, że Jaruzelski będzie robił to co zwykle. Czyli bacznie nasłuchiwał i dostosowywał się do najnowszych sowieckich tendencji. Ale najbardziej oczywistą...
Polska i jej ambasador Już od 1917 r. w Lozannie, a następnie w Paryżu działał Komitet Narodowy Polski założony przez Romana Dmowskiego. Został on uznany przez aliantów (Francję, Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone) za oficjalne przedstawicielstwo nieistniejącego jeszcze na mapie Państwa Polskiego. Przewidując, że ustalanie jego granic będzie wymagało wielkiego wysiłku militarnego, komitet doprowadził do utworzenia armii, która w 1919 r. osiągnęła imponującą liczbę 100 tys. żołnierzy. Wielkim ambasadorem sprawy polskiej na Zachodzie był wybitny pianista Ignacy Jan Paderewski. Zapraszany w różne miejsca świata kontaktował się z wieloma ważnymi osobistościami, propagując wśród nich ideę przywrócenia Polski na mapę Europy. Nie ulega wątpliwości, że to głównie dzięki jego sugestiom...
Chwała bohaterom Trwające od 1 do 22 listopada 1918 r. zmagania w tym mieście, dzięki wytrwałości ludności cywilnej oraz odsieczy z kraju, zakończyły się zwycięstwem Polaków. Wyrazem szczególnej wdzięczności poległym bohaterom była decyzja o założeniu nowego cmentarza-panteonu w bezpośrednim sąsiedztwie nekropolii łyczakowskiej, podjęta już dwa tygodnie po oswobodzeniu Lwowa. Jednak miesiąc później Ukraińcy znów zagrozili miastu. Bezpośrednie niebezpieczeństwo odsunięto dopiero w kwietniu 1919 r. Niepowodzenie wyprawy kijowskiej Józefa Piłsudskiego i kontrofensywa Armii Czerwonej sprawiły, że w sierpniu 1920 r. Lwów znów znalazł się na linii frontu. W kulminacyjnym momencie jego mieszkańcy licznie zasilali Małopolskie Oddziały Armii Ochotniczej – w jej szeregach co szósty żołnierz...
Cios w miasto symbol We wrześniu 1939 r. spośród miast II Rzeczypospolitej największe straty poniosła Warszawa, stolica kraju, która dla dobra sprawy ogólnonarodowej złożyła w ofierze nie tylko życie tysięcy mieszkańców, ale i skarby zgromadzonego tu polskiego dorobku kulturalnego. To w tym mieście, stanowiącym źródło historycznej identyfikacji narodu, symbolu jego jedności i aspiracji niepodległościowych, do 1939 r. znajdowało się centrum życia politycznego, społecznego, intelektualnego i gospodarczego odrodzonego po latach niewoli kraju. Po kilku tygodniach ciężkich walk, podczas których w wyniku celowych nalotów bombowych zniszczeniu uległo około 10 proc. zabudowy miasta, stolica została ostatecznie przez Niemców opanowana i miała zostać wkrótce zdegradowana do rangi miasta...
Aleksander Ścios
Polityka robiona wstecz Nie ma wątpliwości, że 72 lata po zbrodni katyńskiej współczesna Rosja przyjmuje rolę wspólnika sowieckich ludobójców, a major Błochin będzie mógł wkrótce liczyć na poczesne miejsce w panteonie rosyjskich bohaterów. Od czasu objęcia władzy przez płk. Putina formuła sowieckiego historyka – marksisty Michaiła Pokrowskiego, iż „historia to polityka robiona wstecz”, stała się dewizą władz Rosji, a program odbudowy pozycji międzynarodowej i tworzenia nowej tożsamości narodowej Rosjan nabrał charakteru ofensywnego i rewizjonistycznego. Moskwa zaczęła dążyć do podważenia całego pozimnowojennego porządku także w wymiarze interpretacji historii. W skrajnych formach kremlowska propaganda stała się polityką obrony sowieckiej wersji przeszłości, której zakwestionowanie...
Piotr Gontarczyk
System wykluczania Wachlarz środków administracyjnych stosowanych wobec partii Stanisława Mikołajczyka był bardzo szeroki. Wykluczano członków PSL z rozdziału maszyn i zwierząt przesyłanych z USA (dary UNRRA), a nawet z systemu państwowej dystrybucji podstawowych brakujących towarów, takich jak ubrania i buty. Bardzo szybko stworzono system wykluczania dzieci z rodzin należących do PSL z dostępu do szkolnictwa na poziomie wyższym średnim. W Krakowskiem wręcz rytuałem były mandaty wręczane gospodarzom przez MO pod byle jakim pretekstem. Zjawiskiem powszechnym było także niedopuszczanie do wieców i zjazdów działaczy PSL pod jakimkolwiek bądź niewyszukanym pretekstem. W innych przypadkach tuż przed imprezą wypowiadano wynajętą na spotkanie salę (kino, resursa lub dom kultury)....
Sadurski dezawuując lustrację, nigdy nie wyjawił swoim studentom i czytelnikom, że zapewne tylko dzięki pozycji ojca nie spotkały go kłopoty za odmowę współpracy z PRL-owskim wywiadem. Tylko syn prominenta w PRL mógł sobie w latach 70. pozwolić bez konsekwencji na „olanie” nagabującego go esbeka. Mimo takiego zachowania młody naukowiec Uniwersytetu Warszawskiego bez problemu dostał paszport i wyjechał na kilkumiesięczne stypendium do Francji w 1975 r. Tak jak pisał Sadurski, „akta esbecji będą dostępne”. Oto i one. Sprawdzony ideologicznie Funkcjonariusze Wydziału VI Departamentu I MSW, czyli wywiadu, zainteresowali się młodym asystentem na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego Wojciechem Sadurskim po uzyskaniu informacji, że ma zamiar późną jesienią 1975 r. wyjechać do Francji...
Piotr Ferenc-Chudy
Archiwum Łakosińskiego Zbiór unikalnych nagrań i dokumentów z obozów koncentracyjnych II wojny światowej zgromadził zespół pod kierunkiem Zygmunta Łakosińskiego. Ten mieszkający w Szwecji Polak pracował jako lektor języka polskiego na uniwersytecie w Lund. To jedna z najbardziej znanych i prestiżowych szwedzkich uczelni. Po wojnie do Szwecji właśnie trafiły tysiące więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych. Wśród ponad 21 tys. nazistowskich ofiar było prawie 6 tys. Polaków. Inicjatorem uwolnienia więźniów był szwedzki dyplomata Folke Bernadotte. Białe „autobusy Bernadotte’a” z wymalowanym godłem Czerwonego Krzyża transportowały uwolnionych z Niemiec do skandynawskiego kraju.   Zygmunt Łakosiński tłumaczył zeznania polskich więźniów. W czasie rozmów z ocalonymi Polakami...
Rafał Kotomski
Archiwum Łakosińskiego Zbiór unikalnych nagrań i dokumentów z obozów koncentracyjnych II wojny światowej zgromadził zespół pod kierunkiem Zygmunta Łakosińskiego. Ten mieszkający w Szwecji Polak pracował jako lektor języka polskiego na uniwersytecie w Lund. To jedna z najbardziej znanych i prestiżowych szwedzkich uczelni. Po wojnie do Szwecji właśnie trafiły tysiące więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych. Wśród ponad 21 tys. nazistowskich ofiar było prawie 6 tys. Polaków. Inicjatorem uwolnienia więźniów był szwedzki dyplomata Folke Bernadotte. Białe „autobusy Bernadotte’a” z wymalowanym godłem Czerwonego Krzyża transportowały uwolnionych z Niemiec do skandynawskiego kraju.   Zygmunt Łakosiński tłumaczył zeznania polskich więźniów. W czasie rozmów z ocalonymi Polakami...
Justyna Błażejowska
„Wichrzyciele” i „wandale” Za moment przełomowy przyjęło się uznawać 17 lipca 1976 r. – niecały miesiąc po robotniczych protestach, głównie w Radomiu, Ursusie i Płocku, stanowiących reakcję na podwyżkę cen. Wystąpieniom tym towarzyszyła niezwykle brutalna reakcja sił porządkowych oraz późniejsza bardzo szeroka akcja represyjna, a także propagandowa. Trwał wówczas proces pierwszych siedmiu robotników z ZM „Ursus”, których oskarżono, że 25 czerwca doprowadzili do wykolejenia elektrowozu, przez co zatrzymali ruch pociągów i spowodowali zakłócenia w transporcie kolejowym. Jako „elementy awanturnicze”, „wichrzyciele”, „wandale” i uczestnicy „ekscesów przestępczych” – jak określał ich akt oskarżenia – usłyszeli wyroki od 3 do 5 lat więzienia. Plan surowego ukarania „warchołów” w pełni by się...
Piotr Ferenc-Chudy
We Włodzimierzu wciąż trwają prace ekipy polskich archeologów i antropologa pod kierownictwem profesora Andrzeja Koli z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Obok szczątków odnajdowane są w dużych ilościach rzeczy osobiste ofiar. Można mieć nadzieję, że uda się dokładnie datować czas popełnienia zbrodni. – Ułożenie badanych przez nas szczątków wskazuje na to, że ofiary ustawiano w głębokim wykopie równoległymi rzędami. Ręce mieli krępowane drutem. Enkawudziści strzelali im w głowy. Zabijani ludzie padali twarzą do ziemi, rząd po rzędzie. Utworzoną w ten sposób warstwę ciał zasypywano ziemią i wprowadzano na nią kolejną partię ofiar. Odnajdujemy również szczątki ludzi młodych w wieku ok. 14–16 lat oraz szkielety kobiet, co wstępnie sugeruje, że mordu dokonano w czerwcu 1941 r., tuż...
Sławomir Cenckiewicz
Tajemnice „Derwisza” Na początku lat 80. Zarząd II postanowił ulokować doświadczonego oficera wywiadu w międzynarodowej firmie handlującej bronią i elektroniką. Wybór padł na kpt. Tadeusza Koperwasa, pseudonim konspiracyjny „Derwisz”, którego w lipcu 1983 r. uplasowano w wiedeńskiej spółce „Alkastronic Handelsgesellschaft” należącej do znanych syryjskich handlarzy bronią, dwóch braci – Monzera al-Kassara i Haissama al-Kassara. Polskimi udziałowcami spółki byli formalnie płk Henryk Majorczyk (oficer Zarządu II ps. „Razmi” ulokowany w Centralnym Zarządzie Inżynierii Ministerstwa Handlu Zagranicznego) i Ignacy Pieczyński (pracownik Przedsiębiorstwa Handlu Zagranicznego „Cenzin”). Z pozycji Centrali wywiadu PRL sprawę na terenie Wiednia prowadził oddział europejski Zarządu II wspierany...
Piotr Ferenc-Chudy
W organizującym się na Wyspach Brytyjskich Wojsku Polskim najpierw służył w artylerii, a następnie przeszedł szkolenie spadochronowe i został żołnierzem 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej. W Briggens pod Londynem przeszedł kurs dywersji służb specjalnych. W Ringway koło Manchesteru ukończył szkolenie spadochronowe. W nocy z 7 na 8 listopada 1941 r. jako cichociemny został zrzucony na teren okupowanej Polski, gdzie w ramach działalności ZWZ-AK zajmował się sprawami zaopatrzenia materiałowego drogą lotniczą. Koordynował również przyjmowanie kolejnych cichociemnych zrzucanych na spadochronach na teren Generalnego Gubernatorstwa. Na jego wniosek w czerwcu 1942 r. dowództwo Armii Krajowej mianowało go dowódcą II odcinka organizacji „Wachlarz” w Równem na Wołyniu, gdzie dowodził akcjami...
Katarzyna Pawlak
Co z tą stocznią? – Wspięli się na naszych barkach na najwyższe stołki w państwie. Więc nie dziwne, że z nostalgią wspominają Solidarność, przynoszą kwiaty, ściskają sobie ręce. Bo to dzięki niej im się udało i dziś są tam, gdzie są – mówi z goryczą Janusz Obol, który pracował w stoczni od 1968 r., a dziś na bezrobociu przez zwolnienia. – O tych, którzy walczyli z nimi ramię w ramię, już nie pamiętają. Borusewicz wczoraj wołał: „Bogdan, Józek chodźcie do nas”. Zrobili sobie ładne zdjęcia do telewizji i tyle – dodaje i opiera o ławkę swój zardzewiały rower. Takich starych, zardzewiałych rowerów są pod Stocznią Gdańską dziesiątki. Stoją jeden za drugim. Przypięte dokładnie do płotu, choć i tak nikt by ich nie ukradł. Chyba że na złom. Ale to jedyny środek transportu dla tej resztki...
Tadeusz Płużański
Aż do 1939 r. Polska dążyła do utrzymania równorzędnych stosunków z Niemcami i ZSRS. Pod koniec życia Józef Piłsudski wypowiedział słynne słowa, że „Polska siedzi teraz na dwóch stołkach”, ale zaraz dodał, że „to nie może trwać długo. Musimy wiedzieć, z którego naprzód spadniemy i kiedy”. Czy Marszałek był aż tak przewidujący, czy miał po prostu wgląd w materiały polskiego wywiadu? Już wiosną 1934 r. Piłsudski utworzył specjalną komórkę do oceny zagrożenia ze strony III Rzeszy, niezależną od szefa Sztabu i Oddziału II. Podczas jednej z konferencji miał zlecić zbadanie możliwości ataku nie tylko ze strony ZSRS, ale także Niemiec. Pod koniec listopada 1934 r. komórka stwierdziła: „Aczkolwiek Rosja jest nadal silniejsza i teoretycznie niebezpieczna, Niemcy w praktyce będą prędzej...
Piotr Gontarczyk
Jednostki ludowego WP „przebywające czasowo” na terenie CSSR poddano wnikliwej inwigilacji wojskowego kontrwywiadu. Nad ich właściwym morale czuwał też Główny Zarząd Polityczny Wojska Polskiego, który poddał żołnierzy gruntownej indoktrynacji. Najazd na sąsiedni kraj najczęściej tłumaczono potrzebą „udzielenia bratniej pomocy” Czechom i Słowakom wobec zagrożenia w ich kraju socjalizmu, a także… koniecznością obrony niepodległości Czechosłowacji (przed szykującymi się do agresji wojskami NATO). Szef Głównego Zarządu Polityczno-Wychowawczego WP gen. Józef Urbanowicz nawet dwa razy dziennie składał meldunki na temat sytuacji panującej w wojskach inwazyjnych, a także o nastrojach i zachowaniu Czechów i Słowaków. Sprawozdania te trafiały do szefa Sztabu Generalnego WP gen. Bolesława Chochy...
W niewolę nie biorą Jeden z korespondentów białej prasy rosyjskiej, akredytowany przy oddziałach gen. Bałachowicza, relacjonował: „Do Pińska, zupełnie nieoczekiwanie dla ludności i dla bolszewików, wkroczyła przednia straż konnicy generała Bałachowicza. Większość komisarzy, jak siedzieli w licznych naprędce zorganizowanych w Pińsku sowieckich urzędach, tak i tu zostali rozstrzelani, gdyż bałachowcy przeważanie ich w niewolę nie biorą”. Zaskoczenie bolszewików faktycznie było pełne, skoro tenże sam korespondent, przywołując rozmowę z jednym z żołnierzy gen. Bałachowicza, cytując go, pisał: „śmiesznie było nawet – w pół godziny było po wszystkim. Strzelanina ucichła, na ulicach pusto. Zacząłem się rozglądać, do którego domu zajść, by się umyć, oczyścić. Spoglądam, w cichym zaułku skromny...
Piotr Ferenc-Chudy
Konspiracja pochłaniała go bez reszty Gdy wybuchła wojna, Konrad Okolski rzucił się w wir pracy konspiracyjnej. Początkowo – we wrześniu 1939 r. – wraz z kolegami z drużyny udzielał pomocy maszerującym przez Warszawę polskim żołnierzom, roznosząc wśród nich wodę i żywność. Następnie czekała go działalność w małym i wielkim sabotażu. Tam, podobnie jak wiele innych dzieci, w ciągu czterech pierwszych tygodni okupacyjnych, malując na murach i słupach ogłoszeniowych patriotyczne hasła, stał się bojownikiem zdolnym rozbroić na ulicach Warszawy niemieckich żołnierzy i zlikwidować konfidentów gestapo. Kiedy Konrad, nosząc już pseudonim „Kuba”, stał się żołnierzem Grup Szturmowych, brał udział niemal we wszystkich spektakularnych akcjach bojowych polskiego podziemia. Maturę przyszło mu...
Jarosław Wróblewski
Zapach i smak walki Na bazie wielkiego zainteresowania tematyką powstańczą, jakie wywołało otwarcie Muzeum Powstania Warszawskiego, odbyła się na Woli pierwsza inscenizacja powstańcza. Stanęła barykada z poprzewracanych tramwajów, zabrzmiały piosenki i strzały. Była walka, krzyki rannych, wybuchy, emocje, brawa i w wielu oczach łzy. Lecące pod nogi karabinowe łuski, dym, padające komendy, zapach i smak walki… Można to było oglądać nie w telewizji, ale na żywo, na warszawskiej ulicy, po 60 latach. To była rewolucja w podejściu do historii i na bazie tego przełomu i wielkiego zapału zawiązała się w stolicy Grupa Historyczna Zgrupowanie „Radosław”. Na jej czele stanął Tomasz Karasiński, którego ojciec walczył podczas Powstania na Starym Mieście. Młodzi pasjonaci zaczęli się spotykać,...
Marta Brzezińska
„Powstańcze” landrynki Rok później kapela Lao Che wydała genialny, i chyba do dziś nieprześcigniony album „Powstanie Warszawskie”, po którym na dobre rozpoczęła się kariera sierpniowego zrywu w popkulturze. – Wielkie wydarzenia historyczne, takie jak Powstanie Warszawskie, wymagają wyjątkowego ujęcia i dotarcia do szerokich rzesz odbiorców – mówił Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego. Jego zdaniem, oba te warunki spełnia kultura masowa. Ta zaś rządzi się swoimi prawami. Trudno w niej o miejsce na patos czy typowo rocznicowe zadęcie. Niby to dobrze, ale każdy medal ma dwie strony. I tak, prócz piosenek z patriotycznymi tekstami czy poezją powstańców, marszy i gier miejskich były już landrynki w puszce z fotografią zniszczonej Warszawy, temperówka bombowiec, cała...
Piotr Ferenc-Chudy
Broń w uczniowskiej teczce Mama pracowała jako urzędniczka w administracji wolskiego szpitala zakaźnego. Było biednie. Wspierała ich rodzina zmarłego przedwcześnie taty. Wandzia chodziła do gimnazjum im. Stanisława Konarskiego na Krakowskim Przedmieściu tuż obok kościoła sióstr Wizytek. Prowadziła dom. Sprzątała i gotowała. Matka przeważnie była w pracy. Gdy wybuchła wojna, dziewczyna miała 11 lat. Oblężenie i bombardowanie miasta było dla Wandy wstrząsem. Wtedy to po raz pierwszy zetknęła się ze śmiercią ludzi ginących na ulicach i w ruinach walących się domów. W ostatniej dekadzie września do miasta wkroczyli Niemcy. Zaczęła się brutalna okupacja. Choć Wanda była zbyt młoda na czynny udział w konspiracji, ocierała się o nią na każdym kroku. Ukończyła podstawowy kurs sanitarny. Do...
Magdalena Michalska
Krajobraz po „Burzy” Stasia zabrano ze wsi Jaziewo, ale represje dotknęły wielu mieszkańców Suwalszczyzny. Trudno dokładnie ustalić daty poszczególnych wywózek, przyjmuje się, że najwięcej odbyło się ich od 10 do 25 lipca 1945 r. Partyzantów zatrzymywano bardzo różnie – najczęściej nocą, bez uprzedzenia. Sześciuset z nich nigdy nie powróciło do domów – ich los do dziś nie został do końca wyjaśniony, nie ustalono także miejsca, w którym spoczywają ciała (mimo że, zdaniem niektórych, zwłoki miały być zakopane w okolicy miejscowości Naumowicze). Jasne jest jednak, dlaczego zostali zabici – była to kara za opór stawiany władzy sowieckiej. Na Suwalszczyźnie od samego początku wojny działało bardzo wiele organizacji niepodległościowych, takich jak Tymczasowa Rada Ziemi Suwalskiej, Legion...
Piotr Ferenc-Chudy
Zwyczajna wieś Nieledew to duża wieś położona ok. 8 km na zachód od powiatowego Hrubieszowa. Podczas okupacji we wsi był stary cmentarz i greckokatolicka cerkiew oraz duży majątek dworski – pałac, rozległe czworaki, budynki gospodarcze i magazyny. Większość mieszkańców wsi stanowili Polacy. Na dużej przestrzeni dookoła do dnia dzisiejszego rozrzucone są wiejskie kolonie przylegające do niewielkich obszarów leśnych. W połowie lat 30. ubiegłego wieku po komasacji wiejskich gruntów rodzina Józefa i Anieli Momotów przeniosła się na jedną z nieledewskich kolonii sąsiadującą ze wsią Podhorce, która niemal całkowicie zamieszkana była przez Ukraińców. Kolonię tę stanowiło kilkanaście gospodarstw, których zabudowania usytuowane były na grzbiecie rozległego wzniesienia. Momotowie wraz z...
Przemysław Harczuk
Zdecydowanie „mocniejszym” dowodem mają być wypowiedzi byłego żołnierza „Wybranieckich”, Henryka Pawelca ps. „Andrzej”, który już na początku rozmowy oznajmia: „Od miłości są piękne dziewczyny, a nie jakieś ojczyzny. Ojczyzna bywała macochą, zwłaszcza dla Żydów”. Osobliwy kombatant, który od miłości ojczyzny woli piękne dziewczyny, stwierdza bez ogródek, że tablica ku czci „Barabasza” „to byłaby zbrodnia, bo to był zbrodniarz”. Przeciwko szkalowaniu dowódcy wystąpiły środowiska kombatanckie i rodzina Sołtysiaka. „Pan Henryk Pawelec po śmierci swojego dowódcy niejednokrotnie występował przeciwko Niemu, za co był już postawiony przed sądem koleżeńskim. Informował również, że po śmierci ostatniego żołnierza oddziału „Wybranieckich” rozpocznie kompromitowanie Armii Krajowej. Jego obecne...
Piotr Ferenc-Chudy
Ośmiometrowy pomnik – dzieło profesora krakowskiej ASP Aleksandra Śliwy – zbudowany jest z sześcianów uformowanych w bramę symbolizującą przejście z życia doczesnego w wieczność. Granitowe filary bramy składają się z sześciennych bloków oznaczonych kolejnymi cyframi Dekalogu. Regularność formy artysta zakłócił przesunięciem sześcianu symbolizującego piąte przykazanie (nie zabijaj). W drugim planie instalacji do betonowej ściany przytwierdzono pogniecioną blachę z brązu. Wśród przemawiających licznie oficjeli stanowczo zabrakło głosu przedstawicieli rodzin pomordowanych. – Jestem głęboko zbulwersowany postawą prezydenta Dutkiewicza – powiedział Zbigniew Kostecki, syn zamordowanego na Wzgórzach Wuleckich Eugeniusza Kosteckiego – który w bardzo przykry dla mnie sposób odmówił mi zabrania...
Rafał Kotomski
Był 22-letnim mężczyzną z widokami na sportową karierę. Występował w barwach radomskiej Broni, miał właśnie przejść do Czarnych Słupsk, gdzie budowano najsilniejszy klub bokserski w kraju. – Roznosiła mnie energia. Mam taki charakter, że nie potrafię znosić upokorzeń – przyznaje. Okazał się jednym z tych, którzy najbardziej aktywnie protestowali pod gmachem KW na ul. 1 Maja (dziś 25 Czerwca). – Ludzie uwierzyli sekretarzowi Januszowi Prokopiakowi, że porozmawia z Warszawą o wstrzymaniu podwyżek. A on tylko grał na zwłokę i pod osłoną milicji uciekł. Jak szczur – złości się Kowalski. Po dwóch godzinach czekania nastroje wielotysięcznego tłumu zmieniły się z euforii we wściekłość. Ludzie wpadli do pomieszczeń partyjnych aparatczyków, wyrzucali na ulicę meble i dywany. Szczególnie...

Pages